Foto: Radosław Sandelewski[www.radomsko24.pl

 

 

Maturzyści z II L w Radomsku na chwilę przed egzaminem z j. polskiego

 

 

Oto tekst, który został zamieszczony dzisiaj – 7 maja 2024 r. ok. godz. 11-ej  – na fanpage „NIE dla chaosu w szkole”:

 

Taką mamy maturę z języka polskiego: najbardziej niezdrową, niezmiernie anachroniczną i rekordowo długą. Oddajemy hołd tradycji, czcimy piśmiennictwo przodków, realizujemy ambicje ludzi sprawujących władzę, a nie własne. Świat się zmienia, natomiast egzamin dojrzałości kostnieje coraz bardziej. Trupia matura. – pisze Dariusz Chętkowski.

 

Matura z języka polskiego na poziomie podstawowym trwa najdłużej: aż cztery godziny zegarowe (240 min). Są to właściwie trzy egzaminy zdawane łącznie jeden po drugim bez żadnej przerwy. Wymyślił to jakiś potwór. Najpierw należy rozwiązać „Test z języka polskiego w użyciu”. Polega to na przeczytaniu dwóch tekstów publicystycznych lub popularnonaukowych i na udzieleniu odpowiedzi na kilka pytań oraz na napisaniu notatki syntetyzującej, czyli spójnego streszczenia obydwu tekstów. Jest to małe wypracowanie (60–90 wyrazów).

 

Następnie należy rozwiązać „Test historycznoliteracki”, który składa się z kilkunastu fragmentów lektur lub innych tekstów literackich, w tym poezji, kilku zdjęć obrazów i plakatów. Na podstawie tego materiału należy udzielić odpowiedzi na podchwytliwe pytania. Jeżeli kogoś jeszcze nie rozbolała głowa, to teraz na pewno mu pęka. A to wcale nie koniec egzaminu.

 

Trzecią częścią matury z polskiego jest wypracowanie. Pisze je wykończony nastolatek po dwóch godzinach odpowiadania na kilkadziesiąt pytań, czytania mnóstwa różnorodnych tematycznie i stylistycznie tekstów (publicystyki, prozy, dramatu i liryki) i oglądania kilku skomplikowanych pod względem artystycznym fotografii. Po takim maratonie nastolatek potrzebuje przerwy, paru ćwiczeń fizycznych, wyjścia na świeże powietrze, otworzenia gęby do drugiego człowieka.

 

Zamiast tego musi siedzieć, milczeć i pisać wypracowanie na mało interesujący temat, najczęściej o bohaterstwie, męczeństwie, pięknie życia na wsi albo o problemach odrodzonej po zaborach ojczyzny. Do końca egzaminu zostały jeszcze dwie godziny, więc czasu jest dużo. Tylko sił brak, głowa pęka i chce się wyć.

 

 

 

Poniżej można przejść do lektury tekstu Dariusza Chętkowskiego na stronie tygodnika „PLITYKA”:

 

 

„Trupia” matura z języka polskiego: anachroniczna i rekordowo długa.

Najlepiej pisać o Bogu   –   TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/



Nasza dzisiejsza propozycja lektury pochodzi ze strony  OK. NAUCZANIE i jest to, oczywiście, tekst Danuty Sterny – jak zawsze z jej rysunkiem:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

10 strategii pomocy przemęczonym uczniom 

 

Uwaga, skupianie się i zapamiętywanie są w dużej mierze zależne i kontrolowane przez nasze emocje. Kiedy uczniowie są przemęczeni lub atakowani wieloma bodźcami i zadaniami, to emocje kierują ich w kierunku obrony przed strasem, czyli do walki, ucieczki lub wyłączenie się. Mózg nie może być wtedy aktywny i skupiony na zadaniu.

 

Potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa, kompetencji i więzi ze środowiskiem. Jeśli te potrzeby nie są zaspokojona, to człowiek niepokoi się, jest zestresowany wybucha złością, zachowuje się nieodpowiednio lub odmawia współpracy.

 

Poniżej 10 sposobów na udzielanie pomocy przeciążonym uczniom.

 

1.Bądź dostępny w każdej chwili. Pytaj uczniów: Czego potrzebujesz?; Jak możemy przez to razem przejść?. Czasami wystarczy dotknięcie ramienia, aby uczeń wiedział, że nauczyciel jest w pobliżu gotowy do pomocy. Daje to poczucia bezpieczeństwa i wspólnoty.

 

2.Poproś uczniów, aby zakreślali te fragmenty, które są dla nich niejasne. Najlepiej, gdy uczniowie widzą, jak sam to robisz i wtedy cię naśladują. Pozwala to na wyjaśnianie wątpliwości na bieżąco i nie tworzą się luki w wiedzy.

 

3.Podziel materiał na części i skupiaj się na każdym kawałku. Jeśli nauka polega na zapoznaniu się z tekstem, to rób przerwy nawet po jednym akapicie. W przerwie omów z uczniami, co przeczytali, wyjaśnij nowe słownictwo. To pozwala z większą łatwością kodować nową wiedzę.

 

4.Wykorzystaj czas na podsumowanie. Możesz zadać uczniom pytanie: Jak myślisz, co warto zapamiętać z tego tematu? Co twoim zdaniem z tego tematu przyda ci się w przyszłości? Jak mógłbyś wytłumaczyć to zagadnienie komuś innemu? Jakie pytania ci się nasuwają? Co było dla Ciebie trudne? Podsumowanie daje uczniom poczucie kompetencji – nauczyliśmy się.

 

5.Wspólna refleksja. Możecie stworzyć wspólną refleksję, zapisując odpowiedzi uczniów na zadane im pytania związane z tematem. Możesz zapisywać odpowiedzi uczniów na tablicy (wtedy jesteś jedynie rejestratorem) lub poprosić ich o zapisanie odpowiedzi na przylepnych karteczkach powieszenie na plakacie na ścianie. Refleksja jest niezbędna dla efektywnego procesu uczenia się.

