
Foto: www.ppp-tomaszow.pl
Dzisiaj wieczorem (25 maja 2023 r.) na „Portalu Samorządowym – Edukacja” zamieszczony został tekst, informujący o możliwej poprawie prawa oświatowego, która sprawi, iż dyskryminowani dotąd psycholodzy, pedagodzy i logopedzi, pracujący w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, zyskają prawo do świadczenia kompensacyjnego – na równi z ich koleżankami i kolegami, zatrudnionymi w szkołach. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
.
Będą zmiany w nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych
Po blisko 14 latach oczekiwania nauczyciele specjaliści pracujący w poradniach psychologiczno-pedagogicznych mogą zyskać prawo do świadczenia kompensacyjnego. Projekt już jest. […]
Wniesiony do sejmu 19 maja przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości projekt nowelizacji ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela, ustawy o instytutach badawczych, ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw, zakłada szereg zmian istotnych dla pragmatyki zawodowej nauczycieli.
Projekt zakłada utrzymanie świadczenie kompensacyjnego i rozszerza grono uprawnionych
Przede wszystkim reguluje sposób przechodzenia nauczycieli na wcześniejszą emeryturę, a więc uprawnienia, którego nauczyciele domagali się od lat i teraz niespecjalnie są z niego zadowoleni, jednocześnie określa na nowo wiele kwestii dotyczących nauczycieli.
W tym m.in. dwie istotne kwestie związane z korzystaniem z nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego:
–mimo wprowadzenia możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, projekt utrzymuje w mocy możliwość skorzystania z tego świadczenia przez uprawnionych dotychczas nauczycieli;
–poszerza grono beneficjentów tego świadczenia o nauczycieli specjalistów pracujących w poradniach psychologiczno-pedagogicznych.
Jak wskazano w uzasadnieniu do projektu, przepis ten wprowadzono w związku z licznymi postulatami tej grupy nauczycieli o przyznanie im prawa do nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych.[…]
Projekt nowelizacyjny zakłada, że zmiana ta wejdzie w życie z dniem 1 września 2024 r., a więc jednocześnie z uprawnieniem do skorzystania z wcześniejszej emerytury na podstawie projektowanej regulacji odmrożonego art. 88 Karty Nauczyciela. Tym samym nauczyciele zbliżający się do wieku emerytalnego, a pragnący wcześniej zakończyć pracę, będą mogli sobie wybrać, czy przechodzą na wcześniejszą emeryturę, czy też świadczenie kompensacyjne.[…]
Zmianę skomentowała Ewa Tatarczak, psycholog, przewodnicząca Związku Zawodowego „Rada Poradnictwa”.
– Jako pracownicy poradni psychologiczno-pedagogicznych jesteśmy zadowoleni, że w tym projekcie nowelizacyjnym ten przepis wreszcie się pojawił. O taka zmianę zabiegaliśmy od 2009 r., czyli od chwili, kiedy ustawa o świadczeniach kompensacyjnych zaczęła obowiązywać i wyłączono nas z grupy nauczycieli uprawnionych – przypomniała. […]
– Przez te lata czuliśmy się jako pracownicy dyskryminowani, ponieważ psycholog, pedagog, logopeda pracujący w szkole mógł z tego świadczenia skorzystać, a my nie, chociaż wykonujemy podobne zadania. Mimo naszych starań nic się w tej kwestii nie zmieniało, dopiero z końcem ubiegłego roku pojawiła się obietnica ministra Czarnka, że pojawi się to rozwiązania w regulacjach ustawowych – powiedziała Ewa Tatarczak.[…]
Cały tekst „Będą zmiany w nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Zgodnie z utrwaloną tradycją – wczoraj w Akademickim Zaciszu odbyła się kolejna rozmowa – tym razem zaproszeni goście odpowiadali na szczegółowe pytania w ramach pytania głównego: „Jak pomóc dzieciom się uczyć, czyli o pedagogii Marii Montessori?”
Oto uczestnicy tej rozmowy, których zaprosił prof. Roman Leppert:
–Sylwia Camarda – redaktorka naukowa polskich wydań prac Marii Montessori, autorka posłowia do wypisów;
–Aleksandra Małek – wydawczyni książek z zakresu psychologii i pedagogiki w WN PWN, autorka wypisów;
– Doktor Jarosław Jendza z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego, autor przedmowy do wypisów.
