
Dzisiaj proponujemy lekturę dwu postów, jakie wczoraj i dzisiaj zamieścił na swoim fb-profilu Jarosław Kordziński – właściciel Centrum komunikacji i mediacji. Akademia Dialogu:
17.11.2022 r.
Autorytet nauczyciela
Edukacja musi się zacząć od poznania samego siebie i dobrze kiedy dostarcza wielu atrakcyjnych doznań związanych z poszukiwaniem i odkrywaniem rzeczy nowych, co dla większości młodych ludzi jest szczególnym motorem motywującym do działania. By tak się działo trzeba dbać o atrakcyjność zajęć oraz umożliwić uczniom uczenia się tego, co jest najbliższe ich możliwościom i potrzebom oraz w formie, która najbardziej sprzyja stylowi ich pracy nad własnym rozwojem. Jak podkreślają Hopgood i van Leeuwen: „Najlepsze środowisko nauki to takie, które jest wystarczająco zróżnicowane i elastyczne, aby zaspokoić potrzeby uczących się, oraz które zapewnia stałe możliwości budowania społeczności studentów i pracowników”
Takie społeczności promują wspólne uczenie się, indywidualne, w małych bądź dużych grupach. W grupach, w których praca jest wspólna i które są elastyczne, uczniowie uczą się, jak skutecznie komunikować się z innymi, pracować w zespole, ćwiczyć samodyscyplinę oraz doskonalić umiejętności społeczne i interdyscyplinarne. Dzięki współpracy uczniowie rozwijają lepsze zrozumienie tego, czego się uczą i doskonalą umiejętności krytycznego myślenia”.
Praca nad odkrywaniem i nazywaniem nowych rzeczy rozwija tak ważne dla każdego z nas kompetencja rozumienia i tworzenia informacji. To zdolność identyfikowania, rozumienia, wyrażania, tworzenia i interpretowania pojęć, uczuć, faktów i opinii w mowie i piśmie, przy wykorzystaniu obrazów, dźwięków i materiałów cyfrowych we wszystkich dziedzinach i kontekstach. Zakłada rozwój skutecznego komunikowania się i porozumiewania się z innymi. Stanowi podstawę dalszego uczenia się, rozróżniania i wykorzystywania źródeł wiedzy, poszukiwania, gromadzenia i przetwarzania informacji oraz wykorzystywania ich do formułowania i wyrażania własnych argumentów.
To również wstęp do krytycznego myślenie oraz zdolność oceny informacji i pracy z innymi. Wiąże się ze świadomością oddziaływania na innych ludzi oraz potrzebą rozumienia i używania języka w sposób pozytywny i odpowiedzialny społecznie. Uczenie się konstruktywnego dialogu, badania źródeł, opierania swoich wypowiedzi nie na przekonaniach, ale na faktach i bezrefleksyjnego zastępowania racji emocjami stanowi nie tylko podstawę pełnego porozumiewania się, ale też postrzegania świata w całej jego złożoności a jednocześnie mnogości wariantów rozwiązywania barier oraz problemów, z którymi nieustannie musimy się borykać.
18.11.2022 r.
Autorytet nauczyciela
Wielu dorosłych zastanawia się, co zrobić, żeby dzieci poświęcały więcej uwagi i staranności w pracy nad sobą. Pamiętając własne dzieciństwo, zastanawiamy się niekiedy, ile czasu sami straciliśmy na bezmyślne zabawy. I kim moglibyśmy być, gdyby nie te zmarnowane godziny?! Czy jednak rzeczywiście dzieci wymagają tak intensywnej pracy nad własnym rozwojem? Czy faktycznie powinien on polegać głownie na tym, by wtłaczać je w opracowane przez dorosłych algorytmy? Gerald Hüther zwraca naszą uwagę na to, że: „Rozwój talentów i predyspozycji drzemiących naszych dzieciach będzie możliwy dopiero wtedy, gdy spojrzymy na nie bez lęku i zatroskania, kiedy przestaniemy mieć wobec nich określone zamiary i zrezygnujemy z konkretnych wyobrażeń na ich temat. Dlatego też musimy zacząć traktować je poważnie (…) Powinno to być spotkanie dwojga ludzi, którzy mimo dzielących je różnic są jednak otwarci na to, by uczyć się od siebie wzajemnie; którzy cieszą się na wspólne odkrywanie i kształtowanie świata. Musimy się nauczyć rozmawiać z dziećmi, patrząc im w oczy; nawet jeśli w tym celu czasem będziemy musieli przykucnąć”.
