Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

Na wymianę pokoleniowa można spojrzeć jak na proces wprowadzania nowych graczy do prowadzonej już gry.

 

Każda gra wymaga reguł a ich znajomość jest jednym z głównych warunków wygranej.

 

Z drugiej strony, wprawa w grze daje większe szanse.

 

DLACZEGO OCZEKUJEMY, ŻE KOLEJNE POKOLENIE ZAGRA Z NAMI WEDŁUG STARYCH REGUŁ?

 

NAJPROSTSZY SPOSÓB TO PRZESTAĆ.

 

I zmusić wszystkich do gry na nowych, własnych zasadach.

 

BUNT JEST WIĘC WPISANY W PROCES SOCJALIZACJI, JEST JEJ CZĘŚCIĄ, A NIE PRODUKTEM UBOCZNYM. […]

 

 

 

 

Cały plik z prezentacją do wykładu dra hab. Marka Kaczmarzyka, prof. UŚ – TUTAJ

 



Dzięki Koleżance Zosi Wrześniewskiej (służbowo – dyrektorka łódzkiego „Gastronomika”) trafiliśmy na warty upowszechnienia materiał z portalu „BUSINESS INSIDER”, zatytułowany „Oto dwie kluczowe umiejętności w pracy według szefów wielkich firm. Są niezbędne w XXI wieku”.

 

Poniżej zamieszczamy kilka fragmentów tego tekstu, którego autorem jest Michał Wąsowski, oraz link do pełnej wersji – „u źródła”:

 

Foto: Christophe Morin/IP3/Contributor/Getty Images

 

Satya Nadella – dyrektor generalny Microsoftu, który po objęciu sterów firmy nastawił pracowników na tak zwany „growth mindset„.

 

 

Wielokrotnie miałem okazję pytać najlepszych managerów z Polski i zagranicy, co ich zdaniem cechuje ludzi odnoszących sukcesy w biznesie. W ciągu ostatnich kilku lat szczególnie dwie odpowiedzi pojawiały się coraz częściej. Patrząc na to, jak rynek pracy i biznes zmienił się w czasie pandemii i jak przyspieszyły zmiany technologiczne, dotarło do mnie, że te dwie umiejętności* – jeszcze niedawno wymieniane jako „wyróżnik” na rynku – są niezbędne w dzisiejszym świecie, jeśli ktoś nie chce stanąć w miejscu. […]

 

Dwie odpowiedzi, szczególnie wśród przedstawicieli branży technologicznej lub spółek szybko zmieniających się pod wpływem technologii, pojawiały się szczególnie często. Chodzi o ciekawość świata – rozumianą jako ciąg do wiedzy, nauki i rozwiązywania problemów – oraz o zdolność szybkiego uczenia się, ale też oduczania i uczenia na nowo. A więc, de facto, pokory wobec własnej wiedzy, doświadczeń, posiadanych już umiejętności.

 

Niedawno pewien CEO* uświadomił mi, że obie te cechy, które jeszcze kilka lat temu wyróżniały kandydatów do pracy, dzisiaj są absolutnym „must have”, by nawet nie tyle odnosić sukcesy, co po prostu nie utknąć w miejscu w swojej karierze czy rozwoju biznesu.

 

Obie te umiejętności, choć mogą wydawać się błahe lub oczywiste, wymagają od nas sporo wysiłku. Szczególnie, by utrzymywać stan „ciekawości” i zdolność oduczania i uczenia się wraz z rozwojem kariery. […]

 

„Bądź ciekaw świata” brzmi równie ogólnie, co enigmatycznie. Trafnie jednak w rozmowie z BI Polska zdefiniował to Franciszek Hutten-Czapski, wieloletni dyrektor zarządzający Boston Consulting Group Poland, a obecnie chairman w BCG Poland:

 

Najważniejsza moim zdaniem jest ciekawość świata. Bycie głodnym wiedzy. To może być najważniejsza cecha w życiu – że chcesz zobaczyć, co jest za murem, który codziennie mijasz w drodze do szkoły. Chodzi o chęć zdobywania wiedzy i poznawania świata. Ludzie, którzy mają dwadzieścia kilka lat, powinni być głodni rozumienia i rozwiązywania problemów oraz chętni do zastanawiania się. Jeśli ktoś w sobie takiej ciekawości nie ma, to jego życie przeminie bezproduktywnie i jałowo.

