Tradycyjne Życzenia z okazji Nowego 2023 Roku

dla Nauczycielek i Nauczycieli, Dyrektorek i Dyrektorów polskich szkół,

a także Innych Osób wspierających nauczycieli w ich pracy:

 

„Dłużej klasztora niż przeora”

Niechaj ta prawda sił Wam doda!

Bo coraz bliżej zmiany pora

Gdy skończy się na Czarnka moda!

 

A póki co – nie gaście ducha,

Razem z uczniami róbcie swoje,

Niech każdy serca swego słucha

Tocząc z „systemem” własne boje.

 

Tego Wam życzę Drodzy Moi

Na Nowy Rok – dwudziesty trzeci:

Odwagi! Wszak za Wami stoi

Najwyższa wartość: Dobro Dzieci!

 

 

                                                                                      Redaktor „Obserwatorium Edukacji”

                                                                                         Włodzisław Kuzitowicz

 

 

 

 



Oto fragmenty informacji – pozyskanych ze strony „Radia ZET” – będącej zapisem dzisiejszej (30 grudnia 2022 r.) wypowiedzi Ministra Czarnka dla  Radia Lublin:

 

Screen z relacji filmowej rozmowy[www.radio.lublin.pl]

 

Minister Przemysław Czarnek i red. Renata Chrzanowska podczas wywiadu online

 

 

Nauka zdalna. Rząd zamknie szkoły przez grypę i RSV? Czarnek zabrał głos

 

[…]

 

Przemysław Czarnek w piątek był gościem w Radiu Lublin. Szef resortu edukacji wypowiedział się na temat możliwość wprowadzenia nauki zdalnej w szkołach w związku z zachorowaniami na grypę i wirusa RSV wśród dzieci. […]

 

– Nie ma żadnych planów uruchamiania nauki zdalnej odgórnie przez Ministerstwo Edukacji i Nauki w związku z zachorowaniami na grypę i RSV – podkreślił Czarnek. Jak dodał, jest w tej sprawie w stałym kontakcie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim.

 

Szef MEiN przyznał, że nauka zdalna była „absolutną ostatecznością stosowaną w okresie pandemii koronawirusa, kiedy COVID-19 zabijał ludzi„. – Trzeba było wtedy na kilka miesięcy wysłać dzieci i nauczycieli na naukę zdalną, ale ona wyrządziła wiele szkód – dodał.

 

Przypomnijmy, że zgodnie z rozporządzeniem MEiN od roku szkolnego 2022/2023 dyrektorzy konkretnych placówek mogą samodzielnie podjąć decyzję o organizacji zajęć online w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa uczniów. Nauka zdalna może zostać wprowadzona z kilku powodów:

 

    >sytuacji epidemiologicznej;

 

    >zbyt niskiej temperatury w klasach lub na zewnątrz budynku;

 

    >organizacji imprez ogólnopolskich bądź międzynarodowych;

 

    >innych, nadzwyczajnych zdarzeń, które zagrażają bezpieczeństwu lub zdrowiu uczniów

 

 

Źródło:  www.wiadomosci.radiozet.pl

 

 

Cały wywiad z ministrem Czarnkiem  –  TUTAJ



Wczoraj (29 grudnia 2022 r.) Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu  „Moja oś świata”  tekst Bożeny Rakowskiej – nauczycielki  edukacji wczesnoszkolnej w  Szkole Podstawowej nr 3 im. Janusza Kusocińskiego w Sulechowie. Poniżej zamieszczamy jego pierwszą część, odsyłając linkiem do dalszej części na stronę bloga.

 

 Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Cele i kryteria w edukacji wczesnoszkolnej

 

Opierając swoje nauczanie na strategiach oceniania kształtującego, udaje mi się kształtować świadomość procesu własnego uczenia się moich wychowanków. Proces ten prowadzi cel, do którego osiągnięcia wszyscy dążymy. Cel to kluczowa informacja, dzięki której uczniowie bezpośrednio dowiadują się czego nauczą się w określonym czasie, ale pośrednio kształtują umiejętność planowania, kontrolowania, monitorowania swoich działań i organizacji pracy. Obok celu pojawiają się kryteria, które nie są tylko dowodami dającymi odpowiedź na pytania jak i ile się nauczyłem, ale również przyczyniają się do kształtowania umiejętności porządkowania, wyboru i podejmowania decyzji.

 

Nie zawsze cel określam ja, często o celu i kryteriach decydują moi uczniowie. Wspomagam uczniów, by to oni na podstawie przekazanych im informacji sami określili cel. Zarówno cele i kryteria należy sformułować w języku zrozumiałym uczniowi.

 

Zapoznanie z celem to ważny moment zajęć. Od niego zależy w jakim stopniu uczniowie zaangażują się w pracę. By uczeń chętnie pracował na zajęciach, cele można wprowadzić za pomocą zadania na dobry początek: krzyżówki, rebusy, zagadki, puzzle oraz inne, które zależą od inwencji twórczej nauczyciela. Wszystko po to, by zaciekawić i zmotywować uczniów.  Od celu po podsumowanie zajęć uczę zarządzania czasem. Wiem, że to cenna umiejętność, dlatego ostrożnie i z rozwagą wyznaczam czas na wykonanie zadania, co sprawia, że uczeń mocno się angażuje. Przygotowując zadania dydaktyczne formułuję je tak, by pobudzały kreatywność ucznia i wdrażały go do korzystania z już zdobytych wiedzy i umiejętności.

 

„Ogólne cele rozwoju ucznia, osiągane na zakończenie edukacji wczesnoszkolnej, są źródłem celów szczegółowych, opisanych w formie efektów. Uczeń ma je osiągać, realizując zadania, wymagające wielokierunkowej aktywności. Zakres tej aktywności wytyczają, wymienione w podstawie programowej, efekty kształcenia, przyporządkowane poszczególnym dyscyplinom naukowym. Przedstawienie efektów kształcenia w odniesieniu do dyscyplin naukowych jest pewnego rodzaju konwencją, potrzebną dla uzyskania przejrzystości opisu, a nie dyrektywą organizacyjną. Proces kształcenia na tym etapie ma charakter zintegrowany, a nie przedmiotowy.”

 

To od tego dokumentu, z którego pochodzi w/w cytat zależą cele jakie formułuję i stawiam swoim uczniom. Oczywiście nie tylko cele, ale sposób organizacji pracy, który wyraźnie zaznaczony jest w w/w cytacie. „…Proces kształcenia na tym etapie ma charakter zintegrowany, a nie przedmiotowy.” Fakt ten sprawia, że nie wyznaczam celów do jednostki godzinnej ani nie dzielę dnia na przedmioty. Dokument ten daje mi wskazówki kierujące moim planem dotyczącym procesu uczenia się moich uczniów zarówno od strony merytorycznej, metodycznej jak i organizacyjnej. Po pierwsze  należy formułować cele do treści zawartych w w/w dokumencie. Po drugie ilość celów nie zależy od ilości jednostek lekcyjnych. Po trzecie nie muszę formułować celu do każdego działania ucznia czy do każdej aktywności. Po czwarte ilość celów zależy między innymi od specyfiki uczniów, ich zdolności, tempa pracy, zachowań czy w końcu specjalnych potrzeb. Zbyt duża ilość celów sprawia, że zajęcia nie sprzyjają uczeniu się.  Nie ma w nich przestrzeni na „uczenie się” tylko na „odhaczanie” zrealizowanych przez nauczyciela celów.

 

Cele można podzielić na cele dydaktyczne i cele uczenia się. Różnią się strukturą i każdy z nich czemu innemu służy. Cele dydaktyczne wskazują, kierunek nauczania i tworzone są z punktu widzenia nauczyciela. Cele uczenia się służą uczniowi i pomagają mu się uczyć. Są formułowane w języku zrozumiałym uczniowi. Są kluczową wiedzą lub umiejętnością. Uczniowie coś będą poznawać, uczyć się, doskonalić, będą potrafili wskazać, zaprezentować. Drogę jak mają to osiągnąć, wskażą im kryteria sukcesu. Te z kolei są szczegółowymi, konkretnymi i mierzalnymi działaniami uczniów.

 

Edukacja na I etapie wymaga niezwykłej staranności w doborze treści, środków, strategii, metod kształcenia, aby ukazać uczniom scalony obraz świata i ułatwić jego rozumienie…

 

Edukacja w klasach I–III realizowana jest w postaci kształcenia zintegrowanego. Kształcenie zintegrowane obejmuje: integrację czynnościową, metodyczną, organizacyjną i treściową. Podstawową formą organizowania pracy dziecka powinien być dzień jego wielokierunkowej aktywności, a nie klasyczna lekcja szkolna. Kształcenie zintegrowane to koncepcja wieloaspektowej aktywizacji dziecka wraz z potrzebą stałego diagnozowania jego rozwoju, wspieranie funkcji stymulujących rozwój i jednocześnie odrzucenie funkcji selektywnych…  Nauczyciele w klasach I–III, rozpoznając możliwości uczniów, w tym uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych, posługują się własnymi twórczymi rozwiązaniami w zakresie realizacji treści podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej. Uczenie się jako proces twórczy samo w sobie wyklucza jeden wzór organizacyjny czy metodyczny. Nauczyciele, organizując zajęcia, planują proces wychowania, w którym realizowane zadania pomagają uczniom:

 

-poznać wartości i adekwatne do nich zachowania;

 

-osiągnąć sukces budujący poczucie własnej wartości uczniów oraz rozwijający motywację i zamiłowanie do dalszej nauki.

 

Proces edukacji przybiera różne formy: pracy z udziałem całego zespołu, pracy w grupach, pracy indywidualnej i jest wyprowadzany z naturalnych sytuacji edukacyjnych. Nauczyciele organizują edukację dzieci jako dynamiczny proces nadawania osobistego sensu i rozumienia ciągle zmieniającej się rzeczywistości, a nie jako przekaz gotowych informacji. Proces edukacji umożliwia eksplorację świata, zdobywanie nowych doświadczeń i interakcję z otoczeniem. Na tej podstawie uczeń buduje swoją wiedzę.” [2]

 

Na początku grudnia rozpoczęłam z moimi uczniami tematykę związaną z zimą i Bożym Narodzeniem. Lubię ten czas, ponieważ daje on przestrzeń na realizację wielu celów. Pozwala kształtować wiele umiejętności i kompetencji. Jest tematycznie bliski dzieciom.

