
Inspiracją do podjęcia tego tematu i poszukania informacji na temat skali tego procesu w łódzkich szkołach były ukazujące się od pewnego czasu w mediach artykułu – często o alarmistycznych tytułach. Już 30 maja 2022 r „Gazeta Wyborcza” zamieściła tekst „W całej Polsce brakuje dyrektorów szkół. Czarnek ma rozwiązanie”. Oto jego fragment:
„Koniec maja to czas rozstrzygania konkursów na dyrektorów szkół. W Gdańsku w tym roku zorganizowano ich 60. – Do czterech nikt się nie zgłosił, więc będziemy je organizować ponownie – mówi rzecznik prasowy gdańskiego ratusza Patryk Rosiński. – 20 z tych konkursów ogłosiliśmy przymusowo: 16 dyrektorów zdecydowało się przejść na emeryturę, chociaż mogliby dalej uczyć, a czterem skończyła się kadencja i nie zdecydowali się wystartować ponownie – wymienia Rosiński.
To problem zauważalny także w innych miastach. Do tej pory brakowało nauczycieli, teraz brakuje także chętnych do objęcia stanowiska dyrektora lub wicedyrektora szkoły.”
Źródło: www.wyborcza.pl
Z najnowszych tekstów podejmujących ten problem przywołam jeszcze materiał zamieszczony 14 września na stronie „Gazety Wyborczej”: „Nie tylko nauczyciele odchodzą. Dyrektorzy szkół w Warszawie masowo zostawiają posady. ’Są zniechęceni’”. Oto jego fragment:
„- Takiej sytuacji jeszcze nie mieliśmy – mówi dyrektorka miejskiego Biura Edukacji Joanna Gospodarczyk. – Zwykle co roku wpływało do nas 4-5 wniosków od dyrektorów szkół czy przedszkoli o skrócenie kadencji. W tym roku jest ich mniej więcej dziesięć razy więcej, ok. 40. I o ile wcześniej dyrektorzy rezygnowali z funkcji z powodów losowych, np. zdrowotnych, to teraz po prostu nie chcą być już dłużej dyrektorami. Tak trudna jest sytuacja w oświacie.
Źródło: www.warszawa.wyborcza.pl
Postanowiłem dotrzeć do informacji jaką skalę ma to zjawisko w łódzkich szkołach. W tym celu wystąpiłem do Wydziału Edukacji UMŁ powołując się na Ustawę o dostępie do informacji publicznej, z prośbą o przesłanie informacji w których szkołach (wszystkich typów) doszło – z początkiem nowego roku szkolnego – do zmiany na stanowisku dyrektora.
Zanim podzielę się informacją, którą otrzymałem w ustawowym terminie nie przekraczającym 14 dni, przypomną ile szkół mamy w naszym mieście, których organem prowadzącym jest Miasto Łódź:
Takich szkół jest w Łodzi 150 w tym: 85 szkół podstawowych, 8 zespołów szkolno-przedszkolnych, 27 liceów ogólnokształcących, 19 Zespołów szkół zawodowych i 11 szkół i zespołów szkół specjalnych.
Z nadesłanej przez Wydział Edukacji UMŁ informacji dowiedziałem się, że do zmian na stanowiskach dyrektorów doszło w 15 placówkach, co stanowi zaledwie 10 % wszystkich szkół.
Oto bardziej szczegółowe informacje:
Screen z pliku filmowego[www.youtube.com]
Lesław Ordon – Przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność Regiony Śląsko-Dąbrowskiego podczas wywiadu w „Radiu eM”
„Portal Samorządowy”, a konkretnie „PORTAL FLA EDUKACJI” zamieścił wczoraj (22 września 2022 r.) obszerny zapis rozmowy z Lesławem Ordonem – przewodniczącym Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności – sekcji oświatowej. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:
Solidarność nie poprze strajku ZNP. Wychodzi polityka przez duże „P”
– Jeśli pan Broniarz występuje jako osoba wspierająca byłego premiera Tuska, który wiemy, jak traktował oświatę, i teraz idzie z nim ramię w ramię, to nam się zapala czerwona lampka – mówi Lesław Ordon, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności oświatowej. Dlatego Solidarność oświatowa nie myśli o bliskiej współpracy z ZNP, aczkolwiek jej nie wyklucza. Tym bardziej, że nastroje wśród nauczycieli się radykalizują.
