Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Także w minioną sobotę (8 lipca 2023 r.), po długiej przerwie (poprzedni post jest z 3 czerwca) Jarosław Pytlak zamieścił nowy tekst, w którym dzieli się z czytającymi swoimi przemyśleniami na temat ewentualnych zmian w edukacji, które powinny zajść po wyborczym zwycięstwie dzisiejszej opozycji. Oto ten tekst – w jego drugiej części okrojony o rozwinięcia głównych propozycji zmian:

 

 

Dziesięć haustów świeżego powietrza

 

Jesienne wybory parlamentarne mogą stanowić punkt zwrotny w dziejącej się na naszych oczach historii polskiej edukacji. Alternatywa jest prosta: albo zachowanie kursu zapoczątkowanego reformą Zalewskiej, twórczo kontynuowanego przez jej następców, albo zmiana, zapewne bardzo radykalna. Pierwsza możliwość oznacza trwałe osadzenie placówek oświatowych w służbie państwa, rozumianego jako obszar jedynowładztwa rządzącego obecnie ugrupowania. Druga daje nadzieję na powrót do idei oświaty w służbie społeczeństwa, a może nawet pójście dalej niż udało się to kiedykolwiek w historii III Rzeczpospolitej, czyli wyjęcia edukacji narodowej ze sfery bieżącego sporu politycznego.

 

O ile jednak wyborca Zjednoczonej Prawicy wie na pewno, że swoim głosem przyczyni się do wykorzenienia ze szkół i przedszkoli wszelkiego rodzaju przejawów liberalizmu w obyczajach i myśleniu, oraz opowie się za wychowaniem patriotycznym i narodowym, czego wyrazistą twarzą jest minister Przemysław Czarnek, o tyle wyborca partii opozycyjnej nie posiada żadnej pewności. Nie dlatego, że bliski mu nurt polityczny nie ma programu dla edukacji (większość ugrupowań go w jakiejś formie deklaruje), ale przede wszystkim ze względu na konieczność uzgodnienia poglądów w ewentualnej zwycięskiej koalicji powyborczej. A to wcale nie będzie proste.

 

Warto mieć świadomość, że stan systemu edukacji ma znikomy wpływ na decyzje w wyborach. Choć może to dziwić, zjawisko łatwo wytłumaczyć. Po prostu większość ludzi interesuje się edukacją jedynie przez pryzmat sytuacji swoich dzieci, ewentualnie wnuków, a to dzieje się głównie w mikroskali. Wakaty, przemęczenie uczniów, czy zaburzenia psychiczne młodych są zazwyczaj odbierane jako wina konkretnej placówki, jej dyrektora lub nauczycieli. Mało kto sięga myślą systemowych przyczyn swoich lokalnych kłopotów. W związku z tym, zapowiadanie zmian w tym obszarze nie jest – nawet przed wyborami – atrakcyjnym tematem dla partii opozycyjnych.

 

Poziom niezadowolenia ze stanu polskiej edukacji, do niedawna wysoki głównie wśród nauczycieli, wzrósł ostatnio także w grupie rodziców oraz uczniów. Wyrazem tego są liczne inicjatywy społeczne, ukierunkowane na wprowadzanie zmian, zarówno małych, możliwych w ramach obowiązującego prawa, jak większych, systemowych, wymagających jego zmiany. Paliwa dla tych działań dostarcza nie tylko rosnąca liczba lokalnych problemów, ale również retoryka ministra Czarnka, publicznie manifestującego przekonanie, że wszystko pod jego rządami układa się doskonale, a jeśli coś trzeba zmienić, on sam wie to najlepiej, i po ponownie wygranych wyborach niezawodnie wprowadzi optymalne rozwiązania.

 

Polski system edukacji nigdy za mojej pamięci nie był ikoną demokracji. Kolejne rządy, bez względu na orientację polityczną, realizowały swoje pomysły bez oglądania się na opozycję. Teraz jednak poziom frustracji jest tak wysoki, że oczekiwanie „tego samo co dotąd, tylko bardziej”, podobnie jak wyglądanie jeźdźca na białym koniu, który sam naprawi wszelkie zło tego systemu, stanowi wyraz naiwności. Jeśli w ogóle możliwa jest zmiana na lepsze, będzie wymagała w jednakowym stopniu dobrych decyzji władz i oddolnego zaangażowania wielu ludzi. Autorytarny styl zarządzania ministra Czarnka nie rokuje tchnięcia nowego ducha w oświatowe masy. Pytanie, czy opozycja jest w stanie zaoferować coś odmiennego?!

 

Gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie, opierając się wyłącznie na działaniach partii politycznych, musiałbym zaprzeczyć. Szczęśliwie jednak pojawiło się pewne źródło nadziei, wypływające z aktywności organizacji pozarządowych, a także związków zawodowych i samorządów lokalnych. W roku 2022, z inicjatywy koalicji organizacji społecznych SOS dla Edukacji, powstał „Obywatelski Pakt dla Edukacji” – dokument opisujący wizję polskiej szkoły, postulowaną przez jego sygnatariuszy. W kolejnym kroku, w styczniu 2023 roku, wypracowano wiele konkretnych rozwiązań i rekomendacji działań, wynikających z przyjętych założeń. Wreszcie późną wiosną 2023 roku powstała propozycja 10 rozwiązań prawnych możliwych do wprowadzenia w ciągu 100 dni po wygraniu wyborów.

