Poszukując tekstu do dzisiejszej porannej lektury trafiliśmy na fejsbukową stronę, zatytułowaną „Dzieckiem po Oczach”, którą  osoba ją prowadzące „reklamuje” jako „efekt współpracy pedagoga i nieartysty w jednej osobie, aby wkładać kredkę w mrowisko wychowania”.

 

Oto post, zamieszczony tam w środę 10 maja 2023 roku:

 

 

Moja siostra działa w organizacji Rodzice dla klimatu – Parents for Future PL . Robią tam różne rzeczy, które sugeruje ich nazwa. I zrobili taką rzecz, że zaproponowali ustawę, która wprowadziłaby w szkolnych stołówkach jeden bezmięsny posiłek w tygodniu. I tak całkiem łagodnie, że jeden bezmięsny (roślinny) , bo równie dobrze można by wprowadzić tylko jeden mięsny, mając na uwadze fatalną kondycję gastrodietetyczną polskiego dziecka.

 

Minister Edukacji rzekł, że nie, bo wiadomo z badań czechosłowackich, że wegetarianizm jest skorelowany z homoseksualizmem, który promują ekoterrorysci, żeby zmniejszyć ilość rodzin z funkcją prokreacyjną. Nadmienię tylko, że moja siostra niestety jest hetero, z trójką dzieci i to z aktywnym chrztem i rosołem na kurze w lodówce.

 

Najlepszą jednak odpowiedź na propozycje Rodziców dla Klimatu zaproponowało Ministerstwo Klimatu, które w wyszukanej kontrofensywie wygłosiło opinię, że do szkół należy wprowadzić dziczyznę, bo to najzdrowsze mięso, królowa polskiej mięsności. Mamy dużo dowodów, że Pan Tadeusz z Pana Tadeusza wchłaniał budyń z jelit niedźwiedzich, a mrówki jedynie odganiał w profetycznej intuicji, że to niejadalne owady, chyba że dla liberałów i peruwiańskich plemion. To daje nam wspaniałe powiązanie diety i tradycji , które to niejako historycznie uzupełniają naszą florę bakteryjną o polski element. Wiadomo, że zabita sarna na śniegu tworzy biało czerwony ślad, który łączy w sobie dziczyznę z dziedzictwem, honorem i martyrologią narodowego mięsobicia.

 

Już widzę rozmarzonym wzrokiem te warsztaty prowadzone przez życzliwych myśliwych, gdzie żywymi rękoma wycieczki szkolne patroszą dziki, zające i wiewiórki, które potem w formie słodkiego pasztetu Minister Klimatu poniesie do szkolnych stołówek i udekoruje żurawiną niczym sernik rodzynką.

 

Jak bardzo trzeba być odważnym i asertywnym człowiekiem, że pomimo zalewu jakichś tam doniesień o zaletach diety śródziemnomorskiej, ów heros z ministerstwa potrafi obronić się przed atakiem rodziców, którzy podstępnie proponują więcej brokułów i buraków.

 

Brawo.

 

Link do posta z cytatami ministrów  –  TUTAJ

 

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?



Foto: www.gov.pl

 

Adrianna Całus-Polak  – od 1 kwietnia 2022 r. pełniąca funkcję  Rzecznika Prasowego MEiN

 

Wczoraj (10 maja 2023 r.) na Portalu Samorządowym – Portalu dla Edukacji zamieszczono obszerny materiał, informujący o stanowisku Ministerstwa Edukacji i Nauki wobec zagrożeń bezpieczeństwa uczniów, które zaprezentowała w imieniu resortu powołana przed paroma tygodniami nowa rzeczniczka prasowa – Adrianna Całus-Polak. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

 

Dyrektor szkoły i nauczyciele powinni reagować na przemoc i sytuację domową ucznia

 

Dyrektor szkoły i nauczyciele powinni na bieżąco reagować w przypadku zdiagnozowania sytuacji domowej ucznia, w tym przemocy psychicznej (pogorszenie nastroju) czy fizycznej (ślady na ciele) poinformowała rzeczniczka Ministerstwa Edukacji i Nauki Adrianna Całus-Polak. […]

Odpowiadając na pytania dotyczące m.in. działań MEiN w sprawie zmarłego w poniedziałek ośmioletniego Kamila, rzeczniczka zaznaczyła, że Kuratorium Oświaty w Katowicach przeprowadziło kontrolę doraźną w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 28 w Zespole Szkół Specjalnych nr 28 w Częstochowie, w której uczył się 8-letni Kamil. Kontrola rozpoczęła się 13 kwietnia 2023 r., a zakończyła 20 kwietnia 2023 r. […]

 

Jak podkreśliła, zgodnie z Kodeksem postępowania cywilnego każdy, komu znane jest zdarzenie uzasadniające wszczęcie postępowania z urzędu np. o pozbawienie władzy rodzicielskiej w sytuacji, gdy rodzice są niewydolni wychowawczo i sąd powinien monitować sytuację dziecka, obowiązany jest zawiadomić o tym sąd opiekuńczy (rodzinny). „Placówki oświatowe są szczególnie zobowiązane do wypełniania tego obowiązku” – dodała.

