
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Wczoraj (23 lutego 2021r.) portal infoWire.pl zamieścił informację o raporcie z badań, zainicjowanych przez Komisję Europejską, zatytułowanym „Dzieci mówią o swoich prawach i przyszłości”. Oto ten tekst i link do pliku z pełnym materiałem informującym o tym raporcie:
Dzieci mówią o swoich prawach i przyszłości
Problemy zdrowia psychicznego, dyskryminacja, zmiany klimatu i brak perspektyw to obecnie jedne z największych problemów młodych ludzi żyjących w Unii Europejskiej. Taki wniosek płynie z konsultacji przeprowadzonych z grupą 10 000 dzieci.
Opinie dzieci i młodzieży mogą wkrótce odegrać większą rolę w kształtowaniu polityki na rzecz najmłodszych. Grupa pięciu organizacji zajmujących się prawami dziecka, przeprowadziła badanie online i konsultacje z dziećmi, które stały się podstawą do opracowania raportu „Nasza Europa. Nasze prawa. Nasza przyszłość”. Głosy dzieci pomogą w tworzeniu Strategii UE na rzecz Praw Dziecka i Gwarancji dla Dzieci. Badanie zostało zainicjowane przez Komisję Europejską, a odbywało się w ścisłej współpracy z największymi organizacjami zajmującymi się prawami dziecka: ChildFund Alliance, Eurochild, Save The Children, UNICEF i World Vision.[…]
Najważniejsze wnioski z Raportu:
>Prawie 1 na 10 dzieci deklaruje, że odczuwa problemy zdrowia psychicznego, bądź ma objawy depresji lub lęku. Dziewczęta znacznie częściej mierzą się z tymi symptomami niż chłopcy, a starsze dzieci zgłaszały więcej problemów niż młodsze;
>1/3 badanych dzieci doświadczyła dyskryminacji lub wykluczenia. Odsetek ten wzrósł do 50% w przypadku dzieci z niepełnosprawnością, dzieci migrantów lub pochodzących z mniejszości etnicznych, a także wśród osób identyfikujących się jako LGBTQ +;
>3/4 dzieci czuje się szczęśliwe w szkole, ale 80% badanych 17-latków uważa, że edukacja szkolna nie przygotowuje ich dobrze na przyszłość;
>Większość badanych dzieci chciałaby, aby w życiu szkolnym i systemie edukacji zaszły zmiany: 62% respondentów chciałoby mieć mniej prac domowych, a 57% – ciekawsze lekcje. Prawie 1/3 respondentów chciałaby mieć wpływ na treść programów nauczania, wprowadzając więcej zajęć sportowych (33%), lekcji o prawach dziecka (31%) i więcej przedmiotów artystycznych (31%). Jednakże, prawie wszyscy respondenci deklarują, że słyszeli o prawach dziecka;
>88% dzieci i młodzieży, z którymi przeprowadzono konsultacje, było świadomych zmian klimatu i ich wpływu na życie społeczności. Zaledwie 4% respondentów było niepewnych co do zmian klimatu.
Raport „Nasza Europa. Nasze prawa. Nasza przyszłość” to opracowanie, które powinno zainteresować wszystkich dorosłych. Dokładna analiza tego dokumentu pozwoli lepiej zrozumieć, z jakimi problemami boryka się współcześnie młodzież i jakie tematy są dla niej ważne. A to stanowi punkt wyjścia do opracowywania wszelkich polityk i wdrażania rozwiązań na rzecz dzieci.
„Dzieci mówią o swoich prawach i przyszłości” – informacja prasowa – plik pdf – TUTAJ
Źródło: www.infowire.pl
Dziś przekazujemy zaproszenie na webinarium, jakie znaleźliśmy na fejsbukowym profilu Anny Szulc:
Już w środę 24 lutego spotkamy się w kawiarence obywatelskiej i podyskutujemy na temat oceniania szkolnego. To wyjątkowe spotkanie, bo udało się zgromadzić fantastycznych ekspertów, którzy wniosą do dyskusji swój punkt widzenia n/t ocen. Będzie to bardzo merytoryczne podsumowanie całego, bardzo popularnego, cyklu spotkań w ramach akcji Sztuka (D)Oceniania.