[…]

 

 

Dalszą część tego tekstu przeczytajcie już bezpośrednio ze strony bloga   –  TUTAJ

 

 

 

Źródło:www.osswiata.ceo.org.pl



Dzisiaj (29 grudnia 2022 r.) „Portal Samorządowy” zamieścił zapis wypowiedzi liderów nauczycielskich związków zawodowych, których odpowiadali oni na pytanie o ocenę mijającego roku. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

 

Związkowcy i nauczyciele nie mają wątpliwości: oświata nie była priorytetem rządu

 

[…]

 

Portal Samorzadowy.pl poprosił przedstawicieli nauczycielskich związków zawodowych, uczestniczących w rozmowach z Ministerstwem Edukacji i Nauki oraz z rządem, o ocenę mijającego roku. Oto, co nam powiedzieli związkowi liderzy:

 

 

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego

 

Ten rok był rokiem trudnych rozmów z resortem oświaty, a jednocześnie naszych działań, które miały uzmysłowić decydentom na różnych stanowiskach, że błędne podejście do edukacji odbija się nie tylko na kondycji samych nauczycieli i pracowników oświaty, ale także w sposób bardzo negatywny na ofercie edukacyjnej. To błędne podejście wiąże się przede wszystkim z kwestiami ekonomicznymi, ale także z niedocenianiem roli edukacji i nauczycieli. […]

 

Nie widzę szans, by miało to się zmienić w przyszłym roku. Jeżeli nadal z jednej strony słyszymy, że nas nauczycieli jest za dużo, że za dużo kosztujemy, że mamy nieuzasadnione przywileje, a z drugiej strony my mówimy, że bez otwarcia na edukację nie poprawimy tego, na czym nam, czyli nauczycielom i pracownikom oświaty, zależy, to nie poprawimy tej oferty edukacyjnej.

 

 

Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”

 

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” bardzo źle ocenia rok 2022 dla polskiej oświaty. Rozpoczął się on od fiaska naszych rozmów z rządem, prowadzonych pod patronatem Prezydenta RP. Przedstawiciele Ministerstwa Edukacji i Nauki upierali się przy pomyśle podniesienia pensum o 4 godziny, zmniejszenia dodatku na start, okrojenia środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Wówczas nauczyciele otrzymaliby zapłatę za dodatkową pracę, a nie prawdziwą podwyżkę. Tym samym około 50 tys. nauczycieli straciłoby pracę.

 

W dalszym ciągu nie odniesiono się do naszego projektu, według którego wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli poszczególnych stopni awansu zawodowego byłoby naliczane proporcjonalnie do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w formule automatyzmu, tj. gdy zwiększa się za dany rok przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, to automatycznie wzrasta wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli. […]

 

Czytaj dalej »



„Portal Samorządowy” poinformował dzisiaj (29 grudnia 22022 r.) o występie ministra Czarnka w programie „Gość Radia ZET”. Oto fragmenty tego tekstu:

 

Foto: www.wiadomosci.radiozet.pl/Polska/

 

Przemysław Czarnek w studiu „Radia ZET”

 

 

MEiN: trzeba będzie zwolnić ok. 100 tys. nauczycieli

 

[…]

 

Szef MEiN Przemysław Czarnek pytany był w internetowej części rozmowy w Radiu Zet m.in. o to, czy już w przyszłym roku będą zwolnienia nauczycieli.

 

Nie, jeszcze nie w przyszłym roku, ale w perspektywie dwóch, trzech lat na 100 proc. tak, zwłaszcza w szkołach średnich. Wiedzą to dyrektorzy liceów, choćby takich jak w Prudniku, którzy nie zatrudniają dodatkowo nauczycieli. Wolą dać nadgodziny nauczycielom, dlatego, że to powoduje, że później nie trzeba będzie tych nauczycieli zwalniać” – powiedział minister. […]

 

Nie, jeszcze nie w przyszłym roku, ale w perspektywie dwóch, trzech lat na 100 proc. tak, zwłaszcza w szkołach średnich. Wiedzą to dyrektorzy liceów, choćby takich jak w Prudniku, którzy nie zatrudniają dodatkowo nauczycieli. Wolą dać nadgodziny nauczycielom, dlatego, że to powoduje, że później nie trzeba będzie tych nauczycieli zwalniać” – powiedział minister.

 

Mówiąc o skali zwolnień powiedział: „To jest kwestia ok. 100 tys. nauczycieli z 700 tys. w perspektywie 2-3 lat. Dodał, że w 2023 r. nie trzeba będzie jeszcze dokonywać tych zwolnień.

 

 Czarnek dodał, że „wchodzi potężny niż demograficzny, zwłaszcza do szkół średnich„. Zaznaczył, że to będzie powodowało, że nauczycieli będzie tam za dużo i należy przygotować odpowiednie rozwiązania, które umożliwią pewnej grupie nauczycieli przejść na emeryturę. Pytany o to, czy będzie powrót do wcześniejszej emerytury zawodowej dla nauczycieli powiedział: „To jest rozwiązanie, które absolutnie musi wrócić na tapet i musi być dyskutowane.”

 

To jest rozwiązanie, nad którym na pewno będziemy dyskutować w styczniu i w kolejnych miesiącach po to, żeby – być może – jeszcze w pierwszym półroczu przyszłego roku stosowną ustawę uchwalić z jakąś perspektywą wejścia w życie konkretnych rozwiązań” – powiedział minister edukacji.