 

Dla zainteresowanych odsyłacze do źródeł:

 

Obywatelski Pakt dla Edukacji,    10 rozwiązań na 100 dni.

 

 

Czytaj dalej »



 Foto: www.pl.linkedin.com

 

Kacper Nowicki – założyciel i prezes Zarządu Fundacji Varia Posnania, dawniej Przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Poznania, prowadzący Glantza – Podcast o Poznaniu

 

 

 

Kacper Nowicki jest autorem obszernego tekstu, zamieszczonego w sobotę (8 lipca 202 r.) na portalu OKO.press. Oto jego wybrane (subiektywnie) fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Nie ma szkoły bez uczniów. Co mogą zmienić w edukacji

jeszcze przed upadkiem Czarnka i PiS-u

 

Co dzieje się, gdy głos społeczności uczniowskiej nie jest brany pod uwagę, pokazała sprawa nauczyciela z Sosnowca Andrzeja Skomorowskiego, znanego z niekonwencjonalnych metod nauczania. Gdy jedna z osób napisała “Pan Andrzej jest zajeb*sty”, został zwolniony.

 

Od publikacji pierwszego projektu Lex Czarnek na stronie Ministerstwa Edukacji i Nauki minęło ponad 900 dni. Powracający projekt nowelizacji Prawa Oświatowego był przedmiotem nieustannego przeciągania liny pomiędzy Przemysławem Czarnkiem, społeczeństwem obywatelskim i Pałacem Prezydenckim.

 

Prezydent instrumentalnie, acz słusznie, pierwszą próbę wprowadzenia go w życie zablokował. Po dwóch latach tej walki należy zastanowić się, czy nie lepiej zmienić w edukacji co się da. Jeszcze przed upadkiem PiS-u, o ile takowy nastąpi.

 

Choć ustawa firmowana nazwiskiem Ministra wciąż nie obowiązuje, debata publiczna nieustannie ogniskuje się na niej. Wszystkie demokratyczne partie opozycyjne mówią jak jeden mąż – Czarnek do dymisji! I na tym kończy się spora część dyskusji o zmianach, których kilkusetletni system szkolnictwa potrzebuje natychmiast.[…]

 

Władza jest w samorządach

 

Tymczasem opozycja, z przewagą Platformy Obywatelskiej, ma ogromną władzę kształtowania polskiej oświaty. Tą przewagą jest władza w samorządach, które szkołami na co dzień zarządzają.

 

W dyskusji o edukacji zapomina się bowiem, że pomimo skostnienia i silnej centralizacji, system oświaty ma szereg bezpieczników rozkładających decyzyjność w szkolnictwie pomiędzy MEiN, samorządy i poszczególne placówki.

 

Referenda szkolne, działania antydyskryminacyjne, czy finansowe wsparcie projektów młodzieżowych, to część z proponowanych przez poznańską Fundację Varia Posnania praktyk. […]

 

Miejscy rzecznicy praw ucznia

 

Czytaj dalej »



 

Wczoraj (5 lipca 202 r.) na stronie „Krytyka Polityczna” zamieszczono obszerny tekst autorstwa Katarzyny Przyborskiej o Szkole w Chmurze. Oto jego (subiektywnie wybrane przez redaktora OE) fragmenty:

 

 

Eksperyment Szkoła w Chmurze i jego wrogowie. Zaufanie dobre, kontrola lepsza?

 

[…]

 

System publicznej edukacji dosięgnął poważny kryzys. Ze szkół systemowych uciekają i uczniowie, i nauczyciele. Uciekają przed stresem, tłokiem, przeładowaną podstawą programową, coraz niższą jakością edukacji, kolejnymi – eksperymentalnymi i ideologicznymi – pomysłami kolejnych minister i ministrów edukacji, ale też przed brakiem czasu na swoje pasje, testozą, brakiem czasu na naukę, na czytanie książek. Bo i na to, kiedy pędzisz od klasówki do klasówki, nie ma czasu. Uciekają, krótko mówiąc, przed anachronicznym systemem, który pożera czas i energię, ale nie daje kompetencji potrzebnych we współczesnym świecie. Nauczycielom nie przynosi godziwych pieniędzy, zaś uczniom zbyt wielkiej nadziei na dobrą edukację i godne płace w dorosłym życiu.

 

Do liceów niepublicznych w ostatnim roku uczęszczało 72 265 uczniów, co oznacza wzrost, w stosunku do roku szkolnego 2013/2014, ponad trzykrotny (!). Co dziesiąty licealista uczy się zatem w szkole niepublicznej. Licząc razem z podstawówkami, poza szkołami publicznymi jest już 6,2 proc. uczennic i uczniów, czyli dokładnie 254 604.