 

Z kolei prezes McDonald’s Polska Adam Pieńkowski ujął tę „ciekawość” w jednym zdaniu, jako: „chęć do poszukiwania nowych rozwiązań, lepszego rozumienia świata”. […]

Jednym z największych popularyzatorów stawiania na „growth mindset”** jest CEO Microsoftu Satya Nadella. Gdy objął w 2014 roku stanowisko prezesa tech-giganta, to właśnie książka „Mindset” zainspirowała go do tego, jaką powinien stworzyć kulturę pracy w firmie. Tak o „growth mindset” Nadella opowiadał w wywiadzie dla Business Insider Polska:

 

Czytałem ją nie w kontekście biznesu czy kultury pracy, ale edukacji moich dzieci. Autorka opisuje tam prostą metaforę dzieci w szkole. Jedno jest typem „wiem wszystko”, a drugie „uczę się wszystkiego”. To drugie zawsze poradzi sobie lepiej, nawet jeśli dziecko „wiedzące wszystko” ma większe wrodzone zdolności. Wracając do biznesu, skoro analogia ma zastosowanie do dzieci w szkole, myślę, że odnosi się także do prezesów takich jak ja i całych organizacji jak Microsoft. Nie chcemy być firmą „wiedzącą wszystko” tylko „uczącą się wszystkiego”.[…]

 

Także Agnieszka Pocztowska, dyrektor generalna Shell Business Operations w Krakowie – firmy zatrudniającej kilkaset osób rocznie – wskazała tę cechę jako jedną z najważniejszych we współczesnej pracy:

 

Inny ważny aspekt to umiejętność uczenia się. Podoba mi się mówienie już nie o pokoleniu mobilnym, ale generacji potrafiącej uczyć się i zmieniać, i to niezależnie od daty urodzenia. To moim zdaniem jest przyszłość, również w kontekście automatyzacji i odniesieniu do organizacji budowanych z ludzi elastycznych, gotowych na zmianę i rozwój swoich kompetencji w odpowiedzi na dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość.[…]

 

Ciekawość świata połączona z umiejętnością uczenia się sprawia, że możemy być interdyscyplinarni, co z kolei znacznie ułatwia rozwój w biznesie. Jak mówił mi swojego czasu Reinhard Harter, wiceprezes SAP, to właśnie interdyscyplinarność wyróżnia dzisiaj na rynku pracy. I znowu – nie chodzi o to, by interesować się kilkoma czy kilkunastoma dziedzinami naraz, ale do swojej głównej specjalizacji dołączyć umiejętności bądź wiedzę z pokrewnych lub komplementarnych obszarów. […]

 

 

Cały tekst „Oto dwie kluczowe umiejętności w pracy według szefów wielkich firm. Są niezbędne w XXI wieku”                                                                                                                                                                  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.businessinsider.com.pl

 

 

 

*CEO – „Chief Executive Officer” – po polsku – dyrektor generalny lub prezes zarządu, najwyższa funkcja w firmie.

 

**Pojęcie growth mindset pochodzi od psycholog Carol Dweck, profesor na Uniwersytecie Stanforda, autorki książki „Nowa psychologia sukcesu”. Autorka stawia w opozycji dwa sposoby myślenia (mindset): fixed mindset (nastawienie na trwałość), w którym człowiek zakłada niezmienność swoich cech i możliwości, oraz growth mindset (nastawienie na rozwój) – rozwojowe podejście do możliwości ludzkiego mózgu, traktujące uczenie się jako proces.

[Źródło: www:universe.earlystage.pl]



Długo, bo aż od 8 lutego, musieliśmy czekać na nowy tekst bezwzględnego recenzenta polskiego systemu edukacji – Roberta Raczyńskiego. Ale warto było – wczoraj zamieścił on na swym blogu „Eduopticum” tekst, w rozmiarze 30 498 znaków, zatytułowany „Zdalnie sterowani”.

 

Nie podejmując się dokonywania merytorycznie uzasadnionych skrótów – zamieszczamy poniżej jedynie cztery fragmenty tej bezlitosnej diagnozy dominującego klimatu potępiania dla zdalnej edukacji i nazwania po imieniu wszystkich patologii systemowych, które owa przymusowo zastosowana forma nauczania ujawniła, gorąco polecaając lekturę całości:

 

 