[…]
Chyba już powszechnie wiadomo, że dopiero po analizie ankiet, które poszły do członków związku, Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania podejmie decyzję, co do form protestu nauczycieli. 15 września ZNP z FZZ powołały Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny, w którym was nie ma i pewnie nie będzie, bo przewodniczący Proksa powiedział, że w polityczne zagrywki nie wejdziecie. Jednak nauczyciele pracują z sobą w szkole, a nie w centrali związkowej, dlatego pytam – jak to wygląda na poziomie pracowniczym i czy nauczyciele w ogóle chcą protestować?
Lesław Ordon, przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Katowicach: Ten problem jest bardzo złożony, bo tu mówimy o różnych płaszczyznach współdziałania związkowców.
Ustawa o związkach zawodowych wymusza na nas współpracę ze wszystkimi związkami reprezentatywnym – na poziomie szkoły, czyli zakładu pracy, na poziomie organu prowadzącego, czyli gminy, miasta czy województwa. I to się dzieje, i z reguły nie ma z tym żadnych problemów. Na przykład 17 września w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach uzgadnialiśmy regulamin wynagradzania nauczycieli w szkołach, dla których jest on organem prowadzącym. Były wszystkie trzy centrale związkowe – Forum Związków Zawodowych, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i my, czyli Solidarność. I ta praca była wzorcowa. Tak samo dzieje się w większości miast, gmin, powiatów.
Ustawa jest tak skonstruowana, że jeśli wyłamie się jeden związek, to organ nie musi uzgadniać tego z innymi. Wystarczy, że minie 30 dni i wszystko gra. Więc tutaj jest to w porządku. Problem zaczyna się na poziomie krajowym, gdzie, niestety, polityka wchodzi w te relacje. […]
Teraz też ta blokada istnieje, mimo że ZNP namawia do współpracy?
– Oczywiście. Jeśli pan Broniarz występuje jako osoba wspierająca byłego premiera Tuska, który wiemy, jak traktował oświatę, i teraz idzie z nim ramię w ramię, to nam się zapala czerwona lampka.
Dzisiaj przedstawiciele organów prowadzących zarządzanych przez ludzi z Platformy Obywatelskiej mówią – tak, my was nauczyciele kochamy, ale jak rządzili przez 8 lat, to szkoły zamykali masowo. Nie mówię tu o tych placówkach, które musiały być zamknięte, bo nie było w nich już dzieci, ale o takich, które np. łączono w jeden organizm, żeby zaoszczędzić. Moje miasto Bytom było jednym z pierwszych w Polsce, gdzie mieszkańcy w połowie kadencji odwołali i radę miejską, i prezydenta za zlikwidowanie 16-18 placówek oświatowych, z czego likwidacja około 10 nie była niczym uzasadniona. Ta zadra gdzieś siedzi w nas.
Dzisiaj minister Czarnek robi własną politykę, z którą my się nie zgadzamy – nasze wotum nieufności wobec niego zostało wyartykułowane przez radę krajowej sekcji w kwietniu tego roku, za to, że oszukuje, że kłamie. Tylko że jesteśmy zakładnikami całej tej sytuacji. Niestety, żyjemy w czasach permanentnej kampanii wyborczej – rok 2019 był okresem kampanii wyborczej do parlamentu europejskiego i PO oficjalnie wykorzystywało sprawy nauczycieli, żeby zmniejszyć poparcie dla PiS w tych wyborach. Obecnie zaczęła się już kampania parlamentarna i znów jesteśmy jej zakładnikami.
Z drugiej jednak strony nauczyciele muszą dostać podwyżkę. Na pewno nie będziemy negować tego, co oni robią, ale prawdopodobnie będziemy szli obok siebie, a nie razem. […]
Nauczyciele nie myślą o strajku
Dzisiaj ludzie są tamtym strajkiem pogruchotani i nie ma wielkiego parcia do ekstremalnych działań. Zbieramy ankiety, ale wiem, że wśród nauczycieli nie ma determinacji, nie ma chęci walki na śmierć i życie. Tylko że dzisiaj nie wiemy, co będzie za kilka miesięcy, za pół roku, bo wiemy, że minister Czarnek wcale nie odszedł od pomysłu zwiększenia pensum, wprowadzenia godzin dostępności itd. Więc może się zdarzyć, że dzisiaj ludzie w ankiecie napiszą, że chcą się tylko oflagować, za kilka miesięcy powiedzą – chcemy wyjść na ulicę, chcemy strajkować. Tak to się dzieje. […]
Gdyby miał pan oszacować odsetek nauczycieli chętnych do strajkowania…
– Nie jest wielki, ale z doświadczenia wiem, że to się zmienia. Nastroje będą się radykalizowały w miarę pogarszania się sytuacji. Bo przecież jeszcze w sierpniu minister Czarnek nam proponował 9-proc. podwyżkę od 1 stycznia, a teraz się okazuje, że budżecie jest 7,8 proc., więc tu już jest nieścisłość.[…]
Cały tekst „Solidarność nie poprze strajku ZNP. Wychodzi polityka przez duże ‘P’” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Źródło: www.lekcjaenter.pl
Dzisiaj proponujemy lekturę tekstu autorstwa Doroty Pintal, zaczerpniętego ze strony Projektu „Lekcja:Enter”. Jest to projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. Jego realizatorami są trzy organizacje:Fundacja Orange, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oraz Instytut Spraw Publicznych.