 

Część z tych osób przeszła do edukacji domowej dlatego, że pojawiła się Szkoła w Chmurze, działająca już trzy lata. Zaczynała z grupą stu uczniów, w kolejnym roku było ich 1000, a na początku roku szkolnego 2022/2023 – już 10 000. Teraz przyrost, według dyrektorki Chmury Barbary Jędrusiak będzie mniejszy, bo szkoła nie promuje się już, a nowi uczniowie trafią tu zatem tylko z polecenia. Niemniej jednak zakłada, że w rok szkolny 2023/2024 wystartuje około 30 tysięcy chmurowiczów.

 

Szkoła jest bezpłatna. To rewolucja, bo dotychczas, żeby zabrać dziecko z systemu publicznego, trzeba było mieć pieniądze, albo przynajmniej dużo czasu i kompetencje, żeby uczyć dziecko w domu. Osobom, które pracują, ale nie mają wolnych przynajmniej 2 tysięcy miesięcznie na edukację niepubliczną, pozostawało ciułanie na korepetycje, które zabierały dzieciakom resztki wolnego czasu, sprowadzając ich dzieciństwo do ciężkiej pracy nieraz od siódmej rano, w przepełnionych po reformach szkołach, do późnych godzin wieczornych, kiedy to, przysypiając, kończyły odrabiać prace domowe. […]

 

Jednocześnie uczennice Chmury realizują tę samą co wszyscy podstawę programową, otrzymują świadectwa, przystępują do egzaminu ósmoklasistki i do matury.

 

Twórcy szkoły piszą o sobie: „Tworzymy społeczność ludzi, którzy uwierzyli, że edukacja może wyglądać inaczej. Wspólnie z uczniami, uczennicami, rodzicami, nauczycielami, nauczycielkami, edukatorami, edukatorkami i specjalistami i specjalistkami różnych dziedzin rozwijamy szkołę na miarę XXI wieku”.[…]

 

Platforma, jak się wydaje, zmienia wszystko. Zdejmuje bowiem z rodziców konieczność przygotowywania kolejnych lekcji, ślęczenia nad podręcznikiem, sprawdzania gdzie kończy się podstawa programowa, a zaczyna podręcznik. Tradycyjne podręczniki w dodatku pisane są różnie, wiele powiedziano już o abstrakcyjnym sposobie podawania wiedzy np. historii, po której dzieci nie rozumieją przyczyn, konsekwencji ani następstw wydarzeń, a jedynie wbijają sobie w pamięć kilka dat.

 

Platforma jest bardzo fajnie przygotowana. Dopasowana do podstawy programowej. Potrzebne są też oczywiście podręczniki, dodatkowe materiałyopowiada Agata, mama uczennicy ósmej klasy Szkoły w Chmurze.Moja córka czytała całe obszary podręcznika, co dawało jej ogólny pogląd, a potem rozwiązywała karty pracy, skupiając się na konkretnych informacjach.

 

Niektórzy uczniowie i rodzice mówią, że nie zdecydowaliby się na edukację domową bez tej platformy, to jest przejrzysta umowa między szkołą a uczniem, który wie, czego od niego chcemy, co nam ma pokazać na koniec roku – mówi Barbara Jędrusiak.

 

Osobiście potwierdzam: jedno z moich dzieci uczy się w Chmurze (drugie w szkole publicznej) i ja też nie zdecydowałabym się na ten eksperyment, gdyby nie platforma prowadząca przez podstawę programową. […]

 

Platforma też jest tylko narzędziem pomocniczym, nie obowiązkowym, nie ma punktów za to, że przeszło się przez wszystkie działy podstawy programowej, nie liczy się to do oceny końcowej.

 

I tak faktycznie jest. Szkoła w Chmurze dostarcza narzędzi, ale odpowiedzialność za edukację biorą na siebie rodzice. To na nich spoczywa obowiązek motywowania, dopilnowania, sprawdzania, wspierania. Na tym polega edukacja domowa. Potwierdza to Wojciech Kraszewski: – Oczywiście, nauka domowa nie jest dla wszystkich. Tylko dla tych, którzy chcą się uczyć. Tu trzeba systematyczności, własnego planu na to, jak się uczyć, jak zorganizować sobie plan nauki.

 

Samodzielności trzeba się nauczyć. Szkoła systemowa trenuje w uczeniu się na rozkaz, z przymusu, z konieczności, ze strachu, na czas, do egzaminu, do testu. Jeśli się ten przymus zdejmie, wola, świadomość, potrzeba nauki nie pojawiają się natychmiast. To jest proces: uwolnić ciekawość, przypomnieć sobie dziecięcą, przedszkolną radość poznawania, a do tego uwewnętrznić „dyrektora”, wypracować dyscyplinę, wyćwiczyć wolę, odnaleźć wewnętrzną motywację. O ciemnych stronach wewnętrznego „dyrektora” pisał obszernie Byung-Chul Han w Społeczeństwie zmęczenia, który przekonywał, że w sumie łatwiej człowiekowi mierzyć się z opresją zewnętrzną niż wewnętrzną, bo od wewnętrznej nie da się uciec – trudno się wobec niej zbuntować.[…]

 

Wolności trzeba się uczyć jak wszystkiego innego – i da się.

 

Czytaj dalej »



Wczorajsze (28 czerwca 2023 r.), ostatnie przed wakacjami, spotkanie w „Akademickim Zaciszu” poświęcone było  poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Czego oraz w jaki sposób uczymy się w przestrzeniach cyfrowych”. Na pytania gospodarza  – prof. Romana Lepperta odpowiadali:

 

 

Prof. PG Joanna Mytnik – kierująca Centrum Nowoczesnej Edukacji Politechniki Gdańkiej, organizatorka kultowych konferencji poświęconych dydaktyce akademickiej „Ideatorium”;

 

Doktor Lidia Bielinis z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, autorka książki „Uczenie się w przestrzeniach cyfrowych uniwersytetu

 

– Doktor Grzegorz Stunża z Uniwersytetu Gdańskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej.

 

 

Tradycyjnie – zapraszamy zainteresowanych, którzy wczoraj nie mogli przysłuchiwać się tej rozmowie na stronę „Akademickiego Zacisza”:

 

 

 

  O uczeniu (się) w przestrzeniach cyfrowych  –  TUTAJ

 

 

x           x           x

 

 

I jeszcze niezrealizowane w miniony czwartek udostępnienie spotkania w „Akademickim zaciszu”  z 21 czerwca br. Było ono poświęcone książce Bez-silna edukacja. O kształceniu kruchego. Jedynym rozmówcą prof. Lepperta był jej autor – dr hab. Krzysztof Maliszewski, profesor  Uniwersytetu Śląskiego:

 

 

 

O bez-silnej edukacji  –  TUTAJ

 

 

 

 



 Foto: www.lodz.tvp.pl

 

 

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski

 

Uznaliśmy, że po tym, jak w minioną sobotę zamieściliśmy fragmenty tekstu „Wybrane problemy edukacji  w Polsce”, zawierającego informację o wynikach tego badania sondażowego,  powinniśmy udostępnić  „recenzję” tego materiału, jaką zamieścił na swoim blogu, także w sobotę 24 czerwca,  prof. Bogusław Śliwerski:

 

 

Koniec kolejnego roku deformy szkolnej

 

Sięgam do materiału Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej i Oświatowej p.t. „Wybrane problemy edukacji w Polsce”. Wyniki ankiety dla rodziców i nauczycieli” i zastanawiam się, czemu i komu ma to służyć? Autorem rzekomego raportu z badania jest Szymon Więsław a zostało ono afiliowane przez Związek Miast Polskich, Instytut Badań w Oświacie i OSKKO.

 

Badanie zostało przeprowadzone online w dniach 10-21 maja 2023 r. za pośrednictwem formularzy elektronicznych ankiet, osobno dla nauczycieli oraz dla rodziców. Twierdzenie, że badanie jest anonimowe jest dobre dla dzieci z przedszkola, ale nie dla osób dorosłych. Wypełnienie kwestionariusza ankiety i przesłanie go e-mailem nie jest anonimowe.

 

Liczba otrzymanych ankiet nie jest „imponująca”, mimo iż poprawnie (?) odpowiedziało na ankietę: 15 683 od rodziców i 5 921 od nauczycieli. Co to jest ok. 6 tys. nauczycieli, kiedy w szkolnictwie jest ich ponad 600 tysięcy?   O czym to ma świadczyć? Chyba nie o reprezentatywności badań?

 

Jak nauczyciele postrzegają samych siebie w edukacji szkolnej? Kiepsko. Muszę przyznać, że jeśli potraktujemy wybór podsuniętych im przez autora ankiety gotowych odpowiedzi na poszczególne pytania, to zobaczymy, czego w szkołach nie ma lub być nie musi:

 

Nauczyciele szkół podstawowych i ponadpodstawowych zostali poproszeni o to, by wybrali maksymalnie trzy najważniejsze cele działania szkoły (max 3 odpowiedzi z listy). Najrzadziej wybierali:

– zdobycie sprawności fizycznej (4-6 proc.);

– ukształtowanie postawy patriotycznej (7-8  proc.);

– zdobycie wiedzy (18-19 proc.);

– ugruntowanie postawy moralnej (24-28 proc.).

 

Na podstawie takich danych można nabyć przekonania, że w 5 921 szkołach nie ma kształcenia i wychowania, co zresztą zapewne potwierdzają sami uczniowie, którzy mieli lekcje z „nauczycielopodobnymi” wychowawcami, informatykami, chemikami, biologami, matematykami, anglistami itd., itd.

 

Nauczyciele poproszeni o to, by zaznaczyć na skali od 0 do 6: „Na ile ważne jest, by szkoła (jako całość) zapewniła uczniom m.in. powyższe cele”, wskazali – świadomi tego, że należy dobrze wypaść – taką ocenę, żeby ta wyniosła dobry z plusem.  Żaden z w/w celów nie uzyskał mniej niż 4,6 na tej skali.