 

 

 

Źródło:www.portalsamorzadowy.pl

 

 

 



Nie możemy nie upublicznić informacji, że wczoraj – 28 grudnia 2022 r.-  na prowadzonym przez Jarka Blocha blogu „Co z tą edukacją?”, po kilkumiesięcznej przerwie (poprzedni post 1 września 2022r), pojawił się nowy post. Zamieszczamy ten tekst bez skrótów. Jedyną naszą ingerencją jest wyróżnienie podkreśleniami  i pogrubioną czcionką fragmentów tekstu, które uznaliśmy za rodzaj tytułów poszczególnych akapitów, a także finalną jego konkluzję:

 

 

 

Agonia obecnego systemu edukacji…

 

Od końca sierpnia nie publikowałem na blogu, wpisując się chyba w nurt bierności wobec spadających na oświatę ciosów. Mnie też ogarnia zniechęcenie. Ale koniec roku kalendarzowego to dobry czas na podsumowanie kondycji oświaty w roku szkolnym 2022/23. Wygląda to po prostu źle. A im jest gorzej, tym gburowaty osioł głośniej krzyczy w telewizji publicznej, że jest lepiej, co pogłębia frustrację nauczycieli. Oni dobrze wiedzą, że przy obecnym (i niestety przyszłym) stanie finansów państwa, mogą co najwyżej marzyć o wyrównaniu pensji do poziomu inflacji, w co nie wierzę. Trwa ewakuacja z zawodu, czego konsekwencją są liczne uciążliwości dla uczniów, nareszcie dostrzeżone przez rodziców. Ale na bunt nie ma co liczyć, bo skoro Polacy przechodzą do porządku dziennego nad tym co się dzieje od kilku lat w kraju, to na logikę, podobną biernością będą wykazywać się w stosunku do oświaty… Jestem pesymistą.

 

W kraju, a więc i w oświacie, trwa ideologiczna batalia, które zadecyduje gdzie usadowi się Polska na wiele najbliższych lat. Lex Czarnek wraca jak bumerang, drobne korekty mogą w końcu spowodować, że prezydent podpisze nowe prawo i jeszcze ogłosi, że jest strażnikiem wolności oświaty, której to wolność ograniczy… PiS nie zrezygnuje z większego wpływu na wybór dyrektorów i tego co się dzieje w szkole. Wszak to wojna ideologiczna z czym Czarnek się już nawet nie kryje. Swój autorytet na szali położył tu nawet kościół katolicki. Obudzą się z ręką w nocniku, bo przyspieszą jedynie odejście młodych od kościoła, ale hierarchowie dziś tego nie widzą, za to pełnią rolę pożytecznych idiotów. Ideologizacja trwa, bo boczną furtką wyprowadzane są pieniądze na organizacje pozarządowe, konkursy, olimpiady o jedynie słusznym zabarwieniu. Każdy może ubiegać się o takie środki, ale dostaną je wybrani.

 

Siła nabywcza pensji nauczycieli jesienią pikowała. Inflacja sprawiła, że z miesiąca na miesiąc było gorzej. I nie chodzi tu o suche wskaźniki, a o jakość życia, a nawet przeżycia. Ceny w sklepach poszybowały, ceny opału, prądu, gazu też, a wielu nauczycieli spłaca przecież kredyty… To co widzimy potwierdza raport o stanie wynagrodzeń polskich nauczycieli. Przytoczę tylko dwa wnioski: 1) W trakcie kariery polscy nauczyciele nie mogą liczyć na wysoki wzrost siły nabywczej swoich pensji. 2)Nauczyciele w latach 2004-2020 zarabiali znacząco mniej w porównaniu do specjalistów z podobnym wykształceniem, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym… Jest źle i lepiej nie będzie.

 

W większości szkół cały czas brakuje nauczycieli. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, bo godziny za tych, których nie ma, wzięli ci którzy są. Pracują ponad miarę, przez co jakość takiej pracy spada, a ponieważ ci którzy zdecydowali się pracować ponad normy, robią to w coraz dziwniejszych godzinach, stąd plany wielu klas wyglądają też dziwnie. Lekcje do późna, często po 10-11 godzin w ciągu jednego dnia. I nic się z tym nie zrobi, nauczyciel w innych dniach pracować nie może, bo robi to wtedy gdzie indziej… MEiN tego nie dostrzega, za to nadal psuje oświatę chcąc dopuścić do zawodu ludzi z gorszym wykształceniem i likwidując kolejny przedmiot. Podstawy przedsiębiorczości zastąpione będą przedmiotem: Biznes i Zarządzanie. A wiadomo (z historii z HIT-em), że nowy przedmiot to nowa podstawa programowa, więc nie dowiemy się tam ani o inflacji, ani o prawach pracowniczych… Jednak pomimo widocznych problemów, oświata wciąż jest tematem drugorzędnym w debacie publicznej…

 