 

6.Zaplanuj i przedstaw uczniom plan uczenia się: cel, kryteria sukcesu i planowane kolejne kroki. Uczniowie lepiej się uczą, gdy znają cel.

 

7.Postaraj się, aby uczniowie widzieli sens tego, czego się uczą. Pytaj ich z czym im się poznawana wiedza kojarzy, do czego jest to podobne. Postaraj się, aby uczniowie widzieli, że im się wiedza nowa przyda w przyszłości. Zadawaj im pytania kluczowe, na które sami będą chcieli uzyskać odpowiedź. To uruchamia ciekawość uczniów.

 

8.Ogranicz ocenianie przy pomocy stopni, przejdź na oceniania przy pomocy informacji zwrotnej. Daje to poczucie bezpieczeństwa uczniów i pomaga im poprawić ich pracę.

 

9.Organizuj pracę uczniów w parach i grupach. Pozwól uczniom na współpracę, to buduje więź pomiędzy uczniami i przynależność do grupy.

 

10.Pozwalaj uczniom na samodzielność i popełnianie błędów. Błąd powinien naturalnie towarzyszyć procesowi uczenia się uczniów. Dawaj uczniom wybór i dbaj o poczucie autonomii.

 

 

Inspiracja   artykułem   Lori Desautels

 

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 



 

Oto obszerne fragmenty tekstu zamieszczonego dzisiaj (6 maja 22024 r.) na „Portalu Samorządowym”, informującym o godnej upowszechnienia inicjatywie, adresowanej do przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych:

 

 

Rusza  kampania Rowerowy Maj. Szkoły i przedszkola z szansą na nagrody

 

[…]

 

Rowerowy Maj to ogólnopolska kampania, której celem jest promocja zdrowego trybu życia oraz zrównoważonej mobilności wśród dzieci. Jej formuła łączy zabawę z elementami rywalizacji, dzięki czemu skutecznie wpływa na kształtowanie pozytywnych nawyków transportowych.

 

Rowerowy Maj uczy, że rower może być świetnym środkiem transportu do szkoły, czy przedszkola. W ten sposób promujemy zdrowy styl życia, ale też samodzielność dzieci, bezpieczeństwo komunikacyjne oraz dbamy o wyższą jakość naszego środowiska –  mówi Piotr Kryszewski, zastępca prezydenta Gdańska ds. usług komunalnych […]

 

Zasady rywalizacji są proste: każdy przedszkolak, uczeń i nauczyciel, który w maju dotrze w sposób aktywny na lekcje, otrzymuje naklejki do indywidualnego rowerowego dzienniczka oraz na wspólny plakat klasowy. Aby zdobyć atrakcyjne nagrody, wystarczy wybrać rower, hulajnogę, rolki lub deskorolkę.

 

W Gdańsku w tegorocznej edycji udział weźmie 220 placówek – 124 przedszkola i 96 szkół podstawowych. To rekord, bowiem – dla porównania – w roku 2023 liczba zgłoszonych placówek wynosiła 206, a w 2022 – 190.

W skali ogólnopolskiej, gmin realizujących kampanię będzie w tym roku mniej niż w poprzednich edycjach, ale pojawiło się kilka nowych ośrodków, które organizują Rowerowy Maj po raz pierwszy. Wśród nich znalazły się Łódź oraz Starachowice. W tym roku zasięg kampanii objął 29 polskich gmin. Rowerowy Maj już na stałe zagościł w tak dużych miastach, jak Warszawa, Wrocław, Kraków i Rzeszów. […]

 

W ramach umowy zainteresowane samorządy otrzymały niezbędne narzędzia do organizacji projektu i wsparcie merytoryczne ze strony głównego organizatora, czyli gminy Miasta Gdańska. Samorządy na własną rękę pozyskują sponsorów oraz zapewniają nagrody dla uczestników indywidualnych, poszczególnych klas, szkół i przedszkoli.

 

Rowerowy Maj uczy poprzez zabawę, że zdrowa rywalizacja i zasada fair play to nieodłączne elementy tego przedsięwzięcia. Każda rowerowa aktywność zwiększa szansę na zdobycie nagrody indywidualnej, jak i klasowej. Dążenie do wspólnego celu zacieśnia relacje między uczniami, wzmacnia koleżeństwo i umiejętności pracy zespołowej. Tytuł najbardziej rowerowej klasy w szkole przynosi dużo satysfakcji i gwarancję dobrej zabawy w postaci wspólnego wyjścia do kina, teatru, warsztatów czy parku linowego. Z Rowerowego Maja korzystają również uczestniczące w kampanii szkoły i przedszkola. Zazwyczaj mogą liczyć na wsparcie w postaci dodatkowych stojaków rowerowych od samorządu, a te najbardziej aktywne na szansę zdobycia cennych nagród.

 

Podobnie jak w latach ubiegłych, placówki z najwyższą rowerową aktywnością będą mogły sięgnąć po nagrody finansowe, a dla Koordynatorów Szkolnych i Przedszkolnych z najlepszych placówek przewidziana jest wyjazdowa nagroda niespodzianka.

 

 

Cały tekst „Rusza kampania Rowerowy Maj. Szkoły i przedszkola z szansą na nagrody”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/

 

 

 

 

 

 



Oto najbardziej „na czasie” zaprezentowany tekst, który wczoraj (5 maja 2024 r.) zamieścił na swoim fb profilu Mikołaj Marcela:

 

 

 LIST PRZED MATURAMI

 

Drodzy Rodzice, niedługo rozpoczną się egzaminy Waszych dzieci. Na pewno martwicie się o to, czy pójdzie im na nich dobrze.

 

Proszę jednak, abyście pamiętali, że pomiędzy tymi, którzy zdają te egzaminy, siedzą artyści, którzy nie muszą rozumieć matematyki. Przedsiębiorcy, którzy nie dbają o historię i literaturę angielską. Muzycy, których nie obchodzą oceny z chemii. Przyszli sportowcy, których sprawność fizyczna jest dla nich bardziej istotna niż oceny z fizyki.

 

Jeśli Wasze dzieci uzyskają znakomite wyniki, to świetnie. Ale jeśli ich nie osiągną, proszę, nie odbierajcie im pewności siebie i godności. Powiedzcie im: „W porządku. To tylko egzamin”. Czekają ich znacznie większe i ważniejsze rzeczy w życiu. Powiedzcie, że niezależnie od wyniku będziecie je kochać, i powstrzymajcie się od oceny.

 

Proszę, zróbcie to, a następnie obserwujcie, jak Wasze dzieci podbijają świat. Jeden egzamin czy niska ocena nie odbiorą im przecież ani ich marzeń, ani ich talentu.

 

I proszę, nie myślcie, że lekarze i inżynierowie to jedyni szczęśliwi ludzie na świecie.

 

x           x           x

 

 

Dyrektor jednej ze szkół przesłał kilka lat temu taki właśnie list do rodziców przed rozpoczęciem egzaminów. I myślę, że przed rozpoczęciem matur warto wrócić do tych słów. Bo to tylko egzamin – który o niczym ostatecznie nie decyduje i który przecież zawsze można poprawić.

 

Wiemy też doskonale jako osoby dorosłe, że na pewno nie jest to najważniejszy egzamin w życiu człowieka. Co więcej, pod wieloma względami jest on w dzisiejszym świecie zbędny, więc po prostu podejdźcie do niego na spokojnie. Tym bardziej że poczynając od wtorku Waszym dzieciom na pewno przyda się ten Wasz spokój i dobre słowo niezależnie od wszystkiego…

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/mikolajmarcela.oficjalna.strona/

 

 

 

 

 

 



 

Gdy się zamieszcza felieton w niedzielę, będącą zwieńczeniem tegorocznej, bardzo długiej majówki, nie można o tym nie wspomnieć. Tym bardziej, gdy się 1. Maja złożyło oświadczenia tej treści:

 

Przyjęliśmy wersję „majówki” – nie będziemy zakłócać w te dni Waszego spokoju kolejnymi tekstami.  Ale jeden, za to na całe trzy dni, przedstawiamy, gdyż jest on doskonałym tłem socjologicznym do zbliżających się egzaminów maturalnych.”

 

I co? I nic! Już następnego dnia mogliście zobaczyć obszerny materiał, który zamieściłem prosto z portalu OKO.press.: „Edukacja obywatelska, czyli jaka? „Cała szkoła powinna być edukacją obywatelską”, którego autorem jest Aleksander Pawlicki – nauczyciel historii, wiedzy o społeczeństwie, filozofii i retoryki w 2 Społecznym Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Międzynarodowymi im. Pawła Jasienicy STO w Warszawie.

 

Muszę się wytłumaczyć – mając nadzieję, że zostanie mi to wybaczone…

 

Bez „owijania w bawełnę”, bez zasłaniania się „wyższymi wartościami” powiem jak było naprawdę. Otóż wszystko przez moje uzależnienie… Nie, nie. Żadne używki, prochy czy skręty. Ja przez te minione lata po prostu tak się wdrożyłem do pracy redakcyjnej przy tworzeniu materiałów do „Obserwatorium Edukacji”, że nie wiem co mam ze sobą robić, jeśli nie muszę tego dnia podejmować aktywności redaktorskiej.

 

I tak było owego czwartku. Z nawyku włączyłem laptopa i zacząłem przeszukiwać co nowego zamieszczono na moich ulubionych portalach. I tak wszedłem na stronę OKO.press. Nie mogłem nie zauważyć i nie zareagować na ten tekst, tym bardziej, że towarzyszyło mu wpadające w oko zdjęcie broszurek z treścią Konstytucji RP. Gdy go przeczytałem, nie miałem wątpliwości, że jego autor napisał tam wszystko tak, jak ja na ten temat myślę od lat.

 

Dodatkowym bodźcem podjęcia decyzji o udostępnieniu tej publikacji na OE była Osoba Autora. Bo do tego dnia nie wiedziałem o funkcjonowaniu w naszym edukacyjnym,  medialnym świecie kolegi Aleksandra Pawlickiego. Mój szacunek do jego działalność wzrastał z każdą kolejną informacją. Najpierw, że jest nauczycielem historii, wiedzy o społeczeństwie, filozofii i retoryki, który pracuje w 2 Społecznym Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Międzynarodowymi Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Warszawie. Po chwili, że jest autorem programów szkolnych i podręczników, że współtworzył podstawę programową w 2008 roku. A jeszcze na koniec przeczytałem, że pracuje w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie przygotowuje do pracy i wspiera w rozwoju młodych nauczycieli, by odmienili szkoły na lepsze, a ich doświadczenia pomogły wypracować nowoczesny model kształcenia przyszłych nauczycieli. Dąży do tego, żeby każdy z nauczycieli był w szkole nie tylko znawcą swojej dziedziny, wychowawcą, lecz także ekspertem od tego, jak skutecznie się uczyć. Warto także wejść na fanpage tej placówki  –  TUTAJ

 

Gdy już zdecydowałem, że muszę podzielić się  moim „odkryciem” z Czytelniczkami i Czytelnikami OE, usprawiedliwiłem się sam przed sobą faktem, że wszak to dzień roboczy, że sklepy są otwarte, że nic się takiego złego nie stanie, jeśli i OE „się otworzy”.

 

Jak wiecie – uszanowałem dzień 3 maja jako Święto 233 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3. Maja, i dopiero wczoraj uznałem, że najwyższa pora, abym odnotował najnowszy tekst Jarosława Pytlaka.

 

Kończę ten felieton, wybiegając myślą do nadchodzących egzaminów maturalnych. Jak wiecie – zanosi się na serię wydarzeń, które mogą obfitować w wiele niespodzianek – począwszy od tradycyjnych „przecieków”, na wystąpieniach „niezatapialnego” szefa CKE kończąc – doktora Marcina Smolika..