 

LIPA.

 

Kolejna skala ocen nauczycieli na temat tego – W jakim stopniu Twoja szkoła rzeczywiście pomaga uczniom ? okazała się takim samym kiczem diagnostycznym.

Ciekawe, że jedno z pytań posiada błąd metodologiczny, bowiem nauczyciele mieli ustosunkować się do tego: „Jaką część materiału jesteś w stanie przećwiczyć i utrwalić w sposób wystarczający?”  Dla p. Więsława przećwiczenie i utralenie to tożsame formy aktywności. Nie wiadomo, czy część materiału miał sobie przećwiczyć i utrwalić nauczyciel czy uczniowie? Dalej autor ankietki zasugerował jakąś część zajęć dydaktycznych pytając: „Jaka część zajęć dydaktycznych realizowałeś w tym roku w formach wymagających czasu: np. eksperymentów, dyskusji, wycieczek…  „

 

Mógłby autor tej ankietki douczyć się, by tak nie formułować pytań. No, ale zapewne dziennikarze będą z dumą cytować ten diagnostyczny kicz. Nie czytałem już analizy wypowiedzi na pytania rodziców, bo szkoda było na to czasu, skoro oni sami przypisywali małe znaczenie zdobywaniu wiedzy „(…) (wskazało je tylko 36% rodziców dzieci w szkołach podstawowych i 27% w szkołach ponadpodstawowych)”.  Takie raporty są też tego przejawem.

 

BRAWO ZJEDNOCZONA PRAWICA. BRAWO NIEWYKSZTAŁCENI W NGO  ORAZ SAMORZĄDOWCY POPIERAJĄCY TEN LIPNY RAPORT.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com



W ostatnią sobotę zakończonego wczoraj roku szkolnego, przed ogłoszeniem zawężenia naszej oferty na okres wakacji, proponujemy lekturę raportu z badań, który został opublikowany na stronie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Oto jego obszerne fragmenty i link do całego tekstu:

 

 

Badanie przeprowadzone przez: Związek Miast Polskich we współpracy z Instytutem Badań w Oświacie oraz Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Kadry Kierowniczej Oświaty.

 

Autor raportu: Szymon Więsław

 

 

UCZNIOWIE I NAUCZYCIELE SĄ NADMIERNIE OBCIĄŻENI PRACĄ

 

Nie mamy czasu na twórczą, rzetelną pracę z uczniami. Podstawy programowe są za obszerne. Uczniowie pracują więcej niż dorośli zatrudnieni na etacie. Wymagane jest podjęcie działań naprawczych, realne konsultacje z nauczycielami.

 

Badanie „Wybrane problemy Edukacji w Polsce” przeprowadzone zostało przez Związek Miast Polskich we współpracy z Instytutem Badań w Oświacie oraz Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Kadry Kierowniczej Oświaty. Wzięło w nim udział 15 683 rodziców i 5 921 nauczycieli

 

Badanie online przeprowadzone zostało w dniach 10-21 maja 2023 Podstawą były dwa formularze elektroniczne (dla nauczycieli oraz dla rodziców). […] Badanie było anonimowe.

 

 Zaproszenia do badania:

 

– do wszystkich szkół z bazy systemu informacji oświatowej wysłano mejl  z zaproszeniem do wypełniania ankiet,

– do wszystkich prezydentów, burmistrzów i wójtów  wysłano list z prośbą o poinformowanie szkół o przeprowadzanym badaniu,

– na stronie internetowej Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty opublikowano zaproszenie do ankiety

 

 

Podsumowanie wyników

 

1. Nauczyciele deklarują, że nie są w stanie zrealizować średnio 12 procent materiału zapisanego w podstawie programowej. Kolejne kilkanaście procent treści realizują bez wystarczającego przećwiczenia i utrwalenia. Satysfakcjonujący proces dydaktyczny dotyczy tylko 70 proc. treści.

 

Powody takiego stanu mogą być bardzo różne. Na przykład:

 

– rzeczywiste przeładowania treściami podstawy programowej lub niewłaściwa jej konstrukcja,

– realny brak znajomości tego dokumentu przez nauczycieli,

– brak wystarczających umiejętności dydaktycznych nauczycieli,

– nieodpowiednia jakość lub zły sposób korzystania z materiałów dydaktycznych  takicj jak np. podręczniki lub ćwiczenia,

– niski lub obniżający się poziom wykorzystania czasu na lekcjach, wynikający z osobistych cech uczniów (np. umiejętność koncentracji).

 

Każda z powyższych potencjalnych przyczyn ma jednak charakter systemowy i wymaga pogłębionej analizy. Ze względu na skalę problemu jego rozwiązanie musi mieć także charakter systemowy.

