
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Wczoraj prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na blogu PEDAGOG swoją opinię o inicjatywie ZNP, jaką jest ankieta ZNP dotycząca badania poziomu biurokracji w szkole. Już tytuł tego tekstu nie pozostawia wątpliwości, że jest to opinia krytyczna: „ZNP niekompetentnie sonduje poziom biurokracji w szkołach”. Oto fragmenty postu i link do źródła:
W sieci dostępna jest ankieta ZNP dotycząca badania poziomu biurokracji w szkole. […] Autorzy tego sondażu mają nadzieję, że jego wyniki zostaną uwzględnione w tworzeniu prawa oświatowego usprawniającego pracę szkoły. […]
Co zawiera kwestionariusz ankiety? Poza zmiennymi pośredniczącym (dane biograficzno-społeczne) są tu następujące kwestie:
Polecenie nr 7:
Respondenci mają zaznaczyć w wykazie dokumentów, w jakim stopniu ich sporządzanie/wypełnianie nie pomaga im w wykonywaniu obowiązków (skala: w ogóle nie pomaga, rzadko pomaga, od czasu do czasu pomaga, często pomaga, bardzo pomaga):
– dziennik lekcyjny/dziennik innych zajęć
– oceny opisowe
– program nauczania
– program wychowawczo-profilaktyczny szkoły
– zakres wymagań edukacyjnych
– plan wynikowy
– plan pracy wychowawczej/opiekuńczej
– IPET
– ankiety skierowane do innych nauczycieli/uczniów/rodziców
– sprawozdania z wykonywanych zadań
– okresowe sprawozdania z realizacji planu rozwoju zawodowego.
Wykaz jest nieadekwatny do obowiązujących wszystkich nauczycieli dokumentów. Tak np. oceny opisowe dotyczą tylko i wyłącznie nauczycieli kształcenia zintegrowanego (elementarnego) klas 1-3 szkoły podstawowej.
Treść polecenia jest niewłaściwa, bowiem nie odróżnia się w wykazie tych dokumentów, które nauczyciele muszą wypełniać bez względu na to, czy im się to podoba czy też nie, czy im to pomaga czy przeszkadza w ich obowiązkach. Ocena opisowa jest wieńczącym rok szkolny obowiązkowym dokumentem, tak jak wypełnianie świadectw szkolnych przez nauczycieli klas 4-8 czy w innych szkołach ponadpodstawowych. Nie jest to biurokratyczne zadanie, z którego mogliby zrezygnować. Dlaczego zatem nie wprowadzono tu kategorii „-wypełnianie świadectw szkolnych”?
Planowanie wynikowe ściśle wiąże się z programami kształcenia, wychowawczymi, profilaktycznymi czy planem pracy wychowawczej, więc nie można tego zadania traktować oddzielnie. Podobnie jest z IPET-em, czyli indywidualnym programem edukacyjno-terapeutycznym dla dzieci z orzeczeniem specjalistycznym odpowiedniej poradni.
Kategoria „sprawozdania z wykonywanych zadań” obejmuje także niektóre z wcześniej wymienionych. Nauczyciel dyplomowany nie pisze okresowych sprawozdań z realizacji planu własnego rozwoju zawodowego, bo już jest „rozwinięty”. Nie jest jasna kategoria „planu wynikowego”, bo nie wiadomo, czego on dotyczy?
Jak poradzi sobie z wskazaniami wybranej lub wybranych kategorii badacz, żeby zanalizować ilościowo i jakościowe uzyskane dane? […]
Magdalena Śniegulska
Magdalena Śniegulska jest autorką zamieszczonego10 maja na portalu EDUNEWS.PL artykułu, zatytułowanego „Wypalenie zawodowe nauczyciela. Postaw na dwa konie”. Mając na uwadze niedawne stresy, jakie towarzyszyły nauczycielom uczestniczącym w strajku i odbierane przez nich z otoczenia bardzo różne informacje o ich formie protestu, uznaliśmy, że tekst ten jest bardzo „na czasie”. Poniżej zamieszczamy jego fragmenty i link do pełnej jego wersji:
Czy to już wypalenie zawodowe? – to pytanie zadaje sobie wielu przemęczonych i zdemotywowanych nauczycieli. Czym właściwie jest wypalenie zawodowe? Jakie symptomy powinny zaniepokoić i jak sobie z nimi poradzić? […]
Co mnie chroni, a co niszczy?