Zapraszamy zainteresowanych i zaciekawionych tematem, którzy wczoraj to wydarzenie przeoczyli do obejrzenia jego nagranie w odpowiedniej dla siebie porze:
„Jak pomóc dzieciom się uczyć, czyli o pedagogii Marii Montessori?” – TUTAJ
Marianna Kłosińska – prezeska i założycielka Fundacji Bullerbyn oraz Fundacji Dzieci Mają Głos – założycielka Wolnej Szkoły Demokratycznej Bullerbyn – zamieściła we wtorek 23 maja 2023 tekst o którym poinformowała o swojej wizycie w Izraelu i zwiedzeniu szkoły demokratycznej w Haderze. Oto ten post i link do filmowego reportażu o tej szkole:
No i wyczekany reportaż z Hadery już gotowy. Miałam umowę, że nie kręcę buziek dzieci. Z tego powodu wiele musiałam pozostawić tylko w swojej głowie. Kręciłam tak, żebyście mogli poczuć klimat. Chyba się udało.
Pojechałam delektować się magią szkoły demokratycznej w Haderze. To pierwsza z kilkudziesięciu, o ile nie kilkuset już szkół demokratycznych w Izraelu. Niemal każde miasto ma tutaj taką. Tę zalożył יעקב הכט w 1987 roku. Od razu jako szkołę publiczną. Wówczas liczyła około 100 uczniów. Dziś uczy się tu przeszło 600 osób.
Wszystko tu przeczy stereotypowym wyobrażeniom na temat szkoły. Myślę, że niejednego może przerazić, więc przygotujcie się na silne emocje.
Przywitał mnie chłoszczący, piaszczysty wiatr i gwar bardziej przypominający muzykę niż szkołę, przeplatany dźwiękami dochodzącymi z sali prób.
Obok pierwotnych ponad trzydziestoletnich baraków na kampusie stoją budynki postawione przez miasto jakoś koło 2017 r., kiedy byłam tu ostatnio.
Teraz zaludziły się prawdziwym krwistym życiem. Przypominają bardziej pokoje nastolatków niż salony oglądanej przeze mnie przedwczoraj uczelni. Myślę, że dorośli się tu poddali w swoim dążeniu do uporządkowania świata po swojemu i nawet całkiem im z tym dobrze, bo w wielu miejscach nie zaznaczała się ich obecność.
Czuje się na maksa, że nikt tu nie siedzi za karę i że do wszystkiego co tu „stoi” przyłożyła rękę jakaś bardzo konkretna osoba.
Wpadłam w środek życia, wszędzie coś się intensywnie wydarza. Ludzie zaangażowani z bebechów. Intencjonalnie i własnowolnie. Młodzi zajęci swoimi sprawami w pracowniach, w których nie ma nauczycieli. Dorośli są tylko tam, gdzie wyraźnie są potrzebni.
Nie ma tu typowych sal lekcyjnych. Poszczególne grupy mają swoje domy wyposażone jak… domy. W każdym jest jadalnia i aneks kuchenny, wygodne sofy, jakieś stoły i masa szpargałów porozrzucanych gdzie popadnie.
Moje spotkanie ze społecznością w bibliotece (przyszło ze 30 osób z kadry i młodych – dla kontrastu, na uczelni były 4 osoby) zaczęłam od pytania czego chcieliby się dowiedzieć ode mnie. No i niby spodziewałam się, że tak będzie, ale i tak ich dociekliwość była przejmująca. Znam to. Pytali przez kontekst otwarcie krytycznej postawy.
Wolni, żywi ludzie. Kocham!
W tym miejscu na serio, naprawdę, na poważnie dzieje się magia.
Inaczej nie da się tego opowiedzieć.