 

A swoją drogą to naprawdę warto byłoby móc kiedyś znaleźć wyjaśnienie na czym polega ta jego nieusuwalność. Wszak wkrótce (22 lipca) minie 10 lat, gdy otrzymał nominację na to stanowisko  (ale już wcześniej, w grudniu 2013 roku, jako p.o.) z rąk ministry Krystyny Szumilas (PO). Można  o nim powiedzieć, że „on był stały, chociaż one (władze w MEN) się zmieniały”. Bo akceptowali go na tym urzędzie kolejni szefowie resortu, bez względu na to która partia obsadzała to stanowisko: przetrzymał zmianę Joanny Kluzik-Rostkowskiej (PO) na Anną Zalewską (PiS), a po niej także dwu panów z tejże samej partii: Dariusza Piątkowskiego i nawet radykała Przemysława Czarnka. I jest na tym fotelu nadal –  także po 13 grudnia 2023 roku!

 

Ale nie wybiegajmy w przyszłość – czas pokaże…

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Po dłuższej przerwie w zamieszczaniu nowych tekstów, kolega Pytlak uporał się ze smutną  sytuacją, jaką była dla Niego śmierć  Ojca, i dokładnie 1 maja zaprezentował na swoim blogu obszerny tekst, podejmujący najbardziej teraz aktualny temat, jakim od dłuższego czasu jest informacja MEN o pracach nad odchudzeniem podstaw programowych. Odsyłając do całego opracowania na stronę „Wokół Szkoły” proponujemy lekturę kilku, subiektywnie wybranych, jego fragmentów:

 

 

 

Edukacja jest polityczna i co z tego ostatnio wynikło

 

W bańce informacyjnej zwolenników radykalnych zmian w edukacji rozprzestrzenia się fala oburzenia projektem „odchudzonych” podstaw programowych, ogłoszonym przez MEN w celu publicznych konsultacji. Głosy niezadowolenia docierają zewsząd i dotyczą bodaj wszystkich przedmiotów nauczania, ale najgłośniej rezonują zmiany zaproponowane w liście lektur. To gorący temat, bowiem kształcenie polonistyczne jest tradycyjnie oparte w naszym kraju na historii literatury, a w jego tle pokutuje wizja sienkiewiczowskiego latarnika, odkrywającego w książkach swoją narodową tożsamość. Na dokładkę wszyscy kiedyś chodzili do szkoły i każdy podczas lekcji przerabiał lektury, stąd wiele osób czuje potrzebę wyrażenia opinii na ten temat.

 

Kamieniem obrazy okazała się rozbieżność ogłoszonego projektu z jego pierwotną wersją, poddaną w lutym tak zwanym prekonsultacjom. Okazało się bowiem, na przykład, że przywrócono wcześniej skreśloną „Odprawę posłów greckich”, dorzucono „Chłopów”, a okrojenie wykazu pozycji obowiązkowych skompensowano z naddatkiem wydłużeniem listy lektur uzupełniających. Owszem, na tej ostatniej znalazły się nieobecne wcześniej utwory literatury współczesnej, ale w ogólnym rozrachunku – stosując modną dzisiaj w polityce retorykę – zapowiadana bomba okazała się mokrym kapiszonem. Nad oburzoną częścią środowiska oświatowego zawisło leninowskie pytanie: co robić?!

 

Inicjatywę zorganizowania protestu  i działania na rzecz pożądanych zmian podjął Dariusz Martynowicz, Nauczyciel Roku 2021, wraz z piątką innych znanych w sieci specjalistów od nauczania języka polskiego. W ramach „Buntu polonistek i polonistów!” przygotowali oni internetową petycję „Grzeczni… to już byliśmy!”. Sygnatariusze żądają realnych (i bardzo konkretnych) cięć i korekt dotyczących lektur, w tym likwidacji listy pozycji uzupełniających, a dodatkowo – zmian kadrowych w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej oraz zaproszenia do pracy nad nowymi podstawami programowymi „uznanych w środowisku polonistycznym ekspertów i ekspertek – nauczycieli języka polskiego”.

 

Przyznam uczciwie, że nie mam pełnego przekonania do tej inicjatywy. Z lekturami zawsze był kłopot. Nie inaczej wyglądało to podczas prekonsultacji, kiedy media społecznościowe pęczniały wręcz od ścierających się opinii – ktoś chciał wyrzucić taką czy inną pozycję, ktoś inny bronił jej niczym niepodległości, i tak wkoło Macieju. Pod adresem MEN, tylko w odniesieniu do języka polskiego, wpłynęło kilkanaście tysięcy (!) uwag i wniosków, głównie właśnie na temat lektur. Głęboko współczułem zespołowi odchudzającemu, bo wiadomo było z góry, że efekty jego pracy mało kogo zadowolą. I tak właśnie się stało.

 

Jeśli chodzi o postulowane w petycji sprawy personalne, to zwolnienie szefa CKE, Marcina Smolika było przedmiotem tylu różnych apeli, że jego trwanie na stanowisku najwyraźniej ma jakieś drugie dno, niedostępne dla maluczkich. Już jednak obecność pracowników Komisji w poszczególnych zespołach przedmiotowych broni się względami pragmatycznymi. Po prostu podstawy programowe są ściśle powiązane z wymaganiami egzaminacyjnymi. Nie sądzę też, by dobór pozostałych członków zespołu polonistycznego był dokonany niewłaściwie. Znam osobiście dwie spośród pięciu osób podpisanych pod projektem poddanym prekonsultacjom i mogę zaręczyć, że z racji kwalifikacji oraz bogatego doświadczenia w pracy z uczniami w pełni zasługują na miano ekspertów. Jeśli efekt „odchudzania” wypadł źle, widziałbym w tym raczej skutek błędów popełnionych na poziomie politycznym. I o tym napiszę za chwilę.