Tym, co chroni nas przed wypaleniem, są bez wątpienia zasoby, nie tylko te personalne: temperament, osobowość czy umiejętności. Badania dowodzą, że najważniejszymi są wsparcie społeczne oraz przekonanie o skuteczności własnej pracy.
Nauczyciel musi mieć świadomość posiadanych kompetencji oraz poczucie, że umie sprawić, że jego uczniowie – nawet ci nisko zmotywowani lub borykający się z problemami edukacyjnymi – osiągają wysokie standardy. Owo przekonanie o skuteczności z jednej strony bierze się z własnego doświadczenia: nauczyciel ma dowody na konkretne osiągnięcia zawodowe. Z drugiej strony, obserwuje też innych pedagogów i widzi, że w tym zawodzie ludziom udaje się odnosić sukcesy i czerpać satysfakcję z pracy. Gdy tego brakuje, rodzi się frustracja. […]
Dziś – „przy sobocie po robocie” – proponujemy trochę dłuższe poczytanie. Nie mogliśmy się oprzeć przekonaniu, że warto upowszechnić tych kilka tekstów, wybranych z wielu, zamieszczonych w kończącym się tygodniu przez Tomasza Tokarze na jego profilu. Łączy je jedna myśl przewodnia, włożona w ostatnim akapicie postu z 8 maja:
„Kiedy myślę o tych wszystkich testach, sprawdzianach, egzaminach zastanawiam się, na ile rzeczywiście produkowane są z myślą o rozwoju ucznia, a na ile stanowią po prostu formę tresury, dyscyplinowania i zapewniania sobie spokoju przez skanalizowanie aktywności dzieci na wkuwanie.”
Foto: www.juniorowo.pl
Tomasz Tokarz
Zapraszamy do lektury, uszeregowanych chronologicznie, postów:
6 maja
Przez 5 lat podstawówki chodziłem na rosyjski. Przerabialiśmy mnóstwo czytanek o przyjaźni polsko-radzieckiej. Dziesiątki klasówek pisałem z tego przedmiotu. Dziś coś tam przeczytam w tym języku, ale szału nie ma.
W liceum miałem sporo godzin z francuskiego. Zdałem także maturę z tego przedmiotu. Potem na studiach na egzaminie z języka dostałem piątkę – raczej zasłużoną. Zrobiłem przecież poprawnie zadania testowe i ładnie wyuczyłem się kilkunastu zdań na odpowiedź ustną.
Problem polega na tym, że dziś nie jestem w stanie powiedzieć swobodnie dwóch zdań po francusku. Nie rozumiem też prostych tekstów w tym języku. Potrafię natomiast zorientować się, gdzie w zdaniu po francusku jest błąd gramatyczny. Wiem, kiedy ma być passe compose a kiedy imparfait. Umiem rozpoznać subjonctif.
Angielskiego nigdy nie uczyłem się w szkole. Chodziłem krótko prywatnie na kurs, gdzie zamiast analizować struktury zdań po prostu gadaliśmy o życiu. Potem nadrabiałem sam. Był mi potrzebny do korzystania z neta. Dziś potrafię się porozumieć sprawnie w tym języku, zrozumieć tekst, wypowiedzi innych osób, wyrazić to, czego potrzebuję. Nie bardzo znam się na gramatyce i nie odróżniam czasów, choć pewnie jakbym przysiadł to szybko bym się ich nauczył.
To oczywiście jednostkowy przykład. Ale mam wrażenie, że takie doświadczenia są bliskie też innym osobom.
X X X
8 maja
Wrzucę kij w mrowisko, ale według mnie z faktu, że polscy uczniowie rozwiązują testy lepiej niż średnia OECD wynika jedynie to, że polscy uczniowie lepiej rozwiązują testy niż średnia OECD. Nie wynika z tego wniosek, że osiągnęli wyższy poziom rozwoju intelektualnego, moralnego i emocjonalnego, że lepiej rozumieją siebie i świat, że są bardziej spójni, łatwiej im wyznaczać cele życiowe i je realizować, budować satysfakcjonujące relacje. I że wiedzą więcej a posiadane informacje potrafią przekuć na twórcze działania.
Dziś proponujemy lekturę, jeszcze „ciepłego”, bo zamieszczonego wczoraj na stronie „Edukacja przyszłości”, tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Elementy skutecznej strategii zmian”.