 

 

2. Czas odrabiania lekcji w domu to od 13 do 18 godzin tygodniowo. Po dodaniu do tego czasu spędzonego w szkole (ponad 30 godzin w klasach VII i VIII) oraz innych zajęć o charakterze edukacyjnym, otrzymujemy ponad 50 godzin spędzanych na nauce. To znacząco więcej niż czas pracy dorosłego zatrudnionego na etacie. […]

 

 

3. Uczniowie nie są samodzielni w nauce. Tylko połowa (SP) i trzy czwarte (LO) zadań realizowana jest przez nich samodzielnie. Pozostały czas nauki angażuje rodziców lub osoby trzecie. Warty podkreślenie jest fakt, iż bardziej samodzielni są uczniowie z rodzin o wyższym statusie społecznym, mierzonym dochodami lub wykształceniem rodziców. […]

 

 

4. Cele pracy szkół wyznaczane przez rodziców i nauczycieli są zbieżne. Obie grupy badanych wskazywały na to, że kluczowe znaczenie ma to, by szkoła zapewniła uczniom: 

 

– nabycie  umiejętności współpracy, współżycia społecznego,

– nabycie umiejętności rozwiązywania problemów,

– nabycie umiejętności radzenia sobie na rynku pracy,

– dobre zdanie egzaminu końcowego.

 

 

Zaskakująco nisko umieszczono: zdobycie wiedzy (znajomość faktów, dat, pojęć). Za zupełnie nieistotne uznano: ukształtowanie postawy patriotycznej oraz zdobycie sprawności fizycznej. […]

 

 

 

 

Cały raport „Wybrane problemy edukacji w Polsce. Wyniki ankiety dla rodziców i nauczycieli – TUTAJ

 



Poniżej zamieszczamy jeszcze jeden tekst, którego tematem jest wybór liceum przez absolwentów szkoły podstawowej. Tym razem pochodzi on  z fb profilu Marzeny Żylińskiej:

 

 

Gdyby moje dziecko wybierało dziś szkołę średnią i chciało złożyć papiery do jakiegoś elitarnego liceum, to zrobiłabym wszystko, żeby je odwieść od tej decyzji. Wiem, że nie trzeba uogólniać, ale … to, co wiem o szkołach, to, co widzę, co słyszę o placówkach zajmujących najwyższe miejsca w rankingach, budzi moje przerażenie.

 

Tak! PRZERAŻENIE.

 

Trzeba mieć świadomość ryzyka związanego z nauką w placówkach, dla których miejsce w rankingu jest największą wartością, przy której dobro uczniów – ich zdrowie, a nawet życie – schodzi na daleki plan, a często zupełnie znika z pola widzenia. Ostatnio rozmawiałam z nauczycielką jednego z elitarnych liceów.

 

Opowiadała mi, że mieli w tym roku szkolnym trzy próby samobójcze (o tylu wiadomo), ta ostatnia niestety udana. Przyczyny były dla wszystkich jasne, związane ze szkołą. Jednak nikt problemu nie zauważył, nie było na ten temat żadnej rozmowy. Wciąż zadaję sobie pytanie, jak to możliwe?

 

Osoby zainteresowane tematem odsyłam do mojej rozmowy z dwiema licealistkami, którą można znaleźć na FB Budzącej Się Szkoły w zakładce Filmy. Dodam, że żadna z nich nie jest uczennicą elitarnego liceum, a mimo to …

 

To była jedna z najtrudniejszych rozmów, jakie przeprowadziłam. Po tym, co usłyszałam, mogłam te dziewczyny jedynie przeprosić. Żaden człowiek, ani duży, ani mały, nie powinien być traktowany w taki sposób.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/

 

 

 

 



Dzięki fb profilowi Tomasza Tokarza trafiliśmy na tekst Zuzy Jareckiej, zamieszczony na fanpage „Edukacja Domowa”.:

 

 

 

                                           ABSOLWENT PODSTAWÓWKI WYBIERA LICEUM

 

Udzielanie nieproszonych rad, zawsze niesie ryzyko reprymendy ze strony „osób doradzanych”.

 

Zaryzykuję:

 

Za dwa tygodnie ogłoszone zostaną wyniki tegorocznego egzaminu ósmoklasisty. Niebawem podejmowane będą ostateczne decyzje co do wyboru szkoły średniej.

 

Ja podjęłam nietrafną decyzję!

 

Całą szkołę podstawową zaliczyłam w ramach edukacji domowej pod opieką Rękowa.

 

Egzaminy – bez kłopotu, flying colours.

 

Nie przejmowałam się ocenami ale wszystkie moje świadectwa ozdobione są paskiem w barwach narodowych. Wysokie średnie połączone z bardzo dobrymi rezultatami wszystkich trzech egzaminów dały mi prawo wybrania dowolnego liceum na terenie Dolnego Śląska. Jestem zwolenniczką kończenia edukacji domowej na poziomie szkoły podstawowej.

 

Jakież to przyjemne uczucie wybierać elitarne liceum!

 

Olimpijczycy, laureaci konkursów kuratoryjnych, uczniowie z wyśrubowanymi srednimi ocen. I ja w tym gronie!

 

Marzyłam o uczcie intelektualnej, o przygodach edukacyjnych przewyższających to wszystko co robilismy w naszej homeschoolerskiej rodzinie.

 

I buum!

 

Nic  z tych rzeczy!

 

Po doświadczeniach w Rękowie … ech!

 

To nie ma być wypowiedź antyszkolna (chociaż prywatnie uważam, że system to prawie samo zło) więc tylko garść spostrzeżeń z perspektywy osoby nauczanej w domu.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (20 czerwca 2023 r.) redaktor OE otrzymał  mejla, nadanego ze strony Daltońskie wieści. Oto jego fragment, nawiązujący do poruszanego także i na „Obserwatorium Edukacji” tematu:

 

 

 

                                           Burza w szklance wody? Oby coś z niej pozostało.

 

 

W ciągu ostatniego tygodnia social media wręcz zagotowały się od wpisów i komentarzy, które wywołały posty Jarosława Pytlaka. W bardzo wyważony sposób i z właściwą sobie elegancją odniósł się też do nich profesor Roman Leppert. Temat dotyczył oczywiście tego, co na koniec roku rozgrzewa emocje nauczycieli i rodziców, bo chyba uczniów w dużo mniejszym stopniu. Przynajmniej za moich czasów tak było. Być może teraz dla uczniów świadectwa mają większe znaczenie niż 40 lat temu, co z uwagi na sposób dostawania się do „wymarzonych szkół” może być prawdą.

 

Walka o paski na świadectwie stanowi charakterystyczny element edukacji polskiego ucznia. Dla niektórych, są to symbole nieustannego wysiłku, pokazujące, jak ciężko pracowali przez cały rok szkolny. Dla innych, są to symbole stresu, presji i zbyt surowych standardów, które mogą prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości. Jeszcze dla innych są symbolem czegoś nieosiągalnego z uwagi na ich deficyty i są raczej źródłem demotywacji i obniżania poczucia własnej wartości. Ale nie chcę tutaj odnosić się do tych drażliwych kwestii, bo swoją opinię wyraziłem pod postami i nawet zaskakująco dla mnie ich autor stwierdził: Nie masz tu niczego sobie do zarzucenia, bo propagując plan daltoński w przedszkolach i klasach początkowych realnie i efektywnie działasz na rzecz tego, by w klasach starszych więcej uczniów miało możliwość aspirować do paska.

 

Aby być szczerym z tobą, to moje działania w edukacji mają na celu to, aby nie tyle dzieci w szkole łatwiej osiągały sukcesy, mierzone przez dorosłych ocenami i paskami, lecz aby znały swoje mocne strony i mogły budować na nich swoją przyszłość i osiągać sukcesy zawodowe i osobiste jako dorośli.

 

Często słyszy się argument, że walka o wyróżnienia przygotowuje dzieci na rywalizację w dorosłym życiu. Tymczasem liczne badania sugerują, że sukces w dorosłym świecie nie jest zawsze skorelowany z doskonałymi wynikami w szkole. Właściwie, wielu najbardziej skutecznych ludzi w biznesie, nauce, sztuce i innych dziedzinach, to ci, którzy nie zawsze wyróżniali się w szkole. Więc, czy naprawdę powinniśmy zachęcać dzieci do walki o paski na świadectwie?

 

Chodzi o to, że edukacja to nie tylko nauka i oceny. To również rozwijanie umiejętności miękkich, takich jak zdolność do pracy zespołowej, kreatywność, umiejętność radzenia sobie ze stresem i adaptacji do zmian – wszystko to, co jest tak ważne w dzisiejszym świecie pracy. Sukces zawodowy zależy od wielu czynników, w tym od tych, które nie są mierzone na świadectwie. O tym polska szkoła zapomina, konserwując dalej model, który w tak wielu krajach już udało się zmodernizować

 

I na koniec jeszcze jedna kwestia, która pojawiła się w jednym z komentarzy. Jego autorka podkreślała, jakie to ważne, aby nauczyć się konkurować w szkole, bo potem w pracy najważniejsze jest to, kto jest najlepszy i rozpychanie się łokciami, aby zyskać uznanie swoich szefów. Zapewne to refleksje z własnych doświadczeń i smutno mi się zrobiło, że jest tylu nieszczęśników, którzy tak mają. W mojej bańce jest tak, że nikt z nikim w zespole nie konkuruje, bo każdy z nas ma inne talenty. Premie osiągamy wtedy, kiedy cały zespół wypracuje wyznaczone cele. Każdy z nas zna siebie na tyle, że wie, na co może liczyć. A jeśli ktoś taki, jak autorka tego komentarza, musi uczestniczyć w wyścigu i presji w pracy, to najlepiej jakby jak najszybciej uciekła z tego miejsca, a nie starała się jeszcze swoje dzieci trenować do tego, aby trafiły do tak chorego środowiska.

 

Dlatego postuluję nie konkurujmy, lecz współpracujmy, bo to wszystkim wyjdzie na dobre.

