
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto: www.to.com.pl
Jarosław Kaczyński podczas wystąpienia „w obronie dzieci i rodziny” na konwencji regionalnej w Jasionce.
„Obserwatorium Edukacji” postanowiło wnieść swój wkład w uporządkowanie burzliwą wymianę poglądów, którą wokół Warszawskiej Deklaracji LGBT + wywołał swym przemówieniem w Jasionce prezes PiS Jarosław Kaczyński. Aby nie polegać na ideologicznie motywowanym „zniekształcaniu” faktów proponujemy dzisiaj lekturę trzech źródłowych tekstów:
DEKLARACJA WARSZAWSKA
POLITYKA MIEJSKA NA RZECZ SPOŁECZNOŚCI LGBT+
Warszawa jest dla wszystkich, dlatego chcę, żeby była miastem bez dyskryminacji, bez języka nienawiści i przemocy. Miastem różnorodnym i przyjaznym. Obowiązkiem samorządu jest stać po stronie społeczności wykluczanych i dyskryminowanych. W dialogu ze społecznością LGBT+ wypracowaliśmy deklarację, która wskazuje kierunki działań Urzędu m.st. Warszawy na najbliższą kadencję w różnych obszarach. […]
W świetle coraz większej akceptacji dla postaw skrajnych, otwartej mowy nienawiści stosowanej przez czołowych polityków rządu, radykalizacji postaw i coraz częściej pojawiających się incydentów przemocy i aktywności grup o jawnie faszystowskich poglądach oraz demontażu państwa prawa, konieczne jest wprowadzenie skutecznych działań antydyskryminacyjnych. Warszawa nie może pozostać bierna. [….]
Założenia deklaracji zostały stworzone przed wyborami samorządowymi w konsultacji z warszawskimi organizacjami LGBT+, na bazie programu samorządowego dla społeczności LGBT+ Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. W toku dalszej pracy nad zapisami deklaracji uczestniczyli członkowie i członkinie Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania.
Podpisaniem tej deklaracji rozpoczynamy dziś wspólny proces wdrażania rozwiązań.
Rafał Trzaskowski
Prezydent m.st. Warszawy
Fragment Deklaracji:
EDUKACJA
Wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Edukacja seksualna, w tym kwestie związane z tożsamością płciową, jest bardzo zaniedbanym obszarem w polskiej edukacji. Młodzi Polacy i młode Polki są pozbawieni dostępu do rzetelnej wiedzy w tym obszarze, który jest im odmawiany z przyczyn ideologicznych. Młodzieży często przekazywany jest obraz seksualności człowieka sprzeczny z obecnym stanem wiedzy naukowej. Podobnie ignorowane są kwestie równościowe i antydyskryminacyjne. Warszawa, jeśli ma ambicje zapewniać swoim młodym mieszkankom i mieszkańcom edukację na miarę XXI wieku, musi to zmienić. Zapewnienie adekwatnej, prowadzonej w angażujący sposób i odpowiadającej na potrzeby młodzieży edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w stołecznych szkołach, zgodnej ze standardami WHO, będzie jednym z celów Urzędu m.st. Warszawy.
Aktywne wspieranie nauczycieli i dyrektorów.
Część nauczycielek i nauczycieli może nie angażować się w tematy i inicjatywy dotyczące młodzieży LGBT +, z obawy przed przełożonymi, którzy mogą uznać je za politycznie niepożądane. Miasto stołeczne Warszawa będzie stać po stronie ludzi, którzy przyczyniają się do tworzenia szkoły otwartej i tolerancyjnej. […]
Pełny tekst tzw. Deklaracji Warszawskiej LGBT+ – TUTAJ
Źródło: www.um.warszawa.pl/
- Jako że prezes Kaczyński oskarżył władze Warszawy o zamiar demoralizacji dzieci i tym samym wkroczył w problematykę „kto, kiedy i jak powinien uświadamiać dzieci” – przypominamy, że latem 2015 roku opublikowano wyniki badań na ten temat:
Foto:www.facebook.com
Jolanta Przygocka prowadzi lekcję z matematyki
Portal Superbelfrzy EP zamieścił w środę, 6 marca, tekst Jolanty Przygockiej, zatytułowany „Kiedy uczę się najwięcej?”. Mając świeżo w pamięci nasze obserwacje z Łódzkiego Kongresu Edukacyjnego (więcej na ten temat w jutrzejszym felietonie), dla kontrastu sytuacyjnego,zamieszczamy to wyznanie „szeregowej” nauczycielki z miejscowości dość odległej od stolicy (Koziegłowy – miasto w województwie śląskim, powiecie myszkowskim) w całości:
Na każdą konferencję idę z nadzieją, że usłyszę coś, co wzbogaci mój nauczycielski warsztat. Bywa, że wracam ze szkolenia tylko z jednym zdaniem, które mnie inspiruje i zmusza, żeby coś nowego na lekcji wypróbować.