Wszystkie zamieszczone powyżej zdjęcia to screeny z pliku filmowego – patrz poniżej:
Reportaż filmowy ze szkoły w Haderze – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/mariannafb
Po upublicznieniu informacji o wynikach V edycji rankingu szkół przyjaznych osobom LGBT+ Rzecznik Praw Dziecka postanowił zareagować – w sposób, jaki po nim można się było spodziewać. Oto fragmenty tekstu, zamieszczonego dzisiaj na stronie TVN24:
Rzecznik Praw Dziecka chce kontrolować szkoły przyjazne LGBTQ+. „To niespodziewany atak”
Rzecznik Praw Dziecka zapowiedział, że chce wysłać kontrolerów do szkół, które uczniowie uznali za najbardziej przyjazne społeczności LGBTQ+. Jak mówił, chce sprawdzić, „czym ta przyjazność się przejawia”. – Nas ta zapowiedź bardzo zdziwiła, dlatego, że to wbijanie noża w plecy szkołom, które budują bezpieczną i otwartą atmosferę u siebie w regionach – powiedział TVN24 Dominik Kuc, koordynator Ogólnopolskiego Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+.
Mikołaj Pawlak zapowiedział kontrole 10 maja podczas konferencji „Kościół-Edukacja Wychowanie” organizowanej w klasztorze w Wigrach przez ruch „Europa Christi”.
– Dzisiaj pojawił się w jednej z gazet, która staje się niemieckojęzyczna, raport o rankingu szkół przyjaznych pseudotęczy – mówił Rzecznik Praw Dziecka. – Zapewniam pana ministra i szanownych państwa, że zacznę jeszcze w maju od pierwszych 10-20 w ramach kontroli – oświadczył, zwracając się do uczestników konferencji i obecnego na sali ministra edukacji Przemysława Czarnka.
Dodał, że chce sprawdzić, „jak to wygląda, czym ta przyjazność się przejawia”. – Oczywiście wiodą prym szkoły warszawskie – powiedział Pawlak.[…]
Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak w artykule opublikowanym 22 maja w „Gazecie Polskiej Codziennie” tłumaczył, że „Biuro Rzecznika Praw Dziecka sprawdza rozmaite szkoły – katolickie, muzyczne, podstawowe, ponadpodstawowe”. „A więc to nie dotyczy tylko tych placówek, które pojawiają się w różnych dziwnych rankingach” – mówił.
Dodał, że kontrole dotyczą najczęściej przeciwdziałania przestępstwom wobec dzieci. „Niestety w wielu przypadkach okazuje się, że dyrektorzy czy też inne instytucje nie weryfikują swoich pracowników w rejestrze pedofilów. Musimy chronić dzieci przed przestępcami i taka weryfikacja jest jednym z ważnych narzędzi, z których należy korzystać” – powiedział Pawlak. „Ciekawy jest też fakt, że często to właśnie w tych fundacjach, instytucjach, które uważają się za wolnościowe i najbardziej tolerancyjne, dochodzi do różnych nieprawidłowości” – dodał. […]
Screen z materiału filmowego [www.tvn24.pl/polska/]
Dominik Kuc z Fundacji GrowSpace, koordynator rankingu szkół przyjaznych LGBTQ+ podczas Wywiadu przed siedzibą RPD
Dominik Kuc z Fundacji GrowSpace, koordynator rankingu powiedział w rozmowie TVN24, że „nas ta zapowiedź (kontroli-red.) bardzo zdziwiła, dlatego, że jest to wbijanie noża w plecy szkołom, które budują bezpieczną i otwartą atmosferę u siebie w regionach”. – To jest niespodziewany atak ze strony Rzecznika Praw Dziecka, który powinien wspierać rolę wychowawczą szkół, powinien wspierać to, żeby młode osoby czuły się bezpieczne – ocenił.
– Dla nas to jest zastraszanie samych uczniów, uczennic, nauczycieli, nauczycielek oraz przede wszystkim dyrekcji, które wkładają ogromny trud w to, aby budować bezpieczną i otwartą atmosferę dla wszystkich – mówił Kuc.
Podkreślał, że uczniowie i uczennice „wybierają te szkoły, które są najbardziej przyjazne, to oni decydują i to oni głosują„. – To jest ich ranking, a nie ranking instytucji robiony przez nas jakoś centralnie. To zależy tylko i wyłącznie od młodych ludzi i to ich się tutaj najbardziej zastrasza, bo to oni są w tym wszystkim najbardziej poszkodowani – powiedział. […]
Cały tekst „Rzecznik Praw Dziecka chce kontrolować szkoły przyjazne LGBTQ+. ‘To niespodziewany atak’” – TUTAJ
Źródło:www.tvn24
Foto: www-routledge-com.
