Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: www.google.com

 

Od 1 września 2022 roku obowiązuje Ustawa z dnia 9 czerwca 2022 r. o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich. Dyrektorki i dyrektorzy szkół  zobowiązani zostali jej Art. 4.p. 4 do stosowania wobec ucznia – osoby nieletniej, która  „wykazuje przejawy demoralizacji lub dopuściła się czynu karalnego na terenie szkoły lub w związku z realizacją obowiązku szkolnego czy obowiązku nauki’, środka oddziaływania wychowawczego. Takim środkiem może być „pouczenie, ostrzeżenie ustne lub na piśmie, zobowiązanie do przeproszenia pokrzywdzonego, przywrócenia stanu poprzedniego lub wykonania określonych prac porządkowych na rzecz szkoły”.

 

 

I ten problem jest tematem artykułu Pauliny Nowosielskiej pt. „Dyrektorzy chcą wysyłać uczniów na prace społeczne, ale nie mogą”. Oto jego obszerny  fragment:

 

 

Wśród nauczycieli i szefów szkół jest poparcie dla nowych przepisów pozwalających na kierowanie uczniów za mniej poważne występki do prac porządkowych. I zwolennicy, i przeciwnicy tego rozwiązania wskazują jednak, że trudno po nie sięgnąć.

 

Tak wynika z sondy zrealizowanej na prośbę DGP przez Ogólnopolskie Forum Oświatowe Nauczycieli i Dyrektorów wśród swoich członków. Poparcie dla nowych przepisów zadeklarowało 57 proc. uczestników ankiety. Przeciwko było 25 proc. W niemal 87 proc. szkół nie było jeszcze konieczności sięgnięcia po nowe narzędzie. Ale w pozostałych podjęto próbę skorzystania z niego. Wśród wymienianych powodów dominowały: zniszczenie mienia szkoły, niewłaściwe zachowanie względem drugiej osoby, agresja słowna wobec innego ucznia.

 

Praktyka stosowania tych przepisów wskazuje, że problemem jest konieczność uzyskania zgód opiekunów ucznia. Mówi o tym ponad 53 proc. pytanych. Inny kłopot to niemożność samego wyegzekwowania wykonania prac porządkowych (17,5 proc.).

 

Skoro uczeń narozrabiał, to powinien ponieść konsekwencje, a rodzice zostać jedynie powiadomieni o takiej „karze”. Niestety, zazwyczaj kontakt z nimi jest utrudniony lub nie wyrażają zgody, co w praktyce wytrąca dyrektorowi narzędzie z rąkmówią ankietowani. Podkreślają, że takie kary mają szansę nauczyć uczniów więcej niż rozmowy u dyrektora na dywaniku i wzywanie rodziców.

 

Potrzeba jednoczesnej zgody rodziców i ucznia jest nieporozumieniemdodaje Janusz Aftyka, szef Ogólnopolskiego Forum Oświatowego Nauczycieli i Dyrektorów. Zwraca uwagę, że rozwiązaniem pośrednim mogłoby być dopracowanie listy prac na rzecz szkoły, zawartej w statucie placówki, która wcześniej zyskałaby opinię rady rodziców. To leży w gestii każdej szkoły.

 

Pytani przez DGP prawnicy zwracają uwagę, że zgoda rodzica działa jak zabezpieczenie. – Istnieje ryzyko, że tego rodzaju kary mogą stanowić naruszenie godności osobistej ucznia. A na pewno, w jego mniemaniu, upokorzyć go na tle społeczności szkolnej. Kara może więc spowodować szkody, szczególnie gdy zostanie jej poddany wrażliwy uczeń ocenia Marek Walaszek, radca prawny. Ale i on zaznacza, że konieczność uzyskania zgody od rodzica to potencjalny czynnik konfliktogenny na linii szkoła-dom. – Może zaostrzać wzajemne relacje, co nie jest dobre – mówi, podkreślając, że kary nie powinny być wymierzane uczniom publicznie. […]

 

 

Cały tekst „Dyrektorzy chcą wysyłać uczniów na prace społeczne, ale nie mogą” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/

 

 

 

 



 

Dzisiaj proponujemy lekturę dwu postów, jakie wczoraj i dzisiaj zamieścił na swoim fb-profilu Jarosław Kordziński – właściciel Centrum komunikacji i mediacji. Akademia Dialogu:

 

 

17.11.2022 r.

 

Autorytet nauczyciela

 

Edukacja musi się zacząć od poznania samego siebie i dobrze kiedy dostarcza wielu atrakcyjnych doznań związanych z poszukiwaniem i odkrywaniem rzeczy nowych, co dla większości młodych ludzi jest szczególnym motorem motywującym do działania. By tak się działo trzeba dbać o atrakcyjność zajęć oraz umożliwić uczniom uczenia się tego, co jest najbliższe ich możliwościom i potrzebom oraz w formie, która najbardziej sprzyja stylowi ich pracy nad własnym rozwojem. Jak podkreślają Hopgood i van Leeuwen: „Najlepsze środowisko nauki to takie, które jest wystarczająco zróżnicowane i elastyczne, aby zaspokoić potrzeby uczących się, oraz które zapewnia stałe możliwości budowania społeczności studentów i pracowników

 

Takie społeczności promują wspólne uczenie się, indywidualne, w małych bądź dużych grupach. W grupach, w których praca jest wspólna i które są elastyczne, uczniowie uczą się, jak skutecznie komunikować się z innymi, pracować w zespole, ćwiczyć samodyscyplinę oraz doskonalić umiejętności społeczne i interdyscyplinarne. Dzięki współpracy uczniowie rozwijają lepsze zrozumienie tego, czego się uczą i doskonalą umiejętności krytycznego myślenia”.

