Danuta Sterna zamieściła wczoraj (19 października 2023 r.) na swoim blogu tekst, w którym, na bazie artykułu Tannera Jones’a – nauczyciela szkoły średniej Basalt w Kolorado, zaproponowała cztery wskazówki jak można wzmacniać motywację uczniów, jeszcze w połowie drogi do oceny okresowej:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

                                  4 strategie zwiększania motywacji uczniów w połowie semestru

 

Na początku semestru uczniowie często są podekscytowani powrotem do szkoły, a potem ich entuzjazm słabnie. Jak podtrzymać zainteresowanie i koncentracje na nauce? W wywiadzie dla podcastu Huberman Lab dr Maya Shankar zauważyła, że ​​ludzie są silnie zmotywowani na początku osiągnięcia celu i w miarę zbliżania się do jego końca, jednak w połowie motywacja maleje. Shankar nazywa to „problemem środkowym” i nigdzie nie jest on tak powszechny jak w przypadku uczniów, szczególnie szkół średnich.

 

Oto cztery strategie, które mogą pomóc w budowaniu umiejętności uczenia się przez całe życie i rozwijaniu wytrzymałości psychicznej: zmniejszać środki, nagradzać i świętować, urozmaicać, dbać o wrażenie.

 

1.Zmniejszyć trwanie środka

 

Można kontrolować, jak długo trwa środek. Wszystko zależy na stawianiu celów. Jeśli podzielić temat na mniejsze części i do każdej określić cele, to „środki” będą częstsze, ale krótsze.

 

Jeśli postawimy sobie cel do zrealizowania za 3 miesiące, to środek będzie trwał długo i uczniowie mogą się w międzyczasie zniechęcić. Dlatego lepiej mieć cele pośrednie i zauważać, że się je osiągnęło.

 

2.Nagradzać i świętować

 

Motywację wewnętrzną ucznia można stymulować poprzez świętowanie sukcesu. Świętowanie jest nagrodą za włożony wysiłek. Może polegać na podsumowaniu osiągnięcia celów. Ważne jest, aby sami uczniowie mogli zauważyć, że się nauczyli i cele osiągnęli. To powinno ich zachęcić do następnych naukowych wysiłków.

 

3.Urozmaicenie

 

Ponieważ ciężka praca nad osiągnięciem celów często wiąże się z dyskomfortem i trudnościami, można połączyć nieprzyjemne czynności z przyjemnością. Można skorzystać z tego, że uczniowie z niecierpliwością czekają na niespodziankę, którą przygotował dla nich nauczyciel.

 

Może to być organizacja pracy w małych grupach lub w parach lub podzielenie zdań pomiędzy zespołami. Może to być łączenie nauki z interakcjami społecznymi, mediami i kreatywnością. Wtedy uczniowie chętnie angażują się w pracę.

 

Urozmaicenie sposobów nauki uatrakcyjnia ją.

 

4.Dbać o wrażenie

 

U wielu ludzi w pamięci zostaje ostatnie wrażenie. Warto zadbać o to, aby było przyjemniejsze. Z reguły pozostawienie czasu na koniec na podsumowanie np. w postaci kart wyjścia pokazuje uczniom, że owocnie spędzili czas. Może to być ułożenie wspólne puzzla lub zrobienie plakatu. lub inna czynność w ruchu. Takie aktywności można też stosować w trakcie uczenia się, a nie tylko na jego zakończenie. Po takim doświadczeniu uczniowie chętniej angażują się w następny etap nauki

 

.

Inspiracja artykułem  Tannera Jonesa  z mojej ulubionej platformy – Edutopia

 

 

 

Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl

 



Foto: H_Piotr/www.fenomenwarszawy.blogspot.com

 

Siedziba Ministerstwa Edukacji – Warszawa. Al. Szucha, Warszawa

 

 

Wczoraj (18 października 2023 r.) na „Portalu Samorządowym – Portalu dla Edukacji” zamieszczono tekst, zawierający dywagacje n.t. „kto zastąpi Przemysława Czarnka na stanowisku ministra edukacji”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

 

Ruszyła giełda nazwisk. To oni mogą zastąpić ministra Czarnka

 

[…]

 

>Czarnym koniem w wyścigu po tekę ministra edukacji może okazać się Marcin Józefaciuk, wieloletni dyrektor, a obecnie wicedyrektor Zespołu Szkół Rzemiosła im. Jana Kilińskiego w Łodzi.