 

Niezależnie jednak od okoliczności, przedstawiona do publicznych konsultacji lista lektur jest zdecydowanie zbyt obszerna, więc każdą formę presji, by na dalszym etapie prac realnie ją skrócić, należy uznać za wskazaną. Zachęcam zatem do zapoznania się z treścią petycji „zbuntowanych” polonistów i ewentualnego dania wyrazu obywatelskiemu zaangażowaniu poprzez złożenie pod nią podpisu. Dokument dostępny jest pod linkiem: Manifest polonistów – więcej realnych cięć w podstawie programowej! – Petycjeonline.com.

 

x             x             x

 

Biorąc od lat udział w publicznej debacie na temat edukacji, nie zebrałem dobrych doświadczeń ze światem polityki. Poniosłem sromotną porażkę w próbie zaapelowania do opozycyjnych parlamentarzystów poprzedniej kadencji o uzgodnienie wspólnego programu dla edukacji, by wyjąć go z obszaru bieżących sporów. Jedyna posłanka, która w ogóle zareagowała, zadała mi w rozmowie telefonicznej pytanie, kogo reprezentuję. Gdy odpowiedziałem, że siebie i około dwóch setek osób podpisanych pod apelem, obiecała kontakt w ciągu kilku dni i… więcej się nie odezwała. Zrozumiałem, że w jej uszach moje słowa zabrzmiały jak „nikogo”. Niezrażony ową lekcją pokory, jakiś czas później zaangażowałem się, zresztą w duecie z Dariuszem Martynowiczem, w napisanie listu otwartego do prezydenta Andrzeja Dudy w obronie autonomii szkół niepublicznych, na którą dybał minister Czarnek. Tym razem podpisów zebraliśmy ponad 700, ale efekt był identyczny, czyli żaden. Nawet słowa odpowiedzi z kancelarii głowy państwa.

 

Mimo takich doświadczeń, wynik wyborów powitałem z entuzjazmem, a także pewną nadzieją, że nowa władza zechce wykorzystać moją wiedzę i doświadczenie. W końcu za czasów opozycji anty-PiS zapraszano mnie do różnych inicjatyw; dość często wypowiadałem się również w mediach. Nie marzyła mi się kariera oświatowego urzędnika, ale chciałem po prostu móc posłużyć czasem radą. Szybko jednak pojąłem, że nie ma na to zapotrzebowania. Pozostało mi spokojnie obserwować działania nowego rozdania rządzących, dzięki czemu odebrałem kilka lekcji, którymi się tutaj podzielę.

 

Czytaj dalej »



W przededniu Święta Konstytucji 3 Maja, proponujemy obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu, zamieszczonego dzisiaj – 2 maja 2024 r. – na portalu OKO.press.

 

Autorem tego tekstu jest Aleksander Pawlicki – nauczyciel historii, wiedzy o społeczeństwie, filozofii i retoryki. Pracuje w 2 Społecznym Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Międzynarodowymi im. Pawła Jasienicy STO w Warszawie. Jest autorem programów szkolnych i podręczników. Współtworzył podstawę programową w 2008 roku,

 

Foto: www.szkolaedukacji.pl

 

Aleksander Pawlicki

 

 

Edukacja obywatelska, czyli jaka? „Cała szkoła powinna być edukacją obywatelską”

 

[…]

 

 

Jak zawsze wtedy, gdy dorośli nie potrafią poradzić sobie z jakimś problemem, oczy wszystkich kierują się na szkołę. „No bo trzeba zacząć od edukacji” – to mantra, która zazwyczaj sygnalizuje bezradność, a nie jest świadectwem poważniejszego namysłu. Nie dziwi więc, że dyskusje o stanie naszej demokracji prędzej czy później docierają do miejsca, gdzie winnymi okazują się nauczyciele i nauczycielki wiedzy o społeczeństwie, nawet jeśli badania wskazują, że pomiędzy wdrożeniem programów edukacji obywatelskiej a obywatelskim zaangażowaniem nie ma żadnej wyraźnej pozytywnej korelacji.

 

„Pedagogizm”, czyli traktowanie szkoły jako uniwersalnego lekarstwa na każdą bolączkę społeczną, niewiele pomaga choremu społeczeństwu, ale skutecznie zabija szkołę, w jej najcenniejszej odsłonie – scholé, czyli czasu wolnego. Goethańska fraza „pozwólcie mi wydawać się, zanim się stanę” przypomina, że ktokolwiek chce zrobić ze szkoły narzędzie do podtrzymywania zmurszałej przeszłości lub do wykuwania świetlistej przyszłości, ten zniewala uczniów i uczennice, odbiera im scholé, niezwykłe tu i teraz, które samo w sobie jest edukacją obywatelską, przygodą i ryzykiem kształcenia ludzi wolnych.

 

Cała szkoła powinna być edukacją obywatelską, na każdej lekcji z osobna i jako całościowe doświadczenie uczestnictwa we wspólnocie.

 

Tak patrząc – rola przedmiotu dotychczas zwanego wiedzą o społeczeństwie sprowadza się do cennego wkładu w takie większe dzieło.

 

Stąd też nie powinien łudzić się autor czy autorka choćby najwspanialszego curriculum tego przedmiotu, że coś zdziała, jeżeli obok rozporządzenia o podstawach programowych nie odmienią się jednocześnie prawa regulujące zarządzanie szkołą czy ocenianie. Po co kwiatek u kożucha? Albo: po co lać młode wino do starych bukłaków?

 

Gdyby jednak raz jeszcze zobaczyć szkołę – scholé w całej jej krasie, to czego byśmy chcieli od lekcji z edukacji obywatelskiej w takim miejscu?

 

Jakiej edukacji obywatelskiej nam trzeba?

 

Najpierw z ostrożnością potraktować wypada obiegowe wezwania typu: rozwijajmy kluczowe kompetencje XXI wieku, pośród których prym ostatnio wiedzie myślenie krytyczne. Jeżeli w parze z tym pomysłem idzie teza „porzućmy encyklopedyzm”, to już wiemy, że są to pobożne bzdury. Badania, choćby Daniela Willinghama, wskazują, że żadne myślenie krytyczne nie istnieje – owszem istnieje natomiast krytyczne myślenie o społeczeństwie albo krytyczne myślenie o stosunkach międzynarodowych, które wymaga intelektualnej dyscypliny, rozważnej analizy i… zawsze niemałej wiedzy o dziedzinie.

