Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto:www.komputerswiat.pl

 

Iwona Filip, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej „Paderewski” jest autorką zamieszczonego na portalu EDUNEWS artykułu o rewolucyjnie brzmiącym tytule: „Nauczanie bez podręczników w szkole podstawowej”. Oto jego fragmenty i link go pełnej wersji:

 

[…] W polskim systemie nauczania przyjęło się, że uczeń musi pracować z podręcznikiem i ćwiczeniami. O tym, jaki to zestaw często decyduje sam nauczyciel. Wydawnictwa, walcząc o pozycję na rynku, od lat docierają do szkół z ofertami – najczęściej gotowym pakietem dla najmłodszego ucznia. W pakiecie tym znaleźć można pięć podręczników, dziesięć części ćwiczeń, wyprawkę w teczce, ćwiczenia dodatkowe – do muzyki i rytmiki, a nawet wycinanki…[…]

 

Edukacji Narodowej wskazuje, że podręcznik jest jednym z materiałów, który ma pomóc uczniom i nauczycielom realizować podstawę programową, ale należy pamiętać, że nauczyciel ma w tym zakresie dowolność. Może korzystać z podręcznika, ale nie musi. Myślę, że jest to droga do wolności nauczyciela i większej możliwości korzystania z różnych materiałów, w tym multimedialnych. Ważne jest też to, że dzięki temu zapisowi z tornistrów ucznia mogą zniknąć książki, a z nimi ciężar, tak niewskazany dla dziecięcych kręgosłupów.

 

Dziecko uczy się dużo szybciej, gdy zdobytą wiedzę opiera na doświadczeniu.

 

Dlaczego bez książek?

 

[…] W dobie rozwiniętej technologii cyfrowej oraz dostępu do różnych środków dydaktycznych zastanawia mnie, dlaczego w tak wielu szkołach praktykuje się wciąż tradycyjne metody pracy. Podczas takich lekcji powielane są często schematy działania, które hamują rozwój dziecka, bo uczą głównie rutyny, a nie samodzielnego myślenia. Dziecko nie czuje, że musi być aktywne, nie dochodzi samo do wiedzy, nie wypowiada się, nie dyskutuje. Treści, które znajdują się w podręczniku są bardzo często szablonowo układane i większość z nich opiera się o te same skojarzenia. Wydaje mi się, że warto zabrać uczniowi gotowe rozwiązania, a dać mu swobodę myśli, poświęcić swój czas i uwagę. Myślę, że dopiero wtedy można mówić o indywidualnym podejściu do ucznia.

 

Co w zamian?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.buzz.gazeta.pl

 

Szkoła z lat 50-ch ub.wieku. Zmieniły się ławki i ubrania uczniów i nauczycielki…

 

Przypominamy dzisiaj, zamieszczony jakiś czas temu na portalu „DSW – dzieci są ważne” artykuł Kingi Pukowskiej, zatytułowany „10 rzeczy, które warto zmienić w tradycyjnej szkole”. Jego treść nie tylko nic nie straciła na aktualności, ale nadal może być niezwykle przydatna w rozmowach nauczycieli z rodzicami o tym w jaki kierunku możemy, i powinniśmy, razem zmieniać naszą szkołę. Oto skrócona wersja tego artykułu:

 

Edukacja to temat budzący wiele emocji. Są rodzice, którzy przyjmują szkołę publiczną „z dobrodziejstwem inwentarza” i tacy, którzy, nie mogąc pogodzić się z panującymi w niej zasadami, szukają alternatywnej drogi. Jakie mają zastrzeżenia do modelu szkoły powszechnej?

