Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: OSKKO/Tomasz Fiedorowicz

 

Podczas XXI Konferencji OSKKO w Krakowie – sobotę 1 marca, o godz. 16:30, w sali Jinan B –  dr Andrzej Śliwerski – adiunkt w Zakładzie Psychologii Klinicznej i Psychopatologii na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego, założyciel InstytutuPsychoterapii Poznawczo-Behawioralnej „Schemat”, zaprezentował wspierany prezentacją wykładJak pomóc odzyskać sprawczość? – O uczniach, nauczycielach i rodzicach”.

 

 

Oto skrót treści zaprezentowanych podczas tego wystąpienia, nadesłany przez dra Andrzeja Śliwerskiego:

 

 

Foto: OSKKO/Tomasz Fiedorowicz

 

 

Jak pomóc odzyskać sprawczość? – O uczniach, nauczycielach i rodzicach

 

Sprawczość – klucz do samodzielności i odpowiedzialności

 

Sprawczość to zdolność do podejmowania decyzji i wpływania na własne życie. Wychowanie i edukacja powinny ją wspierać, jednak tradycyjne podejście, oparte na kontroli i systemie nagród oraz kar, często prowadzi do jej osłabienia. Jak wspierać dzieci, by rozwijały poczucie sprawczości, zamiast uczyć je bezradności lub ślepego posłuszeństwa?

 

1.Style wychowawcze a sprawczość

 

Rodzice i nauczyciele oddziałują na dzieci poprzez różne style wychowawcze. Każdy z nich ma wpływ na rozwój samodzielności i poczucia wpływu dziecka na rzeczywistość.

-Autorytarny – kontrola, dyscyplina, brak miejsca na autonomię.

-Permisywny – ciepło, ale brak granic i przewidywalności.

-Niespójny – zmienność reakcji, brak konsekwencji w działaniu dorosłych.

-Zaniedbujący – brak uwagi, wsparcia i wytycznych.

-Autorytatywny – struktura i ciepło, ale z elementami kontroli.

-Szacunkowy – równowaga między strukturą a autonomią, wspieranie sprawczości dziecka.

 

 

2.Dlaczego NRZK osłabia sprawczość?

   (Nakazy, Rozkazy, Zakazy, Kary, Nagrody)

 

>Przejście od motywacji wewnętrznej do zewnętrznej

-Dzieci rodzą się z naturalną ciekawością i chęcią eksplorowania świata.

-Gdy od początku stosujemy NRZK, nie widzimy, że mogą być motywowane wewnętrznie.

-Z czasem nasilamy kontrolujące metody, nie dostrzegając, że osłabiają one samodzielność dziecka.

 

>Tworzenie uzależnienia od bodźców zewnętrznych

-Jeśli nagradzamy dziecko za naukę lub warunkujemy ją np. dostępem do komputera, uczy się, że wartość działania zależy od nagrody.

-Szantaż („Jak nie posprzątasz, to nie pograsz”) i przekupywanie („Jeśli się dobrze zachowasz, dostaniesz nagrodę”) sprawiają, że dziecko nie podejmuje działań z własnej inicjatywy.

 

>Brak przestrzeni do podejmowania decyzji

-NRZK uczą dzieci reaktywności, a nie samodzielnego wyboru.

-Gdy ktoś stale mówi im, co mają robić, nie rozwijają własnych strategii działania.

 

 

3.Rola regulacji emocji

 

Kogo emocje regulujemy?

-Często dorosły reguluje swoje emocje kosztem dziecka – wyciągając konsekwencje, bo „trzeba coś zrobić”.

-Kary dają dorosłemu ulgę – pozwalają mu poczuć, że ma kontrolę nad sytuacją.

-Dziecko jednak nie uczy się, co zrobić następnym razem, gdy pojawi się impuls do agresji czy frustracji.

 

Jak uczymy dzieci regulacji emocji?

-Dziecko impulsywnie uderzyło kogoś – co ma zrobić, by zatrzymać impuls?

-Jeśli chce bić innych – jaką potrzebę psychologiczną realizuje? Czy zna inne sposoby jej zaspokojenia?

-Rolą dorosłych nie jest „powstrzymywać”, ale uczyć, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach.

 

 

4. Podsumowanie i wnioski

 

>Mniej kontroli, więcej autonomii – sprawczość rozwija się, gdy dzieci mają realny wpływ na swoje życie.

 

>Kary nie uczą, one regulują dorosłego – dziecko wciąż nie wie, co zrobić następnym razem.

 

>Największym wyzwaniem jest nauczenie dzieci radzenia sobie z trudnymi sytuacjami – nie wystarczy powiedzieć, że coś jest złe, trzeba pokazać, jak działać inaczej.

 

 

x           x           x

 

Przy okazji informujemy o kursie dla rodziców:

 

 

 

Masz już dość ciągłych kłótni z dzieckiem i walki o posłuszeństwo?

 

Dołącz do kursu ’Schemat dla Rodzica’ i odkryj, jak budować zdrową relację z dzieckiem, wspierając jego rozwój oraz motywację wewnętrzną bez kar, krzyków i nagród. Naucz się skutecznych metod radzenia sobie z trudnymi zachowaniami, które wzmacniają autentyczną chęć współpracy.

 

ZOBACZ  TUTAJ

 

 

 

 

 



Dzisiaj (10 marca 2025 r.) „Portal Samorządowy” zamieścił tekst Bogdana Bugdalskiego, informujący o aktualnym stanie prac w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego nad projektem poprawy sytuacji w finansowaniu przez państwo publicznej oświaty. Zamieszczamy jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Cierpliwość się wyczerpała. 25 marca arcyważna rozmowa o nowym systemie finansowania edukacji

 

 

 

[…]

 

Redaktor: – Na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego umówiliście się z Ministerstwem Edukacji Narodowej oraz Ministerstwem Finansów, że 25 marca, a więc na dzień przed kolejnym posiedzeniem KWRiST, spotkacie się w sprawach oświatowych. O czym będziecie pastwo rozmawiali?

 

Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, współsekretarz KWRiST: – Będziemy rozmawiali wyłącznie o nowym systemie finansowania edukacji i wychowania. Będzie to pierwsza rozmowa o nowym systemie w trójkącie MEN, MF i strona samorządowa. Mam nadzieję, że z udziałem decydentów, bo to nie my powinniśmy ją organizować, tylko strona rządowa. Tak się z panem ministrem Domańskim umówiliśmy, że po wejściu w życie reformy natychmiast siadamy do stołu i zastanawiamy się nad nowym systemem finansowania oświaty. Byliśmy gotowi do tych rozmów już w październiku 2024 r., ale pani wiceminister Hanna Majszczyk nas wstrzymywała.

 

Teraz nasza cierpliwość już się wyczerpała i robimy to spotkanie sami. Oba ministerstwa zapraszamy do siebie. I będzie to rzeczywiście w dniu poprzedzającym posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST), w godzinach południowych. Materiał do dyskusji już przekazaliśmy i chcielibyśmy, żeby nasi partnerzy ze strony rządowej zechcieli też pokazać, jakie oni mają pomysły.

 

– Czyli po tych dwóch miesiącach funkcjonowania nowego systemu są już jakieś wnioski. Jakie? Będzie brakowało pieniędzy na tę edukację czy nie? Jest ich więcej niż w poprzednich latach czy też mniej?

 

Niestety, problemy, które wiążą się z wysokimi kosztami edukacji, nie zniknęły wraz z nową ustawą o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, bo tak naprawdę aktualny system finansowania niewiele się różni od poprzedniego. Wobec tego skala niedoszacowania jest duża, a będzie jeszcze większa, bo wcześniejsze decyzje ją napędzają. Według naszych szacunków na potrzeby edukacyjne zabraknie w tym roku 44 mld zł – to po pierwsze. Po drugie demografia robi swoje i to w tempie nieprawdopodobnym. To tylko potwierdza, że w przyszłości możemy mieć jedynie trudniej, a nie łatwiej.

 

Więc co jest w tych propozycjach?

 

Przede wszystkim chcemy zwiększenia kwoty na potrzeby oświatowe. Poza tym nasze postulaty dotyczą wprowadzenia standardów finansowania oświaty, uwzględnienia możliwości konsolidacji szkół i swobody w kształtowaniu ich sieci. Także przyjrzenia się sposobom finansowania przedszkoli i szkół prowadzonych przez podmioty niesamorządowe, finansowania szkół dla dorosłych, szkół prowadzących edukację domową, w tym zwłaszcza szkół w chmurze oraz przyjrzenia się sprawom kadry nauczycielskiej, czyli co zrobić, żeby ją mieć.

 

My do tych rozmów jesteśmy naprawdę przygotowani i będziemy mieli silną reprezentację, dlatego liczymy, że strona rządowa też taką wystawi i będziemy mogli rozmawiać konstruktywnie. Tym bardziej że to będzie w przeddzień posiedzenia plenarnego KWRiST, na które zaprosiliśmy pana ministra Domańskiego, żeby mu przekazać nasze refleksje dotyczące ustawy o dochodach JST. […]

 

– Na KWRiST mówił pan, że ogrom wydatków, jakie mogą się z tym wyrokiem wiązać, jest trudny do wyobrażenia…

 

Dlatego rozmawiałem z panem Broniarzem, prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego, żeby nie nakłaniali nauczycieli do masowego składania pozwów, bo to nie poprawi sytuacji oświaty, ale ze związkami rozmawia się chyba trudniej niż z politykami, więc nie jestem przekonany, że tak zrobią.

 

Oczywiście ten wyrok będzie miał jakieś konsekwencje dla samorządów. I może być tak, że będziemy mieli masowy wysyp tego typu pozwów składanych przez nauczycieli. Ale nie odszkodowań. Bo nauczyciel składając pozew, będzie musiał wykazać, że przekroczył tygodniowy limit 40 godzin pracy, że pracował w nadgodzinach. Nie dyrektor, tylko nauczyciel, co nie będzie takie łatwe. Może się więc okazać, że go nie przekroczył lub przekroczył w niewielkim stopniu.

 

Wróćmy do spotkania w sprawie systemu finansowania oświaty. Czego się państwo spodziewacie po tym spotkaniu, które będzie pierwszym z co najmniej kilku?

 

– Po pierwsze, chcemy rozmawiać o pieniądzach na oświatę, zanim zaczną się prace nad przyszłorocznym budżetem, które ruszają w maju. Tak, żeby na potrzeby oświatowe w 2026 r. została przeznaczona kwota zwaloryzowanych wydatków w 2025 r., które – jak już mówiłem – są o 44 mld zł większe niż określone przez MF nasze potrzeby oświatowe.

 

Po drugie, wiemy, co usłyszymy. Na przykład MEN powie, że pracuje nad różnymi rozwiązaniami, więc będzie miało jakieś propozycje itd. Tylko że słyszymy to od roku. I rzeczywiście te propozycje będą, ale będą one dotyczyć bardziej kwestii zarządczych, które mają wpływ na finansowanie, bo oczywiście mają, ale nie fundamentalny. My też postulujemy, żeby łagodzić przepisy, które nas ograniczają w zakresie racjonalizacji struktury sieci szkolnej, i w tym kontekście także racjonalizacji wydatków.

 

Spodziewamy się, iż uda się wreszcie przerwać zaklęty krąg, polegający na tym, że Ministerstwo Finansów ciągle zrzucało winę na Ministerstwo Edukacji Narodowej, a ono z kolei na Ministerstwo Finansów. Dlatego chcemy spotkać się razem. […]

 

– Niebawem w Sejmie ma się znaleźć nowelizacja Karty nauczyciela, a tutaj mówimy o ustawie o systemie oświaty i innych regulacjach. Kiedy ujrzymy ten projekt?

 

Trudno mi powiedzieć. Ale chcielibyśmy, żeby to było jak najprędzej. Tak, żeby móc łączyć te podmioty, instytucje już od następnego roku szkolnego. Bo to dotyczy wydatkowania pieniędzy publicznych, które w tej chwili otrzymujemy na różnego rodzaju przedsięwzięcia i chodzi o to, żeby już teraz działać racjonalnie. I jak już ktoś dostanie dofinansowanie europejskie, to żeby to było na centrum, a nie samą tylko szkołę.

 

Chodzi o to, żeby tych wszystkich dostępnych środków nie przeznaczać tylko na budowy szkół, tylko jeśli potrzebujemy mieć też np. punkt apteczny, to żeby móc go tam ulokować. Ten budynek musi być trochę inaczej zaprojektowany, żeby spełniał różne wymogi, w zależności od tego, jakie podmioty mają w nim funkcjonować – a na to potrzebny jest czas. Czyli wydaje się, że od początku następnego roku szkolnego te przepisy powinny już obowiązywać, żeby można było na tej podstawie robić np. dokumentację […]

 

 

 

Cały tekst „Cierpliwość się wyczerpała. 25 marca arcyważna rozmowa o nowym systemie finansowania edukacji”  

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 

 

 

.

 

 



Nie możemy rozpocząć tego tygodnia bez udostępnienia najnowszego (z minionej soboty) tekstu Jarosława Pytlaka, będącego kontynuacją Jego komentarzy i autorskich propozycji wokół ministerialnych projektów reformy edukacji. Oto ten tekst – bez skrótów:

 

 

Brakujące filary reformy edukacji

 

6 marca Instytut Badań Edukacyjnych ogłosił z emfazą w mediach społecznościowych, że wybrano ponad 200 specjalistów do pracy nad podstawą programową dla szkoły podstawowej. Serdecznie gratuluję szczęśliwym wybrańcom, którzy swoim zgłoszeniem dali wyraz przekonania, że jak jest szansa włączyć się w jakąś zmianę, to należy to zrobić. Ja podjąłem podobny eksperyment cztery miesiące wcześniej. Mając za sobą to doświadczenie, a także wyciągając wnioski z bieżącej analizy przebiegu przygotowań do reformy, ogłaszanych komunikatów i dokumentów, zająłem pozycję krytycznego recenzenta,  albo malkontenta, jak określił publicznie taką postawę pan Tomasz Gajderowicz, wicedyrektor IBE.

 

Na początku stycznia odniosłem się do ośmiu deklarowanych filarów planowanej reformy programowej polskiej edukacji. Wyraziłem wiele wątpliwości co do sensu przyjętych założeń, a nawet wskazałem takie, które wydały mi się po prostu niebezpieczne. Jeżeli Czytelnik nie zna mojego artykułu „Osiem filarów reformy edukacji”, sugeruję lekturę, bowiem niniejszy tekst stanowi jego ciąg dalszy. Tym razem wskażę filary brakujące, bez których szansa na jakościową zmianę w polskiej edukacji wydaje mi się znikoma, niezależnie od stopnia zaangażowania i osobistych przymiotów włączających się w to dzieło specjalistów.

 

 Brakujący filar nr 1: realna przydatność planowanych zmian

   

Reforma nie daje nadziei na rozwiązanie żadnego krytycznego problemu polskiej edukacji. Koncentruje się na zmianie podstaw programowych oraz opisaniu na nowo zadań nauczycieli i metod ich pracy. Rzecz ważna, ale… polscy uczniowie całkiem nieźle wypadają w międzynarodowych badaniach porównawczych, co świadczy, że nie programy ich kształcenia powinny być priorytetem na liście niezbędnych zmian. Praktycznie pomija się natomiast dramatyczne zmiany w młodym pokoleniu, w tym gwałtowny wzrost liczby uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Ten problem już teraz rzutuje na pracę nauczycieli, a zlekceważony spotęguje tylko zjawisko wypalenia zawodowego, skutkujące m.in. znaczną absencją chorobową  i odchodzeniem z zawodu. Obchodzi szerokim łukiem kwestię atmosfery w placówkach oświatowych, a szczególnie mnożących się konfliktów na linii szkoła-rodzice uczniów. Nie porządkuje niezwykle zagmatwanego prawa oświatowego, a wręcz przeciwnie, prowadzi do biurokratycznej rozbudowy podstaw programowych i procesu ich realizacji.

 

Przykładem realnego i palącego problemu, który nierozwiązany zawczasu podważy sens planowanych zmian, jest wynagrodzenie nauczycieli za pracę w godzinach nadliczbowych. Niedawny wyrok Sądu Najwyższego, przyznający skarżącej się nauczycielce wynagrodzenie dodatkową pracę, to zwiastun potężnych kłopotów w całym systemie. Wobec braku funduszy, zamiast wzbogacania oferty programowej placówek oświatowych, organy prowadzące i dyrektorzy będą wypracowywać metody unikania takich wypłat. W efekcie najpiękniejsze nawet plany reformatorów, unowocześnienia i uatrakcyjnienia procesu edukacji, zderzą się z brakiem możliwości finansowych i organizacyjnych. Powszechnie wiadomo, że ekonomia stanowi fundament wszystkiego, tymczasem budowanie nowej polskiej edukacji najwyraźniej zaczęto od dachu.

 

Brakujący filar nr 2: rzetelna analiza zasobów ludzkich…

 

… , o materialnych nawet nie warto wspominać, bo reforma ma być bezkosztowa. Nie wiadomo jacy są i czego potrzebują współcześni uczniowie. Z profilu absolwenta wynika wizja idealnych efektów kilkunastu lat edukacji, ale nie ma opisu stanu wyjściowego. Bez tej składowej żaden obraz założonych celów nie będzie adekwatny. Z kolei nauczyciele jawią się w obrazie reformy nie jako zasób, ale grupa wymagająca reedukacji. Akcentuje się konieczność szkoleń, wsparcia, planuje konstruowanie drobiazgowych instrukcji w podstawach programowych. Publiczne deklaracje o tym, jak ważny jest ich głos i udział w pracach nad reformą, mają charakter czysto propagandowy. W praktyce, o ile oficjalnym celem reformy jest uformowanie uczniów w oparciu o ideał opisany w profilu absolwenta, o tyle jej celem ukrytym wydaje się przebudowa świadomości i zmiana sposobu funkcjonowania wszystkich nauczycieli, przy faktycznym zanegowaniu ich dotychczasowego dorobku, wykształcenia i  doświadczenia.

 

Brakujący filar nr 3: naukowa podbudowa podejmowanych działań

 

Fundament reformy, czyli profil absolwenta, stanowi autorską koncepcję zrodzoną w Instytucie Badań Edukacyjnych. Jako jej źródła wskazuje się elementy zreformowanych wcześniej z powodzeniem systemów edukacji Singapuru, Estonii, Walii i Finlandii. Oczywiście, czerpanie inspiracji nie jest niczym zdrożnym, ale warto zwrócić uwagę, że nie dysponujemy żadnymi naukowymi recenzjami dzieła IBE. Reformatorzy chlubią się szeroko zakrojonymi konsultacjami społecznymi. To świadome odejście od metody naukowej, której fundamentem jest recenzowaniu wszelkich teorii i ustaleń przez uznane autorytety w danej dziedzinie. Opinie nawet kilku tysięcy przypadkowych konsultantów dobrze wyglądają w mediach, ale nie mają równoważnego znaczenia.

   

Obecna reforma to przykład intelektualnego chowu wsobnego. Pomysł powstały w Instytucie Badań Edukacyjnych konsultowany jest na zlecenie tej instytucji lub wręcz wewnątrz niej samej, z pominięciem innych środowisk naukowych. Zebrane wnioski opracowuje i uwzględnia (lub nie) samo IBE, bez zewnętrznej superwizji i kontroli. Owszem, zatrudnia ekspertów, ale zastrzega sobie prawo dowolnej interpretacji otrzymanych rekomendacji. Ostateczna weryfikacja następuje w łonie Rady ds. Wdrażania Reformy, ciała doradczego, powołanego zarządzeniem… dyrektora IBE. Tajemnicą poliszynela jest zresztą, że ostateczne decyzje zapadną w MEN. Gdyby koncepcja reformy była przedmiotem rozprawy doktorskiej, z takim sposobem recenzowania i kontroli jakości nigdy nie doszłaby do etapu publicznej obrony.

Wygląda na to, że będziemy wprowadzać w życie zmianę opartą o niezweryfikowany naukowo i niesprawdzony w praktyce koncept, jedynie na podstawie głębokiego przekonania autorów o jego doskonałości. Cóż, brawo MEN my!

 

Brakujący filar nr 4: czas niezbędny na przygotowania i wdrożenie

 

Przygotowanie reformy, nawet ograniczonej do podstaw programowych, w ciągu kilkunastu miesięcy, to absurd, niespotykany w krajach, na które w różnych innych kontekstach powołują się reformatorzy. Nie jest możliwe, aby w tym czasie wypracować i rzetelnie ocenić założenia, uzgodnić format szykowanych dokumentów, poddać je naukowej i społecznej konsultacji, wyciągnąć wnioski, przygotować programy nauczania, podręczniki, a już na pewno – i tego w naszej reformie faktycznie nie uświadczymy – zweryfikować koncepcję za pomocą pilotażu.

 

Pośpiech generuje szereg zjawisk ubocznych. Projekt profilu absolwenta, konsultowany w październiku, zaprezentowany wstępnie po poprawkach w grudniu, miał w swojej ostatecznej wersji światło dzienne na początku lutego, a pojawił się miesiąc później. Format podstawy programowej, zaprezentowany we wrześniu jako wzorcowy na przykładzie nowego przedmiotu, edukacji obywatelskiej, uległ w międzyczasie znacznym zmianom, które chyba jeszcze nawet nie znalazły finału. Ramowy plan nauczania jest chwilowo tajny nawet dla specjalistów zatrudnionych do tworzenia podstaw programowych. Szkolenia tych osób ruszyły w marcu, choć miał być to luty, ale termin przedstawienia efektów pracy pozostał bez zmian – czerwiec. Konsultacje społeczne przypadną na intensywny czas końca roku szkolnego, albo wakacje, podczas których większość nauczycieli próbuje odciąć się od myślenia o szkole. O naukowych recenzjach w ogóle nie ma mowy…

 

Filar, którego nie ma, choć podobno istnieje

 

Jest jeszcze filar, którego status różni się zarówno od tych oficjalnie deklarowanych, jak i wskazanych przeze mnie jako brakujące. To poparcie społeczne i partycypacja. Niezbędne w przypadku tak wielkich zmian. Twórcy reformy dokładają starań, by stworzyć wrażenie powszechnego i pełnego entuzjazmu współudziału środowiska nauczycielskiego. Wykazują w tym ogromną sprawność, którą wręcz podziwiam z profesjonalnego punktu widzenia. Uważam jednak, że faktycznego zainteresowania i poparcia nie ma. To temat na osobny artykuł, który zamknie mój tryptyk o reformie, jaki dedykuję wszystkim zainteresowanym jej losami.

 

Wierzę, że z pracy specjalistów nad podstawami programowymi może wyniknąć wiele dobrego. Warunkiem tego jest koncentracja uwagi na potrzebach uczniów oraz ich wierność posiadanej wiedzy i doświadczeniu w zakresie nauczania poszczególnych przedmiotów. Dopasowywanie się do niezweryfikowanej naukowo i niesprawdzonej w praktyce koncepcji profilu absolwenta może być ewentualnie wisienką na torcie, ale nie lejtmotywem tej pracy.

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/

 

 



Dzisiejszej soboty proponujemy lekturę, zaczerpniętą z bloga CEO. Jest to zapis rozmowBartosza Marca – koordynatora projektów z zakresu edukacji kulturowej w Centrum Edukacji Obywatelskiej, z dwiema ekspertkami o ważnej roli edukacji filmowej – opartej nie tylko na filmach fabularnych. Oto ten tekst – bez skrótów:

 

 

Bartosz Marzec: Rozmawiamy w okresie filmowej gorączki związanej z galą Oscarów. Wydaje się, że jedną z kategorii, której nie poświęca się wystarczająco dużo uwagi, jest kino krótkometrażowe.

 

Patrycja Paczyńska: Ono ma niezwykłą siłę. Twórcom filmów krótkometrażowych wystarcza kilkanaście, a czasem zaledwie kilka minut, by opowiedzieć poruszającą i ciekawą historię. W Centrum Edukacji Obywatelskiej proponujemy nauczycielom i nauczycielkom aż czterdzieści sześć starannie wyselekcjonowanych tytułów.

 

Dwa z nich uhonorowano Oscarem.

 

PP: Tak, to węgierski „Chór” (2015) w reżyserii Kristófa Deáka i amerykańska „Królowa koszykówki” (2021) Bena Proudfoota. Ten pierwszy film opowiada o szkolnych relacjach, o odwadze i radzeniu sobie z presją. Przedstawia historię dziesięcioletniej Zsófi, która przenosi się do nowej szkoły i dołącza do słynnego szkolnego chóru. Wkrótce dowiaduje się, że za sukcesami chóru kryje się pewna tajemnica. Przyznam, że to jeden z moich pięciu ulubionych tytułów w naszych zasobach filmowych.

 

Z kolei „Królowa koszykówki” to film o motywacji i dążeniu do doskonałości, a także o braniu odpowiedzialności zarówno za siebie, jak i za grupę. Bohaterką jest koszykarka Lusia „Lucy” Harris, która dzięki talentowi i ciężkiej pracy została pierwszą kobietą powołaną do NBA. Było to w czasach, gdy nie istniała jeszcze kobieca liga WNBA, a profesjonalna koszykówka na najwyższym poziomie była dostępna tylko dla mężczyzn. Harris potrafiła przebić ten szklany sufit. A to wcale nie koniec tej historii.

 

Także w ofercie Kina na Temat – programu dla szkół realizowanym przez sieć kin Helios – znalazły się filmy oscarowe, tym razem pełnometrażowe.

 

Magdalena Grudzińska: Tak, w ubiegłorocznym programie mieliśmy nagrodzony Oscarem film „Strefa interesów” (2023) Jonathana Glazera. To bardzo wartościowa propozycja dla uczniów szkół ponadpodstawowych, która odnosiła się zarówno do II wojny światowej, jak i do dzisiejszych czasów. W ramach Kina na Temat pokazywaliśmy też nominowany do Oscara holenderski film „Blisko” (2022) Lukasa Dhonta. Cieszył się dużą popularnością, a odpowiednio poprowadzona rozmowa przed filmem okazywała się cennym narzędziem edukacyjnym. Także w ofercie edukacyjnej mamy film „Flow” (2024) Gintsa Zilbalodisa, który otrzymał w tym roku Oscara za najlepszy długometrażowy film animowany. W Kinie na Temat łączymy dobre filmy z wartościową lekcją. Każdemu seansowi Kino na Temat towarzyszy prelekcja lub spotkanie ze specjalnymi gośćmi.

 

Jakie tematy podejmują twórcy i twórczynie filmów prezentowanych w ramach projektu Kino na Temat i w ramach znajdujących się w zasobach Centrum Edukacji Obywatelskich?

 

MG: W projekcie Kino na Temat nie boimy się trudnych filmów. Ich twórcy poruszają aktualne i ważne dla młodych ludzi tematy. Do każdego filmu przygotowujemy około piętnastominutową prelekcję, która nawiązuje do poruszanych zagadnień. Dzięki temu łączymy edukację z rozrywką. Ideą projektu Kino na Temat jest pokazanie młodym widzom innej perspektywy, poszerzanie horyzontów oraz skłanianie do ciekawych dyskusji. Nasza oferta jest dostosowana do różnych grup wiekowych. Nauczyciele i nauczycielki mogą mieć pewność, że film, który wybiorą dla swojej klasy, został zweryfikowany i zaklasyfikowany do odpowiedniej grupy: klas IV-VI, klas VII-VIII szkół podstawowych oraz szkół ponadpodstawowych.

 

PP: W Centrum Edukacji Obywatelskiej również poświęcamy dużo uwagi procesowi selekcji. W poszukiwaniu filmów kontaktujemy się zarówno z dystrybutorami z Polski, jak i z zagranicy. Oglądamy ważne tytuły festiwalowe, a także skromne, osobiste filmy. Zależy nam, by tematy naszych filmów wpisywały się w obszary, którymi zajmujemy się w Centrum Edukacji Obywatelskiej. Szukamy więc opowieści o dojrzewaniu młodych ludzi, równości, otwartości i tolerancji, migracjach i ekologii. Inne ważne dla nas tematy to otwieranie na kulturę czy problem społeczne, w tym wpływ mediów społecznościowych na młodych ludzi.

 

Każdy weekend przynosi nowe premiery. Z pewnością aktualizujecie propozycje filmowe.

 

MG: Filmowa oferta Kino na Temat przygotowana jest na każdy semestr roku szkolnego. Oczywiście, wciąż pojawiają się nowe perełki edukacyjne. Na przykład w tym roku udało się nam wprowadzić do oferty film „Nie martw się nic mi nie jest” (2024) w reżyserii Solange Cicurel. Twórczyni porusza temat szkolnego bullingu, który może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Prelekcja przygotowana do filmu pomaga zrozumieć, jak ważną rolę odgrywają świadkowie przemocy i gdzie można szukać pomocy.

 

Z kolei film „Pozdrowienia z Marsa” (2024), który wyreżyserowała Sarah Winkenstette, to historia chłopca z diagnozą autyzmu. Film nie tylko wzrusza i bawi, ale pokazuje także inny sposób postrzegania świata. W bardzo przekonujący i poruszający sposób przedstawia sytuację migrantów reżyser Matteo Garrone w filmie „Ja, kapitan” (2023), który także pokazujemy w ramach projektu Kino na Temat. Kino to doskonałe miejsce do pokazywania inspirujących historii na wielkim ekranie, które mogą pomóc w zrozumieniu drugiego człowieka, poznaniu innej perspektywy. Wierzę, że dzięki takim tytułom uczymy młodych ludzi empatii i otwartości na drugiego człowieka.

 

PP: My w Centrum Edukacji Obywatelskiej staramy się przynajmniej raz w roku uatrakcyjnić nasze zasoby. Zależy nam, by każdy znalazł w nich coś dla siebie. Dlatego wsłuchujemy się w opinie nauczycieli – zachęcamy, by pod filmem zostawić swój komentarz lub napisać do nas mail na adres stp@ceo.org.pl. Wychodząc na przeciw ich potrzebom, kupiliśmy prawa do francuskiej animacji „Buty Louisa” (2020) w reżyserii Jean-Geraud Blanca i Théo Jasmina. To produkcja adresowana do uczniów klas I-IV. Bohaterem jest ośmioletni chłopiec z diagnozą autyzmu, który przybywa do nowej szkoły. Film pięknie opowiada o tym, że „inny” wcale nie znaczy „gorszy”. Jest adresowany do uczniów klas I-IV, ale jest odpowiedni także dla starszych dzieci.

 

Obejrzałem niedawno wyciszone Maskonury(2023) z pięknymi islandzkimi krajobrazami. To także nowa pozycja w naszych zasobach filmowych

 

PP: Tak, to film brytyjskiej reżyserki Jessiki Bishopp. Jest to opowieść z wątkami ekologicznymi o opuszczeniu rodzinnego gniazda i wchodzeniu w dorosłość. Bohaterki tego filmu starają się chronić pisklęta maskonurów przed grożącym im niebezpieczeństwem. Kolejny z naszych nowych filmów to „Dzikie magnolie” (2023) Amerykanki Aleksandry Kern. Bardzo nas poruszył i skradł nasze serca. W porywający sposób opowiada o przekazywanej z pokolenia na pokolenie kulturze, historii i tradycji rdzennej ludności Ameryki.

 

Filmom w zasobach Centrum Edukacji Obywatelskiej i proponowanym w ramach Kina na Temat towarzyszą materiały edukacyjne i scenariusze zajęć.

 

PP: Mają one na celu ułatwić pracę nauczycielom i nauczycielkom oraz zachęcić dzieci i młodzież do pracy z filmem. Edukacja filmowa to nie tylko obejrzenie danego tytułu i rozmowa o nim, ale także przeprowadzenie działań, na przykład w grupach. W naszych materiałach znajdują się konkretne propozycje, prezentacje i opisy. Wierzymy, że będą one przydatne i uatrakcyjnią lekcję. Ważne jest dla nas także przekazywanie wiedzy filmoznawczej, na przykład o ustawieniu kamery, świetle podkreślającym emocje bohaterów, pracy z dźwiękiem czy sposobach budowania napięcia.

 

MG: Scenariusze zajęć towarzyszą wybranym filmom z oferty Kina na Temat. O takie materiały nauczyciel może zapytać pracownika kina podczas rezerwacji seansu. W zależności od tytułu scenariusze zajęć nauczyciel może otrzymać w kinie w formie materiałów drukowanych lub zostaną one wysłane mailem w formie cyfrowej na wskazany przez nauczyciela adres mailowy.

 

Co zrobić, by skorzystać z oferty Kina na Temat i zasobów filmowych Centrum Edukacji Obywatelskiej?

 

MG: To proste. Wystarczy wejść na stronę www.helios.pl i wybrać konkretne kino. Na stronie głównej znajduje się zakładka „Dla szkół”, w której umieszczone są informacje dotyczące projektów edukacyjnych Helios. Należy wybrać projekt Kino na Temat i otworzy się strona z aktualną ofertą oraz kontaktem do osób, odpowiedzialnych w danym kinie za umówienie seansu dla szkoły czy klasy. Można oczywiście skorzystać również z formularza kontaktowego, który zamieszczony jest na tej stronie.

 

PP: My zapraszamy na stronę kultura.ceo.org.pl. W części „Jak wspieramy?” znajduje się link do zasobów. Należy go kliknąć, a potem zapisać się, podając między innymi swój adres mailowy. Po chwili prześlemy potwierdzenie zapisu z zaproszeniem do korzystania z zasobów.

 

Patrycjo, wspomniałaś na początku, że zaliczasz Chór” do swoich pięciu ulubionych filmów z naszych zasobów. Ciekawi mnie, który tytuł cenisz najbardziej.

 

PP: Trudny wybór, ale chyba wskazałabym „Superjednostkę” (2014) Teresy Czepiec. To świetny, bardzo oryginalny formalnie film, który opowiada o lokalnej społeczności tytułowego bloku. W poruszający sposób mówi o samotności w wielkim mieście, o tym, że czasem nie znamy własnych sąsiadów. Jednocześnie docenia próby przełamania tej samotności i wychodzenia do ludzi. „Superjednostka” jest mi wyjątkowo bliska z powodów osobistych – pochodzę z Górnego Śląska i wielokrotnie przechodziłam obok tego tytułowego budynku, najdłuższego w Katowicach. To jeden z nielicznych polskich filmów w naszych zasobach, ponieważ staramy pokazywać się tytuły z całego świata. Niemniej – pozycja obowiązkowa.

 

 

 

Magdalena Grudzińskakoordynatorka ds. edukacji w Dziale Projektów Specjalnych Helios S.A.

 

Patrycja Paczyńska – koordynatorka w Centrum Edukacji Obywatelskiej, gdzie współrealizuje program „Szkoła twórczy praktyk”.

 

 

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl

 

 

 

 



Oto zamieszczony dzisiaj na Portalu EDUNEWS materiał, informujący o wartościowej inicjatywie Rzeczniczki Praw Dziecka:

 

 

Więcej szacunku dla młodego wizerunku

 

 

 

Nadużywanie wizerunku młodych ludzi w sieci, choćby przy wykorzystaniu narzędzi sztucznej inteligencji, to rosnący problem społeczny, z którym będziemy się mierzyć coraz częściej. Zdjęcia i filmy z uczniami stanowią doskonałą pożywkę dla różnych fejkowych i deepfejkowych produkcji, które są tworzone w złych zamiarach. (1*) Wizerunek młodych osób to dobro osobiste oraz dane osobowe, które zgodnie z obowiązującymi przepisami podlegają ochronie. Dlatego też, rozpowszechniając taki materiał w imieniu dzieci, należy postępować wyjątkowo rozważnie, także w ramach systemu edukacji.

 

Większość szkół posiada swoje strony internetowe oraz profile na portalach społecznościowych, które służą jako źródło informacji dla rodziców i uczniów, a także prezentują wydarzenia i aktywności z życia placówki. Jednak, publikowanie na tych stronach setek zdjęć z wizerunkami dzieci oraz innymi danymi osobowymi może prowadzić do poważnych problemów. W związku z tym, szkoły i inne instytucje oświatowe, które decydują się na udostępnianie materiałów z udziałem dzieci, muszą być świadome ryzyka związanego z taką praktyką i dbać o ochronę wizerunku młodych osób.

 

Jakie są dobre praktyki publikowania zdjęć w sieci? Jak robić to rozważnie? Można skorzystać z materiałów przygotowanych na potrzeby kampanii edukacyjnej przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka.  –  TUTAJ

 

Pod koniec ubiegłego roku wszystkie szkoły podstawowe w Polsce otrzymały przygotowane w gronie ekspertów, materiały. To m.in. plakat dedykowany dzieciom. Przedstawia zasady, którymi należy kierować się, by dbać o prywatność w sieci oraz informacje, gdzie szukać pomocy w sytuacji, gdy ktoś łamie prawo dziecka do prywatności. To także broszura dla grona pedagogicznego. Opisuje zagrożenia płynące z nierozważnego zamieszczania zdjęć, informacje prawne związane z prywatnością oraz dobre praktyki, jakie Rzeczniczka Praw Dziecka rekomenduje szkołom. Duży nacisk położony jest na poszanowanie praw młodych do prywatności i bycia wysłuchanym oraz zarządzania własnym wizerunkiem.

 

Kampania powstała w konsultacji z nauczycielami, prawnikami oraz młodymi osobami. – Każde dziecko ma prawo do ochrony swojego wizerunku, każde dziecko w sieci powinno czuć się bezpiecznie. Naszym celem jest promowanie odpowiedzialnych zachowań podkreśla Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka.

 

Popularne powiedzenie „ryby i dzieci nie mają głosu” w tym wypadku nie powinno mieć absolutnie zastosowania. Problem istnieje i dostrzegają go młodzi ludzie, zapytani o ochronę swojego wizerunku.

 

Co wynika z badań? (2*)

 

– 74% nastolatków uważa publikowanie zdjęć/filmów przedstawiających kogoś bez jego zgody za jedno ze szczególnie szkodliwych zjawisk w internecie.

 

– 24% nastolatków deklaruje, że nauczyciele publikują ich wizerunek bez pytania o zgodę.

 

– 63% nastolatków chciałoby, aby nauczyciele pytali o zgodę przed opublikowaniem ich wizerunku.

 

– 29% nastolatków deklaruje, że poczuło się gorzej z powodu zdjęć opublikowanych bez ich zgody.

 

 

Zapraszamy do zapoznania się z materiałami przygotowanymi w ramach kampanii  –  TUTAJ

 

Partnerem kampanii jest Urząd Ochrony Danych Osobowych. Patronat nad nim objęło Ministerstwo Cyfryzacji. Kampanię wspierają UNICEF, NASK-PIB oraz Save the Children Polska.

 

 

Przypisy:

 

1* Zobacz także „ Wkręcani przez sztuczną inteligencję”  –  TUTAJ

 

2* Wyniki pochodzą z badania ilościowego na temat realizacji praw dziecka w Polsce, przeprowadzonego przez agencję badawczą PBS z. o.o. na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka w terminie 23.10.2024 – 06.12.2024, na ogólnopolskiej próbie (N=1604) uczniów w wieku 12-17 lat z wykorzystaniem techniki audio-CASI.

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl



W minioną środę wieczorem dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fb-profilu tekst Agnieszki Misiak [6 stycznia 2025 r, zamieściła także post, promujący tekst pani Agnieszki „Kary w szkole i przedszkolu], z którego  dowiadujemy się o szkole, w której uczy się synek pani Misiak. Polecamy nie tylko jego lekturę, ale także zamieszczony pod nim komentarz Joanny Walewskiej:

 

 

Foto (i kilkanaście innych): www.facebook.com/marzena.zylinska?locale=pl_PL

 

 

Jak powinna wyglądać szkoła? A to zależy od naszych wyobrażeń i przekonań.

 

Dzieci mogą siedzieć w ławkach, patrzeć na swoje plecy i słuchać nauczyciela. Ale szkoła może wyciągać też tak, jak na tych zajęciach.

 

Tu się sprzedaje naleśniki, rano przy wejściu do szkoły, przed lekcjami.

 

 

Opis Agnieszki Misiak

 

Tu się robi lekcje na dworze. Niektóre. Bo część się robi w namiocie lub w domku.Robi się przyrodę na dworze i na dworze notuje. Bo nie ma znaczenia czy ładnie.

 

Tu się robi zebrania społeczności duże. Takie na 60 osób i małe, kiedy trzeba obgadać aferę kłótnię i to co się zadziało.

 

Robi się weki znaczy słoiki. Też można wszędzie.

 

Robi się wuef, jogę i wuef według własnego pomysłu.

 

Kopie się dziury w ziemi, a potem o nie wykłóca.

 

Chodzi się na wyprawy bo trochę wuef, a trochę się buduje relacje, poza tym fajnie iść gdzieś i się ubłocić.

 

Robi się lekcje historii z przebierankami.

 

Buduje scenografię do przedstawienia, w którym nie wiadomo o co chodzi, bo to się okaże w trakcie, bo artyści nie mogą się dogadać.

 

Czyta się etykiety na opakowaniach z nasionami, odmierza dziury w ziemi, kopie, pisze się etykiety do nasion, czyli lekcje się robi.

 

Oczywiście lekcje przed tablicą, bywa że i pięć pod rząd, też się robi.

 

To jest Leśna Szkoła Fundacji Dmuchawiec. Nie trzeba szkoły w lesie, żeby to wszystko od czasu do czasu lub bardzo często zrobić.

 

 

Za zdjęcia i opis pięknie dziękuję Agnieszce Misiak, która ma szczęście, że jej synuś może chodzić do TAKIEJ szkoły.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska?locale=pl_PL



Wczorajsze spotkanie w „Akademickim Zaciszu” było  związane z przypadającą 27 lutego rocznicą urodzin Rudolfa Steinera, którego nazwisko kojarzy się ze szkołą waldorfską.

 

Gospodarz spotkania – prof. Roman Leppert postanowił przyjrzeć się bliżej szkole woldorfskiej z perspektywy antropologicznej. I dlatego do rozmowy zaprosił dr Maję Dobiasz-Krysiak autorkę książki „Szkoła transformacji. O szkole waldorfskiej w dobie przełomu demokratycznego”

 

Zapraszamy wszystkich, których ten temat interesuje, ale także tych, którzy nic albo niewiele wiedzą o szkole woldorfskiej, a którzy wczoraj przeoczyli to wydarzenia, aby o dogodnej da siebie porze obejrzeli i wysłuchali tej rozmowy”

 

 

O szkole waldorfskiej z perspektywy antropologicznej  –  TUTAJ

 



Foto: www.facebook.com/photo/

 

W niedzielę 2 marca 2025 r. w  hotelu Metropolo by Golden Tulip w Krakowie, w sali Nankin B, odbył się wykład interaktywny „OSOBY NEURORÓŻNORODNE W SZKOLE – NOWE PODEJŚCIE. Oto jego realizatorzy: Tomasz Bilicki, Szymon Prokop – wokalistai i Jan Gawroński   –  Społeczny Zastępca Rzeczniczki Praw Dziecka.

 

 

 

Tak był ten wykład zapowiadany w harmonogramie konferencji:

 

„Przyjrzymy się starym, przejściowym i nowym rozumieniem neuroróżnorodności (ADHD, spektrum autyzmu) z perspektywy szkoły. Co możemy zrobić dla osób neuroróżnorodnych? Poszukamy odpowiedzi na pytanie, czy oni są problemem czy zasobem w naszych placówkach.”

 

A tak opisała go Danuta Sterna na swoim blogu

 

 

Spektrum i ADHD w szkole

 

 

Byłam na niezwykle poruszającym wystąpieniu Tomasza Bilickiego, Jana Gawrońskiego oraz Szymona Prokopa na konferencji OSKKO w Krakowie pod tytułem: Osoby neuroróżnorodne w szkole. Nie da się streścić całego wystąpienia, ale spróbuje odnieść się do tego, co chciałabym zapamiętać, a szczególnie do rad, jak postępować z osobami  neuroróżnorodnymi w szkole.

Wiem, jak duży jest to problem i wiem również, że coraz więcej osób pojawia się w szkole z orzeczeniami oraz, że szkoły nie wiedzą, jak sobie z tym problemem radzić.

 

Prowadzący skupili się na spektrum autyzmu i ADHD i jak mi się wydaje, są to najczęściej występujące orzeczenia w szkole.

 

Najpierw garść informacji:

-Dziewczynki i chłopcy tak samo często mają tego typu neuroróżnorodność (do tej pory uważano, że znacznie częściej chłopcy). Zdiagnozowane osoby ze spektrum otrzymują orzeczenie, a z ADHD tylko opinie.

-Nie wyrasta się ani z autyzmu, ani z ADHD, jedynie można lepiej lub gorzej się dostosować. 60% zostaje z ADHD w życiu dorosłym, a 100% z autyzmem.

-Nie znamy pochodzenia.

-W diagnozę powinno być zaangażowanych wielu specjalistów i powinna trwać kilka miesięcy.

-To nie jest choroba, a nawet nie jest to zaburzenie, to różnorodność. Nie trzeba leczyć, tylko pozwolić na rozwijanie się osoby w spektrum autyzmu lub ADHD. „Leczenie” polega na tym, że tak jak osobie słabo widzącej osobie pomagamy założyć okulary. Terapia behawioralna się nie sprawdza (np. system kar i nagród). Potrzebna jest akceptacja, relacje i wspólne wykonywanie zadań.

-Warto traktować takie osoby jako zasób dla klasy, a nie jako problem.

-Stawiać nie na samokontrole ale na samoregulację.

 

Drugą część wystąpienia poprowadził Jan Gawroński, sam będący osobą neuroróżnorodną.

 

Osoba ze spektrum autyzmu lub ADHD napotykają dwie bariery: sensoryczną i mentalną. Każda osoba jest inna i ma różne objawy, ale pewne wskazówki pasują do wszystkich.

 

O czym warto pamiętać:

-Wrażliwość na hałas. Warto zlikwidować w szkole dzwonki i pozwolić uczniom na noszenie słuchawek wyciszających.

-Warto zorganizować miejsca wyciszenia. Te miejsca powinny być starannie przygotowane, nie może to być kąt w bibliotece i warto, aby były przyjazne dla ucznia np. z dobrze dobranym oświetleniem. Nie można odsyłać do tych miejsc uczniów jako kary za ich zachowanie, sam uczeń powinien chcieć w nich przebywać. Zasady korzystania z takiego miejsca powinny być ustalone i znane uczniom.

-Uwaga na schorzenia współistniejące, np. nadpobudliwość lub przymus wykonywania pewnych ruchów lub przymus wstawania i poruszania się. Uczeń ze spektrum nie jest w stanie nad nimi zapanować.

-Wrażliwości na niespodziewane zmiany. Uczeń ze spektrum potrzebuje zasad, planu i jego ścisłej realizacji. Nie są dla niego dobre zmiany.

-Uczniowie ze spektrum spotykają się z brakiem zrozumienia, co powoduje, że czują się odrzuceni. Konieczna jest akceptacja.

-Bardzo źle odbierana jest presja, naciskanie, ocenianie stopniami itp. Warto pytać uczniów o ich własne zdanie.

-Zachowanie ucznia ze spektrum nie jest wyrazem tego, że są niegrzeczni, ich niestandardowe zachowanie nie powinno być powodem do dyskryminacji.

-Ważny jest komfort psychiczny, poprzez zapewnienie bezpieczeństwa, określenie zasad bycia w szkole, wyrażanie jasnych komunikatów i oczekiwań, niepodnoszenie głosu, spokojne i z cierpliwością zachowanie nauczyciela.

-Potrzebne są lekcje w szkole na temat różnorodności i antydyskryminacji, przeciwdziałania przemocy.

-Podkreślać mocne strony ucznia i chronić słabe.

-Bardzo niewłaściwa jest ocena zachowania przy pomocy stopni, powinna być opisowa.

-W szkole potrzebny jest psycholog dostępny przez 5 dni w tygodniu i przez cały dzień. Uczeń powinien mieć dostęp do psychologa beż specjalnego pozwolenia od rodziców.

-Przy ustalaniu IPTu dla ucznia powinien być obecny uczeń i jego rodzic. Uczeń powinien móc wyrazić swoją opinię.

-Dbać o zaprzestanie hejtu w szkole.

-Pokazywanie talentów uczniów.

 

Na pewno umknęło mi wiele spraw, ale wydaje mi się, że zajecie się tymi wskazówkami w dużej mierze pomoże szkołom, do których  uczęszczają uczniowie ze spektrum autyzmu i ADHD. A takimi szkołami są obecnie prawie wszystkie szkoły.

 

 

Źródło: /www.oknauczanie.pl

 

 



Na stronie „OK NAUCZANIE” zamieszczono krotką informację o jednym z wydarzeń na XXI  Konferencji OSKKO w Krakowie.:

 

 

Informacja zwrotna od dyrektora dla nauczyciela

 

 

 

Byliśmy na XXI konferencji OSKKO w Krakowie. Z ramienia ORE przeprowadziliśmy spotkanie z dyrektorami pod tytułem: „Skuteczny dyrektor – jak może on wpływać na jakość pracy nauczycieli?. Zajmowaliśmy się, wraz z dyrektorkami z programu ADORE, skuteczną informacją zwrotną dyrektora dla nauczyciela, taką która ma szansę zmienić i ulepszyć praktykę nauczania nauczyciela.

 

Zaproponowaliśmy trzy etapowy schemat rozmowy dyrektora z nauczycielem:

 

1.Poproszenie pracownika, aby sam sobie udzielił informacji zwrotnej.

 

2.Potwierdzenie jego mocnych stron.

 

3.Doradzenie, co można zrobić w przyszłości.

 

 

Taki schemat oparty jest na samoocenie nauczyciela, która daje największe szanse na podjęcie zmian w nauczycielskiej praktyce. W czasie spotkania nauczyciel sam (możliwe, z wykorzystaniem propozycji dyrektora) wybiera działania, które podejmie w przyszłości. Ważne jest ustalenia następnego spotkania, podczas którego nauczyciel podda refleksji, co udało mu się zrobić, a co nie było użyteczne i podejmie następne decyzje.

 

Schemat został zaczerpnięty z artykułu Davida Rock i Chris Weller

 

Dyrektorki: Małgorzata Flis, Marta Hołub i Joanna Walczak podzieliły się swoim doświadczeniem z przekazywania informacji zwrotnej. Przedstawiły udane i nieudane informacje zwrotne. Pokazało to, że przekazywanie informacji zwrotnej dyrektor musi doskonalić stale i przez cały czas swojej kariery dyrektorskiej.

 

Propozycja została życzliwie przyjęta przez dyrektorów – słuchaczy wykładu. Na stronie ORE zamieszczona została ewaluacja spotkania w postaci odpowiedzi na pytanie: Jedna rzecz, które była dla mnie najważniejsza i którą chce zapamiętać  –  TUTAJ

 

Króluje odpowiedź – informacja zwrotna jako prezent, co oznacza, że dążymy do tego, aby nauczyciel odbierał informację zwrotną od dyrektora jako prezent dla niego.

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 



Dziś proponujemy lekturę tekstu, który prof., Bogusław Śliwerski zamieścił wczoraj na swoim blogu „PEDAGOG”:

 

 

O współpracy nauczycieli z rodzicami uczniów wg modelu „Home – Based Instruction*”

 

 

Okładka mojej książki p.t. „Jak zmieniać szkołę” , Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”) 

 

 

Rodzice mogą mieć swój udział w integrowaniu wpływów obu środowisk w dwojakim sensie:

 

>po pierwsze, poprzez wspieranie osiągnięć szkolnych dziecka w domu i łagodzenie jego niepowodzeń edukacyjnych,

 

>po drugie,  poprzez własną aktywność w szkole jako instytucji społecznej, otwartej na realną współpracę z nimi.

 

Zwłaszcza ta ostatnia możliwa forma partycypacji w sferze współdziałania i współdecydowania o losach edukacyjnych dziecka na terenie szkoły nie należy do zbyt powszechnych i chętnie podejmowanych przez większość rodziców. Wynika ona z wtórnej motywacji troszczenia się o własne dziecko. Dla wielu rodziców szkoła jest obcym terenem, gdzie własne zaangażowanie musi być poparte pożądanymi kompetencjami.

 

Można też, wykorzystując istniejące  formy uspołecznienia szkoły, a więc powołując radę szkoły, istotnie wpłynąć na świadomość praw rodziców wobec szkoły i sytuacji interwencyjnych w placówce w stosunku do ich dziecka oraz wesprzeć nauczycieli w doskonaleniu tych ich kompetencji, które będą sprzyjały realnemu budowaniu wspólnoty edukacyjnej (np. szkolenie w zakresie komunikacji pedagogicznej, umiejętności interpersonalnych, diagnozowania i rozwiązywania konfliktów, zawierania kontrakt, mediowanie, asertywności, radzenia sobie ze stresem itp.).

 

Warto skorzystać z takich form współpracy obu środowisk, jak np. hospitacje lekcji przez rodziców i odwiedziny domów rodzinnych uczniów przez nauczycieli, współpraca rodziców w procesie dydaktycznym, udział lub wsparcie przez nauczycieli zaangażowania rodziców w ważnych dla szkoły wydarzeniach oraz zaangażowanie się rodziców w rozwiązywanie w domu problemów, jakie nauczyciel ma z dzieckiem w trakcie lekcji. Współdziałanie rodziców z nauczycielami w szkole może przybrać formę specjalnej umowy, w której uwzględni się cele istotne dla poszczególnych stron.

 

Jeśli rodzicom zależy na wsparciu edukacji szkolnej własnego dziecka, to angażują się nie tylko w różne formy współpracy ze szkołą czy wychowawcą klasy, ale i są niezmiernie otwarci na wszelkiego rodzaju wskazówki czy porady nauczycieli dotyczące doskonalenia sztuki uczenia się w domu czy rozwiązywania trudności wychowawczych. Tego typu współpraca – określana „Home – Based Instruction” – polega na tym, że nauczyciel wręcza kartę z dodatkowymi zadaniami domowymi dla ucznia, przy których  realizacji musi być obecny rodzic (np. obserwując, jak dziecko rozwiązuje dydaktyczne zadania) wraz z załączoną do tego instrukcją, na co należałoby w toku ich wykonywania zwrócić uwagę.

 

Po kilku tygodniach nauczyciel odwiedza dziecko w domu i przysłuchuje się jego wspólnej pracy pod wspierającą opieką rodzica. Dzięki temu doskonali się zarówno umiejętności doradcze rodzica, jak i wspiera nabywanie nowych kompetencji u samego dziecka. Trafnie sugeruje się w możliwość powoływania grup wsparcia wśród tych rodziców, którzy doświadczają tych samych problemów.

 

Rodzice stają się ostatnimi laty coraz bardziej odważni w artykułowaniu w szkole swoich odczuć, oczekiwań i opinii co do jakości procesu kształcenia ich dzieci, ale nie zawsze sami nauczyciele są na tego typu opinie otwarci. I odwrotnie, coraz częściej nauczyciele starają się odwołać do pomocy rodziców w rozwiązywaniu problemów rozwojowych ich dzieci, ale ci nie zawsze traktują to z życzliwością i gotowością do wspierającego zaangażowania się w odpowiednie działanie na rzecz dobra dziecka. Jedni i drudzy potrzebują się wzajemnie, ale i lękając się obopólnego wglądu w obszar i efekty własnych działań zamykają przed sobą drzwi do współpracy. Warto je zatem uchylać, by przekraczać próg tak potrzebnej pomocy dzieciom w nabywaniu przez nie nowych kompetencji.

 

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 

 

* https://peatc.org/wp-content/uploads/2021/11/Homebound-vs.-Home-Based-Instruction.pdf