 

 

 

 

Źródło: www.mail.google.com/mail/

 

 



Dziś udostępnimy najnowszy tekst Danuty Sterny, zamieszczony przez nią  wczoraj (19 czerwca 2023 r.) na blogu „Oś świata”:

 

Rys. Danuta Sterna

 

 

5 mitów edukacyjnych

 

Przedstawiam pięć szkodliwych mitów edukacyjnych, które warto porzucić.

 

 

Mit nr 1: Edukacja powinna być zajęciem indywidualnym

 

W wielu klasach uczniowie rozwiązują zadania samotnie. Jednak ostatnie badania sugerują, że praca grupowa jest bardziej efektywna niż praca w pojedynkę. Uczniowie uczący się w sytuacji współpracy lepiej przyswajali wiedzę zapamiętywali materiał oraz wykazywali się wyższymi umiejętnościami w rozwiązywaniu problemów i rozumowaniu, niż uczniowie pracujący w pojedynkę.

 

Praca w grupie uczy umiejętności takich jak współpraca, rozwiązywanie problemów, komunikacja i organizacja — umiejętności, które będą dobrze służyć studentom na studiach lub w miejscu pracy. Dlatego zamiast przydzielać każdemu uczniowi indywidualne zadania warto podzielić ich na pary lub łączyć w małe grupy, aby mogli uczyć się od siebie nawzajem podczas wykonywania zadań.

 

 

Mit nr 2: Testy to najlepszy sposób mierzenia postępów uczniów

 

Testy są od dawna powszechnie stosowane w edukacji. Chociaż mogą być pomocne w ocenie, jak dobrze uczniowie rozumieją określone pojęcie lub temat, to poleganie wyłącznie na testach może prowadzić do niepełnego obrazu wyników uczniów.

 

Testy nie odzwierciedlają, ile wiedzy uczeń zachował na przestrzeni czasu lub jakie strategie opracował w celu rozwiązania problemów. Dlatego tak ważne jest uzupełnianie wyników testów innymi formami oceniania, takimi jak projekty i prezentacje w roku szkolnym; te działania pomagają promować krytyczne myślenie i kreatywność, dostarczając jednocześnie cennych danych na temat postępów uczniów.

 

 

Mit nr 3: Nauczyciele zawsze powinni znać odpowiedź

 

Od nauczycieli oczekuje się, aby wiedzieli wszystko na dany temat. Ale to nie jest realistyczne; nawet doświadczeni nauczyciele czasami potrzebują pomocy kolegów lub zewnętrznych ekspertów, aby odpowiedzieć na pytania swoich uczniów.

 

Trzeba o tym otwarcie mówić, że czegoś nie wiemy, zamiast udawać, że znamy wszystkie odpowiedzi. Jest to okazja do poszukiwanie odpowiedzi razem z uczniami. Nie konkurujmy z Google, ChatGPD i z wieloma innymi portalami, które udzielają odpowiedzi w ciągu milisekundy. Bądźmy lepsi w prowokowaniu pytań .

 

 

Mit nr 4: Praca domowa poprawia uczenie się uczniów

 

Ten mit jest kontrowersyjny; niektórzy badacze twierdzą, że praca domowa może pomóc utrwalić koncepcje i być użytecznym narzędziem do powtórek, podczas gdy inni twierdzą, że w najlepszym razie jest nieefektywna, a w najgorszym szkodliwa dla nauki uczniów.

 

Jeśli decydujesz się na zadawanie pracy domowej, upewnij się, że robisz to z właściwych powodów: aby zapewnić uczniowi niezbędną dodatkową praktykę, dać uczniom możliwość głębszego zbadania tematu i promować samodzielność Unikajmy zadawania zadań domowych tylko po to, by „zająć uczniom czas”; jeśli nie mamy pewności, w jaki sposób zadanie przyniesie korzyści uczniom, prawdopodobnie najlepiej będzie je pominąć.

 

 

Mit nr 5: Tylko nauczyciel  możesz wpłynąć na osiągnięcia uczniów

 

Jako nauczyciele wierzymy, że nasze wysiłki są jedynym czynnikiem decydującym o sukcesie uczniów. Ale to nieprawda — wiele czynników poza murami szkoły wpływa na to, jak dobrze uczniowie się uczą i jakie osiągają wyniki, w tym sytuacja rodzinna i stresogenne środowisko.

 

Zamiast czuć się przytłoczonym wszystkim, na co nie mamy wpływu, skupmy się na tym, co jest w naszej mocy, a więc: na budowaniu relacji z uczniami, zapewnianiu bezpiecznego środowiska do nauki i znajdowaniu sposobów komunikacji i interakcji z rodzinami i innymi członkami społeczności. Te małe kroki zrobią wielką różnicę.

 

 

Zamiast kultywowania mitów:

– organizujmy uczniom pracę w grupach,

– oceniajmy nie tylko testami,

– szukajmy odpowiedzi na ważne pytania razem z uczniami,

– z rozsądkiem podchodźmy do pracy domowej,

– budujmy relacje z uczniami i ich rodzinami.

 

 

 

Inspiracja artykułem  Jeffrey Lambert

 

 

 

Źródło: https://osswiata.ceo.org.pl/2023/06/19/5-mitow-edukacyjnych/