W roli ekspertów
prof. Sylwia Jaskulska (wykładowca, pedagożka),
dr hab. Bożena Kubiczek (autor m.in. książki Sztuka Oceniania),
dr Aleksandra Dopierała (psycholożka),
Anna Szulc (nauczycielka matematyki, autorka książki Nowa szkoła),
Jarosław Durszewicz (ekspert od prawa oświatowego m.in. w zakresie oceniania),
dr Grzegorz Śpiewak (trener edukacji, specjalista od dwujęzyczności),
Maja Staniewska (uczennica LO, reprezentująca młodzieżowy projekt Umiem to!)
UWAGA! SPOTYKAMY SIĘ NA PLATFORMIE CLICKMEETING/ POTEM PRZENOSIMY SIĘ NA ZOOM
Liczbamiejscograniczona
Rejestracja tu – https://doseltea.clickmeeting.com/sztuka-d…/register
Dla niezainteresowanych – proponujemy niedługi tekst z tego samego źródła:
Po dłuższej przerwie w odwiedzaniu bloga „Wokół Edukacji”, dziś proponujemy lekturę – najpierw obszernych fragmentów, a w wolniejszej chwili – całego – wczorajszego (21 lutego 2021r.) posta z bloga Jarosława Pytlaka, zatytułowanego „Którędy do zmiany w edukacji?”:
Za sprawą ”Gazety Wyborczej” każdy może być świadkiem ciekawego sporu, który doskonale wpisuje się w żywą obecnie dyskusję o tym, jak powinna wyglądać współczesna szkoła i jakich zmian potrzebuje. Po jednej stronie występuje Wojtek Gawlik, nauczyciel, działacz edukacyjny (Edu-klaster) – osoba niezwykle aktywna w debacie toczącej się w internecie na ten temat. Po drugiej – Maciej Jakubowski, socjolog oraz ekonomista z cenzusem habilitacji, w swoim czasie współtwórca koncepcji edukacyjnej wartości dodanej (EWD), ekspert w międzynarodowych badaniach prowadzonych pod auspicjami OECD (m.in. PISA), w latach 2012-2014 wiceminister w MEN, a obecnie adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pan Jakubowski jest także szefem Fundacji Naukowej Evidence Institute, prowadzącej m.in. badania młodzieży pn. „Kompetencje dla przyszłości” oraz ranking „Miejsca przyjazne edukacji” wskazujący samorządy, gdzie edukacja jest na najwyższym poziomie.
To pierwszy chyba przypadek, kiedy mało w istocie interesująca szerokie kręgi społeczeństwa kwestia pożądanych kierunków zmian w edukacji znalazła tak szerokie odbicie w popularnym medium. Chwała zarówno „Gazecie”, która wyszła poza powierzchowne prezentowanie tej tematyki, jak i dyskutantom, pokazującym szerokiemu gronu odbiorców odmienne spojrzenia na problem interesujący zazwyczaj tylko specjalistów. Ja ze swej strony pragnę zachęcić Czytelników do zainteresowania się sprawą, bowiem wiek ciemnoty w kręgach zarządzających polską edukację kiedyś się skończy, a wtedy ustalenie sposobu patrzenia na jej problemy stanie się potrzebą chwili, decydującą o kierunku rozwoju, czy może raczej odbudowy. […]
* * *
Chronologicznie pierwsza była wypowiedź Macieja Jakubowskiego w wywiadzie przeprowadzonym przez Karolinę Słowik, opublikowanym 16 stycznia br. na łamach wyborcza.pl pod tytułem „Pruska szkoła” nie brzmi jak dobra zabawa, ale daje porządek. Jak uczyć z sensem po feriach (ZOBACZ TUTAJ). Jego główną tezą, którą przytaczam na użytek Czytelników nie posiadających wykupionego dostępu do zasobów tego medium, było stwierdzenie, że badania naukowe świadczą na niekorzyść tak modnych obecnie pomysłów, by w ramach edukacji, także szkolnej, młodzież mogła sama odkrywać świat, korzystając z pomocy nauczyciela jedynie jako przewodnika. Pan Jakubowski podkreślił znaczenie wiedzy nabywanej w procesie systematycznego uczenia się pod kierunkiem nauczyciela, broniąc sensu tego, co określa się dzisiaj, czasem z odcieniem pogardy, metodą podawczą. Wskazał, że w myśl badań naukowych metody, w których uczeń sam odkrywa świat, są mniej skuteczne niż tradycyjne podejście, kiedy nauczyciel prowadzi go krok po kroku ku samodzielności. Wystąpił przy tym w obronie testów, które „według badań są niezwykle skuteczne”. O obecnej podstawie programowej powiedział, że nie wie, czy jest przeładowana, bo nie odbyła się poważna debata na ten temat, jednak jego zdaniem szeroka wiedza ogólna jest podstawą dobrego wykształcenia. Konkludując, skuteczna nauka nie musi być dobrą zabawą, może wydawać się nawet nudna, ale musi być uporządkowana. Nauka przez zabawę wcale bardziej nie motywuje do pracy, za to wywołuje zagubienie, obciąża mózg, a długofalowo może wręcz motywacji zaszkodzić.