 

Praca nad odkrywaniem i nazywaniem nowych rzeczy rozwija tak ważne dla każdego z nas kompetencja rozumienia i tworzenia informacji. To zdolność identyfikowania, rozumienia, wyrażania, tworzenia i interpretowania pojęć, uczuć, faktów i opinii w mowie i piśmie, przy wykorzystaniu obrazów, dźwięków i materiałów cyfrowych we wszystkich dziedzinach i kontekstach. Zakłada rozwój skutecznego komunikowania się i porozumiewania się z innymi. Stanowi podstawę dalszego uczenia się, rozróżniania i wykorzystywania źródeł wiedzy, poszukiwania, gromadzenia i przetwarzania informacji oraz wykorzystywania ich do formułowania i wyrażania własnych argumentów.

 

To również wstęp do krytycznego myślenie oraz zdolność oceny informacji i pracy z innymi. Wiąże się ze świadomością oddziaływania na innych ludzi oraz potrzebą rozumienia i używania języka w sposób pozytywny i odpowiedzialny społecznie. Uczenie się konstruktywnego dialogu, badania źródeł, opierania swoich wypowiedzi nie na przekonaniach, ale na faktach i bezrefleksyjnego zastępowania racji emocjami stanowi nie tylko podstawę pełnego porozumiewania się, ale też postrzegania świata w całej jego złożoności a jednocześnie mnogości wariantów rozwiązywania barier oraz problemów, z którymi nieustannie musimy się borykać.

 

 

 

18.11.2022 r.

 

Autorytet nauczyciela

 

Wielu dorosłych zastanawia się, co zrobić, żeby dzieci poświęcały więcej uwagi i staranności w pracy nad sobą. Pamiętając własne dzieciństwo, zastanawiamy się niekiedy, ile czasu sami straciliśmy na bezmyślne zabawy. I kim moglibyśmy być, gdyby nie te zmarnowane godziny?! Czy jednak rzeczywiście dzieci wymagają tak intensywnej pracy nad własnym rozwojem? Czy faktycznie powinien on polegać głownie na tym, by wtłaczać je w opracowane przez dorosłych algorytmy? Gerald Hüther zwraca naszą uwagę na to, że: „Rozwój talentów i predyspozycji drzemiących naszych dzieciach będzie możliwy dopiero wtedy, gdy spojrzymy na nie bez lęku i zatroskania, kiedy przestaniemy mieć wobec nich określone zamiary i zrezygnujemy z konkretnych wyobrażeń na ich temat. Dlatego też musimy zacząć traktować je poważnie (…) Powinno to być spotkanie dwojga ludzi, którzy mimo dzielących je różnic są jednak otwarci na to, by uczyć się od siebie wzajemnie; którzy cieszą się na wspólne odkrywanie i kształtowanie świata. Musimy się nauczyć rozmawiać z dziećmi, patrząc im w oczy; nawet jeśli w tym celu czasem będziemy musieli przykucnąć”.

 

Psychologia rozwojowa, a i najnowsze badania ludzkiego mózgu wskazują, że dzieci najintensywniej rozwijają się do piątego, szóstego roku życia. A więc do czasu zanim objęte zostaną formalną edukacją. I rzeczywiście, przyglądając się naszym maluchom możemy śmiało powiedzieć, że ich poziom motywacji i determinacji w pracy nad własnym rozwojem jest bliski zaangażowaniu najbardziej skupionych na swojej pracy naukowców. Zobaczmy z jakim zapałem grzebią patykiem w ziemi, by się dokopać do ukrytych w niej skarbów. Z jaką swobodą biorą do ręki najbardziej odrażające stworzenia, by zgłębić tajemnicę ich egzystencji. Z jaką łatwością i kreatywnością opowiadają o sprawach, które ich zdaniem zdarzyły się czy choćby powinny się zdarzyć. Wreszcie jak często, jak wiele i jak dociekliwe zadają pytania. Maluchy intuicyjnie zdają sobie sprawę, że zanim pójdą do szkoły muszą się bardzo, bardzo wiele nauczyć. A co później? Kilkadziesiąt laty Albert Camus temu zauważył, że szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. A przecież od czasu wypowiedzi autora „Dżumy”, świat rozwija się w sposób jeszcze bardziej dynamiczny. Do tego stopnia, że już dziś coraz trudniej zaakceptować stereotypowy paradygmat edukacji, jakim jest zasada, że głównym dostawcą wiedzy i ważnych umiejętności dla rozwoju dzieci i młodzieży szkolnej są nauczyciele.

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/j.kordzinski

 

 



Na stronie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych znaleźliśmy tekst, który może dla wielu nie będzie „odkryciem Ameryki”, ale którego treść przekona może innych, że bycie kreatywnym nauczycielem jest możliwe:

 

Foto: www.wsip.pl

 

Cechy kreatywnego nauczyciela. Jak być twórczym pedagogiem?

 

Już dawno minęły czasy, w których wystarczyło poprowadzić lekcję z podręcznika, by skupić uwagę swoich uczniów. Teraz nie tylko od uczniów wymaga się kreatywności. Oczekuje się jej także, a może przede wszystkim, od nauczycieli. A ci prześcigają się w tym, by jak najmocniej zainteresować swoich uczniów. Poznaj cechy kreatywnego nauczyciela. Dowiedz się, jak stać się kreatywnym pedagogiem, którego uczniowie będą pilnie słuchali i chłonęli od niego wiedzę.

