Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

Dzisiaj proponujemy najnowszy post z blogu Danuty Sterny „Moja Oświata”, zatytułowany „Ocenianie”.  Jako, że jest on niedługi – przytaczamy go w całości, ale do źródła odsyłamy po zapoznanie się z dwoma zamieszczonymi tam komentarzami:

 

 

Ocenianie w języku polskim jest nierozerwalnie związane z krytyką i stopniami szkolnymi – „oceniam, czyli pokazuję Ci, jak daleko jesteś od ideału”. Większość ludzi lepiej uczy się jednak nie będąc krytykowanym, ale będąc ocenianym. Wiemy to też po sobie. Wielu nawet nauczycieli oświadcza: „Zawsze bałem się klasówek, a na egzaminach miałem ból brzucha! Nigdy więcej żadnych egzaminów!”. „No tak… Ale przecież uczniowie bez stopni nie będą się uczyć!”. To jest zdanie, które wypełnia ten balon, jest ono nieprawdziwe.

 

 

Ludzie chcą się uczyć, pragną poznawać świat, ale chcą, aby to było dla nich interesujące i pożyteczne. Wtedy stopnie nie są ważne, ważne jest uczenie się dla wiedzy. Były takie eksperymenty (np. Jarosława Szulskiego), żeby nauczyciel nie stawiał stopni mających wpływ na ocenę końcową. Są takie pedagogiki, które są przeciwne stopniom, np. pedagogika waldorfska i mają się dobrze.To mit, że bez zagrożenia krytyką i karą człowiek się nie uczy. Drugi mit związany z ocenianiem polega na poglądzie, że trzeba robić selekcję, aby dopuszczać do dalszego kształcenia tylko uczniów z wyższymi wynikami. W obecnych czasach jest dużo miejsc na studiach i wiele możliwości kształcenia, dla każdego znajdzie się miejsce, o ile nie zostanie przez stopnie oduczony chęci uczenia się.

 

Znowu pomyślicie, że coś „bredzę”, przecież stopnie w szkole były zawsze i było dobrze. Ale jednak świat się zmienia i może przyszedł czas na odejście od motywacji zewnętrznej przy pomocy karzących stopni?

 

Ocenianie kształtujące promuje informację zwrotną zamiast stopni. Najlepiej taką, w której nauczyciel, bądź inna osoba, pokazuje autorowi pracy, co zrobił dobrze, oraz co i jak ma poprawić. Takie podejście do oceniania pomaga w indywidualizacji nauczania (balon 1) i w podmiotowym podejściu do ucznia (balon 2), a także w budowaniu relacji z uczniem (balon 5), a nawet w śledzeniu postępów indywidualnego ucznia (balon 4).

 

 

Źródło: www.osswiata.pl



Foto: www.akademiapolskiegofilmu.pl

 

Halina Mikołajska w filmie „Przy torze kolejowym” w reż. Andrzeja Brzozowskiego, 1963 r

 

 

„Obserwatorium Edukacji” postanowiło nie chować głowy w piasek i nie udawać, że cała ta burza, wywołana nowelizacją ustawy o IPN, jej międzynarodowe, ale przede wszystkim krajowe reperkusje, są czymś, czym my – „metodyczne pięknoduchy”  nie będziemy się zajmować.

 

Dlatego dziś, „w paśmie porannych lektur”, proponujemy scenariusz lekcji historii dla IV etapu edukacyjnego, zamieszczony na stronie „”Filmoteki Narodowej”::

 

Temat: Postawy Polaków wobec  Zagłady Żydów podczas II Wojny Światowej. Autor –  Arkadiusz Walczak

 

 

Pytanie kluczowe: Jakie postawy przyjmowali Polacy wobec Zagłady Żydów?

 

 

Podczas lekcji przewidziano:

Projekcję filmu „Przy torze kolejowym” Andrzeja Brzozowskiego. [http://www.filmweb.pl/film/Przy+torze+kolejowym-1963-8945]

 

Projekcja fragmentów filmów:

 

„Dzieci Ireny Sendlerowej” (reż. John Kent Harrison) – scena zebrania w Wydziale Opieki Społecznej; [https://www.youtube.com/watch?v=N4u0Ae2lNYQ]

 

„Długa noc” (reż. Janusz Nasfeter) – scena, w której mieszkańcy kamienicy Piekarczyków dowiadują się o ukrywanym Żydzie, i scena, w której Piekarczykowa szuka złota w sienniku; [http://www.filmweb.pl/film/D%C5%82uga+noc-1967-5322#]

 

„Jeszcze tylko ten las” (reż. Jan Łomnicki) – scena, w której Kulgawcowa przyjmuje pieniądze za pomoc żydowskiemu dziecku; [http://www.filmweb.pl/film/Jeszcze+tylko+ten+las-1991-32625]

 

„Joanna” (reż. Feliks Falk) – scena w kawiarni, rozmowa ze szmalcownikiem i scena w kościele, zabranie dziecka do domu; [http://www.filmweb.pl/film/Joanna-2010-509889]

 

„Ulica Graniczna” (reż. Aleksander Ford) – rozmowa Kuśmierka z doktorem Białkiem na temat przejęcia mieszkania. [https://www.cda.pl/video/3182900]

 

 

Całość konspektu lekcji  –  TUTAJ

 

 

Źródło: filmotekaszkolna.pl



Dzisiejsza propozycje „lektur z zaprzyjaźnionych stron” jest nietypowa, gdyż prezentowane treści nie odnoszą się do metodyki pracy ani nie są  relacją z wdrażanych innowacji, a jest to swoisty przewodnik po zawiłościach pisowskiej legislacji oświatowej, opracowany przez nauczyciela-praktyka.

 

 

Prezentowany na stronie Superbelfrzy RP, pod zakładką <Edu-reflerksje>  artykuł, Zyty Czechowskiej, zatytułowany „Nowa wydłużona ścieżka awansu nauczyciela…”.jest takim właśnie wyciągiem z kilkudziesięciostronicowej ustawy, która zmiany te wprowadziła, a  do której link załączamy w zakończeniu naszego materiału Oto wybrane fragmenty i link do całego tekstu Zyty Czechowskiej:

 

 

Od 1 września 2018 roku każdy nauczyciel, który jest na ścieżce awansu zawodowego, lub planuje w najbliższym czasie wystąpić z wnioskiem do dyrektora szkoły o wyrażenie zgody na  rozpoczęcie stażu, powinien zapoznać się ze zmianami, których jest nie mało. A jakie zmiany nastąpiły?

 

Powiązanie oceny pracy ze ścieżką awansu zawodowego:

 

>zastąpienie oceny dorobku zawodowego nauczyciela za okres stażu oceną pracy uwzględniającą m.in. dorobek zawodowy za okres stażu,

>jednym z warunków nadania kolejnego stopnia awansu zawodowego jest odbycie stażu zakończonego co najmniej dobrą oceną pracy,

>ocena ma wpływ na długość ścieżki awansu zawodowego.[…]

 

Kolejną zmianą jest wydłużenie stażu na kolejny stopień awansu zawodowego:

 

>z 2 do 3 lat pracy przed rozpoczęciem stażu na stopień nauczyciela mianowanego,

>z 1 roku do 4 lat pracy przed rozpoczęciem stażu na stopień nauczyciela dyplomowanego.

 

Wprowadzenie możliwości skracania ścieżki awansu zawodowego w zależności od oceny pracy – nauczyciel kontraktowy i nauczyciel mianowany, legitymujący się wyróżniającą oceną pracy,[…]

 

 

Największe zmiany naszym zdaniem dotknęły  młodych, nowo zatrudnionych  nauczycieli stażystów, ponieważ nastąpiło:

 

>wydłużenie stażu na stopień nauczyciela kontraktowego z 9 miesięcy do roku i 9 miesięcy,

>egzamin przed komisją egzaminacyjną na stopień nauczyciela kontraktowego zamiast rozmowy przeprowadzanej przez komisję kwalifikacyjną. […]

 

Zmiany dotyczące awansu zawodowego wchodzą w życie od 1 września 2018r., natomiast przepisy przejściowe dotyczą: 

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.google.pl

 

Jarosław Pytlak

 

 

W piątek, Jarosław Pytlak zamieścił na swym blogu post Szkoło, Ty ponad poziomy wylatuj!”. Zwrócił tam uwagę na niezdefiniowane określenie „wysoki poziom szkoły”, którym lubimy bardzo szafować, nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo jest ono wieloznaczne. Oto, tradycyjnie, fragmenty tekstu i link do źródła:

 

 

Pochłonięty szykowaniem do druku 12. numeru kwartalnika „Wokół szkoły” zaniedbałem na czas jakiś prowadzenie bloga. Niestety, multitasking czyli wielofunkcyjność jest być może cechą pokolenia cyfrowych tubylców, ale tacy cyfrowi imigranci jak ja nie bardzo potrafią się rozpięcioić. Tak więc blog (chwilowo) leżał i poleżałby jeszcze trochę, gdyby moja koleżanka Dorota Lisowska, wicedyrektorka szkoły Edulab ze Starych Babic nie była uprzejma dostarczyć mi zapiski z ostatniego seminarium „Wokół szkoły”, podczas którego w miłym i kameralnym gronie rozmawialiśmy m.in. o znaczeniu pojęcia „poziom szkoły”. W pierwszej chwili zarówno Dorota, jak i ja chętnie dopisalibyśmy je do listy „balonów” edukacyjnych, zainicjowanej przez Danutę Sternę, o której (zarówno liście, jak Danucie) wspomniałem w poprzednim felietonie.

 

Bo w istocie, chociaż wszyscy mniej więcej wiedzą, co oznacza stwierdzenie, że szkoła ma wysoki poziom, to każdy może rozumieć je po swojemu. Wynika z niego niewiele informacji, którymi warto by kierować się, decydując o wyborze tej nie innej placówki.

 

Jednak po dyskusji postanowiliśmy wlać po prostu w to pojęcie nieco treści. I w tym miejscu z należnym szacunkiem i wdzięcznością oddaję głos Dorocie. […]

 

Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tematowi podczas ostatniego seminarium pedagogicznego „Wokół Szkoły”. Z dyskusji wynikło, że wysoki poziom szkoły, to połączenie kilku elementów: wysokich wyników edukacyjnych uczniów, kompetencji i zaangażowania kadry oraz jej stabilności, umiejętności współpracy, dobierania adekwatnych metod i narzędzi pedagogicznych oraz dodatkowo, odpowiedniej infrastruktury.[…]

 

Podczas seminarium stwierdziliśmy natomiast inną, ważną dla nas rzecz. Otóż poza efektywnością edukacyjną o poziomie szkoły w znakomitej mierze decyduje jej „pion” moralny – stabilność i przewidywalność zasad, dbałość o rozwój ludzi tworzących szkołę – uczniów, nauczycieli, rodziców; szczere zaangażowanie, budowanie atmosfery otwartości, szacunku i zaufania. Na poziom szkoły olbrzymi wpływ ma również jakość przywództwa lidera, dyrektora szkoły – jego charyzma, umiejętność integrowania ludzi wokół idei lub celu, chęć współpracy z uczniami, kadrą i rodzicami oraz gotowość do podejmowania decyzji związanych ze szkołą i branie za te decyzje odpowiedzialności. […]

 

 

Cały post „Szkoło, Ty ponad poziomy wylatuj!”, zamieszczony w piątek na blogu Jarosława Pytlaka   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl



Dzisiaj proponujemy zapoznanie się z mającą swoją premierę na stronie „Obserwatorium Edukacji” autorką jednego z blogów prowadzonych na stronie „Budząca Się Szkoła” – Zofią Wrześniewską. To nietypowa w tym środowisku, zdominowanym przez dyrektorki i nauczycielki ze szkół podstawowych,  osoba – nauczycielka pracująca od lat w szkole ponadgimnazjalnejłódzkim „Gastronomiku” –  Zespole Szkół Gastronomicznych.

 

Foto: www.budzacasieszkola.pl

 

Zofia Wrześniewska

 

Proponujemy tekst zamieszczony 19 stycznia, zatytułowany Nie powinno się narzucać formy nauki”

 

Minął kolejny semestr, pora więc na kolejne podsumowanie, jak moi uczniowie oceniają moje lekcje, co im dają i czy odpowiada im taki sposób pracy.

 

Sama też postanowiłam ocenić, co udało mi się zrobić: zebrałam wszystkie opracowane przeze mnie materiały, podzieliłam na przedmioty i jak się okazało, 50 % tematów na WOS moi uczniowie opracowują całkowicie samodzielnie (w postaci edukatoriów), – 15 godzin z 30, pozostałe to inne formy pracy samodzielnej: lapbooki, mapy myśli, debaty. Podobnie z historii i społeczeństwa i rozszerzenia z WOS. Oznacza to, że praktycznie odeszłam już od tzw. lekcji tradycyjnych i w przypadku wiedzy o społeczeństwie moje lekcje odbywają się w całości w kulturze uczenia się a nie nauczania. Co na to moi uczniowie? Oczywiście zapytałam ich o to. Wśród kilkudziesięciu „przepytanych” z 4 klas, przeważały odpowiedzi pozytywne, które wskazywały na to, że taka forma im odpowiada. 80 % oceniło edukatoria, prace samodzielne, prace w grupach jako lepszą formę uczenia się (rok temu było to 69,5%). Wśród argumentów „za” przeważały opinie: „tak więcej zapamiętujemy”, „w ten sposób uczymy się samodzielnej pracy”, „możemy nauczyć się współpracy”, „rozwija umiejętność pracy w grupach”. Cieszy mnie fakt, że uczniowie dostrzegli też głębszy sens tej formy edukacji i mają świadomość potrzeby zindywidualizowania procesu dydaktycznego, pojawiły się bowiem argumenty takie jak: „każdy ma własny sposób na szybką i skuteczną naukę, nie powinno się narzucać formy nauki, ewentualnie sugerować, podpowiadać”, czy „wiedza nie jest wciskana na siłę i można się uczyć we własnym zakresie”.

 

10,5% opowiedziało się za tradycyjną formą, doceniając mój wykład, choć też aktywizujący, bo jednocześnie stwierdzili, że cenią mnie za możliwość swobodnego dialogu i dyskusji na lekcjach. 9,5 % uznało, że odpowiada im zarówno forma wykładu, lekcji tradycyjnej, jak i praca samodzielna.
Szukając złotego środka, warto skorzystać z rady jednego z moich uczniów, który napisał: „wolę wstęp tradycyjny a potem praca samodzielna”. Zgadzam się, że to jest dobra metoda i na razie moi uczniowie oczekują wskazówek, krótkiego wprowadzenia zanim zaczną pracować sami.

 

 

Czytaj dalej »



Foto: /www.google.pl

Luiza Kalinowska-Skutnik

 

Wczoraj, na portalu „Budząca Się Szkoła. pod zakładką <BLOGOSFERA> znaleźliśmy najnowszy post blogującej tam Luizy Skutnik, zatytułowany „Uczniowie twórcami w szkole – nowy model lekcji”.

 

Wszystko o czym napisała tam owa blogerka nie pochodzi z jej oderwanej od realiów wyobraźni, ale ma swe odniesienie w edukacyjnej codzienności szkoły „Cogito” której pani Luiza Kalinowska-Skutnik jest dyrektorką. Oto wybrane fragmenty tego tekstu i link do źródła:

 

 

Uczniowie twórcami w szkole – nowy model lekcji

 

Odejść od systemu transmisyjnego

Nowy model szkoły jest dostosowany do nowego modelu społeczeństwa. Odejście od szkoły, której głównym zadaniem jest przekazanie gotowej wiedzy uczniowi, spowodowane jest koniecznością nabycia przez ucznia nowych kompetencji, pozwalające odnaleźć się w społeczeństwie i na rynku pracy. Uczeń nabywa kompetencji tylko w grupie społecznej, której głównym źródłem jest szkoła. Należy zatem wykorzystać potencjał szkoły i zacząć inaczej planować przestrzeń do uczenia się.

 

Jak można zmienić lekcję, by uczeń się uczył na lekcji?

Przede wszystkim to uczeń ma być aktywny na lekcji. To uczeń ma się zmęczyć intelektualnie: ma rozmawiać, chodzić, planować, odkrywać, decydować, tworzyć, doświadczać. Im więcej aktywnych zmysłów, tym lepiej! […] Aby mogło to zaistnieć, musi zmienić się rola nauczyciela. Praca nauczyciela na nowej lekcji: to stworzenie sytuacji dydaktycznej dla ucznia, pozwolenie na działanie, pomoc, jeśli uczeń będzie jej potrzebował, uporządkowanie zdobytej wiedzy przy podsumowaniu. Nie chodzi tu o incydentalne lekcje, na których uczniowie przeprowadzają doświadczenia, czy pracują w grupach, czy też pracują metodą projektu, ale o codzienną możliwość uczenia się poprzez aktywne działanie, które uczy samodzielności, podejmowania decyzji, odkrywania wiedzy.

 

Można to robić na wiele sposobów, w szkole Cogito w Płocku uczniowie miedzy innymi są aktywni poprzez:

 

Czytaj dalej »



 

Dzisiaj zapraszamy na dotąd nieodwiedzaną stronę ponadpartyjnego forum debaty publicznej o edukacji  Obywatele Dla Edukacji”. Zamieszczając link do opublikowanego tam Apelu do wszystkich partii o współpracę w dziedzinie oświaty”, zapraszamy jednak do zapoznania się – najpierw z wybranymi fragmentami – z  obszernym artykułem Igi KazimierczakJaka może być szkoła jutra?”:

 

 

Jaka może być szkoła jutra?

 

[…] W tym nurcie warto przedstawić koncepcję szkoły, której funkcjonowanie jest całkowicie odmienne od dotychczasowej, gdyż opiera się na zupełnie innej od dotychczasowej strukturze programowo-ideologicznej i jest propozycją przekształcenia obowiązującego obecnie systemu w oparciu o zmiany w aktualnym prawie oświatowym.

 

Najkrótsza analiza:

 

Szkoła powinna…: uczyć, wychowywać, wspierać w rozwoju

Skarżymy się na…: poziom wyników nauczania, zachowanie uczniów i atmosferę w szkołach, niedojrzałość absolwentów i brak przygotowania do samodzielnego życia

Co można zmienić…: umożliwić szkole sprawniejsze wypełnianie swojej misji Jak generować zmiany…: poprzez zwiększenie autonomii szkół; danie im możliwości kształtowania własnych instrumentów programowych i procedur oceniania; zezwolenie na większy udział uczniów w decydowaniu o sposobach funkcjonowania szkoły.

 

Ciemność widzę, ciemność…

[…]Nie tylko poziom wykształcenia zaczyna napawać troską. Prawdziwe przerażenie ogarnia, kiedy się spojrzy na szkołę jako zbiorowisko ludzkie. Cieszymy się, gdy statystyki wzrostu agresji i autoagresji młodych obywateli spowalniają, ale tendencja wzrostowa się utrzymuje. Dzieci w czasie przerw nieustannie się przepychają, kopią i biją, a zapytane, czemu tak postępują, odpowiadają ze szczerym zdziwieniem: „My się przecież bawimy!” […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.neuro-integracja.com.pl

 

W naszym cyklu przedpołudniowych lektur – dzisiaj proponujemy tekst, zamieszczony na stronie „Juniorowa”  21 stycznia: Metoda pozytywnej neuroplastyczności – jak pomóc dziecku zbudować szczęśliwy mózg. Jego autorkami są panie: Joanna Berendt i Anna Andrzejewska twórczynie Centrum Neuro-Integracji MIND.

 

Oto – tradycyjnie – fragmenty tego artykułu i link do oryginału:

 

[…] Mózg uczy się na podstawie doświadczeń. Neuroplastyczność to niezwykła zdolność ludzkiego mózgu do zmiany swojej struktury i funkcji w zależności od doświadczeń. W zależności od tego co przeżywamy, czego doświadczamy chwila po chwili kształtują się struktury neuronalne w mózgu. Ten proces ma znaczny wpływ na zadowolenie z życia i jego jakość.

 

W dzieciństwie mózg jest bardzo elastyczny i wyjątkowo łatwo uczy się i podlega zmianom. Ale proces nauki i zmiany mózgu możliwy jest zawsze, bez względu na wiek. Zawsze jest szansa na zbudowanie szczęśliwego mózgu, chociaż wraz z wiekiem proces ten wymaga większych nakładów energii, dłuższego czasu, zmiany nawyków czyli większego wysiłku. Z neuroplastycznością mamy do czynienia kiedy np. uczymy się języka obcego, ale też wtedy kiedy chcemy mieć bardziej pozytywne podejście do siebie i świata czy pragniemy być bardziej odporni na stres lub pewni siebie.

 

Każda aktywność mentalno-emocjonalna (myśli, emocje, uczucia zmysłowe), która jest obecna w naszym umyśle, ma swoje odzwierciedlenie w aktywności odpowiednich obwodów neuronalnych mózgu. To brzmi całkiem poważnie. Mówiąc prościej im częściej coś przeżywamy, skupiamy na czymś uwagę, tym obwody, odpowiedzialne za ten stan, działają szybciej, sprawniej i częściej.[…]

 

Negatywna skłonność mózgu

 

Czytaj dalej »



 

Foto: www.impulsoficyna.com.pl

 

 

Wczoraj, pod zakładką <Opinie>, na stronie portalu EDUNEWS.PL Witold Kołodziejczyk opublikował swój kolejny tekst, zatytułowany „Uczenie oparte na wyzwaniach”. Oto jego fragmenty i link do pełnego tekstu:

 

 