Dlaczego nikt nie chce umierać za oświatę? Odpowiedź jest prosta, żeby nie powiedzieć banalna. Ilość wyborców, którzy w systemie szkolnym mają obecnie dzieci jest ograniczona, w dodatku jedynie część widzi związek pomiędzy jakością edukacji swoich dzieci a ich przyszłością (u nas większa wartość ma papier niż to co się za nim kryje…). Reszta społeczeństwa oczywiście powinna się tym interesować, bo ich obecne lub przyszłe wnuki w ten system w końcu wpadną. Ale oni też nie widzą związków przyczynowo skutkowych, chociażby pomiędzy dobrą edukacją a poziomem świadczenia usług. Obudzą się z ręką w nocniku, gdy w przyszłości lekarz postawi złą diagnozę, albo inżynier źle zaprojektuje dom… Ale nie ma w tym żadnego zaskoczenia, to zwykła ludzka (szczególnie polska) cecha – reagujemy na problem gdy jest już zbyt późno. Nieliczni ambitni z nielicznych szkół trzymających poziom, skupią się w dwóch głównych ośrodkach akademickich, lub (bardziej prawdopodobne) będą od naszej bylejakości uciekać za granicę. Oświata po prostu niewielu obchodzi, łatwo na niej oszczędzić, bo w większości ci, którzy dziś podejmują złe decyzje, nigdy nie poniosą konsekwencji za ich skutki w przyszłości (czy ktoś dziś ponosi konsekwencje za obecną kumulację roczników?)… Inwestycja w przyszłość wymaga mądrych i przewidujących polityków. Obecnie tacy nie rządzą. Opozycja też ich prawie nie ma, a nowa krew nie garnie się do polityki, ludzie są bierni… Edukacja to piąte koło u wozu, nawet gdy (załóżmy) opozycja przejmie władzę i oświatę przejmą ludzie z pomysłem na edukację (takim by uporządkować ją, przywrócić normalność, zamiast robić kolejną rewolucję), to i tak polegną z braku środków finansowych na podwyżki, a bez tego nauczyciele będą odchodzić, a nowi nie będą przychodzić. Szykuje się sytuacja patowa…

 

Co na horyzoncie? Ano nic, żadnej wielkiej rewolucji. Jedynie coraz niższy poziom kształcenia, coraz bardziej przypadkowi ludzie uczący dzieci… Czyli zapaść, erozja szkoły jaką znamy. Taki stan będzie postępował, bo nie znajdziemy pieniędzy na wyjście z kryzysu. Będzie to sytuacja nowa dla polskiej szkoły, bo starzejący się rynek pracy, będzie wysysał pracowników z oświaty, oferując im lepsze pensje i możliwości rozwoju w innych branżach. Ale na brak nauczycieli w przyszłości znajdzie się sposób. Uczelnie typu KUL i AKSiM będą otwierać kolejne kierunki i kształcić młodych fanatyków, dla których praca w szkole stanie się misją ideologizacji i chrystianizacji Polski wg koncepcji skrajnie prawicowych. Jakość nie będzie się liczyła, a tylko przekaz. Do wykształcenia się nowych kadr, uczyć będą ludzie z łapanki, a rotacja pracowników będzie jak na budowie. Szkoła więc przetrwa, nadal ktoś będzie uczył, a ktoś będzie uczony, ale nie będzie miało to wiele wspólnego z modelem, który znamy z III RP… Zmiany można zatrzymać, ale nie sądzę że tak się stanie. Roli edukacji nie dostrzegano kiedyś, nie dostrzega się dziś, w debacie publicznej to temat zaledwie uzupełniający. Za to dużą rolę edukacji zawsze dostrzegali fanatycy autorytarnych systemów, którzy zawsze potrafili użyć szkoły do swoich celów. I nic się w tej kwestii nie zmieniło…

 

 

 

Źródło: https://jaroslawbloch.ovh/2022/12/28/agonia-obecnego-systemu-edukacji/#more-1792

 



Poszukując materiałów do zamieszczenia na naszym informatorze trafiliśmy na fb-profilu Katarzyny Pelc – nauczycielki w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Jaworznie –  na zamieszczony tam wczoraj (27 grudnia 2022 r.) interesujący tekst, który udostępniamy bez skrótów poniżej:

 

 

Katarzyny Pelc – nauczycielki w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Jaworznie

 

 

Co za zbieg okoliczności czyli system naczyń połączonych i CO ZAMIAST STOPNI edycja 2

 

Dziś spędziłam kilka godzin czytając arcyciekawą i ważną publikację CEO pt. „Dydaktyka rozwoju kompetencji proinnowacyjnych”  kiedy dotarła do mnie wiadomość o tym, że lokalny ośrodek doskonalenia nauczycieli zamieścił informację o cyklicznym już wydarzeniu interdyscyplinarnym, którego jestem pomysłodawczynią jako przykład dobrych praktyk…..

 

To ciekawe w jaki sposób i kiedy przychodzą do nas różne informacje tworząc nowe spoiwa wiedzy, dodając i uzupełniając różne luki….poszerzając ten swoisty system naczyń połączonych (hmm… Czy ktoś tu gdzieś wcześniej nie używał w swoich postach symbolu filiżanki kawy?)

 

A oto łańcuszek połączeń i przenikania po dzisiejszej lekturze:

 

-uczenie i ocenianie kompetencji to kierunek rozwoju nowoczesnej edukacji, która chce sprostać wyzwaniom współczesnego świata I wyposażyć uczniów w odpowiednie zasoby do sprawnego w nim funkcjonowania;

 

-uczenie interdyscyplinarne jest jedną z najlepszych form rozwoju kompetencji np krytycznego myślenia, współpracy, rozwiązywania problemów;

 

-istnienie  potrzeby wspólnotowego uczenia się od siebie na wzajem jako nauczyciele oraz potrzeba konsekwentnego i systematycznego działania, aby mówić o skutecznym uczeniu kompetencji – tym właśnie jest nasz proces rozwojowy „Co zamiast stopni 2”;

 

-będę się dzielić różnymi pomysłami na kolejne takie zadania w naszym procesie rozwojowym od 23 stycznia mając nadzieję, że zarażę tym pomysłem innych i że potem będziemy wspólnie je tworzyć;

 

-uczenie się, w tym nabywanie kompetencji i ich ocenianie to PROCES wymagający czasu…Nasz proces wspólnej nauki jest przewidziany na 5 miesięcy wspólnej podróży ;

 

-sposoby „oceniania” kompetencji (wolę termin uznawania) są w dużej mierze bieżące i kształtujące dokładnie tak jak robimy to z Magdaleną Sierocką ( zgodnie z Ustawą atr 44 b i innymi dokumentami);

 

-samoocena i ocena koleżeńska, zeszyt, portfolio, które obie mamy w naszym warsztacie pracy to kolejne sposoby oceniania kompetencji ;

 

-regularna samoocena to jedna ze składowych kompetencji metapoznawczych, która w kluczowy sposób wpływają na zwiększenie motywacji wewnętrznej i tym samym efektywność uczenia się. Stosuje tą technikę regularnie, wiem że warto uczyć jej innych

 

-ocenianie bezcyfrowe zakłada edukacyjną wartość błędu i tym samym eliminuje lęk przed ich popełnieniem, a nie stawianie stopni sprzyja większemu zaangażowaniu uczniów we własny proces uczenia się;

 

-kompetencje to zastosowanie zdobytej wiedzy w praktyce, a ich ocenianie to formułowanie rozwojowej informacji zwrotnej, jest to empatyczna edukacja w najczystszej postaci („Czy ktoś już wcześniej nie używał tego sformułowania w swoich postach i konferencjach?:)) W naszym procesie dowiecie się jak to robić na wiele różnych sposobów!

 

-czy to przypadek że mogę użyć swojej wiedzy zdobytej podczas certyfikacji na trenerkę programu Komisji Europejskiej ETAR (właśnie z uznawanie kompetencji przekrojowych);

 

-do naszego interdyscyplinarnego wydarzenia dołączają inne kieleckie ogólniaki, a do naszego procesu rozwojowego „Co zamiast stopni 2 ” inne nauczycielki np Anna Szulc I Natalia Bielawska, które będą opowiadać Wam o swoich doświadczeniach i dzielić się swoją wiedzą.

 

W między czasie polecam lekturę dobrych praktyk na tej stronie, gdzie można poznać szczegóły dydaktyczne i organizacyjne naszego Norwidowskiego Startupu Interdyscylinarnosci […]

 

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/permalink.php



 Screen z relacji filmowej wywiady z prezydentem Szczecina [www.tvn24.pl/pomorze]

 

Piotr Krzystek – od 2006 roku prezydent Szczecina

 

 

Oto fragmenty informacji, jaką dzisiaj (27 grudnia 2022 r.)  zamieszczono na stronie TVN24Pomorze:

 

Szczecin idzie do sądu. Będzie się domagał 111 milionów złotych od Skarbu Państwa

 

Prezydent Szczecina złożył pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Domaga się zwrotu 111 milionów złotych. To różnica między tym, ile miasto w latach 2018-2020 wydało na wynagrodzenia dla nauczycieli, a tym, ile dostało na ten cel od rządu. Samorząd chce te pieniądze odzyskać. To pierwsze tego typu działanie w skali całego kraju. Dotychczas żaden inny samorząd nie występował do sądu z roszczeniem dotyczącym oświaty.

 

Ponad 111 milionów złotych – tyle wynosi kwota, której będziemy domagać się od Skarbu Państwa. To różnica między subwencją oświatową, a rzeczywiście poniesionymi kosztami na płacę nauczycieli w latach 2018-2020. Pozew właśnie został złożony” – poinformował w mediach społecznościowych prezydent Szczecina Piotr Krzystek.

 

Jak wyjaśnił na antenie TVN24, różnica powstała w latach 2018-2020. – W 2018 roku rząd podjął decyzję o podwyżkach dla nauczycieli i wtedy też przestało pieniędzy wystarczać na wynagrodzenia, nie wspominając już o wynagrodzeniach dla pracowników niepedagogicznych czy też na utrzymanie budynków oświatowych. Stąd też decyzja, aby walczyć o te pieniądze na drodze sądowej – powiedział na antenie TVN24 prezydent Szczecina Piotr Krzystek.