 

Ponadto informuję, że dyrektor szkoły i nauczyciele powinni na bieżąco reagować w przypadku zdiagnozowania sytuacji domowej ucznia, w tym przemocy psychicznej – pogorszenie nastroju, czy fizycznej – śladów na ciele” – podkreśliła. […]

 

Całus-Polak dodała, że „ważnym zadaniem umożliwiającym zapewnienie prawidłowego postępowania w sytuacji podejrzenia o przemoc jest stałe podnoszenie kompetencji nauczycieli z zakresu tej problematyki„. „Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę” – podkreśliła.

 

Jak zaznaczyła rzeczniczka MEiN, Ośrodek Rozwoju Edukacji corocznie prowadzi szkolenia dla placówek doskonalenia nauczycieli z zakresu procedury „Niebieskie karty”. Opracował także liczne materiały informacyjno-edukacyjne, które są dostępne w internecie. […]

 

Ponadto, od 1 września 2019 r. dyrektor szkoły ma obowiązek przeprowadzić coroczną diagnozę w zakresie występujących w środowisku szkolnym potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka. Na jej podstawie powstaje program wychowawczo-profilaktyczny. Jednocześnie, system oświaty zapewnia każdemu uczniowi wsparcie w rozwoju i pomoc psychologiczno-pedagogiczną, stosownie do jego potrzeb rozwojowych i edukacyjnych. Jej organizacja i zapewnienie uczniom adekwatnie do rozpoznanych potrzeb należy do kompetencji dyrektora szkoły” – podała rzeczniczka resortu edukacji. […]

 

Według niej „należy również zaznaczyć, że Minister Edukacji i Nauki realizuje zadania wynikające z Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie”. „Resort aktywnie uczestniczy w pracach (Zespołu Monitorującego ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie) nad założeniami do znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, które mają na celu wzmocnienie ochrony osób doznających przemocy w rodzinie przez kompleksową regulację instytucji nie tylko prawa cywilnego, ale również karnego, która ma uzupełnić dotychczasowe rozwiązania” – dodała. […]

 

 

Cały tekstDyrektor szkoły i nauczyciele powinni reagować na przemoc i sytuację domową ucznia”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

 

 



Wczoraj o 20-ej w „Akademickim Zaciszu” na pytania prof. Romana Lepperta, zadawane w ramach wiodącego tematu ”Piśmienność młodzieży w epoce nowej oralności” odpowiadały cztery osoby:

 

 

Dr Anna Dąbrowska z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, autorka książki p.t.” Piśmienność młodzieży w epoce nowej oralności”, który stal się inspiracją do tego spotkania

 

 

Anna Konarzewska – polonistka, prowadząca blog „Być nauczycielem” autorka książki Być (nie)zwykłym wychowawcą,

 

 

Maja Majewska – uczennica XIV LO w Gdańsku, uzdolniona aktorsko, pisząca teksty piosenek, wiersze…

 

 

Paweł Ciarka – tegoroczny maturzysta, który jest już autorem jest autorem trzech książek. [dwie pierwsze  zobacz – TUTAJ]

 

 

Tradycyjnie zapraszamy wszystkich zainteresowanych tym tematem, którzy wczoraj nie mieli na too czasu, aby w dowolnej dla siebie porze obejrzeli i wysłuchali tę wymianę poglądów – także w wersji pokoleniowej:

 

 

Piśmienność młodzieży w epoce nowej oralności  –  TUTAJ

 

 

 



We wtorek (9 maja 2023 r.) Joanna Ławicka – prezeska zarządu w Fundacji Prodeste,  autorka książek:  „Człowiek w spektrum autyzmu. Podręcznik pedagogiki empatycznej”  i Jarzmo. Spektrum przemocyoraz współautorka książki Nie jestem kosmitą. Mam zespół Aspergera”, prowadząca swój fejsbukowy profil jako Aśka Ławicka zamieściła post, który problem krzywdzenia dzieci w ich rodzinach pozwoli nam widzieć o wiele szerzej, niż jedynie w perspektywie najgłośniejszego w ostatnim czasie przypadku ośmioletniego Kamila z CzęstochowyOto ten tekst bez skrótów:

 

 

3,5 letni Kuba zmarł w lutym 2022. Był potrząsany, rzucany na podłogę i ścianę. Śledztwo zakończyło się w lutym… 2023. Matka dziecka miała ograniczone prawa do starszego syna. Oprócz niego i zmarłego Kuby miała z jego ojcem jeszcze jedno dziecko, w chwili zatrzymania była w ciąży. Radom.

 

2 miesięczna dziewczynka z połamanymi rękami zmarła w styczniu 2022, pobita przez rodziców. Zatrzymano także babcię, ciocię zmarłego dziecka oraz jej partnera. Dziewczynka miała 4 letnią siostrę i 3 letniego brata. Nad nimi rodzice także się znęcali. Cztery lata nikt nie zauważył, bo przecież dalej żyli. Miesiąc przed śmiercią dziewczynka była w szpitalu, też z powodu pobicia. Starogard Gdański.

 

15 miesięczne dziecko zmarło we wrześniu 2022 roku. Nie było bite. Po prostu było zaniedbane, niedożywione i niezaopiekowane. Piastów.

 

2 miesięczna Blanka skatowana w Tczewie trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Ostatnie doniesienia medialne mówiły, że jest w śpiączce. Nie doczekała się tak licznych wzmianek medialnych, jak Kamil. Nie wiemy, czy żyje. Matce odebrano wcześniej już jedno dziecko. Luty 2023. Tczew.