 

>Pochodząca z Wrocławia Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy sama nie ukrywa, że interesuje ją ta posada.

 

>Nieprzypadkowo liderką listy w Gliwicach jest Krysia Szumilas, nauczycielka – to ona jest jedną z tych gwarancji, że w ciągu pierwszych 100 dni polskie nauczycielki i nauczyciele dostaną 30 proc. podwyżki – mówił Donald Tusk podczas spotkania wyborczego w Katowicach.

 

[…]

 

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk kandydatką Lewicy na ministra edukacji i nauki?

 

 

Pochodząca z Wrocławia Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy sama nie ukrywa, że interesuje ją ta posada. – Nigdy nie ukrywałam, że to jest główny obszar moich zainteresowań – powiedziała dziś w rozmowie z wp.pl.

 

Posłanka z Wrocławia w sprawy edukacji zaangażowana jest od dawna. Z wykształcenia jest pedagogiem, a w poprzedniej kadencji Sejmu zasiadała miedzy innymi w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, Podkomisji stałej do spraw jakości kształcenia i wychowania, a  także Podkomisji stałej do spraw ekonomiki edukacji i nauki.

 

Jakim ministrem byłaby Agnieszka Dziemianowicz-Bąk? podczas przedwyborczej debaty dla PortalSamo- rzadowy.pl posłanka deklarowała między innymi:

– podniesienie pensji nauczycielom i pracownikom oświaty;

– konieczność przerzucenia obowiązku płacenia pensji nauczycieli z samorządów na rząd;

– wycofanie lekcji religii ze szkoły, a przynajmniej zaprzestanie finansowania lekcji religii z pieniędzy państwowych;

– wycofanie się z lekcji HiT (Historia i Teraźniejszość);

– powrót do rozmowy na temat darmowych ciepłych posiłków w szkołach.

 

 

Kandydatką KO na ministra edukacji może być Krystyna Szumilas

 

Czytaj dalej »



 

Foto: www.biznes.newseria.pl

 

Beata Igielska zamieściła wczoraj (18 października 2023 r.) na swoim Fb profilu krótką informacje o wynikach badań postaw rodziców wobec korzystania z pomocy psychologicznej w przypadku zaburzeń w zachowaniu ich dzieci:

 

 

Badanie przeprowadzone dla programu „POLećmy ze wsparciem”.

 

 >co piaty rodzic, decydując się na terapię dziecka, doświadczył negatywnych reakcji ze strony swojego otoczenia.

 

>Ze wstydem psycholog kojarzy się 13% badanym, sceptycznie podchodzi do niego 11%.

 

>Mężczyźni częściej uważają, że psychoterapia jest odpowiedniejsza dla dorosłych niż dla dzieci (21% vs 11%) oraz że psychoterapia to zbędne użalenie się nad sobą (16% vs 9%).

 

>Niemal połowa rodziców deklaruje, że posiada podstawową wiedzę z zakresu objawów i przebiegu zaburzeń odżywiania takich jak anoreksja czy bulimia (49%) oraz zaburzeń nastroju (depresja, zaburzenia dwubiegunowe) – 48%.

 

>Rodzice uważający swoje dziecko za mało odporne psychicznie wykazują obawę o brak własnych kompetencji w kwestii pomocy psychologicznej (60% vs 17%).

 

>Większość rodziców zauważyło pozytywny wpływ kontaktu z psychologiem na samopoczucie dziecka (70%), negatywną opinię o psychoterapii ma 6%.

 

>Większość rodziców pozytywnie ocenia doświadczenia z psychoterapią dziecka (64%) oraz psychoterapią własną (66%)

 

 

Źródło: www.facebook.com/beata.igielska.7/

 

 

Więcej o tym badaniu na  portalu  Agencji Informacyjnej NEWSERIA: 

 

 

Czy w Polsce psychoterapeuta to nadal „lekarz od wariatów”? [badanie] – TUTAJ

 

 



Foto: Jakub Porzycki/Agencja Wyborcza.pl[www.krakow.wyborcza.pl/krakow/]

 

                                   Barbara Nowak – Małopolska Kurator Oświaty –  odchodzi???

