Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

W minioną niedzielę (15  października 2023 r.) Anna Szulc zamieściła na swoim Fb profilu tekst na stale aktualny temat oceniania uczniów. Oto on:

 

 

 

Ocenianie nie może być przeszkodą w uczeniu się, w budowaniu poczucia własnej wartości, w pielęgnowaniu dobrych relacji, które służą współtworzeniu warunków do kreatywnej i satysfakcjonującej nauki i rozwoju.

Rozwoju, który jest sprawą indywidualną i dla którego ważniejszym od oceny jest czas dostosowany do możliwości osoby uczącej się.

 

Dlatego bardzo ważną jest ocena słowna, wspierająca i kształtująca wyrażona tu i teraz, by uczący się na bieżąco mieli możliwość wiedzieć, co już umieją, a co wymaga pracy z błędem. Ocena, która jak akompaniament ma poszerzać horyzonty, udrażniać ścieżki i dać poczucie bezpieczeństwa.

 

Ciężar gatunkowy procesu uczenia się leży po stronie przestrzeni do rozwoju, a ocena ma drugorzędną rolę. Ma wspierać, ma doceniać, nie ma skupiać uważności na niej samej z poczuciem braku bezpieczeństwa.

 

Moje doświadczenia z ostatnich lat, kiedy stopniowo ale skutecznie wypracowałam metody subtelnego towarzyszenia moimi Uczniom i Uczennicom w procesie ich uczenia, ciągle mnie zaskakuje i wiem jakie to ważne, by ocenianie nie było precyzowane jak elementy zegarka, którego rola jest zupełnie inna niż warunki do rozwoju. Zegarek ma być precyzyjny w każdym elemencie, a gotowy produkt ma kompleksowo spełniać warunki dokładnego odmierzania czasu.

 

„Produktem” oceniania ma być człowiek mających wokół siebie ludzi, znający swoje mocne strony, posiadający poczucie własnej wartości, posiadający wiedzę i umiejętności do funkcjonowania we współczesnym świecie, w którym człowiek po ludzku traktuje człowieka.

 

 

 A poniżej zamieściła post z 12 października z Fb profilu Sylwii Żmijewskiej-Kwiręg:

 

 

W nawiązaniu do poprzedniego posta Gabriela Olszowska polecam publikację Billa Lucasa, którą przetłumaczyliśmy w programie „Szkoła ucząca się” Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO) .

 

Autor zwraca uwagę na to, jak cel, który sobie stawiamy oceniając, determinuje nasze podejście do tego procesu i praktyki. Pokazuje, że to nie tylko nasz polski problem, i że wciąż poszukuje się najlepszych rozwiązań (nie ma jednego słusznego). Ważne jest to, by podmiotem oceniania był uczeń i by proces ten koncentrował się na uczeniu się uczenia bardziej, niż na konkretnych treściach.

 

Dużo jest tam też o egzaminach wysokiej stawki i ich niedostosowaniu do oczekiwań: ucznia, nauczycieli, rodziców, pracodawców. Są też różne propozycje – od mikropoświadczeń, poprzez portfolio i linie rozwojowe, aż do profilu absolwenta. […]

 

Zachęcam do lektury:

 

Nowe spojrzenie na ocenianie w edukacji  –  TUTAJ

 

 

Na czym polega problem z ocenianiem”, Sylwia Żmijewska-Kwiręg  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/anna.szulc.505/

 



Kontynuując cykl okołowyborczych publikacji proponujemy dzisiaj  obszerne fragmenty tekstu, zamieszczonego na stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej:

 

 

10 października młodzież w niemal 600 szkołach z całej Polski zagłosowała na komitety, które startują w powszechnych wyborach parlamentarnych. Oznacza to, że blisko 200 000 uczennic i uczniów miało okazję stanąć przed podobną decyzją co dorośli wyborcy i dać znać o swoich poglądach. Jak zagłosowali w wyborach i referendum?

 

W projekcie Centrum Edukacji Obywatelskiej „Młodzi Głosują 2023” uczniowie i uczennice samodzielnie tworzyli kampanie profrekwencyjne, powoływali komisje wyborcze i przeliczali głosy. Mieli również możliwość zorganizowania szkolnych debat na ważne tematy, które są interesujące dla młodzieży, a bywają pomijane przez partie polityczne i opinię publiczną.

 

Nauczycielki i nauczyciele, korzystając ze scenariuszy przygotowanych przez Centrum Edukacji Obywatelskiej, prowadzili angażujące lekcje o parlamencie, świadomym wyborze i istocie partii politycznych. Ze wsparciem organizatora i nauczycieli-koordynatorów, społeczność uczniowska na własnych doświadczeniach uczyła się o najważniejszych mechanizmach demokracji. Cała szkoła miała możliwość uczestniczyć w tym wyborczym święcie i uświadamiać młodzieży, jak cenne jest prawo do wybierania swoich przedstawicieli. Wszystko w celu budowania zainteresowania polityką, które zaowocuje obywatelskimi nawykami w przyszłości.