 

Roczna dziewczynka zmarła w wyniku uduszenia przez rodziców. Styczeń 2023. Starogard Gdański.

 

2 miesięczna dziewczynka zmarła w wyniku pobicia. Matka miała jeszcze dwoje dzieci, które odebrano po śmierci najmłodszej dziewczynki. Złotów. Listopad 2022.

 

3 letnia Hania zmarła, skatowana ze szczególnym okrucieństwem przez matkę. Zarzuty postawiono też ojcu. Jej starsza siostra zeznała, że dziewczynka była regularnie bita przez matkę, karana zimnym prysznicem, ograniczaniem słodyczy, wyzywana, stawiana do kąta. Mimo to starsza dziewczynka mówi, że nic im nie brakowało. Nastoletnia siostra morderczyni, która mieszkała z nimi w tym samym domu zauważyła, że w rodzinie panowała „nadmierna dyscyplina”. Hania była winna nieumiejętności kontroli czynności fizjologicznych. Zmarła w lutym 2021.

 

10 letnia dziewczynka zmarła od ran zadanych nożem przez ciężko chorego ojca, który następnie chciał popełnić samobójstwo. W chwili jej śmierci matka przebywała w szpitalu a dwojga starszych dzieci nie było w domu. Inowrocław, styczeń 2023.

 

7 letni chłopiec został odebrany rodzicom po tym, jak w Internecie pojawił się film prezentujący ich metody wychowawcze. Ojciec kładzie się na płaczącym dziecku a matka komentuje, że może wreszcie będzie święty spokój. Nie wiem, kto umieścił nagranie w sieci, ale chłopiec z Dąbrowy Górniczej miał szczęście – przeżył. Ktoś zareagował i zawiadomił policję. Pytanie co dalej, jak będzie żył z głęboka traumą. Styczeń 2023.

 

Roczna Martyną, katowana od urodzenia przez rodziców i sąsiada zmarła w styczniu 2023 w Wejherowie. Bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie.

 

Wystarczy. To efekt tylko 20 minut w mediach. O niektórych z tych dzieci wiemy dużo. O innych są tylko krótkie wzmianki.

 

Czytaj dalej »



Anton Ambroziak jest autorem obszernego tekstu zamieszczonego  dzisiaj (10 maja 202r.) na portalu OKO.press , informującego o wynikach tegorocznego rankingu szkół przyjaznych osobom LGBT+.  Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Znamy szkoły najbardziej przyjazne osobom LGBT+

 

[…]

 

To już piąta edycja rankingu szkół przyjaznych osobom LGBT+. W tym roku ankieta, w której udział wzięło niemal 20 tys. uczniów, objęła dwa placówek oświatowych w całej Polsce.

 

 

 

W krajowej klasyfikacji pierwsze miejsce zajęło Liceum Ogólnokształcące „Collegium Gedanense” w Gdańsku, drugie – „Bednarska” I SLO im. Maharadży Jam Saheba Digvijay Sinhji w Warszawie, trzecie – XXX Liceum Ogólnokształcące im. Jana Śniadeckiego w Warszawie.

 

W pierwszej dziesiątce znalazły się także:

 

-2 Społeczne Liceum Ogólnokształcące z oddziałami Międzynarodowymi im. Pawła Jasienicy STO w Warszawie,

 

-I Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Olsztynie,

 

-XXXVIII Dwujęzyczne Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu,

 

IV Liceum Ogólnokształcące im. Emilii Sczanieckiej w Łodzi,

 

-I Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza w Kędzierzynie-Koźlu,

 

-VII Prywatne Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Reja w Krakowie,

 

-Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. Jacka Kuronia w Warszawie.

 

 

To nie tylko największe miasta, choć jak podkreślają twórcy ranking20 tys. uczniów wybrało szkoły najbardziej przyjazne LGBT+u, w 2023 roku odnotowano spadek zaangażowania w mniejszych ośrodkach. W pierwszej trzydziestce, poza szkołą w Kędzierzynie-Koźlu (miejsce 7), zmieściło się jeszcze tylko Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi w Boguchwale (miejsce 30).

 

Widać korelację. Jeżeli szkoła jest otwarta na społeczność LGBT+, akceptuje także inne mniejszości — osoby nieneurotypowe, czy z niepełnosprawnościami” – mówił podczas konferencji prasowej Dominik Kuc, inicjator i koordynator akcji. […]

 

W tym roku uczniowie odpowiadali na pytanie o to, czym kierują się przy wyborze szkoły ponadpodstawowej. Przyjazność, otwartość oraz troska o dobro psychiczne są dziś nie mniej ważne niż poziom nauczania. […]

 

 

Akceptacja na szkolnych korytarzach

 

O otwartości uczestników akcji na różnorodność świadczy fakt, że aż 81 proc. z nich deklaruje, że wspiera kolegów i koleżanki ze społeczności LGBT+. Jednocześnie, co trzecia osoba dostrzega w swojej szkole przejawy braku akceptacji.