 

 

Oto bardzo aktualna – w kontekście  wyników niedzielnych wyborów – informacja ze strony portalu „Prawo.pl”. Oto jej obszerne fragmenty:

 

Odwołanie kuratora oświaty – wszystko będzie zależeć od ministra

 

Najwięksi pasjonaci prawa oświatowego pamiętają być może, że jedną z pierwszych zmian wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, była modyfikacja procedury powoływania kuratorów oświaty. Dokonała tego ta sama nowelizacja, którą wycofano się z obowiązku szkolnego sześciolatków, czyli tuż po wygranych wyborach w 2015 r.

Ustawa opublikowana w styczniu 2016 r. zmieniła art. 30 obowiązującej wtedy ustawy o systemie oświaty – przed tą zmianą kuratora oświaty powoływał i odwoływał wojewoda za zgodą ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania. Po nowelizacji, aż do teraz, bo zmianę powielono w reformującej system oświaty ustawie – Prawo oświatowe, kuratora na wniosek wojewody, powołuje i odwołuje minister właściwy do spraw oświaty i wychowania. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania może odwołać kuratora oświaty także z własnej inicjatywy.

 

Dodatkowo ta sama nowela z mocy prawa pozbawiła stanowisk kuratorów oświaty, którzy sprawowali te funkcję przed dojściem do władzy PiS. Tym samym pozwoliła na powołanie na te stanowiska osób, którym z wizją partii rządzącej było bardziej po drodze, w tym kontrowersyjnej kurator Barbary Nowak, której wypowiedzi i działania w ostatnich latach budziły oburzenie wśród osób, które wspomnianej wizji i światopoglądu nie podzielały. […]

 

Parlament powoła nowego rzecznika praw dziecka

 

Dotyczy to zresztą nie tylko kuratorów oświaty – stosunkowo łatwo byłoby nowej władzy pozbyć się także kontrowersyjnego rzecznika praw dziecka, który zasłynął wypowiedziami o dopuszczalności klapsa oraz – ostatnio – skontrolowaniem szkół, które zajęły pierwsze miejsca w rankingu placówek przyjaznych osobom LGBT. Rzecznika odwołać może bowiem Sejm za zgodą Senatu. Nie będzie to jednak potrzebne, zanim bowiem uformuje się nowy rząd, upłynie pięcioletnia kadencja Mikołaja Pawlaka na tym stanowisku (złożył ślubowanie 14 grudnia 2018 r.).

 

Większość parlamentarna będzie więc mogła wybrać kogoś mniej kontrowersyjnego na to stanowisko. Według art. 4 ustawy o rzeczniku praw dziecka, rzecznika powołuje Sejm, za zgodą Senatu, na wniosek Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu, grupy co najmniej 35 posłów lub co najmniej 15 senatorów. Senat podejmuje uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na powołanie Rzecznika w ciągu miesiąca od dnia otrzymania uchwały Sejmu. Niepodjęcie uchwały przez Senat w ciągu miesiąca oznacza wyrażenie zgody.

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 



W minioną niedzielę (15  października 2023 r.) Anna Szulc zamieściła na swoim Fb profilu tekst na stale aktualny temat oceniania uczniów. Oto on:

 

 

 

Ocenianie nie może być przeszkodą w uczeniu się, w budowaniu poczucia własnej wartości, w pielęgnowaniu dobrych relacji, które służą współtworzeniu warunków do kreatywnej i satysfakcjonującej nauki i rozwoju.

Rozwoju, który jest sprawą indywidualną i dla którego ważniejszym od oceny jest czas dostosowany do możliwości osoby uczącej się.

 

Dlatego bardzo ważną jest ocena słowna, wspierająca i kształtująca wyrażona tu i teraz, by uczący się na bieżąco mieli możliwość wiedzieć, co już umieją, a co wymaga pracy z błędem. Ocena, która jak akompaniament ma poszerzać horyzonty, udrażniać ścieżki i dać poczucie bezpieczeństwa.

 

Ciężar gatunkowy procesu uczenia się leży po stronie przestrzeni do rozwoju, a ocena ma drugorzędną rolę. Ma wspierać, ma doceniać, nie ma skupiać uważności na niej samej z poczuciem braku bezpieczeństwa.

 

Moje doświadczenia z ostatnich lat, kiedy stopniowo ale skutecznie wypracowałam metody subtelnego towarzyszenia moimi Uczniom i Uczennicom w procesie ich uczenia, ciągle mnie zaskakuje i wiem jakie to ważne, by ocenianie nie było precyzowane jak elementy zegarka, którego rola jest zupełnie inna niż warunki do rozwoju. Zegarek ma być precyzyjny w każdym elemencie, a gotowy produkt ma kompleksowo spełniać warunki dokładnego odmierzania czasu.