Psychologia rozwojowa, a i najnowsze badania ludzkiego mózgu wskazują, że dzieci najintensywniej rozwijają się do piątego, szóstego roku życia. A więc do czasu zanim objęte zostaną formalną edukacją. I rzeczywiście, przyglądając się naszym maluchom możemy śmiało powiedzieć, że ich poziom motywacji i determinacji w pracy nad własnym rozwojem jest bliski zaangażowaniu najbardziej skupionych na swojej pracy naukowców. Zobaczmy z jakim zapałem grzebią patykiem w ziemi, by się dokopać do ukrytych w niej skarbów. Z jaką swobodą biorą do ręki najbardziej odrażające stworzenia, by zgłębić tajemnicę ich egzystencji. Z jaką łatwością i kreatywnością opowiadają o sprawach, które ich zdaniem zdarzyły się czy choćby powinny się zdarzyć. Wreszcie jak często, jak wiele i jak dociekliwe zadają pytania. Maluchy intuicyjnie zdają sobie sprawę, że zanim pójdą do szkoły muszą się bardzo, bardzo wiele nauczyć. A co później? Kilkadziesiąt laty Albert Camus temu zauważył, że szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. A przecież od czasu wypowiedzi autora „Dżumy”, świat rozwija się w sposób jeszcze bardziej dynamiczny. Do tego stopnia, że już dziś coraz trudniej zaakceptować stereotypowy paradygmat edukacji, jakim jest zasada, że głównym dostawcą wiedzy i ważnych umiejętności dla rozwoju dzieci i młodzieży szkolnej są nauczyciele.
Źródło: www.facebook.com/j.kordzinski
Oto obszerne fragmenty sprostowania nieprawdziwych informacji, przekazanych przez ministra Czarnka w wywiadzie, zamieszczonym wczoraj w „Gazecie Prawnej”, jakie opublikowano na oficjalnej stronie ZG ZNP:
Sprostowanie nieprawdziwych informacji zawartych w wywiadzie z ministrem edukacji
(DGP, 16.11.2022)
Nieprawdziwe są informacje zawarte w treści wywiadu z Ministrem Edukacji i Nauki Przemysławem Czarnkiem opublikowanym 16 listopada 2022 r. na stronie B8 Dziennika Gazety Prawnej pt. „Porażki nie mam żadnej”, w myśl których:
1.wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego w okresie styczeń 2022 r. – styczeń 2023 r. wzrośnie o 814 zł brutto miesięcznie,
2.kwoty średniego wynagrodzenie nauczyciela, którymi posługuje się Ministerstwo Edukacji i Nauki obejmują tylko i wyłącznie składniki o charakterze płacowym,
3.zachodzą przypadki, iż nauczyciel pracujący w warszawskich szkołach w wymiarze 1,5 etatu zarabia ponad 6 tys. na rękę w pierwszym roku pracy,
4.minister Przemysław Czarnek powiedział Prezesowi ZNP, iż Karta Nauczyciela winna być zlikwidowana.
UZASADNIENIE
Informacje powyższe są nieprawdziwe, gdyż kwota 814 zł brutto dotyczy średniego wynagrodzenie nauczyciela, które Minister Edukacji i Nauki błędnie utożsamia z wynagrodzeniem.
Średnie wynagrodzenie nauczyciela jest skomplikowaną, teoretyczną konstrukcją prawną, a nie realną pensją, wpływającą co miesiąc na konto nauczycielskie. […]
Jednocześnie Minister Edukacji i Nauki w sposób niczym nieuzasadniony uwzględnia w kwocie 814 zł brutto dodatki funkcyjne należne nie „szeregowym” nauczycielom, a kadrze kierowniczej (dyrektorom i wicedyrektorom szkół) za pracę nienauczycielską.
Ponadto Minister Edukacji i Nauki sugeruje, iż 814 zł brutto miesięcznie otrzyma nauczyciel przeprowadzający w ciągu tygodnia 18 godzin zajęć dydaktycznych. Tymczasem w kwocie tej mieści się także wynagrodzenie za pracę ponad „etat” tj. wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i godziny doraźnych zastępstw, które ze względu na braki kadry nauczycielskiej są obecnie przydzielane w wielu przypadkach w maksymalnej liczbie, co z kolei skutkuje tym, iż nauczyciele przeprowadzają nie 18 godzin dydaktycznych w tygodniu a 30 godzin i więcej za to samo średnie wynagrodzenie.
Odnosząc się do twierdzenia zawartego w jednym z pytań jakie zadano Ministrowi Edukacji i Nauki ww. wywiadzie, jakoby nauczyciel poczatkujący zatrudniony w wymiarze półtora etatu łącznie w dwóch szkołach, miał zarabiać w pierwszym roku pracy miesięcznie ponad 6 tys. złotych „na rękę” należy wskazać, iż twierdzenie to pozostaje w jaskrawej sprzeczności z treścią Karty Nauczyciela i innych aktów prawnych regulujących maksymalne stawki wynagrodzenia i dodatków przysługujących nauczycielom szkół prowadzonym przez m. st. Warszawy. Stawki wynagrodzenia zasadniczego tych nauczycieli względem stawek ministerialnych wynoszących od 3329 zł do 3424 złotych brutto miesięcznie są wprawdzie wyższe, ale jedynie od 65 do 100 zł brutto (§ 3 pkt 1 i 2 zał. do uchwała Rady Miasta Stołecznego Warszawy z 30.08.2018 r. nr LXXIII/1966/2018 ze zm.) i nie umożliwiają zarobków na ww. poziomie.
Jednocześnie należy kategorycznie stwierdzić, iż podczas żadnego ze spotkań Prezesa ZNP z ministrem Przemysławem Czarnkiem minister nie informował Prezesa ZNP, iż Kartę Nauczyciela należy zlikwidować.