Wszystko co robimy w naszych szkołach, może stać się autentyczną odpowiedzią na rzeczywiste wyzwania, z którymi mierzą się dziś przywódcy, rządy państw, politycy, lokalni działacze i liderzy. Bo to, czym uczniowie zajmują się podczas szkolnych zajęć, jest równie ważne, jak zapobieganie światowym kryzysom i poprawa jakości życia. Jak zamienić dzisiejszą perspektywę postrzegania szkolnych zajęć w efektywny proces uczenia się i doświadczania sensu naszej pracy. […]

 

W obliczu współczesnych wyzwań o globalnym charakterze, szczególnie ważnym zadaniem jest stworzenie w szkole warunków, w których uczniowie będą mogli zdobyć praktyczną wiedzę, rozwiązać prawdziwe problemy oraz opanować kluczowe umiejętności służące im przez całe życie. To już nie tylko ważne, ale przede wszystkim niezwykle pilne zadanie. Co zrobić? Sprawić, by szkoła stała się miejscem odpowiedzi samych uczniów na największe dziś wyzwania. Jak to zrobić? Nadać sens i znaczenie ich codziennej pracy, tego czym się zajmują, czego i jak się uczą.

 

To jaką rangę i znaczenie nadamy treściom podstawy programowej, to co my sami pokażemy jak ważne kompetencje rozwijają uczniowie i wreszcie jak bardzo my sami przekonani jesteśmy że służą one w rozwiązywaniu wyzwań, zależy wyłącznie od nas – od nauczycieli. Uświadomienie sobie własnej odpowiedzialności i siły osobistego wpływu na kreowanie świata wokół nas ma ogromny wpływ na to, co dzieje się z naszymi uczniami dziś i jak będą oni funkcjonować w przyszłości. Nasze przekonania mają nas wspierać. Od treści i ich jakości zależy, w jaki sposób działamy.[…]

 

Pytanie brzmi: co może zrobić nauczyciel, aby uczniowie zechcieli zarządzać swoim procesem uczenia się i przejmowania za nie odpowiedzialności?

 

Czytaj dalej »



Marzena Żylińska  zamieściła wczoraj na swoim blogu, prowadzonym na stronie „Budząca się Szkoła”,   list, jaki nadesłała tam pewna Krystyna – nauczycielka i terapeutka. Ale przede wszystkim matka, która nagle znalazła się na miejscu swych… „klientów” Oto jego obszerne fragmenty i link do całego tekstu:

 

Foto: www.google.pl

 

Na Alicję z powieści Lewisa Carolla, po drugiej stronie lustra czekała Kraina Dziwów…

 

 

Po drugiej stronie lustra

 

Chylę czoła przed wszystkimi rodzicami moich uczniów z różnymi trudnościami. Bycie po tej stronie lustra bardzo boli… Nie wiedziałam, że aż tak… I przepraszam za wszystkie rozmowy, po których czuliście się gorsi. Uwierzcie mi, że nie wiedziałam …

 

Strach, bezsilność, poczucie winy, złość, poczucie niesprawiedliwości, wstyd, samotność, niezrozumienie, niezgoda, oszołomienie to uczucia jakie towarzyszyły mi w pierwszych dwóch tygodniach, gdy dowiedziałam się, że moje dziecko nie jest w pełni sprawne. Ta mieszanka emocjonalna sparaliżowała mnie na ten czas i odebrała poczucie sprawczości. Dwa tygodnie życia obok: rzeczy świata biegły w swoim tempie, ale nie były one częścią mnie, uczestniczyłam w nich ciałem, myśli moje krążyły wokół mojego syna. Wiele razy w ciągu dnia myśl o nim, spojrzenie na niego powodowały, że do moich oczu napływały łzy, a gardło pętał bolesny uścisk.

 

Mnie, której temat niepełnosprawności, towarzyszy właściwie od zawsze… Moja mama pracowała jako pedagog specjalny, ja sama trzeci rok pracuję z osobami ze spectrum autyzmu, a jednak… Wiadomość o tym, że moje dziecko też ma trudności, choć nie są one takiego kalibru, jak niepełnosprawność moich uczniów, ale nie jest przeciętnym dzieckiem, spowodowała lawinę odczuć, która zalała mnie na blisko dwa tygodnie i zupełnie zmieniła moje postrzeganie świata.

 

Ta zamiana ról z nauczyciela dziecka niepełnosprawnego na jego rodzica uświadomiła mi, jak bardzo trudno jest zrozumieć drugą stronę, gdy nigdy nie było się tam…po drugiej stronie lustra.

 

 

Czytaj dalej »