* * *
Każdy, kto choć trochę poznał poglądy aktywnych rzeczników zmian w edukacji, takich, jak na przykład pani Marzena Żylińska z ruchu „Budzących się szkół”, w powyższym wywodzie zobaczy skrajny konserwatyzm pedagogiczny, kojarzący się z nieciekawą, nieefektywną nauką szkolną, która nie niesie radości, obciąża uczniów ponad siły, powodując ich ogólne zniechęcenie. Nie inaczej odczytał ten wywiad Wojtek Gawlik, który napisał polemikę, zamieszczoną następnie przez redakcję na portalu „Wysokie Obcasy” (ZOBACZ TUTAJ). Najkrócej mówiąc, określił w niej poglądy szefa Evidence Institute jako poruszające i porażające, a już szczególnie myśl, że uczniowie powinni uczyć się krok po kroku, wg planu ustalonego przez nauczyciela. Nazwał to odebraniem im wszelkiego poczucia sprawczości. Nade wszystko zaś zanegował stawianie wiedzy na piedestale, twierdząc, że jest ona „najbardziej ulotnym elementem tego, co składa się na tzw. kompetencje”. […]
* * *
Drugą rundę rozpoczął Maciej Jakubowski wraz z wiceprezesem Fundacji Evidence Institute Tomaszem Gajderowiczem, ponownie na łamach wyborcza.pl (artykuł tam opublikowany zawiera wybrane myśli ze znacznie bardziej obszernej wypowiedzi, zamieszczonej później na profilu fejsbukowym Fundacji – ZOBACZ TUTAJ). Adresatem polemiki jest nie tylko Wojtek Gawlik, ale najwyraźniej także szerokie grono entuzjastów zaangażowanych w zwalczanie „pruskiej szkoły”. Do nich autorzy kierują przesłanie: „Zmieniajmy edukację w oparciu o badania, a nie intuicje, opinie i mody!”.
Foto: www.szkolawchmurze.pl
Wczoraj (18 lutego 2021r.) portal EDUNEWS zamieścił artykuł Joanny Krzemieńskiej, zatytułowany „Zmiana pozorowana”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Edukacja to jeden wielki poligon doświadczalny. Od roku, prowadząc zajęcia w trybie zdalnym, wciąż uczymy się tego, jak mogłaby wyglądać nauka na odległość. Bez większego wsparcia systemowego, metodą prób i błędów. Nieustająco rozliczani przez nadzór, rodziców i siebie samych. I gdy już wydaje nam się, że wiemy, jak działać, okazuje się, że jednak nie do końca…
Edukacyjny matrix, kto mi zabrał ostatnich jedenaście miesięcy? * […]
Pamiętam doskonale pierwsze dni społecznej izolacji. Chaos i dezorganizacja. Pospiesznie wyszukiwane narzędzia. Co godzinę szkolenie z innego programu, miliony koniecznych aplikacji. Wszystko to zaczynało przypominać wyścig: kto zainstaluje więcej aplikacji i z nich skorzysta. Kto zasypie swoich podopiecznych większą liczbą najciekawszych zadań, najbardziej rozwijających ćwiczeń, najlepszych rozwiązań. […]
Stracony czas
Minęły: czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień. Drzwi szkół stanęły przed nami otworem, bo przecież mury nie zarażają i nie ma powodu, by się obawiać. Nieśmiało pojawiały się spostrzeżenia, że za chwilę znów wrócimy wszyscy przed ekrany. Jednak woleliśmy nie przyjmować tego do wiadomości. Trochę na własne życzenie, a trochę powodowani zmęczeniem doświadczeniami wiosennymi, zmarnowaliśmy dany nam na szersze przygotowania czas. Nie wykorzystaliśmy szansy, by przemyśleć, co jest tak naprawdę ważne w edukacji. I zastał na październik, a wraz z nim, powrót do zdalnego nauczania. […]
Patrzę na to, co dzieje się w nauczycielskich grupach (media społecznościowe znacznie ułatwiają wymianę myśli i pomysłów, chwała im za to) i zastanawiam się: dokąd zmierzamy? Widoczna jest znacząca zmiana w zakresie wykorzystania zdobyczy technologicznych. Sensownie byłoby zatem uznać, że nastąpiła zmiana, zwrot ku nowoczesności w edukacji. A jednak… Jest to zmiana w dużej mierze pozorowana. Wszak nie o narzędzia w tej nowoczesności chodzi.
Człowiek, przede wszystkim człowiek
Myślę, że tak długo, jak długo na pierwszym miejscu stawiać będziemy technologię, tak długo nie ruszymy z miejsca. Nie potrzebujemy dwudziestu szkoleń z wykorzystania tablicy multimedialnej (nie umniejszając ich roli, bo warto umieć posługiwać się dostępnym sprzętem) czy kolejnych webinariów związanych z aplikacjami. Potrzebujemy rozmowy. Dostrzeżenia, że szkoła to przede wszystkim ludzie. Nie tylko uczniowie (choć jasnym jest, że są oni ważni), ale również nauczyciele. Wszak, kierując się złotą zasadą, najpierw powinniśmy zadbać o siebie, by móc zadbać o innych.
Tak sobie myślę, że zjawisko, które obserwujemy obecnie w polskiej edukacji nieco podobne jest to zabawy programami zmieniającymi wygląd (szczerze powiedziawszy, jeden z nich skłonił mnie do powyższych przemyśleń). Dzięki chytrym sztuczkom otrzymujemy całkiem zmieniony, niemal doskonały obraz. […]
Cały tekst „Zmiana pozorowana” – TUTAJ
Źródo: www.edunews.p
*Podkreślenia fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE.
27 stycznia 2021 r. wydawnictwo JS & CO Dom Wydawniczy wypuściło na rynek najnowszą, już trzecią, książkę Jarka Szulskiego, zatytułowaną „Nauczyciel z Polski”. Oto jak reklamuje ją empik:
Pierwsza taka książka o szkole! Zobaczcie, co może się w niej wydarzyć, jeśli otworzymy się na relację i dialog. I jak piękny może to być kawałek świata…
Jarek Szulski – nauczyciel z pasją, współtwórca Akademii Psychologii Przywództwa i autor bestsellerowych powieści „Zdarza się” i „Sor”, powraca z praktycznym poradnikiem i jednocześnie wciągającą opowieścią o miłości do szkoły. Bazując na własnych doświadczeniach, we wzruszający sposób pokazuje drogę dorastania i rozwoju nieco szalonego nauczyciela, dotyka jasnych i ciemnych stron „najpiękniejszego zawodu świata” oraz zachęca do zupełnie nowego kształtowania szkolnej codzienności, tak by każda godzina spędzona z uczniami stała się dla wszystkich niesamowitą przygodą. I udowadnia, że jest to możliwe!
Pełen humoru, barwnych anegdot, inspiracji do dalszego rozwoju oraz praktycznych pomysłów na pracę z młodzieżą poradnik, zawiera także szereg rozmów z wybitnymi specjalistami oraz kilkanaście poruszających esejów napisanych przez uczennice i uczniów liceów ogólnokształcących. Całość graficznie spinają ilustracje i doodle 16-letniego Eryka Kiepuszewskiego.[…] WIĘCEJ – TUTAJ
Ale my postanowiliśmy udostępnić recenzję tej książki, jaką na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” 7 lutego 2021r. zamieścił dr hab. Stanisław Czachorowski, opatrzywszy ja tytułem „Nauczyciel z Polski czyli poradnik dla nauczycieli i kandydatów”. Oto jej fragmenty i link do pełnej wersji:
Dziś (16 lutego 2021r.) na fanpage pasjonatów i zainteresowanych edukacją według planu daltońskiego, czyli na stronie < www.facebook.com/PlanDaltonski/ > Anna Sowińska zamieściła udokumentowane wspomnienie sprzed 20-u lat:
Minęło 20 lat od tamtego artykułu w Dzienniku Łódzkim. Co takiego zostało, a co się zmieniło oprócz mojego wyglądu?
DZIURA CZASOWA?
A może czarna dziura, która wciągnęła te 20 lat zmian edukacyjnych jakby ich w ogóle nie było?
Bo skoro nadal nieliczni robią to co trzeba a liczni to co zwykle, to trochę szkoda tych 20 lat. Ewolucja nic nie pomaga w tym obszarze. Nadal skansen z chlubnymi wyjątkami, które nadal jednak nie mają przełożenie na tzw system
Źródło: www.facebook.com/PlanDaltonski/
Komentarz redakcji:
2001 rok – pierwszy rok XXI wieku: Właśnie kiełkował nowy typ szkoły – gimnazja, Premierem, już nie koalicyjnego rządu (po wyjściu Unii Wolności z koalicyjnego rządu AWS-UW) był Jerzy Buzek, ministrem edukacji – Edmund Wittbrodt (od lipca 2020 r. – po odwołaniu Mirosława Handke), Łódzkim Kuratorem Oświaty – lider oświatowej „Solidarności” Regionu Łódzkiego – Leszek Surosz, [WK]
Dziś (15 lutego 2021r.), na blogu PEDAGOG, znaleźliśmy tekst, którego tytuł zwrócił naszą uwagę: „O tym, jak markuje się kształcenie nauczycieli w Polsce po 2019 r.”. Jako że jego autor – prof. dr hab. Bogusław Śliwerski – jest kierownikiem Zakładu i Katedry Teorii Wychowania na Uniwersytecie Łódzkim, uznaliśmy, że opinia osoby, która na co dzień uczestniczy w pracy uczelni, kształcącej nauczycieli, jest warta upublicznienia. Oto ten post – z niewielkimi „wycięciami”:
Osoby ubiegające się o zatrudnienie w szkole lub o wyższy stopień awansu zawodowego dowiadują się w wyniku analizy ich dyplomów o nieposiadaniu kwalifikacji nauczycielskich, w tym pedagogicznych do wykonywania tego pięknego zawodu.
Jak dyrektor potrzebował nauczyciela do określonego przedmiotu, to nie musiał martwić się o to, czy posiada ów kwalifikacje czy też nie, gdyż ustawa Karta Nauczyciela mu na to. Także dzisiaj można zatrudniać osoby bez odpowiednich kwalifikacji.
Co gorsza, można kształcić pozorując uzyskanie stosownych kwalifikacji. W dn. 2 sierpnia 2019 r. ówczesny minister edukacji D. Piontkowski* wydał rozporządzenie w sprawie standardu kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela. Nie przytaczam go tutaj, bo każdy może je przestudiować w całości. Odnotowuję jedynie dwa punkty:
1.1.Standard ma zastosowanie do kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela przedmiotu, nauczyciela teoretycznych przedmiotów zawodowych, nauczyciela praktycznej nauki zawodu, nauczyciela prowadzącego zajęcia i nauczyciela psychologa.
1.2.Standard nie ma zastosowania do kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela przedszkola i edukacji wczesnoszkolnej (klasy I–III szkoły podstawowej), nauczyciela pedagoga specjalnego, nauczyciela logopedy i nauczyciela prowadzącego zajęcia wczesnego wspomagania rozwoju dziecka. […]
Natomiast kształcenie nauczycieli innych przedmiotów może być prowadzone albo w ramach studiów kierunkowych np. dla historyków, matematyków, geografów itd., albo na studiach podyplomowych. Niestety, uniwersytety w większości zrezygnowały z kształcenia nauczycielskiego, zlikwidowały zakłądy czy pracownie dydaktyczne, przerzucając to zadanie na osoby zainteresowane pracą w szkolnictwie. To one mają pokryć koszty uzyskania nauczycielskich kwalifikacji udając się na studia podyplomowe. Te zaś liczą co najmniej 540 godzin.
Program kształcenia na studiach podyplomowych musi odpowiadać takim samym wymaganiom merytorycznym, jak na studiach kierunkowych, ba, ma zapewnić osiągnięcie takich samych efektów. Nie da się rzetelnie poprowadzić studiów podyplomowych w sposób adekwatny do wymagań, gdyż każdy przedmiot nauczania ma swoją odrębną dydaktykę przedmiotową. Rozporządzenie określa obowiązek zapewnienia studentom co najmniej 150 godzin dydaktyki przedmiotu nauczania plus drugie tyle praktyki dydaktycznej/zawodowej.
Tymczasem na tego typu studia podyplomowe przychodzi przykładowo jeden chemik, dwóch historyków, 4 biologów, 7 filologów itp., a każdej z tych osób trzeba zapewnić metodykę nauczania ich własnego przedmiotu. […] Rektorzy szkół wyższych przymykają oczy i zezwalają na stosowanie nieuczciwego zabiegu, który ma niewiele wspólnego z adekwatnym do dydaktyki przedmiotowej przygotowaniem osób do pracy nauczycielskiej w ramach konkretnego przedmiotu. Tworzy się bowiem tzw. względnie „jednorodne” grupy przedmiotów humanistycznych czy matematyczno-przyrodniczych, ale każdy absolwent tych studiów uzyskuje prawo do nauczania tylko tego przedmiotu, który wynika z jego kierunkowego wykształcenia, a nie do pracy w ramach grupy przedmiotów.
Nie dziwmy się zatem jako rodzice, że nasze dzieci kształcone są przez metodycznie niekompetentnych nauczycieli. Owszem, mają wiedzę kierunkową, ale brak kompetencji metodycznych sprawia, że ich zajęcia są nudne, beznadziejne, nieefektywne, ot, po prostu są dla uczniów stratą czasu, za którą płaci się takim nauczycielom równie kiepską pensję.
To nie nauczyciele są temu winni, tylko resort edukacji*, który w ten sposób pozoruje rzekomo właściwe standardy przygotowania do zawodu przyszłych nauczycieli. Szkoły wyższe zaś markują ów proces, by cokolwiek na tym zarobić. Tracą na tym młode pokolenia, traci na tym społeczeństwo i polska kultura.
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
*Rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dn. 25 lipca 2019 r.w sprawie standardu kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela podpisał ówczeny Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin – zobacz – TUTAJ
Foto: www.business-designers.pl
Dr Piotr Rycielski – członek zespołu projektu RESQL – powstałego na uniwersytecie SWPS systemu zapobiegania przemocy rówieśniczej w szkołach.
Na portalu EDUNEWS zamieszczono wczoraj zapis rozmowy Wiktora Szczepaniaka (PAP) z psychologiem doktorem Piotrem Rycielskim – członkiem zespołu, powstałego na uniwersytecie SWPS projektu RESQL. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
Agresja szkolna ma więcej twarzy niż myślisz
Wiktor Szczepaniak: Jak dużo dzieci szkolnych w Polsce doświadcza przemocy?
Piotr Rycielski: Z ogólnopolskich analiz Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że najczęściej doświadczaną przez dzieci szkolne formą przemocy jest obgadywanie, izolowanie, a także nastawianie klasy przeciwko nim, a więc tzw. przemoc relacyjna. Doświadcza jej ponad 50 proc. polskich uczniów szkół podstawowych. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o częstość występowania (nieco poniżej 50 proc.) znajduje się przemoc werbalna, czyli wyzywanie, obrażanie i krzyczenie. Ponadto, duży odsetek uczniów polskich podstawówek (około 40 proc.) deklaruje też doświadczanie różnych form ośmieszania i poniżania, a także tzw. agresji materialnej (np. niszczenie, zabieranie ich rzeczy). Na tym niestety nie koniec. Blisko jedna trzecia dzieci przyznaje, że doświadcza przemocy fizycznej (bicie, celowe potrącanie, zamykanie gdzieś), a jedna czwarta tzw. agresji elektronicznej (np. umieszczenie niechcianego, kompromitującego zdjęcia za pośrednictwem mediów społecznościowych, blokowanie dostępu do grupy w mediach społecznościowych). Rzadziej zdarza się w szkołach podstawowych przemoc seksualna (np. podglądanie, ściąganie ubrań, obmacywanie), a także inne formy przemocy, takie jak przymuszanie do czegoś czy groźby. Jest to obraz ponury. […]
WS: Skąd się w ogóle bierze tyle agresji u dzieci?
PR: Zachowania przemocowe u dzieci szkolnych mają różne przyczyny. W części mogą wynikać z cech indywidualnych danego dziecka, czyli np. skłonności do reagowania agresją na frustrację lub też wysokiego poziomu impulsywności. Kolejnym czynnikiem zwiększającym ryzyko występowania agresji u dzieci jest uczenie się jej poprzez obserwację osób dorosłych, w tym m.in. swoich rodziców. Przyczyn agresji jest jednak znacznie więcej. Badania pokazują, że bardzo istotne, o ile nie najbardziej istotne, są w tym przypadku czynniki sytuacyjne, począwszy od tzw. klimatu panującego w danej klasie czy też w szkole, a więc m.in. obowiązujących tam zasad komunikacji oraz zwyczajów dotyczących radzenia sobie z problemami i rozwiązywania konfliktów, a na wysokiej temperaturze powietrza lub zatłoczeniu pomieszczenia skończywszy. Oczywiście klimat szkoły zależy w największym stopniu od jej dyrektora, a klimat danej klasy od jej wychowawczyni.
WS: Przemoc stereotypowo kojarzona jest częściej z płcią męską. Ile w tym powszechnym przekonaniu jest prawdy, przynajmniej w odniesieniu do polskich szkół?
PR: Warto wiedzieć, że agresja jest też naturalną, ewolucyjnie uwarunkowaną formą walki o wysokie miejsce w hierarchii społecznej, czyli np. w klasie. Dotyczy to przede wszystkim chłopców, których m.in. stymuluje do rywalizacji, w tym także do fizycznej agresji, testosteron, czyli znany męski hormon. W praktyce jednak agresja, być może w nieco bardziej subtelnej formie, występuje dość powszechnie także wśród dziewczyn.
Dziś proponujemy wysłuchanie wykładu dr hab.Jacka Pyżalskiego, prof. UAM w Poznaniu, wygłoszonego 19 stycznia 2021 r. – podczas webinarium otwarcia „Szkoły Zimowej”:
„Nie liczy się ile technologii, ale to, jak je wykorzystamy” – prof. J. Pyżalski o nauce przez internet.
Oto jak promowane jest to nagranie na stronie bloga CEO:
Wokół nauki przez internet narosło już całkiem sporo mitów. W codziennej pracy nauczyciele i nauczycielki nie zawsze mają przestrzeń, by je weryfikować i „rozbrajać”. Tymczasem głębsze spojrzenie na zachowania uczniów i uczennic w internecie może dać zupełnie nowe odpowiedzi na pytania takie jak: Czy młodzi ludzie mają tak wysokie kompetencje cyfrowe, jak sobie wyobrażamy? Czy jako nauczyciele możemy być im pomocni w korzystaniu z internetu? Zachęcamy do wysłuchania wykładu prof. Jacka Pyżalskiego, który odbył się w ramach webinarium otwierającego Szkołę Zimową w projekcie „Szkoła dla innowatora”.
„Im bardziej upraszczamy pewne rzeczy w edukacji, tym bardziej nie mamy prawdziwej wiedzy (…) Tymczasem dobre i umiejętnie wykorzystane badania mogą wpłynąć na praktykę, bo na przykład dzięki nim przekonamy się, że młodzież jest inna niż się nam wydaje” – mówi podczas swojego wykładu Jacek Pyżalski, doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, ekspert edukacyjny.
Dzięki wysłuchaniu tego wykładu dowiesz się:
>co Twoi uczniowie i uczennice naprawdę robią w internecie, co potrafią, co lubią?
>czy wykorzystanie nowych technologii gwarantuje skuteczne nauczanie zdalne?
>czy faktycznie wszyscy uczniowie i uczennice mają tak wysokie kompetencje cyfrowe?
>jak skutecznie wspierać młodych ludzi w ich samodzielnej nauce przez internet?
Wykład prof. Jacka Pyżalskiego „Nie liczy się ile technologii, ale to, jak je wykorzystamy”
Źródło: www.blog.ceo.org.pl
https://blog.ceo.org.pl/nie-liczy-sie-ile-technologii-ale-to-jak-je-wykorzystamy-prof-j-pyzalski-o-nauce-przez-internet/
Na portalu „Juniorowo” zamieszczono we wtorek 9 lutego 2021 r. tekst, zatytułowany „Homeschooling po polsku – czego nie wiecie o edukacji domowej…”. Poniżej udostępniamy go naszym czytelniczkom i czytelnikom bez zbędnych skrótów:
Foto: www.juniorowo.pl
Homeschooling po polsku – czego nie wiecie o edukacji domowej…
Podstawa programowa jest ogólnie dostępnym dokumentem. Młodzi ludzie mają dostęp do podręczników, bibliotek i nieograniczonej ilości materiałów w Internecie. Szkoła nie jest niezbędna, by zdobywać wiedzę. Nie jest też niezbędna dla kontaktów społecznych. Młodzi ludzie nie muszą chodzić do szkoły, żeby się spotykać, rozmawiać, czy robić coś razem. Zamiast tłoczyć się w klasach, szatniach i na korytarzach, mogą się odwiedzać w domach, spotkać w parku, albo online. Zagrać razem w kosza, pojeździć na desce, zbudować wspólnie szałas…
Coraz więcej rodziców to dostrzega. Że szkoła nie jest niezbędna. Że młody człowiek może samodzielnie, we własnym tempie, w wybranym przez siebie czasie, w wybrany przez siebie sposób, ze źródeł które sam wybierze uczyć się i zdobywać nowe umiejętności. I to jest właśnie edukacja domowa.
Edukacja domowa ma różne oblicza
Część rodzin przenosi szkołę do domu, włącznie ze wszelkimi artefaktami związanymi z tą instytucją np.: codzienny plan zajęć z podziałem na 45 minutowe lekcje, podręczniki, a nawet testy i oceny.
Na drugim krańcu leży radykalny unschooling, który polega na odrzuceniu podstawy programowej i narzucanych przez rozkład materiału treści i przekazanie dziecku możliwości decydowania o tym czy, czego, kiedy i z kim będzie się uczyć.
No i oczywiście istnieje całe spektrum postaw pośrednich.
Wraz z nabywanym doświadczeniem i czasem spędzonym w edukacji domowej te postawy mogą się zmieniać. Zazwyczaj, w kolejnych latach rodzice nabierają zaufania do własnego dziecka oraz odchodzą od nawyków, które wynieśli ze szkoły. Proces ten nazywany jest odszkolnianiem i potrafi trwać wiele miesięcy, a zdarza się, że nigdy się nie kończy.
Niezależnie od przekonań, wyznawanych wartości i poziomu odszkolnienia, każda rodzina ma pewne obszary i umiejętności, których odkrywanie i poznanie przez dziecko chciałaby mieć pod kontrolą. Wynika to z potrzeby zapewniania dziecku bezpieczeństwa, przekonania o umiejętnościach i kompetencjach, które w ocenie rodziców dziecko powinno nabywać w określonym tempie i czasie.
Homeschooling po polsku