 

Twórcy rankingu zwracają uwagę, że szkoły pozostają martwym punktem w edukacji równościowej młodzieży. Wiedza, a także empatia, którą mają dziś uczniowie i uczennice, nie pochodzi ze szkolnych sal — w pewnym sensie dzieje się pomimo tego, jaki kierunek obiera edukacja. Po narzędzia młodzi ludzie sięgają do internetu”, mówił podczas konferencji prasowej Dominik Kuc. […]

 

W skali całego kraju edukacja antydyskryminacyjna w murach szkół praktycznie nie istnieje. Niedługo, może być nawet oficjalnie zakazana, bo PiS będzie próbował przepchnąć nowelizację prawa oświatowego, znaną jako lex Czarnek, w formie projektu obywatelskiego. Kampanii „Chrońmy dzieci, wspierajmy rodziców”, która ma regulować obecność organizacji społecznych w szkołach, błogosławieństwa udzielił już prezes PiS, Jarosław Kaczyński.[…]

 

Tegoroczny Ranking odbył się pod patronatem Komisji Europejskiej w Polsce, a także prezydentów miast Warszawy, Łodzi, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Świdnicy i Opola oraz marszałków województw lubuskiego, zachodniopomorskiego oraz pomorskiego. […]

 

Foto: Dominik Kuc[ https://oko.press/ranking-szkol-przyjaznych-osobom-lgbt]

 

 

Na czas konferencji prasowej twórców rankingu, pod Ministerstwem Edukacji i Nauki na ul. Szucha w Warszawie stanęła instalacja w kształcie szkoły. Przedstawiała ona wartości, którymi kieruje się ranking i które są ważne dla młodych ludzi. Należą do nich otwartość, akceptacja, troska, sprawczość czy empatia.         

 

 

 

 

Cały tekst „Znamy szkoły najbardziej przyjazne osobom LGBT+”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.oko.press

 



Dzisiejszy dzień proponujemy zacząć od lektury najnowszego (zamieszczonego na blogu Eduopticum wczoraj wieczorem) tekstu autorstwa Roberta Raczyńskiego, w którym dzieli się swoim refleksjami wokół treści, wypowiedzianych przez Amerykankę – Wendy Kopp, współzałożycielkę i prezeskę Teach For All – globalnej sieci edukacyjnej, działającej w sześćdziesięciu jeden krajach na sześciu kontynentach.

 

Dla „posmakowania” tego tekstu zamieszczam jego obszerne fragmenty, sugerując jednocześnie wszystkim, których to zainteresowało lekturę pełnej wersji (patrz – podany link do źródła):

 

Foto: www.publicystyka.ngo.pl

 

Wendy Kopp, współzałożycielka i prezeska Teach For All – globalnej sieci edukacyjnej, działającej w sześćdziesięciu jeden krajach na sześciu kontynentach.

 

 

Nieznośny ciężar akademii

 

Jeżeli ktoś jeszcze nie zauważył, to nie należę do ludzi, którzy zadowalają się przekazem jednowymiarowym, uznawanym za obowiązujący z dowolnych względów. Lubię mieć pewność, że argumentacja, której jestem adresatem, nie jest jedynie wynikiem krzewienia dowolnej ideologii. Zdaję sobie sprawę, że takie podejście nie należy ani do popularnych, ani do szczególnie lubianych. Niespecjalnie mnie to jednak dziwi, bo ludzie zwykle nie lubią być zmuszani do opuszczania swojej strefy komfortu, zwłaszcza jeśli komfort ten realizowany jest przez poczucie stadnej przynależności i racji, gwarantowanej przez polityczną poprawność.

 

Nie inaczej jest w przypadku kwestii „nierówności w dostępie do edukacji” oraz „dominacji wiedzy akademickiej w nauczaniu”, podejmowanych często przez Wendy Kopp, która w ostatnich dniach marca odwiedziła Warszawę. Niezmiernie łatwo jest przyjąć wobec tych problemów postawę „jedynie słuszną”, podyktowaną zwykłą, ludzką przyzwoitością. Któż bowiem będzie polemizował z obowiązkiem takiego zorganizowania oświaty publicznej, by ta nikogo nie dyskryminowała i nie wykluczała? W sumie, to na tym ten powszechny, koncyliacyjny i konferencyjny konsensus się kończy, bo pomysły na stworzenie takich warunków potrafią się już diametralnie różnić. O ile więc ogólny konsensus nie budzi moich wątpliwości, o tyle na przykład łączenie kwestii wykluczeń edukacyjnych i przekazywania, lub nie, wiedzy akademickiej w związek przyczynowo skutkowy budzi mój głęboki sprzeciw.

 

Nie wykluczam, że takie zestawienie w retoryce Kopp może wynikać ze specyfiki problemów lokalnych, nie wydaje mi się jednak, by genezę nierówności edukacyjnych można było w jakikolwiek sposób utożsamiać, czy choćby wymieniać jednym tchem z „premiowaniem akademickich umiejętności” w szkołach. Jest oczywiste, że dzieci z większym kapitałem kulturowym łatwiej radzą sobie z ich przyswajaniem, jest to jednak skutek, a nie przyczyna nierówności, na dodatek takich, których żadne działania szkoły nie są w stanie zniwelować. Taka jednak narracja doskonale wpisuje się w coraz wyraźniejszy, bezrefleksyjny i  pozbawiony jakiegokolwiek sensu trend rozdzielania kompetencji miękkich i twardych oraz konsekwentnego deprecjonowania tych drugich, jako przynależnych programowo zohydzanym elitom.