 

1. Obowiązek zamiast zachęty
Przekraczając szkolne mury czasem słyszy się słowa „to teraz koniec zabawy, teraz będziemy pracować!”. Szkoła i nauka są obowiązkiem – sprawdziany, kartkówki, zadania domowe są obowiązkowe! Uczeń ma obowiązek uczęszczać na lekcje, nawet jeśli są śmiertelnie nudne. Czasem wręcz ma się wrażenie, że słowo „obowiązkowy” zwalnia z prowadzenia zajęć „ciekawych i interesujących”. Bo przecież uczeń i tak musi w nich uczestniczyć, czy tego chce, czy nie. Tymczasem wiele dobrego można zdziałać, gdy dzieci chcą się uczyć, a nie muszą. […]

 

 

3. Oceny zamiast informacji zwrotnej
Choć zmiany w ustawie oświatowej dopuszczają stosowanie oceny opisowej na praktycznie każdym etapie edukacji, niewielu nauczycieli ją stosuje. Wymaga to dużo więcej pracy oraz stosowania narzędzi, które pozwolą na przekazanie uczniowi rzeczowej informacji, zamiast „staraj się bardziej” albo „stać cię na więcej”. Ocena cyfrowa nie daje żadnej informacji o tym, co poszło dobrze, a nad czym (i jak) można jeszcze pracować. Często niesie ze sobą rozgoryczenie i poczucie krzywdy, oraz (niestety) odbiera prawo do uczenia się na błędach. […]

 

4. Budowanie autorytetu na strachu zamiast mentorstwa
Z radością możemy czytać i słuchać wielu miłych opowieści o nauczycielach – partnerach, którzy potrafią słuchać, przyznać się do błędu, a przede wszystkim zarażać pasją. Jednak nie mniej (a raczej więcej) jest historii smutnych: o krzyku, stawianiu do kąta, często krzywdzących i niewybrednych komentarzach, szantażowaniu, a także innych prostych i „skutecznych metodach” pracy z dziećmi. […]

 

Czytaj dalej »




Foto: www.mamadu.pl

 

Tekst, zamieszczony w sobotę przez Jarosława Pytlaka na stronie „Wokół Szkoły” (bo jego rozmiar blokuje mi nazwanie go – tradycyjnie dla blogów – postem) zaczyna anegdota- wspomnienie sprzed dwudziestu laty, jak to na jednym i tym samum zebraniu dla rodziców najpierw mama ucznia zgłosiła problem, że nauczyciele zadają zbyt wiele prac domowych, a w chwilę później jej spóźniony mąż zapytał, czy szkoła nie mogłaby zadawać więcej prac domowych, bo jego zdaniem uczniowie za mało się uczą.

 

My zaczniemy jednak cytowanie wybranych fragmentów tego – nazwijmy go -eseju, zatytułowanego „Te nieszczęsne prace domowe„, od przywołania przypomnianych tam wystąpień do MEN w tej sprawie Rzecznika Praw Dziecka, a następnie – oczywiście subiektywnie wybranych – jego co „smakowitszych kawałków”:

 

[…] Na urzędowym forum temat nadmiernego obciążenia uczniów pracami domowymi objawił się w pełnym świetle w marcu 2017 roku, w wystąpieniu Rzecznika Praw Dziecka do Ministra Edukacji Narodowej. Rzecznik, powołując się na liczne skargi dzieci i rodziców, wskazał cały szereg niepokojących zjawisk, od przemęczenia młodych ludzi, aż po nieuzasadnioną ingerencję szkoły w życie prywatne rodzin. Odpowiedź adresata sprawiała wrażenie dobrotliwej perswazji, ubranej w kurtuazyjną formę. […] Pół roku później Rzecznik Praw Dziecka wystąpił po raz kolejny w tej samej sprawie. Również bez jakieś spektakularnej reakcji ministerstwa; tym razem jednak zagotowała się opinia publiczna. […]

 

Urzędowej korespondencji towarzyszyła wzmożona aktywność w mediach. Pojawiło się całe mnóstwo relacji o pracy dzieci w domach po kilka godzin dziennie, niedosypianiu, stresie i zniechęceniu do nauki. Jak można się domyśleć, rolę czarnego charakteru w tym przedstawieniu przydzielono nauczycielom. Po części słusznie, bo z pewnością mają oni wiele grzechów na sumieniu. Z drugiej strony, potępianie ich w czambuł za obecny stan rzeczy wydaje się niesprawiedliwe i nierozsądne. Niesprawiedliwe, ponieważ praca nauczyciela nie odbywa się w próżni, a wpływają na nią między innymi obowiązujące regulacje prawne oraz postawy uczniów i ich rodziców. Nierozsądne, ponieważ wbrew powszechnemu obecnie mniemaniu działanie w sposób rewolucyjny rzadko przynosi pożądane efekty, natomiast zawsze niesie ryzyko „wylania dziecka wraz z kąpielą”.

 

Łatwo jest krzyczeć „Zlikwidujmy!”, albo „Zreformujmy!”, szczególnie gdy kilkoma kliknięciami można w sieci znaleźć cały szereg ponoć genialnych, ale zazwyczaj zupełnie nie sprawdzonych pomysłów rozwiązania problemu. Dobrze jednak mieć świadomość, że za zadawaniem prac domowych stoi nie tylko przyzwyczajenie, ale także naukowo podbudowane zasady metodyki nauczania, których nie da się, ot tak, unieważnić. Oczywiście zarówno tradycja, jak metodyka mogą być – i zapewne w jakimś stopniu są – przestarzałe, a naukowo podbudować można dzisiaj wszystko. Ale wymyślenie alternatywy nie jest kwestią banalną. Nawet dla pojedynczego nauczyciela, a co dopiero w skali szkoły czy całego systemu. Szczególnie, że zdrowy rozsądek każe wziąć pod uwagę nie tylko kwestie prawne i organizacyjne, ale także choćby sposób funkcjonowania dzieci w epoce internetu, ich zróżnicowane uzdolnienia i aspiracje, czy nawet poglądy i ambicje rodziców.[…]

 

 

Czytaj dalej »



 

Z okazji 45-lecia Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej odbyła się w Lublinie w dniach 25-26 października – jak to napisali organizatorzy – Międzynarodowa Konferencja Naukowa, którą zatytułowano Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii„. Po zapoznaniu się z jej programem czekaliśmy cierpliwie na możliwość poinformowania przebiegu tego wydarzenia.

 

Z tym większym zainteresowaniem  czekaliśmy na jej owoce, gdy już „w pierwszym czytaniu” stwierdziliśmy ważną rolę w jej przygotowaniach i przebiegu naszego dobrego znajomego profesora Bogusława Śliwerskiego. Nie tylko że przyjął tam rolę przewodniczącego Komitetu Naukowego Konferencji, ale zarezerwowano mu pierwszy, inauguracyjny wykład – którego tytuł „rzucił nas nas na łopatki” – podobnie jak było to w przypadku Prezesa Kaczyńskiego i jego ojkofobii: „Ekstyrpacja etosu pracy naukowej w pedagogice”.

 

 

Jak dotąd jedynym źródłem informacji o przebiegu owej konferencji jest – no właśnie: blog prof. Śliwerskiego! Żadne medium nie było zainteresowane śledzeniem tego wydarzenia, którego cele tak określili organizatorzy:

 

Celem Konferencji jest podjęcie przez przedstawicieli akademickich ośrodków pedagogicznych z Polski i z zagranicy dyskursu naukowego w zakresie interdyscyplinarnych kontekstów współczesnej pedagogiki i psychologii w wymiarze teoretycznym i praktycznym. Debaty konferencyjne zogniskowane będą w kilkunastu obszarach tematycznych, co pozwoli na możliwie wieloprofilowe analizy podjętej problematyki. [Źródło: www.umcs.pl ]

 

Dzięki temu, że dziś rano mogliśmy zapoznać się z najnowszym postem na blogi PEDAGOG, zatytułowanym „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii oraz zanikania akademickiego etosu poczuliśmy się zwolnieni z obowiązku odsyłania naszych czytelników na strony słownikowe, aby ową ekstyrpację rozszyfrować.

 

Dzięki temu, że prof. Śliwerski w interpretacji na użytek wiernych czytelników swojego bloga znacznie złagodził pierwotne znaczenie tego pojęcia (łac. exstirpo> w medycynie: dokonać ekstyrpacji, wycinać, wyciąć , ale także „przyrodniczo” – wyrwanie z korzeniami, wykorzenienie, wytępienie, zniszczenie) i zastąpił je słowem „zanikanie”, możemy już spokojnie oddać mu głos, przytaczając fragment postu z dzisiejszej nocy.

 

Dzięki temu nie tylko wyjaśni się o czym Przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN mówił do ponad 230 osób, reprezentujących wszystkie prowadzące badania w obszarach pedagogiki i psychologii najważniejsze ośrodki akademickie kraju, ale także będzie można choć trochę dowiedzieć się o przebiegu owego naukowego wydarzenia. Oto ów – wybrany – fragment:

 

Foto:www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

Trwa konferencja „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii”. 

 

[…] Wydział Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie obchodzi jubileusz 45-lecia, toteż z tej okazji zorganizował w dniach 25-26 października 2018 r. ogólnopolską konferencję naukową pn. „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii”.

 

 

Moje wystąpienie dotyczyło zanikania etosu pracy naukowej wśród części samodzielnych pracowników naukowych, którzy zamiast być wzorem dla swoich młodszych koleżanek i kolegów, wćwiczają ich w pozoranctwie, w cwaniactwie, pseudonaukowej produkcji nikomu niepotrzebnych tekstów czy przyznawaniu stopni naukowych takim właśnie postaciom. Kłamstwo i korupcja stają się zjawiskami przenikającymi do renomowanych w kraju jednostek akademickich. Trzeba dostrzec stan zapalny organizmu naszego środowiska, by przestać go tolerować, zaleczać na krótką chwilę paralekami, gdyż wraz z najbliższą oceną parametryczną pedagogiki jako dyscypliny naukowej, per analogiam do pacjenta, może okazać się ona niezdolną do dalszego życia.[…]

 

 

Czytaj dalej »



Foto:www.facebook.com/lgbt.kph/

 

Portal wPolityce.pl zamieścił wywiad z minister Zalewską, w którym odpowiadała na pytanie o jej opinię na temat inicjatywy Kampanii Przeciw Homofobii, która zapowiedziała, że zorganizuje w szkołach tzw. „Tęczowy Piątek”, podczas którego jej przedstawiciele mają „uczyć dzieci i młodzież tolerancji”.

 

Oto fragmenty tego wywiadu:

 

 

Minister Anna Zalewska: – W kalendarzu szkolnym nie ma takiego dnia. Każdego roku we wrześniu, w każdej szkole, nauczyciele z rodzicami i uczniami ustalają program wychowawczo-profilaktyczny, który zakłada różnego rodzaju inicjatywy. Z informacji kuratorów wynika, że nie ma takiego programu jak tzw. Tęczowy Piątek. Jeżeli chodzi o jakąkolwiek akcję, dowolnej instytucji, która chce realizować coś, co nie wynika z podstaw programowych (?) musi uzyskać pisemną zgodę rodziców. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek ulotki, materiały, to muszą być zgłoszone do kuratoriów po to, aby można było ocenić ich jakość i zgodność z podstawami programowymi. Wiele przepisów prawa oświatowego, jak również podstawy programowe, są tak skonstruowane, żeby szkoła była neutralna. Nie widzę możliwości, żeby jakikolwiek dyrektor bez wiedzy kuratora i rodziców – po sprawdzeniu przez ekspertów tego co organizacje chcą dostarczać uczniom – zgodził się na to, żeby taka akcja mogła się w szkole odbyć. […]

 

wPolityce.pl: – A Pani będzie sprawdzać, czy do takich sytuacji nie doszło?

 

A.Z. – Zawsze to sprawdzamy. Podobnie będzie i teraz. Musimy dbać o dzieci, a rodzice muszą wiedzieć wszystko, co dotyczy ich pociech. Bez ich wiedzy i zgody w szkole nic nie może się wydarzyć.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj na portalu EDUNEWS zamieszczono krótki artykuł Marcina Polaka, zatytułowany „Miękkie umiejętności dla zmieniającego się świata”. Informuje on o trwających w Ministerstwie Edukacji Singapuru pracach nad kompleksowym programem kształcenia, który ma zastąpić dotychczasowy system, oparty na porównywaniu ocen i wyników egzaminów.

 

Foto: www.wikitravel.org

 

Warto przypomnieć, że wszystko to dzieje się w państwie, którego uczniowie od lat zajmowali czołowe miejsca w rankingach kolejnych badań PISA – w 2015 roku było to pierwsze miejsce!

 

 

Oto ten tekst – bez skrótów:

 

 

Uczenie się to nie jest konkurowanie” – mówi Ong Ye Kung, Minister Edukacji Singapuru, który postawił sobie za cel odejście od tradycyjnego systemu edukacji i wprowadzenie kształcenia bardziej dopasowanego do potrzeb i wyzwań współczesnego świata.

 

Celem kształcenia powinno być zwrócenie uwagi i wspieranie ucznia w rozwoju samoświadomości edukacyjnej i umiejętności podejmowania decyzji. Jednocześnie głębsze będzie powiązanie procesu kształcenia teoretycznego i praktycznego z potrzebami lokalnej społeczności, a w szczególności z sektorem usług.

 

Wprowadzenie do szkół pakietu programów „nauk stosowanych” planowane jest na rok 2023, zaś ich celem jest wzmocnienie osobistego rozwoju i nabywania kompetencji rzeczywiście potrzebnych we współczesnym świecie. Uczniowie będą mieli do wyboru znacznie szerszy katalog zajęć, które będą mogli wybierać zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i talentami. Przewidywane są m.in. zajęcia dramowe, sportowe, czy bardziej specjalistyczne jak robotyka czy elektronika.

 

Jednocześnie powołano nowe zespoły w Ministerstwie Edukacji, których zadaniem będzie przybliżać uczniom nowe możliwości rozwoju zawodowego w sektorach, które dopiero powstają lub przeobrażają się.

 

Jednym z istotnych powodów szukania nowego modelu systemu kształcenia są prognozy ekspertów rynku pracy. W opublikowanym niedawno raporcie Światowego Forum Ekonomicznego „Przyszłość zawodów 2018” wskazano, że do roku 2022 zdezaktualizuje się ok. 42% umiejętności niezbędnych w pracy. Zmiana ta wynika m.in. z rozwoju technologicznego gospodarki światowej oraz dynamicznego rozwoju sektora usług. Na szybko zmieniającym się rynku pracy kluczowe stają się umiejętności miękkie, w tym m.in. krytyczne myślenie, przywództwo, rozwiązywanie problemów.

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

Dla porównania, ale i poszerzenia wiedzy o szkolnictwie tego wyspiarskiego miasta-pańatwa na dalekim wschodzie proponujemy także lekturę starszych tekstów:

 

Tajemnica sukcesu Singapurutekst zamieszczony na portalu Na Temat 12 kwietni 2015 r.   –   TUTAJ

 

 

O wiele bardziej rozbudowany obraz szkolnictwa w Singapurze zaprezentowała Agata Wilam w artykule „Szkoły Singapuru”, opublikowanym także na portalu EDUNEWS, tyle, że 2 listopada 2015 roku    –    TUTAJ

 

Tekst Oktawii Gorzeńskiej – dyrektorki XVII LO w Gdyni: „Edukacja po singapursku”, zamieszczony także na portalu EDUNEWS  9 kwietnia 2018 roku, promowany na stronie OE 10 kwietnia  –   TUTAJ



 

Postanowiliśmy – na dzień przed dniem tego wydarzenia – upublicznić na naszej stronie zaproszenie Łódzkiego Klubu Budzących się Szkół na spotkanie do Publicznego Gimnazjum nr 40 w Łodzi, które odbędzie się pod hasłem „Więcej uczenia się, mniej kontroli i oceniania”.

 

Oto kilka fragmentów z tekstu, który zamieszczony został na fejsbuku – jako obszerne wprowadzenie w tematykę tego spotkania:

 

„Nauka wymaga aktywności uczącej się jednostki, wszystko, co ją ogranicza, ogranicza równocześnie procesy uczenia się.” [Manfred Spitzer „Jak uczy się mózg”]

 

[…]

 

Warto pamiętać, że największym wrogiem efektywnej nauki jest NIL (Nuda i Lęk).

 

Spotkajmy się i zastanówmy, co zrobić, by nasze szkoły były miejscem pełnym życia i radości, jaką daje rozwój i jaka płynie z odkrywania świata. Pomysły mogą dotyczyć poziomu pojedynczej klasy lub całej szkoły, ale warto również poszukać możliwości zorganizowania dużej kampanii społecznej, która zwróci uwagę na coraz większą presję, jakiej poddawane są dzieci i na coraz silniejsze tendencje biurokratyzowania i odczłowieczania szkoły i procesu uczenia się, bo im więcej uczniów odrzuca taki model edukacji i odmawia współpracy, tym większą presję wywieramy, próbując zmusić ich do realizacji narzuconych im celów.

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.pl.depositphotos.com

 

Wczoraj Witold Kołodziejczyk na swym blogu „Edukacja Przyszłości” zamieścił tekst, którego naukowo brzmiący tytuł „Taksonomia pytań a aktywność uczniów w świecie cyfrowych technologii” może niektórych zniechęcić do jego lektury.

 

Mamy nadzieję, że publikując go na „Obserwatorium Edukacji” uda się nam zainteresować tym postem, który – mówiąc bardziej potocznym językiem – jest o tym, jak bardzo najczęściej padające w naszych szkołach pytania są „archaiczne” wobec tego, o co powinni pytać nauczyciele w szkołach, przygotowujących uczniów do aktywności w świecie zdominowanym przez cyfrowe technologie, te już dziś obecne w naszych szkołach, ale i te w przyszłości – dziś jeszcze trudnej do wyobrażenia.

 

Oto fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji, w której autor zamieścił także przypisy do przywoływanych poglądów innych autorów:

 

 

[…] Kluczowe pytania związane z kreowaniem strategii edukacji, jej zadań i priorytetów dotyczą zdefiniowania przyszłości. Wszystko po to, aby zminimalizować szok zderzenia z nieznanym. Stąd zasadnicze pytanie: skąd pochodzi wyobrażenie na temat przyszłości? W jaki sposób wykreować miejsce, które pozwoli odróżnić je od fantazji? Jak zweryfikować poprawność takiego wyobrażenia i zachęcić innych do współdziałania na rzecz realizacji określonej wizji?

 

Tworząc szkołę w świecie cyfrowych technologii, należy przyjąć następujące założenia:

 

1.czynnikiem sukcesu staje się umiejętność pozyskiwania i przyswajania informacji oraz wyciągania samodzielnych wniosków,

2.praca polega na obróbce informacji i budowaniu wiedzy, ale też dzielenie się nią z innymi,

3.nurt globalizacji wymusza rozwój krytycznego myślenia, wykorzystania wiedzy, czerpania wzorców z różnych kultur i współdziałania przekraczającego granice krajów i kontynentów,

4.następuje wzrost znaczenia lokalności jako czynnika budującego świadomość wspólnoty lokalnej, ożywiający demokrację oraz poczucie własnej i zbiorowej wartości.

 

Takie podejście w redefiniowaniu środowiska pracy ucznia i nauczyciela, ale też określenia ich istotnych ról, implikuje kolejne pytania. Równie ważne, bo zadawane codziennie uczniom. To one kształtują jakość myślenia o sobie i świecie. Pytania prowokują do samodzielnego wnioskowania i analizowania, uczą logicznego myślenia, inspirują do działania. Niestety, w szkolnej klasie połowa z nich jest typu porządkowo-organizacyjnego: kto jeszcze nie oddał pracy domowej, dlaczego się spóźniłeś, czy każdy ma przy sobie podręcznik, gdzie jest Twój zeszyt… I tak w kółko. Dlaczego i po co je stawiamy? Czy rzeczywiście jest tak, że chcemy rozbudzić u uczniów krytyczne i twórcze myślenie. Czy to wystarczy? Również inne pytania zadawane przy tablicy odwołują się do najniższej kategorii taksonomii celów- z poziomu wiedzy, typu: gdzie, ile, kto? Choć ważne, to za mało, aby rozwijać odpowiedzialność za własny rozwój. Zbyt rzadko pojawiają się te dotyczące stosowania wiedzy w sytuacjach typowych. A już naprawdę sporadycznie pytania związane z wykorzystaniem wiedzy w sytuacjach dla uczniów nowych, problemowych i nietypowych. Kluczem w przygotowaniu uczniów do funkcjonowania w trudnej do zdefiniowania przyszłości jest skupienie się na rozwijaniu i kształceniu umiejętności stawiania pytań, identyfikowania i definiowania problemów, samodzielnego poszukiwania odpowiedzi, doskonalenia logicznego myślenia, wnioskowania, analizowania i wartościowania (Niemierko 2009).[…]

 

 

Czytaj dalej »



Foto:www.pl.123rf.com/zdjecia-seryjne/

 

Na stronie portalu EDYNEWS.PL Marcin Zaród, już w tytule swego tekstu stawia tezę, że dla swojego ucznia to Ty – nauczycielko (statystycznie najczęściej), lub nauczycielu – jesteś systemem edukacji. Co z uświadomienia sobie tego faktu powinno wynikać, zwłaszcza w obszarze tzw.”pracy domowej”, jest właśnie ten artykuł. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji – bardzo interaktywnej:

 

Przeładowana podstawa programowa to świetny moment, żeby część materiału zadać uczniom do „przerobienia” jako zadanie domowe. W końcu wtedy mamy szansę się „wyrobić z materiałem”. Czyż to nie jest kusząca wizja? W końcu polski nauczyciel, jak lotnik, poleci i na drzwiach do stodoły – czyli wrodzonym sprytem da sobie radę w sytuacji, gdy twórcy podstawy programowej, tworzonej w jeden miesiąc, cofnęli nasz edukacyjny świat o 30 lat, także w kwestii zadawania zadań domowych. Jacek Staniszewski z Warszawy i Marcin Zaród z Tarnowa, prowadzący polski podcast edukacyjny EduGadki, a jednocześnie inicjatorzy kampanii #zadajęzsensem mówią: „NIE tędy droga”.

 

Od ponad roku media społecznościowe pełne są listów zrozpaczonych rodziców uczniów, m.in. ostatnich klas szkoły podstawowej, którzy w efekcie reformy zostali zmuszeni do realizacji 3 lat nauki w gimnazjum w 2 lata. Uczniowie nierzadko przychodzą do domu po ośmiu godzinach w szkole, a tu czekają ich kolejne godziny spędzone nad zadaniami domowymi lub przygotowaniem się do kolejnej kartkówki lub sprawdzianu. Na ten stan rzeczy wielokrotnie zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich, Pan Marek Michalak w pismach wysyłanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej. W alarmujący dzwon uderza też skupiająca ponad 18 tysięcy członków społeczność strony facebookowej NIE dla chaosu w szkole, skupiająca m.in. rodziców uczniów obciążonych nadmierną nauką. Problem w tym, że apele kierowane do władz oświatowych nie przynoszą skutku.

 

Twórcy EduGadek uznali, że jedynym sposobem na realną zmianę jest są oddolne działania nauczycieli, którzy w obliczu zaistniałej sytuacji sami powinni wziąć sprawę w swoje ręce i empatycznie spojrzeć na swoich uczniów, ale przy wsparciu wszystkich zainteresowanych grup, czyli także rodziców i samych uczniów. Akcję zainicjowali w 26 odcinku podcastu EduGadki […] – całość odcinka, którego bohaterką jest Joanna Urbańska, Nauczyciel Roku 2016, wysłuchać klikając TUTAJ. […]

 

 

Czytaj dalej »



18 października portal „Juniorowo” zamieścił artykuł redakcyjny, zatytułowany „Myślenie krytyczne – jedna z najważniejszych umiejętności, jakich powinniśmy uczyć dzieci”. Zawiera on kompendium wiedzy o tej ważnej kompetencji współczesnego człowieka, ale także informację o przygotowywanym Kongresie Myślenia Krytycznego – TOC, który odbędzie się w dniach 30 listopada – 1 grudnia w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Oto fragmenty tej publikacji i link do tekstu źródłowego:

 

[…] Za praojca myślenia krytycznego uważa się Sokratesa, któremu przypisywane są słynne słowa „Wiem, że nic nie wiem”. Deklarował on tym samym, że jest jedynie poszukiwaczem prawdy i kładł nacisk na sam proces dochodzenia do niej. W swoich przechadzkach po ulicach i dyskusjach z przypadkowymi ludźmi wcielał się w rolę „prostaczka”, który od swojego rozmówcy pozornie oczekuje porad i pomocy w poszukiwaniu prawdy. To miało mu pomóc wskazywać ludziom błędy w ich myśleniu i w wydobywać z nich prawdziwą, ukrytą wiedzę. Jego słynne pytania, które rozmówców często irytowały i zbijały z tropu, wskazywały też, że często nasza wiedza jest złudzeniem, że wydaje nam się, że coś wiemy, gdy tymczasem nasze przekonania zbudowane są na wątłych podstawach niepewnych informacji z niewiadomych źródeł. Sokrates miałby sporo pracy w naszej erze zalewu informacji.

 

Myślenie krytyczne to jedna z najważniejszych umiejętności XXI wieku, a rozwój tej umiejętności jest kluczowym elementem przygotowującym dziecko do dorosłego życia.

 

Dzięki myśleniu krytycznemu ludzie uczą się i potrafią:

>analizować, tworzyć hipotezy, oceniać,
>rozpoznawać emocje swoje i innych osób,
>tworzyć logiczne powiązania,
>myśleć o konsekwencjach,
>sprawdzać fakty,
>odróżniać fakty od opinii,
>przetwarzać informacje,
>kwestionować oczywistości i własne założenia.

 

Myślenie krytyczne w edukacji

Celem edukacji jest przygotowanie ucznia do świadomego i odpowiedzialnego życia w dorosłym świecie, dlatego rozwój umiejętności krytycznego myślenia powinien być jednym z głównych zadań dzisiejszej szkoły. Najbardziej znane narzędzia do rozwoju krytycznego myślenia u dzieci i młodzieży to narzędzia TOC (Theory of Constraints). Ich autor Eliyahu M. Goldratt był edukatorem, autorem książek, fizykiem, filozofem i liderem biznesu, ale przede wszystkim był „myślicielem, który skłaniał innych do myślenia”. […]

 

Proste narzędzia, które uczą myśleć

 

 

Czytaj dalej »