Foto: www.facebook.com/witold.kolodziejczyk
Witold Kołodziejczyk
Mamy nadzieję, że myśli tam zaprezentowane będą właściwym tłem dla oceny jakości tego, co zaproponują dziś organizatorzy tzw. „oświatowego okrągłego stołu”, którego już trzecie w ogóle, a drugie plenarne posiedzenie odbędzie się dziś w gościnnych progach Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Poniżej przytaczamy, subiektywnie wybrane, fragmenty tego tekstu i link do pełnej jego wersji:
Szkoła funkcjonuje w konkretnej rzeczywistości – w świecie dynamicznego rozwoju technologii i jej wpływu na jakość naszego życia. Jest wszechobecna. Trudno zakwestionować jej kluczową rolę również w edukacji. Jasne określenie jej miejsca w szkolnej dydaktyce, to zadanie dla osób za nią odpowiedzialnych. Jednak sama dyskusja wokół szkoły powinna dotyczyć czegoś więcej – redefinicji jej trzech głównych obszarów.
Pierwszy – to środowisko edukacyjne rozumiane jako cele, treści, formy i metody pracy, dostęp do innowacyjnej technologii, ale to również organizacja czasu i przestrzeni uczenia się uczniów. Drugi – dotyczy nowych ról i funkcji nauczyciela oraz zakresu form kształcenia i systemu doskonalenia. Wreszcie trzeci – związany z aktywnością uczniów, organizacją nowych doświadczeń, które rozwijają kluczowe umiejętności, postawy, nawyki i cechy charakteru.
Jeżeli obecnym w szkole technologiom nie nadamy funkcji wspierającej rzeczywistą transformację edukacji, nie określimy dla niej właściwej roli dydaktycznej i nie uwzględnimy jej istotnego potencjału w kształtowaniu oraz rozwijaniu ważnych kompetencji, to stanie się ona kolejnym bezużytecznym gadżetem, który szybko się znudzi i w ostateczności pozostanie pustym hasłem w kampanii promującej szkołę i jej wątpliwą funkcję w kreowaniu przewagi konkurencyjnej na rynku edukacyjnym. Tym samym będzie postrzegana jedynie jako skansen archaicznego systemu edukacji.
Oczywistym jest, że sama technologia nie wystarczy, aby szkoły zmieniły się w autentyczne środowisko uczenia się uczniów i miejsce pracy nad własnym rozwojem. Wiadomo, że bez koncentracji na właściwych postawach, nawykach, wspierających przekonaniach i charakterze, trudno jest mówić o współpracy, zaangażowaniu, skutecznej komunikacji i kreowaniu środowiska sprzyjającego przejmowaniu przez uczniów odpowiedzialności za efekty własnej pracy. To właśnie te cechy pozwalają zbudować skuteczną strategię zmiany i nadać technologiom rzeczywistą funkcję wspierającą edukację nowego wymiaru.
Planowanie strategiczne opiera się na pięciu elementach i to dzięki nim tworzymy warunki dla wdrożenia nowych technologii i procesu transformacji środowiska edukacyjnego, roli i funkcji nauczyciela oraz sposobu funkcjonowania uczniów. Model ten to wynik międzynarodowych badań prowadzonych w dwustu szkołach, które osiągnęły spektakularne sukcesy dydaktyczne. Efekt? Education Strategic Planning* – opis procesu, który pozwala zaplanować i przeprowadzić zmianę w kierunku organizacji uczącej (się). Jest uniwersalny i skuteczny. Dotyczy planowania każdej najmniejszej nawet zmiany w środowisku edukacyjnym i można go wykorzystać nie tylko w kontekście wdrażania innowacyjnych technologii. Konsekwentna praca zespołowa i starannie, precyzyjnie zaplanowana sieć działań, jest podstawą zaprojektowania strategii budowy szkoły z zupełnie nową architekturą dydaktyczną.
