
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Dzisiaj proponujemy fragmenty najnowszego tekstu zaczerpniętego z bloga Centrum Edukacji Obywatelskiej :
[…]
Bartosz Marzec: Prowadziliście mentoring w kursie Centrum Edukacji Obywatelskiej „Dbam o równość płci”. Zacznijmy więc od pytania, dlaczego równość płci jest ważna.
Maciej Śliwa: Żyjemy w świecie, który ukształtowali mężczyźni. Aby lepiej uwzględniać inne perspektywy, musimy zmienić sposób myślenia – zadbać o równość płci. Zamiast tego podręczniki często utrwalają stereotypy, a one ograniczają możliwości rozwoju dziewczyn i kobiet. Powinniśmy przyglądać się językowi w podręcznikach i zastanawiać się, jaki obraz chłopców i dziewczyn budują. Warto przyglądać się własnym sposobom komunikacji, żeby zauważać to, co jest w nich wykluczające.
Aleksandra Korczak: Nasze wyobrażenia o tym, czym jest płeć, są skonstruowane społecznie i kulturowo. Aby dążyć do równości płci, potrzebna jest refleksja nad tymi wyobrażeniami i stereotypami, zdekonstruowanie ich. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, że płeć jest odgrywana społecznie, a nie tylko zdeterminowana biologicznie.
Wszyscy idziemy przez życie ze swoimi wyobrażeniami na temat tego, kim jesteśmy i jakie są nasze role społeczne. Podobnie jak Maciej sądzę, że te wyobrażenia bardzo często nam przeszkadzają, ponieważ są ograniczające. Dlatego warto kwestionować obiegowe wyobrażenia, klisze i stereotypy, które nabywamy w procesie socjalizacji. Myślę, że te z nich, które dotyczą płci, są zwykle nieuświadomione. Uwewnętrzniamy je bezrefleksyjnie i wydaje nam się, że są „naturalne”. Pracując w szkole, mogłam obserwować, jak umowne są te konstrukty. A jednocześnie – że są wręcz odruchowo przyjmowane przez młodzież.
Czy moglibyście opowiedzieć o swoim doświadczeniu mentoringu w kursie „Dbam o równość płci”. Na czym polegały Wasze działania?
MŚ: Pracowałem z nauczycielami i nauczycielkami bardzo różnych przedmiotów oraz osobami z kadr psychologiczno-pedagogicznych. Była też pracownica kuratorium oświaty. Te osoby chciały zdobyć nową wiedzę i sprawdzić, czy w ich szkołach wszyscy – bez względu na płeć – mają równe szanse realizacji swoich zainteresowań. Pracowaliśmy nad tym, co można zrobić, aby szkoła stała się bardziej włączająca i była miejscem otwartym dla wszystkich uczniów i uczennic, pracowników i pracownic.
AK: Ja prowadziłam webinary dla kadry nauczycielskiej, pokazywałam różne materiały źródłowe. Na przykład oglądaliśmy filmy przedstawiające nierówności płciowe. Pod ich wpływem osoby bardzo się otwierały. Opowiadały nie tylko o swojej pracy w szkole, ale także szerzej: o swoim życiu. Te historie były niezwykle poruszające. […]
Kurs „Dbam o równość płci” odbywał się w ramach „Szkoły otwartości”. Wiemy, że otwartość to nie cecha osobowości, lecz umiejętność, którą można trenować. Czy moglibyście powiedzieć o tym, jak to robić?
MŚ: Dla mnie bardzo ważny jest język komunikacji. Już dobrych kilkanaście lat temu zacząłem się zastanawiać nad tym, jak komunikuję się z otoczeniem. Od tego czasu wprowadzam język włączający, który dziś na szczęście powoli staje się coraz powszechniejszy. W klasie nie ma już tylko uczniów, ale są uczniowie i uczennice. W miejsce komunikatu: „Porozmawiaj o tym z kolegą z ławki” pojawił się komunikat: „Porozmawiaj o tym z osobą, która obok ciebie siedzi”. To bardzo ważna zmiana.
Nauczycielom i nauczycielkom często wydaje się, że komunikują się ze wszystkimi osobami w klasie w sposób równy. Po przyjrzeniu się można jednak dostrzec, że wyróżniają pewne osoby. W wielu przypadkach – i tak było także ze mną – okazuje się, że częściej komunikują się z chłopcami. Łatwo zrobić takie statystyki. Wystarczy poprosić koleżankę czy kolegę z pokoju nauczycielskiego, aby policzył, z kim komunikuję się na lekcji. Centrum Edukacji Obywatelskiej ma zresztą dobry sposób na tę nierówność. Zamiast wyboru nauczyciela wystarczy wskazywać rozmówcę lub rozmówczynię w sposób losowy.
AK: Ostatnio pomyślałam, że otwartości uczy się nie poprzez działanie, ale będąc w jakimś nastawieniu. Istnieje przecież hidden curriculum, program ukryty, czyli to, czego młoda osoba uczy się, gdy przebywa w szkole i obserwuje nauczyciela. To, jak zakoduję moim uczniom widzenie ról płciowych, nie wynika więc tylko z tego, jak zaplanuję kartę pracy. […]
W ramach Szkoły Otwartości prowadzimy nowy projekt „Chronię przed dyskryminacją”. Jaka jest waszym zdaniem relacja edukacji antydyskryminacyjnej i dbania o równość płci?
Foto: www.portalsamorzadowy.pl
Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski
Oto post z bloga „Pedagog”, zamieszczony tam przez prof. Bogusława Śliwerskiego 1 października 2023 roku:
Z niemieckimi pedagogami o pedagogice religii
Wraz z prof. UŁ Anetą Rogalską-Marasińską odbyliśmy wielogodzinną rozmowę z niemieckimi pedagogami z Katolickiego Uniwersytetu Eichstaett-Ingolstadt – kierownikiem Katedry Pedagogiki Religii, Katechetyki i Dydaktyki Religijnej – prof. Ulrichem Kropačem, dyrektorem administracyjnym Katedry – Klausem Königem oraz adiunktem ks. dr. Mariuszem Chrostowskim. Naukowcy z Niemiec przyjechali do Polski, by przeprowadzić rozmowy z naszymi pedagogami na temat religii w kształceniu ogólnym w naszych krajach.
Rozmowa dotyczyła roli religii w polskim społeczeństwie oraz kompetencji religijnych osób dorosłych, niezależnie od tego, czy ktoś sam jest osobą religijną, czy nie. Ze względu na silny wpływ religii na społeczeństwo i politykę, niemieccy pedagodzy mówili o tym, w jakim stopniu kompetencje religijne powinny być częścią kanonu ogólnego kształcenia w szkołach.
Tego typu problematyka rodzi szereg kwestii, jak np. Jak powinna być zorganizowana edukacja religijna, aby z jednej strony zabezpieczyć prawo człowieka do wolności wyznania (zarówno w jego pozytywnym, jak i negatywnym rozwoju), a z drugiej strony jak zwiększyć potencjał edukacyjny religii lub uznać i ograniczyć ewentualne przejawy fundamentalizmu? Jaka forma organizacji edukacji religijnej jest odpowiednia: edukacja wyznaniowa, wielowyznaniowa czy też religioznawcza? Które kompetencje cząstkowe należą do kompetencji religijnych? Jakie specyfikacje merytoryczne należy wprowadzić? W jaki sposób można prowadzić dialog między ludźmi religijnymi i „religijnie niemuzykalnymi” (Max Weber), co jest niezbędnym w ideologicznie pluralistycznym społeczeństwie? itd.
W międzyczasie dążenia sekularyzacyjne w Niemczech znacznie zmieniły wymowę chrześcijaństwa w tym kraju, nawet jeżeli chrześcijański charakter społeczeństwa jest nadal widoczny. Podobnie też skutki sekularyzacji dotarły również do Polski. W celu poszukiwania odpowiedzi na postawione pytania, zostanie powołany interdyscyplinarny zespół ekspertów z obu krajów, których praca będzie przedmiotem wspólnych dyskusji, badań.
Spotkanie z niemieckimi naukowcami inicjuje ciekawą i owocną współpracę bilateralną. Prof. UŁ Aneta Rogalska-Marasińska pojedzie do tej uczelni z rewizytą, by zobaczyć w ramach hospitowanych zajęć dydaktycznych, w jaki sposób są wdrażane przez kadrę akademicką powyższego Uniwersytetu założenia edukacji na rzecz zrównoważonego rozwoju.
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Foto: www.facebook.com/photo/
Siedziba I LO w Rzeszowie
Oto fragmenty wartej upowszechnienia informacji, zamieszczonej dzisiaj (2 października 2023 r.) na „Portalu Samorządowym – Edukacja”:
To ma być szkoła bez ocen – w I LO w Rzeszowie już zaczęły się zmiany
Chcemy, żeby młodzi ludzie uczyli się dla siebie, a nie wychodzili z założenia: przychodzę do szkoły, więc ty nauczycielu mnie ucz – powiedział Piotr Wanat, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. Szkoła przymierza się do rezygnacji z ocen. Zmiany już się zaczęły.
>Zmiany w liceum wprowadzane są ostrożnie. Zaczęły się od języka francuskiego, czyli drugiego języka obcego.
>Uczniowie będą działać według planu i w oparciu u podstawę programową. Zapisano w nim, co dokładnie mają wiedzieć, umieć i rozumieć.
>Będą mieć prace projektowe i możliwość zaliczania określonych partii materiału we własnym rytmie i tempie, wtedy, gdy będą do tego gotowi. Na koniec dostaną informację, na jakim poziomie opanowali materiał.
I LO przy ulicy 3 Maja to najstarsze liceum w Rzeszowie. Dyrektorem od 2015 roku jest Piotr Wanat, uczy historii w klasie biologiczno-chemicznej. Postanowił, że szkoła zmieni podejście do nauki, ocen i uczniów, a przynajmniej spróbuje, ponieważ uważa, że szkoła musi podążać za wymaganiami współczesnego świata.
Jego zdaniem szkoła nie może być skostniałą instytucją z pruskim sposobem nauczania, który raczej przeszkadza niż wspiera. Trzeba dostosowywać się do rzeczywistości i oczekiwań młodego pokolenia. „Ono chce być samodzielne, mieć wpływ na proces uczenia się i działać” – powiedział.
Zmiany w liceum wprowadzane są ostrożnie. Zaczęły się od języka francuskiego, czyli drugiego języka obcego. Uczniowie klas I i II, którzy mają lekcje z nauczycielką Agnieszką Mynart, nie będą dostawali ocen cząstkowych, tylko stopnie na zakończenie semestru i roku, bo takie jest prawo oświatowe.
Uczniowie będą działać według planu i w oparciu u podstawę programową. Zapisano w nim, co dokładnie mają wiedzieć, umieć i rozumieć. Będą mieć prace projektowe i możliwość zaliczania określonych partii materiału we własnym rytmie i tempie, wtedy, gdy będą do tego gotowi. Na koniec dostaną informację, na jakim poziomie opanowali materiał. [,,,]
„Trzeba więc zmienić sposób nauki. Uczeń ma być aktywny na lekcji, dostawać wskazówki, uczniowie mają uczyć się od siebie nawzajem, a nauczyciel ma być kierownikiem i pomocnikiem w procesie uczenia się” – zwrócił uwagę Piotr Wanat. Jego zdaniem szkoła już dawno przestała być jedynym źródłem wiedzy, dla młodych nieprzebranym źródłem informacji jest dziś internet. „Wiedzą i rozumieją więcej niż się nauczycielom wydaje. Młodzi są jak gąbka, nasiąkają wszystkim co dookoła. Dla nich tak samo ważne są wyjścia ze szkoły, wyjazdy i wycieczki. Uczenie się jest procesem naturalnym, który dzieje się także nieświadomie” – podkreślił dyrektor I LO.
Wanat nie jest też zwolennikiem zasypywania uczniów zadaniami domowymi. „Uczeń ma się uczyć na lekcji, a nie po lekcji” – powiedział. Lektury? Oczywiście trzeba czytać. Języki obce? Niezbędny jest codzienny kontakt z językiem, systematyczność. „Natomiast maturzysta, który przygotowuje się do egzaminu z języka polskiego, angielskiego, matematyki, rozszerza biologię i chemię, czy potrzebuje jeszcze pisać zadanie domowe z innego przedmiotu? Dla zabicia czasu w sobotę i niedzielę?” – zapytał retorycznie. […]
Piotr Wanat jeździ po Polsce, spotyka się z dyrektorami różnych szkół, w których zdecydowano się na proces odejścia od ocen. Efekt jest taki, że wyniki poszybowały w górę, „choć nie od razu” – zaznaczył.
Zanim I LO zrezygnuje z oceniania, dyrektor Wanat sprawdzi, jak brak stopni z francuskiego zmienił przez rok uczniów i ich zaangażowanie. Jeżeli to się sprawdzi, od września przyszłego roku nie będzie ocen z drugiego języka obcego. „Chcemy doceniać uczniów, a nie oceniać” – podkreślił Piotr Wanat, którego taką ideą zaszczepił w trakcie szkoleń Instytut Zwinnej Edukacji. […]
Cały tekst „To ma być szkoła bez ocen – w I LO w Rzeszowie już zaczęły się zmiany” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
W minioną sobotę 30 września 2023 r., po ponad miesięcznej przerwie (ostatni wpis „Bohaterowie antycznej tragedii” pojawił się 17 sierpnia), Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu tekst, w którym obnaża prawdę o pisowskiej obietnicy przedwyborczych „nagród” dla nauczycieli. Oto fragmenty tego posta i link do pełnej wersji:
Niezwykłe perypetie wyborczej kości dla nauczycieli
W 39. numerze tygodnika „Przegląd” Tomasz Jastrun dzieli się odczuciami po podwyżce swoich świadczeń kombatanckich. Urzędowe pismo w tej sprawie otrzymał wraz z listem od premiera Morawieckiego, jak pisze: „…podniosłym, nawet patetycznym, o wdzięczności, o zasługach”… Poeta, pisarz i felietonista, znany jako zaciekły wróg PiS, z niejakim zakłopotaniem przyznaje, że poczuł „coś… coś jakby wdzięczność”. Jest zakłopotany, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że to gest władzy wynikający jedynie z przedwyborczego wyrachowania. A jednak… skuteczny. Swoje odczucia przyrównuje Jastrun do odruchu psa, któremu rzucono właśnie mięsistą kość.
Podobna kość wyborcza, choć – jak za chwilę wykażę – mocno oskrobana z mięsa, została przygotowana dla nauczycieli. Grupy wyborców na tyle dużej, że nawet niewielki odsetek „odruchowo wdzięcznych” może przełożyć się na tysiące dodatkowych głosów, bezcennych dla zachowania władzy. Kupionych niewielkim kosztem i bez żadnych zobowiązań.