 

Kompetencje „ludzkie” (dostępne bez kursów i certyfikatów) są z kolei stawiane na piedestale, jako możliwe do sprawiedliwej (bo bezkosztowej) dystrybucji. Dla zwolenników takiego porządku, nie ma przy tym znaczenia to, że zdecydowana większość tych kompetencji zostaje ukształtowana przez dom, środowisko i sam fakt, że jesteśmy zwierzęciem na wskroś społecznym, posługującym się ich stałym zestawem od milionów lat, przez co są one naturalnie promowane przez ewolucję – twierdzą, że szkoła może nauczyć kogoś bycia człowiekiem, co wydaje mi się nadużyciem i bezczelną manipulacją. Tymczasem, tylko niewielka liczba ludzi jest np. kreatywna (zawsze tak było, bo w stadzie zawsze można liczyć na jednostki twórcze) i nie bardzo można z kreatywności uczynić przedmiot szkolny, nawet jeśli w szkołach można proponować zadania kreatywność rozwijające. Tym samym powraca problem inwestowania w edukację zbędną i pozorowaną, będącą jedynie politycznie poprawnym kwiatkiem do kożucha. Tak jak pewien ustrój w czasach słusznie już minionych, oświata coraz dzielniej walczy z problemami, które sama tworzy. Slogany o nieustannej zmianie, potrzebie zdobywania nowych umiejętności i poszukiwaniu kreatywnych, i innowacyjnych pracowników coraz bardziej przypominają hasła z komunistycznych gazetek i szturmówek. Wszyscy doskonale wiedzą, że niezależnie od wykształcenia, pracy wymagającej naprawdę wysokich kwalifikacji, których nie da się zdobyć na tygodniowym dokształcie, jest coraz mniej i kiedyś trzeba będzie się z tym problemem zmierzyć – zaryzykowałbym stwierdzenie, że to, czym nasza epoka naprawdę różni się od poprzednich (jedyna istotna różnica jakościowa, a nie ilościowa) to fakt, że o ile poprzednie rewolucje technologiczne niszczyły jedne i jednocześnie tworzyły inne miejsca pracy, to obecna tę kruchą równowagę mocno zakłóca i jest wielce prawdopodobne, że nie da się już jej przywrócić.

 

Jedyną zauważalną reakcją oświaty publicznej na to zagrożenie jest właśnie narracja powodująca, że nauczanie wiedzy akademickiej, nawet jeśli nie zostało jeszcze nacechowane jednoznacznie negatywnie, to jest przynajmniej mocno zmitologizowane – dość powszechnie uważa się, że na niej właśnie, nadal i zupełnie niepotrzebnie, koncentruje się działalność szkoły, a przede wszystkim, że daje się ją odizolować od rzekomo przez wszystkich pożądanych działań praktycznych. […]

 

 

Nie jest to oczywiście żaden spisek wrażych elit dowolnego autoramentu, a jedynie prosty i powszechny mechanizm organizacyjny ludzkich społeczeństw, sprawdzający się od paleolitycznej hordy, po współczesne organizmy ponadnarodowe. Jest on po prostu przydatny przy zarządzaniu społeczeństwami, które dorobiły się ogromnych mas, żyjących w ignorancji. Dla populistów z lewa i prawa, zawsze bezpieczniej jest podtrzymywać pewien „bezpieczny” jej poziom i podsycać resentyment wobec elit intelektualnych, przedstawianych jako zagrożenie ich bytu. Taki miękki populizm jest teraz obecny w sporej liczbie państw i, jak zwykle, do czasu nieuniknionego kryzysu, jest całkiem skuteczny. […]

 

Niezależnie od przedstawionej tu argumentacji, uważam wysiłki Wendy Kopp i stworzonego przez nią TFA za warty uwagi ewenement w skali światowej – oddolną, bo w pełni prywatną inicjatywę, realnie zmieniającą zastany system edukacyjny. Kierunki tych zmian, ich rzeczywiste umotywowanie, ich wyznaczone cele mogą być dla nas, mających odmienne problemy z innym systemem, nieczytelne, ale sama idea powinna być drogowskazem dla wszystkich, którzy o zmianach marzą. Nie możemy, i chyba nawet nie powinniśmy, dokonywać oceny działania TFA (ani też marzyć o „wykupieniu” kolejnej, po fińskiej, franczyzy), jako że realia polityczne, ekonomiczne i społeczne w USA są zupełnie różne od naszych. Nawet w samych Stanach ocena taka daleka jest od jednoznaczności. W naszej rzeczywistości, entuzjazm, z którym na ogół spotyka się retoryka szefowej TFA wynika chyba w dużej mierze z nieświadomości tych kontrowersji i praktycznego wymiaru pojawienia się tego podmiotu w amerykańskiej przestrzeni edukacyjnej. Wszystkim pracującym w zawodzie, który funkcjonuje w oparciu o Kartę Nauczyciela i bijącym brawo Wendy Kopp na warszawskiej konferencji, chciałbym uświadomić, że jej sposób myślenia o edukacji i modus operandi TFA takie funkcjonowanie praktycznie wyklucza.

 

 

 

Cały tekst „Nieznośny ciężar akademii”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.eduopticum.wordpress.com

 

 



„Obserwatorium Edukacji” sprzeniewierzyło by się swojej misji, gdybyśmy nie zamieścili obszernych fragmentów tego materiału, pochodzących ze strony Radia Z:

 

 

Czarnek reaguje na śmierć Kamila. „Do marca nic się nie działo z dzieckiem”

 

 

[…]  Przemysław Czarnek we wtorek na antenie Radia ZET, zapytany o śmierć 8-letniego Kamila z Częstochowy, który brutalnie maltretowany przez ojczyma. Szef MEiN grzmiał, że podłożem tej tragedii „jest atak na rodzinę” i „zohydzanie wartości chrześcijańskich”.

 

Przemysław Czarnek w programie Gość Radia ZET odniósł się do sprawy maltretowanego Kamila, który zmarł w poniedziałek w szpitalu w Katowicach. Szef MEiN stwierdził, że szkoła specjalna, do której chodził Kamil, to szkoła podlegająca prezydentowi Częstochowy. Zaznaczył, że dyrektora tej placówki powołał prezydent tego miasta.[…]

 

Minister edukacji i nauki dodał, że gdy sprawa wyszła na jaw, kuratorium, które zostało poinformowane przez media, ale również przez dyrekcję szkoły, przeprowadziło kontrolę doraźną. – Wynika z niej, że szkoła zachowywała się tutaj akurat w porządku. Na wszystkie przejawy patologiczne reagowała. Informowała służby miejskie opieki społecznej, podlegające prezydentowi miasta Częstochowy – zapewniał Czarnek w rozmowie z Radiem ZET.

 

– Pytanie, kiedy były te reakcje? – drążył prowadzący Bogdan Rymanowski.

 

Z protokołu kontroli, która została przeprowadzona miesiąc temu, wynika, że były dwie takie sytuacje. W marcu, kiedy dziecko skarżyło się na ból ręki, okazało się, że ta ręka jest złamana. Matka została poinformowana, przyszła po dziecko, zabrała do lekarza, a następnego dnia przyprowadziła z ręką w gipsie – tłumaczył szef MEiN.

 

– Wszystko wskazuje na to, że ta sytuacja miała miejsce dużo wcześniej, dlaczego dopiero w marcu? – dopytywał dziennikarz.

 

Z protokołu kontroli wynika, że zachowanie dziecka było standardowe, nic się nie działo z dzieckiem. Dopiero w marcu tego roku i w kwietniu, kiedy matka zgłosiła, że dziecko się poparzyło, dyrektor szkoły podlegającej prezydentowi Częstochowy zareagował. Zawiadomił służby miejskie i opieka społeczna była na miejscu w mieszkaniu Kamilka. Dlaczego tam nie było reakcji, to już nie jest pytanie do mnie – stwierdził minister.

 

– Czy pan, jako odpowiedzialny za system edukacji, ma czyste sumienie? – próbował się dowiedzieć Rymanowski.

 

A co w systemie edukacji zawiodło? Czy system edukacji odpowiada za to, że Kamilek żył w patologicznej sytuacji, która ze zdrową rodziną nie ma nic wspólnego? Czy system odpowiada za to, że najbliżsi Kamilka nie reagowali na zezwierzęcenie jego ojczyma? System edukacji za to odpowiada czy zapaść rodziny? – odparł Czarnek.

 

Prowadzący wtrącił, że system powinien bronić takich dzieci.

 

– Ależ oczywiście, dlatego dyrektor szkoły, który nie podlega mi, tylko prezydentowi Częstochowy, zawiadamiał w tych sytuacjach służby miejskie, które są odpowiedzialne za to, żeby opiekować się dziećmi w sytuacjach patologicznych. Ta rodzina, patologiczna, była objęta ochroną służb miejskich prezydenta Częstochowy – podkreślił szef resortu edukacji.

 

Czarnek dodał, że „kwestią do wyjaśnienia jest to, dlaczego służby nie zareagował tak, aby Kamilek żył”. – Ja na nikogo nie rzucam oskarżeń – zaznaczył minister. […]

 

 

Cały tekstCzarnek reaguje na śmierć Kamila. „Do marca nic się nie działo z dzieckiem”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl



Oto obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego w miniony piątek (5 maja 2023 r.) na portalu Wirtualna Polska:

 

Matura w Szkole w Chmurze. Uczniowie przystąpili do egzaminu z opóźnieniem

 

Foto: East News[www.wiadomosci.wp.pl]

 

[…]

 

Matura z języka polskiego w całej Polsce odbyła się w czwartek 4 maja. O godz. 9 przystąpiło do niej łącznie kilkaset tysięcy maturzystów. Z egzaminem zmierzyli się także uczniowie Szkoły w Chmurze – placówki, która od dawna wzbudza kontrowersje wśród oświatowców.

 

Lekcje w Szkole w Chmurze odbywają się całkowicie zdalnie. Uczniowie muszą jednak przystąpić do egzaminów w formie stacjonarnej. Władze placówki nie posiadają budynku, który mógłby pomieścić w tym samym czasie kilkuset osób przystępujących do matury. Do tego celu wynajęli pomieszczenia stadionu Legii Warszawa przy ul. Łazienkowskiej.

 

Jak poinformowała w piątek „Gazeta Wyborcza„, część uczniów zaczęła egzamin maturalny z języka polskiego z półtoragodzinnym opóźnieniem. A już o 9.30 w sieci krążyły przecieki tematów, bo normalnie matury wszędzie zaczęły się o godzinie 9 – mówi pani Anna, która poinformowała dziennik o tym problemie.

