
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Okazuje się, że świąteczno-rodzinny lookdown może stać się bardzo sprzyjającą okolicznością do tworzenia obszernych, refleksyjnych i inspirujących tekstów o szkole. Dowodem tej tezy są, powstałe w okresie świątecznym, a zamieszczone na stronie „Wokół Szkoły” wieczorem w drugie święto (o 21:33 i 22:10) dwa teksty Jarosława Pytlaka, których obszerne fragmenty zamieszczamy poniżej. Ale prosimy na tym nie poprzestać – zachęcamy do zapoznania się z ich pełnymi wersjami:
Foto: www.mscdn.pl
Jarosław Pytlak
Czy można polubić szkołę? – część 1
Może to i dziwny temat w czasach zdalnego nauczania, które zorganizowanej edukacji niezbyt służy, ale lada moment rozpocznie się rok 2021, a wraz z nim zaświta nowa nadzieja. Wszystkim zatem, którzy myślą nad tym co zrobić, by polska szkoła stała się lepsza, dedykuję pierwszą część artykułu poświęconego temu tematowi. Druga pojawi się niebawem. W nadziei i oczekiwaniu na rychłą normalność. […]
O ile świadomość zmian zachodzących w świecie jest coraz powszechniejsza, o tyle niewielka tylko część dorosłych zdaje się dostrzegać, że zmieniły się także dzieci, a zatem potrzebne są nowe metody wychowawcze. Wciąż mocna jest wiara, że odpowiednio zaplanowany i konsekwentnie wprowadzany w życie program, oparty na tradycyjnej relacji podległości, regułach, nakazach i zakazach, pozwoli wychować dzisiejszą młodzież jak za „dawnych, dobrych czasów”.
Niestety, jednym z ośrodków takiego anachronicznego myślenia jest szkoła. Nawet najpiękniejsze, najbardziej szlachetne i nowoczesne koncepcje pedagogiczne mogą runąć w gruzy w konfrontacji z konserwatyzmem, a równocześnie bezwładnością tej instytucji.
O ile świadomość zmian zachodzących w świecie jest coraz powszechniejsza, o tyle niewielka tylko część dorosłych zdaje się dostrzegać, że zmieniły się także dzieci, a zatem potrzebne są nowe metody wychowawcze. Wciąż mocna jest wiara, że odpowiednio zaplanowany i konsekwentnie wprowadzany w życie program, oparty na tradycyjnej relacji podległości, regułach, nakazach i zakazach, pozwoli wychować dzisiejszą młodzież jak za „dawnych, dobrych czasów”.
Niestety, jednym z ośrodków takiego anachronicznego myślenia jest szkoła. Nawet najpiękniejsze, najbardziej szlachetne i nowoczesne koncepcje pedagogiczne mogą runąć w gruzy w konfrontacji z konserwatyzmem, a równocześnie bezwładnością tej instytucji.[…]
Zdecydowanie łatwiej jest polubić szkołę, która oferuje uczniom (i nauczycielom) czas na życie społeczne.
Cały tekst „Czy można polubić szkołę? – część 1” – TUTAJ
X X X
Czy można polubić szkołę? – część 2
Foto: Studio Bank [www. blog.brainly.pl]
Anna Dyląg, Bożena Węglarz i Joanna Krzemińska – laureatki nagrody „Edukator Roku 2019”, organizowanego przez „Brainly” – platformę edukacyjną, stworzoną w 2009 roku przez krakowski start-up z którego miesięcznie korzysta 350 mln osób w 35 krajach.
Joanna Krzemieńska, znana nam dobrze nauczycielką języka polskiego w łódzkich Szkołach Prywatnych „Mikron”, w tekście, zatytułowanym „Nauczyciel, czyli kto?”, zamieszczonym wczoraj, 21 grudnia, na portalu EDUNEWS.PL, przeprowadza swoisty rachunek zbiorowego nauczycielskiego sumienia. Poniżej zamieszczamy skróconą jego wersję, odsyłając linkiem do pełnej wersji:
Etos nauczycielski. Wielkie słowa kryjące w sobie morze oczekiwań i jeszcze więcej niedopowiedzeń. Ukute dawno temu hasło, które dziś nie tyle straciło na wartości, co całkowicie ją zmieniło. Pozostaje pytanie: czy zauważyliśmy to?
[…] Szkoła dla większości z nas to miejsce, w którym odbywają się lekcje. Przestrzeń odpowiednia fabryce tyle, że przystosowana do potrzeb i możliwości dzieci.* […] A w tym wszystkim nauczyciel. Niemal bożyszcze rozdające karty wszystkim wokoło. Należy mu się odgórny szacunek. Wszak z autorytetem dyskutować nie tylko nie wypada, ale wręcz nie należy. Że jest surowy i niedostępny? A jaki ma być? Przecież nie po to wybrał taki zawód, żeby się z młodymi ludźmi przyjaźnić. Może ich co najwyżej tolerować, w ostateczności lubić. Ale absolutnie się z tym nie wyda, bo byłoby to ujmą na honorze.
[…] Oczywiście, wszystko to, co możecie przeczytać powyżej jest poważnym przerysowanie i uogólnieniem sytuacji. Często jednak w różnych rozmowach padają słowa: nauczyciel powinien, musi, nie wypada mu… W wypr- acowany latami schemat z trudem wdzierają się pierwsze powiewy nowości. Wciąż jednak jest ich tak mało. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego?
Źródło: www.hip.org.pl/szczesliwi-uczniowie
Szczęśliwi uczniowie
Dziś, zamiast tradycyjnie zamieszczanych tu o tej przedpołudniowej porze, często „długawych” tekstów – taki oto „obrazek”, pochodzący z fejsbukowego profilu Małgorzaty Taraszkiewicz*:
To jest News! Taki list do rodziców z jednej szkoły. Dyrektor mądry i odważny! OKLASKI! i WDRAŻAJMY!!!
Naszym zdaniem – nic dodać, nic ująć, czyli inaczej – „trafione w sedno”, przeto wszelki komentarz zbędny.
Źródło: www.facebook.com/malgorzata.taraszkiewicz
*Małgorzata Taraszkiewicz – psycholog edukacyjny, neurometodyk, edukator, trener, wykładowca, coach, superwizor edukacyjny, doradca rozwojowy szkół. Działa w obszarze nowatorstwa pedagogicznego, propagując i wdrażając innowacyjne rozwiązania w edukacji. Była nauczycielem akademickim na Wydziale Psychologii UW, „budowniczym” Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, długoletnim kierownikiem Pracowni Informacji Pedagogicznej oraz redaktorem naczelnym Wydawnictw CODN (m.in. projekt Europa na co dzień, Nowa szkoła). Więcej – TUTAJ
Przed sześcioma laty, w 2014 roku, Ośrodek Rozwoju Edukacji wraz z Wydawnictwem Uniwersytetu Jagiellońskiego wydały, a – jako ebook – opublikowało WUJ, pracę zbiorową pod redakcją Grzegorza Mazurkiewicza, zatytułowaną „Edukacja jako odpowiedź. Odpowiedzialni nauczyciele w zmieniającym się świecie”. Jesteśmy przekonani, że po pięciu latach niszczenia edukacji przez rządy prawicy warto przypomnieć sobie jak naukowcy postrzegali edukację i rolę nauczyciela przed tą nieszczęsną zmianą.
Dlatego proponujemy dziś – dla zainteresowania tą publikacją – lekturę jej pierwszego tekstu, autorstwa Grzegorza Mazurkiewicza, zatytułowanego „Nauczyciele – odpowiedzialni obywatele. Poradnik pozytywnego myślenia”.
Poniżej zamieszczamy jedynie jego wybrane fragmenty, odsyłając linkiem do pliku pdf z jego pełną wersją:
[…]
Wprowadzenie
Najważniejszy rezultat pracy nauczycieli to uczący się uczniowie, a właściwie uczące się społeczeństwa budowane przez absolwentów szkół. Takie rozumienie pracy nauczyciela czyni ją trudną i złożoną, także z powodu niejasności wokół samego procesu uczenia się. Rozumienie tego procesu zmienia się nieustannie, a on sam też ulega transformacji. Jednak, chociaż dyskusja związana z procesem uczenia się i kontekstem, w jakim zachodzi, toczy się nieustannie, to niestety nie w głównym nurcie praktyki oświatowej. Borykamy się też z problemami wynikającymi z naszych ograniczonych możliwości co do tworzenia adekwatnego języka i metodologii działań edukacyjnych oraz silnych, aczkolwiek mało przydatnych, stereotypów dotyczących edukacji i szkoły. […]
Nauczyciele obywatele
Najczęściej, gdy mówi się o nauczycielach i chce się wyrazić szacunek dla ich pracy, wspomina się ich jako profesjonalistów. Ja proponuję tutaj koncepcję nauczyciela obywatela, która w pełniejszym świetle (niż koncepcja profesjonalisty) pokazuje specyfikę pracy nauczycieli i kompleksowość ich społecznej roli. Obywatele są odpowiedzialni za rozwój społeczny, dbają o prawa i swobody własne oraz innych, a także świadomie stosują się do zasad społecznego współżycia, a to pozwala społeczeństwu dojrzewać i odnosić sukcesy. Nauczyciele obywatele nie zajmują się realizacją podstawy programowej, ale pomagają uczyć się wszystkim uczniom dzięki umiejętności krytycznej analizy kontekstu i historycznych uwarunkowań, pomagają im także zrozumieć, w jaki sposób kontekst działania szkoły wpływa na ich los. Ponadto przejawiają specyficzne podejście do rzeczywistości – są gotowi na interakcje z każdym współobywatelem i angażują się lub inicjują zmiany zarówno na zewnątrz szkoły, jak i wewnątrz tej organizacji. Zwłaszcza w przypadku, gdy szkoła jest źle zarządzana, skostniała czy toksyczna, nauczyciele obywatele rozumieją, że naprawa sytuacji jest nie czyimś, ale ich obowiązkiem. Są też nauczyciele obywatele specjalistami z zakresu nauczania i uczenia się, co umożliwia współpracę w zespołach, prowadzi do refleksji, dialogu i rozwoju, a także wykorzystywania danych na własny temat w procesie podejmowania decyzji o tym, jak uczyć. […]
Trzy oblicza nauczyciela obywatela
Nauczyciele obywatele dźwigają na swych barkach olbrzymią odpowiedzialność, ale robią to dobrowolnie. Tylko wiedząc, jaki jest świat, i ucząc się go rozpoznawać, mogą proponować działania mające szansę zaspokoić potrzeby uczących się. Nauczyciel obywatel musi się doskonalić w krytycznej analizie rzeczywistości i posługiwaniu językiem, w którym kładzie się mniejszy nacisk na technikę i metodologię, a większy na politykę, etykę, władzę. Obywatele stawiają niewygodne pytania o relacje między sprawiedliwością społeczną a dystrybucją dóbr publicznych. To pierwsza twarz nauczyciela obywatela: twarz intelektualisty, krytycznego obserwatora, który rozumie, że rzeczywistość, społeczeństwo, szkoła są produktami sprzecznych sił i rezultatem działań ludzi – wciąż nieskończone, a więc transformowane, możliwe do zmiany. Nauczyciel intelektualista. jest świadom własnych nastawień, teorii i ograniczeń, wykazuje intelektualną wrażliwość.
Nauczyciele powinni się starać cały czas rozszyfrowywać sposób, w jaki władza, kultura czy historia decydują o konkretnych wyborach, a przez to determinują kształt szkoły i warunki życia ich uczniów. Nauczyciele mogą pomóc zrozumieć to także uczniom poprzez uczenie nawyków myślowych, krytycznego czytania, oczywiście pisania i mówienia. Intelektualista to osoba zdolna do stawiania trud-nych pytań uznanym autorytetom i starym systemom, kwestionująca zasadność wyborów niezgodnych ze świadomością obywatela, rozumiejąca ograniczenia dla rozwoju kreowane przez media czy kulturę popularną. Zadaniem nauczycieli jest takie „nastrojenie się”, aby wyłapywać sygnały wysyłane przez świat i uczniów. Szkoła jest przecież miejscem spotkania różnych ludzi, rozmaitych koncepcji i teorii, teraźniejszości z przyszłością. Aby to spotkanie miało sens, należy się do niego odpowiednio przygotować.