 

„Produktem” oceniania ma być człowiek mających wokół siebie ludzi, znający swoje mocne strony, posiadający poczucie własnej wartości, posiadający wiedzę i umiejętności do funkcjonowania we współczesnym świecie, w którym człowiek po ludzku traktuje człowieka.

 

 

 A poniżej zamieściła post z 12 października z Fb profilu Sylwii Żmijewskiej-Kwiręg:

 

 

W nawiązaniu do poprzedniego posta Gabriela Olszowska polecam publikację Billa Lucasa, którą przetłumaczyliśmy w programie „Szkoła ucząca się” Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO) .

 

Autor zwraca uwagę na to, jak cel, który sobie stawiamy oceniając, determinuje nasze podejście do tego procesu i praktyki. Pokazuje, że to nie tylko nasz polski problem, i że wciąż poszukuje się najlepszych rozwiązań (nie ma jednego słusznego). Ważne jest to, by podmiotem oceniania był uczeń i by proces ten koncentrował się na uczeniu się uczenia bardziej, niż na konkretnych treściach.

 

Dużo jest tam też o egzaminach wysokiej stawki i ich niedostosowaniu do oczekiwań: ucznia, nauczycieli, rodziców, pracodawców. Są też różne propozycje – od mikropoświadczeń, poprzez portfolio i linie rozwojowe, aż do profilu absolwenta. […]

 

Zachęcam do lektury:

 

Nowe spojrzenie na ocenianie w edukacji  –  TUTAJ

 

 

Na czym polega problem z ocenianiem”, Sylwia Żmijewska-Kwiręg  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/anna.szulc.505/

 



Foto: www.lodz.pl

 

 

Marcin Józefaciuk – nauczyciel,  ultra maratończyk, ostatnio dziennikarz telewizyjny

 

 

 

Z 10 miejsca na liście, otrzymując 8893 głosy, został posłem ! ! !  

 

 

Zobacz także – TUTAJ

 

 

N A S Z E  G R A T U L A C J E

 



Kontynuując cykl okołowyborczych publikacji proponujemy dzisiaj  obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego na stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej:

 

 

10 października młodzież w niemal 600 szkołach z całej Polski zagłosowała na komitety, które startują w powszechnych wyborach parlamentarnych. Oznacza to, że blisko 200 000 uczennic i uczniów miało okazję stanąć przed podobną decyzją co dorośli wyborcy i dać znać o swoich poglądach. Jak zagłosowali w wyborach i referendum?

 

W projekcie Centrum Edukacji Obywatelskiej „Młodzi Głosują 2023” uczniowie i uczennice samodzielnie tworzyli kampanie profrekwencyjne, powoływali komisje wyborcze i przeliczali głosy. Mieli również możliwość zorganizowania szkolnych debat na ważne tematy, które są interesujące dla młodzieży, a bywają pomijane przez partie polityczne i opinię publiczną.

 

Nauczycielki i nauczyciele, korzystając ze scenariuszy przygotowanych przez Centrum Edukacji Obywatelskiej, prowadzili angażujące lekcje o parlamencie, świadomym wyborze i istocie partii politycznych. Ze wsparciem organizatora i nauczycieli-koordynatorów, społeczność uczniowska na własnych doświadczeniach uczyła się o najważniejszych mechanizmach demokracji. Cała szkoła miała możliwość uczestniczyć w tym wyborczym święcie i uświadamiać młodzieży, jak cenne jest prawo do wybierania swoich przedstawicieli. Wszystko w celu budowania zainteresowania polityką, które zaowocuje obywatelskimi nawykami w przyszłości.

 

Wybory młodych. Kto wygrał wśród uczestników i uczestniczek projektu?

 

Czynne prawo wyborcze w szkolnych symulacjach mieli wszyscy uczniowie i wszystkie uczennice szkół ponadpodstawowych oraz uczniowie i uczennice klas 6-8 szkół podstawowych (szkoły mogły również zdecydować o ewentualnym dopuszczeniu klas młodszych). W 576 szkołach, które dodały wyniki wyborów, uprawnionych do głosowania było 186 819 uczniów i uczennic. Z tego prawa skorzystało 99 439 osób – frekwencja wyniosła 53,2%. Z tej liczby 133 310 osób uprawnionych i 69 800 głosujących było w szkołach ponadpodstawowych; 22 873 uprawnionych oraz 14 606 głosujących w szkołach podstawowych. Pozostałe osoby to zespoły szkół i inne placówki oświatowe.

 

Zdecydowanym zwycięzcą szkolnych wyborów została Koalicja Obywatelska, która otrzymała 31,1% głosów i wyprzedziła kolejny komitet o 10%. Drugie miejsce przypadło Konfederacji z wynikiem 20,6%. Trzecie miejsce zdobyła Lewica – 15,5%, czwarte Prawo i Sprawiedliwość – 11,9%, piąte Trzecia Droga z wynikiem 11%. Stawkę zamknęli Bezpartyjni Samorządowcy z wynikiem 4,1%.

 

 

Zwycięstwo Koalicji Obywatelskiej wśród młodych osób jest pewnym zaskoczeniem. Wynik KO jest o około 10% wyższy niż podczas szkolnych wyborów w 2019 roku. Z badań opinii młodych takich jak np. „Debiutanci 2023” (przeprowadzonego w grupie nieco starszej niż uczestnicy projektu „Młodzi Głosują”) wynika, że ta partia cieszy się dwukrotnie mniejszym poparciem w tej grupie wiekowej. Na tak wysoki wynik w „Młodzi Głosują” może wpływać struktura szkół, które brały udział w akcji. Wpływ mogło mieć również to, że Koalicja Obywatelska jest postrzegana przez najmłodszych przede wszystkim jako alternatywa dla partii obecnie rządzącej. Innym istotnym czynnikiem może być dotarcie do młodych ze znacznie bardziej światopoglądowo lewicowym przekazem tej partii z ostatnich miesięcy. […]

 

Czytaj dalej »



Źródło: tvn24.pl na podstawie sondażu Ipsos

 

 

Na stronie „Dziennik Gazeta Prawna” znaleźliśmy  tekst, kory napawa optymizmem na przyszłość. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Wybory 2023: Jak głosowali młodzi ludzie? I jak wyglądałaby Polska,

gdyby do wyborów poszli wyłącznie oni?

 

O ile w poprzednich wyborach najwięcej młodych wyborców zagłosowało na Prawo i Sprawiedliwość, to w tym roku wybrali oni Koalicję Obywatelską. Jak wynika z sondażu exit poll, na tegorocznych wyborach KO zdobyła 28,3 proc. głosów osób w wieku 18-29 lat. Jak jeszcze zmieniły się polityczne sympatie młodych obywateli i obywatelek? I co z tego wynika?

 

Jak się okazuje, w tym roku młodzi ludzie poszli do wyborów wyjątkowo licznie. Dzięki exit poll wiemy, że ich frekwencja wyniosła 68,8 proc.  To niezwykle dobry wynik. Zwłaszcza, jeśli sobie przypomnimy, że cztery lata temu była to grupa, która najmniej licznie poszła do urn. Frekwencja z 2019 roku wynosiła bowiem jedynie 46,4 proc. Mobilizacja jest więc wyraźna.

 

Wybory 2023. Kogo wybrali młodzi

 

Najwięcej głosów osób w wieku 18-29 lat zdobyła Koalicja Obywatelska – 28,3 proc.

 

Z przeprowadzonego przez Ipsos sondażu exit poll wynika, że zaraz po KO najwięcej młodych wyborców zaufało Lewicy. Drugie miejsce zapewniło partii 17,7 proc. głosów.

 

Na miejscu trzecim, z wynikiem 16,9 proc. głosów, znalazły się ex aequo Trzecia Droga oraz Konfederacja. Oba ugrupowania otrzymały 16,9 proc.[…]

 

Prawo i Sprawiedliwość otrzymała od młodych ludzi najmniej głosów, bo tylko 14,9 proc. […]

 

 

 

Cały tekst „Wybory 2023: Jak głosowali młodzi ludzie? I jak wyglądałaby Polska, gdyby do wyborów poszli wyłącznie oni?”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gazetaprawna.pl

 



W powyborczy poniedziałek proponujemy lekturę o tym jak stworzyć i realizować szkolny program edukacji obywatelskiej – bo jest prawie pewne, że nikt i nic nie będzie tych działań blokować. Dla posmakowania o czym jest całe opracowanie – zamieszczamy poniżej fragment jego pierwszego rozdziału:

 

 

 

 

1. ZAMIAST WSTĘPU WAŻNY TEKST O UCZESTNICTWIE POLITYCZNYM

(Marta Żerkowska-Balas, Uniwersytet SWPS)

 

Badacze są zgodni, że jednym z kluczowych elementów demokracji, a zarazem warunkiem koniecznym jej istnienia jest uczestnictwo polityczne obywateli i obywatelek (Dahl 1989/1995, Lijphart 1997, Dahl 1998/2000). Może ono przyjmować różne formy, choć najpopularniejszą jest udział w wyborach. Tradycyjny podział obejmuje partycypację konwencjonalną (działania takie jak uczestnictwo wyborcze, udział w referendach, obywatelska inicjatywa ustawodawcza, skarga konstytucyjna), niekonwencjonalną (petycje, strajki, manifestacje, okupacja budynków, nieposłuszeństwo obywatelskie) oraz symboliczną (rytualną, mającą znaczenie dla legitymizacji systemu politycznego). Alternatywna definicjapartycypacji odwołuje się do elementów takich jak przywództwo krajowe i lokalne, działalność w roli członka organizacji i nieformalne „przywództwo opinii” (Lipset 1960/1995:191-192). Ta definicja wydaje się lepiej odzwierciedlać możliwości partycypacji funkcjonujące we współczesnym świecie, gdzie część działań obywatelskich przeniosła się do mediów społecznościowych czy szerzej – do Internetu.

 

Partycypacja daje nie tylko możliwość wyboru reprezentantów i reprezentantek, którzy będą podejmować decyzje polityczne. Jest też najlepszą formą komunikacji pomiędzy obywatelami i obywatelkami a władzą. Daje obywatelom i obywatelkom możliwość kontrolowania i wpływania na decyzje władzy. Uczestnictwo ma również inne pozytywne skutki. Jak pisze Ewa Anduiza Perea: „Partycypacja zmienia ignorantów w ekspertów, sprawiając, że ludzie czują się bardziej wydajni i zainteresowani, podnosząc poziom edukacji politycznej i redukując uczucie alienacji i apatii wobec systemu politycznego” (1999:5).

 

Mimo iż skłonność do angażowania się w różnego rodzaju aktywności obywatelskie w Polsce rośnie (wskazują to chociażby dane CBOS1, zawarte w tabeli 1.), działalność związana ze sferą polityczną wciąż cieszy się najmniejszym zainteresowaniem obywateli i obywatelek. Podczas gdy do przekazywania pieniędzy czy rzeczy na cele dobroczynne przyznaje się w 2018 r. odpowiednio 74% i 62% Polek i Polaków, udział w strajku lub demonstracji deklaruje zaledwie 6%.

 

[…]

 

Przyczyną niechęci do angażowania się w politykę jest fakt, że sfera ta jest uważana za brudną i niewartą zainteresowania, a politycy – za nieuczciwych, niegodnych zaufania i działających wyłącznie we własnym interesie ( Jasiewicz-Betkiewicz i in. 2018).

 

O niechęci do polityki świadczy także malejąca na całym świecie frekwencja wyborcza. Wykres średniej frekwencji wyborczej w wybranych demokracjach europejskich2 (rysunek 1.) pokazuje wyraźny trend spadkowy zarówno w dojrzałych jak i nowych demokracjach. Fakt ten wydaje się szczególnie niepokojący, ponieważ to właśnie udział w głosowaniu uznawany jest za najpowszechniejszą, najłatwiej dostępną formę uczestnictwa i wyrazu poparcia dla władzy. Formę, która powinna zapewniać jednakowy udział wszystkich grup społecznych w życiu publicznym i politycznym kraju. Tymczasem niska frekwencja wyborcza oraz niższy poziom innego rodzaju aktywności obywatelskich łączą się z nierównościami społecznymi (i co za tym idzie – z nierównym wpływem politycznym różnych grup społecznych) i brakiem legitymizacji władz (obywatele traktują absencję jako wyraz protestu przeciwko elitom politycznym.

 

Skłonność do uczestnictwa obywatelskiego uzależniona jest od szeregu czynników natury indywidualnej: wpływają na nią między innymi wiek, wykształcenie i status społeczny (osoby najmłodsze i najstarsze, słabiej wykształcone oraz o znajdujące się na niższych szczeblach drabiny społecznej. rzadziej angażują się w aktywności obywatelskie – Anduiza Perea 1999, Cześnik 2007). Szczególną grupą wydają się młodzi ludzie, których poziom uczestnictwa jest niższy niż w innych grupach wiekowych, jednocześnie przyczyny niższego poziomu partycypacji dają szansę na zmianę tej sytuacji.