Z obszarem pierwszym związane są kluczowe pytania: po co, dlaczego, w jakim celu chcemy wykorzystać technologię i co ma się zmienić? Jakie problemy pomoże nam rozwiązać? Na czym ma polegać zmiana modeli dydaktycznych wspieranych technologią? Jak będzie wyglądał dzień pracy ucznia, nauczyciela, co pozytywnego może się wydarzyć? Pytanie te odnoszą się wizji konkretnej szkoły. […]
Raport „Młodzi 2018”, przygotowany przez Grupę EPL w Parlamencie Europejskim, to efekt wielomiesięcznych prac kilkunastu ekspertów, którzy podęli próbę scharakteryzowania sytuacji współczesnej młodej generacji a także określenia możliwości i wyzwań, jakie czekają na ludzi wchodzących w dorosłe życie.
Poniżej najpierw zamieszczamy wstęp i spis treści tej publikacji, a dla zachęty – fragment rozdziału 14. zatytułowanego „Reformowanie edukacji”, którego autorem jest Mikołaj Herbst – adiunkt w Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego:
Szanowni Państwo,
mamy zaszczyt oddać w Państwa ręce raport „Młodzi 2018” – efekt wielomiesięcznych prac kilkunastu ekspertów, podejmujących próbę scharakteryzowania sytuacji współczesnej młodej generacji a także określenia możliwości i wyzwań, jakie czekają na ludzi wchodzących w dorosłe życie. „Młodych 2018” cechuje różnorodność – każdy tekst to indywidualne, autorskie podejście do tematu zarówno pod względem struktury, warsztatu, wykorzystywanych źródeł czy stosowanego języka. Życzę Państwu przyjemnej lektury!
Wprowadzenie
Wprowadzenie. Dlaczego młodzi ludzie, dlaczego edukacja? (Krystyna Szafraniec)
Trendy rozwojowe świata – wyzwania i ryzyka dla młodych. (Michał Boni)
Warunki ramowe
- Internet i otoczenie komunikacyjne (Dominik Batorski, Jacek Pyżalski, Barbara Michalska)
- Europa dla młodych (Ignacy Niemczycki)
- Młodzi w dobie migracyjnej zmiany (Paweł Kaczmarczyk)
- Polski i europejski rynek pracy. Dla młodych? (Krzysztof Kutwa)
Różnice i podziały
- Różnicowanie się szans edukacyjnych i życiowych młodzieży. Casus peryferii (Piotr Długosz)
- Światy dziecięce i młodzieżowe – życie w zaklętych rewirach polskich miast (Małgorzata Michel)
- (Nie)widzialne różnice. Gender (Iwona Chmura-Rutkowska i Marta Mazurek)
Zaangażowanie
- Szkoła jako miejsce anty-edukacji obywatelskiej (Violetta Kopińska)
- Młodzi zaangażowani o sobie (Katarzyna Mortoń)
- Młode elity intelektualne i ich obywatelskie przesłanie (Piotr Kulas)
Kultura
- Kulturowe środowisko jednorożców – kilka notatek o młodzieży i kulturze popularnej (Maja Brzozowska-Brywczyńska)
- W lustrze literatury najnowszej (Eliza Kącka)
- Reformowanie edukacji (Mikołaj Herbst)
Zakończenie
Źródło (plik pdf z całym Raportem): www.mlodzi2018.pl
X X X
14.Reformowanie edukacji. (Mikołaj Herbst)
Wczoraj na stronie Plandaltonski.pl zamieszczono kolejny, już 46 podcast, zatytułowany „Depresja, samookaleczenia i myśli samobójcze”. Tym razem Anna i Robert Sowińscy rozmawiają z Tomaszem Bilickim – prezesem Fundacji Innopolis, terapeutą, który pracuje z młodzieżą potrzebująca pomocy. Tym razem nie jest to, jak najczęściej bywało, nagrana rozmowa, prowadzona „tu i teraz”, a odtworzenie rozmowy sprzed kilku tygodni, którą wtedy transmitowano na fanpage „Plan Daltoński”.
Foto:www.google.com
Tomasz Bilicki
Oto zapowiedź tego pdcastu – w redakcji Roberta Sowińskiego:
Czy wiecie, że nie ma w Polsce szkoły, w której nie byłoby przypadków samookaleczenia? Czy wiecie, że samobójstwa dzieci są na trzecim miejscu jeśli chodzi o tempo wzrostu ich liczby jako przyczyny śmierci? Problem narasta a jedną z wielu przyczyn jest opresyjna rola szkoły. Już teraz w Polsce więcej dzieci ginie z własnej ręki niż w wypadkach samochodowych.
Dzisiejsza rozmowa ma na celu otwarcie nam oczu na problem, z którym powinniśmy jak najszybciej się zmierzyć jako dorośli, na których liczą nasze dzieci.
Podcast „Depresja, samookaleczenia i myśli samobójcze – rozmowa z Tomaszem Bilickim” – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
W minioną niedzielę Jarosław Pytlak zamieścił na swym blogu, prowadzonym na stronie „Wokół Szkoły”, bardzo obszerny (18 371 znaków) tekst, zatytułowany „Anatomia okrągłego stołu”. Jako że i „Obserwatorium Edukacji” (i jego redaktor) także wykazywało żywe zainteresowanie tym eventem premiera Morawieckiego, nie możemy nie zacytować, choć we fragmentach, tej wypowiedzi dobrze nam znanego komentatora sceny edukacyjnej. Wybór fragmentów i podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE:
Foto:Robert Gardziński/ Fotorzepa[www.rp.pl]
Jarosław Pytlak
Nie jest trudno skrytykować obrady trwającego obecnie oświatowego okrągłego stołu – teatrum, które zaoferował polskiemu społeczeństwu pan premier Morawiecki. Można w ten sposób dać upust złości, jaką odczuwa wielu nauczycieli po zawieszeniu akcji strajkowej, w poczuciu braku jej namacalnych efektów. Nieżyczliwe komentarze cisną się pod pióro tym bardziej, że debata przebiega całkowicie pod dyktando rządzących, którzy narzucili zestaw tematów, starannie omijając bezpośrednią przyczynę strajku, czyli fatalną sytuację materialną pracowników oświaty. Lista zagadnień pominiętych, a przecież palących, jest zresztą znacznie dłuższa – za przykład niech posłuży choćby gwałtownie pogarszająca się kondycja psychiczna młodego pokolenia. Obrazu nie poprawia też skład uczestników obrad, zdecydowanie niereprezentatywny dla całego środowiska oświatowego, obejmujący w dużej mierze przedstawicieli organizacji sprzyjających obecnej władzy oraz przypadkowe osoby, jak podano – wylosowane spośród zainteresowanych nauczycieli i rodziców.
Można jednak na ten okrągły stół spojrzeć także z innej perspektywy – jako na pozytywny skutek akcji strajkowej. Jej namacalny, choć niedoceniany efekt. Bez wątpienia bowiem to za sprawą strajku upowszechniła się w społeczeństwie świadomość, że polski system oświaty jest bardzo chory, i że coś z tym trzeba zrobić.[…]
Warto zauważyć, że organizację własnego okrągłego stołu zapowiedział Związek Nauczycielstwa Polskiego. A zatem obie strony obecnego konfliktu widzą, albo przynajmniej akceptują, konieczność wielostronnej dyskusji na temat edukacji. To daje nadzieję, że jeśli kiedykolwiek w przyszłości uda się choć na chwilę zakopać topory wojenne, dojdzie do jeszcze jednej debaty, tym razem gromadzącej w pełni reprezentatywne grono uczestników. Dlatego warto obserwować toczące się obrady, a szczególnie ich formułę, starając się wyciągnąć z tego naukę na przyszłość.
Nie jest tak, że okrągły stół jako droga do uzdrowienia polskiej edukacji nie posiada alternatywy. Może nią być niewielki zespół fachowców, przygotowujący w zaciszu gabinetów całkowicie nową, przyszłościową koncepcję, gotową do wdrożenia przez zainteresowane tym władze. Czyż jednak nie brzmi to znajomo? Czy obecnie nie mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją? Przecież reforma Zalewskiej opiera się na założeniach wypracowanych przez bardzo niewielkie grono osób, pod kierunkiem/patronatem nawet nie pedagoga, lecz językoznawcy, profesora Andrzeja Waśko. […]
Uznajmy więc, że jej (edukacji) przyszłość prędzej czy później będzie musiała rozstrzygnąć się na bazie porozumienia wszystkich znaczących sił politycznych, w kształcie, jaki zostanie wypracowany podczas szeroko zakrojonej debaty. Formuła okrągłego stołu doskonale odpowiada na taką potrzebę, muszą być jednak zachowane pewne warunki. Przyjrzyjmy się zatem anatomii tego niezwykle pożytecznego mebla.
