
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Wczoraj na stronie OKO Press zamieszczono zapis rozmowy, jaką z Katarzyną Lubnauer – liderką „Nowoczesnej” – przeprowadził Jakub Szymczak, zatytułowany „Lubnauer: ‚Minister Zalewska odebrała młodym ludziom marzenia’. Wizja reformy po deformie”.
Foto: www.facebook.com/katarzyna.lubnauer/
Katarzyna Lubnauer
Warto w tym miejscu dodać, że Katarzyna Lubnauer była krótko i już dość dawno nauczycielką w VIII LI w Łodzi. Poniżej zamieściliśmy fragmenty – odpowiedzi posłanki z Łodzi, matematyczki i nauczycielki akademickiej (dr nauk matematycznych), na cztery najbardziej nas interesujące pytania:
[…] Jakub Szymczak, OKO.press: Załóżmy, że opozycja wygrywa wybory w październiku i przejmuje bałagan w edukacji, który stworzyła minister Anna Zalewska. Co można z tym wszystkim zrobić?
Katarzyna Lubnauer: Nie da się już odwrócić reformy edukacji minister Zalewskiej. To są niepowetowane szkody, które zostały wyrządzone polskiej edukacji. Szczególnie dzieciom ze straconych roczników oraz – na lata – młodzieży z obszarów wiejskich.
Mogę natomiast przedstawić koncepcję na reformy po deformie. Zacznijmy od kwestii ustroju szkolnego. Główna idea to elastyczna struktura szkolna. Pozwalamy samorządom dzielić ośmioletnią szkołę podstawową na poszczególne segmenty. Np. czteroletnią szkołę podstawową blisko ucznia, klasy 1-4. To ważne w mniejszych miejscowościach – mamy mniejsze klasy, uczeń nie musi daleko dojeżdżać, szkoła ma szansę być też ważnym centrum życia społecznego.
Kolejna możliwość to szkoła z klasami 1-8 albo 5-8 w zależności od potrzeb samorządu w większej miejscowości, mająca charakter zbiorczy, na wzór gimnazjów. Musi jednak spełniać określone warunki lokalowe i kadrowe. Takie rozwiązanie musi pozwolić na wyrównanie szans między dziećmi z terenów wiejskich oraz większych ośrodków. Pozwala też samorządom ograniczyć koszty. Teraz gminy są zmuszane do utrzymywania kilkuosobowych klas.
Szkoła podstawowa nie powinna funkcjonować tylko od godziny ósmej do np. czternastej. Musi być otwarta na zajęcia pozalekcyjne. Te wyrównawcze, ale też kształtujące zainteresowania, zdolności ucznia, czy sportowe. Tak, żeby z jednej strony zapobiec masowości korepetycji, a z drugiej zapewnić rozwój oraz opiekę dzieciom, których rodzice często pracują do godziny 16-17. A potem powrót do domu bez zadań domowych.[…]
Co z liceami?
W przededniu powoli zanikającej funkcji, w minionej epoce intensywnie kultywowanego przez „przewodnią siłę narodu” Święta Pracy, uznaliśmy, ze „jak z nieba” spadł nam tekst Jarosława Pytlaka z nawiązującym do owych „słusznie minionych czasów” tytułem: „Socjalizm tak! Wypaczenia nie!”. Aby nie było wątpliwości – autor nie przytacza tego hasła, aby zaadoptować go do obrony dzisiaj niemiłościwie nam panującego socjal-populizmu, a posłużył się nim, aby wykazać jak rządzący usiłują manipulować opinią społeczną w sprawie kryzysu w edukacji.
Foto:www./www.wokolszkoly.edu.pl
Jarosław Pytlak był 22 marca gościem redaktora Mateusza Rzemka w programie #RZECZOPRAWIE w Rzeczpospolita TV.
Oto ten tekst – wprost ze strony Kwartalnika Pedagogicznego „WOKÓŁ SZKOŁY” – w całości:
Cóż można napisać o ostatnim dniu strajku nauczycielskiego, w obliczu inscenizacji debaty o edukacji, nazwanej szumnie „okrągłym stołem”, o której premier powiedział, że się „cieszyła wielkim zainteresowaniem”, a „wszyscy przyjechali z pomysłami”?