 

 

Cechy kreatywnego nauczyciela:

 

>pobudza ciekawość i wyobraźnię ucznia – kierunkuje jego uwagę nie tylko na samo zdobywanie wiedzy. Przede wszystkim na zwiększenie jego zaangażowania w lekcję, a przy okazji poszerzanie umiejętności;

 

>motywuje do myślenia i poszukiwania – nakierowuje na nowe rozwiązania, a nie podąża utartą ścieżką i starym schematem myślenia;

 

>pracuje z uczniami i naprowadza ich na rozwiązanie – nie zostawia ich pracy samej sobie, ale i ich nie wyręcza, jest stróżem, który podpowiada, w jakim kierunku można pójść, nie krytykuje nowych rozwiązań i innego spojrzenia;

 

>organizuje ciekawe spotkania – nie ogranicza materiału lekcyjnego jedynie z podręcznika, pokazuje ciekawe filmy, programy, zaprasza na lekcję gości – w czasach zdalnej edukacji jest to jeszcze bardziej możliwe;

 

>pomaga odkrywać talenty i je rozwijać w sposób twórczy – zauważa osoby, które w szczególny sposób wyróżniają się na tle klasy, które mogą być inspiracją dla innych uczniów.

 

 

Jakie są korzyści z kreatywnego podejścia nauczyciela?

 

– uczniowie biorą aktywny udział w lekcji;

 

– uczniowie pracują nie tylko z podręcznikiem;

 

– lepsza atmosfera lekcji, brak nudy;

 

– motywowanie uczniów;

 

– wsparcie twórczego myślenia i kreatywności uczniów;

 

– rozwój współpracy i komunikacji w grupie.

 

 

Co zrobić, by twoje lekcje były bardziej kreatywne?

 

Możesz chociażby wprowadzić dyskusje w grupie – dzięki temu uczniowie nauczą się współpracy, artykułowania swoich myśli, dyskusji, a nie kłótni. Burza mózgów to też dobry sposób dyskutowania o problemie – wszyscy mają szansę rozmawiać o danym zagadnieniu. Pomysły jednych podkręcają innych do działania i kreatywnego myślenia. Do tego mapa myśli czy sketchnotki, czyli szczególne rodzaje notowania, które zwiększają kreatywność i ułatwiają zapamiętywanie, pomagając aktywować intuicję (dzięki wykorzystaniu synergicznej współpracy obu półkul mózgowych). Dla młodszych uczniów pomocne mogą być rymowanki. Sprawią, że uwaga uczniów się zwiększy, a przy okazji nauka będzie przeprowadzana przez zabawę.

 

 

 

Źródło:  www.wsip.pl/blog/

 



Foto:  www.oko.press/autor/antonina-lewandowska

 

Antonina Lewandowska – edukatorka seksualna – autorka poniższego tekstu

 

 

Wczoraj (15 listopada 2022 r.) na portalu OKO.press  zamieszczono tekst Antoniny Lewandowskiej*, tak w ogóle adresowany do ministra Czarnka. Ale warto go przeczytać – poniżej zamieszczamy jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna

 

Dziś, 15 listopada rano, minister Czarnek powiedział na antenie Polskiego Radia 24:

 

Skrajna demoralizacja i podłość ze strony edukatorów seksualnych, których wspierają posłowie opozycji. Robią dzieciom wodę z mózgu. Dziecko, które ma problem z tożsamością płci potrzebuje specjalistycznej opieki.

 

Edukatorzy seksualni powinni wziąć odpowiedzialność za próby samobójcze i problemy psychologiczne, które wynikają właśnie z demoralizacji dzieci przez tych ludzi, których nie chcemy wpuszczać do szkół. (…)

 

Informację o tych słowach przysłał mi znajomy, kiedy jechałam metrem do pracy. Najpierw wywróciłam oczami, ale z czasem zaczęła rosnąć we mnie złość.

I mam do Pana ministra pytanie: Jak Pan śmie?

 

Jak Pan śmie twierdzić, że ja i moje koleżanki jesteśmy odpowiedzialne za samobójstwa młodzieży?

 

Podczas gdy Pan urzęduje w gmachu przy warszawskiej Alei Szucha, my rozmawiamy, wspieramy, odpowiadamy na pytania, chronimy przed przemocą, kierujemy po wsparcie psychologiczne.

 

Projektujemy akcje i kampanie, które powinien przygotowywać Pański resort, a nie organizacje pozarządowe i osoby, które działają w nich wolontaryjnie. Wie pan, że za lata działalności ogromna część z nas nie dostaje pieniędzy? Działamy, bo chcemy, bo nam zależy, bo ktoś musi. Bujdy o horrendalnych pieniądzach wypłacanych przez mistyczne międzynarodowe organizacje czy „plecy” u opozycji proszę włożyć między bajki.

 

Wygląda na to, że nie ma Pan pojęcia o naszej pracy – słychać to w każdym kolejnym wywiadzie. […]

 

Czym edukacja seksualna różni się od prawicowych fantazji o masturbacji

 

Rzetelna edukacja seksualna uczy nas asertywnego stawiania granic, dbania o siebie i swoje bezpieczeństwo.

 

Uczy otwartości i tolerancji, bezpiecznie wspiera w rozwoju. Wbrew fantazjom niektórych środowisk – nie uczymy kilkulatków masturbacji. Odpowiadamy za to na pytania rodziców, co zrobić, kiedy ich przedszkolak zaczyna eksplorować swoją seksualność. Jak wytłumaczyć, czym jest intymność? Jakich słów używać, jak rozmawiać, by nie zaszkodzić?

 

Starsi powinni usłyszeć, seks ma być przyjemny. Groza? Tylko jeśli nie rozumie się, dlaczego to ważne. Bolesność w trakcie stosunku to zawsze sygnał ostrzegawczy – może ktoś tak naprawdę nie chce, a się zmusza? Może u kogoś rozwija się infekcja? Może to po prostu zły moment? Zrozumienie, że każde z nas ma prawo do przyjemności, stanowi element szerszego horyzontu działań ochronnych.

 

Podobne przykłady mogę mnożyć. Mówiłam o znaczeniu edukacji seksualnej wielokrotnie – w samym OKO.press na przykład o tym, że rzetelna edukacja seksualna opóźnia inicjację seksualną i zmniejsza ryzyko doświadczenia przemocy, zakaz pornografii nic nie da bez rozmowy o różnorodności ludzkich ciał, a brak wiedzy o chorobach i infekcjach przenoszonych drogą płciową swoje źródło ma we wstydzie i tabu.

 

Nie wierzę, że człowiek tak wykształcony nie rozumie wyników badań czy złożoności wyzwań stojących przed dzisiejszą młodzieżą.

 

Zastanawiam się więc dlaczego uparcie ignoruje Pan rzeczywistość i brnie w rozwiązania, które nie działają, ograniczają za to podstawowe prawa dzieci.

 

Zamiast szczuć nas wywiadami udzielanymi z wygodnego fotela w centrum Warszawy, niech Pan spojrzy w oczy przerażonej szesnastolatki z bliznami na nadgarstkach, która pyta, gdzie szukać pomocy po gwałcie.

 

Proszę spróbować to unieść, dać jej zrozumienie i wsparcie, pokierować po wsparcie psychiatryczne, terapeutyczne i prawne.

Proszę modlić się w duchu, żeby dożyła konsultacji w ramach NFZ za rok, a może nawet łóżka na nieistniejącym oddziale psychiatrycznym – za półtora.

 

Może wtedy zrozumie Pan, czym naprawdę jest podłość w tym kraju.

 

 

 

Cały tekst „Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna” 

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.oko.press

 

 

 

*Antonina Lewandowska – socjolożka, wieloletnia edukatorka seksualna, koordynatorka ASTRA Network, międzynarodowej sieci organizacji zajmujących się prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi w Europie Środkowo-Wschodniej i Azji Centralnej, członkini Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Grupy Ponton.

 



Dziś proponujemy lekturę najnowszego tekstu Danuty Sterny:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Sprawiedliwość naprawcza i jej miejsce w szkole

 

Znalazłam artykuł o sprawiedliwości naprawczej. Nie słyszałam wcześniej tego terminu, zapytałam Jacka Strzemiecznego, który określił ją tak: Sprawiedliwość naprawcza skupia się na naprawie, a nie na karze. To właściwie jest sedno, ale podrążmy dalej. Pojęcie sprawiedliwości naprawczej zostało wprowadzone w edukacji w latach 90 ubiegłego wieku w szkołach w Australii.

 

Zoe Kaskamanidis autorka artykułu, z którego korzystam przeprowadziła wywiad  z  dr Kristin Reimer – wykładowczynią na Uniwersytecie Monash w Australii, zajmującą się tym tematem. Postaram się streścić ten wywiad.

 

O co chodzi w sprawiedliwości naprawczej?

 

Można powiedzieć, że w sprawiedliwości naprawczej chodzi o budowanie i utrzymywanie oraz naprawianie relacji, gdy coś idzie nie tak lub gdy pojawia się jakiś problem. Jej założenia opierają się na sprawiedliwości, równość oraz obejmują procesy mające na celu radzenie sobie ze szkodą i przekształcaniem konfliktu.

 

W szkole ma to wpływ na to, jak podchodzimy do dyscypliny, jak nauczamy, jak tworzymy relacje.

 

Niektóre z nieporozumień  na temat sprawiedliwości naprawczej są związane z łączeniem jej tylko z rozwiązywaniem konfliktów. Jednak ma ona znacznie szerszy zakres. Jeśli oddzielamy relacje od nauczania przedmiotowego, to rozwiązywanie konfliktów może być bardzo utrudnione, gdyż relacje nie są uwzględniane całościowo. Drugim nieporozumieniem jest to, że sprawiedliwość naprawczą, traktujemy jako sposób na zarządzania zachowaniem uczniów. Ale tu chodzi przede wszystkim o relacje, o ludzi i ich potrzeby, a nie tylko o dyscyplinę.

 

Sprawiedliwość naprawcza, to podejście do konfliktu z naciskiem na naprawienie wyrządzonej krzywdy, a nie na karę, stawia ona na bezpieczeństwo i relacje, które prowadzą do faktycznego rozwiązania problemu. Jeśli skupiamy się jedynie na łamaniu zasad, to poszukujemy winnych i wymierzamy karę. Wtedy  zajmujemy się przeszłością, a nie przyszłością; objawami, a nie ich przyczynami.

Kara ma na celu powstrzymanie wyrządzania krzywdy i negatywnych zachowań. Karą chcemy przestraszyć, aby w przyszłości osoba, tak nie postępowała. Jednak strach często powoduje, że ludzie próbują uniknąć kary, a nie działa to na ich zachowanie. Tak naprawdę nie zmienia się ich ocena tego, co zrobili, ani tego, jak to co zrobili wpłynęło na innych ludzi i również nie wpływa na zmianę postanowień, co do zachowań w przyszłości.

 

Jak działa sprawiedliwość naprawcza w szkole?

 

Szkoła pracuje najczęściej na zewnętrznej motywacji: nagrody i kary. Nagradzane jest odpowiednie zachowanie i karane zachowanie, które uważamy za negatywne. Młodym ludziom nie pomaga to w przemyśleniu i rozumieniu swoich działań oraz ich wpływu na innych.

 

Sprawiedliwość naprawcza pomaga zastanowić się nad przyczynami i skutkami. Pierwsze pytanie, które zadaje sprawiedliwość naprawcza, to nie – „kto to zrobił?”, tylko – „co się stało?”.

 

Próbuje zrozumieć sprawy na głębszym poziomie, a także zmienia pozycję „problemu” tak, aby wszyscy skupili się na jego rozwiązywaniu, a nie na osobie, którą chcemy zmienić, z nadzieją, że będzie zachowywała się lepiej.