W poniedziałek na portalu „Juniorowo” zamieszczono tekst Elżbiety Manthey, zatytułowany „Trzy ciekawe narzędzia dla nauczyciela i ucznia w edukacji (nie tylko) zdalnej”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
O problemach związanych ze zdalną edukacją mówi się bardzo dużo. To prawda, że przed nauczycielami, uczniami i rodzicami postawiła ona ogromne wyzwania i sprawiła wiele trudności. Jednak to doświadczenie ma też dobre strony – choćby tę, że nauczyliśmy się nowych rzeczy, odkryliśmy nowe możliwości, narzędzia, zasoby edukacyjne. Te nowe umiejętności będzie można wykorzystywać już zawsze, a nie tylko w czasie pandemii.
Pandemia sprawiła, że sięgnęliśmy po cyfrowe technologie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Już nie tylko możemy, ale musimy posługiwać się nimi w edukacji. I może to być bardzo odkrywcze i rozwijające doświadczenie, prowadzące do trwałej zmiany w nauczaniu i uczeniu się. Technologia może nas wspierać. Możliwości są naprawdę ogromne i to, co musimy zrobić to je poznać i wybrać takie, które najlepiej nam służą. Dotyczy to zarówno urządzeń cyfrowych, programów, jak i metod nauczania i uczenia się, źródeł i pomocy, z jakich chcemy korzystać.
Dziś chcę pokazać Wam trzy urządzenia, które wypróbowaliśmy i które okazały się fantastycznym odkryciem zarówno w pracy indywidualnej jak i online z grupą. Otwierają one zupełnie nowe ciekawe możliwości w nauczaniu i uczeniu się – zdalnym i nie tylko.
Foto: www.szkola2030.pl
Dr hab. Małgorzata Żytko, prof. UW, kierowniczka Zakładu Wczesnej Edukacji i Kształcenia Nauczycieli na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego
Na portalu ONET zamieszczono wczoraj (16 grudnia) zapis rozmowy, którą z prof. Małgorzatą Żytko przeprowadziła redaktorka tego portalu Ewa Raczyńska. Publikację tę zatytułowano: Prof. Żytko: jeśli chcemy, by uczniowie byli biernymi wykonawcami poleceń, niczego w edukacji nie zmieniajmy
Oto wybrane pytania i odpowiedzi na nie oraz link do pełnej wersji wywiadu:
Ewa Raczyńska/Onet: – Ogłoszone zostały wyniki Międzynarodowego Badania Wyników Nauczania Matematyki i Nauk Przyrodniczych TIMSS, które przeprowadzane są co cztery lata. Tym razem Polska, na 59 państw, zajęła 26 miejsce z matematyki i 16 z przyrody, cztery lata temu odpowiednio było to 17 i 9 miejsce. Resort edukacji tłumaczy, że wyniki to efekt strajku nauczycieli w 2019 roku i tego, że do badania przystąpili uczniowie, którzy jako sześciolatkowie rozpoczęli szkolną edukację.
Prof. Małgorzata Żytko: – Warto powiedzieć, że są to kolejne badania, które pokazują obraz tego, co osiągają uczniowie na pierwszym etapie edukacyjnym. Niestety niewiele się mówi na temat tych badań. Po ogłoszeniu wyników nie pojawiły się głębsze komentarze ekspertów, nie stały się one przedmiotem debaty społecznej, punktem wyjścia do dyskusji na temat tego, co na przykładzie tych wyników warto by było zmienić.
E.E: – Zrzuca się odpowiedzialność na nauczycieli, co bardzo wyraźnie wybrzmiewa w przekazie ministerstwa.
M.Ż.: – Jest to błędem i pokazuje bardzo powierzchowny, polityczny i ideologiczny sposób myślenia, a nie zagłębienie się merytorycznie w to, co te badania nam mówią. A one pokazują, że rzeczywiście wyniki w obszarze przyrodniczym i matematycznym się obniżyły, choć generalnie nadal sytuujemy się w średniej krajów europejskich. Niemniej tym, co powinno nas zaniepokoić, to przyrost procenta dzieci, które osiągają najniższe wyniki w porównaniu z wynikami badań sprzed czterech lat. Nie zmienił się odsetek dzieci, które są w skali najwyższych wyników, natomiast wyraźnie ci ze średniej puli spadli do tej z niższymi. Tym powinniśmy się zainteresować.
Ponadto nasi uczniowie, patrząc na zakres zagadnień tematycznych, które są w naszej podstawie programowej w porównaniu problematyką zawartą w badaniu TIMSS, zajmują dalekie miejsca. Oznacza to, że zakres materiału, jaki jest im proponowany na pierwszym etapie edukacji, jest zdecydowanie poniżej ich możliwości rozwojowych w tym wieku.
I to jest coś, na co chciałaby zwrócić dużą uwagę, dlatego że powracamy do dyskusji, która toczy się już od wielu lat, a w której podkreślamy, że propozycja treści, umiejętności, które pojawiają się w podręcznikach i w podstawie programowej, nie daje możliwości wykorzystania potencjału dzieci, niejednokrotnie ma infantylizujący charakter. A to ma wpływ na spadek motywacji dzieci do uczenia się.
Foto: Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta [www.polityka.pl]
Z kilkudniowym opóźnieniem prezentujemy fragmenty interesującego materiału, zamieszczonego w sobotę 12 grudnia na portalu OKO.ppress, zatytułowanego „Edukacja zdalna, to boli. 8 problemów, których władze nawet nie próbują rozwiązać”:
[…] Uwaga rządzących, a także opinii publicznej, skupia się na ochronie zdrowia, różnych sektorach gospodarki, a nawet otwieraniu stoków narciarskich. Kluczowa usługa publiczna, jaką jest edukacja wypadła z pola widzenia, a przecież długofalowe skutki społeczne, a nawet ekonomiczne zamknięcia szkół będą odczuwalne przez lata” – alarmują 22 organizacje społeczne, w większości edukacyjne.
Stanowisko „Polska edukacja w czasie i po pandemii. Problemy, zaniechania, pytania do władz” to efekt pracy kilkunastoosobowego zespołu utworzonego przez te organizacje. Specjalistki, które nad nim pracowały zachęcają do kontaktu polityków, edukatorów, nauczycieli i wszystkich zainteresowanych, aby rozwijać propozycje naprawy systemu, zarówno doraźnie, jak w dłuższej perspektywie (kontakty – na końcu tekstu).
Wobec braku rządowych analiz, konsultacji i strategii postępowania w okresie nauki zdalnej „Stanowisko” staje się też apelem do MEN, parlamentarzystów i władz lokalnych o otwartą debatę nad polską edukacją.
„Polska edukacja w czasie i po pandemii. Problemy, zaniechania, pytania do władz”.
Stanowisko organizacji społecznych
[…] Uwaga rządzących, a także opinii publicznej, skupia się na ochronie zdrowia, problemach różnych sektorów gospodarki, a nawet otwieraniu stoków narciarskich. Więcej wiadomo o planach znoszenia ograniczeń działalności w innych branżach usługowych, niż w kluczowej usłudze publicznej, czyli edukacji.[…]
Jako przedstawicielki i przedstawiciele organizacji społecznych zajmujących się edukacją, wyrażamy nasze zaniepokojenie sytuacją polskich szkół i przedszkoli oraz długofalowymi skutkami pandemii dla osiągnięć edukacyjnych uczniów, obciążenia nauczycieli oraz rodziców.
Pytamy więc o strategie, plany i konkretne działania, które powinny podjąć władze oświatowe – przede wszystkim na szczeblu centralnym, ale także wojewódzkim i lokalnym.
Oczekujemy bieżącej i pełnej informacji o tych działaniach, a także prowadzenia otwartej publicznej debaty na temat proponowanych rozwiązań. Postulujemy uwzględnienie głosu partnerów społecznych, w tym organizacji związkowych, samorządów lokalnych, a także wszystkich, których bezpośrednio dotyka obecny kryzys – dyrektorów, nauczycielek, uczennic i uczniów, ich rodziców oraz opiekunów.
[…]
Poniżej podajemy jedynie sformułowania owych 8 problemów edukacji zdalnej, których – zdaniem autorów – władze nawet nie próbują rozwiązać. Pod każdym z tych twierdzeń znajduje się rozbudowane omówienie:
Screen z programu w TVN „Dzień dobry” [www.dziendobry.tvn.pl]
Mikołaj Marcela w studiu TVN – 23 sierpnia 2020 roku
stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono w sobotę, 12 grudnia, zapis rozmowy Katarzyny Przyborskiej – redaktorki tej strony z doktorem Mikołajem Marcelą – pisarzem, wykładowcą akademickim, nauczycielem.
Poniżej zamieszczamy jedynie kilka, wybranych, pytań i odpowiedzi na nie, oraz link do pełnej wersji tego wwywiadu:
Ten model edukacji jest zabójczy i dla naszej psychiki, i dla naszego świata
Katarzyna Przyborska: Przed nami kolejne tygodnie zdalnej nauki, a potem jeszcze święta i ferie, które zgodnie z wolą rządu większość rodzin ma spędzić w domu. A pan niedawno napisał książkę: Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem. Tytuł sugeruje, że to coś w sam raz na pandemię, o ile już jesteśmy na tyle dobrze zorganizowani, żeby znaleźć czas na czytanie książek. Przyznaję jednak, że na początku lektury ogarnęło mnie zwątpienie. I poczucie winy. Pisze pan bowiem dużo o tym, jak fajnie jest się uczyć, a tu przecież na co dzień mamy kulejącą szkołę zdalną z przeładowaną podstawą programową, nauczycieli, którzy czasem współpracują, a czasem nie, no i dzieci, które pracują bardzo ciężko… Na myśl, że w czasie wolnym miałabym im jeszcze pokazywać jakieś fajne sposoby nauki − jednak wolę dać im spokój. Po kolejnych stronach zrozumiałam jednak, że to jest właściwie główne przesłanie książki: dać dzieciakom spokój. Odczepić się od nich. Zaufać. Czy tak?
Mikołaj Marcela: Tak. To pomaga. Jedna z mam w czasie pandemii tak właśnie odpuściła swojemu dziecku. A jej syn, kiedy zobaczył, że ma czas, zainteresował się prawem oświatowym i tym, w jaki sposób szkoły je realizują. Obejrzał na YouTubie filmik o tym, jak uczeń, bodaj z Wielkiej Brytanii, wytoczył symboliczny proces szkole, pokazując, jak ona w bardzo wielu aspektach łamie prawo. Teraz przygotowuje się, żeby podobny proces przeprowadzić w Polsce, i dużo się przy okazji nauczył. Takie odpuszczenie powoduje, że dzieci mogą podążać za zainteresowaniami. To może truizm, ale często spotykamy rodziców, którzy podchodzą do dzieci jak do pewnego projektu do zrealizowania, co bywa zabójcze.[…]
Powiedział pan, że szkołę mamy XIX-wieczną − w tym czasie formowały się nowoczesne państwa, szkoła jest nieodłączną częścią projektu państwa. A podstawa programowa, która miała budować wspólnotę, jest jego składową. I nadal trudno byłoby nam to ominąć. Co nas, jako społeczeństwo, miałoby łączyć, gdybyśmy z tej podstawy zrezygnowali? Gdybyśmy poszli tropem, który zarysowuje pan w książce: wolności edukacyjnej?
Co miałoby łączyć? A zastanówmy się, po co nam edukacja. Czy chodzi nam o to, żeby celem była nauka? Wtedy uczymy dzieci, jak się uczyć. A może naszym celem jest − no właśnie − formowanie obywatela w ramach określonego systemu wartości? W naszej szkole widać, że nie chodzi o uczenie się, ale o posłuszeństwo. Uczymy posłuszeństwa i bierności. Zwłaszcza w tym modelu publicznym − piszę o tym w pierwszej mojej książce Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku. Problem szkoły polega na tym, że ona bardziej przygotowuje do życia w państwie autorytarnym niż w demokracji. Popatrzmy na to, jak działa samorząd szkolny. Często jeżdżę na rozmaite warsztaty do szkół, stosuję elementy design thinking i zadajemy sobie pytanie: jak sprawić, żeby szkoła była fajnym miejscem? I dzieciaki doskonale wiedzą, co jest problemem. Nazywają to…
Jak? Co mówią?
Że nikt ich nie słucha, że nie są realnym partnerem w dyskusji. Zdawać by się mogło, że dzieci są podmiotem, tym podstawowym powodem, dla którego szkoła w ogóle istnieje, ale nikt ich nie pyta, co im przeszkadza albo co mogłoby im pomóc w uczeniu się. Ja je czasem prowokuję, mówię: macie samorząd, wyślijcie przedstawicieli do dyrektora, żeby zmniejszyć liczbę ocen albo w ogóle je zlikwidować. Ale one doskonale wiedzą, że nie mogą tego zrobić, bo samorząd nie jest do mediowania czy dyskutowania. Taka jest rola samorządów uczniowskich w Wielkiej Brytanii. A u nas samorząd najczęściej pełni funkcję fasadową, organizuje rozmaite wydarzenia, ale nie prowadzi swojej polityki, jest zależny od dyrekcji szkoły. Jak chcemy potem mieć dojrzałe społeczeństwo, jak mamy nauczyć się ze sobą rozmawiać, jeśli w szkole nie prowadzimy dialogu? Ten system nigdy nie przeszedł prawdziwej reformy. Rozmawiamy, czy ma być liceum, czy gimnazjum, czy Gombrowicz, czy Sienkiewicz… […]
Ale nie zadaliśmy sobie tego zasadniczego pytania: jakie chcemy mieć państwo i czemu służyć ma szkoła?
Foto: www.pistacja.tv
Na portalu „SPIDR’SWEB” znaleźliśmy tekst zatytułowany „Nauczycielka opowiada, jak wyglądają zdalne lekcje. ‚To festiwal problemów technicznych’”. Oto jego obszerne fragmenty:
[…] Pani Joanna uczy w jednej z lubelskich szkół podstawowych. Jak twierdzi, odkąd wprowadzono naukę zdalną nauczyciele doświadczają nie tylko niechęci, ale i wrogości
Uczę historii od 20 lat i nigdy nie spotkałam się z taką falą niechęci wobec nauczycieli. Skupiliśmy jak w soczewce wszystkie frustracje rodziców i dzieci – mówi. Rodzice mają pretensje o wszystko. O to, że ich dzieci muszą uczyć się w domu, o prace domowe, a nawet o prędkość internetu w ich domach. […]
Jakie są typowe problemy?
-Przykładowo wywołuję do odpowiedzi ucznia. Zanim włączy mikrofon upływa minuta lub dwie, a gdy już się odezwie do mnie i do reszty uczestników lekcji, jego głos dociera do nas niczym ze studni. Z wypowiedzi ucznia rozumiem co 4 słowo.
Problem nie zawsze leży po stronie aplikacji. Uczniowie często korzystają ze słabej jakości sprzętu lub łącza internetowego. Ich wypowiedzi są szarpane, obraz zamraża się. […]
Pytana o to, czy przeprowadza sprawdziany, odpowiada, że poddała się już dawno. – Dwójkowi lub trójkowi uczniowie w ciągu roku stali się geniuszami i z klasówek zaczęli dostawać dobre i bardzo dobre oceny. Lubię te dzieciaki, ale ucząc niektóre kolejny rok z rzędu, doskonale znam ich możliwości. […]
Na czym polega problem ze zdalnym nauczaniem?
Lillian Hjorth– dyrektor generalna Human Rights Academy, fundacji non-profit, która zajmuje się nauczaniem praw człowieka i rozumienia wielokulturowości w kraju i za granicą.
W czwartek, 10 grudnia, na stronie :Blok CEO” zamieszczono wywiad z Lillian Hjorth, zatytułowany „Nauczanie o prawach człowieka może być łatwym zadaniem” – wywiad z Lillian Hjorth. Poniżej zamieszczamy fragmenty tego materiału: wprowadzenie oraz wybrane trzy pytania i odpowiedzi na nie:
W Dniu Praw Człowieka zapraszamy Was do lektury wywiadu z Lillian Hjorth z Menneskerettighetsakademiet (Human Rights Academy) w Oslo. Human Rights Academy jest partnerem projektu “Wychowanie to podstawa”, realizowanego w Centrum Edukacji Obywatelskiej w ramach obszaru Ucz otwartości. Organizacja działa na rzecz praw człowieka od 2008 roku, prowadząc szeroko zakrojoną działalność edukacyjną w Norwegii i innych państwach. Odbiorcami jej działań są takie grupy, jak dzieci i młodzież, uchodźcy i osoby ubiegające się o azyl oraz osoby niepełnosprawne, a także osoby o zdecydowanym głosie w społeczeństwie, takie jak nauczyciele, aktywiści i dziennikarze. W roku 2017 w Polsce została wydana książka “Buduj mosty, nie mury” (autorstwa Lillian Hjorth oraz Envera Djulimana). Zawiera ona blisko setkę ćwiczeń z edukacji w zakresie praw człowieka, promujących pedagogikę uczestnictwa. Wywiad przeprowadziła Elżbieta Grab.
E.G.: – Co przychodzi Ci do głowy, kiedy myślisz o edukacji w zakresie praw człowieka?
L.H.: – Myślę o tym, jak jest ważna – szczególnie dla dzieci i młodych ludzi. Jak ważne jest, by zdobyli wiedzę na temat praw człowieka. Dobra edukacja w tym zakresie nie opiera się jedynie na znajomości teorii, lecz także na rozmowie o prawach człowieka jako o wartościach i postawach. Uczenie się o prawach człowieka jest moim zdaniem równie ważne, co nauka pisania, czytania czy matematyki. Myślę też, że aby demokracja była pluralistyczna, konieczne jest większe skupienie się na prawach człowieka jako na wspólnych wartościach. […]
E.G.: – O jakich wartościach mówicie, kiedy rozmawiasz z uczniami i uczennicami o prawach człowieka?
L.H.: – Podstawowe wartości to godność ludzka, równość i niedyskryminowanie. Mimo że międzynarodowy system praw człowieka to skomplikowane zagadnienie, nauczanie o prawach człowieka może być łatwym zadaniem. Głównym celem jest szerzenie dwóch podstawowych wartości (praw człowieka i równości) oraz sposobu ich realizacji (zasada niedyskryminacji). Kiedy uczniowie i uczennice już to rozumieją, łatwiej jest iść dalej. Głównym celem praw człowieka i międzynarodowego systemu praw człowieka, który był kształtowany od czasów II wojny światowej, jest właśnie promowanie godności ludzkiej.
Kiedy mówimy, że prawa człowieka są wytycznymi dla naszych osobistych działań, ważne jest również, aby podkreślać, że wszyscy mamy obowiązek szanować prawa innych. Jeśli żądam, aby moje prawa były szanowane, muszę szanować prawa innych. Jeśli domagam się dla siebie wolności wyznania, muszę szanować wolność wyznania i przekonań innych. W tym sensie prawa człowieka wymagają czegoś też od nas. Wolność i osobista odpowiedzialność idą w parze. Potrzebny jest wzajemny szacunek. Zatem często, ucząc o prawach człowieka, pracujemy także z takimi wartościami jak szacunek, tolerancja, zrozumienie międzykulturowe (tożsamość, kultura), szacunek dla „inności”, dialog, pokojowe rozwiązywanie konfliktów itp. […]
E.G.: – Jak rozpoznajesz, czy twoje metody sprawdzają się w grupie? Czy możesz podzielić się przykładem z Twojego doświadczenia? Jakąś sytuacją edukacyjną, w której czułaś, że Twoje zajęcia umożliwiły osobom uczestniczącym zmianę?
L.H.: – Prowadzimy ewaluację każdego kursu i widzimy, że uczestnicy i uczestniczki w większości są z nich bardzo zadowoleni. Kilka naszych projektów – między innymi nasze kursy dla małoletnich bez opieki ubiegających się o ochronę międzynarodową, które organizujemy od ponad 10 lat w Norwegii oraz kursy dla nauczycieli w Rosji – były poddane badaniom i przyniosły bardzo dobre wyniki. Ponad 80% nauczycieli na naszych kursach w Rosji uznało, że nowa wiedza zainspirowała ich do podejmowania działań na rzecz zmiany społecznej. […]
x x x
Na stronie zamieszczono także linki do następujących materiałów:
Scenariusz lekcji „Prawa solidarnościowe we współczesnym świecie” – klasy VII-VIII szkoły podstawowej i szkoły ponadpodstawowe. WOS, godzina wychowawcza – TUTAJ
Scenariusz lekcji „Prawa dzieci, najmłodszych obywateli i obywatelek współczesnego świata. Praca z tekstem noweli Katarynka Bolesława Prusa” – klasy IV-VI szkoły podstawowej, język polski –TUTAJ
Scenariusz lekcji „Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby” – szkoły ponadpodstawowe – WOS, godzina wychowawcza – TUTAJ
Ćwiczenie „Obywatele i obywatelki potrafią”. Ćwiczenie pokazuje na przykładach, w jaki sposób zwykli obywatele i obywatelki mogą wpływać na decyzje podejmowane przez władze publiczne w innych krajach – TUTAJ
Cały tekst „Nauczanie o prawach człowieka może być łatwym zadaniem” – wywiad z Lillian Hjorth – TUTAJ












