
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto: www.mamdziecko.interia.pl
Prawdę mówią, że z niewolnika nie ma robotnika…
Na portalu „Juniorowo” zamieszczono 7 listopada 2018 artykuł Wojciecha Musiała, zatytułowany „Edukacja to nie zawody” – Singapur rezygnuje z egzaminów szkolnych i zmienia system edukacji”.
Poniżej zamieszczamy jego fragmenty i link do pełnej wersji:
W 2016 roku Singapur zdobył pierwsze miejsce w prestiżowym teście kompetencji uczniów PISA. W 2018 zdecydował o odstąpieniu od egzaminów szkolnych. Uczniowie nie będą już uczyć się, żeby zaliczyć kolejne testy. Zamiast tego szkoła będzie rozwijała kompetencje społeczne: umiejętności współpracy, myślenie krytyczne, rozwiązywanie złożonych problemów oraz postawi na rozwój osobisty. Co spowodowało tak radykalną zmianę?[…]
Władze Singapuru uznały, że przygotowanie dzieci do testów nie może być głównym celem nauki i zdecydowały: koniec z egzaminami. Zamiast tego nauka ma służyć rozwojowi kompetencji społecznych, takich jak praca w grupie, myślenie krytyczne czy rozwiązywanie złożonych problemów. Szkoła nie będzie więcej naciskać na rywalizację. Z klasowych dzienników zniknie średnia ocen danego przedmiotu oraz miejsce, które dane dziecko zajmuje, a oceny będą zaokrąglane do najbliższej pełnej liczby (w Singapurze oceny wystawia się z dokładnością do dziesiątej części po przecinku).
https://www.gov.pl/web/edukacja
Od kilku dni przymierzaliśmy się do zwrócenia uwagi naszym Czytelnikom na kolejną zmianę (czy ona jest dobrą – osądźcie sami) w MEN – tym razem dotyczy to nowej wersji oficjalnej strony ministerstwa. [Tak to teraz wygląda – TUTAJ]
Zawsze coś było ważniejszego niż ten news… I tak mijał dzień za dniem, aż dziś możemy pójść na łatwiznę: skorzystamy z postu, zamieszczonego wczoraj na blogu profesora Śliwerskiego, zatytułowanego „Znika poprzedni serwer Ministerstwa Edukacji Narodowej, podobnie jak zniknął Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego„.
Oto fragment tego tekstu – lepiej tego „narzędzia nieinformacji” nie skomentowalibyśmy:
[…] Strona MEN jest już w kolejnej odsłonie, mimo że po objęciu sterowania ministerstwem przez Annę Zalewską taka zmiana miała już miejsce. Tym razem MEN zszedł już z własnego serwera: www.men.gov.pl na rządowy https://www.gov.pl/web/edukacja.
Podobnie stało się z portalami pozostałych ministerstw – z wyłączeniem, zapewne tymczasowo, Ministerstwa Finansów. Wszystkie resorty mają tę samą, infantylną ikonografikę oraz eleganckie portrety ministra, wiceministrów i dyrektora biura.
Tego typu zmiany centralizujące i ujednolicające komunikację ze społeczeństwem nabierają jednoznacznie propagandowego charakteru. Proszę zauważyć, że już nie znajdziemy na tej stronie MEN archiwum danych, programów, projektów, które były realizowane za poprzednich rządów. Wszystko zostało zmienione a obywatelom pozostaje tylko i wyłącznie dobra zmiana. Kończy się w ten sposób możliwość porównywania czegokolwiek z czymkolwiek, co nie wiąże się z obecną władzą.
Odcięcie jest pełne. Słusznie. Po co mają rodzice czy inni zainteresowani czytać o sukcesach z lat minionych nauczycieli, uczniów czy samorządowców. Jeszcze chcieliby prawdziwej reformy ustrojowej. Ta bowiem, z którą mamy do czynienia, jest powrotem do czasów PRL i lat 90. XX w. […]
Pełna wersja wpisu „Znika poprzedni serwer Ministerstwa Edukacji Narodowej, podobnie jak zniknął Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego” – TUTAJ
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Foto: www.wyborcza.pl/duzyformat/
na portalu EDUNEWS zamieszczono artykuł Tomasza Tokarza, w którym jego autor zawarł syntezę potocznych opinii i postaw tzw. „ogółu społeczeństwa” o funkcji edukacji i roli szkoły. Syntezą tej syntezy jest tytuł owej publikacji: „Tęsknota za silną ręką w edukacji”.
Oto „twardy rdzeń” tego artykułu:
[…] Wnioskując na podstawie wypowiedzi na forach i bezpośrednich rozmów dochodzę do wniosku, że całkiem spora część naszych rodaków kieruje się następującymi przekonaniami:
człowiek jest z natury zły, a przynajmniej niedoskonały, słaby, ułomny, skłonny do robienia głupich rzeczy – wymaga zatem wieloletniego urobienia, którego celem jest wyeliminowanie z niego niewłaściwych skłonności;
takie urobienie powinno odbywać się za pomocą silnej ręki, człowiek może stać się lepszy jedynie wtedy, gdy zostanie do tego przymuszony;
świat jest okrutny – dziecko trzeba przygotować do takiego świata;
nauka to przykry obowiązek, to proces pełen krwi, potu i łez, trzeba się poświęcać, im więcej człowiek nacierpi się w szkole, tym łatwiej będzie mu znieść trudy codziennego życia;
Foto: www.facebook.com/search/str/Zespół+Szkół+STO+na+Bemowie
Wejście do Zespołu Szkół STO na Bemowie
Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska i Jarosław Pinkas Główny Inspektor Sanitarny skierowali w czwartek, 8 listopada br. do dyrektorów szkół, przedszkoli i placówek oświatowych oraz rodziców specjalny list dotyczący zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom przed skutkami chorób zakaźnych. [Więcej – TUTAJ]
Jeszcze tego samego dnia dyrektor Zespołu Szkół STO na warszawskim Bemowie – Jarosław Pytlak na swym blogu odpowiedział pani minister tekstem „Przykro mi, ale nie pomogę…”
Oto wybrane fragmentu tego „listu otwartego” (pogrubienia czcionek cytowanych fragmentów tekstu – redakcja OE):
Szanowna Pani Minister!
Dziękuję za pismo, jakie w dniu 8 listopada wspólnie z Głównym Inspektorem Sanitarnym skierowała Pani do mnie i tysięcy innych dyrektorów przedszkoli i szkół, apelując w nim o „docenienie wagi problemu, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom przed skutkami chorób zakaźnych”.
Zanim wyjaśnię, co skłoniło mnie do napisania tej odpowiedzi pragnę zapewnić, że w pełni zgadzam się z zaprezentowaną w nim oceną sytuacji. […] Niestety, pomimo wskazanej powyżej zbieżności naszych poglądów, jako dyrektor szkoły nie mogę odpowiedzieć pozytywnie na Pani apel, abym „w poczuciu odpowiedzialności za zdrowie moich podopiecznych podjął dialog z nauczycielami, rodzicami lub opiekunami uczniów na temat szczepień ochronnych„. W dalszej części listu wyjaśnię dlaczego.
Dzisiaj, w dniu, w którym w polskich szkołach o godz. 11-ej 11 będzie śpiewany Hymn Polski, proponujemy lekturę, opublikowanego na stronie „Kultury Liberalnej” wywiadu z rówieśniczką wystrajkowanej w Stoczni Gdańskiej „Solidarności” – Pauliną Wilk. Publikację zatytułowano „Młodzi nie są wolni od polskich duchów. W to nie wierzę.”
Niechaj refleksje przedstawicielki pokolenia, które swój wiek szkolny przeżyło w rodzącej się III RP pozwoli nam spojrzeć na współczesnych uczniów naszych szkół, jak na LUDZI, którym to my tworzymy środowisko, wspierające rozwój ich poglądów i postaw, jakie będą kierowały ich wyborami i decyzjami za lat kilkanaście…
Oto fragmenty tego wywiadu i link do jego pełnej wersji:
Foto:paulinawilk.pl
Paulina Wilk
Z Pauliną Wilk (rocznik 1980) rozmawia Łukasz Pawłowski (rocznik 1985)
Łukasz Pawłowski: – O kim my w ogóle mówimy? Co to znaczy „Polska”? Przecież przez ostatnich 30 lat wiele się zmieniło – relacje społeczne, zachowania, normy. A pani twierdzi, że wszystko zostaje po staremu?
Paulina Wilk: – Dobrze i swobodnie czujemy się w swoich bańkach. Jako ludzie szukamy – także w internecie – małych plemion i mikrotożsamości, bo takie plemiona dają poczucie bezpieczeństwa. Ja się relatywnie dobrze czuję w moim pokoleniu, chociaż ludzie w moim wieku nie lubią tego pojęcia, bo byliśmy wychowani w kulcie indywidualizmu. Do tej pory trudno nam przyznać, jak bardzo ukształtowały nas duże przemiany – gospodarcze, polityczne, korporacyjne.
Przytłaczająca większość znanych mi ludzi z mojego pokolenia podziela to, co się nazywa „światopoglądem liberalnym” – mówię tu zarówno o sprawach politycznych, jak i obyczajowości, zdolności przyjmowania i akceptowania, nawet z dużym entuzjazmem tego, co jest odmienne i nowe. Tak nas wychowywano.
Skoro Polska jest duszna, a pani rówieśnicy otwarci, to znaczy, że to pokolenie nie ma żadnego wpływu na rzeczywistość.
Ma, ale nie w wymiarze politycznym, bo tego pokolenia po prostu nie ma w polityce. Moje pokolenie ze swoją postawą otwartości i barwności życia jest wyraźnie obecne w życiu społecznym – kształtuje modę, styl życia, aspiracje.[…]
Skoro w polskiej polityce jest duszno i ciasno, a z drugiej strony mamy pokolenie wychowane w duchu bardziej liberalnym, to jest sprzeczność, która musi tworzyć potężne napięcie. Polityka nie odpowiada sposobowi myślenia dużej części społeczeństwa.
Foto: www.facebook.com/tomasztokarz
Dr Tomasz Tokarz
Dziś prezentujemy skrót artykułu Tomasza Tokarza „Siedem tez o zadaniach domowych”, zamieszczonego wczoraj na portalu <EDUNEWS>. Jak zawsze – dołączamy link do pełnej jego wersji, a pogrubienia cytowanych fragmentów tekstu – redakcja OE:
Zadania domowe to kwestia szczególnie gorąca w ostatnich tygodniach. Wywołuje sporo kontrowersji. Jest czymś w rodzaju kotła bałkańskiego, gdzie ścierają się różne systemy wartości, punkty widzenia, oczekiwania i uprzedzenia. Sprawa ta stała się zalążkiem konfliktu między częścią rodziców i nauczycielami (wspieranych zresztą przez grupę rodziców). Warto przyjrzeć się bliżej kilku tezom, które napotkałem podczas analiz forów rozgrzanych dyskusją.
Teza 1: Zadania domowe to prostu rozwinięcie obowiązku szkolnego. Tak – uczniowie podlegają obowiązkowi nauki. Niemniej jego godziny są ustalone godzinami lekcyjnymi. Nikt z nas nie czułby się najlepiej mając codziennie po pracy kilka godzin zagospodarowanych przez obligatoryjne, ustalone przez przełożonego zadania. […].
Teza 2: Zadania domowe prowadzą do zwiększenia poziomu wiedzy i kompetencji uczniów. Wielokrotne utrwalanie informacji, ćwiczenie ich ma pomóc w ich lepszym opanowaniu treści. Tymczasem nie ma jednoznacznych dowodów na to, że to cokolwiek daje. […].