[…] Narzekanie na jakość edukacji zdalnej zaczyna się od, dla mnie osobiście zupełnie niezrozumiałego, zdziwienia, że nie jest z nią dobrze. W to, że „jest źle” nikt na ogół nie wątpi, a to z kolei dla wielu stanowi swoiste argumentum ad numerum. Możemy być pewni, że odbiór społeczny i obraz edukacji on-line (i wszelkiej innej), zarówno ten laicki, jak i profesjonalny, będzie zawsze efektem uzyskanym po przejściu przez akurat posiadany pryzmat, a ten, jak wiadomo, jest u każdego inny. Dość łatwo domyśleć się właściwości pryzmatów, będących w posiadaniu uczniów, ich opiekunów i nauczycieli. Oczywiście, i w tych grupach optyka bywa zróżnicowana, ale najczęściej daje się w ich ramach uśrednić kąty padania, załamania i odbicia. Jednak w przypadku państwowej, centralnie sterowanej oświaty publicznej wszystkie te parametry nie mają niemal żadnego znaczenia, jeśli akurat nie korelują z cechami pryzmatu władzy. Te zaś nie są odbiciem panujących warunków fizycznych, a odgórnych założeń, które finalnie zawsze będą składały się na oficjalną laurkę dla prowadzonej polityki, niezależnie od widocznych jak na dłoni błędów, zaniedbań, przekłamań i oczywistych niespójności. Jest to po prostu nieuniknione, bez względu na polityczną proweniencję autorów obrazu i gusta odbiorców. Oczekiwanie czegokolwiek innego jest wyrazem naiwności i, upierając się przy modelu powszechnego szczęścia edukacyjnego, dyktującego swoje reguły gry wszystkim innym jej uczestnikom, należy się z tym liczyć i pokornie godzić. A tu, wśród publiczności, szok i niedowierzanie: Rząd reformuje tę zapyziałą oświatę, ale nie może, bo nauczanie zdalne mu przeszkadza. […]

 

Wracając do problemu przewodniego, musimy zrozumieć, że biadolący dziś nad sytuacją oświaty podczas pandemii, biadolą tak naprawdę nie nad jej niedoskonałościami, wpadkami i ewidentnymi wadami, ale nad własnymi wyborami i brakiem reakcji na patologie, na które teoretycznie się nie zgadzają. Jojczenie to przypomina larum, które po ostatnim zamachu na prawa kobiet podniosło się w wielu miejscach i środowiskach. Wściekłe i dramatyczne „Wypierdalać!” odbiło się głośnym echem w umysłach mnóstwa obywateli, z których wielu najpierw zagłosowało za odebraniem sobie rzeczonych praw, bądź też pozostało biernymi, gdy populiści sięgali po narzędzia, pozwalające dowolne prawa odbierać, z żadnymi wrzaskami się nie licząc. Analogicznie, widzący złe rzeczy dziejące się w edukacji, nie dostrzegają jednocześnie, że jako społeczeństwo nie stawiamy naszym reprezentantom żadnych konkretnych wymagań odnośnie kształtu oświaty (także w czasie pandemii) – dopóki coś nie wytrąci świetlicy z dobowego rytmu, zdecydowanej większości jest doskonale obojętne, jak ona funkcjonuje.

 

Od samego zarania naszej współczesnej demokracji, nikt nie rozliczał rządzących z polityki edukacyjnej; poza jej najogólniejszym ustrojem, to nigdy nie był żaden priorytet, ani temat prawdziwej debaty publicznej, nigdy też nie wymagano, by aspirujący do roli decydentów, jakiekolwiek argumenty istotne w tej debacie przedstawiali i do nich przekonywali, walcząc o elekcję. Zarówno w przypadku reformy wprowadzającej gimnazja, jak i deformy je likwidującej, mieliśmy w zasadzie do czynienia jedynie z argumentami ideologicznymi, bądź indoktrynacją post factum – kiedy ramki ustrojowe zostały ustalone, pies z kulawą nogą nie interesował się już szczegółami, infrastrukturą, kadrami, itd. Takie drobiazgi mają zawsze ogarnąć woźna i dowolna Stasia Bozowska, i to ona dostaje po głowie za każdym razem, gdy coś idzie nie tak, a nie Maliniak, któremu nie chciało się ruszyć tyłka i zapytać swego radnego, dlaczego w szkole jego dziecka nie ma psychologa, albo kół zainteresowań, funkcjonujących po 15-tej, co radny zamierza z tym zrobić i dlaczego nie zrobił wczoraj. Dzisiejsze, powszechne utyskiwanie na farsę nauczania on-line w jakiejś szkole lub nieoczywistość dostępu do Internetu „na ścianie wschodniej” jest więc zamawianiem musztardy po obiedzie, godnym „ciemnego ludu”, a nie obywateli. Niewątpliwie, w oświacie (zdalnej), jak wszędzie indziej, z czysto ekonomicznych względów, nie można mieć wszystkiego. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by było choć trochę lepiej, niż jest. Tyle że, paradoksalnie, zaskakująco dla niektórych, zdaje się to nie leżeć w niczyim interesie… […]

 

Jest jeszcze jeden aspekt pomiaru efektywności, który zdaje się być pomijany w popularnych analizach. Mam wrażenie, że porównań nauki zdalnej i stacjonarnej dokonuje się najczęściej (być może niezamierzenie) w sposób dość tendencyjny. Wydaje mi się, że efekty tej pierwszej zestawia się raczej z założeniami ustalonymi dla tej tradycyjnej, niż z jej rzeczywistymi osiągnięciami. Skąd to powszechne przekonanie o nadzwyczajnej skuteczności edukacji w klasie, doprawdy nie wiem. Po prostu, innej edukacji nie mamy (nie znamy), więc ta musi być skuteczna. Wygląda to na klasyczny błąd fałszywego założenia. W świadomości niezbyt zaangażowanych powstaje nieuniknione skojarzenie: Skoro nauczanie tradycyjne jest skuteczne, to zdalne, jako nietradycyjne, wprost przeciwnie. Jest to fałszywa dedukcja, non-sequitur, choćby nie wiem jak bardzo korelowała się z indywidualnymi doświadczeniami.

 

Czytaj dalej »



 

Źródło: www.todziala.org

 

Wizja edukacji w przyszłości
>Fundacja Szkoła z Klasą<

 

Wyobraźcie sobie przyszłość, wymarzoną, nawet utopijną, w której cel Waszych działań jest zrealizowany. Jak taka przyszłość by wyglądała? Czym by się różniła od dzisiejszej rzeczywistości?

 

Szkoła w 2060 roku jest wspólnotą, opartą na autentycznych relacjach, jest miejscem, w którym wszyscy, nauczyciele i nauczycielki, uczniowie i uczennice, czują się dobrze. Jest przeciwieństwem obecnego modelu, opartego na promowaniu indywidualizmu i rywalizacji, panuje tam atmosfera sprzyjająca wspólnej nauce i działaniu współpracy.

 

Szkoła wyrównuje szanse uczniów i uczennic, jest przestrzenią rozwoju dla każdego dziecka, bez względu na sytuację rodzinną, kapitał społeczny, sytuację finansową.

 

Szkoła oddana jest tym, którzy faktycznie ją tworzą. Nauczyciel/ka jest tu przewodnikiem, towarzyszem, nie jest ponad, ale jest razem z uczniami. Nauczycielami zostają najlepsi, a studia i praktyki w szkole skutecznie przygotowują ich do pracy z młodymi ludźmi. Nauczyciele są doceniani, dobrze wynagradzani, wykonują zawód, który cieszy się szacunkiem.

 

Szkoła pomaga zrozumieć młodym ludziom, kim są, jaka jest ich rola i miejsce w świecie. Uczniowie i uczennice mają w szkole czas i przestrzeń na podejmowanie inicjatyw i wiedzą, że mają wpływ na życie szkoły, że ich głos się liczy. Realizują swoje marzenia i rozwijają pasje i talenty. Czują, że ich życie jest tu i teraz, że szkoła nie przygotowuje do życia, ale sama już jest miejscem życia, tu i teraz.

 

Szkoła nie jest samotną wyspą, ale częścią lokalnej wspólnoty. Kształci młodych ludzi, którzy potrafią myśleć nieszablonowo i odważnie, którzy czują się odpowiedzialni lokalnie i globalnie. Odpowiada na wyzwania współczesnej demokracji i pokazuje moc obywatelskiego działania.

 

Podstawa programowa rozumiana jak dotychczas legła w gruzach. W 2060 podstawą edukacji są wartości, takie, jak współpraca, szacunek oraz, odpowiedzialność: (za siebie nawzajem, za społeczność — tą lokalną, narodową i tą globalną, za środowisko naturalne i jego zasoby). W centrum są kluczowe kompetencje i umiejętność samodzielnego, krytycznego myślenia.

 

W 2060 szkoła dostosowuje się do zmieniającego się świata: uczy poruszania się w wielokulturowym, różnorodnym świecie, z zachowaniem równowagi między wartościami istotnymi dla różnych kultur, kształci umiejętność i gotowość podejmowania dialogu bez względu na różnice.

 

Czytaj dalej »



 

Na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono artykuł pt. „Wychowanie seksualne z Janem Pawłem II”. Jego autorem jest Jan (Jaś) Kapela – określony w Wikipedii jako „polski poeta i pisarz”. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

[…] Zapewne słyszeliście, że minister edukacji Przemysław Czarnek na łamach „Gościa Niedzielnego” zaproponował, „aby w najstarszych rocznikach szkół ponadpodstawowych wprowadzić elementy nauczania Jana Pawła II na temat ludzkiej seksualności, które zawarł ten np. w książce Miłość i odpowiedzialność.”Zadziwiający pomysł odbił się w mediach głośnym echem, zapewne również dlatego, że niewiele wcześniej przetoczyła się przez nie debata o tym, co Karol Wojtyła wiedział o pedofilii w zarządzanej przez siebie instytucji. Wnioski z tej debaty są jednoznaczne. Papież wiedział, miał na biurku raporty, zapewne nawet je czytał, ale w doniesienia nie wierzył albo je ignorował.

 

Nie wiem, czy minister Czarnek przeczytał książkę, której elementy proponuje włączyć do lektury uczniów szkół ponadpodstawowych. Prawdę mówiąc, szczerze wątpię. Zapewne zna ją wyłącznie z opracowań. Nic zresztą dziwnego. Całość przekazu tego dzieła można by streścić na kilku stronach. A wiem, bo przeczytałem tę dwustustronicową rozprawkę, abyście wy ani żadni uczniowie nie musieli tego robić.[…]

 

Jest to dzieło wyjątkowo nudne, pełne powtórzeń i tautologicznych rozważań. Niewiele mówi ono o ludzkiej seksualności, za to świetnie ukazuje mierność intelektualną i filozoficzną ówczesnego krakowskiego biskupa i profesora KUL-u.

 

Miłość i odpowiedzialność ukazała się w 1960 roku, gdy na świecie rodziły się idee tak frapujące jak postmodernizm, czy poststrukturalizm, ale Karol Wojtyła musiał chyba o tym nie wiedzieć, bo nie poświęca im ani zdania, zamiast tego cały rozdział przeznacza na krytykę utylitaryzmu, którego na dodatek nawet nie rozumie. Pozwolę sobie przypomnieć, że utylitaryzm jest to kierunek etyki zapoczątkowany w XVIII wieku, według którego to, co jest pożyteczne, jest dobre, a miarą słuszności postępowania jest użyteczność skutków tego postępowania. Najbardziej znanymi przedstawicielami tego kierunku byli John Stuart Mill i Henry Sidgwick, czyli filozofowie żyjący i popularni w XIX wieku. [,…]

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (23 lutego 2021r.) portal infoWire.pl zamieścił informację o raporcie z badań, zainicjowanych przez Komisję Europejską, zatytułowanym „Dzieci mówią o swoich prawach i przyszłości”. Oto ten tekst i link do pliku z pełnym materiałem informującym o tym raporcie:

 

Dzieci mówią o swoich prawach i przyszłości

 

 

Problemy zdrowia psychicznego, dyskryminacja, zmiany klimatu i brak perspektyw to obecnie jedne z największych problemów młodych ludzi żyjących w Unii Europejskiej. Taki wniosek płynie z konsultacji przeprowadzonych z grupą 10 000 dzieci.

 

Opinie dzieci i młodzieży mogą wkrótce odegrać większą rolę w kształtowaniu polityki na rzecz najmłodszych. Grupa pięciu organizacji zajmujących się prawami dziecka, przeprowadziła badanie online i konsultacje z dziećmi, które stały się podstawą do opracowania raportu „Nasza Europa. Nasze prawa. Nasza przyszłość”. Głosy dzieci pomogą w tworzeniu Strategii UE na rzecz Praw Dziecka i Gwarancji dla Dzieci. Badanie zostało zainicjowane przez Komisję Europejską, a odbywało się w ścisłej współpracy z największymi organizacjami zajmującymi się prawami dziecka: ChildFund Alliance, Eurochild, Save The Children, UNICEF i World Vision.[…]

 

Najważniejsze wnioski z Raportu:

 

>Prawie 1 na 10 dzieci deklaruje, że odczuwa problemy zdrowia psychicznego, bądź ma objawy depresji lub lęku. Dziewczęta znacznie częściej mierzą się z tymi symptomami niż chłopcy, a starsze dzieci zgłaszały więcej problemów niż młodsze;

 

>1/3 badanych dzieci doświadczyła dyskryminacji lub wykluczenia. Odsetek ten wzrósł do 50% w przypadku dzieci z niepełnosprawnością, dzieci migrantów lub pochodzących z mniejszości etnicznych, a także wśród osób identyfikujących się jako LGBTQ +;

 

>3/4 dzieci czuje się szczęśliwe w szkole, ale 80% badanych 17-latków uważa, że ​​edukacja szkolna nie przygotowuje ich dobrze na przyszłość;

 

>Większość badanych dzieci chciałaby, aby w życiu szkolnym i systemie edukacji zaszły zmiany: 62% respondentów chciałoby mieć mniej prac domowych, a 57% – ciekawsze lekcje. Prawie 1/3 respondentów chciałaby mieć wpływ na treść programów nauczania, wprowadzając więcej zajęć sportowych (33%), lekcji o prawach dziecka (31%) i więcej przedmiotów artystycznych (31%). Jednakże, prawie wszyscy respondenci deklarują, że słyszeli o prawach dziecka;

 

>88% dzieci i młodzieży, z którymi przeprowadzono konsultacje, było świadomych zmian klimatu i ich wpływu na życie społeczności. Zaledwie 4% respondentów było niepewnych co do zmian klimatu.

 

 

Raport „Nasza Europa. Nasze prawa. Nasza przyszłość” to opracowanie, które powinno zainteresować wszystkich dorosłych. Dokładna analiza tego dokumentu pozwoli lepiej zrozumieć, z jakimi problemami boryka się współcześnie młodzież i jakie tematy są dla niej ważne. A to stanowi punkt wyjścia do opracowywania wszelkich polityk i wdrażania rozwiązań na rzecz dzieci.

 

 

Dzieci mówią o swoich prawach i przyszłości” – informacja prasowa – plik pdf  TUTAJ

 

 

Źródło: www.infowire.pl

 



Dziś przekazujemy zaproszenie na webinarium, jakie znaleźliśmy na fejsbukowym profilu Anny Szulc:

 

 

Już w środę 24 lutego spotkamy się w kawiarence obywatelskiej i podyskutujemy na temat oceniania szkolnego. To wyjątkowe spotkanie, bo udało się zgromadzić fantastycznych ekspertów, którzy wniosą do dyskusji swój punkt widzenia n/t ocen. Będzie to bardzo merytoryczne podsumowanie całego, bardzo popularnego, cyklu spotkań w ramach akcji Sztuka (D)Oceniania.

 

W roli ekspertów

 

prof. Sylwia Jaskulska (wykładowca, pedagożka),

dr hab. Bożena Kubiczek (autor m.in. książki Sztuka Oceniania),

dr Aleksandra Dopierała (psycholożka),

Anna Szulc (nauczycielka matematyki, autorka książki Nowa szkoła),

Jarosław Durszewicz (ekspert od prawa oświatowego m.in. w zakresie oceniania),

dr Grzegorz Śpiewak (trener edukacji, specjalista od dwujęzyczności),

Maja Staniewska (uczennica LO, reprezentująca młodzieżowy projekt Umiem to!)

 

UWAGA! SPOTYKAMY SIĘ NA PLATFORMIE CLICKMEETING/ POTEM PRZENOSIMY SIĘ NA ZOOM

 

Liczbamiejscograniczona

 

Rejestracja tu – https://doseltea.clickmeeting.com/sztuka-d…/register

 

 

 

Dla niezainteresowanych – proponujemy niedługi tekst z tego samego źródła:

 

Czytaj dalej »



Po dłuższej przerwie w odwiedzaniu bloga „Wokół Edukacji”, dziś proponujemy lekturę – najpierw obszernych fragmentów, a w wolniejszej chwili – całego – wczorajszego (21 lutego 2021r.) posta z bloga Jarosława Pytlaka, zatytułowanego „Którędy do zmiany w edukacji?”:

 

 

Za sprawą ”Gazety Wyborczej” każdy może być świadkiem ciekawego sporu, który doskonale wpisuje się w żywą obecnie dyskusję o tym, jak powinna wyglądać współczesna szkoła i jakich zmian potrzebuje. Po jednej stronie występuje Wojtek Gawlik, nauczyciel, działacz edukacyjny (Edu-klaster) – osoba niezwykle aktywna w debacie toczącej się w internecie na ten temat. Po drugiej – Maciej Jakubowski, socjolog oraz ekonomista z cenzusem habilitacji, w swoim czasie współtwórca koncepcji edukacyjnej wartości dodanej (EWD), ekspert w międzynarodowych badaniach prowadzonych pod auspicjami OECD (m.in. PISA), w latach 2012-2014 wiceminister w MEN, a obecnie adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pan Jakubowski jest także szefem Fundacji Naukowej Evidence Institute, prowadzącej m.in. badania młodzieży  pn. „Kompetencje dla przyszłości” oraz ranking „Miejsca przyjazne edukacji” wskazujący samorządy, gdzie edukacja jest na najwyższym poziomie.

 

To pierwszy chyba przypadek, kiedy mało w istocie interesująca szerokie kręgi społeczeństwa kwestia pożądanych kierunków zmian w edukacji znalazła tak szerokie odbicie w popularnym medium. Chwała zarówno „Gazecie”, która wyszła poza powierzchowne prezentowanie tej tematyki, jak i dyskutantom, pokazującym szerokiemu gronu odbiorców odmienne spojrzenia na problem interesujący zazwyczaj tylko specjalistów. Ja ze swej strony pragnę zachęcić Czytelników do zainteresowania się sprawą, bowiem wiek ciemnoty w kręgach zarządzających polską edukację kiedyś się skończy, a wtedy ustalenie sposobu patrzenia na jej problemy stanie się potrzebą chwili, decydującą o kierunku rozwoju, czy może raczej odbudowy. […]  

 

* * *

 

Chronologicznie pierwsza była wypowiedź Macieja Jakubowskiego w wywiadzie przeprowadzonym przez Karolinę Słowik, opublikowanym 16 stycznia br. na łamach wyborcza.pl pod tytułem „Pruska szkoła” nie brzmi jak dobra zabawa, ale daje porządek. Jak uczyć z sensem po feriach (ZOBACZ TUTAJ). Jego główną tezą, którą przytaczam na użytek Czytelników nie posiadających wykupionego dostępu do zasobów tego medium, było stwierdzenie, że badania naukowe świadczą na niekorzyść tak modnych obecnie pomysłów, by w ramach edukacji, także szkolnej, młodzież mogła sama odkrywać świat, korzystając z pomocy nauczyciela jedynie jako przewodnika. Pan Jakubowski podkreślił znaczenie wiedzy nabywanej w procesie systematycznego uczenia się pod kierunkiem nauczyciela, broniąc sensu tego, co określa się dzisiaj, czasem z odcieniem pogardy, metodą podawczą. Wskazał, że w myśl badań naukowych metody, w których uczeń sam odkrywa świat, są mniej skuteczne niż tradycyjne podejście, kiedy nauczyciel prowadzi go krok po kroku ku samodzielności. Wystąpił przy tym w obronie testów, które „według badań są niezwykle skuteczne”. O obecnej podstawie programowej powiedział, że nie wie, czy jest przeładowana, bo nie odbyła się poważna debata na ten temat, jednak jego zdaniem szeroka wiedza ogólna jest podstawą dobrego wykształcenia. Konkludując, skuteczna nauka nie musi być dobrą zabawą, może wydawać się nawet nudna, ale musi być uporządkowana. Nauka przez zabawę wcale bardziej nie motywuje do pracy, za to wywołuje zagubienie, obciąża mózg, a długofalowo może wręcz motywacji zaszkodzić.

 

* * *

Każdy, kto choć trochę poznał poglądy aktywnych rzeczników zmian w edukacji, takich, jak na przykład pani Marzena Żylińska z ruchu „Budzących się szkół”, w powyższym wywodzie zobaczy skrajny konserwatyzm pedagogiczny, kojarzący się z nieciekawą, nieefektywną nauką szkolną, która nie niesie radości, obciąża uczniów ponad siły, powodując ich ogólne zniechęcenie. Nie inaczej odczytał ten wywiad Wojtek Gawlik, który napisał polemikę, zamieszczoną następnie przez redakcję na portalu „Wysokie Obcasy” (ZOBACZ TUTAJ). Najkrócej mówiąc, określił w niej poglądy szefa Evidence Institute jako poruszające i porażające, a już szczególnie myśl, że uczniowie powinni uczyć się krok po kroku, wg planu ustalonego przez nauczyciela. Nazwał to odebraniem im wszelkiego poczucia sprawczości. Nade wszystko zaś zanegował stawianie wiedzy na piedestale, twierdząc, że jest ona „najbardziej ulotnym elementem tego, co składa się na tzw. kompetencje”. […]

 

* * *

 

Drugą rundę rozpoczął Maciej Jakubowski wraz z wiceprezesem Fundacji Evidence Institute Tomaszem Gajderowiczem, ponownie na łamach wyborcza.pl (artykuł tam opublikowany zawiera wybrane myśli ze znacznie bardziej obszernej wypowiedzi, zamieszczonej później na profilu fejsbukowym Fundacji ZOBACZ TUTAJ). Adresatem polemiki jest nie tylko Wojtek Gawlik, ale najwyraźniej także szerokie grono entuzjastów zaangażowanych w zwalczanie „pruskiej szkoły”. Do nich autorzy kierują przesłanie: „Zmieniajmy edukację w oparciu o badania, a nie intuicje, opinie i mody!”.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.szkolawchmurze.pl

 

 

Wczoraj (18 lutego 2021r.) portal EDUNEWS zamieścił artykuł Joanny Krzemieńskiej, zatytułowany „Zmiana pozorowana”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Edukacja to jeden wielki poligon doświadczalny. Od roku, prowadząc zajęcia w trybie zdalnym, wciąż uczymy się tego, jak mogłaby wyglądać nauka na odległość. Bez większego wsparcia systemowego, metodą prób i błędów. Nieustająco rozliczani przez nadzór, rodziców i siebie samych. I gdy już wydaje nam się, że wiemy, jak działać, okazuje się, że jednak nie do końca…

 

Edukacyjny matrix, kto mi zabrał ostatnich jedenaście miesięcy? * […]

 

Pamiętam doskonale pierwsze dni społecznej izolacji. Chaos i dezorganizacja. Pospiesznie wyszukiwane narzędzia. Co godzinę szkolenie z innego programu, miliony koniecznych aplikacji. Wszystko to zaczynało przypominać wyścig: kto zainstaluje więcej aplikacji i z nich skorzysta. Kto zasypie swoich podopiecznych większą liczbą najciekawszych zadań, najbardziej rozwijających ćwiczeń, najlepszych rozwiązań. […]

 

 

Stracony czas

 

Minęły: czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień. Drzwi szkół stanęły przed nami otworem, bo przecież mury nie zarażają i nie ma powodu, by się obawiać. Nieśmiało pojawiały się spostrzeżenia, że za chwilę znów wrócimy wszyscy przed ekrany. Jednak woleliśmy nie przyjmować tego do wiadomości. Trochę na własne życzenie, a trochę powodowani zmęczeniem doświadczeniami wiosennymi, zmarnowaliśmy dany nam na szersze przygotowania czas. Nie wykorzystaliśmy szansy, by przemyśleć, co jest tak naprawdę ważne w edukacji. I zastał na październik, a wraz z nim, powrót do zdalnego nauczania. […]

 

Patrzę na to, co dzieje się w nauczycielskich grupach (media społecznościowe znacznie ułatwiają wymianę myśli i pomysłów, chwała im za to) i zastanawiam się: dokąd zmierzamy? Widoczna jest znacząca zmiana w zakresie wykorzystania zdobyczy technologicznych. Sensownie byłoby zatem uznać, że nastąpiła zmiana, zwrot ku nowoczesności w edukacji. A jednak… Jest to zmiana w dużej mierze pozorowana. Wszak nie o narzędzia w tej nowoczesności chodzi.

 

 

Człowiek, przede wszystkim człowiek

 

Myślę, że tak długo, jak długo na pierwszym miejscu stawiać będziemy technologię, tak długo nie ruszymy z miejsca. Nie potrzebujemy dwudziestu szkoleń z wykorzystania tablicy multimedialnej (nie umniejszając ich roli, bo warto umieć posługiwać się dostępnym sprzętem) czy kolejnych webinariów związanych z aplikacjami. Potrzebujemy rozmowy. Dostrzeżenia, że szkoła to przede wszystkim ludzie. Nie tylko uczniowie (choć jasnym jest, że są oni ważni), ale również nauczyciele. Wszak, kierując się złotą zasadą, najpierw powinniśmy zadbać o siebie, by móc zadbać o innych.

 

Tak sobie myślę, że zjawisko, które obserwujemy obecnie w polskiej edukacji nieco podobne jest to zabawy programami zmieniającymi wygląd (szczerze powiedziawszy, jeden z nich skłonił mnie do powyższych przemyśleń). Dzięki chytrym sztuczkom otrzymujemy całkiem zmieniony, niemal doskonały obraz. […]

 

 

Cały tekst „Zmiana pozorowana” – TUTAJ

 

 

Źródo: www.edunews.p

 

 

 

*Podkreślenia fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE.

 

 

 



27 stycznia 2021 r. wydawnictwo JS & CO Dom Wydawniczy wypuściło na rynek najnowszą, już trzecią, książkę Jarka Szulskiego, zatytułowaną „Nauczyciel z Polski”Oto jak reklamuje ją empik:

 

Pierwsza taka książka o szkole! Zobaczcie, co może się w niej wydarzyć, jeśli otworzymy się na relację i dialog.      I jak piękny może to być kawałek świata…

 


Jarek Szulski – nauczyciel z pasją, współtwórca Akademii Psychologii Przywództwa i autor bestsellerowych powieści „Zdarza się” i „Sor”, powraca z praktycznym poradnikiem i jednocześnie wciągającą opowieścią o miłości do szkoły. Bazując na własnych doświadczeniach, we wzruszający sposób pokazuje drogę dorastania i rozwoju nieco szalonego nauczyciela, dotyka jasnych i ciemnych stron „najpiękniejszego zawodu świata” oraz zachęca do zupełnie nowego kształtowania szkolnej codzienności, tak by każda godzina spędzona z uczniami stała się dla wszystkich niesamowitą przygodą. I udowadnia, że jest to możliwe!

 

Pełen humoru, barwnych anegdot, inspiracji do dalszego rozwoju oraz praktycznych pomysłów na pracę z młodzieżą poradnik, zawiera także szereg rozmów z wybitnymi specjalistami oraz kilkanaście poruszających esejów napisanych przez uczennice i uczniów liceów ogólnokształcących. Całość graficznie spinają ilustracje i doodle 16-letniego Eryka Kiepuszewskiego.[…] WIĘCEJ  – TUTAJ

 

 

Ale my postanowiliśmy udostępnić recenzję tej książki, jaką na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” 7 lutego 2021r. zamieścił dr hab. Stanisław Czachorowski, opatrzywszy ja tytułemNauczyciel z Polski czyli poradnik dla nauczycieli i kandydatów”. Oto jej fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Czytaj dalej »