Wykorzystanie TIK w rozwijaniu krytycznego myślenia uczniów
Myślenie krytyczne to racjonalny sposób podejścia do rzeczywistości. Pomaga opanować nadmiar informacji. Tego można się nauczyć. Zobacz, jak wzbogacać ten proces narzędziami TIK.
Myślenie krytyczne to postawa wyrażająca się w gotowości do rozpatrywania w przemyślany sposób problemów i przedmiotów, które wchodzą w zakres doświadczenia, znajomość logicznych metod rozumowania i dociekania, pewna wprawa w stosowaniu tych metod. Postawa krytycznego myślenia wymaga nieustającego wysiłku rewidowania każdego przekonania czy innej przypuszczalnej formy wiedzy w świetle dowodów ją wspierających i dalszych konkluzji, do których ona prowadzi. (Edward Glaser). To tylko jedna z wielu definicji myślenia krytycznego.
Jeśli myślisz krytycznie, to:
>sprawdzasz fakty,
>analizujesz, tworzysz hipotezy, oceniasz,
>tworzysz logiczne powiązania,
>odróżniasz fakty od opinii,
>rozwiązujesz problemy,
>rozpoznajesz swoje emocje, a także emocje innych osób,
>myślisz o myśleniu,
>myślisz o konsekwencjach,
>kwestionujesz oczywistości, własne założenia,
>przetwarzasz informacje.
Myślenie krytyczne jest jedną z kompetencji XXI wieku.
Myślimy krytycznie po to, żeby wyciągać wnioski, które pozwolą nam na podjęcie jedynej możliwej w danej sytuacji decyzji, będąc jednocześnie świadomi możliwych konsekwencji.
Pomocą w ukierunkowaniu uczenia się i myślenia są rutyny. To pewien ustalony kodeks postępowania i radzenia sobie z konkretnymi problemami.
W grupie szkolnej rutyny odgrywają istotną rolę. Pomagają zmniejszyć zamieszanie i niepewność, kierują aktywność uczniów na znane ścieżki działania. Dzięki rutynom uczniowie inicjują działania, badają problemy, dyskutują, dokumentują i zarządzają swoim myśleniem. Z czasem rutyny stają się wzorcem postępowania dla poszczególnych uczniów a także dla całego zespołu klasowego. W myśleniu krytycznym opisano ponad 50 rutyn.
Poniżej krótka charakterystyka kilku wybranych rutyn [2] wraz ze wskazaniem narzędzi TIK wspierających ich wdrożenie, również w pracy zdalnej.
20 września 2022 r. na „Portalu Oświatowym” zamieszczono tekst Michała Kowalskiego, zatytułowany „Czy nauczyciel odpowie za nieprowadzenie godzin dostępności”.
Zaczniemy ten materiał od prezentacji autora tego tekstu:
[Źródło: www.portaloswiatowy.pl]
Zamieszczamy najważniejszy fragment, zapraszając wszystkich zainteresowanych tym – ważnym dla spełniających swoje codzienne obowiązki nauczycielek i nauczycieli materiałem informacyjnym – na stronę „Portalu Samorządowego”:
[…]
Zaniechania w zakresie godzin dostępności
Jak wiadomo, nauczyciel musi rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły:[…]
Nieprowadzenie lub nienależyte prowadzenie konsultacji z rodzicami i ich uczniami stanowi bez wątpienia naruszenie tego przepisu. Może ono przybrać postać niewykonywania lub nienależytego wykonania tego obowiązku.
Przykład
Nauczyciel spóźnia się 15 minut na konsultacje w ramach godziny dostępności. W efekcie nie każdy rodzic z oczekujących może skorzystać z konsultacji.
Przykład
Nauczyciel bez wiedzy dyrektora zdecydował, że konsultacje z dziećmi przeprowadzi z domu, za pomocą MS Teams. Tymczasem zgodnie z przepisami obowiązki te powinny być realizowane w szkole. Cześć rodziców o tym nie wiedziała i przyszła do szkoły, przez co nie mogli skorzystać z konsultacji.