 

Pytania sprawiedliwości naprawczej: „Co tu się dzieje?”, „Jak to wpływa na różnych ludzi?”, „Co możemy zrobić, aby rozwiązać ten problem, aby ludzie czuli się bezpiecznie, mogli dokonywać różnych wyborów i czuli, że jesteśmy społecznością, która pracuje nad tym razem?”

 

Do osoby wysyłany jest komunikat: To, co robisz w tej chwili, może nie jest dobre i może mieć negatywny wpływ na innych ludzi, ale to ciebie nie skreśla w naszych oczach. Nadal jesteś ważną częścią naszej społeczności. Liczysz się dla nas, musimy razem wymyślić, jak możemy najlepiej rozwiązać sprawę, aby móc iść wspólnie dalej.

 

W szkołach tworzone są kodeksy, które określają czego nie wolno robić. W kodeksach zawarte są konsekwencje:  Jeśli to zrobisz, to czeka cię….

 

Jednak za każdym tak zwanym „złym” zachowaniem mogą stać różne przyczyny. Powinniśmy, w każdym przypadku z osobna, zająć się przyczynami, a nie reagować zgodnie z kodeksem.

 

Jak budować sprawiedliwość naprawczą w szkole?

 

Czytaj dalej »



Foto:www.egodziecka.pl

 

 

 Z powodu nienajlepszego stanu zdrowia nie przygotowałem kolejnego felietonu. W jego miejsce zamieszczam dzisiaj tekst, jaki 8 listopada zamieszczono na stronie „Portalu Samorządowego”:

 

 

Drastycznie wzrosła liczna prób samobójczych wśród dzieci.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej

 

W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą. Każda próba samobójcza to tragedia dla rodziny, a także rówieśników z klasy – Uczymy się, jak udzielać pierwszej pomocy przy wypadku samochodowym, tak samo powinniśmy uczyć się udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej – apeluje Jolanta Palma, ekspert z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

 

>W Polsce działa ponad trzy tysiące ośrodków środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży.

 

> W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77 proc. zachowań samobójczych oraz o 19 proc. śmierci samobójczych.

 

> Do dyspozycji rodziców i dzieci w kryzysie są ogólnopolskie telefony zaufania:

                                                800 12 12 12,    116 111

 

 

Z danych policji wynika, że blisko półtora tysiąca prób samobójczych wśród dzieci i nastolatków poniżej osiemnastego roku życia, aż 127 zakończyło się śmiercią. Nie wszystkie próby samobójcze trafiają jednak do policyjnych statystyk. Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia na każdą odnotowaną śmierć samobójczą przypada od 100 do 200 prób samobójczych a to oznaczałoby, że w Polsce tylko w 2021 roku próbę samobójczą podjęło około 12 700 dzieci i nastolatków. A to z kolei znaczyłoby, że na każdą 28-osobową klasę przypada średnio dwóch uczniów po próbie samobójczej.

 

Podstawą zapobiegania samobójstwom jest dostęp do pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej, ale także dzięki edukacji. Uczymy się, jak udzielać pierwszej pomocy przy wypadku samochodowym, tak samo powinniśmy uczyć się udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej i to od najmłodszych lat. Dzięki temu jako dzieci będziemy wiedzieli jak postąpić, gdzie szukać pomocy, a jako dorośli będziemy umieli w naturalny sposób te samą wiedzę przekazywać dalej np. naszym dzieciommówi Jolanta Palma, ekspert z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

 

Niepokojące sygnały u dzieci – na to rodzic musi zwrócić uwagę

 

Ryzyko wystąpienia zachowań samobójczych u dzieci i nastolatków potęguje między innymi długotrwały stres, zaburzenia psychiczne, uzależnienia, problemy rodzinne, problemy w szkole, status społeczny czy śmierć.

 

Wśród sygnałów, które powinny zaniepokoić rodziców i opiekunów jest przede wszystkim długotrwała zmiana nastroju u dziecka, większa wrażliwość, niepokój, niechęć do rozmów i  spotkań, sięganie po substancje psychoaktywne lub ich nadużywanie.

 

Większą czujność rodzice powinni wykazać także gdy dziecko lub nastolatek poszukuje informacji na temat samobójstw, porządkuje swoje sprawy, żegna się lub sporządza testament, oskarża siebie, ma poczucie winy lub czuje się ciężarem.

 

Jeśli sami nie mamy wiedzy jak pomóc lub mamy wątpliwości czy coś powinno nas niepokoić możemy wsparcia poszukać między u specjalistów lub w rzetelnych źródłach w internecie czy książkach. Jest wiele pomocnych stron z których rodzice czy nauczyciele, a nawet dzieci mogą korzystać – zachęca Jolanta Palma.

Zauważ, zapytaj, zaakceptuj, zareaguj

 

W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą, aż 127 z tych prób zakończyło się śmiercią. W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77 proc. zachowań samobójczych oraz o 19 proc. śmierci samobójczych

 

–  Jeśli chodzi o pomoc w sytuacjach kryzysu powinna obowiązywać zasada 4Z: zauważ, zapytaj, zaakceptuj i zareaguj.

 

Zauważ – znaczy przede wszystkim potraktuj poważnie jeśli zobaczyłeś coś niepokojącego.

 

Zapytaj czyli zadaj odpowiednie pytanie, zamiast mówić „Czy wszystko u Ciebie okey” zapytaj np. ” Widzę, że jesteś smutny, powiedź proszę, co Cię smuci?”.

 

Zaakceptuj oznacza by zaakceptować trudne emocje naszego rozmówcy i nie bagatelizować tego co usłyszymy. Jeśli chcemy pomóc nie powinniśmy mówić np. „przesadzasz”, „inni mają gorzej”.