Stephanie Farley, której artykuł zainspirował poniższy tekst Danuty Sterny, to pisarka i konsultantka, pracująca ze szkołami i nauczycielami w zakresie programów nauczania, nauczania, SEL i budowania relacji. Jest byłą nauczycielką języka angielskiego i niezależną administratorką szkół oraz członkiem zespołów akredytacyjnych California Association of Independent School.
Jednopunktowe tabele oceniania
Jak uczeń ma wiedzieć jaki stopień mu się należy?
Często po omówieniu prawidłowego wykonania sprawdzianu, uczniowie nadal pytają, a ile dostanę? Uczniowie wiedzą co zrobili dobrze, a co źle, ale nadal nie wiedzą na jaką cyferkę zasłużyli. Nie ma się czemu dziwić, dla nauczyciela też jest to czasami problem. Wielu nauczycieli odchodzi od oceniania bieżącego stopniami, stosują ocenę kształtującą. Ale na koniec roku prawo oświatowe zobowiązuje do wystawienia stopnia. Jedną z propozycji jest zapytanie ucznia, jak on ocenia swoje osiągnięcia – jaki stopień sam by sobie wystawił? I tu mamy problem, bo skąd uczeń ma to wiedzieć? Wcześniej w nauczaniu bieżącym nie otrzymywał stopni, tylko informację zwrotną, jak ma wyciągnąć wniosek na temat stopnia?
Przyjęta sześciostopniowa skala oceniania jest przyczyną nieporozumienia. Zauważmy, że uczeń otrzymując ocenę dostateczną umie tylko część tego , co powinien i idzie z tą niewiedzą dalej, Ma to opłakane skutki w przyszłości.
Dużo lepsza byłaby dwupunktowa: dobrze, źle.
Stephanie Farley proponuje wprowadzenie minimalistycznej skali, nazwaną jednopunktową rubryką
Nauczycielka określa tylko JEDEN opis kompetencji dla każdego z kryteriów – kryterium spełnione, lub kryterium niespełnione.
Tabela, którą się posługuje może wyglądać tak:
Jak to działa?
Nauczyciel przed sprawdzianem przedstawia uczniom wypełnione dwie pierwsze kolumny, po sprawdzianie uzupełnia dwie pozostałe.
W trzeciej kolumnie wpisuje 0, jeśli biegłość nie została osiągnięta lub 1 gdy została osiągnięta. W czwartej wpisuje ocenę kształtującą – co zostało wykonane dobrze, a co wymaga poprawy.
Według autorki artykułu Stephanie Farley taka procedura oceniania skraca czas pracy nad ocenianiem o około 50%.
Jak można wykorzystać procedurę oceniania?
1.Uczniowie mogą, w fazie wstępnej wykonywania pracy, dokonać samooceny przy pomocy przedstawionej tabeli, poznać dzięki niej zasady biegłości i skorygować własną pracę.
2.Uczeń otrzymując wypełnioną do końca tabelę może zobaczyć, jakie działania powinien w przyszłości podjąć, aby ulepszyć swoją pracę i gdzie osiągnął już biegłość. Wiedząc dokładnie, co należy zmienić, uczeń może skutecznie wdrożyć zmiany.
3.Jeśli ograniczymy liczbę kryteriów, to uczeń mając ich tylko kilka jest bardziej skłonny do wykonania poprawy.
4.W ten sposób możemy ograniczyć liczbę pytań uczniów o stopień, gdyż możemy wcześniej określić ile jedynek trzeba otrzymać na dany stopień. Dzięki temu uczeń sam może wystawić sobie stopień.
Innym pomocnym aspektem takiego sposobu oceniania jest to, że można go używać zarówno do oceny kształtującej, jak i sumującej.
O czym należy pamiętać? Kilka ostrzeżeń i wskazówek:
Taki system wymaga ograniczenia zakresu oceniania. Trzeba wybrać, co będzie podlegało tym razem ocenie. Czym mniej kryteriów, tym większa szansa, że uczeń je wykorzysta.
Ostatnia kolumna w tabeli wskazuje, co uczeń już zrobił dobrze, a co wymaga jeszcze pracy. Dzięki tym wskazówkom, uczeń może monitorować swoje postępy w motywujący sposób.
Liczba zero nie określa głębokości niepowodzenia, zamiast tego uczniowi zaoferowane jest ukierunkowanie ulepszeń. Uczeń może skupić się na wdrażaniu sugestii.
Drugiej kolumny – opis biegłości nie można opisywać jako stanu idealnego. Powinien to być stan, który nauczyciel uznaje za zadowalający. Na przykład w przypadku ortografii nie powinien brzmieć – brak błędów ortograficznych, tylko dopuszczalna liczba błędów …. .
Ten pomysł pozwala uczniom samym „wyliczyć” swoją ocenę wyrażoną stopniem. Może w takim razie być podstawą do określenia oceny końcoworocznej przez samego ucznia.
Inspiracja artykułem Stephanie Farley
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Foto: Tomasz Pietrzyk /Agencja Wyborcza.pl[www.edziecko.pl]
Dla ponad 502,8 tys. uczniów VIII klas szkół podstawowych z 12,6 tys. szkół w kraju dzisiaj (23 maja) – egzaminem z języka polskiego – rozpoczął się egzamin ósmoklasisty. Do egzaminu przystąpi także ok. 14,4 tys. uczniów będących obywatelami Ukrainy.
Jutro – 24 maja, uczniowie będą pisali egzamin z matematyki, zaś w czwartek zasiądą do egzaminu z języka obcego nowożytnego. Aż 97,8 proc. – zadeklarowała przystąpienie do egzaminu z języka angielskiego. Drugim najczęściej wybieranym językiem jest język niemiecki. Do egzaminu z tego języka przystąpi 1,9 proc. uczniów.. Do egzaminu z pozostałych języków obcych (tj. francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego i włoskiego) przystąpi łącznie 0,3 proc. ósmoklasistów.
Spośród obywateli Ukrainy największa grupa – 73,0 proc. – zadeklarowała przystąpienie do egzaminu z języka angielskiego. Drugim najczęściej wybieranym językiem jest język rosyjski. Do egzaminu z tego języka przystąpi 25,9 proc. uczniów obywateli Ukrainy. Do egzaminu z pozostałych języków obcych (tj. francuskiego, hiszpańskiego, niemieckiego i włoskiego) przystąpi łącznie 1,1 proc. spośród wszystkich zgłoszonych uczniów obywateli Ukrainy.
Informacja została opracowana w oparciu tekst „We wtorek rozpoczyna się trzydniowy egzamin ósmoklasisty”, zamieszczony w „Serwisie Samorządowym PAP”. [WK]
Poniżej zamieszczamy – w układzie chronologicznym – kilka postów z ostatnich dwu dni, zamieszczonych prze dr Tomasza Tokarza na jego fejsbukowym profilu. Naszym zdaniem – godne uwagi:
W szkole, w której pracuję ocenianie ma nieco inny cel niż wstawienie stopnia. Chodzi o to, by uczniowie sami potrafili ocenić swoje kompetencje – z jednej strony przedmiotowe, z drugiej tzw. kompetencje miękkie. Sami określają, co potrafią, a nad czym chcą jeszcze popracować. Oczywiście jest też ocena nauczyciela, ale jest ona uzupełnieniem samooceny.
Poniżej przykładowa karta samooceny w obszarze kompetencji miękkich. Ja dodaję do niej jeszcze dodatkową rubrykę – PLAN.
Uczniowie oceniają swoje kompetencje, a także określają, rozwijanie których co jest dla nich Kluczowe (K), Ważne (W) lub Nieważne
x x x
Przykład karty przedmiotowej, którą chce wprowadzić od września – Zawiera cele z podstawy programowej.
Uczniowie dostaną taką kartę na początku roku. Na bieżąco będą obserwować swoje postępy. Na koniec wypełniają.
x x x
Kilka komentarzy pod wrzuconymi przeze mnie kartami samooceny uświadomiło mi, że jeśli kto podchodzi do nich z perspektywy tradycyjnego systemu oceniania to nie wyczuje, czemu one de facto służą.
Na „Serwisie Samorządowym PAP” zamieszczono dzisiaj (22 maja 2023 r.) informację o ważnej dla każdej nauczycielki i każdego nauczyciela sprawie. Oto jej fragmenty:
ZNP i Lewica złożyli petycję do marszałek Sejmu ws. projektu dotyczącego podwyżek dla nauczycieli
Petycję do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o pilne skierowanie do prac legislacyjnych projektu nowelizacji Karty Nauczyciela, zakładającego zwiększenie średniego wynagrodzenia nauczycieli o 20 proc., złożyli w poniedziałek ZNP i klub Lewicy.
Screen z materiału filmowego na stronie ZNP[www.znp.edu.pl]
O złożeniu petycji adresowanej do marszałek Sejmu Elżbiety Witek poinformował prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz na wspólnej z posłami Lewicy konferencji prasowej w Sejmie.
Prezes ZNP przypomniał, że pod koniec marca w Sejmie złożony został przez posłów Lewicy, KO i Polski 2050 projekt nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela, przygotowany przez związek. Zaproponowano w nim podniesione o 20 proc. średnie wynagrodzenie nauczycieli, co skutkowałoby podwyższeniem minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. […]
Zgodnie z projektem nowe średnie wynagrodzenie nauczycieli od 1 lipca 2023 r. do 31 grudnia 2023 r. ma wzrosnąć o 20 proc. Podwyższone wynagrodzenie ma być wypłacone nauczycielom nie później niż do 30 września 2023 r., z wyrównaniem od 1 lipca 2023 r. Aby podwyżka była możliwa, w projekcie zapisano zwiększenie subwencji oświatowej o 3 mld 5,8 mln zł z rezerwy celowej budżetu państwa, przeznaczonej na zmiany systemowe w finansowaniu jednostek samorządu terytorialnego, w tym w finansowaniu zadań oświatowych. […]
Cały tekst „ZNP i Lewica złożyli petycję do marszałek Sejmu ws. projektu dotyczącego podwyżek dla nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
Więcej na ten temat na stronie ZNP:
ZNP złożył w Sejmie petycję ws. pilnego procedowania projektu dotyczącego 20 proc. podwyżek – TUTAJ
x x x
W tym samym czasie „Portal Samorządowy – Edukacja” zamieścił informacje o reakcji resortu edukacji:
Kolejny tydzień rozpoczynamy od zamieszczenia obszernych fragmentów tekstu, który Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu w sobotę 20 maja. Także i tym razem tytuł tego posta nic nie mówi o jego treści. Ale jak najbardziej ma związek z głównym tematem. Przekonajcie się sami – najpierw czytając fragmenty, a jeśli Was to zainteresuje – zalecamy lekturę całości – patrz załączony link:
Czy będzie kolorowanie drwali podczas spotkań towarzyskich?!
Ani przez chwilę nie wątpiłem, że nowa matura, w formule 2023, wypadnie bardzo dobrze. Tak być musiało. Nasi politycy nie traktują edukacji narodowej jako wartości, którą warto pielęgnować, ale doskonale rozpoznają znaczenie sukcesu egzaminacyjnego młodzieży dla dobrego samopoczucia elektoratu, szczególnie tuż przed wyborami. Mając na swoich usługach Centralną Komisję Egzaminacyjną (CKE), mogą liczyć na właściwe dobranie poziomu trudności przygotowanych testów. Przykro to pisać, ale tradycja pełnej dyspozycyjności politycznej tej rzekomo eksperckiej instytucji sięga samego zarania jej historii i trwa niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Dla ilustracji tego stwierdzenia kilka lat temu zestawiłem średnie wyniki sprawdzianu po klasie szóstej w okresie od 2002 do 2014 roku z datami odbywających się w owym czasie wyborów. Opublikowałem to zestawienie na łamach kwartalnika „Wokół szkoły” z podanym niżej komentarzem:
(…) Widać wyraźnie „falowanie” rezultatów, a różnica pomiędzy najwyższym i najniższym, sięgająca niemal siedmiu punktów procentowych, mogłaby wskazywać na dramatyczne wahania efektów nauczania w kolejnych rocznikach (ale wiemy, że to niemożliwe, bo testy są skalowane), nieudolność autorów testów (mało prawdopodobne; są to wysokiej klasy specjaliści), albo wreszcie wpływ jakichś innych czynników. Co do tego ostatniego, wśród możliwych hipotez jedna wydaje się szczególnie interesująca. Otóż lokalne „szczyty” wyników dokładnie pokrywają się z latami wyborów parlamentarnych 2005 i 2011 (wybory 2007 były niespodziewane, więc nie mogły mieć wpływu na przygotowanie testu). Cóż, wyższe wyniki punktowe dziecka, to wyższy poziom satysfakcji rodziców-wyborców, a ten przekłada się na konkretne procenty poparcia dla aktualnie rządzącej ekipy.