Kara porządkowa lub rzecznik dyscyplinarny
Dlatego dyrektor w przypadku zaniechań w realizacji konsultacji może wymierzyć nauczycielowi karę porządkową upomnienia lub nagany. Alternatywą jest natomiast zawiadomienie rzecznika dyscyplinarnego nauczycieli o podejrzeniu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego polegającego na niewykonywaniu podstawowych obowiązków nauczyciela. […]
Cały tekst „Czy nauczyciel odpowie za nieprowadzenie godzin dostępności” – TUTAJ
Źródło: www.portaloswiatowy.pl
Komentarz redakcji:
Autor tego tekstu – zawodowy radca prawny – napisał to co napisał, bo „dura les, sed lex”! Jednak w codzienności szkolnej nie zawsze musi dochodzić aż do takich konsekwencji w przypadku innego niż w ustawie sposobu realizacji tego obowiązku. Bo zależy to przede wszystkim od postawy dyrekcji szkoły, od stopnia zbulwersowania rodziców, a także – co chyba w praktyce jest najważniejsze – czy to uchybienie było jednorazowe, czy nagminne…
A poza tym – jak już informowaliśmy – 9 września „Gazeta Prawna” zamieściła tekst Bogdana Bugdalskiego „Dodatkowa godzina pracy w szkole. Już działa i budzi kontrowersje”, w którym autor napisał: „Sprawa sposobu wykorzystania tej godziny nie wygląda jednak tak prosto, jak wskazuje minister.” [WK]
Foto: Adrian Wykrota[www.uniwersyteckie.pl]
Uczestnicy XI Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w auli Uniwersytetu AM w Poznaniu.
Z przyjętego na siebie obowiązku rejestrowania wydarzeń, które dzieją się w obszarze polskiej oświaty, „Obserwatorium Edukacji” niniejszym odnotowuje, że w dniach 20 – 21 września, pod hasłem „Przesilenie. Budujmy lepszy świat w sobie i pomiędzy nami” odbył się w Poznaniu XI Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny, którego gospodarzem był Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. Zjazdy te organizuje Polskie Towarzystwo Pedagogiczne. Pierwszy taki zjazd odbył się w dniach 10 – 12 lutego 1993 roku w Rembertowie pod Warszawą.
Zainteresowanych tematyką dziesięciu poprzednich zjazdów odsyłamy na stronę PTP – TUTAJ
Z przykrością musimy poinformować, że na oficjalnej stronie XI Zjazdu nie znajdziecie szczegółowych informacji o tym kto i kiedy wygłosił, na jaki temat, referat. Natomiast można zapoznać się ze składem osobowym komitetu naukowego, komitetu programowego i komitetu organizacyjnego. [Zobacz – TUTAJ]
Jedynym źródłem konkretnych informacji okazał się prof. Bogusław Śliwerski, który na swoim blogu poinformował w poście zatytułowanym „Czy dojdzie do przesilenie w środowisku akademickiej pedagogiki? Od dziś XI Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny” podał nazwiska prelegentów i tematy ich wystąpień podczas obrad plenarnych pierwszego dnia:
1.Prof. dr hab. Zbigniew Kwieciński: Wpływ wojny na psychikę dzieci i młodzieży – 75-lecie badań Ludwika Bandury
2.Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski: Jeszcze w zielone gramy…
3.Prof. dr hab. Agnieszka Cybal-Michalska: Teoretyczność ustaleń pedagogicznych jako przejaw zaangażowania w przeobrażającą się rzeczywistość społeczną
4.Prof. dr hab. Piotr Kostyło: Przesilenie. Edukacyjna odyseja ku ziemi obiecanej
5.Prof. dr hab. Wasylij Kremień: Edukacja w kontekście współczesnych transformacji cywilizacyjnych: droga do człowieka.
[Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com]
Następnego dnia prof. Śliwerski także napisał kilka informacji o tym zjeździe, ale tym razem o tym co działo się w jego kuluarach [Zobacz – TUTAJ]
Natomiast na fejsbukowym profilu prof. Ronmana Lepperta mogliśmy przeczytaliśmy – naszym zdaniem bardzo ważne – przesłanie do uczonych pedagogów, obradujących w Poznaniu:
„Nam, pedagożkom i pedagogom, niezależnie od tego, czy będziemy w Poznaniu, czy też nas tam nie będzie życzę, żebyśmy zawsze pamiętali o tym, że pedagogika nie istnieje bez edukacji, bez oświaty, bez szkoły, bez uczniów, nauczycieli, bez obchodzących dziś swój dzień przedszkolaków. Tak, jak nie ma np. medycyny bez służby zdrowia a prawa bez wymiaru sprawiedliwości, tak również nie ma pedagogiki bez edukacji.”
[Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/]
x x x
Pozostaje nam nadzieja, że gdzieś, kiedyś, będzie można zapoznać się nie tylko z treściami profesorskich wystąpień podczas obrad plenarnych tego zjazdu, ale także – choć z omówieniami – tego o czym mówiono podczas owych licznych paneli.
Bo wtedy będziemy wiedzieli, czy świat nauki „pedagogika” znalazł już kontakt z codzienną rzeczywistością polskich szkół oraz pozostałych placówek oświatowych i opikuńczo-wychpwawczych, czy nadal zajmuje się sobą… [WK]
Od pewnego czasu w każdy czwartek przypominamy naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, którzy w nie mogli wczoraj obserwować i słuchać wypowiedzi osób zaproszonych przez prof. Romana Lepperta do „Akademickiego Zacisza”, że można – w dogodnej dla siebie porze – nadrobić tę stratę.
A wczoraj spotkali się tam: Gabriela Olszowska, Anna Szulc i Łukasz Korzeniowski. Generalnie wymiana poglądów toczyła się wokół odpowiedzi na tytułowe pytanie spotkania: „Po co w szkole statut?” Chociaż pojawiły się także wątki poboczne, równie istotne…
Także i redaktor „Obserwatorium Edukacji” dołożył tam swoje „trzy grosze”, przesyłając swoje pytania. Pierwsze z nich:
„Wszystkie skargi na złe statuty są skierowane pod czyim adresem? Przecież to zależy od rada szkoły, a gdy jej nie ma – od rady pedagogicznej. Jeśli jest on zły, nieaktualny, dziurawy – to dlaczego nie można tego naprawić własnymi, nauczycielskimi (przy współpracy z rad ą rodziców i samorządem uczniowskim) siłami?
Drugie pytanie widoczne poniżej:
Plik z nagraniem spotkania „Po co szkole statut?” – TUTAJ
O relacja w szkole nigdy za dużo. Dlatego zamieszczamy wczorajszy (21 września 2022 r.) – krótki i treściwy – post Danuty Sterny:
Rysunek: Danuta Sterna
Co pomaga budować relacje z uczniami?
Mamy początek roku szkolnego, na nowo budujemy z uczniami relacje, szczególnie z tymi, którzy przyszli do szkoły nowi lub dopiero wrócili z nauczania zdalnego. Jak można sobie samemu pomóc w poznawaniu uczniów i w budowaniu z nimi relacji?
Kilka wskazówek:
1.Planować tak lekcję, aby był w niej czas na rozmowę z uczniami i pomiędzy nimi.
2.Powstrzymać negatywne komentarze uczniów o sobie nawzajem. Przeciwdziałać stereotypom. Reagować wcześnie na agresywne zachowania uczniów.
3.Reagować od razu, nie odkładać.
4.Zadbać, aby każdy uczeń podczas lekcji czuł się zauważony. Wystarczy drobny gest, ale w stosunku do każdego.
5.Planować kontakt osobisty z każdym z uczniów. Można zapisać sobie imiona uczniów, z którymi planuje się mieć kontakt osobisty danego dnia. Nie pomijać w planie nikogo.
6.Traktować uczniów po partnersku, pytać ich o zdanie i brać je pod uwagę.
7.Relacje stawiać na pierwszym miejscu.
Warto zacząć od czegoś, co przychodzi nam łatwiej, a następnie dołączać pozostałe wskazówki.
Inspiracja artykułem Sarah McKibben
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Foto: www.kolbudy.pl
Zdjęcie zebrania z rodzicami nie jest ilustracją żadnej z opisanych poniżej sytuacji.
W poniedziałkowym (19 września 2022 r.) „Dużym Formacie” – cotygodniowym dodatku „Gazety Wyborczej” zamieszczono obszerny tekst Aleksandry Szyłło, który – w oparciu o przytaczane konkretne przypadki z warszawskich szkół – pokazuje rzeczywiste problemy, przed jakimi stoją dyrektorzy szkół, ale także uczniowie i ich rodzice, i to już na początku roku szkolnego 2022/20233.
Poniżej zamieszczamy kilka fragmentów tego artykułu, zachęcając do zapoznania się z jego pełną wersją:
Pierwsza wywiadówka: Fizyka nie będzie, etyka w sobotę
[…]
Mama Stasia, który zaczyna naukę w warszawskim technikum, dowiedziała się na pierwszej wywiadówce, że nauczyciela niemieckiego nie ma. Lekcje poprowadzi polonistka, która jednak tego języka nie zna. W informatycznym technikum Oliwiera brakuje fizyków i informatyków, nie ma nawet komu prowadzić elektronicznego dziennika – będzie papierowy. Ojciec Michała z drugiej klasy liceum usłyszał, że nie będzie dyskusji o narkotykach w szkole, bo obowiązuje RODO. Pogadankę o zagrożeniach wygłosi historyczka, która przyznała, że musi się do niej przygotować. Mama Julii i Jurka, bliźniaków ósmoklasistów z Krakowa, dowiedziała się, że kółka matematycznego przygotowującego do egzaminu może nie być, bo matematyczka będzie nadrabiać zaległości z uczniami z Ukrainy. W polskich szkołach brakuje prawie 17 tysięcy nauczycieli, w samej Warszawie ponad 3 tysiące.
– Spóźniłem się trzy minuty na pierwsze zebranie i od razu byłem w szoku – opowiada Arek, ojciec 14-letniego Oliwiera, który w tym roku rozpoczyna naukę w jednym z warszawskich techników. – Wszedłem do wypełnionej rodzicami sali gimnastycznej, przemawiała pani dyrektor: „Pod tym dachem nie będzie żadnej presji ze strony rodziców. Ja jednoosobowo odpowiadam za to miejsce i ja jednoosobowo podejmuję decyzje. Tak, przepisy prawa nie będą przestrzegane literalnie. Zarówno fizyka, jak i informatyka będą prowadzone w pierwszym roczniku dla całej trzydziestokilkuosobowej klasy bez podziału na grupy. Dlaczego? Dlatego że nie mam nauczycieli. Potrzebuję pilnie zatrudnić osoby do prowadzenia fizyki oraz informatyki, ale nikt się nie zgłosił. Wobec tego z góry zapowiadam, że mogą państwo iść do kuratorium ze skargą, że przepisy nie są przestrzegane, ale to i tak nic nie da. Przyjdzie kontrola, ja dostanę kilka stron zaleceń i na tym się skończy„. […]
A potem wychowawczyni wzięła nas do klasy. Mówiła o dzienniku butów. Będzie prowadziła taki dziennik, w którym będzie zapisywała, który uczeń kiedy zapomniał kapci. Mamy się liczyć z tym, że uczeń bez kapci na 95 proc. zostanie złapany, bo woźna pilnuje. Jeśli trzy razy w ciągu semestru dojdzie do takiej groźnej sytuacji, zostanie wezwany rodzic – uwaga – w godzinach pracy szkoły. Czyli dodatkową karą dla rodzica za brak kapci dziecka będzie fakt, że musi brać urlop, żeby przybyć na dywanik. Wówczas odbędzie się rozmowa z pedagogiem szkolnym, podczas której matka czy ojciec zostaną oficjalnie poinformowani o braku kapci.
[…]
Urszula, mama 14-letniego Stasia, pierwsza klasa technikum w Warszawie: – Anglistka na pierwszej lekcji oznajmiła klasie, że nie będą się uczyć mówić po angielsku, bo to nie jest szkoła językowa. „To jest szkoła publiczna i moim zadaniem jest przygotować was do matury” – takie słowa powtórzył nam syn. Zapytałam o to na zebraniu. Jaki to ma sens? Czy oni będą przez pięć lat rozwiązywali testy? Nie lepiej jest po prostu oswajać się z językiem w miły sposób, a do matury przygotowywać się niejako przy okazji? Wychowawczyni odpowiedziała, żebym nawet nie ruszała tego tematu. Anglistką jest wicedyrektorka i powinniśmy się cieszyć, jeśli będzie miała czas przychodzić na lekcje, bo ma wiele innych obowiązków w szkole. Wychowawczyni dodała, żebyśmy nie zajmowali się angielskim, bo jest większy problem – nauczyciel niemieckiego przyniósł długoterminowe zwolnienie lekarskie. Więc niemieckiego nie będzie na razie w ogóle, ponieważ znaleźć lektora na zastępstwo jest nierealne. Może będzie tak przez trzy miesiące, ale może być i rok. „Niemiecki” na razie będzie prowadziła wychowawczyni, która jest polonistką. Niemieckiego nie zna, więc młodzież albo będzie „uczyła się we własnym zakresie z podręcznika”, albo będą przerabiali polski. Dodatkowo się dowiedzieliśmy, że podziału na grupy językowe nie będzie. Szkoły nie stać, no a przede wszystkim nie ma nauczycieli.
[…]
Małgorzata, mama 16-letniej Patrycji, uczennicy drugiej klasy liceum na profilu mat.-fiz.: – Nasze liceum to renomowana placówka, w pierwszej piętnastce warszawskiego rankingu. Niestety, drugą klasę rozpoczynamy już całkowicie pozbawieni tej radości, tych nadziei, które towarzyszyły nam rok temu. Drugą klasę zaczynamy jak zbite psy, przeorani, wściekli, w poczuciu bezradności i beznadziei. Niemal połowa klasy miała pod koniec sierpnia poprawkę z matematyki lub fizyki, czyli z najważniejszych przedmiotów. Nasza córka też. Wcześniej kilkoro uczniów odpadło w trakcie roku szkolnego, bo nie dawali sobie rady. Patrycja ostatecznie zdała egzamin, ale dwóch jej kolegów odpadło, rozsypała się paczka przyjaciół, czyli to, co najcenniejszego udało im się zbudować przez ten pierwszy rok. Dla mnie jest to sytuacja całkowicie niezrozumiała. Do liceum dostała się zdolna młodzież, wszyscy mieli około 90-procentowy wynik egzaminu ósmoklasisty, często podchodzący pod 100 proc. Chodzili na lekcje. Bywali u nas w domu, to są kulturalni, myślący młodzi ludzie. To co takiego się zadziało, że połowa klasy nie otrzymała promocji i musiała kuć całe wakacje, żeby ledwo zdać poprawkę 30 sierpnia? […]
Znając program dzisiejszego spotkania w „Akademickim Zaciszu” pragniemy przybliżyć naszym Czytelniczkom i Czytelnikom postać jednego z dzisiejszych gości prof. Romana Lepperta, którym obok Gabrieli Olszowskiej – prezeski Fundacji „Czerwona Kreska” oraz Anny Szulc – nauczycielki matematyki w I LO w Zduńskiej Woli, autorki książki „Nowa Szkoła. Zmianę w edukacji warto zacząć przy tablicy„, będzie Łukasz Korzeniowski – prezes i założyciel Stowarzyszenia Umarłych Statutów, student III roku prawa na UJ. A dzisiejsza wymiana poglądów będzie dotyczyła odpowiedzi na pytanie „Po co szkole statut?”
Niechaj tę funkcję „zapoznawczą” spełni tekst, zamieszczony w maju 2022 roku na portalu ngo.pl
Foto: www.publicystyka.ngo.pl
Łukasz Korzeniowski
Aktywizm generacji Z. Czy młodzi widzą siebie w organizacjach społecznych? Łukasz Korzeniowski, Stowarzyszenie Umarłych Statutów: Zmiany w szkołach zadzieją się, jeśli będziemy budować silne społeczeństwo obywatelskie młodych
W dalszej części zamieszczono wypowiedzi Łukasza Korzeniowskiego:
Mamy ideę, by zmienić polską szkołę na taką, która przestrzega prawa i respektuje prawa ucznia.
[…]
Działanie w III sektorze to możliwość wpływania przez nas, młodych, na rzeczywistość wokół nas. Stowarzyszenie Umarłych Statutów skupia uczniów szkół średnich (czasem nawet młodszych), absolwentów tych szkół i studentów. Działamy na rzecz młodych – III sektor to dla nas możliwość, by pomagać naszym rówieśnikom i być aktywnym tam, gdzie zawodzą instytucje państwowe. U nas każdy działa, bo chce pomóc. To nasza siła napędowa. Mamy ideę, by zmienić polską szkołę na taką, która przestrzega prawa i respektuje prawa ucznia.
Żeby uczniowie nie byli biernymi uczestnikami życia społecznego, ale by się w nie intensywnie angażowali
Szalenie mi zależy na tym, aby budować ruch zaangażowanych młodych ludzi.
Od początku powtarzam, że zmiany w szkołach zadzieją się, jeśli będziemy budować silne społeczeństwo obywatelskie młodych.
Chodzi nam o to, żeby uczniowie nie byli biernymi uczestnikami życia społecznego, ale by się w nie intensywnie angażowali – w szczególności w szkołach, które są przecież istotnym elementem ich życia.
Jeśli chodzi o działanie SUS, u nas mamy system lidersko-kolektywny. Oczywiście są osoby, które liderują i napędzają projekty, ale nic by z tego nie było, gdyby nie nasza społeczność. SUS to ludzie, fantastyczni i pełni energii, którzy dzień po dniu działają wespół.
Dla mnie najistotniejszy jest aktywizm, to, że działam w ramach sformalizowanego stowarzyszenia to raczej zrządzenie konieczności. Jako stowarzyszenie możemy efektywniej działać na rzecz obrony praw ucznia, włączać się do postępowań administracyjnych, ubiegać się o granty.