 

Mamy coraz niższe przychody i coraz więcej wydajemy na oświatę. Konstytucja gwarantuje, że środki, które otrzymujemy ze Skarbu Państwa, powinny być adekwatne, a ponieważ spadają nam przychody z PIT-u, to nie jesteśmy w stanie płacić coraz więcej do systemu oświaty – argumentował w rozmowie z reporterką TVN24. […]

 

O pieniądze od Skarbu Państwa walczą też Warszawa, Kraków i Tychy

 

Pozwy o zwrot kosztów, które ponoszą samorządy w innych obszarach niż oświata, a na które – jak uważają – rząd powinien przekazywać więcej pieniędzy, złożyły również inne miasta, jak Warszawa, Kraków czy Tychy, które od Skarbu Państwa domagają się zwrotu 34 milionów złotych. […]

 

 

 

Źródło:  www.tvn24.pl/pomorze/

 

 



Na „Portalu Samorządowym” zamieszczono dzisiaj (27 grudnia 2022 r.) informację o  oczekującym na podpis ministra Czarnka rozporządzeniu w sprawie zmian w wysokości stawek godzinowych wynagradzania egzaminatorów za udział w przeprowadzaniu egzaminu zawodowego i egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie. Oto najważniejszy fragment tego tekstu:

 

Stawki egzaminatorów maturalnych pójdą w górę. Ale nie wszystkich

 

 

Rządowe Centrum Legislacji opublikowało projekt rozporządzenia ministra edukacji i nauki zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków wynagradzania egzaminatorów za udział w przeprowadzaniu egzaminów oraz nauczycieli akademickich za udział w przeprowadzaniu części ustnej egzaminu maturalnego.

 

>Zmiana rozporządzenia wynika z konieczności dostosowania wysokości wynagrodzenia asystentów technicznych do minimalnej stawki godzinowej obowiązującej od dnia 1 stycznia 2023 r.

 

>W rozporządzeniu przewiduje się zwiększenie wynagrodzenia dla asystentów technicznych biorących udział w przeprowadzaniu egzaminu zawodowego i egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie.

 

>Projekt został skierowany do podpisu ministra. Kolejnym etapem procesu legislacyjnego jest skierowanie aktu do ogłoszenia.

 

Obecnie stawka za godzinę pracy dla asystenta technicznego, z którym dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej zawiera umowę cywilnoprawną, określającą zakres jego obowiązków i wysokość wynagrodzenia, zgodnie z art. 9c ust. 10a ustawy, wynosi 21,96 zł brutto. Od dnia 1 stycznia 2023 r. minimalna stawka godzinowa wzrośnie do 22,80 zł brutto (z 19,70 zł brutto), a od dnia 1 lipca 2023 r. – do 23,50 zł brutto.

 

Oznacza to, że stawka dla asystenta technicznego określona obecnie w rozporządzeniu ministra edukacji Narodowej z dnia 22 sierpnia 2019 r. w sprawie warunków wynagradzania egzaminatorów za udział w przeprowadzaniu egzaminów oraz nauczycieli akademickich za udział w przeprowadzaniu części ustnej egzaminu maturalnego jest niższa niż minimalna stawka godzinowa określona we wskazanym wyżej rozporządzeniu Rady Ministrów. […]

 

 

 

Cały tekst „Stawki egzaminatorów maturalnych pójdą w górę. Ale nie wszystkich” – TUTAJ

 

 

 

Źródło:  www.portalsamorzadowy.pl

 



W przedświąteczny czwartek (22 grudnia 2022 r.), późnym wieczorem, Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu drugą część  rozważań o kondycji polskich nauczycieli. Nie publikowaliśmy fragmentów tego tekstu wcześniej, bo uznaliśmy, że nie pasował on do atmosfery, kiedy „wszyscy wszystkim ślą życzenia”. Jednak już dzisiaj, kiedy „Święta, Święta – i już po…”, zamieszczamy wybrane (subiektywnie) fragmenty tego obszernego tekstu i – tradycyjnie – link do jego pełnej wersji:

 

 

Czas dziadów. Mapa myśli o nauczycielach (cz. 2)

 

Krytycy polskiej szkoły często ostatnio wskazują, że w swojej organizacji i relacjach międzyludzkich należy ona do świata dawno już minionego. Stąd epitet pruska, który ma piętnować dyscyplinę i kształtowanie uczniów według jednego wzoru, kojarzone z państwem Fryderyków Wilhelmów. Warto zauważyć, że określenie tradycyjna albo herbartowska, choć oznaczałoby mniej więcej to samo, nie pasuje do obecnego stylu komunikacji, w którym odmienne stanowiska muszą być wyryte emocjami na spiżowych tablicach. Mamy więc w Polsce powszechną szkołę „pruską”, a w opozycji do niej kilka wdrażanych w praktyce, acz niszowych koncepcji, oraz moc marzeń, wyobrażeń i postulatów odnośnie przyszłości tej instytucji.

 

Szkopuł w tym, że szkoła jest właśnie tylko instytucją. Wytworem społeczeństwa, a nawet wręcz jego obrazem, z czego akurat trudno się u nas cieszyć. Mówiąc o szkole, w istocie odnosimy się do ludzi, którzy ją tworzą. To oni są adresatami społecznych potrzeb i potencjalną siłą sprawczą ewentualnych zmian. A ponieważ o obliczu placówek oświatowych decydują w dużej mierze nauczyciele, ważną częścią dyskursu o przyszłości polskiego szkolnictwa musi być refleksja nad ich kondycją zawodową.