Jeśli chodzi o maturę 2023, to oprócz potrzeby wprawienia w dobry nastrój niemałej grupy wyborców, o nieuchronności jej pozytywnego wyniku zadecydowała także konieczność otrąbienia sukcesu reformy Zalewskiej. Minister Czarnek już w trzecim dniu egzaminów ogłosił, że maturzyści po czteroletnim liceum są żywym dowodem fantastycznych skutków tej wiekopomnej zmiany, „w sposób oczywisty” potwierdzając wyższość przywróconej po latach struktury szkolnictwa 8+4 nad pogrzebaną wraz z gimnazjami 6+3+3.
Co do jednego zgadzam się z szefem MEiN – matura podstawowa w nowej formule poszła dobrze. Młodzi ludzie rzeczywiście – jak to określił – znali odpowiedzi na pytania. Wielu przyznawało, że egzamin był zaskakująco łatwy. Potwierdziło to również liczne grono komentujących: ekspertów i nauczycieli. Tu jednak kończy się moja zgoda z Przemysławem Czarnkiem. Minister widzi przyczynę sukcesu w geniuszu pisowskiej „dobrej zmiany w edukacji”, a ja w manipulacji poziomem trudności, dokonanej przez usłużną Centralną Komisję Egzaminacyjną. Bo zadania na poziomie podstawowym były naprawdę bardzo proste. W porównaniu z poprzednimi latami matematyka uczyniła kolejny krok w kierunku osiągnięcia ideału przystępności, jakim wg popularnego memu ma być zadanie „Drwal sprzedał drewno za 100 złotych. Pokoloruj drwala.”. Angielski ulokował się gdzieś na poziomie testu poziomującego z pierwszej klasy liceum. Nawet w zakresie języka polskiego, którego zdający obawiali się najbardziej, tematy okazały się nadspodziewanie przyjazne piszącym. Na wszelki wypadek jednak, aby do minimum ograniczyć możliwość awarii, dosłownie na ostatniej prostej CKE zliberalizowała jeszcze kryteria oceniania prac z tego przedmiotu. Według enuncjacji egzaminatorów po pierwszym weekendzie sprawdzania, była to przezorność wielce wskazana. […]
Dzisiaj postanowiłem podjąć jeden z wątków, który w tym miesiącu pojawiał się w przestrzeni medialnej, a który ma dwie odmienne wersje przedstawianych tam konkluzji – wątek samooceny stopnia zadowolenia z uprawiania zawodu przez nauczycielki i nauczycieli, pracujących w polskich szkołach.
Oto przykłady prezentowania „czarnej” wizji samopoczucia polskich nauczycieli
1 kwietnia 2023
Dziennik Gazeta Prawna – „Wypalenie zawodowe nauczycieli. Nasze dzieci uczą osoby wyczerpane, z poczuciem braku sensu swojej pracy”
„DGP dotarł do ogólnopolskiego badania dobrostanu zawodowego nauczycieli, w którym zdiagnozowano, jak osoby uczące w placówkach oświatowych czują się w pracy. […] Ankietowani wskazywali, że najwyższy poziom złego samopoczucia dotyczy objawu wypalenia zawodowego, jakim jest wyczerpanie, a w dalszej kolejności poczucie braku sensu własnej pracy. Średni poziom tych składników badania wynosi odpowiednio – 67,5 proc. i 57,3 proc.”
4 kwietnia 2023
Portal „Strefa Edukacji” – „Wyczerpani, z negatywnymi emocjami i zaangażowani w pracy. Tacy SA polscy nauczyciela. Najnowsze badania na temat dobrostanu pedagogów”
„Polscy nauczyciele czują się wyczerpani, towarzyszą im negatywne emocje i mają poczucie braku sensu w pracy. Z drugiej strony jest to grupa wysoko zaangażowana, a osoby będące nauczycielami potrafią czerpać pozytywne emocje z wykonywanego zawodu. Taki obraz polskich pedagogów wyłania się z Ogólnopolskiego Badania Dobrostanu Zawodowego Nauczycieli 2023.”
5 maja 2023
Portal Samorządowy – Edukacja – „Negatywne emocje niszczące polskich nauczycieli”
„53 proc. nauczycieli odczuwa negatywne emocje w pracy, 35 proc. stres, a ok. 37 proc. nie widzi w niej sensu, mimo że ponad 92 proc. angażuje się w tę pracę – taki obraz polskiego nauczyciela wyłania się z raportu Librusa.”
Wszystkie te publikacje oparte są o jedno źródło: o raport z ogólnopolskiego badania dobrostanu zawodowego nauczycieli, przeprowadzonego pod naukowym kierunkiem dr Mateusza Paligi, wykładowcy akademickiego Instytutu Psychologii Uniwersytetu Śląskiego, a firmowanego przez platformę Librus. Zostało ono przeprowadzone w lutym i marcu 2023 r. na grupie 7100 nauczycielek i nauczycieli.
Jednak nie jest to jedyny obraz środowiska nauczycielskiego, prezentowany także w oparciu o badania. Mam na myśli zaprezentowane wczoraj na OE raport badania przeprowadzonego przez Fundację Orange, zatytułowany „Między pasją a zawodem. Raport o statusie nauczycielek i nauczycieli w Polsce 2021”. Jeśli czytaliście ten tekst , to wiecie, że udokumentowano tam odmienny obraz samooceny swojego funkcjonowania przez badanych:
„78% nauczycieli czuje satysfakcję z wykonywanej pracy. Takiemu samemu odsetkowi nauczycieli towarzyszą w pracy pozytywne emocje. Tylko 25% z nich deklaruje, że dziś zdecydowaliby się na wybór innego zawodu.”
Na tym tle ciekawa jest informacja, jaką zawarł na swoim blogu prof. Bogusław Śliwerski, gdzie podzielił się swoimi refleksjami o Raporcie PIRLS „Międzynarodowe Badanie Postępów Biegłości w Czytaniu”. Przytoczył on tam takie, zaczerpnięte z tegoż raportu, dane:
„Jeszcze gorzej jest z poziomem poczucia braku satysfakcji z pracy zawodowej. To oznacza, że w ciągu pięciu lat znacząco wzrósł z 11 proc. do 19 proc. odsetek nauczycieli wskazujących na poczucie braku sensu wykonywania pracy.”
Ale ja wolę w tym miejscu przywołać – z tego samego źródła – inną informację:
„Prawie wszyscy czwartoklasiści w Polsce (96%) są uczeni języka polskiego przez nauczycieli, którzy deklarowali, że bardzo często lub często czują, że lubią swoją pracę.
Trochę niższe – choć nadal wysokie i dotyczące większości uczniów – są odsetki w odniesieniu do odczuwania przez nauczycieli, że ich zawód jest inspirujący, poczucia zadowolenia ze swojego zawodu, a także poczucia sensu i celu pracy (odpowiednio – 87%, 86% i 81%).”
Zastanawiacie się zapewne ku jakiej konkluzji dążę, zamieniając formułę felietonu w esej. Otóż, świadomie to czyniąc, pragnę zilustrować tymi przykładami moja tezę/hipotezę, że nawet w formule badań wykonywanych z zastosowaniem metodologii naukowych badań sondażowych, prowadzonych w zbliżonym okresie czasu, na tej samej kategorii respondentów, można otrzymać bardzo odmienne wyniki.
Wszystko zależy od świadomej, (bądź podświadomej) hipotezy, przyjętej na początku przez podmiot inicjujący takie badanie. Jeśli taką hipotezą jest twierdzenie, ze polscy nauczyciele są „nieszczęsną kategorią zawodową, będącą ofiarą prześladowań przez okropną władzę centralną” – to mamy wyniki takie jak otrzymano w badaniu Librusa. Jeśli zaś autorom i organizatorom badania przyświeca założenie, iż po prostu chcą dowiedzieć się „jak jest naprawdę”, to wyniki takiego badania są takie, jak w przypadku badania przeprowadzonego przez Fundację Orange.
I co ciekawe – wyniki tego sondażu w zasadzie potwierdziły międzynarodowe badania PIRLS.
No, chyba, że ktoś uważa, że Fundacja Orange jest cichym kolaborantem władzy, a badania PIRLS nie są obiektywne, bo odbywały się pod auspicjami Instytutu Badań Edukacyjnych….
Włodzisław Kuzitowicz

