Nic odkrywczego. Pomysły osób reprezentujących stronę rządową wszyscy poznajemy w oświacie na własnej skórze już od blisko dwóch lat. Żywość wymiany myśli na Stadionie Narodowym przypominała jako żywo „debaty” prowadzone przez panią Zalewską w okresie poprzedzającym wprowadzenie reformy, stanowiąc w istocie transmisję partii do mas. Udana, zdaniem rządzących pacyfikacja nauczycielskich protestów pozwoli im spokojnie, przez kilka następnych miesięcy, poudawać wobec suwerena troskę o edukację, zgodnie ze znaną z najnowszej historii Polski maksymą „socjalizm tak, wypaczenia nie”. O tym, co jest wypaczeniem zdecydują wylosowani dyskutanci pod troskliwym okiem przedstawicieli wiodącej siły narodu.
Tak wygląda, mniej więcej, obraz sytuacji i plan działania, jaki najprawdopodobniej mają ludzie, którzy w dwa lata zaorali polską szkołę (z personelem włącznie), w swoim obłąkanym dążeniu do stworzenia nowego społeczeństwa. Na tym obrazie nauczyciel ma postać chłopa, odpracowującego pańszczyznę na polu dziedzica, a dyrektor placówki – karbowego, pilnującego go przy tej pracy. Uczniowie mogą być, według uznania, albo glebą, albo roślinami sadzonymi w równych szeregach i przycinanymi według uznania zarządcy folwarku. W owej metaforze w ogóle nie ma miejsca dla rodziców, bowiem niezależnie od deklaracji stworzenia dla nich w jakiejś przyszłości podstolika przy „okrągłym stole”, obecna władza zupełnie nie jest zainteresowana partycypacją społeczną, nie tylko zresztą w edukacji.
Młode Polki
Foto: www.gs24.pl
Młodzi Polacy
Foto: www.fakty.tvn24.pl
W weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej”, a konkretnie w „Magazynie Świątecznym” znaleźliśmy tekst autorstwa socjologa i kulturoznawcy Krzysztofa Pacewicza (rocznik 1989), zatytułowany „Młodzi mężczyźni są prawicowi i samotni, a młode kobiety liberalne i w związkach”. Jest to omówienie zaskakujących wyników sondażowego badania opinii i poglądów, zebranych od 800 osób płci obojga w wieku 18 – 30 lat. Wszyscy oni byli uczniami gimnazjów, a później – to już różnie z ich dalszą edukacją bywało …
Zaczniemy od cytatu początkowego fragmentu tej publikacji:
Statystyczna młoda Polka studiuje, głosuje na Biedronia, chodzi na „czarne protesty”. Statystyczny młody Polak nie studiuje, głosuje na Korwina i chodzi na Marsze Niepodległości.
Według przeprowadzonego przed eurowyborami sondażu Kantar dla „Wyborczej” starszych mieszkańców Polski w całości pochłonął konflikt między PiS a Koalicją Europejską: wśród wyborców powyżej 60. roku życia obie „stare” siły zgarniają łącznie aż 85 proc. głosów. „Nowe” – Wiosna, Konfederacja, Kukiz’15 i Lewica Razem – wśród najstarszych dostają łącznie zaledwie 13 proc.
Nie walczymy w waszej wojnie
Jednak im Polacy młodsi, tym łączne poparcie dla „starych” sił – PiS i KE – niższe, a dla „nowych” wyższe. Wśród najmłodszych (18-24 lata) łączne poparcie dla „starych” to 38 proc., dla „nowych” – aż 58 proc.
Większość młodszych nie chce brać udziału w politycznej wojnie, którą toczą starsi. Ale młodzi walczą ze sobą w swojej własnej: w wojnie płci.
Wśród mężczyzn w wieku 18-30 lat liderem sondaży jest skrajnie prawicowa Konfederacja (Korwin Braun Liroy Narodowcy) z wynikiem 29 proc., drugie jest PiS – 22 proc. Wśród kobiet w tym samym wieku wyniki są przeciwne: Wiosna i Koalicja Europejska prowadzą łeb w łeb, zdobywając po 27 proc. Młodzi mężczyźni i młode kobiety żyją w dwóch różnych światach.
Aby je zbadać, przeprowadziliśmy wyjątkowy sondaż, w której oprócz reprezentatywnej próby całej populacji przepytaliśmy 800 osób w wieku 18-30 lat. Dzięki temu możemy opisać młodych naprawdę wiarygodnie.[…]
X X X
Aby nie przytaczać obszernych cytatów tej publikacji, przywołamy jedynie kilka, wartych szczególnej uwagi fragmentów, zawierających najbardziej nas interesujące wyniki tego badania:
Foto: Krystian Maj/KPRM [www.premier.gov.pl] (zrzut z ekranu)
Premier Mateusz Morawiecki za zwołanym przez siebie „okrągłym stołem”
Nie mogliśmy nie zauważyć najnowszego tekstu, zamieszczonego minionej nocy na blogu PEDAGOG przez jego twórcę – prof. Bogusława Śliwerskiego, będącego – zrozumiałą – reakcją na wczorajsze „obrady” tzw. „okrągłego stołu edukacyjnego”, a zwłaszcza na niektóre wypowiadane tam poglądy. Tytuł tego postu jest kolażem padających na tym „posiedzeniu” (i nie tylko) wypowiedzi, w tym premiera Mateusza Morawieckiego: „Nauczyciele jak dziurawy kanister, frustraci, bezduszni, bezideowi, partyjni bojówkarze, a nawet Wehrmacht”
Wydawało mi się, że się przesłyszałem. W końcu wiek też robi swoje, ale nie. Jednak dla TVPiS premier Mateusz Morawiecki powiedział wczoraj, że nie ma sensu spełnianie roszczeń płacowych nauczycieli, bo byłoby to tak, jak z dolewaniem benzyny do dziurawego kanistra”. Szkoda. Po co dawać podwyżki tym, którzy nie idą z pielgrzymką do MEN, by całować minister Zalewską po rękach z nadzieją, że sypnie groszem.
W tzw. „debacie” – czyli kolejnej fasadzie konsultacji na temat edukacji, skoro obecna reforma jest w opłakanym stanie, gdyż nie udała się minister Annie Zalewskiej – wziął udział dr Jerzy Lackowski – b.małopolski kurator oświaty, który nieco wcześniej stwierdził w wywiadzie dla rmf24 m.in.: System wynagrodzeń nauczycieli wymaga zmian, ale nie tylko w kontekście takim, że pompujemy tam więcej pieniędzy i wszystkim po równo podnosimy. Ten system jest wadliwy z tego powodu, że nie zauważa jakości pracy (…).
Muszę z przykrością powiedzieć, że spora grupa nauczycieli to są osoby, które tylko z nazwy są nauczycielami. Ale też jest dużo większa grupa fantastycznie pracujących osób, która powinna naprawdę zdecydowanie lepiej zarabiać. Ja często powtarzam, że w Polsce żaden minister edukacji, a właściwie trzeba powiedzieć, żaden rząd, bo tego się nie da zrobić tylko siłami jednego ministra, nie zawalczył o dobrych nauczycieli..
Skoro tak, to co jeszcze sądzą o polskich nauczycielach reprezentanci partii władzy, politycy PiS i „Zjednoczonej Prawicy” oraz ich apologeci? […]
Zebrane przez prof. Śliwerskiego „wypisy” z wypowiedzi polityków PiS o nauczycielach – w dalszej części postu – TUTAJ
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Z kilkudniowym „poślizgiem” (to wszystko przez strajkowy szum informacyjny) zapraszamy na kolejny podkast, zamieszczony w miniony wtorek na stronie „Plandaltonski.pl”. Jego tytuł „W Kasi klasie – rozmowa z Katarzyną Symeniuk” nie pozostawia wątpliwości, że będzie tam można usłyszeć o tym, jak – nie da się ukryć – na rubieżach Rzeczypospolitej można twórczo i efektywnie edukować młodych Polaków.
Foto: www.facebook.com/katarzyna.symeniuk
Katarzyna Symeniuk
Oto zapowiedź tej rozmowy:
Katarzyna Symeniuk to nauczycielka i blogerka, pracuje w Szkole Podstawowej Nr 3 w Dębnie, prowadzi fanpage „W Kasi Klasie”, na którym dzieli się swoimi pomysłami z innymi nauczycielami. W trakcie rozmowy opowiada o swoich pomysłach, sposobach na angażowanie w naukę, zasadach współpracy z rodzicami uczniów, które nierzadko odbiegają od standardów jakie przyjęło się stosować w naszych szkołach. Czy to daje rezultaty? Czy dzieci chętniej się uczą? O tym i o wielu innych sprawach ważnych dla dzieci, nauczycieli i rodziców rozmawiamy w tym odcinku.
Podcast „W Kasi klasie” – TUTAJ
Źródło:www.plandaltonski.pl
UWAGA:
Anna i Robert Sowińscy zwracają się z prośbą słuchaczy podcastów, aby wstawili recenzję na iTunes – to nic nie kosztuje, a pomoże im być widocznymi na liście podcastów o edukacji w Polsce. Instrukcja jak to zrobić – TUTAJ
Foto: www.tokfm.pl
Krzysztof Baszczyński – wiceprezes ZG ZNP
Dziś rano w Radiu TOK FM odbyła się rozmowa z wiceprezesem ZG ZNP Krzysztofem Baszczyńskim. Oto informacja na ten temat, zamieszczona na stronie Radia TOK FM:
W czwartek szefostwo ZNP ma podjąć decyzję, co dalej ze strajkiem nauczycieli, który trwa już od 18 dni. – Chcę wierzyć, że to będzie decyzja rozsądna, która przetnie wszystkie szalone pomysły rządu. Jesteśmy coraz bardziej wkurzeni i zniesmaczeni. Te pomysły świadczą o tym, że rząd ma tylko rozwiązania siłowe – mówił wiceszef największego nauczycielskiego związku Krzysztof Baszczyński
Gospodyni Poranka Radia TOK FM Karolina Lewicka przypominała, że resort edukacji podawał dane, z których wynika, że szkoły powoli wycofują się ze strajku nauczycieli. – Kurczymy się, to jest oczywista oczywistość. To 18. dzień strajku, tego nikt nie wytrzyma. Natomiast wiem jedno – że można wygrać bitwę, ale tej wojny z naszym środowiskiem się nie wygra. My potrafimy to, czego rząd nie docenił, pokazać swoją godność i solidarność. Wierzę, że sprawiedliwość musi być po naszej stronie – podkreślał Baszczyński.
Jak ZNP ocenia plan awaryjny premiera Morawieckiego dotyczący matur (klasyfikacji uczniów będą mogli dokonywać dyrektorzy lub samorząd), który w czwartek ma błyskawicznie przejść przez Sejm i Senat? – To jest kpina z procesu legislacyjnego. Tak się nie tworzy prawa. To jest dowód na to, że granatem chce się ugasić pożar. Skutki będą bardzo bolesne dla wszystkich. Burzy się system oświaty i egzaminowania. Nikt nie myśli o skutkach, liczy się tylko tu i teraz – ocenił wiceszef ZNP. […]
Cała rozmowa do wysłuchania – TUTAJ
Źródło: www.tokfm.pl
Komentarz redakcji:
Naszym zdaniem nauczyciele powinni od dzisiaj zawiesić strajk, w szkołach ponadgimnazjalnych odbyć klasyfikacyjne rady pedagogiczne i zorganizować zgodne z prawem oświatowym egzaminy maturalne. To byłby najlepszy prztyczek dla rządu i całej tej legislacyjnej farsy w Sejmie!
Dziś na portalu EDUNEWS.PL znaleźliśmy tekst Tomasza Tokarza, zatytułowany „Nowy nauczyciel”. Proponujemy jego lekturę (pogrubienia i podkreślenia – redakcja OE), gdyż jest to przykład refleksji pozytywnej – na zasadzie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”:
- Foto: Adam Kozak [www.newsweek.pl/polska/] (zrzut z ekranu)
- Jarosław Szulski – nauczyciel w warszawskim gimnazjum i liceum im. Reytana
Nowy nauczyciel
- Moim zdaniem strajk ujawnił dobitnie zapotrzebowanie na zupełnie nowy model nauczyciela. Strajk pokazał bowiem, że nauczycieli w takiej roli, jaką wyznaczyły im władze jest stosunkowo łatwo zastąpić.
Nauczyciela przekaziciela danych można zastąpić dobrym filmem edukacyjnym (a takich na youtubie czy khan academy jest coraz więcej).
Nauczyciela testera można zastąpić portalem z zadaniami czy aplikacjami na smartfonie.
Nauczyciela pilnowacza można zastąpić ściągniętymi na szybko dziadkami, lub kimś z bliskich, kto po prostu lubi dzieci i chętnie spędza z nimi czas.
Nauczyciela czuwającego nad egzaminem można zastąpić kimkolwiek... zakonnicą, strażakiem, emerytowanym policjantem: jeśli się odpowiednio naciągnie przepisy.
Nauczyciela egzaminatora wystawiającego oceny i robiącego klasyfikacje można zastąpić dyrektorem czy właściwie jakimkolwiek urzędnikiem. Wystarczy szybko napisana ustawa (w kilka dni).
Czas na nauczycieli przyszłości. Taki nauczyciel to dobrze opłacany specjalista, o wysokim poziomie autonomii, otwarty i elastyczny, którego zadaniem jest profesjonalne wspieranie rozwoju (indywidualnego i społecznego) ucznia.
To rozumiejący Mistrz, od którego się można wiele nauczyć – ale z woli samego ucznia. To doświadczony konsultant dostarczający usługę spersonalizowaną, dopasowaną do młodego człowieka. To empatyczny budowniczy relacji.
Dostarczyciela danych, kontrolera, testera, egzaminatora, pilnowacza (delegowanego przez władze do wykonywania za grosze odgórnych instrukcji) zastąpić powinien wspierający tutor, pomagający młodym ludziom przemierzać chaotyczne ścieżki oraz reagujący na deficyty wychowawcze w domu. Czyli po prostu PEDAGOG, we właściwym tego słowa rozumieniu – świadomy siebie, kompetentny, refleksyjny i empatyczny przewodnik po świecie.
Dlatego tak ważna jest zmiana polskiej kultury edukacyjnej. Nie da się tego zrobić jednym prostym rozporządzeniem – wbrew marzeniom polityków. To wieloletni proces inwestowania w kadrę, połączony z oddziaływaniem na wyobraźnię społeczną.
Pomysłów na organizację ustroju szkoły i sposobu kształcenia mamy aż nadto. Ale tu trzeba czegoś więcej. Zmiany postaw.
Tego właśnie moglibyśmy nauczyć się od Finlandii. Nie żadnych rozwiązań szczegółowych. Nie pomysłów na prowadzenie zajęć czy motywowanie ucznia. Ale podejścia do zmiany. Zdolności do konsensusu w kwestii priorytetu: szkoła ma być dla ucznia. I zgody różnych stron sceny politycznej co do jednego: nie ma dobrej szkoły bez dobrze przygotowanych i solidnie opłacanych ludzi, którzy w niej pracują.
Źródło: www.edunews.pl
Korzystając z materiału zamieszczonego dziś na stronie EDUNEWS.PL, uzupełniamy wczorajszą relację z protestu przed gmachem MEN o informację o ważnym akcie tego protestu:
Foto:www.facebook.com/anna.schmidtfic
Anna Schmidt-Fic – nauczycielka matematyki w Liceum Ogólnokształcącym Mistrzostwa Sportowego w Poznaniu
[…] Podczas wczorajszej manifestacji Anna Schmidt-Fic, nauczycielka matematyki z Poznania i działaczka nauczycielskiego ruchu „Protest z Wykrzyknikiem”, odczytała list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego. Został on udostępniony w formie petycji NIE DLA OKRĄGŁEGO STOŁU PREMIERA MORAWIECKIEGO, którą może podpisać każdy obywatel (kliknij tutaj). Ze względu na bliski termin wydarzenia warto go upowszechnić w całości:
Szanowny Panie Premierze!
Z głębokim rozczarowaniem obserwujemy postępowanie polskiego rządu wobec konfliktu społecznego, którego wyrazem jest strajk nauczycieli. Zamiast poważnych prób rozwiązania problemów podnoszonych przez nauczycieli widzimy jedynie pozorowanie działań. Z jednej strony mamy brak autentycznego dialogu ze stroną związkową, z drugiej – całkowicie chybiony pomysł zwołania ad hoc spotkania na Stadionie Narodowym.
W sytuacji nabrzmiałego konfliktu pomiędzy rządem a nauczycielami, w trakcie trwającej akcji strajkowej nie ma miejsca na rozmowy na tematy wykraczające poza przedmiot sporu. Zbudowanie trwałego i nowoczesnego systemu oświatowego to zadanie, którego nie można zrealizować podczas jednodniowego happeningu nazwanego „okrągłym stołem”.
Przeprowadzona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości reforma pokazuje, jak destruktywne dla funkcjonowania szkół są zmiany wprowadzane pośpiesznie, bez przygotowania i wbrew krytycznej opinii dużej części środowiska edukacyjnego. Panie Premierze, wzywamy Pana do natychmiastowego podjęcia na forum Rady Dialogu Społecznego rzeczywistych negocjacji z przedstawicielami strajkujących nauczycieli i niepedagogicznych pracowników oświaty. To warunek konieczny, by jakiekolwiek zaproszenia strony rządowej mogły być traktowane jako autentyczny wyraz woli wspólnej pracy, a nie taktyczny wybieg mający tworzyć pozór otwartości na dialog.
Polskie dzieci i młodzież zasługują na najlepszy system oświatowy, a polska szkoła im tego obecnie nie zapewnia. Działania na rzecz zmiany powinny być podjęte jak najszybciej, ale domagamy się stworzenia odpowiednich warunków do wypracowania najlepszych rozwiązań. Potrzebny jest czas na określenie kluczowych zagadnień, opracowanie formuły i dobór uczestników debaty. Trzeba również założyć, że prace takiego forum nie ograniczą się do jednorazowego spotkania, a potrwają odpowiednio długo – podobnie jak obrady Okrągłego Stołu w 1989 r.
Serfując wczoraj wieczorem w Internecie stwierdziłem, że nie wszyscy zawiesili na te Święta dylematy edukacyjnej codzienności i w rodzinnym kręgu nie oddali się wyłącznie degustacji żurków, wędlin i mazurków. Byli i tacy, którzy znaleźli czas na snucie głębokich przemyśleń o kondycji polskiej edukacji, aktualnie sparaliżowanej strajkiem nauczycieli. Zapisywali je i „wpuszczali do sieci”, a jeszcze inni znajdowali czas, aby nie tylko to czytać, ale i pisać pod zamieszczanymi postami długie komentarze.
Foto: www.facebook.com/tomasztokarzIE [z 10 kwietnia]
Najbardziej typowym przykładem tego zjawiska jest fejsbukowa aktywność dr Tomasza Tokarza i komentarze, jakie ona wywoływała. Poniżej przytaczamy jego teksty, zamieszczone w dniach 21 – 22 kwietnia. Pogrubienia i podkreślenia fragmentów – redakcja OE:
Tomasz Tokarz 21 kwietnia rano
Paradoksalnie to, co stanowi najsilniejsze atuty strajkujących jest równocześnie objawem kryzysu polskiej szkoły, sygnałem, jak bardzo strywializowaliśmy nasze podejście do edukacji. Otóż siła strajku opiera się obecnie na dwóch kwestiach:
a)jeśli rząd nie ustąpi to nie będzie klasyfikacji uczniów, a w efekcie egzaminów i dyplomów;
b)jeśli rząd nie ustąpi to rodzice się zbuntują, bo nie mają już siły, cierpliwości i wolnych dni w pracy, by zajmować się sami swoimi dziećmi.
Można odnieść wrażenie, że dla przeciętnego członka społeczeństwa współczesna szkoła to połączenie przechowalni i fabryki dyplomów (no może jeszcze – miejsca hodowli koni wyścigowych.
Nie inspirujące laboratorium odkrywania potencjałów młodych ludzi, miejsce zapewniające „bezpieczną i przyjazną atmosferę do nauki”, przestrzeń „zindywidualizowanego wspomagania rozwoju ucznia – stosownie do jego potrzeb i możliwości” (cytaty z podstawy programowej).
Ale to co wydawało się siłą może okazać się też słabością. Bo wydawaczy dyplomów i przechowywawczy można stosunkowo łatwo podmienić. Zdecydowanie trudniej zastąpić jest natomiast PEDAGOGÓW, we właściwym tego słowa rozumieniu – jako świadomych siebie, kompetentnych, refleksyjnych i empatycznych przewodników po świecie.
Dlatego tak ważna jest zmiana polskiej kultury edukacyjnej. Nie da się tego zrobić jednym prostym rozporządzeniem – wbrew marzeniom polityków. To wieloletni proces inwestowania w kadrę, połączony z oddziaływaniem na wyobraźnię społeczną.
Pomysłów na organizację ustroju szkoły i sposobu kształcenia mamy aż nadto. Ale tu trzeba czegoś więcej. Zmiany postaw.
Tego właśnie moglibyśmy nauczyć się od Finlandii. Nie żadnych rozwiązań szczegółowych. Nie pomysłów na prowadzenie zajęć czy motywowanie ucznia. Ale podejścia do zmiany. Zdolności do konsensusu w kwestii priorytetu: szkoła ma być dla ucznia. I zgody różnych stron sceny politycznej co do jednego: nie ma dobrej szkoły bez dobrze przygotowanych i solidnie opłacanych ludzi, którzy w niej pracują.
X X X
Tomasz Tokarz 21 kwietnia w południe
Dzisiejszy post na blogu PEDAGOG, zatytułowany „Jak to NSZZ „Solidarność” walczyła o obniżenie pensum dydaktycznego nauczycieli” jest kontynuacją tematyki wczorajszego tekstu „Zapomniana krytyka destrukcyjnej polityki oświatowej w Polsce”, o powszechnie mało znanej książce, która ukazała się w1988 r. w Londynie pt. „Walka „Solidarności o społeczny kształt oświaty w Polsce„, a której rzeczywistą autorką była Teresa Bochwic, a nie Wit Mader, jak to – z oczywistych w tamtym czasie powodów – podano na okładce.
Poniżej przytaczamy obszerne fragmenty dzisiejszego tekstu prof. B. Śliwerskiego – podkreślenia i pogrubienia – redakcja OE:
Przywołana wczoraj rozprawa Teresy Bochwic (pseudonim Wit Mader) odsłania niesłychanie ważne kwestie dla obecnie sprawujących władzę w Ministerstwie Edukacji Narodowej, którzy nie tylko nie znają historii szkolnictwa, ale także nie wiedzą, o co tak naprawdę walczył ruch oświatowego oporu w czasach PRL!
Otóż autorka słusznie pisze o tym, że miniony ustrój polityczny miał wbudowane mechanizmy degradowania materialnego i moralnego polskich nauczycieli. To właśnie dla sowieckiego systemu charakterystyczna była NEGATYWNA SELEKCJA KADR – „(…) czyli kariery najgłupszych, najgorzej przygotowanych zawodowo, za to posłusznych, gotowych do bezmyślnego wykonywania poleceń – otóż ta selekcja negatywna najsilniej chyba zaznaczyła się w oświacie, i to w dwojaki sposób: zarówno w doborze ludzi do praktyki oświatowej, jak i doborze kadr decydenckich.
Zawód nauczycielski w ogromnej większości obierało się z konieczności, a nie z zamiłowania. Szli tam ludzie po maturze (nienajgorzej, jeżeli otrzymali ją w zlikwidowanych w latach siedemdziesiątych liceach pedagogicznych), którzy nie mieli szans na wyższe studia ani na zrobienie kariery z powodu braku tzw. siły przebicia, zaś aspiracje nie pozwalały im zająć się rzemiosłem czy innymi zawodami technicznymi” (s. 21) ‚… […]