 

Wybory młodych. Kto wygrał wśród uczestników i uczestniczek projektu?

 

Czynne prawo wyborcze w szkolnych symulacjach mieli wszyscy uczniowie i wszystkie uczennice szkół ponadpodstawowych oraz uczniowie i uczennice klas 6-8 szkół podstawowych (szkoły mogły również zdecydować o ewentualnym dopuszczeniu klas młodszych). W 576 szkołach, które dodały wyniki wyborów, uprawnionych do głosowania było 186 819 uczniów i uczennic. Z tego prawa skorzystało 99 439 osób – frekwencja wyniosła 53,2%. Z tej liczby 133 310 osób uprawnionych i 69 800 głosujących było w szkołach ponadpodstawowych; 22 873 uprawnionych oraz 14 606 głosujących w szkołach podstawowych. Pozostałe osoby to zespoły szkół i inne placówki oświatowe.

 

Zdecydowanym zwycięzcą szkolnych wyborów została Koalicja Obywatelska, która otrzymała 31,1% głosów i wyprzedziła kolejny komitet o 10%. Drugie miejsce przypadło Konfederacji z wynikiem 20,6%. Trzecie miejsce zdobyła Lewica – 15,5%, czwarte Prawo i Sprawiedliwość – 11,9%, piąte Trzecia Droga z wynikiem 11%. Stawkę zamknęli Bezpartyjni Samorządowcy z wynikiem 4,1%.

 

 

Zwycięstwo Koalicji Obywatelskiej wśród młodych osób jest pewnym zaskoczeniem. Wynik KO jest o około 10% wyższy niż podczas szkolnych wyborów w 2019 roku. Z badań opinii młodych takich jak np. „Debiutanci 2023” (przeprowadzonego w grupie nieco starszej niż uczestnicy projektu „Młodzi Głosują”) wynika, że ta partia cieszy się dwukrotnie mniejszym poparciem w tej grupie wiekowej. Na tak wysoki wynik w „Młodzi Głosują” może wpływać struktura szkół, które brały udział w akcji. Wpływ mogło mieć również to, że Koalicja Obywatelska jest postrzegana przez najmłodszych przede wszystkim jako alternatywa dla partii obecnie rządzącej. Innym istotnym czynnikiem może być dotarcie do młodych ze znacznie bardziej światopoglądowo lewicowym przekazem tej partii z ostatnich miesięcy. […]

 

Czytaj dalej »



W powyborczy poniedziałek proponujemy lekturę o tym jak stworzyć i realizować szkolny program edukacji obywatelskiej – bo jest prawie pewne, że nikt i nic nie będzie tych działań blokować. Dla posmakowania o czym jest całe opracowanie – zamieszczamy poniżej fragment jego pierwszego rozdziału:

 

 

 

 

1. ZAMIAST WSTĘPU WAŻNY TEKST O UCZESTNICTWIE POLITYCZNYM

(Marta Żerkowska-Balas, Uniwersytet SWPS)

 

Badacze są zgodni, że jednym z kluczowych elementów demokracji, a zarazem warunkiem koniecznym jej istnienia jest uczestnictwo polityczne obywateli i obywatelek (Dahl 1989/1995, Lijphart 1997, Dahl 1998/2000). Może ono przyjmować różne formy, choć najpopularniejszą jest udział w wyborach. Tradycyjny podział obejmuje partycypację konwencjonalną (działania takie jak uczestnictwo wyborcze, udział w referendach, obywatelska inicjatywa ustawodawcza, skarga konstytucyjna), niekonwencjonalną (petycje, strajki, manifestacje, okupacja budynków, nieposłuszeństwo obywatelskie) oraz symboliczną (rytualną, mającą znaczenie dla legitymizacji systemu politycznego). Alternatywna definicjapartycypacji odwołuje się do elementów takich jak przywództwo krajowe i lokalne, działalność w roli członka organizacji i nieformalne „przywództwo opinii” (Lipset 1960/1995:191-192). Ta definicja wydaje się lepiej odzwierciedlać możliwości partycypacji funkcjonujące we współczesnym świecie, gdzie część działań obywatelskich przeniosła się do mediów społecznościowych czy szerzej – do Internetu.

 

Partycypacja daje nie tylko możliwość wyboru reprezentantów i reprezentantek, którzy będą podejmować decyzje polityczne. Jest też najlepszą formą komunikacji pomiędzy obywatelami i obywatelkami a władzą. Daje obywatelom i obywatelkom możliwość kontrolowania i wpływania na decyzje władzy. Uczestnictwo ma również inne pozytywne skutki. Jak pisze Ewa Anduiza Perea: „Partycypacja zmienia ignorantów w ekspertów, sprawiając, że ludzie czują się bardziej wydajni i zainteresowani, podnosząc poziom edukacji politycznej i redukując uczucie alienacji i apatii wobec systemu politycznego” (1999:5).

 

Mimo iż skłonność do angażowania się w różnego rodzaju aktywności obywatelskie w Polsce rośnie (wskazują to chociażby dane CBOS1, zawarte w tabeli 1.), działalność związana ze sferą polityczną wciąż cieszy się najmniejszym zainteresowaniem obywateli i obywatelek. Podczas gdy do przekazywania pieniędzy czy rzeczy na cele dobroczynne przyznaje się w 2018 r. odpowiednio 74% i 62% Polek i Polaków, udział w strajku lub demonstracji deklaruje zaledwie 6%.

 

[…]

 

Przyczyną niechęci do angażowania się w politykę jest fakt, że sfera ta jest uważana za brudną i niewartą zainteresowania, a politycy – za nieuczciwych, niegodnych zaufania i działających wyłącznie we własnym interesie ( Jasiewicz-Betkiewicz i in. 2018).

 

O niechęci do polityki świadczy także malejąca na całym świecie frekwencja wyborcza. Wykres średniej frekwencji wyborczej w wybranych demokracjach europejskich2 (rysunek 1.) pokazuje wyraźny trend spadkowy zarówno w dojrzałych jak i nowych demokracjach. Fakt ten wydaje się szczególnie niepokojący, ponieważ to właśnie udział w głosowaniu uznawany jest za najpowszechniejszą, najłatwiej dostępną formę uczestnictwa i wyrazu poparcia dla władzy. Formę, która powinna zapewniać jednakowy udział wszystkich grup społecznych w życiu publicznym i politycznym kraju. Tymczasem niska frekwencja wyborcza oraz niższy poziom innego rodzaju aktywności obywatelskich łączą się z nierównościami społecznymi (i co za tym idzie – z nierównym wpływem politycznym różnych grup społecznych) i brakiem legitymizacji władz (obywatele traktują absencję jako wyraz protestu przeciwko elitom politycznym.

 

Skłonność do uczestnictwa obywatelskiego uzależniona jest od szeregu czynników natury indywidualnej: wpływają na nią między innymi wiek, wykształcenie i status społeczny (osoby najmłodsze i najstarsze, słabiej wykształcone oraz o znajdujące się na niższych szczeblach drabiny społecznej. rzadziej angażują się w aktywności obywatelskie – Anduiza Perea 1999, Cześnik 2007). Szczególną grupą wydają się młodzi ludzie, których poziom uczestnictwa jest niższy niż w innych grupach wiekowych, jednocześnie przyczyny niższego poziomu partycypacji dają szansę na zmianę tej sytuacji.

 

Obywatelskie zachowania młodych

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/amazgula/

 

Paweł Lęcki – nauczyciel j. polskiego w II LO im. B. Chrobrego w Sopocie, popularny autor tekstów na Facebooku

 

 

Dziś – 13 października 2023 r. – , na dzień przed Dniem Edukacji Narodowej, ale także na dwa dni przed wyborami do polskiego parlamentu, proponujemy lekturę tekstu, który znaleźliśmy na stronie „Dziennika Gazety Prawnej”. Jest to zapis rozmowy z Pawłem Lęckim. Dla „posmakowania” poniżej przytaczamy jego wybrane (subiektywnie – WK) fragmenty i zalecamy zapoznanie się z pełną wersją::

 

 

„Pomyłki” Czarnka to arogancja w obliczu znikania kadry, kamuflowanie kryzysu

szkolnictwa zawodowego i upokorzenie nauczycieli jednorazową nagrodą specjalną

 

[…]

 

Walka z organizacjami pozarządowymi, które mogłyby prowadzić rzetelną edukację seksualną, to jeden z głównych problemów dzisiejszej edukacji, które wymienia Paweł Lęcki. Minister edukacji i nauki woli jednak walczyć z urojoną seksualizacją w szkołach i przedszkolach – zauważa nauczyciel. I wskazuje całą listę innych „pomyłek” Przemysława Czarnka. Takich jak fatalna próba zwiększenia wydziałów medycznych, która zmierza w stronę poważnego obniżenia poziomu kształcenia.

 

Największe problemy polskiej edukacji okiem nauczyciela

 

Jak mówi nam Paweł Lęcki, wśród problemów w edukacji należy wymienić niekompetencję CKE i wyjątkowo złą rekrutację do szkół średnich, która trwa już od dawna, ale którą zła reforma edukacji autorstwa Anny Zalewskiej uwypukliła. […]

 

Zapytany o błędy w polityce samego ministra Czarnka, nauczyciel mówi m.in. o problemach kadrowych w szkołach, sytuacji ekonomicznej nauczycieli oraz rosnącym rozwarstwieniu edukacyjnym, które wynika między innymi z dwóch obiegów polskiej edukacji.

 

„Pomyłki” Przemysława Czarnka to arogancja w obliczu znikania nauczycieli szkół i przedszkoli, którego minister edukacji i nauki nie widzi. To kamuflowanie poważnego kryzysu szkolnictwa technicznego i zawodowego, upokorzenie nauczycieli jednorazową nagrodą specjalną, kłamstwa na temat laptopów dla nauczycieli, kłamstwa dotyczące zarobków, brak jakiejkolwiek uwagi odnośnie wypalenia zawodowego ciała pedagogicznego i mobbingu w szkołach. To też brednie na temat przemocy domowej i rówieśniczej – nadal obowiązuje ministerialna wykładnia, że to wina ataków na Kościół katolicki i Jana Pawła II. […]

 

(Nie)chcieć być nauczycielem

 

– Nie chcę być nauczycielem od dłuższego czasu – powiedział nam Lęcki zapytany o motywację do pracy w tak trudnych okolicznościach. – Boję się odejść, nie mam w sobie tej odwagi, którą posiadają inni, którzy odchodzą. Praca z młodzieżą jest fascynująca, ale w obecnej sytuacji prowadzi w rezultacie do nieustannej frustracji. Powstają oczywiście piękne inicjatywy edukacyjne, ale szara, przyziemna rzeczywistość szkolna odbiega znacznie od tych wyobrażeń. Dokładnie 1 kwietnia 2024 roku upłynie 20 lat mojej pracy. Chciałbym, żeby ta dość symboliczna data stała się granicą, którą w końcu przekroczę i spróbuję czegoś zupełnie innego w moim życiu.

 

 

 

Cały tekst „Pomyłki” Czarnka to arogancja w obliczu znikania kadry, kamuflowanie kryzysu szkolnictwa zawodowego i, upokorzenie nauczycieli jednorazową nagrodą specjalną”   –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/

 

 



Wczoraj  11 października 2023 r.) w Akademickim Zaciszu na temat polskiej pedagogiki współczesnej rozmawiali dwaj profesorowie: gospodarz – prof. Roman Leppert i zaproszony przez niego gość  – nestor wśród polskich uczonych tej dyscypliny prof. Zbigniew Kwieciński

 

Jak poinformował prof. Leppert – na stronie internetowej Wirtualnego Uniwersytetu Pedagogicznego znajdą się w najbliższych dniach materiały dotyczące biografii Profesora, jego publikacji oraz wprowadzenie do środowej rozmowy.

 

Zaś już teraz wszyscy którzy wczoraj nie mogli tej rozmowy wysłuchać, a są tym tematem zainteresowani, mogą to uczynić, klikając udostępniony link do pliku z zapisem tego spotkania:

 

 

Pytanie o polską pedagogikę współczesną  –  TUTAJ



Śpieszymy upowszechnić wczorajszy (11 października 2023 r.) wpis prof. Śliwerskiego na jego blogu. Na trzy dni przed wyborami taki tekst ma także walor mobilizujący wyborców do głębszej refleksji nad ostateczną decyzją na jaki komitet oddać swój głos:

 

Niech minister edukacji przestanie wprowadzać w błąd opinię publiczną

 

 

Wielokrotnie podnosiłem w tym miejscu problem skandalicznie niskich płac dla nauczycieli. Nie dotyczy on zaniedbań w tym zakresie tylko obecnej formacji władzy, ale także poprzednich – liberalnej, lewicowej, awuesowskiej, narodowościowej itp. Niech ministrowie edukacji przestaną wprowadzać w błąd opinię publiczną przytaczając dane statystyczne, które nijak mają się do realnych wynagrodzeń w tej profesji.

 

Jestem już mocno zmęczony postprawdą w wydaniu polityków, którym nie zależy na godnym wynagradzaniu za niezwykle trudną  pracę setek tysięcy polskich nauczycieli. O destrukcji w szkolnictwie wyższym  i nauce napiszę odrębnie, gdyż trudno jest tolerować poziom fałszowania świadomości społecznej przez urzędników resortu, który powinien troszczyć się, jeśli już nie o kapitał ludzki, profesjonalistów, to chociaż o PRAWDĘ, a nie o jej fałszowanie. 

 

Kryzys w zawodzie nauczycielskim jest odczuwany w Polsce od trzech dekad polskiej transformacji. Niski poziom płac sprawia, że ok. 30 proc. osób wykonujących ten zawód, czyni to w istocie z osobistej pasji, a drugie tyle, jeśli nie tylko z miłości do pracy z dziećmi i młodzieżą, to zapewne także dzięki wsparciu ekonomicznemu lepiej zarabiającemu/-j współmałżonkowi/-ce, partnerowi/-ce.

 

Jeśli polski rząd, jakikolwiek by on nie był, nie obudzi się z letargu, z własnych kompleksów czy urazów szkolnych  lub politycznych i nie zacznie poważnie traktować nauczycieli, nie będzie inwestował w ich profesjonalizm, rozwój i kulturę osobistą, to dzieci i młodzież czekają coraz gorsze warunki do uczenia się tego, jak się uczyć.  Uczniowie powinni wiedzieć, dlaczego należy uczyć się przez całe życie, nie tylko dla siebie.

 

Faktem jest, że niewielki odsetek nauczycieli zarabia nawet 8 tys. złotych miesięcznie, kosztem własnego zdrowia, rodziny, własnego rozwoju. Równie dobrze mógłbym przywołać przypadek nauczyciela, który zmarł w klasie szkolnej w obecności swoich uczniów. To jest dopiero dramat dla jego bliskich a trauma dla uczniów.

 

Minister nie dostrzega wzrastającej liczby nauczycieli o najwyższym stopniu wypalenia zawodowego, a zatem szkodzących sobie i tym, z którymi wchodzą w relacje władztwa dydaktycznego?

 

Konieczna jest reforma polityki oświatowej i finansowej szkolnictwa publicznego, by nie pogłębiać już sięgającego dna kryzysu polskiej edukacji. Młodzi ludzie, zdolni maturzyści nie chcą studiować na kierunkach nauczycielskich, nie zamierzają lokować swoich marzeń, aspiracji czy oczekiwań w edukacji młodych pokoleń.

 

Przywoływaniem jednostkowych poborów nauczycieli dyplomowanych minister nie zmieni tej sytuacji. Nawet wywołany tu rzekomy poziom płacy nie jest czynnikiem zachęcającym do podjęcia tego zawodu. Czyż nie z tego powodu wielu nauczycieli ubiega się o poprawę własnej sytuacji dzięki pracy w urzędach oświatowych, związkach zawodowych czy do sprawowania funkcji poselskiej? Kiedy posłowie, senatorowie i członkowie rządu zaczną działać na rzecz jakości wykształcenia młodych pokoleń? Ochłapy przedwyborcze nie poprawią tej sytuacji.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 



Bez zbędnej zwłoki udostępniamy najnowszy tekst Danuty Sterny, zamieszczony na jej blogu wczoraj – 10 października 2023 roku:

 

Radość w uczeniu się

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Dzieci w naturalny sposób maja radość z tego, ze się czego uczą. Wystarczy obserwować dziecko, które uczy się chodzić lub jeździć na rowerze. Dziecko ma mnóstwo w sobie ciekawości i pytań. Jako dorośli też lubimy się uczyć rzeczy, które nas interesują i są powiązane z naszym życiem, pracą i zainteresowaniami. Jednak pomiędzy wczesnym dzieciństwem a dorosłością gaśnie w nas radość uczenia się i zastępujemy ją ciężką pracą.

 

W szkole nie dajemy uczniom możliwości wyboru tego, czego się uczą, zamiast tego pilnujemy, aby wszyscy opanowali ten sam materiał w tym samym czasie. Najgorsze jest to, że często akceptujemy brak radości jako zło konieczne towarzyszące nauce.

 

Oczywiście nauka nie jest stale jedną radością, zawsze wymaga wysiłku, ale dlaczego nie może być przyjemna?

 

Przeczytałam artykuł dr Jennifer Gallagher na portalu ASCD, który mnie zaciekawił i zainspirował do podobnych refleksji dotyczących edukacji w Polsce.

 

Ludzie są zaprogramowani na ciekawość i chcą się uczyć , ale sztywna struktura, obowiązkowy program nauczania i ustandaryzowane egzaminy, często tłumią naturalną kreatywność i ciekawość. Naukowcy z Uniwersytetu Yale przeprowadzili ankietę wśród ponad 20 000 uczniów szkół średnich i ustalili, że ponad 75 procent ma negatywne odczucia w stosunku do szkoły; czują się „zmęczeni, zestresowani i znudzeni”.

 

Podobnie jest też w Polsce. Wielu polskich uczniów nie lubi uczęszczać do szkoły. Szczególnie w szkołach średnich, brakuje uczniom radości i nie widzą sensu, tego, czego się uczą.

 

Wiele lat temu moja córka wyjechała do USA po drugiej klasie polskiego liceum. Już na samym początku w szkole amerykańskiej zapytano ją jakie wybiera przedmioty. Wybrała: robotę w drewnie, szycie, zajęcia policyjne. Skorygowano jej wybór sugerując, że jeśli chce się potem dalej kształcić, to musi również wybrać przedmioty tak zwane wiedzowe. Ale jednak miała wybór, w polskich szkołach uczniowie go nie mają.

 

Część problemów z dzisiejszym szkolnictwem wynika z obowiązujących egzaminów. Nauczyciele skupiają się nad przygotowaniem uczniów do egzaminów, na poznaniu przez nich jak najszerszej wiedzy i faktów. Nauczyciele, którzy chcą odejść od sztywnego programu nauczania i pozwolić uczniom na większy ich udział i wybór ryzykują zarówno sukces uczniów, jak i własną karierę. Dotyczy to egzaminów na całym świecie nie tylko w naszym kraju, czy w Stanach Zjednoczonych. A nie znam badań, które pokazywałyby, że prowadzenie egzaminów wpływa na wyniki uzyskiwane przez uczniów, ani na to, że uczniowie lepiej i więcej się uczą.

 

W Stanach zwraca się też uwagę na słabą frekwencję uczniów, co jest wynikiem braku zainteresowania ze strony uczniów szkołą. W Polsce frekwencja nie jest tak niska, jak w Stanach, ale mało uczniów deklaruje zainteresowanie tym, co szkoła oferuje.

 

Zadaniem dyrektorów i nauczycieli jest szukanie rozwiązań, które ponownie wniosą radość i ciekawość do nauki szczególnie w szkołach ponadpodstawowych.

 

Jennifer Gallahg zadaje dwa pytania:

 

1.Czy da się określić niezbędny zakres wiedzy, który uczeń powinien znać, po szkole średniej.

 

Czytaj dalej »



Screen z mini relacji filmowej [www.facebook.com/2logorzow/

 

Uczniowie II LO w Gorzowie Wielkopolskim głosują w prawyborach

 

Oto obszerne  fragmenty bardzo aktualnego w swych treściach  tekstu, zamieszczonego dzisiaj (10 października 2023 r.) na portalu „Prawo.pl:

 

Szkolne prawybory to nie agitacja

 

Szkolne prawybory, w których uczciwie przedstawia się program wszystkich partii, nie mogą być uznawane za agitację wyborczą. Zwłaszcza zaś, gdy głosują w nich osoby niemające czynnego prawa wyborczego. Co innego, gdyby pełnoletnich uczniów zachęcano lub zniechęcano do głosowania na konkretnego kandydata.

 

Koalicja Obywatelska 46,3 proc., Nowa Lewica – 18,8 proc., Konfederacja – 10,3 proc., Trzecia Droga – 9,9 proc., PiS – 6,8 proc., Bezpartyjni Samorządowcy 3,3 proc. – to wyniki prawyborów w II Liceum Ogólnokształcącym w Gorzowie Wielkopolskim. Szkoła pochwaliła się nimi w poście na Facebooku. Poinformowała też, że frekwencja wyniosła 72 proc. Nie jest to jedyna szkoła, która przeprowadziła symulację wyborów parlamentarnych – podobne akcje miały miejsce również przy okazji poprzednich wyborów czy to parlamentarnych, czy prezydenckich. […]

 

Gorzowskie liceum nie jest jedynym, które wzięło udział w akcji „Młodzi głosują”. Prawybory – we współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – przeprowadzono również w szkołach w Ostrowie Wielkopolskim. […]

 

Tam wyniki rozłożyły się podobnie – z roszadą na drugiej pozycji. Łącznie w prawyborach do Sejmu udział wzięło 1182 osób, z czego oddano 1081 ważnych głosów. Wśród młodzieży pierwsze miejsce uzyskała Koalicja Obywatelska – było to 403 głosów, co daje aż 37,28 proc. Na drugim miejscu znalazła się Konfederacja z liczbą głosów 229, co daje jej 21,18 proc. Trzecie miejsce zajęła Nowa Lewica zdobywając 176 głosów, czyli 16,28 proc. Resztę głosów zdobyły kolejno Trzecia Droga oraz Prawo i Sprawiedliwość (9,71 proc.) oraz Bezpartyjni Samorządowcy (5,83 proc.) Do przeprowadzania symulacji wyborów w szkole zachęca Centrum Edukacji Obywatelskiej w ramach inicjatywy „Młodzi Głosują”. Akcja prowadzona jest od lat – młodzież w szkołach głosowała m.in. w 2019 i 2020 r.