 

Władze Szkoły w Chmurze potwierdziły, że doszło do takiego zdarzenia. – To prawda, matura w dwóch salach rozpoczęła się z opóźnieniem, w jednej z nich o 10.30. Nasi uczniowie mieli problem z wejściem do sali. Uczniowie pisali ją przez cztery godziny – przekazała „GW” Anna Bondarzewska, rzeczniczka placówki. Jak zapewniła, uczniowie przez ten czas „nie mieli przy sobie telefonów komórkowych”.

 

Z kolei dyrektorka szkoły Barbara Jędrusiak zapewniła „Wyborczą”, że nie zostały złamane procedury. – Poza tym nasza filozofia jest inna niż w innych szkołach. Uważamy, że od wyników matury ważniejsi są ludzie, którzy się u nas uczą. Jeśli komuś zależy na dobrym wyniku, ponieważ chce się dostać na studia, pomagamy mu w tym. Jeśli uczeń nie ma zamiaru kontynuować nauki, ma inny pomysł na siebie, to wtedy zachęcamy go do potraktowania matury jak spotkania towarzyskiego – stwierdziła.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.uwmfm.pl

 

 

Dr  hab. Stanisław Czachorowski, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie 

[Wydział  Biologii i Biotechnologii]

 

 

W minioną sobotę (6 maja 2023 r.) na blogu „Profesorskie Gadanie” jego gospodarz – dr hab. Stanisław Czachorowski – zamieścił post, który zwrócił naszą uwagę swoją niecodzienną wizją nowatorskiej formuły edukacyjnej:

 

 

Szkoła jest wszędzie, na przykład na koszulce

 

Technologia skraca dystans i sprawia, że szkoła czyli uczenie się, może być wszędzie. I można dobrze wykorzystać telefon komórkowy. Wtedy nie trzeba miejsca z edukacją wyposażać w skomplikowany sprzęt elektroniczny, bo odpowiedni czytnik ma ze sobą widz-uczeń. Pozornie wystarczy zwykła koszulka. I aplikacja. A wtedy obraz ożywa i pokazuje złożone procesy w ciele ludzkim. Zabawa, zaskoczenie i frajda oraz zaciekawienie i niespodzianka. To wszystko z wykorzystaniem technologii. Powolne poszerzanie tradycyjnych podręczników szkolnych. I plansz, które wisiały w klasie. Przestrzeń i sytuacje edukacyjne zmieniają się na naszych oczach. Szkoła rozproszona i w każdym miejscu. Potrzebni są więc edukatorzy-przewodnicy, podpowiadający jak się uczyć w takiej przestrzeni i w takich sytuacjach.

 

Zakładasz koszulkę i możesz nawet na plaży opowiadać o tym, jak pracuje serce i układ krwionośny. Tak, jakby uczeń zaglądał w głąb ciała. Bez siedzenia w ławce. Na zdjęciu uczniowie w klasie. Koszulka założona na inny, tradycyjny eksponat i pomoc dydaktyczną – model szkieletu. Do takiego plastikowego Kostusia przywykliśmy od dawna. Stały elementem wyposażenia pracowni biologicznej. Powoli przyzwyczajać się będziemy do nowych pomocy dydaktycznych i do obecności zarówno smartfonów w szkołach jak i nowych technologii, w tym rzeczywistości rozszerzonej i sztucznej inteligencji (SI).

 

Internet decentralizuje i rozprasza edukację. Tak jak energia odnawialna decentralizuje przemysł i wytwórczość. Oczywiście o ile jest dostęp do  wi-fi lub zasięg telefonu komórkowego. A to tylko przykład możliwości i uwidaczniającego się trendu. Samemu można opowiadać w terenie w podobny sposób. Wystarczy wygenerować qr-kod do wcześniej nakręconego filmiku, wykładu, gry internetowej. Potem drukujemy qr kod i wieszamy np. na drzewie, w altance, na przystanku. Przechodzień-spacerowicz wyciąga swój smartfon i już ogląda, słucha, czyta. Dowiaduje się o przyrodzie, kulturze, zjawiskach itp. Poznaje świat, mimo że nie jest na lekcji czy na wykładzie. A może jednak jest?

 

A mi się ciągle marzy edukacyjny przystanek. Taki ukwiecony, jakie maluje Anna Wojszel. Jej także marzy się taki miejski przystanek w Olsztynie, ozdobiony lokalną bioróżnorodnością. I żeby były na nim qr kody, linkujące do opowieści o przedstawionych na ilustracjach roślinach czy owadach. Czekasz na autobus i poznajesz świat. Na dodatek jest dostępne bezpłatnego wi-fi i łącze USB, umożliwiające doładowanie telefonu lub tabletu. Uczyć się można wszędzie. A niżej przykład przystanku komunikacji miejskiej w Poznaniu. Prawie wszystko już jest. Tylko można uzupełnić o ciekawe opowieści edukacyjno-przyrodnicze.

 

 

W mieście łatwiej upilnować przed dewastacją. Lecz nawet na prowincjonalnych przystankach autobusowych qr-kody nie byłyby zbytnim wydatkiem finansowym. A tam zwykle dłużej się czeka na autobus. Można słuchać ptaków, oglądać przyrodę i… dowiedzieć się o niej czegoś więcej. I o ludziach. Można nawet na rowerze zwiedzać Warmię, od przystanku do przystanku. I na każdym dowiedzieć się czegoś nowego, a to o palcach umarlaka, a to o przeklętej pannie, a to o podagryczniku. Albo o modraszku, modliszce czy zmierzchnicy trupiej główce.

 

 

Źródło: www.profesorskiegadanie.blogspot.com

 

 

 

 



Foto: www.youtube.com

 

Sccreen z pliku na YouTube – relacja z występu ministra Czarnka w TV Republika (przed trzema miesiącami)

 

 

Dzisiaj po południu (8 maja 2023 r.) na portalu Polskiej Agencji Prasowej zamieszczono obszerną informację o porannej wypowiedzi ministra Przemysława Czarnka w TV Republika*. Oto obszerne fragmenty tego materiału:

 

 

Minister Czarnek: edukacja seksualna jest i będzie w polskich szkołach.

Zakaz ma dotyczyć promocji seksu, w tym niemoralnego

 

 

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek w poniedziałek w TV Republika pytany był o obywatelski projekt ustawy, który – według jego autorów – ma m.in. zapobiegać „seksualizacji najmłodszych”.

 

Odpowiadając, szef MEiN podkreślił, że jest to inicjatywa oddolna (?!) organizacji i stowarzyszeń, które zajmują się rodziną, dziećmi i ochroną dzieci, rodziny oraz wartości rodzinnych.

Jesteśmy przekonani, tak jak rodzice, którzy tę ustawę stworzyli, że zakaz seksualizacji, a nie edukacji seksualnej – to dwie zupełnie różne rzeczy” – zaznaczył.

 

Edukacja seksualna i seksualizacja to są dwie zupełnie różne rzeczy. Edukacja seksualna to jest edukacja na temat ciała człowieka, na temat organizmu człowieka, na temat narządów, również narządów rozrodczych człowieka. Ona jest w programie nauczania w polskich szkołach, w ramach wychowania do życia w rodzinie, którego nauczamy od IV klasy czy w ramach lekcji biologii. Ona jest podawana tak jak nam była podawana (…) od wielu, wielu lat w sposób absolutnie niedemoralizujący, w sposób odpowiedni dla odpowiedniego wieku. To jest edukacja seksualna, która w polskich szkołach była, jest i będzie, bo jest bardzo potrzebna”wyjaśnił Czarnek. Wskazał, że „nie ma nic o edukacji seksualnej w samym projekcie ustawy„.

 

W projekcie jest zakaz seksualizacji, zakaz promowania wszystkiego, co z seksualizacją jest związane. Czym jest seksualizacja? Seksualizacja to, najogólniej rzecz ujmując, demoralizacja i deprawacja na punkcie seksualnym. To jest podawanie informacji, które są promocją seksu, również tego, nazwijmy go niemoralnego całkowicie, i to jeszcze w najmłodszych latach rozwoju dzieci, w przedszkolach czy w pierwszych latach szkół podstawowych. To jest seksualizacja, czyli demoralizacja na punkcie seksu, życia seksualnego człowieka” – powiedział. „Życia seksualnego, które jest przepiękną sferą życia człowieka, tylko sferą intymną, tak niezwykle ważną, że musi być odpowiednio podawana w ramach edukacji seksualnej, a nie demoralizacji seksualnej, jaką próbują w polskich szkołach na wzór zachodni, Europy Zachodniej czy świata zachodniego prowadzić niektóre fundacje finansowane z budżetu miasta Warszawy, Poznania czy Gdańska, Zdrovve Love, czy inne fundacje, które próbują wchodzi w centrach wielkich miast” – dodał.

 

Nasza akcje od kilku lat, działalność kuratoriów oświaty zamroziły to można powiedzieć w dużej części, ale jest potrzeba postawienia tamy, żebyśmy tej zgnilizny, demoralizacji nie obserwowali w polskich szkołach, tak jak się to dzieje w Europie Zachodniej czy w świecie Zachodu” – zaznaczył. „Jeżeli dzisiaj postawimy tamę, to rzeczywiście ta seksualizacja nie będzie miała miejsca w polskich szkołach, bo jej nie ma w małych miejscowościach, na wsiach, w małych miasteczkach, gdzie mamy znakomitych nauczycieli, znakomitych rodziców. Światłych i rzeczywiście wiedzących, w jaki sposób edukować i wychowywać swoje dzieci, zgodnie z zasadami i wartościami, z normami moralnymi” – podkreślił.

 

Mówił, że w projektowanej ustawie chodzi o wzmocnienie prawa rodziców, o to, by świadomie podejmowali decyzję, czy posłać dziecko na zajęcia, czy nie.

 

Szef MEiN dopytywany był, co to są zachowania niemoralne, co powinno być zakazane. „Wszystko, co nie mieści się w programach nauczania w polskich szkołach, dotyczących edukacji seksualnej i wszystko, co jest sprzeczne z zasadami moralnymi, które przecież wszyscy wyznajemy” – odpowiedział.

 

Wskazał m.in. podawany przez niemieckie media przykład z tamtejszej szkoły podstawowej, gdzie dwóch mężczyzn całowało się na oczach dzieci.

 

Czytaj dalej »