Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Na stronie „Rozmowy o szczęściu” znaleźliśmy, zamieszczone tam wieczorem w sobotę 23 września 2023 r. zaproszenie na rozmowy o szczęściu właśnie. Mając w pamięci zakończony właśnie „Tydzień szczęścia w szkole” postanowiliśmy zamieścić informację o tej zapowiadanej rozmowie także na naszej stronie:

 

 

Wyjątkowe, powakacyjne spotkanie z samym współprowadzącym Rozmowy o Szczęściu czyli Piotrem Michoniem. O książce, podróżach i szczęściu, samym w sobie.

 

Jak pięknie napisano o Piotra najnowszej książce: Życzę szczęścia! Paradoksy, dzięki którym zastanowisz się, co w życiu ważne i pożądane” w Wydawnictwie Znak:

 

Od czasów Sokratesa filozofowie dociekają natury szczęścia. Zastanawiają się, czym jest i skąd się bierze. Badają to, jaką rolę w osiąganiu szczęścia odgrywają przypadkowe zdarzenia i dlaczego niektórzy mają w życiu większy fart niż inni. A dzisiaj zadają sobie pytanie, dlaczego w świecie, w którym – jak nigdy wcześniej w historii – możemy wybierać, co jest dla nas najlepsze, tak wielu ludzi jest nieszczęśliwych”.

 

Piotr Michoń ukazuje, co tak naprawdę kryje się pod hasłem „szczęście”. Dostarcza naukowych dowodów na to, że powszechne przekonania na temat szczęścia okazują się wgranym w nasze umysły złudzeniem. Odkrywa przed czytelnikami swoisty paradoks: choć zdajemy sobie sprawę z tego, że wybrane przez nas drogi do szczęścia nigdy nas do niego nie doprowadzą, nie przestajemy nimi podążać.

 

Bogactwo, sukces zawodowy, małżeństwo, rodzicielstwo, atrakcyjny wygląd, sława czy spełnienie marzeń o wejściu na Mount Everest nie tylko nie dają nam szczęścia, ale mogą wręcz powodować, że czujemy się nieszczęśliwi.

 

Może więc – paradoksalnie – szczęście nie jest tym, do czego powinniśmy dążyć?

 

Piotr Michoń bywa szufladkowany jako ekonomista, ale w swoich pracach łączy ekonomię z psychologią, socjologią, historią i filozofią. Stara się zrozumieć. Uwielbia się dowiadywać. Wątpi. Uważa, że nauka jest zbyt ciekawa, by pozostawiać ją naukowcom. To, o czym czyta, i to, co bada, opisuje na blogu i w podcaście Ekonomia Szczęścia. Na co dzień profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i członek zarządu International Society for Quality-of-Life Studies. Zapalony maratończyk. Fotograf amator. Czyta wszystko poza instrukcjami obsługi. W dzieciństwie zbierał plakaty z Madonną i marzył o byciu marynarzem. Zamierza wyruszyć w podróż dookoła świata.

 

Zapraszamy wraz z Piotrem Michoniem na spotkanie już w najbliższy wtorek, 26 września o 20.00 na naszym kanale Youtube  –  TUTAJ

 

Jak widzicie, pretekstów do rozmowy jest wiele…

 

Pozdrawiamy!

 

Anna Hildebrandt-Mrozek Happiness at School

 

Piotr Michoń Ekonomia szczęścia

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story

 

 

 

 



Na sobotnią lekturę przygotowaliśmy tekst, który Dorota Sterna zamieściła wczoraj (22 września 2023 r.) na swoim blogu „Oś Świata”:

 

     Rys. Danuta Sterna

 

 

                                                             Nauczanie przez dociekanie

 

Czy uczenie się oparte na dociekaniu jest skuteczniejsze niż bezpośrednie nauczanie? Debata toczy się od lat i nadal budzi wiele emocji. Ja również mam pewne wątpliwości.

 

Patrząc na tematy w matematyce, zastanawiam się, czy ma sens na przykład pozostawienie uczniom możliwości odkrywania własności logarytmów, gdy jeszcze nie wiedzą czym są logarytmy i czemu służą.

 

Nauczanie przez dociekanie staje się frazesem, który jest używany, aby skrytykować nauczycieli, którzy nie stosują zbyt często tej metody. W tym krótkim wpisie chciałabym zaapelować, aby tego nie robić.

 

Według badania przeprowadzonego w 2023 r . nauczanie oparte na dociekaniu skuteczniej pomaga uczniom w zdobywaniu wiedzy koncepcyjnej i wpływa na procesy głębokiego uczenia się.