 

Obywatelskie zachowania młodych

 

Czytaj dalej »



 

Bardzo trudno, będąc redaktorem „Obserwatorium Edukacji”, pisać o edukacji w wyborczą niedzielę, kiedy do godz. 21-ej obowiązuje tzw. „cisza wyborcza”.  Skąd takie przekonanie? A no stąd, że cokolwiek pozytywnego, albo krytycznego napisałbym o tym czy innym elemencie systemu oświaty, mogłoby to być uznane za zakamuflowane popieranie jednej a krytykowanie drugiej, startującej w tych wyborach, partii.

 

To może pójdę dziś w stronę wspomnień i refleksji o mojej własnej drodze zawodowej? Od kiedy mogę mówić, że stałem się nauczycielem?  I czy ja tak naprawdę byłem takim klasycznym belfrem?

 

Gdy dziś przypominam sobie początki mojej drogi zawodowej, to nie ma tam takich wspomnień. Bo nie miała z tą profesją nic wspólnego maja etatowa praca w ZHP (lata 199 – 1971), nie była nią niespełna roczna praca w Łódzkim Domu Kultury (połowa września 1971 – sierpień 1972). Czy zatrudniając się 1 września 1972 roku w Państwowym Domu Dziecka w roli wychowawcy, a rok później obejmując stanowisko wicedyrektora d.s. domu dziecka w ośrodku szkolno-wychowawczym, tylko dlatego, że ten typ placówki należał do systemu, nadzorowanego przez Ministerstwo Oświaty i Wychowania, pozwala mi uznać, że to wtedy stałem się nauczycielem? Bo domy dziecka były uwzględnione w obowiązującej od kwietnia 1972 roku „Karcie praw i obowiązków nauczyciela”. Pewnie formalnie mógłbym tak to uznać, ale do dzisiaj dobrze pamiętam, że nie tylko nie myślałem o sobie jako o nauczycielu, ale w praktyce – w kontaktach ze szkołami, których uczennicami i uczniami byli moi podopieczni, funkcjonowałem raczej w roli „p.o. rodzica” – który był co najwyżej partnerem nauczycieli, nigdy ich  kolegą…

 

I dopiero od 1975 roku, kiedy zostałem zatrudniony  w Zakładzie Pedagogiki Społecznej w  Instytucie Pedagogiki i Psychologii UŁ  na stanowisku starszego asystenta, mogłem o sobie powiedzieć, że jestem nauczycielem akademickim. I wtedy także zostałem członkiem ZNP.

 

Formalnie byłem nim także po 1983 roku, kiedy porzucając karierę akademicką zostałem wychowawcą w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. I znowu tak naprawdę byłem w.z. tatą, nie belfrem. Po raz pierwszy stanąłem przy tablicy od września 1987 roku, kiedy podjąłem pracę w łódzkim  IKN ODN jako nauczyciel-metodyk, a moją szkołą bazowa (jak to się wtedy określało) było XXIII LO na Widzewie.

 

Jednak ta „przygoda” trwała tylko rok, bo od 1 września 1988 roku – przez następne 4 lata – pracowałem na stanowisku dyrektora Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej. Co prawda nadal opłacałem składki członkowskie na rzecz ZNP, ale ani przez chwilę nie czułem się wtedy belfrem. Tym bardziej, ze moje „godziny” realizowałem jako dyżurant w Młodzieżowym Telefonie Zaufania. Czyli znowu – jak poprzednio w domach dziecka czy w młodzieżowym ośrodku wychowawczym – byłem wychowawcą, choć tylko „telefonicznym”…

 

I dopiero ostatnie 12 lat mojej etatowej aktywności zawodowej – na funkcji dyrektora Zespołu Szkół Budowlanych – byłem bez wątpienia i formalno-prawnie nauczycielem. Ale i w tej roli ostatnie lata bycia dyrektorem moje obowiązkowe godziny realizowałem jako „pedagog szkolny”.

 

Przedstawiłem skróconą wersję przebiegu mojej pracy „na etacie” i wynika z tych wspomnień prosty wniosek:

 

Za moim mistrzem – prof. Aleksandrem Kamińskim – śmiem twierdzić, że „zawodem moim było wychowawstwo”.  Nie nauczycielstwo…

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz