Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: www.pl.depositphotos.com/

 

 

Na internetowej stronie Radia TOK FM znaleźliśmy tekst Agnieszki Rogal, zatytułowany „Kiedy życie próbuje sobie odebrać kilkulatek… Zatrważające dane o próbach samobójczych wśród dzieci”. Uznaliśmy, że dane przytaczane w tym artykule nie są powszechnie znane i dlatego przytaczamy ten tekst w całości:

 

 

Z roku na rok coraz więcej dzieci próbuje odebrać sobie życie. W 2018 roku w Polsce takich prób zanotowano 772. Faktycznie mogło ich być jednak znacznie więcej – o wielu z nich nie wiedzą nawet rodzice.

 

Dane wskazują, że liczba prób samobójczych z roku na rok rośnie – w 2018 roku było ich o niemal 300 więcej niż jeszcze dwa lata wcześniej.– W 2018 roku odnotowano jeden przypadek wśród dzieci do lat 6, 26 przypadków wśród dzieci między 7. a 12. rokiem życia oraz 745 przypadków dzieci między 13. a 18. rokiem życia -wylicza Dariusz Minkiewicz z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

 

Wśród głównych powodów, które skłaniają do targnięcia się na swoje życie najmłodsze dzieci – te w wieku 7-12 lat – resort wymienia: nieporozumienia rodzinne, przemoc w domu, zaburzenia psychiczne. W grupie nastolatków w wieku 13-18 lat najczęściej jest to: choroba, zaburzenia psychiczne czy zawód miłosny. Z wywiadu z nauczycielami, kuratorami i policjantami wynika również, że dzieci nie radzą sobie ze zjawiskiem hejtu.

 

W 2017 roku życie odebrało sobie 116 dzieci, rok wcześniej 103. Z raportu fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że nasz kraj jest drugi – po Niemczech – pod względem zakończonych zgonem prób samobójczych wśród najmłodszych. Problemem jest ograniczony dostęp młodzieży do specjalistycznej pomocy – brakuje całodobowych oddziałów psychiatrycznych, nie wspominając o kolejkach do specjalistów.

 

Tymczasem, jak twierdzą eksperci, samobójstwom najmłodszych niemal w każdym przypadku można zapobiec – pod warunkiem, że dziecko szybko otrzyma pomoc. Jednak w Polsce na wizytę u specjalisty – psychiatry lub psychologa – czeka się miesiącami. Resort zdrowia obiecuje reformę psychiatrii, ale zacznie ją wdrażać dopiero za 9 miesięcy.

 

 

Źródło: www.tokfm.pl   

 

 

Polecamy także wysłuchanie podkastu „Brakuje psychiatrów dzieci, przybywa dzieci z problemami”, który jest nagraniem rozmowy z dr hab. Barbarą Rembek, wyemitowanej 12 marca 2018 roku w Radiu TOK FM  –  TUTAJ



Foto: www.facebook.com/pg/Wokół-szkoły

 

Jarosław Pytlak

 

 

Dziś wracamy do poniedziałkowej tradycji prezentowania tekstów z bloga Jarosława Pytlaka. Nie uczyniliśmy tego przed tygodniem, gdyż dzień wcześniej kolega Pytlak zamieścił tekst „z konserwy”: „Blaski i cienie rywalizacji, który miał swoją premierę w nr 3/2016 „Wokół szkoły”.

 

Natomiast wczorajszy post, zatytułowany „Ufaj i (nie) kontroluj” ma swe korzenie w jak najbardziej aktualnej sytuacji dyrektorów bardzo wielu polskich szkół. Oto fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Ufaj i (nie) kontroluj

 

A więc pojawienie się „belfrzej grypy” władzę zaniepokoiło. Może nawet zabolało. Mimo pełnych obłudy zapewnień pani minister Zalewskiej, że sezon na zachorowania, że ona wierzy nauczycielom, etc. Mimo że ogniska choroby nie rozlały się na razie po całym kraju. Ale coś w tym zazwyczaj pokornym nauczycielskim narodzie pękło. Wysokie podwyżki szybko i skutecznie uzyskane przez  policjantów podziałały na wyobraźnię, a znacznie mniejszy wzrost wynagrodzeń zaoferowany przez MEN rozniecił ogień. Nie wspominając już o dziejącym się właśnie w oświacie Armageddonie i doprowadzającym do furii uśmiechu samozadowolenia na twarzy szefowej resortu, serwującej suwerenowi zmanipulowane dane dotyczące płac i księżycową wizję rzekomo udanej reformy, w której wszystko zostało policzone. Niestety, w nauczycielskich głowach i kieszeniach nijak się te obliczenia nie bilansują.

 

Świadectwo rządowego niepokoju perspektywą oświatowej epidemii dotarło do mnie – dyrektora szkoły w postaci listu z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zobowiązującego do kontrolowania i raportowania we wskazanym terminie (do 15-go dnia miesiąca) zwolnień lekarskich pracowników. Ponieważ zdążyłem wcześniej już przeczytać o tej akcji, obejmującej podobno nie tylko szkoły, ale wszystkich większych pracodawców, nawet się nie zdziwiłem. No może troszkę, bowiem przywołany w piśmie przepis obowiązuje od wielu lat, a tu nagle ZUS wymyślił sobie, że można mnie pogonić do kontroli. Za chińskiego boga nie uwierzę w przypadkowość tej koincydencji z nauczycielską epidemią. […]

 

Pismo odesłałem do radcy prawnego, szczególnie w celu wyjaśnienia, na jakiej podstawie ZUS miałby prawo żądać dokonywania kontroli i przedstawiania raportów, a sam zacząłem rozmyślać. […]

 

Na wstępie zastanowiłem się, gdzie mogę dokonać kontroli. W miejscu pracy? To byłoby najprostsze, ale moi chorzy pracownicy, nie wiedzieć czemu, nie chcą spędzać czasu zwolnienia w szkole. W miejscu pobytu? Bingo, ale to bywa daleko. Wśród zatrudnionych mam mieszkańców Sulejówka, Marek, Legionowa, Łomianek oraz Leszna. Kto zna trochę okolice Warszawy, ten będzie wiedział, że miejscowości te dzieli w porywach do 70 kilometrów, co przy kilku osobach do skontrolowania oznacza cały dzień z głowy. Nie mówiąc już o kosztach, których nikt mi nie zwróci. Na szczęście w ZUS-owskim poradniku znalazłem deskę ratunku – kontroli można dokonać „w innym miejscu, jeśli z posiadanych informacji wynika, że jest to celowe”. Świetnie! Według posiadanych przeze mnie informacji część pracowników włóczy się po internecie. Postanowiłem więc założyć profil na fejsbuku, który nazwałem niebanalnie Pan Dyrektor, by następnie za jego pomocą poszukać śladów chorującego personelu. Zleciłem fejsowi odnalezienie Anny Kowalskiej (jak raz trzeci dzień nieobecnej w pracy), a spośród kilkudziesięciu propozycji udało mi się zidentyfikować właściwą. No, jeżeli zamiast leżeć w łóżku bierze właśnie udział w manifestacji poparcia dla szefowej MEN, albo wręcz przeciwnie, to może znajdę na to niezbity dowód w postaci relacji beztrosko wrzuconej do sieci?! Kliknąłem zatem panią Annę i serce zabiło mi mocniej. Nie było co prawda zdjęcia z żadnej manifestacji, ale za to fotka jej samej, leżącej z miną pełną błogości na plaży w złocistych promieniach słońca. Tak spędza się czas zwolnienia chorobowego?!