 

Jednak krytycy często twierdzą, że przypomina to wysyłanie dzieci na pustynię bez narzędzi umożliwiających przetrwanie, wrzucanie uczniów na głęboką wodę w nadziei, że odkryją to, co naukowcom zajęło lata.

 

Być może jest to – wiele hałasu o nic.

 

W rzeczywistości uczenie się oparte na dociekaniu jest zwykle poprzedzone bezpośrednim nauczaniem. Nauczyciele mogą rozpocząć lekcję przekazując uczniom potrzebne informacje (np. wzór chemiczny wody) lub przedstawiając wyniki badań lub wyjaśniając koncepcję. Również pod koniec nauki opartej na dociekaniu mogą podsumować prace uczniów i dodać to, do czego uczniowie sami nie doszli.

 

Pewne jest, że uczniowie mogą mieć trudności z samodzielną pracą, potrzebują wielu bezpośrednich instrukcji.

 

Nie powinno się wykluczać żadnej z metod, a raczej łączyć to, co najlepsze z obu podejść.

 

Dla mnie ważne jest, aby nie zachłystywać się nauczaniem przez dociekanie i nie próbować go stosować w każdej sytuacji i do każdego tematu.

 

Bardzo ciekawa jestem waszej opinii.

 

 

 

Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl

 



 

Dzisiejsza propozycja lektury dotyczy tekstu, podejmującego problematykę rzadko goszczącą nie tylko na stronie OE – Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii i Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych. Oto obszerne fragmenty publikacji autorstwa Anny Mitura – koordynatorki programów edukacyjnych, mentorki  i  trenerki, zamieszczonego na  stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej:

 

 

Co kryje się pod hasłem „zagrać w gałę i poznać dziewczyny”? O współpracy międzyośrodkowej

 

Współpraca Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii i Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych może przynieść wiele korzyści młodym ludziom i ich nauczycielom. Jak sprawić, by młode osoby chętniej angażowały się w działania projektowe? Poznaj nasze doświadczenia z projektu „Oby Młodzież”. Tekst jest częścią bezpłatnej publikacji „Oby Młodzież. Poradnik”.

 

Z naszych doświadczeń wynika, że jednym z największych motywatorów dla młodzieży z Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii i Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych do zaangażowania się w działania projektowe jest możliwość zapoznania się z innymi młodymi ludźmi, zwłaszcza płci przeciwnej. Taka współpraca może przynieść wiele korzyści zarówno młodym ludziom, jak i ich nauczycielom i nauczycielkom.

 

Inspirującym przykładem takiej współpracy jest historia chłopców oraz ich wspaniałej opiekunki, Żakliny Popiel z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Dobrodzieniu w województwie opolskim. Na wstępnie warto zaznaczyć, że udział w programie „Oby Młodzież” był dla tego zespołu pierwszym doświadczeniem pracy metodą projektu oraz w ogóle pierwszym doświadczeniem udziału w ogólnopolskim programie edukacyjnym. Jednak, co istotne, Żaklina jako ośrodkowy psycholog świetnie znała swoich podopiecznych i wiedziała, w jakim stopniu może im zaufać. Dlatego kiedy na pytanie, co zamierzają zrobić w ramach projektu, chłopcy odpowiedzieli, że chcieliby „zagrać w gałę i poznać jakieś dziewczyny”, Żaklina nie tylko nie zignorowała ich propozycji, ale wręcz zachęciła ich, aby przekuć ją w działanie.

 

Pracę projektową zaczęliśmy od przeanalizowania, co tak naprawdę kryje się pod hasłem „zagrać w gałę i poznać dziewczyny”. Spojrzeliśmy również na mapę, aby sprawdzić, gdzie znajdują się inne ośrodki biorące udział w programie „Oby Młodzież”. Szybko wytypowaliśmy męskie MOS-y i MOW-y, z którymi chłopcy z Dobrodzienia mogliby się zmierzyć na boisku. Ustaliliśmy, że w pierwszej kolejności zaproszenie zostanie wysłane do najbliższego z nich: oddalonego o zaledwie czterdzieści kilometrów MOW-u w Krupskim Młynie. Zaproszenie zostało przyjęte i już kilka tygodni później odbył się mecz, który zintegrował nie tylko wychowanków, ale także ich opiekunów i opiekunki, a całe spotkanie zakończyło się grillowaniem w radosnej atmosferze. Co ciekawe, ten pierwszy mecz stał się zaczątkiem międzyośrodkowej ligi piłkarskiej dla MOW-ów i MOS-ów z tej części Polski.

 

„Granie w gałę” okazało się bardzo atrakcyjne, ale dopiero „poznawanie dziewczyn” wzbudziło prawdziwe emocje

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj (21 września 2023 r.) udostępniamy tekst oraz plik  filmowy, zamieszczone 18 września przez Krystiana Ostrowskiego na jego Fb profilu:

 

 

 

LIST DO RODZICA

 

Jeśli jesteś rodzicem, to znaczy, że masz wspaniałe dziecko. Że masz wyjątkowe szczęście, bo nie każdy je ma. Jeśli Twoje dziecko chodzi do szkoły, to znaczy, że masz podwójne szczęście bo, nie dość, że jest w miarę zdrowe, to jeszcze chce do niej chodzić. Bo pewnego dnia możesz usłyszeć, że nie chce, i choćby skały srały nic nie zrobisz.

 

Może dla Ciebie to oczywiste, że Twoje dziecko codziennie rano często niewyspane zwleka się z ciepłego łóżka i z na wpół otwartymi oczami, na w pół przytomne wlecze swój kilkunastokilogramowy plecak do tego szarego budynku, w którym zgodnie z prawem musi spędzić kilka godzin. Czasem wartościowych, często nudnych i niczego nie wnoszących do życia. Nie oszukujmy się, że o ósmej rano, gdy za oknem jeszcze ciemno, jak w dupie, i nawet nauczyciel ledwo ogarnia rzeczywistość, mózg jest w stanie dobrze pracować: mądrzy naukowcy już dawno udowodnili, że nie.

 

Na szczęście Twoje dziecko spotyka w ciągu swego życia kilku wspaniałych nauczycieli, których obchodzi coś więcej, niż realizacja podstawy programowej i zapytają czasem, co słychać. Nie ukrywajmy jednak, że większość nie, bo nie ma nawet czasu, bo ma swoje życie, swoje rodziny, swoje problemy. Lub ma po prostu wylane.

 

Twoje dziecko to człowiek, nie uczeń. Tak, jak Ty jesteś człowiekiem, nie pracownikiem mimo, że musisz chodzić do pracy. Też wolisz, gdy inni traktują Cię najpierw jako człowieka, który ma życie, zainteresowania, poglądy, ulubiony sport.

 

Czy przyszło Ci do głowy, że Twoje dziecko staje się dorosłym człowiekiem, przechodzi milion zmian biologicznych i psychicznych, poznaje świat, życie i często nie wie o co w tym wszystkim chodzi? Nie rozumie, dlaczego rzuciła go dziewczyna, której wczoraj powiedział, że ją kocha. Nie rozumie, dlaczego ten chłopak, z którym była na imprezie nie odpowiada na jej wiadomości. Nie rozumie, dlaczego pani od matmy pieprzy ciągle o tych funkcjach podczas gdy jego ulubiony zespół wydał właśnie nową płytę. Nie rozumie, dlaczego musi wrócić do domu po szkole o czwartej po południu i zamiast odpocząć po tych serio ciężkich godzinach, w czasie których zdążył usłyszeć, że raczej niczego w życiu nie osiągnie, bo jest leniem śmierdzącym i nic nie robi, musi zjeść obiad i zapierdzielać z pracą domową tak, aby przygotować się na kolejny cudowny dzień w szkole. Dlaczego zamiast spotkać się z przyjaciółmi, pojeździć na rowerze czy obejrzeć serial musi siedzieć przy biurku i fundować swojemu kręgosłupowi skoliozę czy inny szajs. A już w ogóle nie rozumie, dlaczego wróciwszy do domu: do swojej życiowej oazy, do schronienia, do miejsca pełnego miłości i ciepła, od drzwi słyszy: ‘Co było w szkole? Dostałeś jakieś oceny?’ gdy jedyną rzeczą, o której wtedy marzy, jest o tej cholernej szkole choć na chwilę zapomnieć.

 

Czytaj dalej »



Foto: Oleksandr Poliakovsky[www.wroclaw.pl]

 

 

Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka został uchwalony przez Sejm RP we wrześniu 2013 roku. Święto ma podkreślać ogromne znaczenie edukacji przedszkolnej w rozwoju dzieci oraz popularyzować nowoczesne wychowanie przedszkolne. Służy także integracji przedszkoli z różnych regionów kraju z osobami, instytucjami, które mają wpływ na wizerunek i jakość funkcjonowania placówek przedszkolnych. Dodatkowo dostarcza dzieciom okazji do świętowania, zabawy i czerpania radości z bycia przedszkolakiem.

 

Inicjatorami powstania Dnia Przedszkolaka byli dyrektorzy łódzkich przedszkoli. To im zawdzięczamy to wyjątkowe dla maluchów święto. Właśnie w Łodzi w 2010 odbyły się pierwsze obchody Dnia Przedszkolaka. Zorganizowano festyn, na którym dzieci posadziły pamiątkowe dęby oraz wypuściły w niebo mnóstwo baloników z marzeniami.

 

 

 

Więcej o Dniu Przedszkolaka  –  TUTAJ

 

 

x             x           x

 

 

Wierni tradycji zamieszczanie porannych propozycji wartościowych lektur, które mogą stać się inspiracją dla czytających, uzupełniamy powyższy materiał o taką oto propozycję – także w temacie dzisiejszego Dnia:

 

 

STEAM w przedszkolu 21 wieku

 

 

Dzisiejszy przedszkolak będzie żył oraz pracował w zupełnie innym, bardziej złożonym i pełnym powiązań świecie. Nowe technologie szybko przeobrażają wiele sektorów gospodarki i ocenia się, że do końca tego stulecia dominować będą w większości zawody, które dopiero co powstają lub jeszcze ich nie znamy.

 

Czym jest metoda STEAM?

 

STEAM to nowe podejście do nauczania przy wykorzystaniu nauki (Science), technologii (Technology), inżynierii (Engineering), sztuki (Art.) i matematyki (Maths) do pobudzenia dziecka do krytycznego myślenia, poszukiwania, kreatywności i pracy w grupie. Ta metoda rozwija się dynamicznie na świecie i uważana jest za przyszłość edukacji 21 wieku!

 

Początkowo ten rodzaj nauczania koncentrował się na przedmiotach ścisłych i był określany jako STEM, ale aby zapewnić bardziej społeczny, zintegrowany i holistyczny model wychowania, szybko dodana została sztuka. Takie podejście potwierdzają m.in. badania opublikowane przez R. Inoa, G. Weltsek, C. Tabone w 2014 r., gdzie stwierdzają, że uczniowie w których programie nauczania włączone zostały zajęcia teatralne i sztuki, mają lepsze wyniki z matematyki.

 

W artykule A. Harris L. R. de Bruin w Journal of Educational Change w 2017 r. autorzy podkreślają, że według przeprowadzonych badań dla rozwoju kreatywności, krytycznego myślenia i innych kompetencji przyszłości konieczne jest interdyscyplinarne nauczanie, bliska interakcja pedagoga i dialog z wychowankami. W ich ocenie metoda STEAM zapewnia lepsze wyniki edukacyjne. Coraz częściej używa się też pojęcia STREAM poprzez dodanie zagadnień związanych z robotyką (Robotics). […]

 

 

 

 

Cały artykuł „STEAM w przedszkolu 21 wieku”  –  TUTAJ

 



 

Kolejny tydzień nowego roku szkolnego proponujemy rozpocząć od lektury tekstu, jaki Wiesława Mitulska zamieściła wczoraj (17 września 2023 r.) na swoim Fb profilu:

 

Właśnie pracuję nad tekstem o środowisku edukacyjnym, które może wspierać rozwój dziecka i proces nabywania przez nie rozmaitych umiejętności, rozmaitych kompetencji.

 

Przypominam sobie sytuacje, w których stawiałam przed dziećmi wyzwania, z pozoru trudne, ale w jakiś sposób inspirujące do zanurzenia się w nowe, nieznane obszary.

 

Zawsze z zaciekawieniem przyglądałam się dzieciom podejmującym wyzwania pod hasłem – „Sprawdź, czy potrafisz!”

 

Czy poradzą sobie?

 

Czy zainteresowanie wywołane zadaniem jest na tyle silne, by pokonać ewentualne trudności, jeśli pojawią się w trakcie?

 

Czy będą szukać nowych, oryginalnych rozwiązań?

 

Czy doprowadzą zadanie do końca?

 

Takie zadania są ważnym elementem środowiska edukacyjnego. Muszą należeć do strefy najbliższego rozwoju, by dziecko miało szansę osiągnąć cel, ale nie mogą być zbyt łatwe, bo wtedy praca nad nimi będzie zniechęcająca i nieciekawa.

 

„Sprawdź, czy potrafisz” zakłada, że mogę nie potrafić. Może JESZCZE nie potrafię, ale będę próbować jeszcze raz i jeszcze raz…

Może jeszcze nie potrafię samodzielnie, ale z kolegą czy koleżanką dam radę?

 

Właśnie Facebook przypomniał mi wpis o zadaniu, które nam dorosłym może wydać się trudne, a jednak dzieci poradziły z nim sobie znakomicie.

 

I znów okazało się, że ograniczenia tkwią w naszych dorosłych głowach, a dzieci potrafią więcej, niż nam się wydaje.

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/wiesia.mitulska/

 

 



Na sobotni czas wolny proponujemy – wyjątkowo – aż dwa teksty z bloga Roberta Raczyńskiego – „Eduopiticum” – ona zamieszczone tam 13 września 2023 roku:

 

                                                                   Urwij hydrze łeb…

 

 

Więc zostałeś nauczycielem… Nie zważając na realia ekonomiczne, mimo lekceważenia, powszechnego hejtu, sprzecznych koncepcji filozoficznych, braku koncepcji władz oświatowych i wbrew radom lepiej zorientowanych, bo bardziej doświadczonych… Na dodatek postanowiłaś[1] być dobra w tym, co robisz. Ledwie skończyłeś studia, na których na własnej skórze nauczyłeś się jak nie uczyć, zacząłeś się dokształcać. Kursy, szkolenia, seminaria, fakultety, podyplomówki. Twoja głowa puchnie od wiedzy, teczka od certyfikatów i poświadczeń. Tyle, że uzyskiwane, wymierne rezultaty wciąż takie same, choć zbierasz pochwały, pozytywne opinie i prawie każda twoja lekcja mogłaby być pokazową. Rok po roku, rocznik po roczniku, wypróbowujesz nowe podejścia, metody, techniki, a problemy zamiast znikać, rosną. Przeglądasz Internet, fora, „budzisz się” i zmieniasz, czytasz entuzjastyczne relacje z cudzych osiągnięć, robisz to samo i jeszcze więcej, i… to nie działa albo działa tak samo jak wszystko inne. Aktywizujesz, dywersyfikujesz, nie oceniasz i doceniasz, rozbudzasz, pobudzasz, optymistycznie facylitujesz, dzielisz na grupy, mnożysz kompetencje miękkie i… wszystko w komin. Jak połowa 1D pisać zaproszeń nie potrafiła, tak 50% 4D z rozprawką sobie nie radzi.

 

Dlaczego? Zastanawiasz się pewnie, co robisz nie tak i zaczynasz podejrzewać, że to z tobą coś jest nie tak. No cóż, w pewnym sensie, a przynajmniej jest taka możliwość… Wolno mi jedynie się domyślać. Być może przeczytasz to jeszcze zanim twoje frustracje przejdą w wypalenie zawodowe, zanim udasz się na urlop dla poratowania zdrowia psychicznego albo poszukasz sobie normalnej roboty. Oby. Niewykluczone, że przez wszystkie te lata, zamiast ucinać łby hydrze ignorancji, dbałaś o to, by dobrze odżywiona, zachowała swój regeneracyjny potencjał. Czy jesteś złym nauczycielem? Wprost przeciwnie, ale jest prawdopodobne, że niewłaściwie wykorzystywałeś swoje umiejętności. Możliwe, że dałaś się zwieść narracji, która miała sprawić, byś była gotowa przenosić góry, ale, z perspektywy lat, okazała się jedynie politycznie poprawną, podbitą fałszem agitką dla naiwnych.

 

Czy sugeruję właśnie, że byłeś oszukiwany i wszystko czego się w zawodzie nauczyłeś to kłamstwo i ściema? Największy problem w tym, że niezupełnie i dlatego właśnie wcześniej tego nie odkryłaś. Ostrzegam, że to co za chwilę przeczytasz będzie jak kubeł zimnej wody i mam niewielkie szanse, że to zaakceptujesz, nawet jeśli cię zapewnię, że wszystko, co napiszę to stan wiedzy na dziś i wszystkie te potwierdzone badaniami fakty są powszechnie dostępne od wielu lat. I są niepodważalne, dopóki ktoś nie udowodni, że jest inaczej. Niestety, za sprawą dominującego, postmodernistycznego przekazu i obowiązującej, korporacyjnej maniery zostały ci wcześniej tak podane, że kwestie poniższe będą wyglądały na zaprzeczenie całej twojej dotychczasowej wiedzy. Wcale się nie zdziwię, jeśli wzruszysz ramionami i będzie to najbardziej wyważona reakcja, jakiej się spodziewam, bo mając z mitologią pedagogiczną na pieńku od wielu już lat, zrozumiałem i musiałem zaakceptować fakt, że skonfrontowani z faktami, kłócącymi się z naszymi dobrze ugruntowanymi przekonaniami, najczęściej reagujemy wyparciem, gwałtownym zaprzeczeniem, gorączkowym poszukiwaniem kontrargumentów (myląc je na ogół z przykładami i anegdotami) i, niestety, agresją (mam nadzieję, że pamiętasz ustalenia Piageta w tej mierze). Znam to, doświadczyłem wielokrotnie, ostatnio dowiedziałem się na przykład, że jestem… denialistą. Jest to podstawowy mechanizm działania hydry pedagogicznych objawień – wyparcie i deprecjacja wszystkiego, co wskazuje na ich braki i ograniczenia. W miejsce jednego odczarowanego przesłania, wkrótce pojawia się kilka nowych – hydra szkolnej mitologii ma się znakomicie.

 

Problem, z którym się borykasz, ujmę tak: Wszystko, co masz w swoim warsztacie dydaktycznym i metodycznym, to prawda. Tyle, że na ogół nie do końca. I nie zawsze. I z wyjątkiem totalnych bzdur, o których nawet wstyd wspominać, a które jednak są w powszechnym użyciu i poważaniu. Poniżej znajdziesz podzielony na dwie części, oczywiście niepełny i subiektywnie dobrany, zestaw pedagogicznych ćwierć- i półprawd, przekłamań, nieporozumień i cytatów, wyprodukowanych w głuchym telefonie nauczycielskich szkoleń. Podziękuj ich autorom i kolporterom za lata stracone na próbach wprowadzenia ich do swojej (i niestety nie tylko swojej) praktyki zawodowej. O uczniach poddanych tym operacjom nie wspomnę, żeby cię nie dołować – pocieszajmy się, że nawet jeśli te działania nie były skuteczne, to nie przyniosły większych szkód niż stracony czas. Przesadzam? Nie wiem, co mówię? Szczęśliwie nie musisz polegać na moim (i swoim) doświadczeniu – zanim popełnisz jakiś komentarz albo klikniesz dislajka, sprawdź podane źródła. Gotowa? Tak? Nieprawda, zapnij pasy. I tak nie sądzę byś dotrwał do końca… […]

 

Pozostała część tekstu „Urwij hydrze łeb…”  – TUTAJ

 

Czytaj dalej »



Foto: Waldemar Wylegalski[www.dziennikzachodni.pl]

 

Dzisiaj (15 września 2023 r.) „Portal Samorządowy – Edukacja_ zamieścił tekst, z którego można ‘z niezależnego źródła”  poznać diagnozę stanu sprawności  uczniów polskich szkół. Oto obszerne fragmenty tej publikacji:

 

 

Jest źle, bardzo źle. Uczniowie mają problem nawet z przewrotem w przód

 

Pogarsza się sprawność fizyczna naszych dzieci, a coraz więcej z nich jest też otyłych. Aż 88 proc. dzieci z klas I-III nie potrafi wykonać przewrotu w przód – ostrzega prof. Anna Fijałkowska. […] Aż 88 proc. dzieci z klas I-III nie potrafi wykonać przewrotu w przód.

 

Prof. Anna Fijałkowska, specjalistka pracująca w Zakładzie Kardiologii Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, od wielu lat badająca fizyczny i psychiczny stan zdrowia dzieci mówiła podczas VII Akademii Kardiologicznej o pogarszającej się sprawności fizycznej dzieci.

 

O ile w 1979 r. dziesięciolatki były w stanie wykonać zwis na drążku przez 24 sekundy, to teraz już tylko przez osiem sekund” – zwróciła uwagę prof. Anna Fijałkowska. Skok w dal z miejsca dzieci wykonywały średnio na odległość 129 cm, obecnie – już zaledwie 100 cm. Siedmiolatki 600 metrów biegiem w 1979 r. były w stanie pokonać w czasie 3 minut i 5 sekund, dziś potrzebują na to 3 minut i 45 sekund.

 

Wraz ze spadkiem sprawności dzieci coraz więcej z nich ma nadwagę lub otyłość. Wskazują na to przeprowadzone w 2021 r. badania Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Objęto nimi 2228 uczniów klas drugich w wieku ośmiu lat ze 109 szkół w 16 województwach i 49 powiatach oraz 865 rodziców. W 2021 r. nadwagę lub otyłość stwierdzono u 35,3 proc. dzieci, podczas gdy w 2016 r. – u 30,7 proc. Jedynie otyłość wykazywało 12,2 proc. ośmiolatków w 2016 r. i 16,8 proc. w 2021 r. „U wielu uczniów stwierdza się również nieprawidłowy rozkład tkanki tłuszczowej, sprzyjający otyłości brzusznej” – zauważa prof. Fijałkowska.

 

Mała aktywność fizyczna, nadwaga i otyłość, w tym szczególnie otyłość brzuszna, powodują, że pogarsza się ogólny stan zdrowia dzieci. Przykładem jest ciśnienie tętnicze krwi. Z tych samych badań wynika, że prawie 20 proc. uczniów klasy drugiej wykazuje pierwszy lub drugi stopień nadciśnienia tętniczego. […]

 

Do tego dochodzi jeszcze pogarszanie się kondycji psychicznej dzieci i młodzieży. W 2021 r. ponad 6 proc. ośmiolatków wykazywało objawy depresji. 44 proc. uczniów w tym wieku wskazywało na umiarkowane samopoczucie, a ponad 40 proc. na bardzo dobre samopoczucie. Na poczucie niskiego poziomu dobrostanu, związanego z ryzykiem depresji wskazywało 34,3 proc. nastolatków do 13. roku życia, 49,3 proc. w wieku 14-16 lat oraz 49,9 proc. od 17. roku życia.

 

Co nas zatem czeka za 20-30 lat, gdy nasze dzieci dorosną?” – stawia pytanie specjalistka. Jej zdaniem konieczne są natychmiastowe i wszechstronne działania prewencyjne ukierunkowane na wszystkie grupy wiekowe dzieci i młodzieży.

 

 

 

Źródło:  www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



Poszukując tekstu, którego lekturą rozpoczniecie refleksyjnie dzisiejszy dzień trafiliśmy na ten oto, zamieszczony w środę 13 września 2023 r. przez Krystiana Ostrowskiego na jego Fb profilu:

 

 

KOCHAJ. NIE OCENIAJ.

 

Gdy oceniasz ludzi, nie masz czasu ich kochać’, powiedziała Matka Teresa, a Carl Jung wyjaśnił, dlaczego oceniamy, mówiąc, że „rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia”.

 

Oceniasz z zazdrości, gdy ktoś żyje inaczej, niż Ty, niż świat, gdy woli być sobą niż przyjąć idiotyczne i absurdalne zasady obowiązujące w chorym społeczeństwie, bo TY nie potrafisz, bo nie masz odwagi. Oceniasz wszystkich, którzy żyją niezgodnie z przyjętymi standardami, bo boli Cię ich szczęście.

 

Nie masz odwagi pójść na wesele bez marynarki mimo, że pocisz się, jak świnia. Nie masz odwagi tańczyć w deszczu, śpiewać na ulicy, kąpać się w morzy z kieliszkiem szampana o drugiej w nocy. Oceniasz więc tych, którzy tak robią. Mówisz o nich źle.

 

Ta kobieta, którą co weekend widujesz wchodzącą do plebanii, na pewno ma romans z księdzem. Nieważne, że jest na skraju wyczerpania psychicznego i codziennie toczy duchową walkę, o której Ty nie masz pojęcia.

 

Ten mężczyzna, który pojechał z przyjacielem na wakacje, to pewnie gej. Nikt tak nie robi. Przecież ma żonę i rodzinę. No, jak tak można. To nic, że od piętnastu lat żyjesz z mężem, którego jedyne trzy słowa każdego wieczora ograniczają się do ‘Gdzie jest pilot?’ i nie masz odwagi wyjechać gdzieś z przyjaciółką, aby przypomnieć sobie, po co żyjesz, bo świat, rodzina, Kościół, wmówili Ci, że to coś złego. Że boisz się wyjść bez męża na kawę, na piwo czy na basen.

 

Ta sąsiadka, która co wieczór wychodzi przed północą, pewnie jest prostytutką. Nieważne, że bierze nocne zmiany, by zarobić na czynsz, bo od roku, gdy jej mąż zginął w wypadku, jest sama z trójką dzieci.

 

Ten nauczyciel to chyba ma coś z głową i w ogóle powinien pójść do psychiatry i się ogarnąć, bo przyjaźni się z ludźmi dwadzieścia lat młodszymi. To nienormalne. Przecież nikt normalny tak nie robi. I jeszcze publikuje głupie zdjęcia z uczniami. To już naprawdę przesada.

 

Ten uczeń, który codziennie przychodzi do szkoły w brudnym swetrze, bez książek i zawsze spóźniony, to jest patologia. Nie wiesz, z jakimi demonami walczy codziennie będąc dzieckiem alkoholika, który regularnie od lat powtarza mu, że jest nikim i nic w życiu nie osiągnie, a którego matka nie ma już siły nawet na pranie.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj proponujemy lekturę dwuczęściowego opracowania, autorstwa Małgorzaty Ostrowskiej  i  Katarzyny Pijanowskiej, zatytułowanego „Motywacji da się nauczyć” Poniżej fragmenty tego opracowania i linki do ich pełnej wersji:

 

 

Nauczyciele często zastanawiają się, jak skłonić uczniów i uczennice do działania. Próbują „zmotywować” ich, sięgając po stopnie, pochwały, nagrody i kary. Rzadziej jednak zauważają, że uczniów motywują ich zainteresowania, ciekawość, cele lub wartości.

 

Odpowiedź na pytanie, co motywuje uczniów i uczennice, kryje się w umiejętności uczenia ich motywacji oraz w trzech potrzebach psychologicznych: autonomii, relacyjności oraz kompetencji (Fowler 2019). Bez zaspokojenia tych potrzeb efektywna praca nad motywacją nie jest możliwa.

Motywacja, która nam towarzyszy, ma różną jakość

 

Nie chodzi o jej siłę, lecz – o efekty. Motywacja ma dobrą jakość, jeśli prowadzi do dobrego samopoczucia i zaangażowania w działania, które są ważne dla danej osoby i przynoszą jej satysfakcję. Taka motywacja ma lepszą jakość niż motywacja wywołana przymusem, naciskiem lub chęcią zdobycia czyjegoś uznania.

 

Co ważne, jakość motywacji odnosi się do sposobu, w jaki motywacja wpływa na daną osobę, a nie do stopnia jej nasilenia. O optymalnej motywacji – czyli motywacji wysokiej jakości – mówimy na przykład gdy dana osoba uczy się, ponieważ zdobywanie wiedzy jest dla niej interesujące i wartościowe. Z kolei o nieprzyjemnej motywacji narzuconej – a więc motywacji niskiej jakości – mówilibyśmy, gdyby ta osoba uważała, że musi chodzić do szkoły albo uczy się dla ocen lub nagród.

 

Warto zaznaczyć, że jakość motywacji może zmieniać się wskutek zmiany warunków, w jakich przebiega, na przykład gdy towarzyszy jej wybór albo gdy go nie ma. Znaczenie może mieć też zmieniające się poczucie kompetencji, na przykład pewność, że potrafię wykonać dane zadanie lub przekonanie o tym, że nie umiem tego dokonać.

Jakość motywacji zależy od zaspokojenia trzech potrzeb psychologicznych: autonomii, przynależności oraz kompetencji

 

Motywacja jest przedmiotem wielu badań. Dlatego też istnieje wiele definicji, sposobów rozumienia i ujęć motywacji. Jednak podział motywacji na zewnętrzną i wewnętrzną to mylące uproszczenie. Nie odnosi się on bowiem do natury motywacji, lecz do pochodzenia czynników, które ją wywołują. Motywacja to stan wewnętrzny, co oznacza, że zawsze ulokowana jest w nas. Zatem każdy odpowiada za własną motywację i nie jest odpowiedzialny za motywację innych osób.

 

Wzajemne oddziaływanie pomiędzy zewnętrznymi siłami działającymi na ludzi a wewnętrznymi motywami i potrzebami wpisanymi w ludzką naturę to obszar teorii samostanowienia (Deci, Ryan 2008).

 

Jakość motywacji zależy od stopnia zaspokojenia trzech potrzeb psychologicznych: autonomii, przynależności (relacyjności) i kompetencji.

 

 

Potrzeba autonomii to potrzeba wyboru tego, co i jak robimy. Uczniowie i uczennice chcą mieć poczucie, że robią coś z własnej woli, wybierają czego i jak się uczą. […]

 

Potrzeba przynależności/relacyjności to potrzeba poczucia związku z innymi; potrzeba prawdziwej, szczerej więzi – również w obrębie klasy i szkoły. To potrzeba troszczenia się o innych oraz by inni troszczyli się o nas. […]

 

Potrzeba kompetencji, czyli poczucie rozwoju i nabywania nowej wiedzy oraz umiejętności, jak również możliwość ich zaprezentowania; „[…] to potrzeba poczucia, że skutecznie stawiamy czoła codziennym wyzwaniom i sytuacjom” (Fowler 2019). […]

 

 

Potrzeby autonomii, przynależności/relacyjności i kompetencji oddziałują na siebie wzajemnie

 

[…] Tylko poprzez zaspokojenie wszystkich trzech potrzeb jesteśmy w stanie pracować nad motywacją i uczyć się przyjmowania motywacji optymalnej. Daje nam ona energię, witalność i dobre samopoczucie. W przypadku braku zaspokojenia tych potrzeb, można oczekiwać poczucia obojętności lub przytłoczenia zadaniem. Może być ono odbierane jako narzucone, wykonywane dla nagrody lub ze strachu przed negatywnymi konsekwencjami. Motywacja staje się wtedy suboptymalna i nie sprzyja dobremu samopoczuciu ani chęci do wykonania zadania.[…]

 

 

 

Cały tekst  „Motywacji da się nauczyć! Część pierwsza”  –  TUTAJ

 

Czytaj dalej »