***
Pomysł ujrzał światło dzienne krótko przed wakacjami, kiedy premier Morawiecki i przewodniczący Duda podpisali porozumienie rządu z „Solidarnością”. Zapowiedziano w nim rozmaite profity pieniężne dla tzw. budżetówki, w tym przyznanie nauczycielom jednorazowej nagrody w wysokości 900 złotych netto (1125 złotych brutto), z okazji 250. rocznicy utworzenia Komisji Edukacji Narodowej. Już w początkach lipca powstała stosowna nowelizacja Karty Nauczyciela. Pojawiły się oczywiście komentarze, że wypłata planowana w przeddzień wyborów jest po prostu politycznym przekupstwem, a jej kwota – żenująco niska, ale sprawa szybko przycichła. Przedwyborczych „prezentów” dla różnych grup społeczeństwa władza przygotowała tak wiele, że ta korupcja polityczna przestała już dziwić i bulwersować, a co do kwoty, to jednak lepiej jest mieć dodatkowe 900 złotych w kieszeni niż ich nie mieć. Szczególnie, gdy się mało zarabia.
Sprawa wróciła na tapet w drugiej połowie września, kiedy zaczęły się przygotowania do wypłaty. Ustalenie listy beneficjentów nastąpiło na dzień 20 tego miesiąca, na podstawie wpisów w Systemie Informacji Oświatowej. 24 września, jako dyrektor szkoły niepublicznej, otrzymałem z warszawskiego Biura Edukacji wzór wniosku o dotację celową wraz z instrukcją, że mam wpisać do niego liczbę nauczycieli wg owej listy, oraz kwotę obliczoną przez pomnożenie jej przez 1125, czyli maksymalną wysokość dotacji zapisaną w ustawie. […]
W opublikowanym na stronie MEiN wyjaśnieniu możemy przeczytać m. in., że oczywiście, do jednostek samorządu terytorialnego będą przekazywane środki powiększone o 19,64%, czyli o kwotę ZUS opłacanego przez pracodawcę. Trzeba mieć jednak świadomość, Drogi Czytelniku, że zapis w ustawie mówi coś innego. W artykule 92a ust. 1 Karty Nauczyciela widnieje jak byk kwota nagrody w wysokości 1125 złotych, zaś w artykule 92d ust. 5 – stwierdzenie, że jest to maksymalna wysokość dotacji celowej, jaka może zostać udzielona przez organ dotujący (jednostkę samorządu terytorialnego) na jednego uprawnionego nauczyciela. Zgodnie z literą prawa nie jest zatem ważne, ile pieniędzy rząd przekaże na ten cel. Zapis ustawowy jednoznacznie wskazuje, że samorząd może na każdego uprawnionego przekazać jedynie 1125 złotych dotacji. Jeśli wypłaci więcej – nawet w ramach środków otrzymanych z MEiN – postąpi wbrew ustawie. Nie wiem, jak sobie z tym problemem poradzą skarbnicy miast i gmin, ale zawarta w wyjaśnieniu MEiN interpretacja, która zdaje się otwierać potrzebną furtkę, jest typowym przykładem prawa powielaczowego. Ministerstwo nie jest władne zmienić zapisu ustawowego. Tymczasem jednak sprytnie pozbyło się kłopotu, bo przecież dało do dyspozycji wystarczająco dużo pieniędzy. […]
Drodzy Nauczyciele!
Rząd przekazuje na rzecz każdego z Was około 1350 złotych. Czyni to ze swoich rzekomo pieniędzy, choć tak naprawdę, to „pani płaci, pan płaci, wszyscy płacimy”. Próbuje Was w ten sposób kupić i to niezwykle tanim kosztem. W praktyce, z przekazanej kwoty budżet w ciągu miesiąca blisko połowę otrzyma z powrotem, w postaci opłat na ZUS, składki zdrowotnej oraz podatku. Jeśli zaś pójdziecie ochoczo wydać otrzymany majątek, kolejne około 150 złotych powróci do budżetu w postaci VAT. Na czysto kosztujecie więc jedynie nieco ponad 600 złotych. To naprawdę niewysoka cena za pozostawienie u władzy niekompetentnej ekipy, która nie ma Wam niczego do zaoferowania, poza własną ideologią i samozadowoleniem.
Jeśli w tym miejscu ktoś miałby ochotę przypomnieć, że przecież mają być jeszcze bony na laptopy na 2500 złotych, to muszę mu uprzytomnić, że otrzymają je nie wszyscy, że obdarowani prawdopodobnie zapłacą podatek od wartości otrzymanego bonu, że chcąc mieć dobry sprzęt i legalne oprogramowanie będą musieli sporo do tej kwoty dołożyć, a w ogóle to niezbędny sprzęt powinni mieć zapewniony w miejscu pracy. I niekoniecznie muszą to być laptopy, finansowane podobno z Krajowego Funduszu Odbudowy, z którego obecna władza nie dostała jeszcze ani grosza, i prędzej z niego zrezygnuje, niż spełni warunki uruchomienia.
Apeluję więc w tym miejscu, żebyśmy nie sprzedali przyszłości polskiej edukacji, czyli także naszego społeczeństwa, za bardzo mocno oskrobaną kość wyborczą!
PILNE! Opublikowano właśnie rozporządzenie w sprawie wsparcia dla nauczycieli na zakup laptopów. Otrzymają je tylko pracujący w klasach 4-8 SP. Wnioski będą uruchomione w tygodniu przedwyborczym, w ciągu czterech kolejnych dni.
W ustawie z 7 lipca była mowa o wszystkich nauczycielach, choć trzeba przyznać, że pozostawiono furtkę dla rozłożenia tego procesu w czasie. Niby wszystko jest logiczne, ale…[…]
Cały tekst „Niezwykłe perypetie wyborczej kości dla nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/
O tym jakiej wysokości nagrodę rzeczywiście dostaną nauczyciele „na rękę” szczegółowo poinformował w miniony piątek „Portal Samorządowy”:
„Nie blisko 900 zł, a 767 zł na rękę. Tyle nagrody specjalnej dostaną nauczyciele” – TUTAJ
Tekst, którego fragmenty zamieszczamy poniżej pojawił się na blogu „Co z tą edukacją”, prowadzonym przez Jarosława Blocha w miniony piątek – 25 września 2025 roku. Czekaliśmy z jego udostępnieniem na OE do soboty, gdyż odnosi się on do problemów zbliżających się wyborów parlamentarnych i miejsca edukacji w programach startujących w nich partii, a nie chcieliśmy tymi treściami dodatkowo „dołować” samopoczucia naszych czytelniczek i czytelników w dni robocze…
Edukacja w kampanii wyborczej
Idą kolejne wybory. Kampania trwa. Co mówią o edukacji deklaracje wyborcze poszczególnych partii? Zróbmy przegląd. W tym celu wysłałem mail z jednakowymi pytaniami do wszystkich koalicji wyborczych, a w przypadku gdy nie znalazłem kontaktu do koalicji, wysłałem do poszczególnych partii tworzących obecne koalicje. Uczyniłem to 15 sierpnia, dając poszczególnym partiom (koalicjom) czas na odpowiedź do końca sierpnia, aby we wrześniu zaprezentować wyniki na blogu.
Mail wysyłałem na biuro prasowe poszczególnych partii. Jego treść była następująca: „Dzień dobry, prowadzę blog o edukacji. Piszę post o planach poszczególnych partii względem oświaty. Chciałbym porównać zamiary poszczególnych partii w kontekście nadchodzącej kadencji sejmu.
Biorąc pod uwagę utrzymanie lub przejęcie władzy interesuje mnie:
1.Czy partia planuje kolejne zmiany organizacyjne w systemie oświaty? (jeśli tak, to jakie, w jakim zakresie?).
2.Czy partia planuje zmiany w podstawach programowych? (jeśli tak, to w zakresie jakich przedmiotów?)
3.Czy planowane są w kolejnej kadencji podwyżki dla nauczycieli? (jeśli tak, to o ile %, lub ile w stosunku do średniej krajowej i z czego te podwyżki będą finansowane?)
Proszę o krótkie i konkretne odpowiedzi do końca sierpnia”.
Dlaczego takie pytania? Bo są konkretne. Jako nauczyciela interesuje mnie, czy nadal będzie ktoś stawiał oświatę na głowie i dezorganizował naszą pracę, czy dzieci wciąż będą się uczyły wielu niepotrzebnych rzeczy i czy dostanę od nowego rządu podwyżkę. Interesuje mnie też skąd rządzący wezmą na podwyżki, by nie okazało się, że ktoś po wyborach powie, że chciał, ale nie miał pieniędzy…
Odpowiedziała mi… jedna partia (stan na dzień 25.09) – Polska 2050. Od reszty nie otrzymałem nic, nawet nie starano się zbyć mnie linkiem do programu, po prostu ktoś odbierający mail mnie olał. Widać wydałem się zbyt mało ważny. Dziesięć wysłanych maili – jedna odpowiedź. To kiepski wynik. Większość partii zignorowała obywatela. Nie dziwię się, że nie odpowiedziały trzy partie tworzące Zjednoczoną Prawicę, bo tu będzie raczej szkodliwa kontynuacja, a oni rozmawiają głównie ze swoimi. Dziwi mnie brak odzewu od reszty, podobno poszukującej każdego głosu…
Odpowiedź od Polska 2050 nie była konkretna, ale przynajmniej była. Zamieszczam ją poniżej w całości:
1.Czy partia planuje kolejne zmiany organizacyjne w systemie oświaty? (jeśli tak, to jakie, w jakim zakresie?).
Przedstawiliśmy całościowy plan zmian w edukacji. Proponujemy m.in. powołanie niezależnej Komisji Edukacji Narodowej w miejsce upolitycznionych kuratoriów oświaty. Cała treść dokumentu dostępna
– TUTAJ
2.Czy partia planuje zmiany w podstawach programowych? (jeśli tak, to w zakresie jakich przedmiotów?)
Tak. Zamierzamy odchudzić podstawę programową i postawić przede wszystkim na kompetencje przyszłości.
3.Czy planowane są w kolejnej kadencji podwyżki dla nauczycieli? (jeśli tak, to o ile %, lub ile w stosunku do średniej krajowej i z czego te podwyżki będą finansowane?