 

Jakiej więc wiedzy dziedzinowej nam trzeba? Gdyby kto spojrzał na obecne podstawy programowe, ten zobaczy porządny kurs uniwersyteckich politologii oraz prawoznawstwa z elementami innych nauk społecznych. Wybór może nie najgorszy, ale kto spojrzy na liczbę godzin do dyspozycji uczących się, ten pojmie, że trzeba wybierać. Zasadnicze wybory, co do zakresu wiedzy (wybory trudne, bo często między dobrymi rzeczami), opisałbym tak:

 

Czytaj dalej »



Postanowiliśmy nie zaznaczać w jakiś specjalny, uroczysty sposób nie tylko 20 rocznicy wejścia Polski do Unii Europejskiej, ale także Święta Pracy, Święta Konstytucji 3 Maja, ani tym bardziej Dnia Flagi. Przyjęliśmy wersję „majówki” – nie będziemy zakłócać w te dni Waszego spokoju kolejnymi tekstami.  Ale jeden,  za to na całe trzy dni, przedstawiamy, gdyż jest on doskonałym tłem socjologicznym do zbliżających się egzaminów maturalnych.

 

 

Na portalu „pulsHR.pl” zamieszczono w poniedziałek 29 kwietnia 2024 r. obszerną informację o wynikach sondażowego badania planów życiowych 17 – 19-latków na czas po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej. Oto fragmenty tego tekstu:

 

 

Uzależniają poczucie szczęścia od sukcesów w pracy. Chcą czuć satysfakcję i mieć kasę

 

 

 

[…]

 

Z przygotowanego w ramach Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej przez Thinkstat badania  „Aspiracje edukacyjne i zawodowe uczniów szkół średnich” wynika, że młodzież optymistycznie postrzega swoją przyszłość zawodową – ponad trzy czwarte badanych ocenia ją pozytywnie.

 

Nasze najnowsze badanie pokazuje, że pokolenie, które korzystało z usług OSE (program działa od 7 lat – red.) i było uczestnikiem cyfrowych przemian, nie boi się nowych wyzwań i chce stawiać na siebie. Pokazuje też, że program edukacji szkolnej nie zawsze odpowiada na jego potrzeby. Za zmieniającymi się pod wpływem technologii trendami powinien więc nadążać sposób nauczania. W OSE diagnozujemy te przemiany i pokazujemy, że ważną ścieżką w edukacji jest mądre i odpowiedzialne wykorzystanie internetu i narzędzi cyfrowych – mówi Maciej Dudkiewicz z NASK, dyrektor Pionu Zarządzania Programem OSE.

 

W trakcie badania szukano odpowiedzi na pytania o edukację, przyszłość zawodową czy plany migracyjne w przyszłości. O planach na przyszłość opowiedziało ponad 16 tys. uczniów ostatnich klas szkół średnich (w wieku 17-19 lat). Jak widzą swoją przyszłość? […]

 

Czterech na dziesięciu (43,9 proc.) uczniów po ukończeniu szkoły średniej zamierza jednocześnie kontynuować naukę i pracować. Na wybór jednej z tych ścieżek decyduje się co piąty respondent – kontynuacja nauki (19,8 proc.), podjęcie pracy (20 proc.).

 

Na pracę po zakończeniu szkoły stawiają głównie młodzi mężczyźni. Na pytanie „Co zamierzasz po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej?” 31 proc. z nich odpowiedziało, że zamierza podjąć pracę (17,4 kobiet). Młode kobiety stawiają głównie na łączenie nauki i pracy – 57,8 proc. vs. 44.1 proc.

 

 

 

Psychologia, informatyka i zarządzanie w TOP3 najchętniej wybieranych studiów

 

 

[…]

 

 

Szczęście uzależnione od osiągnięcie celów zawodowych  

 

Prawie 80 proc. uczniów ostatnich klas szkoły średniej uzależnia swoje szczęście od osiągnięcia celów zawodowych.

 

Przeważająca większość z nich chce ze swojego przyszłego zawodu czerpać satysfakcję (76,5 proc.) oraz otrzymywać wysokie wynagrodzenie za wykonywaną pracę (71,3 proc). Najrzadziej zależy im na tym, by zawód dawał im możliwość wpływu na otoczenie i budował ich szacunek w społeczeństwie. […]

 

Uczennice ostatnich klas szkół ponadpodstawowych nieco częściej niż uczniowie chcą, by wykonywanie przyszłego zawodu wiązało się z pomaganiem innym ludziom. Prawie co piąta uczennica (19,4 proc.) wskazuje, że spełnienie tego warunku przyniesie jej zadowolenie z wykonywanej pracy. Tego samego zdania jest tylko co dziewiąty (11,3 proc.) uczeń. […]

 

 

Cały tekst „Uzależniają poczucie szczęścia od sukcesów w pracy. Chcą czuć satysfakcję i mieć kasę”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.pulshr.pl/edukacja

 

x           x           x

 

 

Zainteresowanych zapoznaniem się z raportem badania „Aspiracje edukacyjne i zawodowe uczniów szkół średnich” odsyłamy na stronę portalu OSE IT-Szkoła. Dla zachęty zamieszczamy poniżej spis treści i wstęp:

 

 

SPIS TREŚCI

 

 

WSTĘP

 

Badanie „Aspiracje edukacyjne i zawodowe uczniów szkół średnich zostało zre-
alizowane we wrześniu i październiku 2023 r. metodą wywiadów wspomaganych
komputerowo CAWI (ang. Computer-Assisted Web Interview) – do realizacji badania
wykorzystano oprogramowanie Webankieta.