   

Zagubieni i niepewni na rozdrożu

 

Świadomość kryzysu jest wśród kadry pedagogicznej powszechna. O tym, że źle się dzieje w państwie duńskim, upewnia bezkresne morze żalów, postulatów, oczekiwań i porad, wylewające się z internetu, oraz codzienność w placówkach oświatowych, w których coraz mniej jest radości, za to więcej kłopotów i wyzwań, z którymi trzeba sobie jakoś radzić. Przeciętny polski nauczyciel zbliża się do pięćdziesiątych urodzin, więc dobrze na ogół pamięta przełom tysiącleci, kiedy wszystko wydawało się prostsze, a przyszłość w zawodzie pełna perspektyw. Kontrast odczuwa wyraźnie, choć – wyjąwszy kwestię niskich zarobków – miałby prawdopodobnie kłopot z precyzyjnym wskazaniem, co poszło źle, i jak można wybrnąć z obecnej sytuacji. Jeśli więc mowa o aktualnej kondycji intelektualnej nauczycieli, najbardziej adekwatne wydają się słowa: zagubienie i niepewność.

 

Polska szkoła znajduje się na rozdrożu. Może czekać ją utrwalenie modelu wprowadzonego przez Annę Zalewską i jej następców, sięgającego zamierzchłej tradycji, co najmniej z czasów PRL-u. Alternatywą jest poszukiwanie nowych rozwiązań, w kręgu wartości obywatelskich i zapewne, w jakimś stopniu, liberalnych. Ale ten wybór dokona się na poziomie politycznym. Nauczyciele – choć, jako się rzekło, oni tworzą szkołę – będą mieli wpływ na rozstrzygnięcie jedynie jako obywatele, wyborcy. Z ich punktu widzenia alternatywa jest zresztą diabelska. Kontynuacja oznacza zamknięcie w skansenie, bez możliwości wyjścia naprzeciw problemom epoki internetu, o jakich nie śniło się żadnemu Fryderykowi Wilhelmowi, ani władzom oświatowym sprzed lat trzydziestu, ani inicjatorom reformy Zalewskiej. Z kolei poszukiwanie i wdrażanie nowych rozwiązań wymagać będzie podjęcia trudnych i często nieoczywistych decyzji, oraz przeprowadzenia dużej operacji na żywym organizmie społeczeństwa. A że nauczyciele doświadczają na co dzień, jak wiele jest w edukacji sprzecznych oczekiwań i opinii, oraz sporów i emocji, tym bardziej można zrozumieć ich zagubienie i niepewność.

   

Radź sobie, jeśli potrafisz! A jeśli nie…

 

Oba wspomniane uczucia powodują dyskomfort, z którym – jak zawsze w sytuacji trudnej – każdy próbuje sobie jakoś poradzić. Jedną z możliwych reakcji jest swoista samoizolacja, pod hasłem „Róbmy swoje!”. – Proszę dać mi spokój z tym narzekaniem, z problemami, z wydziwianiem, że praca domowa – nie, klasówka – nie, obowiązek chodzenia do szkoły – nie…! Moim zadaniem jest nauczanie i utrzymywanie porządku w klasie, i to właśnie będę robić! – tak zdaje się uważać całkiem niemała grupa nauczycieli. Osoby o takim podejściu łacno zyskują opinię pedagogicznego betonu, choć w istocie próbują jedynie ocalić w swoich oczach poczucie sensu wykonywanej pracy. Niestety, świat bardzo się zmienił, a wraz z nim społeczne oczekiwania. Stąd częste odruchy buntu w otoczeniu wobec takiej postawy, w połączeniu z mizerią finansową mogące skłaniać do rezygnacji z zawodu. Co rzeczywiście ma ostatnio miejsce, na skalę wcześniej niespotykaną.

 

Inna grupa nauczycieli stara się aktywnie wyjść naprzeciw nowym wyzwaniom. To z niej rekrutują się uczestnicy licznych konferencji, które w wersji online trafiają dosłownie pod strzechy – wszędzie, gdzie jest zainteresowanie. Nigdy wcześniej nie było na wyciągnięcie ręki tylu źródeł inspiracji i tylu możliwości dokształcania się. Tacy nauczyciele upowszechniają, na przykład, ocenianie kształtujące, bardziej radykalne pomysły na naukę bez ocen, zastosowanie w nauczaniu nowinek technicznych, czy rezygnację z zadawania prac domowych. Innowacyjność jest doskonałą metodą odnalezienia sensu swojej pracy, lecz niesie także pewne elementy ryzyka. Odejście od tradycyjnych praktyk szkolnych – wbrew temu, co twierdzą entuzjaści – może, ale niekoniecznie musi przynosić pożytek wszystkim uczniom. Napotyka też duży opór wśród rodziców, czujących obawę przed tym, czego nie znają z lat własnej nauki. Słowem, bycie nowatorem nie zawsze jest lekkie, łatwe i przyjemne, daje natomiast krzepiącą satysfakcję, która niektórym pomaga też łagodzić frustrację materialną.

 

Pośrodku znajduje się większość kadry pedagogicznej, która chciałaby – oprócz godnych zarobków – mieć poczucie sensu pracy, akceptację otoczenia oraz jasną perspektywę rozwoju zawodowego. Chwilowo otrzymuje jednak coś zupełnie innego: moc codziennych trosk, wyzwania, na które nie umawiała się przy zatrudnieniu, oraz kakofonię sprzecznych komunikatów o tym, co dobre, co złe, co należy, a czego nie wolno. W tej grupie nauczycieli najłatwiej o zagubienie i niepokój.[…]

 

Misja w kryzysie, czyli romantycznie już było

 

Czytaj dalej »