ZNP będzie domagać się opublikowania sprostowania ww. nieprawdziwych informacji na łamach Dziennika Gazety Prawnej.
W przypadku odmowy ZNP wykorzysta procedury określone w ustawie Prawo Prasowe, aby nieprawdziwe informacje sprostować.
Źródło: www.znp.edu.pl
Na stronie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych znaleźliśmy tekst, który może dla wielu nie będzie „odkryciem Ameryki”, ale którego treść przekona może innych, że bycie kreatywnym nauczycielem jest możliwe:
Foto: www.wsip.pl
Cechy kreatywnego nauczyciela. Jak być twórczym pedagogiem?
Już dawno minęły czasy, w których wystarczyło poprowadzić lekcję z podręcznika, by skupić uwagę swoich uczniów. Teraz nie tylko od uczniów wymaga się kreatywności. Oczekuje się jej także, a może przede wszystkim, od nauczycieli. A ci prześcigają się w tym, by jak najmocniej zainteresować swoich uczniów. Poznaj cechy kreatywnego nauczyciela. Dowiedz się, jak stać się kreatywnym pedagogiem, którego uczniowie będą pilnie słuchali i chłonęli od niego wiedzę.
Cechy kreatywnego nauczyciela:
>pobudza ciekawość i wyobraźnię ucznia – kierunkuje jego uwagę nie tylko na samo zdobywanie wiedzy. Przede wszystkim na zwiększenie jego zaangażowania w lekcję, a przy okazji poszerzanie umiejętności;
>motywuje do myślenia i poszukiwania – nakierowuje na nowe rozwiązania, a nie podąża utartą ścieżką i starym schematem myślenia;
>pracuje z uczniami i naprowadza ich na rozwiązanie – nie zostawia ich pracy samej sobie, ale i ich nie wyręcza, jest stróżem, który podpowiada, w jakim kierunku można pójść, nie krytykuje nowych rozwiązań i innego spojrzenia;
>organizuje ciekawe spotkania – nie ogranicza materiału lekcyjnego jedynie z podręcznika, pokazuje ciekawe filmy, programy, zaprasza na lekcję gości – w czasach zdalnej edukacji jest to jeszcze bardziej możliwe;
>pomaga odkrywać talenty i je rozwijać w sposób twórczy – zauważa osoby, które w szczególny sposób wyróżniają się na tle klasy, które mogą być inspiracją dla innych uczniów.
Jakie są korzyści z kreatywnego podejścia nauczyciela?
– uczniowie biorą aktywny udział w lekcji;
– uczniowie pracują nie tylko z podręcznikiem;
– lepsza atmosfera lekcji, brak nudy;
– motywowanie uczniów;
– wsparcie twórczego myślenia i kreatywności uczniów;
– rozwój współpracy i komunikacji w grupie.
Co zrobić, by twoje lekcje były bardziej kreatywne?
Możesz chociażby wprowadzić dyskusje w grupie – dzięki temu uczniowie nauczą się współpracy, artykułowania swoich myśli, dyskusji, a nie kłótni. Burza mózgów to też dobry sposób dyskutowania o problemie – wszyscy mają szansę rozmawiać o danym zagadnieniu. Pomysły jednych podkręcają innych do działania i kreatywnego myślenia. Do tego mapa myśli czy sketchnotki, czyli szczególne rodzaje notowania, które zwiększają kreatywność i ułatwiają zapamiętywanie, pomagając aktywować intuicję (dzięki wykorzystaniu synergicznej współpracy obu półkul mózgowych). Dla młodszych uczniów pomocne mogą być rymowanki. Sprawią, że uwaga uczniów się zwiększy, a przy okazji nauka będzie przeprowadzana przez zabawę.
Źródło: www.wsip.pl/blog/
Foto: www.oko.press/autor/antonina-lewandowska
Antonina Lewandowska – edukatorka seksualna – autorka poniższego tekstu
Wczoraj (15 listopada 2022 r.) na portalu OKO.press zamieszczono tekst Antoniny Lewandowskiej*, tak w ogóle adresowany do ministra Czarnka. Ale warto go przeczytać – poniżej zamieszczamy jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna
Dziś, 15 listopada rano, minister Czarnek powiedział na antenie Polskiego Radia 24:
Skrajna demoralizacja i podłość ze strony edukatorów seksualnych, których wspierają posłowie opozycji. Robią dzieciom wodę z mózgu. Dziecko, które ma problem z tożsamością płci potrzebuje specjalistycznej opieki.
Edukatorzy seksualni powinni wziąć odpowiedzialność za próby samobójcze i problemy psychologiczne, które wynikają właśnie z demoralizacji dzieci przez tych ludzi, których nie chcemy wpuszczać do szkół. (…)
Informację o tych słowach przysłał mi znajomy, kiedy jechałam metrem do pracy. Najpierw wywróciłam oczami, ale z czasem zaczęła rosnąć we mnie złość.
I mam do Pana ministra pytanie: Jak Pan śmie?