 

Kuratorium zakazuje prawyborów

 

W tym kontekście dość dziwne wydaje się nagłe zainteresowanie ze strony lubuskiego kuratorium. W komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej przypomniało ono, że zgodnie z art. 108 par. 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks Wyborczy (Dz. U. z 2022 r. poz. 1277, z późn. zm.) zabroniona jest agitacja wyborcza na terenie szkół wobec uczniów. Dokonało też interesującej wykładni tego przepisu – po pierwsze przyznało, że według art. 108 par. 3 agitacją nie są prowadzone przez szkołę zajęcia z zakresu edukacji obywatelskiej polegającej na upowszechnianiu wśród uczniów wiedzy o prawach i obowiązkach obywateli, znaczeniu wyborów w funkcjonowaniu demokratycznego państwa prawnego oraz zasadach organizacji wyborów. […]

 

Wszystko zależy od tego, jak przeprowadzane są takie prawybory – mówi serwisowi Prawo.pl sędzia Wiesław Kozielewicz, prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej w latach 2019-2020.Jeżeli w ramach akcji uczciwie przedstawia się wszystkie komitety wyborcze i ich programy oraz ulotki i tylko zachęca uczniów do dyskusji na ten temat i głosowania, to nie jest agitacja. Byłoby nią zachęcanie do zagłosowania na konkretne ugrupowanie, udzielenie konkretnej odpowiedzi w referendum lub wręcz przeciwnie – oczernianie jednej lub wielu partii i przekonywanie, że nie ma sensu na nie głosować – mówi sędzia Kozielewicz. Podkreśla, że bez elementu faworyzowania któregoś ugrupowania o agitacji nie może być mowy. Zwraca też uwagę, że agitacja występuje jedynie, gdy do głosowania na którąś z opcji przekonuje się osoby pełnoletnie, które mogą wziąć udział w wyborach. […]

 

Spory o agitacje wyborczą toczą się od lat i dotyczą działań prowadzonych przez właściwie każdą opcję polityczną – widać to w archiwach interpelacji poselskich. Za rządów SLD na działania kuratorium uniemożliwiające prowadzenie „lekcji wychowania patriotycznego” skarżył się poseł Ligi Polskich Rodzin. W latach 2015–2023 takie problemy zgłaszali posłowie niezwiązani ze Zjednoczoną Prawicą, np. posłanka Joanna Mucha z Koalicji Obywatelskiej, zestawiając swoje odwiedziny w szkołach z wizytami posłów partii rządzącej. W odpowiedzi na tę ostatnią interpelację resort edukacji stwierdził, że choć posłowie mogą – jeżeli dyrektor tak zdecyduje – występować jako goście, to lekką przesadą jest wywieszenie w szkole baneru z nazwą partii.

 

 

Cały tekst „Szkolne prawybory to nie agitacja”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 

 



Na dzisiejszą przedpołudniową lekturę proponujemy tekst dr Tomasza Tokarza, który zamieścił wczoraj (9 października 2023 r.) na swoim Fb profilu. Zaznaczenie pogrubieniem czcionek jego fragmentów  – redakcja OE:

 

 

Obecnie podstawowym zadaniem szkoły jest zagospodarowanie czasu uczniom, gdy ich rodzice są w pracy. Można by ten czas zagospodarować przez np. ćwiczenia zespołowe i rozmowy, ale to jest trudno kontrolowalne.

 

Dlatego najczęściej ten czas [jest ?] zagospodarowuje się [czas ?] przez monotonne, powtarzalne czynności oparte na wkuwaniu różnych danych.

 

Służy to także do pokazania światu – zobaczcie ile trzeba robić, jaka to trudna i czasochłonna praca, jak wiele wymaga.

 

Wskazywanie, że jest dużo materiału jest rodzajem dowodzenia, że nauczyciele są potrzebni, bo inaczej uczniowie tego nie opanują…

 

Pytanie, czy muszą to opanować naprawdę, aż tak dokładnie.

 

Przykład – podstawa programowa z historii nie obejmuje żadnej daty. Nie ma tam wyszczególnione, jakie fakty koniecznie uczeń musi znać. To daje duże pole manewru.

 

Nauczyciele mogą zrealizować podstawę na kilku poziomach, od modelu „historia Polski w 10 minut” po szczegółowe analizowanie wydarzeń z okresu panowania Władysława Wygnańca.

 

I jeśli dla ucznia jest ważne po prostu zaliczenie, to zupełnie wystarcza poziom minimum (ocena 3). Jeśli historia jest dla niego szczególnie ważna i aspiruje do 6, to można od niego wymagać więcej.

 

Ale to już decyzja samego ucznia – czy chce w to wchodzić.

 

Dodatkowe treści znajdzie np. na platformie i sobie sam uzna, czy mu się chce, czy nie. Czy warto poświęcać na to czas, czy nie.

 

To nie podstawa programowa jest przyczyną obciążeń ucznia tylko przekonanie, że zadaniem nauczyciela jest zagospodarowanie WSZYSTKIM uczniom czasu w 100% bo inaczej skończą oni pod mostem.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/

 



 

Oto obszerne fragmenty najnowszego posta, zamieszczonego przez Jarosława Pytlaka na jego blogu w sobotę 7 października 2023 r.:

 

 

Będzie krew, pot i łzy, ale warto!

 

Tym, co wielu ludzi najbardziej wciąga w internecie, są ostre wymiany zdań, wypływające ze skrajnie różnych poglądów. Szczególnie widać to na portalach społecznościowych, gdzie zabierając głos w jakiejś sprawie, zazwyczaj można napotkać w komentarzach odmienne opinie, czasem docinki, krytykę lub wręcz otwartą wrogość. Ta ostatnia dorobiła się nawet specjalnego określenia – hejt, najwyraźniej wielce użytecznego, bo błyskawicznie zadomowiło się w potocznej polszczyźnie.

 

Inspiracji do tego artykułu dostarczył mi pewien komentator, wypowiadający się czasem pod postami na fejsbukowym profilu NIE dla chaosu w szkole. To miejsce, w którym regularnie pojawiają się linki do materiałów krytycznych wobec obecnych władz oświatowych. Niewątpliwie moja bańka informacyjna, do której zaglądają czasem także goście o innych poglądach.

 

Osoba, o której mowa, raczej nie jest internetowym trollem. Jak pisze, ma 76 lat, i długą karierę nauczycielską za sobą. Zapewne szczerze uważa, że w NIE dla chaosu królują malkontenci, przesadzający w swojej krytyce edukacyjnej rzeczywistości, czasem więc pozwala sobie na ironię lub złośliwość. Jak na standardy internetu, dość łagodne. Komentarz, który mnie zainspirował, pojawił się pod postem o rozpaczliwej sytuacji kadrowej w warszawskich szkołach średnich i zabójczych dla jakości edukacji sposobach radzenia sobie z nimi:

 

Tak sobie rozmyślam jako dawny nauczyciel: czytam tutaj posty i w zasadzie WSZYSTKIE psioczą na obecnie rządzących. Czekam z niecierpliwością na wynik wyborów i trzymam kciuki za obecną opozycję, aby wygrała wybory. No i za rok zobaczymy czy nowi rządzący zaspokoją Was i przestaniecie wreszcie narzekać.

 

Cóż, chociaż „trzymanie kciuków” wydaje się tutaj raczej figurą retoryczną, to i tak mnie wzruszyło, a tym bardziej uśmiechnięta buźka, jaką autor zakończył swój komentarz. Ja też trzymam kciuki za zwycięstwo opozycji w wyborach, a nawet zamierzam osobiście oddać głos w tej intencji. Ale chciałbym zatrzymać się nad trącącym ironią stwierdzeniem o „zaspokojeniu nas przez nowych rządzących”. Otóż bez czekania cały rok mogę w tym miejscu zapewnić, że na pewno nie zostaną zaspokojone wszystkie oczekiwania sympatyków NIE dla chaosu, i narzekania też nie ucichną. Od postępowania nowych władz zależeć będzie jedynie ich natężenie.

 

Na pewno możliwe jest doraźne poprawienie sytuacji na kilku odcinkach. Na przykład, podwyżka nauczycielskich wynagrodzeń, wymiana ekipy Czarnka w ministerstwie na ludzi przejawiających szacunek i empatię wobec pracowników oświaty, czy zinwentaryzowanie najbardziej palących problemów systemu i zaprezentowanie planu ich rozwiązywania. To będzie bardzo dużo, choć i tak zbyt mało w stosunku do ogromu oczekiwań. Tym bardziej, że zarówno z przyczyn obiektywnych, jak z powodu błędów i zaniechań ostatnich lat, przejawy kryzysu polskiej edukacji są wielorakie i sięgają bardzo głęboko. Jest wielce prawdopodobne zatem, że nasza frustracja za rok nadal będzie duża, a media społecznościowe pełne utyskiwań. Czy to znaczy jednak, że póki co, mamy ze spokojem i pokorą obserwować dewastujące działania władz?! Nawet jeśli, poza dawaniem upustu emocjom, chwilowo jesteśmy bezsilni?!

 

Czytaj dalej »