Foto:www.facebook.com/tomasz.tokarz.7
Na początek tygodnia proponujemy lekturę jednego z zamieszczonych przedwczoraj postów na profilu Tomasza Tokarza. Można ten tekst potraktować jako szczepionkę przeciw wpadaniu w zachwyt po usłyszeniu o każdej poznanej, nowej koncepcji edukacji i traktowaniu jej jak jedynego, cudownego leku na wszystkie przypadłości „starszej pani” – tradycyjnej szkoły.
Tekst przytaczamy w całości:
Mity to pewne przeświadczenia, przekonania, wyobrażenia, opowieści, które uzyskały (w sposób spontaniczny lub intencjonalny) status niepodważalnych prawd, aksjomatów.
Nie każda nieadekwatna wiedza jest mitem. Dla mitów charakterystyczne są trzy cechy:
a) są opatrzone cechami sakralnymi, przyjmowane są na wiarę: są nieweryfikowalne (nie jest możliwe stwierdzenie ich adekwatności) lub nieweryfikowane (jest to możliwe, ale wyznawcy mitu nie są zainteresowani ich sprawdzaniem);
b) są mocno utrwalone w deformacji, unieruchomione, nie podlegają dyskusji czy analizie krytycznej;
c) bardzo mocno wpływają na nasze działania (na nasz sposób myślenia i działania), organizują nasze życie, dostarczając sposobów porządkowania doświadczenia (światopoglądu), wzorców dla postępowania w życiu codziennym (zachowania i postawy), wzorców odtwarzania (obrzędy).
Spełniają one trzy podstawowe funkcje
a) poznawczą – służą tłumaczeniu rzeczywistości, czynieniu ją zrozumiałą, dostarczają sposobów rozumienia i interpretowania świata
b) psychologiczną – dają poczucie bezpieczeństwa
c) społeczną – identyfikacyjno-integracyjną, uzasadniają istnienie zbiorowości i ją spajają, budują tożsamość wewnętrzną i zewnętrzną.
Mity osłabiają zdolność do krytycyzmu, sprzyjają uleganiu myśleniu życzeniowemu i magicznemu („uda się”, „nie uda się”). Tworzeniu mitów sprzyja poczucie niezrozumienia, a konsekwencji – zagrożenia. Proces ten ma wówczas charakter reakcji obronnej, służącej przetrwaniu w nieprzyjaznym otoczeniu. Mity powstają także w sytuacji, kiedy brakuje rzetelnej danych służących podparciu przekonań charakterystycznych dla zbiorowości. Budowanie mitów staje się wówczas jedynym rozwiązaniem deficytu wiedzy. Wypełniają istniejącą lukę.
Poniżej kilka przykładowych przekonań, którym sam ulegam. Czy według Was zasługują na miano mitu?
W poniedziałek, 29 kwietnia, Witold Kołodziejczyk zamieścił na swym blogu „Edukacja Przyszłości” post, zatytułowany „Osobisty kompas”. Wszyscy, którzy przed laty byli kształceni o metodach wychowania pamiętają zapewne, że klasyk w tej dziedzinie – prof. Heliodor Muszyńskie, wyróżniał, obok perswazji, wysuwania sugestii i instruowania, także metodę wpływu osobistego. Naszym zdaniem tekst ten jest znakomitym rozwinięciem koncepcji takiego właśnie sposobu realizacji funkcji wychowawczej przez nauczyciela w szkole.
Foto:www.juniorowo.pl
Oto fragmenty tekstu „Osobisty kompas”:
Każdy z nas ma swój osobisty kompas, który gwarantuje dojście do celu w najlepszy możliwy sposób. Bez strat emocjonalnych, ze spokojnym sumieniem i przekonaniem, że nie skrzywdziło się ani innych, ani siebie. Przydaje się szczególnie dziś, w otoczeniu powszechnego relatywizmu, w czasach „płynnej nowoczesności”, w dobie wszechobecnej manipulacji, hejtu i fake newsów. Osobisty kompas pomaga w samodzielnym podejmowaniu decyzji, ułatwia dokonywanie ważnych wyborów i służy proaktywnemu podejściu do własnego życia.
Ten swoisty kierunkowskaz będący w zgodzie z uniwersalnym kodeksem moralnym, pozwala działać mądrze, dążyć do prawdy, ale też rozwinąć wartościowe idee oraz realizować osobiste marzenia. O tym, jak sprawić, by osobiste wartości pomagały osiągnąć nadzwyczajne wyniki w życiu prywatnym, jak i na poziomie organizacji, piszą między innymi Stephen Covey, Ken Blanchard, czy Michael O’Connor. Tym kompasem – twierdzą – są wyznawane przez nas wartości. Ich wybór i hierarchia to wynik synergii wyobraźni, sumienia, samoświadomości i wolnej woli. To siła, która wskazuje, że każda z naszych reakcji to nasz indywidualny wybór. Bez względu na to, jak bardzo nas ktoś namawia i przekonuje, to o przyznaniu racji innym i przyjęciu ich argumentów, ostatecznie decydujemy my sami. Wybieramy nie tylko zachowania i emocje, ale też o czym i jak myślimy oraz co i jak mówimy. W ten sposób decydujemy o swoim życiu, jesteśmy osobami proaktywnymi – wewnątrzsterowalnymi. Po prostu mamy wpływ. W przeciwnym razie przyznajemy, że jesteśmy zależni od innych i obwiniamy ich za swój los. Myśląc w ten sposób działamy w poza kręgiem naszego wpływu i tym samy pozbawiamy siebie możliwości decydowania o własnym życiu. Świadoma reakcja na zewnętrzne doświadczenia, pokazuje największą siłę człowieka. […]
Źródło: www.histmag.org
Strona tytułowa Ustawy Rządowej
Z okazji obchodzonego dziś Święta Konstytucji 3. Maja proponujemy do przedpołudniowej lektury tekst, który 2 maja 2016 roku zamieszczono na portalu „Wirtualna Polska”. Jest to obszerny artykuł Roberta Jurszo, zatytułowany „Czy uchwalenie Konstytucji 3 Maja było błędem, który kosztował Polskę niepodległość?” Czynimy to, wiedzeni przekonaniem, że w zalewie peanów nad kolejnym dowodem wyższości Polaków i ich historii nad innymi nacjami (czego przykładem ma być m.in. Konstytucja 3.Maja), przyda się taka porcja „innego punktu widzenia”
Oto obszerne fragmenty tego artykułu :
Lubimy się chwalić Konstytucją 3. Maja. Z upodobaniem powtarzamy, że była pierwsza w Europie, a druga – po konstytucji Stanów Zjednoczonych – na świecie. Zachwycamy się jej – rzecz jasna, jak na czasy, w których powstała – nowoczesnością i innowacyjnością. I dobrze, bo to naprawdę był światły dokument, dojrzały owoc najlepszych politycznych tradycji polskiego Oświecenia. Konstytucja budziła również podziw współczesnych. Tak pisał o niej Edmund Burke (1729-1797 r.), jeden z ojców politycznego konserwatyzmu: ”Jak dotąd, jest to niezawodnie najczystsze dobrodziejstwo, jakie kiedykolwiek ludzkość spotkało. […] A wreszcie ta ustawa posiada w sobie zawiązek wszelkich przyszłych ulepszeń, i jako na takich podwalinach założona, doprowadzić może do wszystkich trwałych korzyści naszej angielskiej konstytucji”.
Niestety, rozpływając się w pochwałach rzadko przypominamy prawdy równie oczywiste, co nieprzyjemne i już mniej krzepiące na duchu. I nie chodzi tylko o to, że Konstytucja 3 Maja była – jak nazwali ją jedni z jej twórców, Ignacy Potocki i Hugon Kołłątaj – ”ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny”. Zresztą to ostatnie nie było do końca prawdą, bo szerokie masy szlacheckie XVIII-wiecznej Polski były jej przeciwne, gdyż widziały w niej zamach na swoją wolność. Ponura prawda jest również taka, że uchwalenie Konstytucji 3 Maja przyczyniło się do… ostatecznego upadku Rzeczpospolitej. […]
”Można sobie wyobrazić – mówi prof. Chwalba w rozmowie ‚‚Konstytucja 3 maja zgubiła Rzeczpospolitą’‚ – że 3 maja 1791 r. nie uchwalono Konstytucji. Wówczas nie byłoby wojny w jej obronie i drugiego rozbioru. Nie wybuchłoby powstanie kościuszkowskie, które doprowadziło do trzeciego rozbioru i wymazania Rzeczpospolitej z mapy Europy. […] Konstytucja była kamieniem, który spowodował lawinę’‚.