Proponujemy stopniowe podnoszenie wynagrodzenia, aż do poziomu średniego wynagrodzenia krajowego dla nauczycieli stażystów. Ten cel powinien zostać osiągnięty najdalej w ciągu trzech lat. Wynagrodzenie to powinno rosnąć w odniesieniu tak do umiejętności i wiedzy nauczyciela, jak i oceny jego pracy dydaktycznej-wychowawczej. Zachęcamy również do zapoznania się z naszym Planem Edukacja dla Przyszłości: TUTAJ
Foto: pixabay.com(www.wloclawek.naszemiasto.pl)
„Portal Samorządowy – Edukacja” zamieścił dzisiaj (29 września 2023 r.) tekst, w którym podjęto – w konsekwencji listu, jaki na ten temat nadszedł do redakcji – problem wspólnych dla dziewcząt i chłopców lekcji wf. Oto obszerne fragmenty tego artykułu:
[…]
Zgodnie z przepisami obowiązkowe zajęcia z wychowania fizycznego mogą być prowadzone w grupie oddziałowej, międzyoddziałowej lub międzyklasowej, a w przypadku zespołu szkół – także w grupie międzyszkolnej, liczącej nie więcej niż 26 uczniów. Jeśli w klasie jest mniej niż 26 osób, to zajęcia są koedukacyjne i to niezależnie od tego, czy to lekcje wychowania fizycznego na basenie, hali sportowej czy na bieżni.
To błąd – przekonuje nauczyciel WF z wieloletnim stażem, który napisał w tej sprawie do Portalu Samorządowego
– Chłopcy tacy słabiutcy, mniej umięśnieni wstydzą się dziewcząt, dziewczyny się wstydzą chłopaków i mogłoby się wydawać, że to wstydzenie to takie niby nic, ale efektem tego są po pierwsze liczne zwolnienia w wf-u, po drugie koedukacyjne zajęcia wychowania fizycznego nie sprzyjają bezpieczeństwu, po trzecie także wymagania wobec uczniów są wyznaczone ze względu na płeć – przekonuje nauczyciel.
Sam na co dzień prowadzi zajęcia w jednym ze śląskich liceów i jak pisze – zorganizowanie atrakcyjnych i bezpiecznych zajęć w grupie, w której znajdują się zarówno chłopcy jak i dziewczęta, jest praktycznie niemożliwe.
– Podam przykład jednej z klas w której uczę. Jest tam dziesięciu silnych, sprawnych chłopaków i 16 dziewcząt, które są o połowę mniejsze i lżejsze – kiedy oni grają razem, to aż się prosi o kontuzję. I to nie zależnie czy chciałbym, żeby zagrali w piłkę nożną, koszykówkę, piłkę ręczną czy siatkówkę – dobrze atakujący w siatkówce chłopiec połamie tym dziewczynom palce – stwierdza i zaznacza, że nawet jeśli stara się dopasować zajęcia do tych, które wolę dziewczynki, ktoś zawsze jest niezadowolony. […]
Kwestię podziału uczniów na grupy ze względu na płeć na zajęciach wychowania fizycznego reguluje § 7 ust. 4 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 28 marca 2017 r. w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół [TUTAJ]
Stanowi on, że w klasach IV-VIII szkoły podstawowej i w szkole ponadpodstawowej zajęcia wychowania fizycznego, w zależności od realizowanej formy tych zajęć, mogą być prowadzone łącznie albo oddzielnie dla dziewcząt i chłopców. Liczebność grupy nie powinna przekraczać 26 uczniów – jak liczne będą to grupy, czy będą to grupy koedukacyjne czy oddzielne dla dziewcząt i chłopców – to zależy już od dyrektora, który decyduje o tym po konsultacji z nauczycielami lub nauczycielem wf-u. […]
O to czy lekcje wychowania fizycznego dla chłopców i dziewczynek powinny odbywać się razem zapytaliśmy też czytelników Portalu Samorządowego. Zdecydowana większość uważa, że powinno to zależeć od rodzaju zajęć, a więc dostrzega potrzebę by chociaż częściowo podział na chłopców i dziewczynki był wprowadzony.
Cały tekst „Nauczyciel pisze do redakcji: Dziewczynki i chłopcy nie powinni spotykać się na wf-ie” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja
Po przerwie wakacyjnej (akademickiej) wracamy do tradycji zamieszczania w czwartkowe przedpołudnia informacji o środowych spotkaniach w „Akademickim Zaciszu”. Czynimy to już dzisiaj – 28 września – gdyż już wczoraj prof. Roman Leppert – gospodarz tych spotkań – poprowadził rozmowę z zaproszonymi gośćmi na temat „Pytanie o sens edukacji”.
W rozmowie, nie tylko na ten temat, uczestniczyli:
– Dr Lidia Bielinis z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie,
– Monika Eilmes reprezentująca Fundację Orange,
– Prof. AMW Piotr Zamojski z Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
Wszystkim, którzy wczoraj nie oglądali i nie mogli usłyszeć tej rozmowy zapraszamy do nadrobienia tej straty:
„Pytanie o sens edukacji” – TUTAJ
Ewa Przybysz- Gardyza prowadzi bloga „Dla nauczycieli”. Do dzisiaj nie trafiliśmy na niego, ale los uśmiechnął się do nas tego ranka. Poniżej prezentujemy obszerne fragmenty jej najnowszego wpisu:
Alfabetyzm cyfrowy na miękko
Podczas panelu dyskusyjnego na konferencji ART.DATA prowadzący zapytał mnie o przyszłość edukacji. Bez wahania odpowiedziałam, że marzę o tym, aby kompetencje cyfrowe przestały być celem samym w sobie, a stały się naszym zasobem służącym do odbierania, ale i współtworzenia otaczającego nas świata. Teraz, kiedy o tym myślę, dodałabym jeszcze jedną rzecz: marzę o tym, aby kompetencje cyfrowe zaczęły być powszechnie rozumiane nie tylko jako techniczna umiejętność korzystania z urządzeń cyfrowych, ale też jako umiejętność krytycznego myślenia przy wyszukiwaniu informacji, ich ocenie oraz tworzeniu treści, a także umiejętność komunikacji i zachowania bezpieczeństwa (swojego i innych). Taka zresztą jest ich definicja
Według UNESCO alfabetyzm cyfrowy to umiejętność wyszukiwania, zarządzania, rozumienia, włączania, komunikowania, oceniania i tworzenia informacji w sposób bezpieczny i właściwy za pomocą urządzeń cyfrowych oraz w sieci w celu uczestniczenia w życiu ekonomicznym i społecznym. Składają się na to pojęcie kompetencje określane jako alfabetyzm komputerowy, informatyczny, informacyjny oraz medialny.* I chociaż alfabetyzm to nie do końca to samo, co kompetencje, bardzo często pojęcia te stosowane są zamiennie. Ja też pozwolę sobie w tym artykule postawić między nimi znak równości.
Oczywiście, aby rozwijać kompetencje cyfrowe potrzebujemy dostępu do technologii. Tak, jak ucząc się czytać potrzebujemy tekstów czy ucząc się pisać korzystamy z kartki i ołówka. A jednak różnica jest widoczna – kiedy w pierwszych klasach w szkole rozwijamy umiejętności czytania i pisania, nie zatrzymujemy się na składaniu liter, ale analizujemy teksty, szukając tego, czego wprost w tekście nie napisano, poznajemy różne rodzaje zdań oraz tworzymy coraz dłuższe wypracowania skupiając się na poprawności i spójności. Jest to zapisane w podstawie programowej, znajduje się w podręcznikach i stanowi wręcz trzon edukacji językowej każdego ucznia i uczennicy.
Tymczasem w zakresie kompetencji cyfrowych często zatrzymujemy się na dostępie do sprzętu i umiejętnościach technicznych (obsługa hardware i software). W podstawie programowej do informatyki znajdziemy przede wszystkim kompetencje twarde, a te miękkie – jak rozumienie przekazu reklamowego czy rozumienie tekstu czytanego – zawarte są w podstawach programowych innych przedmiotów (głownie język polski, wos) i zwykle kształtowane są za pomocą podręczników, a nie mediów cyfrowych. Zagadnieniom tym poświęca się zdecydowanie zbyt mało uwagi.
Nie przekłada się to na życie codzienne, które w dużej mierze spędzamy w sieci. 66,3% Polaków korzysta z social mediów, spędzając tam średnio 2 godz. dziennie. Przeciętnie Polacy każdego dnia oglądają telewizję przez ok. 3,5 godz., słuchają radia przez 2 godz., a niecałe 1,5 godz. spędzają na czytaniu prasy (online i w wersji papierowej).** Algorytmy projektowane przez wielkie światowe firmy wrzucają nas do baniek i podpowiadają, co mamy czytać lub oglądać. Nie każdy rozumie, jak to działa. Zaledwie niektórzy próbują wyjść poza tę bańkę, sprawdzają różne źródła informacji czy zastanawiają się, zanim poślą wiadomość dalej w świat.
Kolejną trudność stanowi komunikacja online. Ze świecą szukać lekcji, na których dzieci i młodzież uczą się tworzenia treści online, poznają zasady działania dezinformacji i trenują prawidłowe reakcje na nią, rozwijają umiejętność rozpoznawania swoich emocji i komunikowania się w zgodzie ze sobą i z szacunkiem dla innych osób. Uczniowie i uczennice uczą się o prawie autorskim (mam nadzieję), ale poprzestają najczęściej na „wiedzy o” zamiast „wiedzy jak” i ćwiczeniom praktycznym w pisaniu w oparciu o materiały znalezione w sieci.
Wiedza o sieci i nowoczesnych technologiach jest nadal celem samym w sobie. Tymczasem należy skupić się na tym, jak wykorzystywać technologie do innych celów, np. do rozwijania kompetencji współpracy (dobrą praktyką są tu np. projekty eTwinning), organizacji pracy czy rozwiązywania problemów.
Być może jest jeszcze za wcześnie. […]
Być może dorośli zbyt mało potrafią, aby kształtować umiejętności młodszych. […]
Być może nauczyciele i nauczycielki za bardzo skupiają się na urozmaicaniu lekcji z wykorzystaniem różnych aplikacji. […]
Być może za bardzo polegamy na podręcznikach. […]
Być może za bardzo polegamy na szkole. […]
Być może zbyt wiele wolności dajemy firmom dostarczającym informacje. […]
Nie znam przepisu na idealną edukację cyfrową. Niestety, jest to proces tak skomplikowany i uwarunkowany wieloma czynnikami, że trudno przewidzieć z pewnością, jakie rozwiązania przyniosą zamierzony efekt. Możemy jednak próbować, uważnie obserwując, badając efekty i reagując w razie potrzeby. Ja przetestowałam odejście od podręczników i pracę projektową z wykorzystaniem zasobów sieci. Widziałam, że moim uczniom dało to dużo. Jednak aby efekt był trwały, potrzebne są działania kompleksowe – szkolne i systemowe.
Zacznijmy od zmiany myślenia – alfabetyzm cyfrowy to nie tylko obsługa komputera. To szereg kompetencji miękkich, których trzeba nie tylko nauczyć, ale też wytrenować na tyle, aby stały się nawykami.
Cały tekst „Alfabetyzm cyfrowy na miękko” – TUTAJ
Źródło: www.dlanauczycieli.blogspot.com
Na fejsbukowej stronie „Istota Rzeczy” trafiliśmy na informacje Borysa Binkowskiego o jego serii podcastów, zamieszczanych od miesiąca na YoyTube. Dla „posmakowania” tej oferty proponujemy wysłuchanie trzeciej części tej serii:
Czym jest wiedza? Jak sprawić, żeby uczyć się sprawniej i dłużej zapamiętywać.
W trzecim odcinku podcastu „ Istota Rzeczy” odpowiem na te pytania, będzie więc masa praktycznej wiedzy o tym… jak gromadzić wiedzę, w tym:
>znaczenie mistrza/nauczyciela/trenera,
>efekt wczesnej ekspozycji,
>motywacja wewnętrzna, wewnątrzsterowność,
>krzywa zapominania/zapamiętywania,
>natychmiastowy feedback,
>wielozmysłowość, angażowanie zmysłów,
>znaczenie emocji (rola dopaminy),
>nawyki i samokontrola,
>środowisko sprzyjające nauce,
>porady sprzyjające nauczaniu (czyli mini poradnik dla edukatorów).
Podcast: „Czym jest wiedza. Jak się uczyć sprawnie i szybko” – TUTAJ
x x x
Wszystkie zamieszczone dotąd na YouTube części serii podcastów „ISTOTA RZECZY” – TUTAJ
Foto: Bastek Czernek[www.plus.polskanews.pl]
Jakub Tylman, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Kawalerów orderu Uśmiechu w Śremie, autor edukacyjnych książek dla dzieci i nie tylko
Dzisiaj prezentujemy obszerne fragmenty wywiadu z Jakubem Tylmanem, zamieszczonego na stronie CEO:
Szkoła, do której każdy chce przyjść
Jak powinna być nowoczesna szkoła i jak ją zbudować? Przeczytaj wywiad z nauczycielem Jakubem Tylmanem, laureatem Nagrody im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata” za rok 2022. Zgłoś siebie lub inną osobę do nowej edycji Nagrody.
Bartosz Marzec: W 2022 roku otrzymałeś Nagrodę im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”. Ciekawi mnie, jakim nauczycielem jesteś na co dzień.
Jakub Tylman: Stawiam na budowanie relacji z młodymi ludźmi. One są kluczowe. Staram się przy tym pokazać, że można uczyć w sposób inny niż standardowy, na przykład zastąpić książki działaniem i doświadczaniem. Jasne, trzeba realizować podstawę programową, ale warto robić to w sposób przyjazny dzieciom. Reżim, który panuje w szkołach prowadzonych według archaicznego, pruskiego modelu, powinien już dawno przejść do historii.
Nagroda im. Ireny Sendlerowej jest przyznawana nauczycielom i osobom pracującym z młodzieżą, którzy rozbudzają wrażliwość i empatię u swoich uczniów. Do nagrody można zgłosić siebie lub inna osobę – zgłoszenie musi zawierać opis dwóch działań na rzecz młodzieży. Wiem, że Ty zgłosiłeś się między innymi z kampanią społeczną „Szkoły bez zadań domowych”.
Tak, w 2018 roku byłem jednym z inicjatorów tej kampanii. Są badania, które udowodniły, że zadania domowe nie wpływają na poziom edukacji. By nie przytłaczały one dzieci i ich rodziców, wystarczy przemodelować lekcję. Nie twierdzę jednak, że powinniśmy całkiem odejść od zadań domowych. Warto jednak wykorzystać ich inne formy, na przykład długoterminowe zadanie domowe. Uczeń ma wtedy możliwość znaleźć czas i nabrać ochoty na wykonanie zadania. Inna forma to zadania dla chętnych. Jeśli dzieci znajdą przestrzeń i zechcą je wykonać, powinny być wynagradzane ocenami lub punktami. Jest dużo podobnych rozwiązań, które się sprawdziły. Niestety korzysta z nich tylko ułamek procenta szkół. Smuci mnie to jako inicjatora kampanii, która nie wyrządza krzywdy, ale pomaga wielu polskim rodzinom. […]
Jak rodzice reagują na Twoje podejście do uczenia? Spotykasz się z oporem czy raczej entuzjazmem?