 

Zastosowano dobór kwotowy, gdzie wyróżniono trzy warstwy: województwo, typ
szkoły i numer klasy, do której uczęszczał uczeń biorący udział w badaniu – zgodnie
z danymi opracowanymi na podstawie Spisu Informacji Oświatowej (SIO, dostępne-
go na stronie https://dane.gov.pl, stan na 13 lutego 2023; rok szkolny 2022/2023).
Przed analizą danych dokonano korekty za pomocą wag dla zebranych w badaniu
obserwacji, przy użyciu stratyfikacji ex-post.

 

Badanie zrealizowano w dwóch etapach. W pierwszej kolejności do przedstawicieli
szkół została wysłana wiadomość e-mail z listem, w którym zaprezentowano cele
badania, podkreślono znaczenie projektu oraz skierowano prośbę o dystrybucję
linku do ankiety wśród młodzieży:

-czwartej klasy liceum,
-czwartej klasy technikum,
-trzeciej klasy szkoły branżowej I stopnia.

 

W kolejnym kroku, ze względu na duże zainteresowanie uczniów sondażem,
należało z bazy danych usunąć osoby, które nie spełniały kryteriów uczęszczania
do ostatniej klasy danego typu szkoły, a pozostawiono dominanty dwóch kohort
wiekowych dla danego typu szkoły. Tym samym w badaniu udział wzięli starsi
uczniowie w wieku 17–19 lat. Kwestionariusz zawierał 16 pytań oraz dane
socjodemograficzne (metryczkowe). Łącznie do analizy danych zakwalifikowano
N=16 890 ankiet. […]

 

 

 

Cały Raport –  TUTAJ

 

 



Oto informacja, zamieszczona dzisiaj (30 kwietnia 202r.) na stronie MEN:

 

 

Celem zmian jest dostosowanie warunków i sposobu organizacji zajęć religii i etyki do możliwości organizacji pracy szkół i przedszkoli w zakresie racjonalnego dysponowania kadrą pedagogiczną i czasem na realizację tych zajęć.

 

Obecnie nauka religii i etyki jest organizowana oddzielnie dla uczniów każdego oddziału, o ile na naukę religii (danej konfesji) zgłosi się co najmniej siedmiu uczniów z tego oddziału.

 

W przypadku mniejszej niż siedem liczby zgłoszonych uczniów (z danego oddziału lub danej klasy) szkoła organizuje naukę religii lub etyki w grupach międzyoddziałowych lub międzyklasowych.  

 

Projektowana nowelizacja ma na celu umożliwienie organizowania lekcji religii i etyki w grupie międzyoddziałowej lub międzyklasowej obejmującej wychowanków lub uczniów oddziałów lub klas, w których na lekcję religii zgłosiło się także więcej niż siedmiu uczniów. Jednocześnie projekt przewiduje maksymalną liczbę uczniów w grupie (30 osób), w której będzie prowadzona nauka religii lub etyki dla uczniów szkoły podstawowej, liceum ogólnokształcącego, technikum, branżowej szkoły I stopnia i branżowej szkoły II stopnia.

 

Dla dzieci w przedszkolu i uczniów klas I-III szkoły podstawowej maksymalna liczebność grupy na lekcji religii wyniesie 25.

 

Dodatkowo, dla zapewnienia optymalnych warunków nauki religii i etyki w szkole podstawowej dopuszcza się tworzenie grup międzyklasowych wyłącznie w ramach danego etapu edukacyjnego.

 

30 kwietnia br. rozpoczynają się konsultacje publiczne i uzgodnienia międzyresortowe, które potrwają do 29 maja br.

 

Link do projektu: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12384702 *)

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 



Dzisiaj postanowiliśmy udostępnić  fragmenty obszernego tekstu, zaczerpniętego ze strony blogów CEO,  autorstwa Przemysława Kluge – eksperta d.s. rozwoju dyrektorów, który podczas swej 32-letniej kariery w edukacji był bibliotekarzem, nauczycielem, dyrektorem szkoły (publicznej i prywatnej), trenerem oświatowym i biznesowym, dyrektorem ośrodka ORKE przy WSiP.  Już tytuł tego opracowania wystarczy za jego reklamę:

 

 

O empatii i umyśle

 

Empatia to zdolność do rozumienia, identyfikowania się emocjonalnie i współodczuwania uczuć, potrzeb czy stanowisk innych osób. To umiejętność wczuwania się w doświadczenia innych ludzi, rozumienia ich stanu emocjonalnego oraz reagowania na te potrzeby zgodnie z wspomnianą wyżej identyfikacją.

 

Współczesna neurobiologia wskazuje nawet fizjologiczny komponent empatii w postaci neuronów lustrzanych, które pozwalają ssakom rozpoznawać intencje innych osobników dzięki obserwacji ich zachowań, a ludziom, empatyzować. Tego wątku nie rozwinę, ale to dość, by uzasadnić najważniejsze tu rozstrzygnięcie. Nie chcemy zajmować się tu powinnościami ludzi, których przy pomocy słowa empatia zachęca się do przyjmowania cudzego punktu widzenia lub pomagania. Spróbujemy zobaczyć empatię jako swego rodzaju moc umysłu pozwalającą adekwatnie i z korzyścią dla wszystkich stron reagować i decydować.

 

Inna ważna domena to samoświadomość. Nie jest z empatią ściśle powiązana ale stanowi warunek czegoś, co nazwiemy na nasz użytek dojrzałą empatią – dojrzałą, czyli świadomą i dająca szansę na wybór najbardziej optymalnego działania w kontekście stanu i doświadczeń innych ludzi. To już sfera, w której same emocje i współodczuwanie mogą nie wystarczyć. Potrzebna będzie przytomność umysłu i logika, pozwalające obrobić dane płynące z empatii. Samoświadomość pozwala zatem zachować dystans i rozumować, odróżniając własne emocje od tych wzbudzonych towarzyszeniem człowiekowi w kłopocie.

 

Zajmiemy się wreszcie tak zwaną decentracją, nazywaną czasem empatią poznawczą, zapewniającą zdolność do dostrzegania cudzego punktu widzenia, motywacji i sposobu myślenia.