Teza 3: Zadania domowe przyzwyczajają uczniów do systematycznej, ciężkiej pracy. Ale czy ta praca jest potrzebna i sensowna? Nie ma większej straty czasu niż porządne robienie rzeczy, które wcale nie powinny być robione. […]
Teza 4: Zadania domowe uczą odpowiedzialności za własny sukces. Pewnie uczyłyby, gdyby były dobrowolne, gdyby uczeń podejmował decyzje i działał zgodnie z dokonanym wyborem. […]
Przed paroma dniami dr Marzena Żylinska zamieściła na swym fejsbukowym profilu informację (i link do przedmiotu tej informacji) o przygotowanym przez uczniów I LO w Zduńskiej Woli i zaprezentowanym podczas konferencji „Empatyczna edukacja – empatyczna Polska” (12-13 października br.) spektaklu, będącym swoistym obrazem szkoły widzianej oczami uczniów.
Foto:www.youtube.com
Fragment spektaklu: „Dzisiaj będziemy uczyć się o fazie ciemnej fotosyntezy, ale najpierw sprawdzimy pracę domową…”
[…] Bardzo bym chciała, żeby obejrzeli go wszyscy rodzice i wszyscy nauczyciele. Bardzo bym chciała, żeby dyrektorzy zaproponowali obejrzenie tego przedstawienia na spotkaniach rad pedagogicznych. Może wtedy łatwiej byłoby nam zrozumieć, jak wygląda życie uczniów i jak wygląda życie z ciężarami, które system (naszymi rękami) nakłada na barki dzieci i młodzieży.
Tak łatwo nam dorosłym oskarżać uczniów i przerzucać na nich odpowiedzialność za wszelkie niepowodzenia. Ale czy próbujemy zrozumieć ich sytuację, czy zastanawiamy się, czy nasze oczekiwania są możliwe do spełnienia? Jak czują się dzieci / uczniowie z ciężarami, jakie na nie nakładamy? Czy są w stanie je udźwignąć? Czy interesuje nas, jak wygląda życie, kiedy cudze oczekiwania zwyczajnie nas przerastają i gdy ciągle dostajemy komunikat, że coś z nami jest nie tak?
Może powinniśmy zapytać szczerze nasze dzieci / uczniów o to. jak wygląda życie pod tak dużą presją?
To spektakl przygotowany przez uczniów z ILO w Zduńskiej Woli. Tekst napisali uczniowie i sami (choć z pomocą nauczyciela) przygotowali scenografię i cały spektakl.
A to cytat z przedstawienia i jednocześnie z podręcznika:
„Inicjacja glikolizy zaczyna się od fosforylacji glukozy do glukozosześciofosforanu. Następnie glukozosześciofosforan ulega izomeryzacji i tworzy się fruktozosześciofosforan.
Pytanie o sens narzuca się tu samo.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
Nagranie spektaklu można obejrzeć – TUTAJ
Foto: www.pl.depositphotos.com
Alicja Cemrowska jest autorką obszernego artykułu, zatytułowanego „Współczuję wam nauczyciele. List obnaża zaślepienie rodziców w walce o prace domowe”, zamieszczonego wczoraj na portalu < mama:Du >.
Na wstępie autorka prezentuje powszechnie znane prawdy
Prace domowe – ten temat ostatnio wybitnie rozgrzewa nie tylko rodziców, ale i nauczycieli (dzieci raczej zawsze narzekały na pozaszkolne obowiązki). Trwa specyficzne odbijanie piłeczki. Jedni uważają, że nauczyciele w szkole nie są w stanie zrealizować podstawy programowej w wymiarze przeznaczonych na to godzin, rodzice za to denerwują się, że wieczorami, zamiast odpoczywać, siedzą z pociechami nad książkami, zadaniami, wypracowaniami.
W dalszej części publikacji możemy przeczytać o tym, że do redakcji napisała pani Kaja. – „Wracam z pracy i pracuję za szkołę”, do którego dołączyła – grzmiała grafik zajęć swojego dziecka, informację o akcji „Dom nie jest filią szkoły”., o wzorze oświadczenia, w którym rodzice „nie wyrażają zgody na dysponowanie przez nauczyciela lub jakiegokolwiek pracownika placówki oświatowej, czasem pozaszkolnym ich dziecka”.
Jednak nas zainteresowała ta część artykułu, która zaczyna się od słów:
Do naszej redakcji napisała mgr Edyta Polaczek, która jest pracownikiem oświaty, pedagogiem specjalnym i kognitywistką z doświadczeniem naukowym. – System szkolnictwa w naszym kraju rzeczywiście wymaga głębokich reform, natomiast reformy te nie powinny mieć charakteru oddolnego i wynikać z ruchów/inicjatyw społecznych ze względu na złożoność zagadnienia […] Edukacja w naszym kraju podlega finansowaniu i kontroli państwowej. Często powtarzamy, szczególnie w przypadku minionych pomysłów o wprowadzeniu opłat za studia, że w myśl prawa każdy obywatel musi mieć równy dostęp do korzystania z edukacji.
Foto: www.superbelfrzy.edu.pl
„Rodzinne zdjęcie” podczas jednej z gali finału plebiscytu na „Nauczyciela Roku”
Dzisiaj zapraszamy do lektury wywiadu, jaki przeprowadziła Karolina Żelazowska z Anną Wojciechowską – sekretarzem redakcji „Głosu Nauczycielskiego” – od lat uczestniczącą w organizowaniu plebiscytu na tytuł „Nauczyciela Roku”. Wywiad pochodzi ze strony portalu „Superbelfrzy”:
Na Facebooku wciąż pojawiają się posty informujące o nominowaniu któregoś z nauczycieli w plebiscycie tej czy innej gazety. Zarówno w grupie SuperBelfrów jak i poza nią toczone są rozmowy na temat akcji, w których wybór zwycięzcy uzależniony jest od liczby przesłanych SMSów. Głosy są podzielone. Jedni wskazują liczne nieprawidłowości jakich dopuszczają się organizatorzy takich plebiscytów. Inni dostrzegają zalety udziału.
Czekając na Wasze opinie w tej sprawie, zaprosiłam do rozmowy Annę Wojciechowską, która jest zaangażowana w konkurs Nauczyciel Roku. Chciałam poznać szczegóły organizacyjne tego prestiżowego konkursu dla nauczycieli w Polsce. Z jednej strony chciałam zaspokoić własną ciekawość, z drugiej – chciałam przygotować się do rozmów z gazetami tworzącymi SMSowe plebiscyty.
Zapraszam do lektury rozmowy o „kamykach mozaiki, z których układany jest wielowymiarowy i kompletny portret kandydata – nauczyciela, wychowawcy i człowieka”.
Karolina Żelazowska: – Czy możesz przedstawić się naszym czytelnikom?
– Nazywam się Anna Wojciechowska. Wprawdzie znajomi na Facebooku mogą kojarzyć mnie z dłuższym nazwiskiem, to prawdę mówiąc nazwiska Lorent używam tylko na tej platformie. Jestem dziennikarką edukacyjną. Od 1997 roku pracuje w “Głosie Nauczycielskim”, obecnie jako sekretarz redakcji. Jestem także zaangażowana w Konkurs Nauczyciel Roku od pierwszej edycji.
– Od pierwszej edycji, czyli od…
Portal „Edukacja, Internet, Dialog” zamieścił informację prasową, zatytułowaną „W Polsce, podobnie jak w większości krajów wysokorozwiniętych, nadal istnieją nierówności edukacyjne wśród dzieci”. Oto jej fragmenty, link do pełnej jej wersji oraz do publikacji całego Raportu „Niesprawiedliwy Start”:
[…] W raporcie „Niesprawiedliwy Start. Nierówności edukacyjne wśród dzieci w krajach wysokorozwiniętych” UNICEF porównał wyniki 41 państw członkowskich UE i OECD pod względem nierówności edukacyjnych na poziomie wychowania przedszkolnego, szkoły podstawowej oraz szkoły średniej. Autorzy zbadali również powiązania między nierównościami edukacyjnymi a takimi czynnikami jak: zawód rodziców, imigranckie pochodzenie, płeć dziecka, a także charakter szkoły.