 

Zareaguj – pomóż znaleźć rozwiązanie, np. zaplanować pierwszy krok, którym może być małe realne działanie pomocne w poradzeniu sobie z trudnościami, wesprzyj w znalezieniu specjalisty – tłumaczy ekspertka z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom.

 

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 



Foto: www.tvn24.pl/tvnwarszawa/

 

                                                                         […]

 

Widziałem rozliczne tłumy

Z pustą, leniwą duszą,

Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej

Resztki sumienia głuszą.

 

Sztandary i proporczyki,

Przemowy i procesyje,

Oto jest treść Majestatu,

Który w niewielu żyje. […]

 

                                                                                               Jan Kasprowicz, Księga ubogich, 1927

 

[Cały wiersz  –  TUTAJ]

 

X             X             X

 

 

Na portalu organizacji pozarządowych < ngo.pl >  znaleźliśmy publikację, zamieszczoną tam w styczniu 2017 roku. Jest  to zbiór  wypowiedzi kilku osób, które odpowiedziały na pytanie „co o współczesnym patriotyzmie myślą ludzie związani z woj. lubelskim, ale nie tylko, trzecim sektorem oraz z miastem”. Oto początkowe  fragmenty ich wypowiedzi:

 

 

Patriotyzm. Czy może być nowoczesny i co to znaczy?

 

[…]

 

Katarzyna Pudło, Warsztaty Kultury

 

Czym jest patriotyzm?

 

Patriotyzm to dla mnie szacunek do historii i tradycji ojczystego kraju, przetykany szacunkiem do każdego człowieka. Oraz dbałość o państwo w każdym wymiarze, tym najbardziej podstawowym również (jako „najbardziej podstawowy wymiar” rozumiem na przykład: kulturę osobistą w autobusach czy nieśmiecenie w parku czy lesie).

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

Patriotyzm dla mnie to jeszcze ten moment, kiedy chcemy rozmawiać nie tylko o naszym patriotyzmie, ale potrafimy też docenić patriotyzm innych państw. W przypadku nacjonalizmu mam wrażenie, że na taki dialog nie ma już miejsca. Jeśli to zobrazować, to patriotyzm jest domem, w którym dba się o wnętrze i obejście, ale przez okno widać resztę świata, podczas gdy nacjonalizm ma zasłonięte szczelnie rolety, przez które nie widać nic. […]

 

 

Piotr Nowak, Kurier Lubelski

 

Czym jest patriotyzm?

 

Z definicji patriotyzm to miłość do ojczyzny (małej i dużej) i gotowość do poświęceń. Dodałbym jeszcze, że miłości znającej słabe i mocne strony kraju (lub regionu) oraz gotowości pomnażania odziedziczonych zasobów. Poświęceniem byłaby w takim zakresie także ciężka i uczciwa praca. Dobrze zarządzana, dająca pracę, eksportująca towary i płacąca podatki firma jest bowiem równie ważna (lub nawet ważniejsza) dla państwa niż kolejna dywizja.

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

Patriotyzm często sprowadza się jedynie do ulotnego uczucia, podczas gdy nacjonalizm jest postawą przedkładającą interes narodu (utożsamianego z państwem polskim) nad partykularne interesy. Przykre jest, że wielu utożsamia nacjonalizm z faszyzmem lub nazizmem. Ale jeszcze bardziej przykry jest fakt, że część osób określających się mianem narodowca lub nacjonalisty pewnie chętnie widziałaby się w roli fuhrera. […]

 

 

 

Paula Langnerowicz – związana z edukacją globalną i obywatelską, pracuje w III sektorze

 

Czym jest patriotyzm?

 

Patriotyzm to dla mnie nie tylko pamięć o historii i uczestnictwo w wyborach, ale też świadomość, że moje codzienne działania i wybory mogą przekładać się (pozytywnie lub negatywnie) na wspólnotę ludzi i rozwój państwa. Zaczynając od dbania o najbliższe otoczenie czy świadome decyzje konsumenckie, a kończąc na zaangażowaniu w sprawy społeczne i polityczne.

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

Tam, gdzie zaczyna się dzielenie ludzi na gorszych i lepszych z powodu ich pochodzenia. […]

 

 

 

Szymon Pietrasiewicz, Centrum Kultury w Lublinie

 

Czym jest patriotyzm?

 

Myślę, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiste jest, że wiąże się z umiłowaniem Ojczyzny, natomiast to umiłowanie może przybierać różne kształty i mieć różne oblicza. Od wariantów powściągliwych, ograniczających się do płacenia podatków, kasowania biletów w autobusie i sprzątania psich kup, do skrajnie radykalnych postaw z postulatami monoreligijnego i monoetnicznego państwa. Ten ostatni model stał się swego rodzaju modą, którą epatują na wszelkie sposoby środowiska skrajnie prawicowe.

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

W mojej ocenie nacjonalizm zaczyna się w momencie, kiedy jedna grupa „patriotów” zaczyna narzucać innej części społeczeństwa swoje poglądy najczęściej w sposób opresyjny. Znamienne jest to, że narzucane są zazwyczaj skrajne warianty podszyte szowinizmem, ksenofobią, homofobią, czy antysemityzmem. […]

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (9 listopada 2022 r.) dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fb-profilu taki tekst:

 

 

 

Mama pierwszoklasistki z Łodzi zadała mi pytanie: „Czy to jest zgodne z prawem oświatowym? Moje dziecko już nie chce chodzić do szkoły, a tak się na nią cieszyło.

 

Prawo oświatowe mówi, że w klasach 1-3 nauczyciel wystawia oceny opisowe, informując, co dziecko już opanowało i na jakim poziomie.”

 

Patrząc na tę kartkę z zeszytu metodycznym okiem, widzę, że nauczycielka wybrała najskuteczniejszą metodę niszczenia motywacji do nauki. To tak, jakby wysłała dziecku taki komunikat:

 

– Wiem, że dopiero zaczęłaś szkołę, że się uczysz, że to dla Ciebie zupełnie nowa sytuacja i nowe wymagania, wiem, że masz przed sobą wiele lat nauki, ale teraz oczekuję od Ciebie, że będziesz umiała zrobić wszystko, czego od Ciebie wymagam. A jeśli nie będziesz umiała tego zrobić, to będę Cię karać jedynkami, bo nie chce mi się czytać podstawy programowej dla klas 1-3 i Rozporządzenia o ocenianiu i promowaniu z 22.02.2019 roku. Nie interesuje mnie też, co się stanie z Twoją motywacją do nauki.

 

Co ciekawe, podstawa programowa dla klas 1-3 nie mówi, kiedy, która kompetencja ma być opanowana. Dzieci mają na wszystko 3 lata.

 

Autorzy podstawy programowej zdają sobie sprawę z tego, że dzieci, przychodząc do szkoły są na różnych poziomach. Nie można więc mierzyć wszystkich tą samą miarką.

 

Jeśli ktoś czyta podstawę ze zrozumieniem, to rozumie, że nie można oceniać czegoś, na co dziecko ma 3 lata, po dwóch miesiącach nauki. Nie chodzi tu tylko o wiedzę, ale i o wszystkie kompetencje. Do nich należy również umiejętność koncentracji niezbędna do przepisania wszystkiego z tablicy.

 

Niestety autorzy podstawy programowej nie zabronili wystawiania ocen cyfrowych, wychodząc zapewne, ze słusznego skądinąd założenia, że ten, kto czyta podstawę ze zrozumieniem i rozumie jej filozofię, wie, że przejście z cyferek do oceny opisowej ( a taka musi być na świadectwie), jest niemożliwe.

 

I takie myśli chodzą mi po głowie. Gdy dziecko czegoś nie umie, bo jest małe, bo dopiero zaczęło szkolną przygodę, to dostaje jedynki. A co, gdy nauczyciel nie przeczytał, albo nie rozumie podstawy programowej, gdy nie zna rozporządzenia, gdy niszczy motywację dzieci do nauki, gdy nie ma empatii, gdy liczą się dla niego tylko wyniki, nawet kosztem zniechęcenia pierwszaczków do nauki. To co wtedy?

 

A co odpowiada pani dyrektor? Mówi rodzicom, że ta pani ma wysokie wymagania i tak powinno być.

 

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/marzena.zylinska/



Z fanpage „Autorytet nauczyciela” udostępniamy tekst, zamieszczony tam wczoraj – 9 listopada 2022 r.:

 

 

Uczeń jest całością i uczy się nie tylko polskiego czy matematyki, ale ucząc się innych przedmiotów rozwija różnorodne kompetencje przydatne do uczenia się tego, co przyda mu się zarówno podczas egzaminu jak i w życiu w ogóle. Jedna z tych kompetencji dotyczy samego uczenia się i stanowi element kompetencji osobistych oraz społecznych. Uwzględnia fakt, że uczenie się to zdolność do autorefleksji, skutecznego zarządzania czasem i informacjami.

 

Kompetencje w zakresie umiejętności uczenia się sprzyjają znajomość własnych preferowanych strategii uczenia się, swoich potrzeb w zakresie rozwoju kompetencji oraz różnych sposobów rozwijania kompetencji i szukania możliwości kształcenia, szkolenia i rozwoju kariery zawodowej czy dostępnego poradnictwa i wsparcia.

 

Obejmują zdolność określania swoich możliwości, koncentracji, radzenia sobie ze złożonością, krytycznej refleksji i podejmowania decyzji.

 

Mieszczą w sobie zdolność uczenia się i pracy w grupie i indywidualnie, a także organizacji swojej nauki, wytrwałości w nauce, jej oceny i dzielenia się nią, poszukiwania wsparcia, o ile to potrzebne, oraz skutecznego zarządzania własną karierą zawodową i interakcjami społecznymi.

 

Budują zdolność do konstruktywnego porozumiewania się w różnych środowiskach, do pracy zespołowej i negocjowania.

 

Sprzyjają okazywaniu tolerancji, wyrażanie i rozumienie różnych punktów widzenia, a także zdolność tworzenia poczucia pewności i odczuwania empatii. Kompetencje te opierają się na pozytywnej postawie wobec własnego dobrostanu osobistego, społecznego i fizycznego oraz uczenia się przez całe życie.

 

Opierają się na współpracy, asertywności i prawości.

 

Obejmują one poszanowanie różnorodności innych osób i ich po trzeb oraz gotowość do pokonywania uprzedzeń i osiągania kompromisu.

 

 

Ciekawa w ich kontekście jest również zdolność do określania i wyznaczania celów, motywowania się oraz rozwijania odporności i pewności, by dążyć do osiągania sukcesów w uczeniu się przez całe życie. Nastawienie na rozwiązywanie problemów sprzyja zarówno procesowi uczenia się, jak i zdolności do pokonywania przeszkód i do radzenia sobie ze zmianami.

 

Obejmuje to chęć wykorzystywania wcześniejszych doświadczeń w uczeniu się i doświadczeń życiowych, a także ciekawość w poszukiwaniu możliwości uczenia się i rozwijania w różnorodnych sytuacjach życiowych.

 

 

Źródło:  www.facebook.com

 

 



Z kilkudniowym opóźnieniem, ale jednak, postanowiliśmy upublicznić fragmenty baaardzo długiego tekstu, jaki Robert Raczyńskie zamieścił  3 listopada 22022 r.  na swoim blogu Eduopticum

 

 

Klient, nasz pan

 

[…] Opowiem dziś Państwu o dwóch skrajnych sytuacjach i postawach, które powinny uzmysłowić tym, którzy ze szkołą nie mają na co dzień zbyt wiele wspólnego, dlaczego rojenia o zaistnieniu u nas systemu oświaty rodem z wyobrażeń laików są marzeniem ściętej głowy. Dla kogoś z zewnątrz powinno po tym tekście stać się jasne, że dzieje się tak ze względu na niczym nieamortyzowane zderzenie instytucji, działającej na wewnętrznie sprzecznych zasadach, z mentalnością niewolnika, który właśnie dowiedział się, że jest tej instytucji klientem.

 

Nie ukrywam, że „ulewa mi się”, bo właśnie zostałem poszczuty kontrolą metodyczną, kuratorem, dyrektorem i czymś tam jeszcze, kolejności nie pomnę. Próbuję sobie wyobrazić, że jestem młodym nauczycielem, prosto po niewiele dających studiach, napompowanym po dziurki w nosie efemerydą dziecięcej ciekawości, paranoją wewnętrznego motywowania z zewnątrz, technikami aktywizującymi marazm i całą resztą tego nowomodnego badziewia, i po niespełna dwóch miesiącach pracy z nadzieją narodu, dowiedziałbym się, że nadzieja, a raczej jej rodzice, każe mi to wszystko, co zrobiłem (a w domyśle, nie zrobiłem) w buty sobie włożyć, bo inaczej… nie będzie na mnie marnować cennego czasu, ubierze się i wyjdzie. Prawdopodobnie, sam wziąłbym co mam w troki i też wyszedł ze szkoły na zawsze, bo na szczęście miałbym jeszcze jakieś kwalifikacje i parę lat na odnalezienie się w życiu, bez konieczności udowadniania za drobne, że nie jestem wielbłądem. Polska edukacja ma naprawdę ogromne szczęście, że, póki co, jest w zdecydowanej większości oparta na plecach osób 50+. Następnego pokolenia ideowych kretynów, chętnych do kopania się z całym stadem koni, może tak szybko nie znaleźć. […]

 

Szkoła dostosowuje więc swoje działania, by zadośćuczynić oczekiwaniom realnym, a nie ideowo pięknym. Oczywiście nie powie tego otwarcie. Nie może. Zostałaby skompromitowana jako instytucja. Opakowanie musi być tak piękne, żeby klienci nie chcieli go nawet zdejmować. Nic więc dziwnego, że niespodziewanie skonfrontowani z wnętrzem pudełka, odnajdują tam albo pustkę, albo treści ideowo im obce (jak najprawdopodobniej stało się w przypadku moich zajęć). Jak widać, odpowiedzialność i samodzielność ich własnych dzieci nie kojarzy im się wcale z postulatem ich „przygotowania do życia”. Niektórzy moi uczniowie, a przede wszystkim ich rodzice wcale prawdziwych zmian w szkole nie pragną, choć gdyby zapytać ich o to w jakiejś ankiecie, można by odnieść zupełnie inne wrażenie. […]

 

Rozkład gaussowski wskazuje, że od czasu do czasu, w każdej społeczności pojawiają się osoby odbiegające od ogólnie w niej przyjętej normy. W opisywanym niżej przypadku, mamy do czynienia z chłopakiem sprawiającym wrażenie totalnie aspołecznego, niezainteresowanego jakimikolwiek relacjami z otaczającymi go ludźmi. Na dodatek, cechuje go przekonanie o własnej wyższości (nieważne, czy usprawiedliwione), co skutkuje chyba zamierzonym wyalienowaniem i powoduje adekwatną odpowiedź grupy. Niestety, pojawiają się drobne (póki co) konflikty, najprawdopodobniej wynikające z faktu, że odrzucenie, nawet to z wyboru, powoduje u chłopca frustrację, a nie satysfakcję, mającą chyba płynąć z ogólnego podziwu rówieśników dla jego indywidualności i nonkonformizmu. Najwyraźniej, nasz bohater ubzdurał sobie, że nie dostosowując się do ogólnie przyjętych norm zachowania, zaskarbi sobie takie uznanie. Być może mógłby na to liczyć, gdyby jednocześnie był obiektem westchnień rówieśniczek, ale, ponieważ traktuje je z równą atencją, co resztę środowiska, również tego nieożywionego, raczej mu to nie grozi.

 

Nie będzie pewnie żadną niespodzianką, jeśli powiem, że postawa chłopaka, jego lekceważące odzywki, niezbyt kulturalne zachowanie i zerowe kompetencje społeczne wystawiają na ciężką próbę cierpliwość nie tylko zespołu klasowego, ale także ciała pedagogicznego. Staramy się zachować profesjonalny dystans do jego wybryków, ale nie jest to łatwe. Nauczycielki i nauczyciele, mający przyjemność sprawdzać na jego osobie swoje kwalifikacje pedagogiczne, starają się, nie zgadniecie Państwo, czegoś go nauczyć i jakoś go… Ucywilizować? Wszyscy dzielą się spostrzeżeniami, co zadziałało, co nie… Tego drugiego jest jakieś 99%. Inteligencja chyba wyższa od przeciętnej, typowa dla indywidualistów i introwertyków, ale na Aspergera to nie wygląda. Ciężko dociec, co go interesuje i czy w ogóle. Z poszczególnymi przedmiotami radzi sobie na 3, jeśli cokolwiek to znaczy. Wysiłki pedagoga szkolnego, póki co, spełzają na niczym; oczywisty pomysł wysłania chłopca na badania do poradni specjalistycznej spalił na panewce, z uwagi na sprzeciw rodziców.

 

Czytaj dalej »