Jak Pan śmie twierdzić, że ja i moje koleżanki jesteśmy odpowiedzialne za samobójstwa młodzieży?
Podczas gdy Pan urzęduje w gmachu przy warszawskiej Alei Szucha, my rozmawiamy, wspieramy, odpowiadamy na pytania, chronimy przed przemocą, kierujemy po wsparcie psychologiczne.
Projektujemy akcje i kampanie, które powinien przygotowywać Pański resort, a nie organizacje pozarządowe i osoby, które działają w nich wolontaryjnie. Wie pan, że za lata działalności ogromna część z nas nie dostaje pieniędzy? Działamy, bo chcemy, bo nam zależy, bo ktoś musi. Bujdy o horrendalnych pieniądzach wypłacanych przez mistyczne międzynarodowe organizacje czy „plecy” u opozycji proszę włożyć między bajki.
Wygląda na to, że nie ma Pan pojęcia o naszej pracy – słychać to w każdym kolejnym wywiadzie. […]
Czym edukacja seksualna różni się od prawicowych fantazji o masturbacji
Rzetelna edukacja seksualna uczy nas asertywnego stawiania granic, dbania o siebie i swoje bezpieczeństwo.
Uczy otwartości i tolerancji, bezpiecznie wspiera w rozwoju. Wbrew fantazjom niektórych środowisk – nie uczymy kilkulatków masturbacji. Odpowiadamy za to na pytania rodziców, co zrobić, kiedy ich przedszkolak zaczyna eksplorować swoją seksualność. Jak wytłumaczyć, czym jest intymność? Jakich słów używać, jak rozmawiać, by nie zaszkodzić?
Starsi powinni usłyszeć, seks ma być przyjemny. Groza? Tylko jeśli nie rozumie się, dlaczego to ważne. Bolesność w trakcie stosunku to zawsze sygnał ostrzegawczy – może ktoś tak naprawdę nie chce, a się zmusza? Może u kogoś rozwija się infekcja? Może to po prostu zły moment? Zrozumienie, że każde z nas ma prawo do przyjemności, stanowi element szerszego horyzontu działań ochronnych.
Podobne przykłady mogę mnożyć. Mówiłam o znaczeniu edukacji seksualnej wielokrotnie – w samym OKO.press na przykład o tym, że rzetelna edukacja seksualna opóźnia inicjację seksualną i zmniejsza ryzyko doświadczenia przemocy, zakaz pornografii nic nie da bez rozmowy o różnorodności ludzkich ciał, a brak wiedzy o chorobach i infekcjach przenoszonych drogą płciową swoje źródło ma we wstydzie i tabu.
Nie wierzę, że człowiek tak wykształcony nie rozumie wyników badań czy złożoności wyzwań stojących przed dzisiejszą młodzieżą.
Zastanawiam się więc dlaczego uparcie ignoruje Pan rzeczywistość i brnie w rozwiązania, które nie działają, ograniczają za to podstawowe prawa dzieci.
Zamiast szczuć nas wywiadami udzielanymi z wygodnego fotela w centrum Warszawy, niech Pan spojrzy w oczy przerażonej szesnastolatki z bliznami na nadgarstkach, która pyta, gdzie szukać pomocy po gwałcie.
Proszę spróbować to unieść, dać jej zrozumienie i wsparcie, pokierować po wsparcie psychiatryczne, terapeutyczne i prawne.
Proszę modlić się w duchu, żeby dożyła konsultacji w ramach NFZ za rok, a może nawet łóżka na nieistniejącym oddziale psychiatrycznym – za półtora.
Może wtedy zrozumie Pan, czym naprawdę jest podłość w tym kraju.
Cały tekst „Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna”
– TUTAJ
Źródło: www.oko.press
*Antonina Lewandowska – socjolożka, wieloletnia edukatorka seksualna, koordynatorka ASTRA Network, międzynarodowej sieci organizacji zajmujących się prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi w Europie Środkowo-Wschodniej i Azji Centralnej, członkini Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Grupy Ponton.
Foto: Anna Dańczak, I LO im. J. Chełmońskiego w Łowiczu [www.facebook.com/lo1lowicz]
Wigilia klasy II a I LO w Łowiczu, grudzień 2018 r.
Na nigdzie dotąd nie podjęty temat zwrócił wczoraj (15 listopada 2022 r.) na swoim „BelferBlogu” Dariusz Chętkowski:
Wigilia szkolna. A po co to komu?
Na łeb na szyję spadło zainteresowanie wigilią szkolną. Zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Tylko emerytowani pracownicy mają jeszcze ochotę w tym uczestniczyć.
W mojej szkole – i w jednej, w drugiej – zapewne do wigilii dojdzie, ale frekwencja będzie niewielka. W jednym z liceów, gdzie pracuję, już dzisiaj trzeba było zadeklarować udział w spotkaniu pracowników i chęć podzielenia się opłatkiem. Zainteresowanie było zadziwiająco małe.
Tłumaczono to pandemią, która spowodowała, że ludzie stracili ochotę na podtrzymywanie relacji z innymi. Poza tym strasznie dużo pracujemy. Nie mamy czasu dla siebie, a co dopiero dla innych. Nie słyszałem, aby ktoś obwiniał Kościół za spadek zainteresowania wspólnym śpiewaniem kolęd i słuchaniem, co katecheta powie.
Może uczniowie będą bardziej otwarci i powiedzą szczerze, dlaczego nie mają ochoty celebrować świąt kościelnych w szkole.
Źródło: www.chetkowski.blog.polityka.pl
Screen z pliku filmowego [www.youtube.com/]
15 listopada 1022 r. Poranek Polskiego Radia 24. Z Przemysławem Czarnkiem rozmawia Danuta Kania.
Na portalu Polskiej Agencji Prasowej zamieszczono dzisiaj (!5 listopada 2022 r.) tekst o przyciągającym wzrok tytule, którego wybrane przez nas fragmenty przytaczamy poniżej :
Minister edukacji: szkoła to miejsce pracy nauczycieli i tych organizacji pozarządowych, które wpierają ich w edukacji
[…]
Szef MEiN był pytany w Polskim Radiu 24 o wypowiedzi niektórych nauczycieli, którzy mają się skarżyć, że „dzieci są wykorzystywane w okresie dojrzewania”, kiedy „nie zawsze się identyfikują ze swoją płcią i to jest podsycane, żeby dziewczyny się uznawały za chłopców i odwrotnie„.
„To jest skrajna demoralizacja i podłość ze strony tzw. edukatorów seksualnych, wspieranych przez takie osoby jak posłowie PO czy Lewicy. Podłość, polegająca na robieniu z mózgu wody dzieciom” – ocenił Czarnek.
Jego zdaniem „dziecku, które ma jakiekolwiek problemy tego rodzaju, powinno się rzeczywiście znaleźć pomoc, a nie utwierdzać w przekonaniu, że błąd, w jakim tkwi, błąd antropologiczny jest rzeczywiście właściwy„.
„Jak się dziecku robi wodę z mózgu, to później powinno się brać odpowiedzialność za te wszystkie próby samobójcze, za problemy psychologiczne dzieci, bo one wynikają właśnie z tego, że dzieci są demoralizowane przez ludzi, których my nie chcemy wpuszczać do szkoły” – powiedział szef MEiN.
Podkreślił, że „szkoła jest miejscem pracy nauczycieli i tych organizacji pozarządowych, które rzeczywiście mogą wspierać nauczycieli w edukacji”.
Nawiązując do nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, Czarnek przyznał, że „tutaj rzeczywiście chcemy, by każda organizacja pozarządowa, która wchodzi do szkoły, pokazała, czego chce uczyć. Tylko tyle„. […]
Cały tekst „Minister edukacji: szkoła to miejsce pracy nauczycieli i tych organizacji pozarządowych, które wpierają ich w edukacji” – TUTAJ
Źródło: www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/
Plik filmowy z nagraniem „Poranek Polskiego Radia 24 – Arkadiusz Mularczyk, Przemysław Czarnek, Arkadiusz Jabłoński” (Rozmowa z min. Czarnkiem od 30. minuty) – TUTAJ
Dziś proponujemy lekturę najnowszego tekstu Danuty Sterny:
Rysunek: Danuta Sterna
Sprawiedliwość naprawcza i jej miejsce w szkole
Znalazłam artykuł o sprawiedliwości naprawczej. Nie słyszałam wcześniej tego terminu, zapytałam Jacka Strzemiecznego, który określił ją tak: Sprawiedliwość naprawcza skupia się na naprawie, a nie na karze. To właściwie jest sedno, ale podrążmy dalej. Pojęcie sprawiedliwości naprawczej zostało wprowadzone w edukacji w latach 90 ubiegłego wieku w szkołach w Australii.
Zoe Kaskamanidis autorka artykułu, z którego korzystam przeprowadziła wywiad z dr Kristin Reimer – wykładowczynią na Uniwersytecie Monash w Australii, zajmującą się tym tematem. Postaram się streścić ten wywiad.
O co chodzi w sprawiedliwości naprawczej?
Można powiedzieć, że w sprawiedliwości naprawczej chodzi o budowanie i utrzymywanie oraz naprawianie relacji, gdy coś idzie nie tak lub gdy pojawia się jakiś problem. Jej założenia opierają się na sprawiedliwości, równość oraz obejmują procesy mające na celu radzenie sobie ze szkodą i przekształcaniem konfliktu.
W szkole ma to wpływ na to, jak podchodzimy do dyscypliny, jak nauczamy, jak tworzymy relacje.
Niektóre z nieporozumień na temat sprawiedliwości naprawczej są związane z łączeniem jej tylko z rozwiązywaniem konfliktów. Jednak ma ona znacznie szerszy zakres. Jeśli oddzielamy relacje od nauczania przedmiotowego, to rozwiązywanie konfliktów może być bardzo utrudnione, gdyż relacje nie są uwzględniane całościowo. Drugim nieporozumieniem jest to, że sprawiedliwość naprawczą, traktujemy jako sposób na zarządzania zachowaniem uczniów. Ale tu chodzi przede wszystkim o relacje, o ludzi i ich potrzeby, a nie tylko o dyscyplinę.
Sprawiedliwość naprawcza, to podejście do konfliktu z naciskiem na naprawienie wyrządzonej krzywdy, a nie na karę, stawia ona na bezpieczeństwo i relacje, które prowadzą do faktycznego rozwiązania problemu. Jeśli skupiamy się jedynie na łamaniu zasad, to poszukujemy winnych i wymierzamy karę. Wtedy zajmujemy się przeszłością, a nie przyszłością; objawami, a nie ich przyczynami.
Kara ma na celu powstrzymanie wyrządzania krzywdy i negatywnych zachowań. Karą chcemy przestraszyć, aby w przyszłości osoba, tak nie postępowała. Jednak strach często powoduje, że ludzie próbują uniknąć kary, a nie działa to na ich zachowanie. Tak naprawdę nie zmienia się ich ocena tego, co zrobili, ani tego, jak to co zrobili wpłynęło na innych ludzi i również nie wpływa na zmianę postanowień, co do zachowań w przyszłości.
Jak działa sprawiedliwość naprawcza w szkole?
Szkoła pracuje najczęściej na zewnętrznej motywacji: nagrody i kary. Nagradzane jest odpowiednie zachowanie i karane zachowanie, które uważamy za negatywne. Młodym ludziom nie pomaga to w przemyśleniu i rozumieniu swoich działań oraz ich wpływu na innych.
Sprawiedliwość naprawcza pomaga zastanowić się nad przyczynami i skutkami. Pierwsze pytanie, które zadaje sprawiedliwość naprawcza, to nie – „kto to zrobił?”, tylko – „co się stało?”.
Próbuje zrozumieć sprawy na głębszym poziomie, a także zmienia pozycję „problemu” tak, aby wszyscy skupili się na jego rozwiązywaniu, a nie na osobie, którą chcemy zmienić, z nadzieją, że będzie zachowywała się lepiej.
Pytania sprawiedliwości naprawczej: „Co tu się dzieje?”, „Jak to wpływa na różnych ludzi?”, „Co możemy zrobić, aby rozwiązać ten problem, aby ludzie czuli się bezpiecznie, mogli dokonywać różnych wyborów i czuli, że jesteśmy społecznością, która pracuje nad tym razem?”
Do osoby wysyłany jest komunikat: To, co robisz w tej chwili, może nie jest dobre i może mieć negatywny wpływ na innych ludzi, ale to ciebie nie skreśla w naszych oczach. Nadal jesteś ważną częścią naszej społeczności. Liczysz się dla nas, musimy razem wymyślić, jak możemy najlepiej rozwiązać sprawę, aby móc iść wspólnie dalej.
W szkołach tworzone są kodeksy, które określają czego nie wolno robić. W kodeksach zawarte są konsekwencje: Jeśli to zrobisz, to czeka cię….
Jednak za każdym tak zwanym „złym” zachowaniem mogą stać różne przyczyny. Powinniśmy, w każdym przypadku z osobna, zająć się przyczynami, a nie reagować zgodnie z kodeksem.
Jak budować sprawiedliwość naprawczą w szkole?
Foto: www.renskawies.pl
Na portalu PulsHR.pl zamieszczono dzisiaj (14 listopada 2022 r.) informację, którą jej autorzy pozyskali z platformy ClickMeeting. Oto jej najważniejsze fragmenty:
Szkoły rozważają naukę zdalną. Wszystko przez wysokie koszty ogrzewania i odejścia nauczycieli
[…]
Polska platforma do webinariów i wideokonferencji ClickMeeting postanowiła zapytać rodziców dzieci w wieku szkolnym o to, czy słyszeli coś na temat ewentualnego powrotu do nauczania zdalnego.
Jak się okazuje, nauczyciele rozmawiają z rodzicami o ewentualnym powrocie nauki zdalnej. 33 proc. ankietowanych potwierdziło, że nauczyciele w szkołach, do których uczęszczają ich dzieci, rozmawiali z nimi na temat ewentualnego powrotu nauki zdalnej. Jednocześnie 45 proc. zadeklarowało, że nauczyciele nie mówili nic na ten temat, a 22 proc. nie wie, czy takie rozmowy były prowadzone. […].
ClickMeeting postanowił sprawdzić, jakie konkretnie powody ewentualnego powrotu nauki zdalnej są wymieniane w polskich szkołach najczęściej. Na pierwszym miejscu w odpowiedziach wielokrotnego wyboru pojawił się brak pieniędzy na ogrzewanie (55 proc.), na drugim pandemia koronawirusa (25 proc.), a na trzecim za mała liczba nauczycieli powiązana z masowymi rezygnacjami z tego zawodu (9 proc.). Inne czynniki, które wskazali ankietowani, to pandemia innej choroby (6 proc.) oraz niedostosowanie szkół do przepełnionych klas (3 proc.).
Źródło: www.pulshr.pl
Foto: Z prywatnego archiwum M Sierockiej/Agencja Wyborcza[www.edziecko.pl]
Magdalena Sierocka prowadzi lekcję
Dzięki dr Żylińskiej dotarliśmy na fb-profil Magdaleny Sierockiej (nauczycielki j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie), gdzie zamieściła ona wczoraj (13 listopada 2022 r.) tekst, który powinniście przeczytać:
WŁADCA LEKCJI
Myśląc jeszcze o niedawnym spotkaniu z Marzena Zylinska i Magdalena Księżopolska, przychodzą mi do głowy koszta, jakie ponosimy, gdy decydujemy się zarządzać naszymi lekcjami za pomocą kija i marchewki.
Na zdjęciu jestem ja [TUTAJ], po otrzymaniu tytułu nauczycielki dyplomowanej, za czasów kiedy to jeszcze dawałam się uwieść złudzeniu, że zarządzanie za pomocą nagród i kar jest łatwe. Wystarczy kazać coś zrobić, a to coś będzie zrobione. Potem wystarczy rozliczyć i cześć. Przez ostatnie lata przekonywałam się jednak, że wybierając taką drogę, koronując się na władcę lekcji, zmuszam się do wielu działań i zachowań oraz muszę liczyć się z konsekwencjami:
– Na ludziach, którym coś kazano, trudno polegać. Ludzie, którym kazano, zrobią dokładnie to (i też nie zawsze!), co im polecono, i ani trochę więcej. Jako władca lekcji zatem miałam strasznie dużo roboty ze sprawdzaniem i kontrolowaniem, bo bez tego lekcja się nie udawała. Musiałam sama wszystkiego dopilnować.
-Musiałam też być podejrzliwa i nieufna. Ilekroć bowiem zmusimy kogoś do czegoś, czego bez przymusu ten ktoś by nie zrobił, rozwija on w sobie syndrom „już ja cię dopadnę, ty draniu” i czeka na nasze pierwsze potknięcie. Wykorzysta każdą okazję do tego, aby nam wytknąć błąd i rozliczyć z uciechą. Jako władczyni nie mogłam liczyć na zrozumienie i pomoc moich uczniów i uczennic.
Musiałam sobie radzić z toksycznymi zachowaniami dzieci, bo w odpowiedzi na bycie władcą lekcji, na przymus, rodzą się spontaniczne, choć często nieświadome, postawy obronne: walka, ucieczka lub rezygnacja.
WALKA: opór, bunt, odwet, agresja, wykłócanie się, skarżenie, chęć zemsty, zawieranie sojuszów, kłamstwo, łamanie zasad.
UCIECZKA: wycofanie, ignorowanie, milczenie, udawana choroba
REZYGNACJA: uległość, bezradność, płacz, przymilanie się, lizusostwo, rezygnacja z wykonywania zadań, wagary.
-Pozbawiałam się informacji, co na lekcji nie idzie tak, jak by mogło lub powinno być, bo nauczycielowi, który jest władcą lekcji, dzieci nie powiedzą, że coś im się nie do końca udaje. Że mogłoby być lepiej. Nie doradzą mu, co zrobić, aby lekcje były bardziej udane. Jako władca nie lubiłam takich rad i moi podwładni o tym wiedzieli. Jako władca chciałam słyszeć, że jest fantastycznie i że jest tak dzięki mnie. Odkąd pozwalam sobie na szczerą ewaluację moich zajęć, mam szansę słyszeć co jest źle i zmieniać to, co nie działa
-Nie miałam dostępu do zbiorowej mądrości zespołu. Nie pozwalam na pracę w grupach, bo przecież wtedy nie wiedziałam jak „sprawiedliwie” przydzielić kije i marchwie. Prowadziło to do tego, każdy korzystał jedynie z tej wiedzy, którą sam dysponował. Innymi słowy, żaden uczeń nie wiedział tego, co wiedzieli pozostali. Odkąd zrezygnowałam z bycia władczynią lekcji, mogę uczyć się jak tę wiedzę zbierać i udostępniać wszystkim. Ale wpierw musiałam wyznać przed sobą i dziećmi, że sama wszystkiego nie wiem. Nie jestem w stanie dotrzeć do faktycznej wiedzy poszczególnych dzieci i obiektywnie ją ocenić. Dla mnie wtedy zbiorowa mądrość była więc niedostępna i w konsekwencji nie była też dostępna dla całej klasy.
-Nie mogłam też liczyć na inicjatywy własne dzieci, na innowacje. Inicjatywa innowacyjna zawsze niesie ryzyko porażki, a podwładni władcy lekcji wiedzą, że porażka będzie ich drogo kosztować. Posłuszne wykonywanie poleceń jest tymczasem zawsze bezpieczne. Po co więc ryzykować?
-Władca lekcji może zmusić dzieci do wielu rzeczy, bo ludzie ze strachu zrobią wszystko, z wyjątkiem tych najważniejszych ― by polubili jego przedmiot, by uczyli się go z wewnętrznej potrzeby i, wreszcie, by dobrowolnie poszli wskazaną przez niego drogą. Bo nikogo i nigdy nie można zmusić, żeby coś zrobił dobrowolnie.
Jeżeli zatem nie marchewkij to co? Jak zmotywować dzieci do uczenia się? Jak zarządzić lekcją, aby każde dziecko pracowało najlepiej jak na ten moment potrafi? Jak zarządzić zespołem, nie będąc władcą?
O tym opowiem na Ocenianie wspierające rozwój – konferencja online BSS , serdecznie zapraszam
PS: tekst inspirowany słowami Andrzej Blikle Doradca, od którego uczę się, jak zarządzać ludźmi a nie zasobami ludzkimi
Źródło: www.facebook.com/magdalena.sierocka.
Foto:www.egodziecka.pl
Z powodu nienajlepszego stanu zdrowia nie przygotowałem kolejnego felietonu. W jego miejsce zamieszczam dzisiaj tekst, jaki 8 listopada zamieszczono na stronie „Portalu Samorządowego”:
Drastycznie wzrosła liczna prób samobójczych wśród dzieci.
A to dopiero wierzchołek góry lodowej
W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą. Każda próba samobójcza to tragedia dla rodziny, a także rówieśników z klasy – Uczymy się, jak udzielać pierwszej pomocy przy wypadku samochodowym, tak samo powinniśmy uczyć się udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej – apeluje Jolanta Palma, ekspert z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
>W Polsce działa ponad trzy tysiące ośrodków środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży.
> W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77 proc. zachowań samobójczych oraz o 19 proc. śmierci samobójczych.
> Do dyspozycji rodziców i dzieci w kryzysie są ogólnopolskie telefony zaufania:
800 12 12 12, 116 111
Z danych policji wynika, że blisko półtora tysiąca prób samobójczych wśród dzieci i nastolatków poniżej osiemnastego roku życia, aż 127 zakończyło się śmiercią. Nie wszystkie próby samobójcze trafiają jednak do policyjnych statystyk. Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia na każdą odnotowaną śmierć samobójczą przypada od 100 do 200 prób samobójczych a to oznaczałoby, że w Polsce tylko w 2021 roku próbę samobójczą podjęło około 12 700 dzieci i nastolatków. A to z kolei znaczyłoby, że na każdą 28-osobową klasę przypada średnio dwóch uczniów po próbie samobójczej.
– Podstawą zapobiegania samobójstwom jest dostęp do pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej, ale także dzięki edukacji. Uczymy się, jak udzielać pierwszej pomocy przy wypadku samochodowym, tak samo powinniśmy uczyć się udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej i to od najmłodszych lat. Dzięki temu jako dzieci będziemy wiedzieli jak postąpić, gdzie szukać pomocy, a jako dorośli będziemy umieli w naturalny sposób te samą wiedzę przekazywać dalej np. naszym dzieciom – mówi Jolanta Palma, ekspert z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie
Niepokojące sygnały u dzieci – na to rodzic musi zwrócić uwagę
Ryzyko wystąpienia zachowań samobójczych u dzieci i nastolatków potęguje między innymi długotrwały stres, zaburzenia psychiczne, uzależnienia, problemy rodzinne, problemy w szkole, status społeczny czy śmierć.
Wśród sygnałów, które powinny zaniepokoić rodziców i opiekunów jest przede wszystkim długotrwała zmiana nastroju u dziecka, większa wrażliwość, niepokój, niechęć do rozmów i spotkań, sięganie po substancje psychoaktywne lub ich nadużywanie.
Większą czujność rodzice powinni wykazać także gdy dziecko lub nastolatek poszukuje informacji na temat samobójstw, porządkuje swoje sprawy, żegna się lub sporządza testament, oskarża siebie, ma poczucie winy lub czuje się ciężarem.
– Jeśli sami nie mamy wiedzy jak pomóc lub mamy wątpliwości czy coś powinno nas niepokoić możemy wsparcia poszukać między u specjalistów lub w rzetelnych źródłach w internecie czy książkach. Jest wiele pomocnych stron z których rodzice czy nauczyciele, a nawet dzieci mogą korzystać – zachęca Jolanta Palma.
Zauważ, zapytaj, zaakceptuj, zareaguj
W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą, aż 127 z tych prób zakończyło się śmiercią. W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77 proc. zachowań samobójczych oraz o 19 proc. śmierci samobójczych
– Jeśli chodzi o pomoc w sytuacjach kryzysu powinna obowiązywać zasada 4Z: zauważ, zapytaj, zaakceptuj i zareaguj.
Zauważ – znaczy przede wszystkim potraktuj poważnie jeśli zobaczyłeś coś niepokojącego.
Zapytaj – czyli zadaj odpowiednie pytanie, zamiast mówić „Czy wszystko u Ciebie okey” zapytaj np. ” Widzę, że jesteś smutny, powiedź proszę, co Cię smuci?”.
Zaakceptuj – oznacza by zaakceptować trudne emocje naszego rozmówcy i nie bagatelizować tego co usłyszymy. Jeśli chcemy pomóc nie powinniśmy mówić np. „przesadzasz”, „inni mają gorzej”.
Zareaguj – pomóż znaleźć rozwiązanie, np. zaplanować pierwszy krok, którym może być małe realne działanie pomocne w poradzeniu sobie z trudnościami, wesprzyj w znalezieniu specjalisty – tłumaczy ekspertka z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/