 

Czytaj dalej »



 

Jak informowaliśmy przed kilkoma miesiącami – Fundacja Rzecznik Praw Rodziców otrzymała od MEN zlecenie, płatne ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, zlecenie na opracowanie raportu o stanie polskiej oświaty. I właśnie to „kompilacyjne dzieło” opatrzone tytułem „Obszary edukacji wymagające zmian” opublikowano. Poniżej przytaczamy kilka jego fragmentów, wyrwanych z 90 stron tego tekstu. Jako pierwszy – ten, który autorzy-kompilatorzy zatytułowali „Metodyka”:

 

Raport stanowi syntezę wniosków na temat najczęściej identyfikowanych problemów w obszarze edukacji w Polsce na przestrzeni przede wszystkim pięciu ostatnich lat. Oparty został na bogatej podstawie faktograficznej ze 150 raportów Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Inspektoratu Sanitarnego, badań własnych samorządów, organizacji pozarządowych, instytucji naukowych takich jak Instytut Badań Edukacyjnych oraz sondaży opinii publicznej.

 

Raport powstał w ramach projektu „Zmiany w systemie edukacji w Polsce odpowiedzią na oczekiwania społeczne i zmiany gospodarcze” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, realizowanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w partnerstwie z Fundacją Rzecznik Praw Rodziców.”

 

Właściwy raport zaczyna rozdział pierwszy, zatytułowany „Warunki w szkołach. Organizacja pracy”, którego to rozdziału pierwsza część poświęcona jest… nie zgadlibyście: „1.1Ciężkie plecaki i prace domowe”.

 

Problemowi ciężaru plecaków poświęcono aż 3 strony raportu, przywołując tam,m.in., fragment z listu otwartego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Katowicach do rodziców z … 2009 roku. Można w zacytowanej tam treści tego listu przeczytać tak odkrywcze zdania, jak to: „Zbyt ciężki plecak może zaburzyć prawidłowy rozwój kręgosłupa dziecka czego skutkiem jest boczne skrzywienie kręgosłupa czyli skolioza a duże ciężary noszone przez dzieci wpływają negatywnie na stawy biodrowe, kolana a także stopy.”

 

Natomiast w końcowym rozdziale dziewiątym, zatytułowanym „Analiza badań opinii społecznejjego jeden z końcowych podrozdziałów odnosi się do nauczycieli – przytaczamy jego treść w całości:

 

 

9.7.Praca nauczycieli

Polacy uważają, że nauczyciele mało pracują. W powszechnej opinii cieszą się długimi urlopami oraz krótkim tygodniem pracy. Z drugiej strony ich praca postrzegana jest jako trudna, stresująca i odpowiedzialna. Badani twierdzą także, że nauczyciele mają wysokie kwalifikacje i chętnie je podnoszą.197

197. Na podstawie: Komunikat z badań CBOS „Wizerunek nauczycieli” BS/173/2012

.

 

Nie czujemy się kompetentni do pogłębionej analizy wartości poznawczej tego „dzieła” – odsyłamy do lektury najnowszego postu na blogu „Pedagog”, gdzie prof. Śliwerski profesjonalnie komentuje ten wytwór kolaboracji małżonków Elbanowskich z minister Zalewską. Przytaczamy pierwszą część tego tekstu:

 

Czytaj dalej »



Elżbieta Manthey ponownie powróciła do treści, zawartych w książce Elżbiety Zubrzyckiej „Egzaminy bez spiny” w zamieszczonym na portalu „Juniorowo” artykule pt, „Chcemy zmotywować dzieci do nauki i działania, ale wciąż popełniamy ten sam błąd”. Choć – naszym zdaniem – proponowana w tej publikacji metoda sześciu pytań może być skutecznie stosowana raczej do dorosłych i młodzieży, a nie – jak to napisała autorka artykułu – do dzieci, to proponujemy zapoznanie się z tym tekstem, a później może także z książką „Egzaminy bez spiny”.

 

Foto: www.mjakmama24.pl

 

 

Oto fragmenty artykułu Elżbiety Manhey:

 

 

Ile razy próbowaliście przekonać swoje dziecko do jakiegoś działania i spotykaliście się z oporem? Myj zęby, żebyś nie miał próchnicy, odrób lekcje od razu, bo potem nie zdążysz, załóż czapkę, bo ci uszy przewieje – jak grochem o ścianę. Logiczne argumenty, barwne opisy możliwych konsekwencji, prośby, groźby, dobre rady, nagrody i kary często są nieskuteczne – dziecko, a już tym bardziej nastolatek, nawet jeśli zgadza się z logiką naszego wywodu, i tak robi swoje. Dlaczego? Wyjaśnienie znalazłam w książce Elżbiety Zubrzyckiej „Egzaminy bez spiny, a autorka oraz Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne zgodziły się, żebyśmy udostępnili tu ten fragment książki.

 

Nieskuteczne metody perswazji. Strategia „kup i zrób”

 

Michael V. Pantalon w ponad stu badaniach naukowych wykazał, że kiedy jeden człowiek namawia do czegoś drugiego, jego wysiłki z góry skazane są na niepowodzenie. Namawiający stosuje strategię „kup i zrób”, czyli podaje własne argumenty i powody do podjęcia działania, a następnie przekonuje rozmówcę, aby kupił je od niego i zrobił dokładnie tak samo. Niezależnie od szlachetności intencji, strategia „kup i zrób” prawie nigdy nie jest skuteczna. W przypadku szkoły uczeń zgadza się z cudzymi argumentami, jednak nie rozpalą w nim one pragnienia działania.

 

Rodzice i nauczyciele nieustannie stosują strategię „kup i zrób”. Są przekonani, że wiedzą, jak powinni postępować młodzi ludzie, więc starają się narzucić im swoją wolę następującymi metodami:

 

Czytaj dalej »



Zgodnie z zapowiedzią – w poniedziałek 21 stycznia, w Szkole Podstawowej nr 35 w Łodzi Tomasz Bilicki – prezes Fundacji „INNOPOLIS” przeprowadził lekcję otwartą nt. „Hejt i mowa nienawiści”.

 

 

Foto: www.facebook.com/profile.php?id

 

Jak poinformował na swym profilu prowadzący to spotkanie Pan Tomasz – wzięło w niej udział – obok kilkunastu uczniów – około 70 gości.

 

 

Poniżej zamieszczamy konspekt tej lekcji, zaczerpnięty z fejsbukowego profilu Tomasza Bilickiego:


                        TEMAT LEKCJI: HEJT I MOWA NIENAWIŚCI



Czytaj dalej »



Foto: www.radiolodz.pl

 

Tomasz Bilicki – pedagog, terapeuta – zapytał ekspertów o hejt i mowę nienawiści. Gdzie są granice wolności słowa? Czy nienawiść i dyskryminacja to przestępstwa? A może to porażka szkoły, rodziców, wychowania, kościoła? Czy historie zabójstw Gabriela Narutowicza, Marka Rosiaka, Pawła Adamowicza czegokolwiek Polaków nauczyły?

 

W debacie udział wzięli: dr hab. prof. Beata Jachimczak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, rzecznik Caritas fundacji Archidiecezji Łódzkiej Tomasz Kopytowski, ks. Arkadiusz Lechowski z łódzkiego klubu „Tygodnika Powszechnego” i młodszy inspektor Włodzimierz Sokołowski, pełnomocnik komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi ds. ochrony praw człowieka.

 

 

Więcej o tej debacie – także nagrania wypowiedzi    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.radiolodz.pl



Foto: www.juniorowo.pl

 

 

Przed kilkoma dniami na stronie portalu „Jubiorowo” zamieszczony został artykuł Elżbiety Manthey, zatytułowany „Nauka przed egzaminem – co zrobić, by była efektywna, a nawet przyjemna?” Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Czy dla dziecka lub nastolatka nauka jest przyjemnością, czy raczej złem koniecznym? Często niestety tym drugim, choć jest to zupełnie wbrew naturze. Ciekawość świata i chęć zdobywania wiedzy i umiejętności są u dzieci naturalne. Szkolna nauka jednak nie sprawia frajdy. A już szczególnie nauka do egzaminu – ósmoklasisty, czy maturalnego. Przygotowanie do niego w nierzadko jest drogą przez mękę, towarzyszy mu stres, zniechęcenie i poczucie, że wysiłek wkładany w naukę jest nieadekwatny do efektów. Dlaczego tak się dzieje i czy można uczyć się inaczej – efektywniej, przyjemniej i z większą satysfakcją? Psycholog Elżbieta Zubrzycka wyjaśnia to w swojej książce „Egzaminy bez spiny”, w której pisze, dlaczego nauka do egzaminów często bywa udręką, ale przede wszystkim przedstawia wiele sposobów, by to zmienić – by uczyć się efektywnie, a nawet z przyjemnością. Nie tylko przed egzaminem, ale w ogóle.

 

Szkoła nie uczy jak się uczyć

Pierwszym powodem problemów z nauką jest fakt, że młodzież nie potrafi się uczyć. Chodzi o dosłownie rozumianą umiejętność uczenia się. O techniki zapamiętywania, sposoby rozbienia notatek, o umiejętność wykorzystania tego, jak uczy się mózg, tego, co sprzyja procesom pamięciowym, a unikania tego, co je blokuje.

 

To absurdalne lecz prawdziwe: szkoła nie uczy, jak się uczyć.

 

Spośród wielu sposobów uczenia się, szkoła kładzie nacisk tylko na jedną – naukę na pamięć. Dziś wiemy już o procesie uczenia się bardzo dużo. Wiemy, jak działa mózg i opracowaliśmy wiele różnorodnych sposobów i technik uczenia się. Wiemy też, jak je dopasować do indywidualnych cech ucznia. A w szkole wciąż każemy dzieciom zakuwać. […] Trzeba nauczyć młodych ludzi, jak się uczyć – efektywnie i z przyjemnością.

 

Lęk zabija motywację

 

Czytaj dalej »



Wczoraj na stronie tygodnika „POLITYKA” zamieszczono apel, zatytułowany „Publicyści: powstrzymajmy mowę nienawiści”. Oto jego fragmenty:

 

Zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wstrząsnęło Polską. Ta tragedia może i powinna zmusić nas do autorefleksji nad spiralą nienawiści, która rozkręca się w Polsce od dawna. Niszczy ona społeczeństwo, a na końcu zniszczy i państwo polskie. Jeśli jej nie przerwiemy teraz, to kwestią czasu będzie, kiedy doświadczymy kolejnych tragedii i wstrząsów. Wtedy nie będzie miało już znaczenia, kto bardziej zawinił, kto kiedyś tę nienawiść rozpoczął.[…]

 

Jeśli chcemy przetrwać jako wspólnota, to nie możemy nawoływać do pojednania, dokonując rachunku cudzego sumienia. Aby przerwać nienawiść, jest tylko jeden sposób: bezwarunkowe i radykalne wybaczenie. „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie” – te słowa polskich biskupów sprzed pięćdziesięciu lat są jedynym przesłaniem etycznym mogącym powstrzymać destrukcję państwa i narodu. Wzywamy do tego wszystkich i sami to deklarujemy w swoim imieniu: wybaczamy ludziom powodowanym nienawiścią i przepraszamy, jeśli do tego płomienia dołożyliśmy od siebie paliwo. Zwracamy się do partii politycznych i ich liderów o przyłączenie się do tego aktu wybaczenia przeciwnikom w przekonaniu, że tylko taki etyczny radykalizm jest w stanie zapobiec kolejnym nieszczęściom w przyszłości. […]

 

W tym zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli o przyłączanie się do tego apelu. Trzeba zrobić krok wstecz. Wyciągnąć rękę, bez pewności, czy po stronie ten gest spotka się ze zrozumieniem. Inaczej eskalacja konfliktu polsko-polskiego będzie postępować, a przelana krew nakręci spiralę nienawiści i przemocy.

 

       Apel podpisało 107 osób, w tym:

Przemysław Staroń – Nauczyciel Roku 2018 , Marta Florkiewicz-Borkowska – Nauczyciel Roku 2017, Joanna Urbańska, Nauczyciel Roku 2016, Katarzyna Nowak-Zawadzka, Nauczyciel Roku 2015, Marcin Zaród – Nauczyciel Roku 2013, Anna Sosna – Nauczyciel Roku 2011 Dariusz Kulma – Nauczyciel Roku 2008, Danuta Konatkiewicz – Nauczyciel Roku 2006, Bogumiła Bąk – Nauczyciel Roku 2003, Barbara Halska – Nauczyciel Roku 2014

 

                                                                                                                                                                                               

Cały tekst apelu „Powstrzymajmy mowę nienawiści”    –   TUTAJ

 

Źródło: www.polityka.pl

 

 

 

Foto: www.tvn24.pl

 

Przemysław Staroń

 

 

Polecamy materiał, zamieszczony na stronie TVN24:Nauczyciel Roku 2018: krzywdzenie zaczyna się w chwili, gdy nie słuchamy”. Oto dwa fragmenty, a do wysłuchania całość materiału audio-wideo:

 

[…] Przemysław Staroń, w plebiscycie „Głosu Nauczycielskiego” wybrany na Nauczyciela Roku 2018, był gościem Poranka w TVN24. Staroń jest nauczycielem etyki i filozofii w sopockim II Liceum Ogólnokształcącym. Przyznał, że już rozmawiał z uczniami na temat tego, co stało się w niedzielę w Gdańsku podczas koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – nożownik zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który następnego dnia zmarł w szpitalu.

 

Agresja na wyrost

Zdaniem Staronia, w walce z mową nienawiści należy pokazywać skąd się ona bierze. Nauka – tłumaczył nauczyciel – uczy, że „agresja jest pochodną frustracji” i że „może być realizowana na wielu polach„. – Często skupiamy się na agresji fizycznej, ale (…) ważne jest, by przede wszystkim reagować w takich sytuacjach, w których mamy do czynienia z agresją nie podaną wprost, agresją przekierowaną – uważa. – Powiem szczerze, że staram się stymulować do myślenia krytycznego i empatii nieustannie – mówił Staroń. – Jeśli spotykamy człowieka, który przeżywa trudne chwile, należy pokazać mu, że widzi się jego emocje oraz dać poczucie ich akceptacji – radzi pedagog.

 

 

 

Cały materiał  –  tekst i nagranie    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.tvn24.pl



Portal „Edukacja, Internet, Dialog” zamieścił tekst Katarzyny Hall, zatytułowany „Syzyfowa praca ministra czyli 8 roczników…”, w którym była minister edukacji w pierwszym rządzie Donalda Tuska przedstawiła swoje przemyślenia na temat wprowadzania do systemu edukacji reform strukturalnych i programowych i zaprasza do Gdańska na konferencję, poświęconą debacie o tym, czy można według podstw programowych ostatniej reformy dobrze uczyć. Oto wybrane fragmenty tej publikacji:

 

Foto: Dominik Sadowski [www.tokfm.pl]

 

Katarzyna Hall

 

[…] Co pewien czas trzeba i ma sens modernizować programy szkolne, ale gdy widać efekty poprzednich zmian. Zespół tworzący podstawę programową wchodzącą w życie w 2009 roku, wnikliwie analizował badania dotyczące plusów i minusów zmiany strukturalnej i programowej, która zaczęła być wdrażana w 1999 roku.

 

Duża praca, jaką wykonał na początku mojego bycia ministrem cały zespół podstawy programowej z profesorami Zbigniewem Marciniakiem, Sławomirem Żurkiem, Jolantą Choińską-Miką i Ewą Bartnik na czele, aby w sposób spójny opracować wymagania wchodzące stopniowo do wszystkich klas od września 2009 roku, jednak wkrótce odejdzie całkiem do historii. 

 

Dzięki ich pracy od roku 2015 część kandydatów na studia ma solidniejsze przygotowanie do studiowania, bardziej gruntowną wiedzę z kilku wybranych przedmiotów, a także za sobą porządny kurs historii najnowszej. Wśród kandydatów na studia zawsze są też maturzyści z paru lat ubiegłych. Kończący szkoły zawodowe, technika czy licea uzupełniające do nowych wymagań maturalnych trafili jeszcze rok czy dwa później. Czyli, aby pracownicy akademiccy mogli zorientować się i dobrze porównać, na ile kandydat jest lepiej przygotowany po nowej podstawie programowej, trzeba jeszcze paru kolejnych lat.

 

Decyzja o zmianie struktury i programów, która zaczęła wchodzić w życie w 2016 roku, tymczasem była po prostu decyzją zawrócenia do czasów jeszcze sprzed 1999 roku i nie mogła w żaden sposób oprzeć się na analizie efektów zmiany z 2009 roku, gdyż jej efekty jeszcze nie mogły być nawet zaobserwowane na uczelniach wyższych. Programy wtedy opracowane zaczęli realizować gimnazjaliści, którzy do matury doszli najwcześniej w 2015 roku. Tylko 8 roczników uczniów objęła ta korekta programowa na poziomie gimnazjalnym i ponadgimnazjalnym. Uczniowie będą zdawać maturę zgodnie z wymaganiami sformułowanymi w 2009 roku do 2022 roku w liceach i do 2023 roku w technikach. Pierwsi maturzyści uczeni zgodnie z pomysłami pani minister Zalewskiej pojawią się w roku 2023. […]

 

Ramy programowe, zgodnie z którymi należy uczyć w szkołach, bywały bardzo różne, podczas mojego życia zawodowego zmieniały się już wielokrotnie. W każdych realiach można być dobrym nauczycielem, uczyć dobrze i tworzyć dobre szkoły. Teraz czeka nas spora praca przygotowania pomysłów programowych na czteroletnie liceum, aby mogło być ono mimo wszystko szkołą atrakcyjną i ciekawą. Jak z archaicznego i przeładowanego dokumentu, jakim jest zdaniem wielu ekspertów i nauczycieli licealna podstawa programowa minister Zalewskiej, zrobić dobry program i dobrą ofertę kształcenia na poziomie średnim? Wyszłam z inicjatywą stworzenia okazji do wymiany poglądów na ten temat. Instytutu Dobrej Edukacji oraz Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej zapraszają do wzięcia udziału w dyskusji i zaprezentowania swoich pomysłów organizacyjnych i programowych 27 i 28 lutego w Gdańsku: http://dobraedukacja.edu.pl/pl/konferencja-licealna/.[…]

 

 

Cały artykuł „Syzyfowa praca ministra czyli 8 roczników…”, w tym tabela chronologii wdrażania kolejnych reform w polskich szkołach – TUTAJ

 

 

Źródło: www.edukacjaidialog.pl



Nowy tydzień zaczynamy od propozycji lektury, zaczerpniętej ze strony „Juniorowa”, gdzie 10 stycznia zamieszczono tekst Przemysława Kleniewskiego – m.in. nauczyciela języka rosyjskiego. Opowiedział tam o swoich doświadczeniach, wyniesionych z pierwszych dni kontaktu z uczniami, których przyszło mu uczyć tego przedmiotu w jednej ze szkół Trójmiasta.

 

Foto 2: www.explora.edu.pl

 

Przemysław Kleniewski

 

Zapewne dla wielu naszych czytelników to o czym przeczytają nie będzie żadnym odkryciem, ale innych, jeszcze nieprzekonanych do konieczności dokonywania zmian w sposobie realizowania roli nauczyciela, może zachęcić do pójścia drogą, opisaną w tym artykule, zatytułowanym „To my możemy mieć własne zdanie? – czyli o tym co się stało, kiedy pozwoliłem uczniom mówić”.

 

Nie zdecydowaliśmy się na dokonywanie skrótów i wybieranie fragmentów. Poniżej przytaczamy pierwszą część tej publikacji:

 

 

To my możemy mieć własne zdanie? – czyli o tym co się stało, kiedy pozwoliłem uczniom mówić”.

 

Nowy rok, nowa szkoła, w której przyszło mi nauczać. Jedno z trójmiejskich techników, o którym życzliwi przyjaciele naopowiadali mi niestworzonych historii, jak okropna uczy się tam młodzież. W pokoju nauczycielskim jako „ten nowy” usłyszałem wiele rad od kolegów przed moją pierwszą lekcją w tej szkole – przede wszystkim często powtarzane „trzymaj ich krótko”.

 

Poniższy tekst stanowi miks obserwacji i wniosków po zaledwie 3 dniach pracy w szkole z wieloma różnymi klasami. Wyłoni się z niego, niestety, obraz polskiej szkoły, w której uwięzieni w swoich wyobrażeniach o dzieciach i młodzieży nauczyciele często nie dostrzegają ich prawdziwych potrzeb. Chcę podkreślić, że w rozmowach moi uczniowie odnosili się do wszystkich lat swojej edukacji, a więc nie są to, broń Boże, zarzuty kierowane w stronę konkretnej szkoły, lecz wnioski dotyczące edukacji w ogóle.  

 

        Sztuczne pozycje, klasowy kontrakt i własne zdanie

 

Schemat pierwszej lekcji zawsze jest podobny. Wchodzę do klasy, mówię kilka słów o sobie. Patrząc na uczniów od razu przypominam sobie godziny spędzone w szkolnej ławce w niewygodnej, jak dla mnie, pozycji i układzie, przy którym o współpracy klasowej nie może być mowy. Mówię o tym wprost na głos i proponuję moim dzieciakom (dla mnie zawsze będą dziećmi), by zaaranżowali klasę do warunków dla nich optymalnych. Po początkowym szoku i nieśmiałości każda klasa wykonuje to zadanie po swojemu: jedna siada w okręgu, inna przy wspólnym stole, jeszcze inna na podłodze. Chcę, aby każde kolejne spotkanie ze mną zaczynało się właśnie od przemeblowania klasy według potrzeb uczniów.

 

W takich warunkach możemy rozpocząć rozmowę.

 

Spiszmy klasowy kontrakt – proponuję, a w oczach moich uczniów dostrzegam rysujące się słowo „nuda”. – Chciałbym, żebyście zastanowili się nad tym, co w szkole lubicie oraz nad tym, co chcecie zmienić. Pomyślcie, jak wyglądałaby według was szkoła idealna, taka z waszych marzeń i właśnie te wnioski wyznaczą nam zasady naszej współpracy.

 

Zapada grobowa cisza. Niektórzy uczniowie chcieliby coś powiedzieć, ale się… wstydzą? A może nie wierzą, że szkoła idealna jest możliwa? Po kilku zachętach słyszę zdanie, które pojawi się jeszcze w kilku innych oddziałach.

 

To my możemy mieć własne zdanie? – pyta jedna z uczennic.

 

 

Zasady, układ, gra.

 

Klasowy kontrakt spisujemy wspólnie na tablicy.

 

Czytaj dalej »