Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dzisiejsza sobota (4 listopada 2023 r.) winna – naszym zdaniem – rozpocząć się od lektury tekstu, jaki wczoraj zamieścił prof. Bogusław Śliwerski na swoim blogu „pedagog”. Poniżej prezentujemy dwa fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

 

                                          Raport OECD o stanie edukacji zawodowej na świecie

 

W powyborczej Polsce trwają przygotowania do powołania rządu, a tym samym także zmian w powszechnej edukacji i szkolnictwie wyższym, toteż byłoby dobrze, by aspirujący do przejęcia Ministerstwa Edukacji i Nauki (z nadzieją na jego likwidację) poświęcili trochę czasu na przeczytanie Raportu OECD „Education et Glance 2023„. Tegoroczna edycja została poświęcona (wy-)kształceniu zawodowemu w najwyżej rozwiniętych krajach na świecie.

 

Jak pisze sekretarz generalny OECD we wstępie do niniejszego Raportu o konieczności przygotowania młodych pokoleń do podjęcia studiów wyższych i wejścia w dorosłe życie zawodowe:

 

W krajach OECD uczęszcza do szkolnictwa zawodowego 45 proc. wszystkich uczennic i uczniów, przy czym w takich krajach jak Holandia czy Czechy ów odsetek wynosi 75 proc. Niestety, w wielu państwach traktuje się szkoły zawodowe jako placówki ostatniego wyboru. Zbyt często wykształcenie zawodowe nie jest postrzegane przez kończących edukację początkową jako ich szansa życiowa, toteż trzeba zmienić motywację uczniów, by ścieżka kształcenia zawodowego była przez nich postrzegana jako atrakcyjna, a tym samym była lokowana na pierwszym miejscu edukacyjnych aspiracji.

 

Jeśli edukacja zawodowa powinna bardziej odpowiadać potrzebom nie tylko rynku pracy, ale także uczniów, to musi być też bardziej atrakcyjna i dostępna. Najnowszy Raport zawiera szereg nowych danych dotyczących różnych ścieżek kształcenia zawodowego, których istnienie jest możliwe dzięki politycznym decyzjom i podmiotom prowadzącym szkoły zawodowe, a rozumiejącym wartość efektywności kształcenia, by wspierać szanse edukacyjne, inkluzję i postęp będący następstwem zmian politycznych” (Mathias Cormann). […]

 

Raport obejmuje uśrednione dane z następujących krajów: Argentyna, Australia, Brazylia, Chiny, Indie, Indonezja, Japonia, Kanada, Republika Korei Płd., Meksyk, Rosja, Saudi-Arabia, Płd. Afryka, Wielka Brytania, USA, Belgia, Bułgaria, Dania, Niemcy, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Irlandia, Włochy, Chorwacja, Litwa, Łotwa, Luksemburg, Holandia, Austria, Polska, Portugalia, Rumunia, Szwecja, Słowacja, Słowenia Hiszpania, Czechy i Węgry.

 

Z analiz wynika, że 18 proc. dzieci poniżej 2 roku życia objętych jest opieką w żłobkach*. Natomiast w grupie dwulatków opieką objętych jest ok. 43 proc. dzieci, przy czym w takich krajach jak Islandia, Republika Korei Płd., Norwegia i Szwecja wskaźnik ten wynosi ponad 90 proc. Wychowaniem przedszkolnym objętych jest średnio 74 proc. trzylatków.*

 

Wśród osób mających 25-34 lat nie ukończyło szkoły ponadpodstawowej w 2022 roku średnio 14 proc. osób. W 2015 roku wskaźnik ten wyniósł 18 proc., a zatem jest niewielka poprawa.  Co ciekawe, 62 proc. uczniów tych szkół kończy je o czasie, zaś dalszych 11 proc. w dwa lata później. Pozostałe 27 proc. nie kończy tego poziomu kształcenia.

 

Ok. 60 proc. mężczyzn w wieku 20-34 r.ż. uzyskało wykształcenie zawodowe na poziomie średnim (w Polsce ok. 38 proc.), przy czym 44 proc. z nich odbyło mniej niż jednomiesięczną praktykę zawodową w toku edukacji szkolnej (polscy uczniowie należą do czołówki pozbawionych praktyk zawodowych na poziomie kształcenia branżowego), 29 proc. – odbyło praktykę w przedziale czasowym 1-6 miesięcy, zaś 28 proc. miało praktykę trwającą powyżej 7 miesięcy (s. 47). Na szczęście działają w Polsce regionalne/miejskie centra kształcenia praktycznego i zawodowego, które oferują młodzieży różnego rodzaju kursy, szkolenia czy warsztaty w zakresie edukacji zawodowej.

 

We wszystkich krajach OECD z wyjątkiem Indii w szkolnictwie wyższym studiuje więcej kobiet (54 proc.) niż mężczyzn (41 proc.). W takich krajach jak Indonezja, Japonia i Holandia 65 proc. kobiet ma wyższe wykształcenie. Zainteresowanych szczegółowymi danymi odsyłam do Raportu. Polska edukacja nie jest w nim najwyżej notowana. Wprost odwrotnie.

 

Niskie płace nauczycieli szkół zawodowych osłabiają edukację branżową, gdyż nie jest ona atrakcyjna dla młodzieży i dla nauczycieli.

 

 

 

Cały tekst „Raport OECD o stanie edukacji zawodowej na świecie”  –  TUTAJ 

 

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

*Co ta informacja ma wspólnego ze szkolnictwem zawodowym?

 



Wczoraj (2 listopada 2023 r.) Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu kolejne wskazówki – tym razem o współpracy nauczycieli z rodzicami uczniów. Oto ten tekst

 

Rys. Danuta Sterna

 

 

O budowaniu więzi z rodzicami

 

Często powtarzanym sloganem jest to, że szkoła jest od uczenia uczniów. Tak oczywiście jest, ale nie tylko. Szkoła stanowi dużą część życia uczniów, nauczycieli, a też opiekunów uczniów. Jeśli jest traktowana jedynie jako miejsce przekazywania i pobierania wiedzy, to nie jest właściwie wykorzystywana.

 

Dla nauczyciela ograniczenie pracy w szkole tylko do nauczania jest drogą do wypalenia zawodowego. Jeśli nie angażują się w życie szkoły, uczniów i ich rodziców, to zaczynają tracić chęć do pracy.

 

W tym wpisie kilka propozycji, jak można organizować współpracę z rodzicami i pole do nawiązywania relacji.

 

Rodzice też chcieliby mieć dobre relacje ze szkołą, oddają jej pod opiekę najdroższe dla nich istoty. Chcieliby mieć zaufanie i liczyć na pomoc szkoły w wychowywaniu swoich dzieci. Zdaniem profesora Johna Hattiego, na którego meta badania często się powołuję zaangażowanie rodziców w  naukę dzieci ma duży wpływ na osiągane przez nie wyniki nauczania (wskaźnik – 0,51).

 

Wywiadówki trójstronne

 

Jednym ze sposobów budowania relacji pomiędzy nauczycielem, uczniem i opiekunami są tak zwane wywiadówki trójstronne. Polegają one na krótkich spotykaniach tych trzech podmiotów, podczas których jest czas na omówienie postępów ucznia, jego sukcesów i problemów i wspólne zaplanowanie dalszego jego rozwoju.

 

Niektórzy nauczyciele obawiają się tego rodzaju spotkań, przede wszystkim dlatego, że mogą one zajmować dużo czasu. Jeśli w klasie jest 30 uczniów, to potencjalnie trzeba byłoby zrobić 30 spotkań. Pewnym wyjściem z tej sytuacji jest taka organizacja, która zakłada wyznaczone godziny spotkań, które same trwają po 10 minut. Można też rozłożyć terminy spotkań na kilka dni. Wiem, że wiele szkół z powodzeniem przeszło na taki system spotkań z rodzicami. W dobie dostępnych technologii cyfrowych istnieje opinia, że spotkania rzeczywiste mogą być zastąpione spotkaniami online.

 

Wyższość spotkań rzeczywistych nad spotkaniami online.

 

Badanie przeprowadzone przez Center for American Progress pokazuje znaczną preferencję dla komunikacji twarzą w twarz zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców. Okazało się, że 85 procent nauczycieli i 89 procent rodziców uważa rozmowy osobiste za bardziej skuteczne, w porównaniu z odpowiednio 60 procent i 69 procent w przypadku komunikacji wykorzystującej technologię. Co więcej, badania przeprowadzone przez Departament ds. Dzieci, Szkół i Rodziny wskazują, że aż 92 procent rodziców pragnie aktywnie uczestniczyć w życiu szkolnym swojego dziecka.

 

Tradycyjne spotkania z rodzicami  

 

Czytaj dalej »



W miniony poniedziałek – 30 października – zamieściliśmy post, jaki Jarosław Pytlak zamieścił na swoim Fb profilu, opatrując ten materiał tytułem „Czy rządzący w ramach nowej koalicji oświatą skorzystają z tej oferty?”. Nie trzeba było długo czekać – już wczoraj (1 listopada 2023 r.) na tym samym profilu  zamieścił taki post:

 

 

To moja pierwsza wypowiedź w samozwańczej roli Doradcy Obywatelskiego ds. Edukacji (DOE). Dzielę się w niej obawą, że nowe władze mogą przejąć styl uprawiania polityki edukacyjnej od jeszcze ministra Czarnka. Chociaż niemało głosów oddanych w wyborach na opozycję zawdzięczamy temu właśnie politykowi, to pokusa skorzystania z tych samych atrybutów władzy może być ogromna. Byłoby rzeczą fatalną, gdyby minister edukacji w nowym, demokratycznym rządzie, nawet w najszlachetniejszej intencji spełnienia obietnic wyborczych lub uzdrowienia polskiej oświaty, wszedł w koleiny odciśnięte przez swojego autorytarnego poprzednika.”

[Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story]

 

I po takiej zapowiedzi odesłał czytelników na stronę swojego bloga „Wokół Szkoły”, aby przeczytali zamieszczony tam dzień wcześniej tekst. Oto on – bez skrótów:

 

 

 

                                                                 DOE #01 – Przemysław Czarnek lubi to!

 

Myślę, że wiele osób, szczególnie tych niezwiązanych z edukacją, nie zdaje sobie sprawy, jak głęboka jest niechęć większości nauczycieli do ministra Przemysława Czarnka. Zbudowana na solidnym podglebiu przegranego strajku, dojrzała pod wpływem materialnej degradacji zawodu, wypielęgnowana w ostatnich latach jego butą, sobiepaństwem i zaślepieniem ideologicznym. Z tego powodu nowe szefostwo w MEiN, niezależnie od tego, kto będzie sprawował funkcję ministra, musi bardzo wystrzegać się wchodzenia w buty swojego poprzednika. O ile w zakresie kultury osobistej i sposobu komunikacji nie będzie to trudne, o tyle jeśli chodzi o podejmowane działania łacno mogą ujawnić się podobieństwa. W istocie już je widać, co pozwolę sobie tutaj wskazać ku przestrodze, na trzech różnych przykładach.

 

20 października gościem Radia ZET był Andrzej Domański, przedstawiony jako doradca Donalda Tuska i współautor programu Platformy Obywatelskiej. Dla mnie osobiście, mało znana twarz w polityce – wcześniej słyszałem o nim jedynie jako o ekspercie tej partii ds. ekonomii. W rozmowie poruszono różne tematy, zaczerpnięte z ogłoszonych jeszcze przed wyborami „100 konkretów Koalicji Obywatelskiej na pierwsze sto dni rządzenia”. I oto pan Domański wypowiada następujące słowa:

 

Czytaj dalej »



Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że dzisiejszy, kolejny tekst o naprawianiu szkoły będzie autorstwa dr Marzeny Żylińskiej. Zamieściła go na swoim Fb profilu wczoraj – 30 października 2023 roku. To przykład na to, że aby przekazać prawdę, nie trzeba pisać długich elaboratów:

 

 

Rozmowa o szkole wymaga szczerości, a my wciąż wolimy wygodną (dla nas) fikcję. Czy można oczekiwać, że ktoś będzie lubił miejsce, w którym jest ciągle poddawany kontrolom, oceniany, porównywany z innymi i karany za każdy popełniony błąd? Czy można wymagać, że ktoś będzie lubił miejsce, w którym przez wiele godzin musi siedzieć w ławce, robić to, co każą inni i w którym nikogo nie obchodzi, co nas interesuje, co jest dla nas ważne?

 

Czy można oczekiwać, że będziemy lubić miejsce, w którym wymaga się od nas bezbłędności, w którym jesteśmy karani za każdy popełniony błąd, nawet jeśli dopiero się czegoś uczymy?

 

Zmiana szkoły, prawdziwa reforma systemu edukacji jest dla nas tak bardzo niewygodna, bo wymaga szczerości i uczciwej odpowiedzi na pytanie o to, ile dzieci obecny system edukacji zniechęca do nauki, ilu odbiera wiarę w siebie i w sens pracy, ilu uczniom przypina łatkę nieudaczników i w ten sposób zamyka drogę do sukcesu.

 

Kiedy wreszcie znajdziemy w sobie siłę, by otwarcie przyznać, że stworzyliśmy model wygodny dla nas dorosłych, który oparty jest na utrzymywaniu fikcji dbania o dobro dzieci i młodych ludzi.

 

Szkoły są różne. Jest wielu nauczycieli, którzy dobro uczniów stawiają na pierwszym miejscu, ale czy tak się dzieje dzięki systemowi, czy raczej wbrew niemu? Fakt, że wielu nauczycieli i dyrektorów szkół również w obecnym systemie potrafi wspaniale wspierać rozwój uczniów, nie oznacza, że ten system jest dobry. Jest zły, bo pozwala dobro uczniów skutecznie ignorować. Jak długo ocena szkół będzie zależeć tylko od wyników na egzaminach, tak długo model szkoły się nie zmieni, a los dzieci będzie zależał od tego, na jakiego nauczyciela trafią.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/



Foto: www.ceo.org.pl

 

Alicja Pacewicz – współzałożycielka Centrum Edukacji Obywatelskiej,

pomysłodawczyni i liderka programu „Szkoła z klasą”.

 

 

 

Na portalu OKO.press zamieszczono dzisiaj (30 października 2023 r.) zapis rozmowy z Alicją Pacewicz –  jedną z bardziej znanych aktywistek SOS dla edukacji – koalicji ponad 50-u organizacji, które podjęły wspólne działania dla wypracowania programu naprawy polskiej edukacji.

 

Jest to bardzo obszerny materiał, przeto my zamieszczamy tylko kilka wybranych pytań Antona Ambroziaka i odpowiedzi na nie Alicji Pacewicz –a to i tak nie jest mało. Gorąco polecamy zapoznanie się z całym wywiadem:

 

 

Nawet najlepsza ministra edukacji sama niczego nie zdziała. Dajcie sobie pomóc!

 

Anton Ambroziak, OKO.press: Jesteś jedną z aktywistek ruchu SOS dla Edukacji, który od trzech lat pracuje nad tym, co trzeba w polskiej edukacji poprawić. I nagle się okazało, że to jest możliwe. Trzy partie, które wygrały wybory, podpisały się pod waszym Paktem dla Edukacji i Programem na pierwsze 100 dni rządów. Czyli wszystko jest proste? Partie zaczną wcielać w życie to, co podpisały?

 

Alicja Pacewicz, SOS dla Edukacji: To wspaniałe, że nastąpił obywatelski zryw i demokracja wygrała! Kiedy trzy lata temu zaczynaliśmy pracę, wszyscy, łącznie ze mną, mieliśmy poczucie, że przygotowujemy program na bliżej nieokreśloną przyszłość. Opracowaliśmy stanowiska dotyczące finansowania oświaty, systemu nadzoru czy edukacji przedszkolnej, a także konkretne projekty, jak powinna wyglądać edukacja obywatelska, globalna, europejska, prawna równościowa.

 

Powstawały w fajnym procesie, bo siadało razem kilka osób, po jednej z kilku organizacji. Ale jeszcze dwa tygodnie temu wiara, że okno możliwości się otworzy, była krucha. I nagle – jest, stało się. […]

 

A konkretnie?

 

Sprawdzaliśmy, kto w danym ugrupowaniu zajmuje się edukacją i rozmawialiśmy z tymi osobami.

 

Czyli nie na poziomie kierownictwa partii?

 

Korzystaliśmy z kontaktów, jakie nawiązaliśmy w sejmowych komisjach, a także podczas protestów. Wiadomo, kto w tych partiach zajmuje się edukacją.

 

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, Katarzyna Lubnauer i Krystyna Szumilas z KO…

 

… Michał Gramatyka i Joanna Mucha z Polski 2050, Dariusz Klimczak z PSL, Magda Biejat z Lewicy, a także Kinga Gajewska, Barbara Nowacka z KO i kilka innych osób przez nich wskazanych. Zadeklarowały poparcie Paktu, ale musiały to skonsultować z liderami. Na Szczycie dla Edukacji 27 stycznia 2023 roku, było w sumie 16 osób z czterech ugrupowań. […]

 

Lewica […] powtarzała, że trzeba usunąć religię ze szkół. Partie zwracały się do swoich elektoratów z hasłami, które uważają za atrakcyjne, zapominając o wspólnych ustaleniach.

 

Nie, tak źle nie było. Wszystkie ugrupowania mówią zgodnie o sprawach zasadniczych. Lewica dodała, że podwyżki mają objąć pracowników szkoły, a nie tylko nauczycielki. Słusznie. Wszyscy mówią o odchudzeniu podstawy programowej, odpartyjnieniu kuratoriów. I o Komisji Edukacji Narodowej, jednej z naszych sztandarowych propozycji.

 

Ma przejąć od MEN kontrolę nad reformą podstaw programowych?

 

Nie kontrolę. Ma być społecznym i eksperckim hubem, w którym zespoły robocze pracują nad rozwiązaniami dla szkoły, pod kierunkiem rady powoływanej przez parlament. KEN korzystałaby z dorobku instytucji, takich jak Instytut Badań Edukacyjnych, Ośrodek Rozwoju Edukacji, Centralna Komisja Egzaminacyjna.

 

Sięgnęłaby po rozwiązania edukacyjne wprowadzane w miastach czy nawet konkretnych szkołach, żeby pozbierać dobre praktyki i sprawdzone już pomysły. Z tego wszystkiego powstałby plan, w jaką stronę zmierzamy. Co z podstawą programową? Ocenami? Egzaminami? Jaka autonomia szkół? Jak wyrównywać szanse edukacyjne? I z tego planu powstałoby prawo. Kuratoria byłyby organem wsparcia i doradztwa we wprowadzaniu kolejnych zmian.

 

To oznacza, że ministerstwo rezygnowałoby z kuratorium jako bezpośredniej kontroli nad szkołami. Demokracja demokracją, ale władza lubi mieć kontrolę.

 

Połączenie kontroli z doradztwem czy wsparciem nie działa, bo trudno jest dyrektorce zgłosić, że ma kłopot z grupą uczniów albo z nauczaniem matematyki komuś, kto przychodzi cię sprawdzać i wystawia zalecenia. Kontrola powinna być w innym pionie, najlepiej ograniczona tylko do sprawdzania zgodności działań szkół z prawem. Może jakaś komórka prawna przy wojewodzie? KEN powinna tu coś zaproponować.

 

Cały system kuratoriów byłby skupiony na doradztwie, na audycie jakościowym, na podpowiadaniu, jakie formy pracy z uczniami czy szkolenia zawodowe byłyby wskazane. Jest sporo placówek doskonalenia nauczycieli, zwykle prowadzonych przez gminy, miasta, czasem województwa, a także organizacje społeczne. […]

 

Wiele zależy od tego, kto tym ministrem, czy zapewne ministrą oświaty zostanie.

 

Czytaj dalej »



Nie moglibyśmy zacząć tego tygodnia w poczuciu dobrze spełnianej roli informatora oświatowego, znając już tekst, który wczoraj (29 października 2029 roku)  na swoim Fb profilu zamieścił Jarosław Pytlak, gdybyśmy go tutaj nie upowszechnili – bez skrótów:

 

 

 

                                                    DORADCA OBYWATELSKI ds. EDUKACJI

 

Kolejne dni mijają, a mój telefon wciąż milczy. Nikt nie dzwoni z propozycją objęcia teki ministra edukacji lub choćby tylko skromnego wice-. Nic dziwnego, kolejka chętnych do funkcji kierowniczej w MEiN jest długa jak kiedyś w sklepie mięsnym, za „woł. ciel. z kością” z możliwością zamiany na drób. Na medialnej giełdzie pojawiają się najróżniejsze typy, od lewa do centrum, a nawet lekko na prawo, umocowane już w polityce albo dopiero na dorobku. Wygląda na to, że po raz pierwszy, odkąd sięgam pamięcią, fotel ministra w tym resorcie stał się obiektem pożądania, a nie tylko nagrodą pocieszenia w rządowym rozdaniu. Zdziwienie tym zjawiskiem jest powszechne, podobnie jak niepewność, na kogo padnie wybór. Dariusz Chętkowski na swoim Belfer Blogu wysnuł nawet ostatnio oryginalny wniosek. że skoro wszystkie partie tak bardzo pragną dla siebie owego stanowiska, otwiera się przestrzeń dla zatrudnienia fachowca, który by je pogodził. Cóż, teoretycznie tak, w praktyce jednak przypuszczam, że wątpię.

 

Wielu Polaków, zapewne większość, ma złe zdanie o politykach. Panuje przekonanie, że aby zdobyć/utrzymać władzę gotowi są na wiele, a już wyparcie się wcześniej głoszonego poglądu to dla nich po prostu pestka. Jak choćby w przypadku jeszczeministra Czarnka, który przez wiele miesięcy twierdził, że rząd Zjednoczonej Prawicy dał nauczycielom bezprecedensowe, ogromne podwyżki, a teraz nagle zadeklarował gotowość zwiększenia tych wynagrodzeń o kolejne 35%. W istocie politycy nauczyli się po prostu, że choćby najbardziej słuszne działania nie gwarantują im sukcesu, jeśli nie podobają się wyborcom. I na odwrót, jeśli coś podoba się elektoratowi, niezawodnie daje dodatkowe głosy w wyborach, niezależnie od tego, czy ma to „coś” sens, czy jest go pozbawione. W tym tkwi klucz do zrozumienia obecnego pożądania funkcji ministra edukacji – po prostu partia, która będzie firmować 30% podwyżki wynagrodzeń nauczycieli, ogromnie zyska w perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych. Tym bardziej, że wypłaty, z wyrównaniem wstecz, nastąpią zapewne na krótko przed elekcją. Rzecz w rywalizacji o lokalne stołki po prostu bezcenna. A z tego z kolei można wysnuć wysoce prawdopodobny wniosek, że tekę ministra edukacji obejmie polityk, a nie żaden bezpartyjny fachowiec.

 

Przyznam, że taka perspektywa wydaje mi się korzystna. Zakrawa to na paradoks, bowiem od lat w pełni popieram i rozgłaszam postulat wyjęcia spraw edukacji z bieżącego dyskursu politycznego. Owszem, ale do przeprowadzenia tak fundamentalnej zmiany potrzebna jest zgodna wola wszystkich rządzących i postawienie na czele resortu polityka wagi jak najcięższej, respektowanego pośród koalicjantów. Obawiam się, że w początkowej fazie nowych rządów najlepszy nawet apolityczny fachowiec od edukacji zostałby zdominowany przez innych ministrów, zaprawionych w bojach o władzę, prestiż i przede wszystkim – pieniądze.

 

Można nie lubić polityków, ale warto rozumieć, że mierzą się z bardzo trudną materią. A już sprzątanie po ministrze Czarnku będzie niczym trzynasta praca Herkulesa. Zagłosowałem w wyborach na demokratyczną opozycję i chciałbym, aby w swoich rządach osiągnęła sukces, także na polu bliskiej memu sercu edukacji. Z niepokojem obserwuję więc rozliczne głosy krytyki, które spadają na polityków zwycięskiej koalicji, choć chwilowo przecież niewiele mogą zrobić. Faktem jest jednak, że nawet tylko w ogólnych wypowiedziach oraz zapowiedziach przyszłych działań zdarzają im się błędy, szybko wytykane przez komentariat, także ten teoretycznie życzliwy. To kwestia nie tyle złej woli, co zrozumiałych emocji ludzi, którzy zainwestowali tak wiele nadziei w perspektywę objęcia władzy przez opozycję. No i nieufności, bo rozziew pomiędzy politycznymi deklaracjami a praktyką rządzenia był zawsze bardzo duży.

 

Mam nadzieję, że nikt z Czytelników nie potraktował poważnie mojego żalu, że telefon nie zadzwonił. Mam swoją pracę, którą kocham, a jeśli od lat zabieram publicznie głos w sprawach edukacji, to dlatego, że w ten sposób mogę wyrażać swoje obywatelskie zaangażowanie. Długoletnie doświadczenie w zarządzaniu placówką oświatową i codzienne zaangażowanie w tę pracę, na samym dole systemu, pozwalają mi kusić się o ocenę zachodzących zjawisk. W niektórych przypadkach mogę, być może, podpowiedzieć jakieś rozwiązanie lub dać wskazówkę. Zdaję sobie sprawę, że samozwańczych doradców i recenzentów ugrupowania koalicyjne będą miały bardzo wielu. Chcąc nie chcąc stanę w ich długim szeregu.

 

Tym niemniej postanowiłem dać wyraz swojemu zaangażowaniu, poświęcając część przyszłych publikacji na blogu „Wokół szkoły” analizie i komentowaniu polityki edukacyjnej nowych władz. Z poczuciem misji życzliwego doradcy. Opozycja demokratyczna ma na sztandarach społeczeństwo obywatelskie. Doradca Obywatelski ds. Edukacji będzie moim wkładem w jego budowanie. Mam nadzieję, że moje spojrzenie na sytuację, zazwyczaj wolne od emocji, okaże się dla kogoś przydatne.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com

 

 

 

UWAGA:

 

Przeczytaj także komentarze pod postem Kolegi Jarka

 



Oto (niedługi) tekst, zamieszczony wczoraj (26 października 2023 r.) przez dr Tomasza Tokarza na jego fb profilu –  o kontekstach obsady stanowiska ministra/y edukacji:

 

 

 

Wcale mi się jakoś nie wydaje, aby akurat o ministerstwo edukacji była jakaś zacięta rywalizacja. To jednak stanowisko partyjne, a przestrzeni do swobodnych działań nie ma wiele. Bo co tu jeszcze można zrobić?

 

 

– zapowiadane podwyżki dla nauczycieli raczej zrekompensują jedynie inflację i pomogą przetrwać szkołom, a nie będą zastrzykiem motywacyjnym,

 

– idea obiadu dla każdego to dobra inicjatywa, ale czy to jest w gestii ministra edukacji? to raczej opieka społeczna,

 

– odchudzenie podstaw – i co to da? Serio w szkołach zacznie się mniej wymagać? Przecież czymś trzeba zapełnić lekcje,

 

– zakaz zadań domowych nie rozwiąże problemów strukturalnych, a poza tym – sensowne dobrowolne zadania domowe też mają sens,

 

– ponowne zastąpienie HITU Wosem – zmiana kosmetyczna,

 

– zwiększenie liczby psychologów przy jednoczesnym mocnym ograniczeniem do zawodu (nowa ustawa o zawodzie psychologia), plus przeciętne zarobki… spoko, ale skąd tych psychologów nagle wziąć, skoro prywatnie to on/ona bierze 150-200 zł za godzinę.

 

 

Można to potraktować jako narzędzie do promocji – jak zrobił Czarnek, ale ideowiec szybko się wypali na tym stanowisku.

 

Najpewniej trafi ten resort w ręce jakiegoś urzędnika PO i jakoś będzie próbować ciągnąć ten wózek…

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/



Wczorajsze spotkanie w „Akademickim Zaciszu”  wypełniła rozmowa dwu uczonych pedagogów na „trudny” temat:  Co łączy pedagogikę jako dyscyplinę naukową i praktykę edukacyjną (a raczej praktyki edukacyjne). Gospodarz „Zacisza” – profesor Roman Leppert zaprosił profesora Bogusława Śliwerskiego z  Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego, zatrudnionego także na Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie.

 

Oto utrwalona relacja z tego wczorajszego wydarzenia:

 

 

Pytanie o związek pedagogiki z praktyką edukacyjną  –  plik z nagraniem  –  TUTAJ

 

 



Poniższy materiał był  zredagowany wczoraj rano i miał poprzedzać informację o wieczornym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu”. Jednak z powodów od redakcji niezależnych przez całą środę 25  października 2023 r. zablokowany był dostęp do panelu administracyjnego strony OE. Postanowiliśmy jednak, że udostępnimy ten tekst dzisiaj:

 

 

Źródło: www.taniaksiazka.pl

 

 

Na dwa dni przed wystąpieniem prof. Bogusława Śliwerskiego w „Akademickim Zaciszu” gdzie został zaproszony przez gospodarza tych spotkań – prof. Romana Lepperta na środową rozmowę o  związku  pedagogiki z praktyką edukacyjną, prof. Śliwerski zamieścił w poniedziałek  23 października na swoim blogu tekst, w którym zaprezentował swoje stanowisko w sprawie przyszłości kuratoriów oświaty. Prezentujemy go bez skrótów:

 

 

Zlikwidować kuratoria oświaty. Subito*!

 

Z badań sondażowych Wolters Kluwer wynika, że dyrektorzy szkół nie mogli liczyć na pomoc ze strony kuratoriów oświaty. Wiem to bez tych badań, bo od trzech dekad prowadzę badania makropolityki oświatowej, z których jednoznacznie wynika powrót ministrów edukacji i tych urzędów do niechlubnych praktyk z czasów PRL.

 

Nie jest w tej chwili ważne, kto będzie ministrem edukacji, bo nadal jest na tym stanowisku Przemysław Czarnek. Być może odpowiedzialni za jakość edukacji dojdą do wniosku, że minister edukacji nie jest w ogóle potrzebny. Wystarczy Departament Edukacji w Ministerstwie Finansów, by zabezpieczyć właściwe środki budżetowe na jak najwyższy poziom kształcenia młodych pokoleń.

 

Do tego nie są potrzebne departamenty w resorcie, który w nazwie ma edukację i naukę, ale edukacja nie jest zarządzana naukowo. Zmarnowane są zatem środki publiczne wydawane przez trzy dekady na urzędników, którzy nie służą jakości edukacji, nie wspominając już o jakości szkolnictwa wyższego i nauki. To ostatnie wymaga jednak odrębnej analizy.

 

Nie po to 10 milionów członków „Solidarności” upomniało się o zmianę ustroju szkolnego i polityki zarządzania nim, by nadal utrzymywać organ władzy państwowej, a w istocie – partyjnej, który, jak w totalitarnym rządzie PRL, traktuje system szkolny wraz z jego administracją jak zdobycz wyborczą dla kolejnych ignorantów i partyjnych nominatów wraz z ich znajomymi i członkami „rodzin”. Polska miała być samorządna a ustrój oświatowy prowadzony przez profesjonalistów a nie przez nomenklaturę partyjną. Polityka oświatowa miała być objęta kontrolą społeczną.

 

Najwyższy czas zlikwidować kuratoria oświaty, które nie pełniły ustawowej roli wspierania kadr kierowniczych i nauczycielskich w doskonaleniu procesu kształcenia i wychowania, tylko były wprzęgnięte w partyjno-ideologiczny nadzór egzekucyjny, pozbawiający nauczycieli przedszkoli i szkół ogólnodostępnych profesjonalnej, suwerennej i godnie wynagradzanej pracy pedagogicznej.

 

To oczywiste, że rolą państwa jest zapewnienie młodym pokoleniom realizacji najwyższej jakości edukacji. Nie są do tego potrzebne kuratoria oświaty, w żadnej mierze. To są synekury dla urzędników, którzy za nic nie odpowiadają, natomiast nadymają się poczuciem władzy w stosunku do tych, którzy pracują na co dzień z dziećmi czy młodzieżą i otrzymują pensję na poziomie kompromitującym każdy rząd (od 1993 roku:  SLD-PSL, AWS, PiS- z przystawkami, SLD-PSL, PO-PSL i ponownie PiS z przystawkami).

 

Polityka oświatowa nie powinna już więcej służyć ideokratom, partyjnej nomenklaturze do powiększania stanu poparcia wyborczego. Jej rolą jest prowadzenie racjonalnej, odpowiedzialnej przed narodem działalności osób kompetentnych na rzecz rozwoju instytucji edukacyjnych z jak najlepiej wykształconą kadrą nauczycielską. Jeśli będzie ona godnie wynagradzana, to będzie można także od niej wymagać jakości kształcenia i wychowywania młodych pokoleń.

 

Związek Zawodowy „Solidarność” partycypując od 1993 roku w działalności rządzącej lub opozycyjnej wobec władz państwowych, wielokrotnie już zdradził złożone polskiemu społeczeństwu zobowiązanie do koniecznej transformacji szkolnictwa i zarządzania nim przez polityków. Nie liczcie na jakąkolwiek zmianę z udziałem tych czy innych związków zawodowych, bo w ich interesie jest utrzymywanie nauczycielskiego stanu w ustawicznym konflikcie i nędzy finansowej.

 

Obywatele III RP zażądali swoim głosem wyborczym w dn. 15 października 2023 roku zmian, które muszą stać się rzeczywistością a nie kolejną utopią i odraczaną w czasie nadzieją. Tak szkolnictwo powszechne jak i wyższe, nauka i badania naukowe muszą stać się bazą dla zarządzania państwem i instytucjami publicznymi niezależnie od tego, która partia jest u władzy. Edukacja, nauka, kultura, zdrowie i bezpieczeństwo są dobrem wspólnym, niezależnym od różnic indywidualnych, światopoglądowych, afiliacji partyjnych i wyznaniowych. To dobro nie może być zawłaszczane przez kolejnych nominatów partyjnych.

 

Niech młodzi wyborcy, którzy obudzili się ze snu w czasie tegorocznych wyborów parlamentarnych dopilnują, by ci, którym zostanie powierzona władza, podjęli skuteczne działania. Dość słów, obietnic, deklaracji. Niech realna polityka oświatowa stanie się sprawdzianem wiarygodności, rzetelności, uczciwości a przede wszystkim profesjonalnej mądrości w tworzeniu warunków, dzięki którym młode pokolenia nie stracą szans rozwojowych i możliwości samorealizacji.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 

*Znaczenie łacińskiego słowa „subito”  –  TUTAJ    

 

 

 

 

Za niedługo zaprosimy  wszystkich zainteresowanych tematem wczorajszej rozmowy dwu panów profesorów pedagogiki o związku (?) tej dyscypliny z praktyką edukacyjną, którzy wczoraj to wydarzenie przeoczyli lub nie mogli w nim zdalnie uczestniczyć. [WK]



Screen z relacji filmowej [www.youtube.com]

 

Andrzej Domański, doradca Donalda Tuska,  gościł dziś w Radiu ZET

 

 

 

„Portal Samorządowy – Portal dla Edukacji” zamieścił dzisiaj (23 października 2023 r.) informację o planach przeszłej koalicji rządowej dla edukacji. Oto fragmenty tego tekstu:

 

 

Koalicja ma plan na oświatę. Podwyżki dla nauczycieli,

ale też więcej wymagań wobec szkół

 

[…].

 

>Opozycja zapowiedziała 30-procentowe podwyżki dla nauczycieli.

 

>Zdaniem współautora programu PO, konieczna jest likwidacja prac domowych to zmiana, której oczekują Polacy.

 

>Podwyżki dla nauczycieli i likwidacja prac domowych była zapowiadana przez Koalicję Obywatelską w czasie kampanii wyborczej.

 

Jeśli dajemy 30 proc. podwyżek nauczycielom, to chcemy też, żeby szkoła wzięła na siebie cały ciężar edukacji, bo nie jest rolą pana, ani moją, by kolejny raz uczyć się fizyki czy biologii na potrzeby córki mówił Andrzej Domański, doradca Donalda Tuska w Radiu ZET. Ekonomista dodał, że „doświadczenia państw skandynawskich pokazują, że to szkoła musi wziąć na siebie ciężar edukacji”. […]

 

Jego zdaniem rodzice muszą wprowadzać młodego człowieka w dorosłość, a nie powracać do fizyki czy matematyki w wieku 35-40 lat. Zdaniem współautora programu Platformy Obywatelskiej, likwidacja prac domowych to zmiana, której oczekują Polacy. […]

 

Podwyżki dla nauczycieli i likwidacja prac domowych były zapowiadana przez Koalicję Obywatelską w czasie kampanii wyborczej. O rezygnacji z prac domowych mówił także podczas debaty wyborczej w TVP – lider Polski 2050 Szymon Hołownia.

 

Podwyżki dla nauczycieli są zaplanowane na styczeń przyszłego roku. Mają wynieść 30 proc., ale nie mniej niż 1500 zł na osobę – w zależności od tego, która kwota będzie wyższa. Jedną z pierwszych inicjatyw KO ma być właśnie autopoprawka do budżetu dotycząca wzrostu wynagrodzeń nauczycieli.[…]

 

 

Cały tekst „Koalicja ma plan na oświatę. Podwyżki dla nauczycieli, ale też więcej wymagań wobec szkół” –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/