Największą wartością każdego kursu są dla mnie spotkania z innymi nauczycielami. Zachwycają mnie opowieści eduwariatów, z którymi rozmawiam na przerwach, podczas pracy w grupie. Przyjemnie jest posłuchać tych, którym się chce, którzy ciągle szukają nowych sposobów na skuteczniejsze nauczanie. Zauważyłam, że jestem bardziej otwarta na innych, kiedy uczestniczę w kursie sama, gdy nie ma obok mnie znajomych.
Jeżeli sama wybieram sobie szkolenie, którego program mnie zainteresował, mogę poświęcić na to swój wolny czas. Nie żałuję, jeśli wybór był nietrafiony. Kiedy muszę stawić się na obowiązkowym szkoleniu rady pedagogicznej, to zaraz zaczynam szukać czegoś w prelegencie, w temacie… Dlaczego się opieram? Neurodydaktycy mówią, że to nie ja, tylko mój mój mózg stawia opór Mózg uczy się bowiem lepiej i skuteczniej, kiedy chce, a nie kiedy ktoś go zmusza.
Dziś na portalu EDUNEWS zamieszczono artykuł Bartłomieja Kuczyńskiego, zatytułowany „Agresja w sieci – jak z nią skutecznie walczyć?”. Oto jego dwa fragmenty:
Co trzeci nastolatek spotkał się z mową nienawiści, a prawie 9% doświadczyło jej osobiście – wynika z badań EU Kids online 2018, prowadzonych pod kierownictwem prof. UAM Jacka Pyżalskiego w partnerstwie z Fundacją Orange. Mowa nienawiści i agresja stały się poważnym problemem.
Foto: www.rpo.gov.pl
Spotkanie u RPO, podczas którego zaprezentowano raport z badań EU Kids online 2018. Badania zostały przeprowadzone przez zespół pod kierownictwem prof. Jacka Pyżalskiego. (siedzi pierwszy z lewej).
Pełny raport z badań zaprezentowano w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich, przy udziale przedstawicieli Okrągłego Stołu RPO do walki z patotreściami w internecie.[…]
Cały raport jest dostępny na stronie www.fundacja.orange.pl. Badania były przeprowadzone w 2018 roku na reprezentatywnej grupie dzieci i młodzieży w wieku 9-17 lat, 1249 uczniach z 90 szkół. Kwestionariusz był wspólny dla wszystkich europejskich krajów biorących udział w badaniach. Polska część badań EU Kids Online 2018 została zrealizowana przez zespół badawczy pod kierunkiem prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza dr hab. Jacka Pyżalskiego wraz z mgr Aldoną Zdrodowską (Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy), dr Katarzyną Abramczuk (OPI PIB) oraz dr. Łukaszem Tomczykiem (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie) w partnerstwie z Fundacją Orange. Jest to druga edycja EU Kids online w Polsce, pierwszą przeprowadzono w 2010.
Pod zamieszczonym tekstem poinformowano: Źródło: Fundacja Orange.
Cały artykuł „Agresja w sieci – jak z nią skutecznie walczyć?” – TUTAJ
Źródło:www.edunews.pl
Wszystkich zainteresowanych wynikami tych badań zapraszamy do jego wnikliwej lektury – TUTAJ.
Po dłuższej przerwie wracamy dziś na stronę Plandaltonski.pl, aby zaprezentować zamieszczony tam najnowszy podkast, w którym można wysłuchać rozmowy z Agnieszką Kuźbą na temat ”Dlaczego każdy nauczyciel powinien zacząć swoją pracę od przedszkola”.
Oto jak Robert Sowiński zapowiada to spotkanie z tą globtroterką, afirmatorką bliskich związków człowieka z naturą, animatorką sztuki i czasu wolnego dzieci w rodzinach trzypokoleniowych:
Foto:www.facebook.com/profile.php?id
Agnieszka Kuźba
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Agnieszką Kuźbą. Jest wnuczką przedwojennych guwernantek oraz leśnika i rolnika, mówi o sobie „kobieta podleśno-przypolno-nadrzeczna”, z wykształcenia i pasji pedwnuczką przedwojennych guwernantek oraz leśnika i rolnika, agog – nauczyciel przedszkola, przyrodnik, animator sztuki i czasu wolnego dzieci i ich rodziny trzypokoleniowej:
Jest członkiem Światowej Organizacji Wczesnego Dzieciństwa OMEP i Children&Nature Network, Fundacji Krzyżowa jak również prezesem Fundacji Bezpieczne Gniazdo – Safe Nest, której jest założycielką. Przewędrowała pieszo większość (14) europejskich stolic przyglądając się przestrzeniom publicznym wielkich miast dedykowanych dzieciom i obserwując działania na rzecz zrównoważonego rozwoju w Europie i na świecie. Odwiedza nadal wiele polskich i zagranicznych przedszkoli.
W trakcie podróży chętnie opowiada dzieciom i dorosłym bajkę – metaforę Bezpieczne Gniazdo, której jest autorką. To historia o konieczności porozumienia ponad podziałami na rzecz tworzenia dzieciom godnych, bezpiecznych i zdrowych warunków rozwoju w poszanowaniu i miłości do przyrody. Zainspirowała liczne grono nauczycieli i rodziców do działań związanych z zapobieganiem deficytowi natury, m.in. do tworzenia przy placówkach edukacyjnych t.zw. Baz Natura.
Występuje na polskich i międzynarodowych konferencjach, ostatnio m.in. w Gdyni, Oakland i w Pradze. Prowadzi fanpage na FB: Bezpieczne Gniazdo – Safe Nest. Listen to „ONDU#042:
Dlaczego każdy nauczyciel powinien zacząć swoją pracę od przedszkola? – rozmowa z Agnieszką Kuźbą – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
Portal EDUNEWS zamieścił dziś artykuł Oktawii Gorzeńskiej pt. „Pokój nauczycielski jest ważny”. Mamy nadzieję, ze przedstawiając go naszym czytelnikom nie wywołamy stresu, wynikającego ze zbyt wielkiego rozziewu między prezentowanym tam modelem a znaną nam codziennością:
Foto:www.edunews.p
Marzy nam się tworzenie szkoły jako społeczności razem uczącej się, rozwijającej, otwartej na potrzeby innych – pomyślmy o pokoju nauczycielskim. Tak – współpraca w szkole zaczyna się właśnie w pokoju nauczycielskim.
Kilka podstawowych funkcji pokoju nauczycielskiego:
>Miejsce do pracy.
>Miejsce, by coś wypić, zjeść i porozmawiać z innymi.
>Miejsce prywatności, odpoczynku, wolne od uczniów.
>Miejsce przechowywania swoich rzeczy.
>Miejsce, gdzie uzyskujemy różne informacje.
>Miejsce, gdzie uczymy, jeśli akurat inne pomieszczenia są zajęte.
Ważne, by stworzyć przestrzeń, w której każda z potrzeb (opisanych wyżej) jest zaspokojona. Odpowiednia liczba stolików, wygodne fotele, stonowane kolory (odmienne od tych w klasach), zieleń – to podstawa. Oto kilka inspiracji na organizację przestrzeni pokoju nauczycielskiego:
The Importance Of The School Staffroom
A Surprise Teachers’ Lounge Makeover
Ciekawy projekt zmiany myślenia o pokoju zrealizowała firma Gensler (wszystkie projektowane poniżej zdjęcia i inspiracje pochodzą z jej zasobów). W Grant Avenue School w Nowym Jorku zorganizowała nauczycielską przestrzeń w taki sposób, że podzieliła ją na cztery strefy:
>Strefa „Power Up” – to miejsce, gdzie można coś zjeść i porozmawiać z innymi.
>Strefa „Collaborate” – daje przestrzeń do organizacji spotkań i pracy w zespole.
>Strefa „Focus” – to miejsce dla tych, którzy potrzebują oddcechu od innych. .
>Strefa „Unwind” to coś na kształt salonu, gdzie można włączyć się w rozmowy z innymi.
Zdjęcia z ww. przestrzeni można zobaczyć w blogu GenslerOnWork.
Notka o autorce:
Oktawia Gorzeńska jest dyrektorką 17 LO w Gdyni – Szkoły z mocą zmieniania świata według Fundacji Ashoka, koordynatorką projektów, trenerką, członkinią grupy Superbelfrzy RP oraz autorką bloga www.eduzmieniacz.com
Źródło:www.edunews.pl
W poczuciu popełnienia grzechu zaniedbania zamieszczamy dopiero dziś post z fejsbukowego profilu Tomasza Tokarza, który pojawił się tam 21 lutego. Potrzebowaliśmy trochę czasu aby skojarzyć sobie z tym tekstem pewne owiane tajemnicą spotkanie, którego jedynym świadectwem jest zamieszczone trzy dni później na profilu jego uczestniczki – Ewy Morzyszek-Banaszczyk – zdjęcie:
Foto: www.facebook.com/ewa.morzyszekbanaszczyk
Jedyne co wiemy, to to, że wszystko działo się 23 lutego w Łodzi i że było to „spotkanie tych, którzy w edukacji chcą zmiany, robią zmianę i sami się zmieniają”.
W tym kontekście post, siedzącego wraz z innymi uwiecznionymi na opublikowanym zdjęciu, Tomasza Tokarza odczytaliśmy jak „przeciek”o tym, czego owo spotkanie dotyczyło. Zamieszczamy ten tekst w całości:
Nie chcę szkoły jako miniatury państwa autorytarnego, opartej na posłuchu i karności, działającej jak pas transmisyjny, służącej przekazywaniu gotowego zestawu wartości, informacji i umiejętności do głów uczniów.
Ale nie chcę też szkoły stadniny, hodującej konie wyścigowe przeznaczone do osiągania dobrych wyników w rankingach.
Nie chcę szkoły fabryki, wytwarzającej produkty edukacyjne według standardowych norm jakości, urabiającej wedle z góry założonej matrycy idealnego człowieka.
Nie chcę szkoły więzienia – gdzie pod przymusem, wbrew ich woli, wsadza się ludzi po to, by ich zmieniać (naprawiać).
Chcę szkoły – samouczącej się społeczności, przypominającej żywy, ewoluujący, samozarządzający się organizm.
Joanna Gadomska jest autorką zamieszczonego wczoraj na portalu <SUPERBELFRZY> artykułu, zatytułowanego „Stres a nasz mózg – walka do wygrania”. Uznaliśmy, że skoro podjęty tam problem znany jest z codziennej praktyki szkolnej bardzo wielu nauczycielom, dobrze będzie ten tekst upowszechnić także i na naszej stronie.
Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
[…] „Szkoła ciągle mnie stresuje, te wszystkie sprawdziany, kartkówki, pytania. Koszmar. Nawet prace domowe, bo nie wiem czy dobrze zrobiłem….”
„W szkole nie jest lekko, każdego dnia przeżywam jaką kartkówkę, czy pytanie. Zawsze trzeba być przygotowanym. A czasami przez problemy rodzinne, nie mam głowy do nauki. A potem przez problemy w domu, mam problemy w szkole, a gdy są problemy w szkole, to znowu w domu jest mega problem. I to wszystko bardzo mnie stresuje…”
Stresuję się maturą, czy zdam, a jak zdam to na ile procent, i czy dostanę się na studia. Bo wie Pani byłabym pierwsza studiującą osobą w rodzinie. Stresuje się, bo nie chce zawieść mojej rodziny….” […]
„Na stres … mogłabym godzinami krzyczeć, albo płakać, albo jedno i drugie…”
Czy rozmawialiście kiedyś z uczniami o stresie? Co ich stresuje w życiu osobistym, a co w szkole? Jak sobie radzą ze stresem? Wypowiedzi powyżej są autentyczne, spisane na kartce przez uczniów, w anonimowej ankiecie.
Sprawdzian, kartkówka, pytanie przy tablicy, sprawdzanie pracy domowej, spóźniony autobus do szkoły, nienaładowany telefon, śniadanie pozostawione w domu, brak pieniędzy, relacje w klasie z rówieśnikami, złe relacje z nauczycielami, sprzeczka z dziewczyną/ chłopakiem. To najczęstsze wymieniane sytuacje stresujące dla uczniów. Niby nic wielkiego, a jednak. Okazuje się, że uczniowie są grupą, która stresuje się, i to bardzo. […]
Czy uczniowie potrafią radzić sobie ze stresem? Okazuje się, że starają się jak tylko mogą – podjadają, lub nie jedzą wcale, izolują się od grupy, a czasami sięgają po różne używki (papierosy chyba najczęściej).
Wczoraj wypatrzyliśmy na portalu EDUNEWS tekst Aleksandra Pawlickiego „Wyśnijmy tę szkołę od teraz”. Jako że autor podjął tam problem, aktual na co dzień w każdej szkole, przytaczamy go w całości:
- W zeszłym roku włoski sąd wyrokował w sprawie pewnego młodzieńca, który handlował narkotykami i dopuścił się jeszcze paru drobnych przestępstw. Uznał, że najwłaściwsze będzie wysłanie go na pieszą pielgrzymkę naprawczą do świętego Jakuba w Composteli w towarzystwie 68-letniego wychowawcy i bez telefonu komórkowego. Decyzję tę sporo osób w Polsce uznało za dowód głupoty sądu, co raz jeszcze pokazuje nam, że w skali europejskiej należymy do najbardziej punitywnych społeczeństw. Mamy przemożną skłonność do surowego karania, a polityczna ekspansja populistów tylko wzmacnia to nastawienie.
Bezradni policjanci
Niestety toż samo nastawienie udziela się pokojom nauczycielskim. Im większa bezradność wobec rosnących wyzwań wychowawczych, tym większa wiara w to, że surowe kary zadziałają odstraszająco. Oczywiście tak się nie stanie, ale gdy wybucha – między nami pedagogami – panika moralna, kto słuchałby racjonalnych argumentów? Kiedy przeglądamy szkolne regulaminy, widać dobrze, że w wielu szkołach fortunę zbić mogą sprzedawcy kijów i marchewek – wiara w skuteczność tych prostych narzędzi trzyma się mocno.
„W tych okolicznościach przyrody” dobrze jest przypomnieć ideę, która nie jest nowa w polskiej szkole, ale rzadko kto ją traktuje na poważnie, stosuje konsekwentnie, a oparcie na niej szkolnego programu wychowawczego wydaje się szalonym eksperymentem. Myślę o sprawiedliwości naprawczej: „Gdzie krzywdy nie będą pomszczone, lecz wynagrodzone do cna” – Jacek Kaczmarski, Pieśń o śnie.
- Foto: www.prawo.pl
Kto zaczął czy jak to skończymy?
Tym razem nie w poniedziałek, jak to robiliśmy najczęściej, a dopiero dzisiaj odsyłamy naszych czytelników na stronę „Wokół Szkoły”, gdzie już w sobotę kolega Jarosław Pytlak zamieścił swój kolejny tekst o trochę mylącym tytule „Kolorowanki do kosza, czyli rozważania ostrożnego pedagoga”.
Mylącym o tyle, ze owe kolorowanki są tylko pretekstem do podzielenia się Autora swymi przemyśleniami na tematy o wiele poważniejsze temat. Oto wybrane fragmenty tego postu i link do pełnej wersji:
Foto: www. galeria-arsenal.pl
Spośród nieprzeliczonego mrowia oryginalnych idei i świetnych pomysłów dotyczących edukacji, jakie w ciągu ostatnich lat przemknęły przed moimi oczami, szczególnie za sprawą internetu, jedna propozycja posłuży mi dzisiaj jako punkt wyjścia do pedagogicznej refleksji. Zachowałem ją w pamięci ze względu na zarazem odkrywczy i obrazoburczy tytuł artykułu, sugerujący mianowicie, że popularne kolorowanki, czyli obrazki zawierające kontury do wypełniania, szkodzą dzieciom. I zachęcający, by wobec tego wyrzucić je do kosza. […]
Spyta ktoś, cóż może być szkodliwego w pojawianiu się coraz to nowych pomysłów? Wszak to przejaw ludzkiej kreatywności, bez której nie byłoby postępu. Trudno zaprzeczyć, ale jest jeszcze kwesta skali. Jedna nowatorska idea w ciągu miesiąca może skłaniać do refleksji i pobudzać do działania. Pięć takich idei każdego dnia…, to zaczyna być problem. A właściwie trzy problemy, na które zamierzam tutaj zwrócić uwagę: błędy w założeniu, nieoczekiwane skutki uboczne oraz zmęczenie materiału ludzkiego. […]
Jakiś czas temu w świecie korporacji ogromną popularność zyskała koncepcja pracy w tzw. open space, czyli współdzielonej przestrzeni, w której ludzie mogą łatwo zmieniać miejsca i komunikować się bezpośrednio, w mniejszych lub większych grupach, w zależności od doraźnych potrzeb. Ten pomysł szybko podchwycili zwolennicy odejścia od tradycyjnej organizacji pracy szkoły. Powstały adaptacje idei open space na potrzeby edukacyjne; niektóre nawet zrealizowane w praktyce, w postaci nowych obiektów szkolnych. Wystarczyło jednak kilka lat zbierania doświadczeń w korporacjach, by okazało się, że ten sposób pracy wcale niekoniecznie spełnia pokładane w nim nadzieje. Są już wyniki badań wskazujące, że we wspólnej przestrzeni ludzie, paradoksalnie, kontaktują się bezpośrednio nawet rzadziej, niż pracujący w osobnych pomieszczeniach. Szykuje się zatem odwrót. O tyle jednak, o ile łatwo jest szybko postawić ściany działowe w przestrzeni biurowej, o tyle trudniej przerobić nowatorski budynek szkolny na…, no właśnie, na co?
W niedzielę, na portalu ONET zamieszczono tekst, zatytułowany: List do redakcji. „Drodzy nauczyciele, walczcie, strajkujcie!”. Mamy nadzieję, że ONET nie pozwie nas za opublikowanie tego listu w całości, poprzedzonego jedynie krótkim wprowadzeniem redakcji:
Foto: www.facebook.com/radamlodziezy/
Autor przytoczonego poniżej listu jest jednym z członków RDiM III kadencji, widocznych na tym zdjęciu.
Wiele naszych tekstów powstaje dzięki Waszym listom. Zwracacie w nich uwagę na problemy, którymi warto się zająć i przedstawić je opinii publicznej. […] Poniżej prezentujemy pełną treść listu do naszej redakcji:
„Jestem uczniem drugiej klasy liceum, od siedmiu lat mam już sprecyzowane plany zawodowe – chcę być nauczycielem. Kocham pomagać innym, nie znoszę, gdy innym dzieje się krzywda (dlatego tak bardzo krytykuję reformę edukacji min. Zalewskiej). Od dziecka wychowywano mnie tak, bym był empatyczny, współczujący i niosący pomoc. W gimnazjum przez przypadek odkryłem, że dobrze tłumaczę zagadnienia z chemii, rozniosło się i tak już od pięciu lat uczę swoich rówieśników.
Miałem szczęście – fantastyczni nauczyciele, szczególnie nauczycielka chemii oraz równie wspaniała nauczycielka języka polskiego w liceum, sprawili, że poczułem, że chcę uczyć chemii i języka polskiego. Pedagodzy, których spotykałem, to ludzie pełni pasji, radości ze swojej pracy. Przecież to patrząc na nich, zdecydowałem, że sam zostanę nauczycielem. Kiedy słyszałem, co minister edukacji Anna Zalewska mówi o nich i moich rówieśnikach, czułem jakby ktoś mnie spoliczkował.
Czy to ja – laureat konkursów, wolontariusz, zapalony korepetytor jestem tą „patologią wychowaną przez gimnazja”? Czy może moi koledzy – olimpijczycy, młodzi sportowcy, naukowcy? A może nauczyciele, którzy nieustannie się doskonalą, rozmawiają o nas, dostosowują przekazywane treści do klasy? Odpowiadam bardzo zdecydowanie – nikt z nich!