Źródło: www.publicystyka.ngo.pl
Źródło: https://fakty.tvn24.pl/
Screen z nagrania programu informacyjnego TVN „Fakty” z dn. 20.09.2022
Portal „Wirtualna Polska” zamieścił dzisiaj 20 wrześnie 2022 r. wiadomość, która w naszym środowisku nie może przejść niezauważona:
Skandaliczne słowa kurator. W sieci burza. „Kim trzeba być?”
„Równe traktowanie wszystkich to lewacka utopia. W szkole jej emanacją jest edukacja włączająca” – napisała na Twitterze kurator Barbara Nowak. Jej słowa wywołały oburzenie w sieci. „Kim trzeba być, żeby pisać coś takiego w kontekście dzieci ze specjalnymi potrzebami?” – pyta posłanka Beata Maciejewska z Lewicy. […]
„Jest Pani zacofana w swoich poglądach. Nie ma Pani żadnej wiedzy w temacie edukacji włączającej ani w temacie dzieci i młodzieży OzN (osoby z niepełnosprawnościami – red.). Nie ma Pani wiedzy także na temat edukacji. Kuratorem jest Pani przez przypadek albo dzięki koneksjom politycznym. Czas przeprosić i odejść” – zaapelowała Katarzyna Kotula.
„Kim trzeba być, żeby pisać coś takiego w kontekście dzieci ze specjalnymi potrzebami? Od lat sieje Pani nienawiść. Nie powinna mieć Pani nic wspólnego z pracą z dziećmi” – napisała posłanka Beata Maciejewska.
[…]
„Równe traktowanie wszystkich ma pani wpisane w Konstytucji RP. A dzieci ze specjalnymi potrzebami zasługują na szczególną ochronę i pomoc państwa” – napisał Michał Gostkiewicz z Wirtualnej Polski.
„Wiele się można spodziewać po PiS, ale szczucie na dzieci z niepełnosprawnościami to jednak ten odcień brunatnego munduru, którego w obozie władzy jeszcze nie zakładali. Zaryzykuję hipotezę, że pani Nowak w latach 30. XX wieku zrobiłaby nawet większą karierę niż dziś w Polsce” – napisał Michał Danielewski z oko.press.
Źródło: www.wiadomosci.wp.pl/
x x x
Jednak bylibyśmy nieobiektywni, gdybyśmy nie zamieścili także i tej informacji, zaczerpniętej z portalu INTERIA”:
Edukacja włączająca. ZNP apelował już w 2021 roku
Co istotne, Związek Nauczycielstwa Polskiego w liście do premiera Mateusza Morawieckiego z 2021 roku podzielał obawy kurator Barbary Nowak. ZNP zwróciło się z prośbą o „wstrzymanie prac nad nowymi rozwiązaniami i poddanie ich rzeczywistym konsultacjom„.
„Przedstawione przez Ministerstwo Edukacji i Nauki systemowe zmiany są kontrowersyjne i budzą ogromny niepokój różnych środowisk, w tym rodziców i nauczycieli. Zakładają masowe kształcenie dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w ogólnodostępnych szkołach i przedszkolach” – uważało ZNP.
„Obecnie niemożliwe jest zapewnienie równych szans edukacyjnych wszystkich osób uczących się i rozwijanie ich indywidualnego potencjału w szkołach ogólnodostępnych. Wdrożenie tak poważnych zmian byłoby nieodpowiedzialne” – napisano w liście do premiera.
[…]
W kampanii promującej projekt, MEiN przedstawił główne założenia edukacji włączającej. Resort chce zapewnić dostęp do pomocy dziecku i rodzinie, poprawić jakość nauczania, np. poprzez zatrudnianie w szkołach specjalistów, czy stworzyć nowy sposób oceny potrzeb. Dodatkowo ma wspomóc tworzenie różnych ścieżek kształcenia zawodowego i wsparcie w wejściu na rynek pracy osób z niepełnosprawnościami.
Twórcy nowych rozwiązań, uważają, że „gwarantują wszystkim dzieciom równe prawo do włączenia społecznego oraz swobodnego wyrażania poglądów w sprawach dotyczących własnej edukacji oraz traktowania tych poglądów z należytą uwagą”. „Jako społeczeństwo jesteśmy odpowiedzialni, by każdemu dać szansę na edukację i rozwój uwzględniający jego osobiste uzdolnienia i możliwości” – przekonują.
Źródło: www.wydarzenia.interia.pl/kraj/