 

 Ta triada:

-empatia,

-samoświadomość,

-decentracja.

 

To fundamenty empatycznego przywództwa.

 

Dojrzałość i niedojrzałość empatii

 

Gdy przeciwstawiam dojrzałość, niedojrzałości, zdaję się sugerować radykalne wartościowanie. To co dojrzałe, jest dobre, a to co niedojrzałe – złe. Nie jest to moją intencją. Empatia niedojrzała to empatia naturalna, właściwa małym dzieciom, ale także – jak się dalej okaże – dorosłym. Jest naszym wyposażeniem biologicznym. Nieco zabawne, ale przekonujące porównania mówią o empatii lustrzanej i bliźniaczej. Lustro odbija i empatia odbija – jak lustro.

 

Czuję to, co drugi, którego widzę i słyszę. Dziecko słyszące płacz dziecka, zaczyna płakać. Ale każdy, kto myśli, że tylko dzieci tak mają, niech przypomni sobie wzruszający film i łzy na własnych policzkach. Bliźniactwo to empatyczna reakcja: ktoś cierpi, więc pomogę. Małe dziecko chce pomóc i przynosi płaczącemu to, co pomaga jemu – np. własną zabawkę. Może też przyprowadził własną mamę, ale to nie zawsze pomaga, bo mama nie ta.

 

A jak z dorosłymi? Czytelniku, czytelniczko! Czy zdarzyło Ci się stabilizować rozzłoszczonych komunikatem “proszę się uspokoić!” To nic innego niż strategia bliźniaka: mam doświadczenie, że mnie samemu pomaga dystans – więc i jemu pomoże… (to dodatkowo bierna agresja, ale o tym innym razem). A może zdarzyło Ci się pocieszać kogoś po rozstaniu słowami “nie ten/ta, to znajdzie się inny/inna”? Mówię, bo emocjonalnie nie jestem w świecie jednej/jedynego tylko wartości wymiennych. […]

 

Ilekroć zatem będzie mowa o dojrzałej empatii, nie należy zapomnieć, że te mniej dojrzałe formy bywają potrzebne w budowaniu dobrych relacji i więzi oraz w byciu wspierającym dla innych. Dalej opiszemy życie dyrektorskie w języku różnych form empatii. Skupimy się na tych najdojrzalszych, które stanowią wyzwanie nie tylko emocjonalne, ale też wymagają rozumienia siebie i innych.

 

Co daje i zabiera empatia

 

Dyrektor “lustro” i dyrektorka “bliźniaczka” – w znaczeniu, jakie nadaliśmy tym słowom wyżej – to pozornie paradoks. Wydaje się, że z tą funkcją nie licuje uleganie emocjom i nie całkiem racjonalne formy reagowania na zachowania innych ludzi.[…]

 

Dobra praktyka:

 

Po trudnym spotkaniu zadaj sobie poniższe pytania, a odpowiedzi wykorzystaj przy następnym spotkaniu:

-Co czułem, co czułam w tej sytuacji?

-Jakie zachowania innych wpływały na moje emocje?

-Które emocje mogły pochodzić z empatii?

-Jak to wpływało na moje myśli o innych uczestnikach spotkania?

-Na jakie zachowania miałam ochotę?

-Co ostatecznie zrobiłam?

-Co pomagało mi przytomnie myśleć?

 

Można założyć, że najważniejszym narzędziem w zarządzaniu szkołą jest dyrektorka, a więc świadomość, jak to narzędzie (dyrektor, dyrektorka) działa, jest ważne z punktu widzenia skuteczności zarządzania. Właśnie do tego służą tego rodzaju praktyki.

 

Zadawanie sobie takich pytań wymaga wprawy i przełamania nawyku pomijania tej sfery pragmatyki działania w refleksji, jako oczywistej albo nawet abstrakcyjnej. Dzięki tym pytaniom jesteśmy w stanie wejrzeć w siebie i zyskać większą kontrolę nad zachowaniami, zwłaszcza w trudnych sytuacjach. […]

 

Decentracja

 

Powyższy przykład pokazuje działanie tzw. empatii poznawczej. To zdolność do wyobrażenia sobie punktu widzenia drugiej strony i jej motywacji do chronienia swoich ważnych interesów. I do takich praktyk zachęcamy.

 

Doświadczone osoby pełniące funkcje dyrektorskie mają z pewnością zdolność intelektualną do tego, by wniknąć w motywację drugiej strony. Nie chodzi nam zatem o wyćwiczenie w tej mierze umysłu. Chodzi raczej o dopuszczenie do siebie myśli, do których mamy intelektualny dostęp.

 

Gdy czuję złość lub strach i nie mam nawyku samoobserwacji, mogę ulec motywacjom zapewniającym realizację potrzeby bezpieczeństwa na skróty. Mogę wypierać potrzebę rozmowy z kimś, kto zachowuje się jak agresor. Mogę uznać kogoś takiego za niegodnego rozmowy. Mogę przypisać tej osobie brak zdolności do zrozumienia sytuacji. To jednak mogą być, choć nie muszą, strategie realizujące nasze interesy chronienia siebie wprost związane z emocjami.

 

Jeśli sytuacja obiektywnie nie wygląda na groźną, może warto uszanować swoje emocje, zobaczyć je, zadbać o siebie tak by mogły nieco opaść i pozwolić działać umysłowi i doświadczeniu w interesie swoim i trudnego rozmówcy.

 

Procedura wglądu w siebie w trudnej sytuacji

 

1.Zobacz swoje emocje i uszanuj je – są po to by cię chronić.

 

2.Oddziel własne od tych z empatii.

 

3.Decentruj – wyobraź sobie przyczyny i motywacje rozmówcy.

 

4.Pomóż rozmówcy obniżyć napięcie.

 

5.Zainicjuj rozmowę, żeby sprawdzić swoje hipotezy i potrzeby rozmówcy.

 

 

Zachęcamy do rozpoczęcia takiej pracy.

 

 

 

Cały tekst „Czy dyrektor szkoły powinien być empatyczny”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl