Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto:www.edunews.pl

Lekcja „po nowemu” w Gimnazjum w Mysiadle

 

 

Na początku tego tygodnia na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono kolejny tekst Witolda Kołodziejczyka*, zatytułowany „Niechciany scenariusz dla polskiej edukacji”.  Niech jego lektura w czas weekendu poszerzy naszą bazę refleksji wokół głównego dylematu, wobec którego stanęli refleksyjni pedagodzy w naszym kraju: „Jak się zachować, co robić wobec nadchodzącej (nieuchronnie?) pseudoreformy zgotowanej nam przez rząd PiS?”

 

Oto – aby rozbudzić apetyt na właściwe danie – wybrane fragmenty tej publikacji:

 

Mam wrażenie, że to co najgorsze w naszej edukacji, już się stało. Na długie lata może zostać zablokowana poważna debata o potrzebie rzeczywistej transformacji szkoły. Proponowana reforma systemu i zmiany programowe uruchomiły dyskusję, jakiej dawno nie było w polskiej oświacie. Debata zdominowana przez jej przeciwników, koncentrowała się na przekonywaniu, że kondycja polskiej szkoły jest dobra i nie potrzebuje ona żadnych zmian, a już na pewno tych projektowanych przez rząd. Głos tych, którzy uważają inaczej, nie był już tak silny.[…]

 

Jeszcze nie tak dawno, podczas licznych kongresów, debat i paneli dyskusyjnych, dziennikarze, eksperci, akademicy i sami nauczyciele twierdzili, że system potrzebuje gruntownej zmiany. Szkoła to więzienie, szkodzi mózgowi, a traktowanie jej jako miejsce zorganizowanych korepetycji, to zbrodnia na naszych dzieciach. Nawoływano nawet do edukacyjnego przewrotu kopernikańskiego. […]

 

Jak wielu jest dziś tych, którzy próbują na nowo zdefiniować środowisko edukacyjne, rolę nauczyciela i sposób funkcjonowania uczniów? To co zachwyca w ruchu turkusowych organizacji opisywanych przez Frederica Laloux, czy Davida Hawkinsa jest wynikiem rozwoju ludzkiej świadomości, która prowadzi wprost do transformacji i zakwestionowania podstawowych założeń obowiązującego modelu. […]

 

Przez najbliższe lata może działać uruchomiony mechanizm udowadniania, że zmiany nas cofają, a reformatorzy nie mają racji. Niechęć przed poważną reformą może sprawić, że dyskusja skupi się nie na poszukiwaniu nowego modelu edukacji, ale utwierdzaniu siebie i innych, że istniejący nie wymaga zmian.[…]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.google.pl

Anna Wittenberg

 

Na dzisiejsze przedpołudnie proponujemy lekturę artykułu Anny Wittengerg pt. „Reforma edukacji powiela model nauczania z epoki industrialnej, jaki 15 stycznia zamieścił  portal  FORSAL.PL. Oto jego obszerne fragmenty – dla zachęty do lektury całości (niech nam to właściciele tego portalu wybaczą) – bo naprawdę trudno było zdecydować się co w tej publikacji jest mniej warte upublicznienia:

 

Choć minister edukacji nieustannie zapewnia, że tworzy szkołę nowoczesną i przygotowującą do wyzwań dzisiejszego świata, w praktyce reforma wprowadza jedynie kolejną inkarnację modelu nauczania z epoki industrialnej. Mimo wad wciąż w publicznej oświacie stosujemy fabryczny system, bo jest on zwyczajnie najtańszy.[…]

 

Jeśli opozycji naprawdę zależy na uczniach i nauczycielach, powinna teraz skupić się nie na blokowaniu zmian prowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, co jest zadaniem z góry skazanym na porażkę, a na konstruktywnej pracy nad nimi. W konsultacji do końca stycznia są podstawy programowe, do końca marca samorządy muszą przygotować nowe sieci szkół. Za chwilę MEN zacznie prace nad Kartą nauczyciela i podziałem subwencji oświatowej. To wszystko są tematy, którym należy się bardzo uważnie przyglądać i bezlitośnie punktować błędy resortu edukacji. A także pomagać w problemach w swoich okręgach wyborczych.[…]

 

Bo choć minister edukacji nieustannie zapewnia, że tworzy szkołę nowoczesną i przygotowującą do wyzwań dzisiejszego świata, w praktyce reforma wprowadza jedynie kolejną inkarnację modelu nauczania z epoki industrialnej. W rozmowie z DGP mówił o tym np. prof. Łukasz Turski z Centrum Nauki Kopernik. […]

 

Czytaj dalej »



Aby nie być posądzonym o to, że „Obserwatorium Edukacji” publikuje tylko teksty przeciwników likwidacji gimnazjów – dziś zachęcamy do tekstu Izabeli Brodackiej-Falzman,* opublikowanego 14 stycznia na blogu NASZEblogi.PL.

 

Foto: www.google.pl

Izabela Brodacka-Falzman

 

 

Oto fragmenty tego postu, zatytułowanego „Pudrowanie gangreny”

 

Jak to się stało, że w ciągu ostatnich 20 lat przeciętny maturzysta osiągnął poziom niższy od ucznia V klasy szkoły podstawowej w PRL?

 

1) Pierwsza przyczyna to celowe obniżenie poziomu. Przez 20 lat nie było obowiązkowej matury z matematyki,  a program liceum był konsekwentnie kastrowany. Kiedy zaczynałam uczyć w szkole, w programie była analiza matematyczna – granice ciągów i funkcji, szeregi, badanie funkcji, całki. Badanie funkcji było przerabiane w II klasie liceum. […] Z programu i wymagań egzaminacyjnych w liceum  kolejno wypadły: szeregi w tym szereg geometryczny zbieżny, oczywiście całki , potem pochodna i badanie funkcji. Z programu rachunku prawdopodobieństwa wypadł schemat Bernoulliego, prawdopodobieństwo warunkowe, wzór Bayesa, rozkład zmiennej losowej, wartość oczekiwana i wariancja. Zadania z prawdopodobieństwa całkowitego zaleca się obecnie rozwiązywać „ drzewkiem” – czyli jak w V klasie szkoły podstawowej moich dzieci. W trygonometrii zlikwidowano nierówności trygonometryczne i wzory redukcyjne.[…]

 

2) Nadużycie kalkulatorów i komputerów.[…]

 

3) Wprowadzenie gimnazjów i koncepcja „ programu spiralnego”. […]

 

4) Demokratyzacja oświaty sprowadzająca się według decydentów do zamiany jakości w ilość. Sama słyszałam jak przewodniczący CKE wyjaśniał nauczycielom, że żeby poprawić wyniki nauczania należy obniżyć poziom wymagań.[…]

 

Kilka dni temu wysłuchałam w radiu TOK FM dyskusji na temat reformy oświaty, w której brali udział profesorowie wyższych uczelni- biolog Krzysztof Spalik, fizyk Lech Mankiewicz oraz matematyk Janusz Czyż. Tylko profesor Czyż jest zwolennikiem przeprowadzanych obecnie zmian i rozumie, że likwidacja gimnazjów jest warunkiem koniecznym wyprowadzenia polskiej szkoły z zapaści. Ma również ciekawe propozycje programowe.

Pozostali profesorowie, podobnie  jak  Agnieszka Holland chcą żeby wszystko było jak dotąd.[…]

 

Cały tekst „Pudrowanie gangreny”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.naszeblogi.pl

 

 

*Izabela Brodacka-Falzman  pochodzi z arystokratycznej rodziny ziemiańskiej, z kresów. [http://www.fronda.pl/]

To wdowa po śp. Michale Falzmannie, urzędniku NIK, który ujawnił aferę FOZZ. [www.wpolityce.pl/polityka/]



Foto:www.prezydent.pl (Andrzej Hrechorowicz/KPRP)

 

Ceremonia powitania Prezydenta RP Andrzeja Dudy przez Prezydenta Państwa Izrael Reuvena Rivlina. Jerozolima.

 

 

Dziś redaktor Robert Mazurek z RMF FM przeprowadził wywiad z przebywającym z oficjalna wizyta w Izraelu i Palestynie Prezydentem Andrzejem Dudą. Obok pytań z obszarów polityki międzynarodowej padły tam także pytania o sprawy krajowe – w tym o reformę edukacji. Oto fragment tego wywiadu, zawierający pytania i odpowiedzi Prezydenta na ten temat:

 

 

Robert Mazurek: – Nie przekonała pana żona, że reforma edukacji jest czymś co de facto szkole zaszkodzi a nie pomoże?

 

Prez. Andrzej Duda: – Obydwoje z żoną zawsze byliśmy zwolennikami czteroklasowego liceum. Uważaliśmy, że trzyletnie liceum jest zbyt krótkie. Jeżeli do tego weźmiemy pod uwagę, że gimnazjum też było trzyletnie, i w praktyce ci, którzy mieli do czynienia z tymi szkołami, przede wszystkim nauczyciele, mówili, że to oznacza de facto dwa i pół roku nauki w gimnazjum, dwa i pół roku nauki w liceum, to nie ma wątpliwości, że to nie było tak, jak powinno być jeżeli chodzi o system edukacji i to wymagało zmiany.

 

RM – Nie sądzi pan jednak, że ta przygotowywana pospiesznie reforma wprowadzi więcej chaosu niż przyniesie dobrych owoców? Innymi słowy, że pański obóz zapłaci za to potężną polityczną cenę?

 

AD – Panie redaktorze, ja nie mam swojego obozu. Jedna rzecz natomiast była dla mnie pewna – a mianowicie – oświata w Polsce wymagała zmiany. Cały czas wychodziłem z założenia, że czteroklasowe liceum w Polsce jest potrzebne, że potrzebne jest wydłużenie nauki w liceum. Wcześniej były dyskusje na temat różnych systemów – czy to powinien być system 8+4, czy to powinien być system 4+4+4. Rząd się zdecydował na system 8+4, ale z możliwościami pewnych modyfikacji. Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły, bo to też zależy od tego, w jaki sposób władze lokalne, czyli dokładnie wójtowie, burmistrzowie, zdecydują się na rozłożenie szkół według własnych możliwości, jeżeli chodzi o podział uczniów, ponieważ można uczniów też dzielić w tej ośmioklasowej podstawówce.

 

RM – Panie prezydencie, ale ja spytałem o co innego – nie o to, jak wygląda reforma, tylko czy chaos przy jej wprowadzaniu nie spowoduje, że ewentualne dobre owoce zostaną zniszczone?

 

AD – Zastanawiałem się nad tym rzeczywiście długo – bo wykorzystałem praktycznie cały okres, który mi przysługiwał na podjęcie decyzji, czyli całe 21 dni – czy podpisać ustawę, czy nie. Odbywałem konsultacje z różnymi osobami, w tym z ekspertami. Konkluzje moje są następujące – zawsze będzie chaos, a w każdym razie zawsze na pewno będą tacy, którzy będą mówili, że jest chaos. I zawsze będą też tacy, którzy być może będą chcieli ten chaos sprokurować. Choćbyśmy mieli dwa lata czasu czy trzy lata, zawsze finalnie okaże się, że było źle, bo zawsze będą krytycy, dlatego, że taka reforma też jest polityką.

 

Cały wywiad   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.prezydent.pl



tvp-info

 

Proponujemy obejrzenie debaty, jaką w minioną sobotę o godz. 13:30 wyemitowała rządowa stacja  TVP INFO  

 

Jest to wideozapis dyskusji, jaką o problemach wynikających z reformy oświatyz udziałem: Urszuli Woźniak – przedstawiciela ZNP, Igi Kaźmierczak – z Fundacji „Przestrzeń dla Edukacji”, Marka Pastusiaka – wiceburmistrza Rawy Mazowieckiej i Danuty Utraty reprezentującej KSOiW NSZZ „Solidarność” poprowadziła redaktor Anna Grabowska.

 

Zwracamy uwagę na dobór uczestników tej debaty. Przedstawicielka ZNP miała zostać skonfrontowana nie tylko z reprezentantką NSZZ „Solidarność” i zastępcą burmistrza Rawy Mazowieckiej, którym jest Dariusz Misztal, wybrany z listy Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość, ale i z liderką Fundacji „Przestrzeń dla Edukacji”, która niedawno ogłosiła swe – krytyczne w niektórych aspektach wobec inicjatywy referendalnej ZNP – stanowisko.

 

Warto zapoznać się osobiście z przebiegiem tej debaty.

 

 

Debata TVP INFO,  14.01.2017   –   TUTAJ

 



Bałachnowicz

Foto: www.google.pl

Dr hab. prof. APS Józefa Bałachowicz – przewodnicząca Zespołu Edukacji Elementarnej przy KNP PAN

 

Profesor Bogusław Śliwerski na swym blogu zamieścił w minioną sobotę opinię, jaką o projektach Podstawy Programowej Wychowania Przedszkolnego oraz Podstawy Programowej edukacji wczesnoszkolnej skierował do MEN Zespół Edukacji Elementarnej przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN.

 

Jak czytamy w tym poście, profesor, który jak wiadomo jest przewodniczącym Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN w strukturze którego, pod kierunkiem pani dr hab. prof. APS Józefy Bałachowicz funkcjonuje ów zespół,  uczynił tak dlatego, że kierowane do Ministerstwa opinie naukowców różnych środowisk nagle giną i nikt nie wie, gdzie one się znajdują.

 

Działając z tych samych pobudek zdecydowaliśmy się upowszechnić ten tekst także wśród Naszych Czytelników – prosząc Ich o dalsze multiplikowanie jego treści. Oto – wybrane przez nas – fragmenty tej opinii:

 

Uwagi ogólne

 

Zmiany programowe w edukacji dziecka są niezbędne. Eksperci skupieni w Zespole Edukacji Elementarnej, ponadto badacze oświatowi, naukowcy z różnych dziedzin wiedzy zwracają uwagę na potrzebę gruntownych zmian w wielu obszarach funkcjonowania edukacji. […]

 

Spodziewamy się, że przyjęta w podstawach programowych filozofia myślenia o edukacji młodego człowieka przyczyni się do naprawy braków zauważanych przez środowisko pedagogów, bo treść przedstawianych przez MEN tekstów podstaw programowych, jeśli staną się obowiązującymi dokumentami, będzie miała istotny wpływ na rzeczywistość szkolną małego ucznia, jego doświadczenia i zasoby rozwojowe. Jest to naszym zdaniem obecnie jedyny powód tworzenia nowego dokumentu podstawy programowej.[…]

 

Przedstawione 30 listopada 2016 roku do opinii projekty podstawy programowej wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej są dokumentami, które wymagają gruntownych zmian. Dostrzegamy w nich pozytywne zapisy, wskazujące na uznane kulturowo wzory pracy z dzieckiem, ale jednocześnie obok tego występują zapisy zaprzeczające osiągnięciom współczesnej wiedzy naukowej, wynikom badań krajowych i międzynarodowych oraz wynikom innowacyjnej praktyki pedagogicznej.

 

Możemy przypuszczać, że projekty opiniowanych dokumentów zostały przygotowane w pośpiechu, bez dochowania należytej staranności metodologicznej w zakresie tworzenia dokumentów edukacyjnych i ich weryfikacji. Dostrzega się w nich wyraziście brak jasnych założeń w zakresie filozofii edukacji, wartości w obszarze indywidualnego i społecznego oddziaływania edukacji, wspierania rozwoju dziecka, jego autonomii i samodzielności poznawczej, konstruktywistycznej wizji społecznego uczenia się, budowania wspólnoty itp.

 

Język opiniowanych projektów dokumentów jest anachroniczny, wyraża nieaktualne naukowo poglądy dotyczące celów czy budowania środowiska edukacyjnego dziecka, a ponadto zawiera błędy gramatyczne oraz stylistyczne. […]

 

Wobec tego uważamy, że przedstawiane projekty podstaw programowych dla wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej wymagają gruntownej zmiany przez zespoły eksperckie. Nasze komentarze, które przedkładamy są więc natury ogólnej i dotyczą raczej metodologii tworzenia dokumentu, a czynione uwagi szczegółowe służą tylko ilustracji niektórych ujęć. Mamy nadzieję, że przedłożone przez nas sugestie posłużą do przygotowania przejrzystych, spójnych i merytorycznie wartościowych dokumentów.

 

 

Opinia dotycząca Projektu podstawy programowej wychowania przedszkolnego dla przedszkoli i innych form wychowania przedszkolnego

 

Czytaj dalej »



Książek

Foto:www.google.pl

Wojciech Książek – przewodniczący Sekcji Oświaty NSZZ Solidarność w Gdańsku

 

 

Portal Miasta Gdańska 11 stycznia zamieścił wywiad z Wojciechem Książkiem  – już kolejną kadencję  pełniącym funkcją przewodniczącego Sekcji Oświata i Wychowanie  NSZZ Solidarność w Gdańsku. Wywiad nosi tytuł: „Współtworzył gimnazja, działa w NSZZ Solidarność. I jest zdecydowanym przeciwnikiem reformy edukacji PiS” i zaczyna się od takiej informacji:

 

W 1999, jako wiceminister edukacji w rządzie AWS Jerzego Buzka, nadzorował powstanie gimnazjów. Dziś, Wojciech Książek, jako działacz gdańskiego regionu NSZZ Solidarność, ostrzega, że PiS-owska decyzja o likwidacji gimnazjów może mieć opłakane skutki dla polskich dzieci i młodzieży, zwłaszcza na prowincji.

 

Aby zachęcić do lektury całego wywiadu przytaczamy jeden jego fragment:

 

Sebastian Łupak: – Pan musi być rozdarty: z jednej strony jest Pan za pozostawieniem gimnazjów, które sam Pan wprowadzał do systemu. Z drugiej jest Pan członkiem NSZZ Solidarność, który to związek idzie z rządem PiS ręka w rękę. Przecież Pańska Solidarność popiera PiS-owską reformę edukacji!

 

Wojciech Książek: – Solidarność w Gdańsku zawsze będzie rządzącym patrzeć na ręce, kimkolwiek by nie byli. Zawsze będziemy mówili “sprawdzam”. Przypomnę, że to my, czyli sekcja gdańska Solidarności – co było ewenementem w kraju – już 5 lipca 2016 r., tuż po wystąpieniu minister Anny Zalewskiej w czerwcu w Toruniu, powiedzieliśmy, że coś jest nie tak, że należy się głęboko zastanowić. Apelowaliśmy: odłóżmy te zmiany co najmniej o rok. Pisaliśmy: zacznijmy reformę, tylko od pierwszej klasy podstawówki, żeby młodzież, która już jest w obecnym systemie, ukończyła szkołę na dotychczasowych zasadach. Apelowaliśmy, żeby zachować prawa nabyte tych dzieci, żeby dziecko nie było ulęgałką, którą sie przesuwa. Niestety niewiele z naszych apeli zrealizowano.[…]

 

 

Cały wywiad  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.gdansk.pl



klasa-3

Foto: www.google.pl

 

 

Mamy już nasz „The Day After” – pora na podejmowanie racjonalnych działań w znanych już parametrach otoczenia. Aby ułatwić diagnozę tej naszej rzeczywistości społecznej proponujemy lekturę wczorajszego postu, jaki na swym blogu ŻYCIE-ROZWÓJ-ZMIANA zamieścił dr Tomasz Tokarz.

 

 

Niechaj jego autor nam wybaczy, że przytaczamy – wyjątkowo – cały ten tekst, bez skrótów. Jednak zamieszczenie jedynie jego fragmentu nie miałoby sensu – tu każdy wiersz ma swoje znaczenie dla całości. Zapraszamy do lektury:

 

 

 

Tęsknota za edukacyjnym autorytaryzmem

 

Sprzeciw wobec reformy edukacyjnej winien uwzględniać fakt, że wielu obywateli ją popiera. Wniosek ten snuję na podstawie licznych rozmów, jakie odbyłem w ostatnich tygodniach. Nie chodzi tu jedynie o sentyment do schematu szkoły 8+4 (do której uczęszczali orędownicy zmian). To tylko symbol. Kluczem jest przywiązanie do pewnej kultury edukacji: autorytarnej, dyrektywnej, opartej na hierarchii i „porządku” (czytaj: posłuszeństwie).

 

Odnoszę wrażenie, że całkiem spora część rodziców i nauczycieli kieruje się następującymi przekonaniami:

 

– człowiek jest z natury zły, a przynajmniej niedoskonały, słaby, ułomny – wymaga zatem urobienia za pomocą silnej ręki

– człowiek może stać się lepszy, jeśli zostanie do tego przymuszony

– świat jest okrutny – dziecko trzeba przygotować do takiego świata

– nauka to przykry obowiązek, to proces pełen krwi, potu i łez

– w szkole musi być ciężko, bo to wysiłek i cierpienie czynią człowieka szlachetnym („nie ma lekko”)

– szkoła ma przede wszystkim nauczyć dziecko dyscypliny, która przyda mu się w dorosłym życiu („szef będzie wymagał w pracy posłuchu”)

– sednem edukacji jest wykonywanie poleceń (nawet jeśli uczeń ich nie rozumie), to kształtuje karność, która przyda mu się w dorosłym życiu

– zadania domowe są konieczne (nawet jeśli dziecko nie pojmuje ich sensu) – bo wyrabiają poczucie systematyczności, które przyda mu się w dorosłym życiu

– nauczycielowi trzeba okazywać szacunek (czyli mieszankę strachu i uznania), to rozwija poczucie zależności, które przyda mu się w dorosłym życiu

– szkoła w PRL była jaka była ale przynajmniej pokazywała uczniowi miejsce w szeregu, był „porządek” („ja chodziłem/am do szkoły w PRL i jakoś wyrosłem/am na ludzi, a dzisiejsza młodzież to…”)

 

Dla osób w ten sposób postrzegających świat obecna reforma (i cały pakiet symboli i wartości z nią związanych) wydaje się rozwiązaniem słusznym, sensownym, odpowiadającym na ich oczekiwania. Jest w nich obecna tęsknota za modelem autorytarnym. Warto o niej pamiętać, by samemu nie ulec ograniczającemu przekonaniu, że społeczeństwo z niechęcią przyjmie nowe rozwiązania – tylko dlatego, że w nas budzą one opór (błąd projekcji) oraz podobny sprzeciw wywołują w środowisku, w jakim się obracamy (błąd ograniczonej reprezentacji).

 

Tomasz Tokarz

 

 

Tomasz Tokarz – doktor nauk humanistycznych, wykładowca, coach, trener, mediator. Pracownik Dolnośląskiej Szkoły Wyższej i Dolnośląskiego Centrum Innowacji Edukacyjnych. Członek zarządu Fundacji „Edutank”. Wiceprezes Fundacji „Edukacja w Wolności”. Członek Polskiego Centrum Mediacji.

 

 

Źródło:www.zycie-rozwoj-zmiana.blogspot.com

 

 



Kontynuując naszą terapię przeciwstresową – w okresie wyczekiwania na decyzję Prezydenta/Prezesa (niepotrzebne skreślić) – polecamy lekturą wybranych relacji, zamieszczonych na blogu Oktawii Gorzeńskiej –  dyrektorki Gimnazjum nr 1 w Gdyni i podróżniczki, dzielącej się swymi refleksjami na stronie „Eduzmieniacza”. Wszystkie posty, do lektury których zapraszamy, dotyczą szkół w Finlandii, które zwiedzała i opisała ich autorka jesienią 2016 roku.

 

 

cz-000-img_20161108_111427

 

Fińska edukacja bez tajemnic

 

Fińska edukacja uchodzi za modelową chyba przede wszystkim dzięki wysokim wynikom badania PISA. Co ciekawe, wielu Finów związanych z edukacją nie uważa tych wyników za najważniejsze, przede wszystkim ze względu na to, że nie badają wielu umiejętności. Prawdą jest jednak, że lubią, gdy uważa się ich system za najlepszy. Wiedzą jednak, że wcale tak idealnie nie jest i że wiele jeszcze pracy przed nimi. Powiem więcej, mają bardzo podobne do naszych problemy, a kilka ważnych czynników przyczynia się do tego, że wizerunek całej fińskiej edukacji jest postrzegany jako wzorcowy poza granicami kraju. Skąd to wiem? Z wielogodzinnych rozmów z nauczycielami i osobami odpowiedzialnymi za edukację.[…]

 

Tak, jak i u nas wielu nauczycieli pracuje w tradycyjny sposób. Bardzo trudno im wyjść z roli wszystkowiedzących. Zadania domowe są codziennością fińskich uczniów, wymusza je presja tradycyjnie myślących rodziców – Nie narobisz się, to nie nauczysz się. Problemem fińskiej edukacji jest spadająca motywacja uczniów do nauki.[…]

 

 

Cały post „Fińska edukacja bez tajemnic”  –  TUTAJ

 

 

 

 

cz-i-img_20161107_115447

 

Fińska szkoła – wyobrażenia a rzeczywistość – cz. I

 

Za mną pierwszy dzień w fińskiej szkole.  Nie będę udawała ekspertki od fińskiej edukacji,  opiszę po prostu to,  co zobaczyłam w konkretnej placówce w gminie Kaarina koło Turku.  Gminie o tyle nietypowej,  że uznanej za najbardziej kreatywną i innowacyjną w Finlandii.  Szkole o tyle ciekawej,  że prowadzonej przez charyzmatycznego dyrektora – idealistę,  na dodatek autora doktoratu na temat nauczania przyszłości. Nie wiem więc,  czy szkoła ta może uchodzić za przeciętną fińską placówkę.  Zdaniem jej dyrektora – nie.[…]

 

Cały post „Fińska szkoła – wyobrażenia a rzeczywistość – cz. I”  –  TUTAJ

 

 

Czytaj dalej »



15230577_1332069196838418_8629349489991479789_n

Foto: /www.facebook.com

 

W kolejnym dniu niepewności „podpisze czy nie podpisze”  proponujemy lekturę felietonu  Wojciecha Maziarskiego, który mógłby mieć tytuł, jak niezapomniany film Nicholasa Meyera z 1983 roku – „The Day After”. Ten opublikowany we wczorajszej „Gazecie Wyborczej” tekst  już w tytule sugeruje co należy robić w sytuacji, kiedy „jednak podpisze” – „Strajk nauczycieli: zadanie dla wszystkich”.

 

Oto ostatni fragment tego felietonu:

 

Dlatego zamiast zastanawiać się i spekulować, co zrobi Andrzej Duda – podpisze czy nie podpisze? – lepiej się zająć przygotowaniami do zapowiadanego przez ZNP na marzec strajku nauczycieli. To zadanie dla wszystkich przeciwników „dobrej zmiany” – dla rodziców uczniów, dla grup i inicjatyw obywatelskich, dla KOD-u, dla partii politycznych. Gdy strajk się rozpocznie, cała demokratyczna Polska powinna na wszelkie możliwe sposoby wesprzeć nauczycieli, dołączając do akcji, organizując demonstracje, pikiety i pochody, przeprowadzając strajki solidarnościowe itp.

 

Ważne, żeby nauczyciele poczuli siłę społecznego poparcia. A jeszcze ważniejsze, by poczuła to władza.

 

 

Cały felieton  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl