Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Wczoraj (6 lipca 2021r.) Mikołaj Marcela zamieścił na swoim fejsbukowym profilu tekst, który – choć nie mamy w zwyczaju włączania się w kampanie reklamowe – uznaliśmy, że zamieszczenie go na OE ma swoje merytoryczne uzasadnienie:

·

 

 

11 sierpnia 2021 roku nakładem Wydawnictwa Znak ukaże się szczególnie dla mnie ważna książka: „Selekcje. Jak szkoła niszczy ludzi, społeczeństwa i świat”.

 

Szkoła przez ostatnie dwa stulecia tak mocno wrosła w naszą świadomość, że trudno nam sobie wyobrazić bez niej świat. A może właśnie to powinniśmy obecnie zrobić? Wierzymy, że szkoła ma zbawienny wpływ na ludzi, niweluje nierówności społeczne i przyczynia się do postępu świata. Jest jednak dokładnie na odwrót. To ona w dużym stopniu sprawia, że ludzie są nieszczęśliwi. To ona prowadzi społeczną selekcję i czyni świat coraz gorszym miejscem do życia. Szkoła pod wieloma względami uczy nas uległości, bierności, posłuszeństwa, rywalizacji oraz pracy pod przymusem. To również przez nią najczęściej zapominamy, kim jesteśmy, i przestajemy być sobą

.Szkoła jest instytucją stworzoną w konkretnym czasie i dla realizowania określonych celów. To produkt świata, który właściwie już przeminął. Dziś – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – potrzebujemy zupełnie innego myślenia o szkole i jej roli w naszym życiu. By jednak nie popełnić dotychczasowych błędów, powinniśmy najpierw zrozumieć, jak niszczy ona ludzi, społeczeństwa i świat. Bez tego nie ma co liczyć na jakąkolwiek zmianę.

 

Selekcje. Jak szkoła niszczy ludzi, społeczeństwa i świat” to opowieść o pięknej idei, jaką jest szkoła. Idei, która w toku naszej historii została pod wieloma względami wypaczona. Z czegoś, co powinno służyć naturalnemu rozwojowi i uczeniu się, przekształciła się w instytucję szkodzącą fizycznie i psychicznie uczniom, nauczycielom, dyrektorom szkół i rodzicom, oraz ekonomicznie, politycznie i kulturowo naszym społeczeństwom i całemu światu. To opowieść o procesach i mechanizmach, które ukształtowały szkołę w ostatnich stuleciach, ale także o tym, jak szkoła jako instytucja w dużej mierze kształtuje ze szkodą dla nas wszystkich nasze myślenie w zakresie ekonomii, polityki, kultury i społeczeństwa.

 

To w również książka o kluczowej dla mnie triadzie: edukacja-praca-szczęście. Triadzie, w której szczególną rolę odgrywa szkoła. W szkole uczymy się myśleć o edukacji, pracy i szczęściu w bardzo konkretny sposób – dodajmy, że w sposób wyniszczający dla nas, naszego społeczeństwa i całego świata. I według mnie tak długo, jak odejdziemy od dotychczasowego wyobrażenia o szkole i jej roli w życiu każdego człowieka, tak długo będziemy reprodukować większość problemów, z którymi przychodzi nam się mierzyć w dorosłym życiu.

 

W końcu to opowieść o nas, ludziach. O tym, na czym opierają nasze przekonania dotyczące natury ludzkiej i jak kształtowane są one przez szkołę. I jak zmiana szkoły może pomóc w zmianie tego, jak postrzegamy człowieka i jego możliwości.

 

Selekcje. Jak szkoła niszczy ludzi, społeczeństwa i świat” to efekt wieloletnich lektur, przemyśleń i rozmów. Całość utrzymana jest w duchu książek Yuvala Noaha Harariego czy Rutgera Bregmana. Na bibliografię składa się blisko 150 pozycji z zakresu psychologii, socjologii, pedagogiki, filozofii, ekonomii oraz wiedzy o kulturze i literaturze. 11 sierpnia oddam więc w Wasze ręce z pewnością jedną z moich najważniejszych książek. I oddam ją w momencie szczególnym – tuż przed początkiem nowego roku szkolnego, który może być przecież rokiem przełomowym dla całej edukacji. To będzie więc idealna lektura na czas wolny o szkole jako czasie wolnym.

 

Książkę możecie już zamawiać w przedsprzedaży m.in. – TUTAJ

 

 

Źródło: www.facebook.com/mikolaj.marcela/

 



Nie po raz pierwszy zdarza się taka „równoległość myślenia” – redaktora OE i Kolegi Pytlaka. Jak wiecie – wczorajszy felieton Włodzisława Kuzitowicza zamieszczony został ok. godziny 15:30, zaś Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu tekst „Edukacja a wybory, czyli w oczekiwaniu na Gandalfa” (którego fragmenty poniżej udostępnimy) – o godz. 18:52. Obaj autorzy o tym co ten drugi pisze nie wiedzieli…

 

Różnica polega na formie wypowiedzi (felieton i „blogerski” esej), a przede wszystkim na rozmiarze – tekst Kuzitowicza liczy 3 106 znaków, a Pytlaka 19 216! Ale łaczy je jedna myśł, którą tak zapisał Jarosław Pytlak: „Edukacja jest dziedziną życia społecznego, w naszym kraju zupełnie nieistotną dla polityków”.

 

Oto wybrane akapity tekstu Jarosława Pytlaka; fragmenty, które uznaliśmy za ważkie zaznaczyliśmy kolorem niebieskim:

 

 

Edukacja a wybory, czyli w oczekiwaniu na Gandalfa

 

Edukacja jest dziedziną życia społecznego, w naszym kraju zupełnie nieistotną dla polityków, nawet jeśli werbalnie podkreślają jej znaczenie. Kiedy posiadanie władzy stanowi cel sam w sobie, a decyzje polityczne podejmuje się pod dyktando wyników sondaży, nauczyciele są po prostu zbyt mało atrakcyjną grupą elektoratu. W Prawie i Sprawiedliwości wiedzą, że w większości nie głosują oni na prawicę, a kupować ich nie warto, bo musiałoby to dużo kosztować, bez gwarancji sukcesu. Opozycja na lewo od PiS słusznie zakłada, że głosy tego światopoglądowo lewicowego lub liberalnego środowiska ma zagwarantowane bez żadnych nakładów, nawet bez dopieszczania. […]

 

Chociaż życie partii oraz aktywność przywódców pulsują dzisiaj od sondażu do sondażu, to wciąż jeszcze, jak sądzę, istnieje pewne zapotrzebowanie na ich programy działania. Niewielkie, w dobie powszechnej tabloidyzacji myślenia, ale wciąż tlące się, i dobrze, bo pod wpływem badania chwilowych opinii wyborców trudno podejmować działania, których perspektywa czasowa powinna sięgać dziesięcioleci.

 

Niestety, jedyny konkretny program w zakresie edukacji, jaki obecnie funkcjonuje w życiu politycznym, posiada rządząca prawica. Zdaje się ona nie lekceważyć tej sfery życia tak bardzo jak inne ugrupowania, i najwyraźniej wierzy, że możliwe jest wykorzystanie jej do budowy nowego społeczeństwa (i elektoratu). Nie ma znaczenia, że w odczuciu wielu program PiS-u w połączeniu z pandemią oznacza dla edukacji ucieleśnienie ludowego lamentu: „Jak nie zaraza, to przemarsz wojsk!”. W polityce liczy się skuteczność. Czarna sotnia ministra Czarnka konsekwentnie dąży do przebudowy polskiej oświaty na modłę katolicko-narodową. Wszelka autonomia i tendencje liberalne, pogardliwie określone mianem lewactwa, zostają wyklęte i za pomocą kolejno wprowadzanych aktów prawnych mają zniknąć z systemu. Jak dotąd, działania te spotykają się częściej z podszytym rezygnacją niedowierzaniem, aniżeli jakimś oporem, bardzo trudnym zresztą w sytuacji całkowitej dominacji rządzącego ugrupowania politycznego.

 

Tymczasem po stronie opozycji nie ma programów alternatywnych, tworzonych z myślą o wyborach i z wiarą, że po zwycięstwie będzie możliwe wprowadzenie ich w życie. Jakiś czas temu podjęła próbę w tym zakresie posłanka Koalicji Obywatelskiej, Kinga Gajewska, a ostatnio senator Joanna Senyszyn. W obu przypadkach brakuje jednak widocznego zainteresowania władz ugrupowania, a gotowy raport zespołu działającego pod patronatem pani Gajewskiej od kilkunastu miesięcy bezproduktywnie zalega w jakiejś szufladzie.

 

Jeśli chodzi o inną ważną siłę polityczną po stronie opozycji, Stowarzyszenie „Polska 2050” Szymona Hołowni, to w ciągu roku od wyborów prezydenckich, w których zaistniał jego przywódca, nie ogłosiło ono żadnego programu dla edukacji. Wśród 23 osób zaplecza intelektualnego – Instytutu „Strategie 2050”, prezentowanych na stronie internetowej, obok wielu prawników, specjalistów z zakresu administracji i samorządności, lekarzy, znajduje się jeden tylko ekspert związany z edukacją, Przemysław Staroń. Postać to ze wszech miar pozytywna, Nauczyciel roku 2018, ale jego osamotnienie zdaje się potwierdzać, że edukacja i w tym gronie nie ma wystarczającej rangi. […]

 

Dzieląc się z Czytelnikiem refleksjami stawiam przed sobą w tym miejscu dwa cele. Po pierwsze, chcę pokazać polityczny kontekst edukacji, który umyka wielu entuzjastom, nawołującym żeby robić swoje i zmieniać rzeczywistość oddolnie. Zmiany na lepsze są oczywiście możliwe, choć tylko w skali lokalnej, jednak dobrze mieć świadomość, że obecna władza zrobi wszystko, żeby im zapobiec. Cel drugi, to podsuflowanie politykom opozycji, że warto nieco bardziej przyłożyć się do stworzenia realnego programu dla edukacji. Na wszelki wypadek – wyborczego zwycięstwa.

 

Czytaj dalej »



W minioną niedzielę (27 czerwca 2021r.) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu tekst, który powinien przeczytać nie tylko każdy człowiek, który w jekikolwiek sposób jest związany z polskim systemem szkolnym, ale także każdy, komu bliskie są ideały wolności, demokracji i równych praw dla wszystkich obywateli.

 

Nie będziemy publikować tego tekstu we fragmentach – ważne są w nim wszystkie akapity. Większość wyróżnionych pogrubioną czcionką fragmentów (z wyjątkiem określeń skutków wprowadzanych regulacji) – redakcja OE:

 

Foto:www.google.com

 

Jarosław Pytlak 

 

 

Gol do szatni

 

Niech Czytelnika nie zmyli futbolowy tytuł – rzecz nie będzie o sporcie. I w ogóle nie będzie to lektura lekka, łatwa i przyjemna, a wręcz przeciwnie. Jak niemal wszystko, co ostatnio dotyczy polskiej edukacji…

 

Opiszę tutaj problem, który bezpośrednio dotyczy tylko niewielkiej części środowiska oświatowego i wielu Czytelnikom może wydać się mało ważny. Tymczasem jest on bardzo istotny. Jestem przekonany, że dzisiaj wszyscy w polskiej oświacie tkwimy niczym żaby w coraz szybciej podgrzewanej kąpieli. Ja już czuję gorąco. Chcę przestrzec bardziej ciepłolubnych, że jeśli nic się nie zmieni, wkrótce będziemy ugotowani.

 

x           x           x

 

Golem do szatni określa się w piłkarskim żargonie bramkę strzeloną w samej końcówce pierwszej połowy meczu. Często ustawia ona dalszą rywalizację. Zdobywców uskrzydla, wywołując podczas przerwy nastrój euforii. Ich przeciwników przybija, fatalnie wpływając na atmosferę w szatni.

 

Z perspektywy dyrektora szkoły kończący się rok pracy mogę porównać do pierwszej połowy meczu. Zmęczony, wręcz udręczony zdalnym nauczaniem, zagrożeniem zdrowotnym, kalejdoskopem kwarantann i zmienianych niemal co tydzień planów zajęć, rzeszą uczniów i nauczycieli, o których trzeba się troszczyć, z radością witam wakacyjną przerwę. Wiem, że czeka mnie potem jeszcze druga połowa rozgrywki, czyli zadanie wprowadzenia szkoły na jako-tako stabilne tory i uporządkowania tysiąca i jednej spraw zaburzonych podczas pandemii.

 

W tej piłkarskiej metaforze moim przeciwnikiem nie jest bynajmniej koronawirus, ale… minister edukacji i nauki, co może zdziwić tylko kogoś, kto nie zna polskich realiów. Nie gramy w jednym zespole, choć mógłby nas połączyć wspólny wysiłek walki z COVID-19. Minister Czarnek preferuje jednak inną rozgrywkę, więc po z górą trzydziestu latach wprowadzania w życie wolnościowej i humanistycznej wizji edukacji ścieram się dzisiaj z jej sztywno sformatowanym przez obecne władze wyobrażeniem – narzędzia kształtowania bezwolnych mas przyszłego narodowego elektoratu.

 

Przez długie miesiące pandemii panowała równowaga: rozgrywałem kolejne akcje po swojemu, z grubsza stosując się do narzuconych reguł gry, zaś członkowie przeciwnej drużyny – urzędnicy z ministerstwa i kuratorium – nie pomagali, ale też nie przeszkadzali specjalnie, grając jakby w równoległej rzeczywistości. Jednak w miarę zbliżania się końca roku szkolnego napór przeciwnika wzrósł. W pewnym momencie nie było dnia, by pan minister nie ogłosił kolejnego swojego pomysłu: a to zmian w liście lektur, a to nałożenia obowiązku wyboru religii lub etyki, bez prawa rezygnacji z obu tych zajęć. Zapowiedział zmianę zasad konkursowego wyboru dyrektorów szkół publicznych, sprowadzającą się do oddania decyzji w ręce kuratora, a także zaostrzenie zasad nadzoru pedagogicznego, z groźbą bezapelacyjnego usuwania dyrektora ze stanowiska na podstawie urzędniczej decyzji, i wykreślania z ewidencji szkoły niepublicznej, nie dość skutecznie wdrażającej zalecenia pokontrolne. Wszystkie te ataki – a było ich jeszcze więcej – podkopywały moją obronę, tym bardziej, że po powrocie do stacjonarnej nauki miałem w szkole na głowie szereg codziennych problemów, absorbujących czas i uwagę. A decydująca akcja nastąpiła tuż przed wakacyjną przerwą. Ogłoszono projekt ustawy wpisującej do „Prawa oświatowego” sankcje karne dla dyrektorów placówek oświatowych.

 

To był gol strzelony mi do szatni.

x           x          x

 

Źródło: screen ze strony www.glos.pl

 

Proponowana zmiana nie jest wielka objętościowo. Wprowadza przepis karny, ujęty w dwóch punktach (dla ścisłości dodajmy, że identyczne sankcje wprowadza jeszcze w dwóch innych ustawach – o opiece nad dziećmi do lat 3 oraz o pieczy zastępczej).

 

Rozdział 10

Przepis karny

Art. 188a. 1. Kto, kierując jednostką organizacyjną wymienioną w art. 2 pkt 1-8, przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w zakresie opieki lub nadzoru nad małoletnim, czym działa na szkodę tego małoletniego,

podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

2. Jeżeli następstwem czynu określonego w ust. 1 jest śmierć małoletniego, ciężki uszczerbek na jego zdrowiu lub doprowadzenie małoletniego do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności,

sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

 

Przywołany art. 2 pkt 1-8 Prawa Oświatowego wymienia wszystkie typy placówek dla dzieci i młodzieży, a zatem nowy przepis dotyczy wszystkich ich dyrektorów. Grupa to relatywnie nieduża, licząca mniej niż 10% ogółu zatrudnionych w systemie edukacji. Niezbyt popularna, bo z różnych przyczyn często bywająca na kursie kolizyjnym z nauczycielami i rodzicami uczniów, a i dość hermetyczna, bowiem dyrektor zawsze jednoosobowo odpowiada za całokształt funkcjonowania placówki, co nie sprzyja rozwijaniu przyjacielskich relacji z otoczeniem. Stąd już tylko krok do obojętnego przejścia przez społeczeństwo do porządku dziennego nad projektowaną ustawą. W końcu – pomyśli ktoś – jeśli dyrektor „przekracza uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków w zakresie opieki i nadzoru, czym działa na szkodę dziecka”, godne to i sprawiedliwe, by został ukarany.

 

Zanim wyjaśnię, dlaczego uważam ten przepis za niebezpieczny, zajrzyjmy do oficjalnego uzasadnienia projektu ustawy. * Liczy aż 18 stron, ale po jego przeczytaniu mogę na użytek Czytelnika streścić zawarty tam wywód w kilku zdaniach. Otóż potrzebne jest podjęcie niezwłocznych działań legislacyjnych, aby załatać istotną lukę prawną. Mianowicie dyrektorzy placówek niepublicznych w świetle kodeksu karnego nie są funkcjonariuszami publicznymi i jako tacy nie podlegają sankcjom przewidzianym w tym kodeksie za niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień. A że taka regulacja jest niezbędna, świadczyć ma przywołany w uzasadnieniu przykład (faktycznie bulwersujący i swego czasu głośny w mediach – przyp. JP), kiedy to owa luka nie pozwoliła ukarać osoby zarządzającej placówką, w której doszło do przestępstwa.

 

Czytaj dalej »



W pierwszym dniu wakacji, w miejsce tekstu podsumowującego zakończony, trudny bo nietypowy, rok szkolny, proponujemy obejrzenie filmowej relacji z przeprowadzonej przez „Fundację Batorego” * debaty online, która odbyła się 22 czerwca. My dowiedzieliśmy się o niej na fanpage „Ja, Nauczyciel”, gdzie została udostępniona. Oto tekst, którym ów zapis został poprzedzony:

 

 

Alarm dla szkoły!

 

Przygotowywane przez Ministerstwo Edukacji i Nauki zmiany w prawie oświatowym, zagrażają jakości pracy szkoły, stabilności i niezależności nauczania i wychowania oraz autonomii szkoły ograniczone zostanie prawo rodziców do wpływu na ofertę programową szkoły, a samorządy lokalne i inne organy prowadzące szkoły stracą wpływ na funkcjonowanie swoich placówek.

 

Konieczne jest publiczne mówienie o tych zagrożeniach. Dlatego też postawiliśmy zorganizować dyskusję z udziałem środowisk nauczycielskich, przedstawicieli i przedstawicielek organizacji społecznych zajmujących się edukacją, samorządowców i osób piszących na temat szkoły.

 

                   W dyskusji udział biorą:

 

Sławomir Broniarz (prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego)

Joanna Cieśla (tygodnik Polityka)

Renata Czaja-Zajder (Inicjatywa Protest z Wykrzyknikiem)

Magdalena Czarzyńska-Jachim (wiceprezydentka Sopotu)

Iga Kazimierczyk (Fundacja „Przestrzeń dla edukacji”)

Dorota Łoboda (Radna m.st. Warszawy, przewodnicząca Komisji Edukacji).

 

Spotkanie prowadzi Edwin Bendyk (prezes Fundacja Batorego)

 

 

Już w dniu debaty okazało się, że dołączył do jej uczestników Artur Urbański – wiceprezydent Elku

 

 

 

Zapis debaty „Alarm dla szkoły” TUTAJ

Relacja zaczyna się od 9’30” nagrania i trwa 1 godzinę i 40 minut.

 

 

*Odsyłamy także na fanpage „Fundacji Batorego”, gdzie można przeczytać i zobaczyć wiele innych tekstów i materiałów, dotyczących aktualnych problemów edukacji – TUTAJ

 




Screen z nagrania filmowego – plik na You Tube

 

 

Już przedwczoraj – we wtorek 22 czerwca – Roman Leppert zapraszał na swoim profilu do oglądania „na żywo” spotkania z Marzeną Kędrą:

 

W przedostatniej czerwcowej odsłonie „akademickiego zacisza” będę gościł Panią Marzenę Kędrę – dyrektorkę Publicznej Szkoły Podstawowej Cogito w Poznaniu.

 

Pani Marzenie bliska jest pedagogika Celestyna Freineta. Z niej czerpie radość i siły do budowania lepszej szkoły. Przewodniczy Krajowemu Zespołowi Koordynacyjnemu Stowarzyszenia Animatorów Pedagogiki C. Freineta.

 

Moja Rozmówczyni została uhonorowana tytułami: Profesora Oświaty, Nauczyciela Roku 2012, Ambasadora Innowacyjnych Idei i Praktyk Pedagogicznych, Dyrektora Roku 2010. Jest autorką i realizatorką wielu projektów oraz innowacji pedagogicznych, w tym programów nauczania nagrodzonych w ogólnopolskich konkursach.

 

Punktem wyjścia do naszej rozmowy, z cyklu #wczorajprzeczytane, będzie opublikowana właśnie książka „Cogito – szkoła z własnym obliczem” (Oficyna Wydawnicza IMPULS, Kraków 2021), której Pani Marzena jest autorką.

 

Transmisja spotkania odbędzie się na moim facebookowym profilu…

 

 

Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/

 

 

Ciekawe, że zabrakło w tej informacji podania terminu owego wydarzenia. Bo też było ono skierowane do stałych bywalców „akademickiego zacisza”, którzy wiedzieli, że będzie to w środę 23 czerwca o godzinie 19:00.

 

Jak wiadomo – w tym czasie rozpoczynała się druga połowa meczu Polska – Szwecja w eliminacjach grupy E „EURO 2020”. Mając to na uwadze, wszystkim którzy będąc jednocześnie kibicami zmian w polskich szkołach i kibicami piłkarskiej reprezentacji Polski wybrali oglądanie transmisji meczu, a którzy teraz żałują tej decyzji, proponujemy obejrzenia zapisu filmowego rozmowy prof. dr hab. Romana Lepperta z Marzeną Kędrą – dyrektorką Publicznej Szkoły Podstawowej Cogito w Poznaniu

 

 

O COGITO (czyli szkole z własnym obliczem) z Marzeną Kędrą – plik na You Tube – TUTAJ

 

 



To dzięki temu, że zajrzeliśmy na portal EDUNEWS, dowiedzieliśmy, iż 12 czerwca Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu „Oś Świata” tekst, zatytułowany „Czy nauczyciel może przeprosić ucznia?”. Bijąc się piersi, że sami nie uczyniliśmy tego pierwsi zaniedbując odwiedzanie tego bloga, śpieszymy udostępnić ów post naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, bo może – jeśli ktoś z nich robiąc sobie przy tej okazji rachunek sumienia i znalazłszy powód do tego we własnych kontaktach z uczniami – będzie miał jeszcze możliwość to uczynić – przed wakacyjnym rozstaniem się z nimi.

 

Zamieszczamy tekst bez skrótów – wycięcie fragmentów zaburzyłoby klarowność wywodu:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Czy nauczyciel może przeprosić ucznia?

 

Na pewno powiecie – tak oczywiście, że może. Ale czy często to robi?

 

W kontaktach międzyludzkich, w szkole, można popełniać pomyłki, można być niesprawiedliwym, można kogoś skrzywdzić. Tego nie daje się uniknąć.

 

Bardzo rzadko uczeń ośmieli się zwrócić uwagę nauczycielowi, że poczuł się potraktowany lekceważąco. Jednak, jeśli uczeń zdecyduje się zwrócić ci uwagę, to nadarza się świetna okazja, aby się dowiedzieć, dlaczego poczuł się źle potraktowany. Jeśli natychmiast zaczniesz zaprzeczać, że przecież nic takiego się nie stało, to niczego się nie dowiesz, bo uczeń się spłoszy i pomyśli, że  dorosły nigdy go nie zrozumie.

 

Możesz po prostu zapytać: „Powiedz mi, co zrobiłem, że cię zdenerwowałem”. Możliwe, że podczas lekcji niewinnie zażartowałeś, powiedziałeś coś za bardzo osobistego i nie spodziewałeś się, że to urazi ucznia, a jednak….

 

Weźmy przykład: Niewinny żart w postaci powiedzenia do ucznia: „Nie martw się, jaki stopień otrzymasz, jak zawsze będzie to blisko 5”, może być dla ucznia urazowy. Zapytany uczeń może wyjaśnić, że rozumie, że to był żart, ale on bardzo dużo wysiłku wkłada w naukę i poczuł, że to zostało zlekceważone.

 

Możesz wtedy powiedzieć do ucznia: „Tak mi przykro, że sprawiłem, że tak się poczułeś. Obiecuję, że będę bardziej uważał na swoje żarty. Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś.”

 

Jedno zdanie, a tak wiele zmienia.

 

Gdyby nauczyciel powiedział: „Och, przecież to był tylko żart, nie miałem nic złego na myśli”. To nikła nić porozumienia by się zerwała. Uczniowie powinni poczuć, że traktujemy ich z szacunkiem, jak osoby dorosłe. Nawet małe dzieci mają do tego prawo.

 

Czasami uczniowie po przeprosinach wycofują się mówiąc: „W porządku, nic się nie stało”. Są zszokowani, że ktoś dorosły przeprasza. Dobrze jest wytrzymać tę chwilę i powiedzieć: „Nie, nie jest w porządku To było niepotrzebne i niegrzeczne z mojej strony”.

 

Przypomnij sobie swoje czasy szkolne, czy jakiś nauczyciel cię kiedykolwiek przeprosił?

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (17 czerwca 2021r.) na fanpage „Fundacji Batorego” zamieszczono takie oto zaproszenie:

 

 

W projekcie ustawy dotyczącej zmian w prawie oświatowym Ministerstwo Edukacji i Nauki planuje zwiększenie roli kuratorów, którzy będą mogli swobodnie zwalniać dyrektorów. Dla rodziców, dzieci i nauczycieli oznacza to zagrożenie dla jakości pracy szkoły, stabilność i niezależności nauczania i wychowania.

 

Posłuchaj rozmowy z Zofią Grudzińską (Fundacja „Przestrzeń dla edukacji” oraz ruch Obywatele Dla Polski ), nauczycielką i psycholożką o konsekwencjach proponowanych zmian w najnowszym podcaście:

 

 

Rozmowa z Zofią Grudzińską: „Powrót do centralistycznej i przemocowej szkoły z PRL?” TUTAJ

 

 

Źródło: www.facebook.com/FundacjaBatorego/

 

 



 

 

Wczoraj ( 16 czerwca 2021r.) podczas konferencji online został zaprezentowany raport „Między pasją a zawodem. Raport o statusie nauczycielek i nauczycieli w Polsce 2021”, który przygotowała Fundacja Orange. Poniżej prezentujemy kilka diagramów i fragmentów z tej publikacji, zachęcając do zapoznania się z pełną wersją owego raportu – link do pliku PDF w załączeniu:

 

[…]

 

Badanie zrealizowano w okresie marzec–kwiecień 2021 roku. Składało się z dwóch części:Badanie ilościowe zostało przeprowadzone w grupach docelowych: nauczyciele szkół pod-stawowych i ponadpodstawowych, rodzice dzieci uczęszczających do szkół podstawowych i ponadpodstawowych, uczniowie szkół ponadpodstawowych, techniką wywiadów online (CAWI) na łącznej próbie 1446 osób. Dobór do badania miał charakter celowy: w ramach każdej grupy próba kontrolowana była ze względu na wybrane parametry (m.in. typ szkoły oraz płeć respondenta), których źródłem były dane GUS. Zastosowany sposób doboru daje wysoką reprezentatywność wyników dla badanych grup docelowych.Badanie jakościowe zostało przeprowadzone metodą pogłębionych wywiadów indywidualnych (IDI) z nauczycielami szkół podstawowych i ponadpodstawowych, rodzicami dzieci uczęszczających do szkół podstawowych i ponadpodstawowych, uczniami szkół ponadpodstawowych oraz dyrektorami szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Badani zróżnicowani byli pod względem miejsca zamieszkania. Łącznie zrealizowano 20 około półtoragodzinnych wywiadów. […]

 

 

78% nauczycieli czuje satysfakcję z wykonywanej pracy. Takiemu samemu odsetkowi nauczycieli towarzyszą w pracy pozytywne emocje. Tylko 25% z nich deklaruje, że dziś zdecydowaliby się na wybór innego zawodu

 

 

 

Czytaj dalej »



 

Wczoraj (15 czerwca 20-21r.) na blogu Eduopticum, prowadzący go Robert Raczyński zamieścił nowy post: „Glottomity* metodyczne,…”. Ze względu na rozmiary tego tekstu zamieszczamy jedynie jego fragmenty, odsyłając po pełną wersję do źródła:

 

Na temat oświatowej mitologii pisałem już wielokrotnie i raczej pogodziłem się już z jej fatalną siłą, wynikającą z głęboko ludzkiej potrzeby snucia i słuchania terapeutycznych opowieści, baśni, oferujących cudowne i proste sposoby rozwiązywania skomplikowanych problemów. Baśnie i padania spełniają ważną rolę w życiu społecznym homo sapiens, nie wydaje mi się jednak, by na nich właśnie należało opierać jego organizację w XXI wieku. Niestety, mam wrażenie, że współczesne społeczeństwo coraz bardziej skłania się ku myśleniu magicznemu, które zwykliśmy kojarzyć raczej ze stereotypem Średniowiecza, niż z epoką Internetu. Paradoksalnie, upowszechnienie komunikacji totalnej wzmacnia ten trend. Sama możliwość lub pozory „dialogu” zastępują ludziom proces wyciągania wniosków z interakcji i utwierdzają ich w przekonaniu, że kliknięcie w wyszukiwarkę, przeczytanie komentarza na jakimś blogu, czy forum załatwia sprawę – na wszystko jest odpowiedź, szybka i tania pigułka, remedium na całe zło.

 

Nieprzebrana mnogość odpowiedzi na wszelkie pytania powoduje zobojętnienie lub prowokuje większość ludzi do przyjęcia postawy bezkrytycznej wszystkie głosy stają się równocenne. Na dłuższą metę jednak, na swój dość prymitywny, ale od milionów lat skuteczny sposób, mózg homininów opiera się takiemu ponowoczesnemu myśleniu – głęboko w jego strukturze, zakodowany jest dający poczucie bezpieczeństwa trybalizm. Skoro wszystko jest równie ważne i równie prawdopodobne, dlaczego odpowiedź, która z jakichś względów bardziej odpowiada mnie i moim znajomym nie może być lepsza i „prawdziwsza” od innych? Plemienność każe wybrać sobie subiektywnie atrakcyjną bańkę informacyjną i znaleźć się w bezpiecznym, swojskim, choć z konieczności zamkniętym kręgu, izolującym od reszty coraz szybciej rozszerzającego się wszechświata narracji. Dotyczy to również edukacji. Także tej bliskiej mi, językowej.

 

Co jakiś czas (na ogół w momentach kulminacyjnych roku szkolnego), w sieci pojawiają się alarmistyczne teksty, sugerujące, że w nauczaniu języków źle się dzieje. Bardzo często są to dość rzeczowe analizy, którym trudno zarzucić nierzetelność. Na ogół trafnie punktują one wszelkie szkolne niedociągnięcia, diagnozują nauczycielskie błędy oraz suflują proste i oczywiste (a jakże) rozwiązania. Problem z tymi „rozwiązaniami” polega na tym, że niemal zupełnie odcięte są od tła, na które składają się zjawiska biologiczne, społeczne, polityczne, socjologiczne, ekonomiczne i wiele innych – jednym słowem, „abstrahują od układu odniesienia”. Ich naturalnym środowiskiem są właśnie internetowe fora oświatowych koperników, co raz to wstrzymujących jakieś zmurszałe słońce pruskiej edukacji i poruszających ziemię nowego paradygmatu, blogi i książki wieszczy zawsze przyszłej szkolnej zmiany, niezliczone konferencje belferskiego chciejstwa i urzędowego optymizmu, szkolenia z półprawd, szamaństwa i pseudonauki oraz teatrzyk lekcji pokazowych, którego repertuar składa się wyłącznie z premier. […]

 

Wypadałoby w tym miejscu zadać sobie pytanie o źródło mojego przekonania o zmitologizowaniu koncepcji współczesnej edukacji, której gałąź lingwistyczna, jak mi się wydaje, przoduje w liczbie narosłych nieporozumień i nadinterpretacji. Może po prostu powielam mit o znaku przeciwnym? Może zamknąłem się, chętnie i dobrowolnie, w jednej z tysięcy komór pogłosowych, w których entuzjaści baśni dowolnej ochoczo lajkują swoje wymysły i przybijają wirtualne piątki, zwierając szeregi przeciw myślącym inaczej? Trzeba przyznać, że jest to możliwe, ale z kilku względów niezbyt prawdopodobne. […]

 

Czytaj dalej »



Screen z filmowej relacji wywiadu Dariusza Piontkowskiego w Radiu Z – plik You Tube.

 

 

Wczoraj (14 czerwca 2021r. dziennik „Rzeczpospolita” zamieścił tekst, oparty na wywiadzie jakiego wiceminister Dariusz Piontkowski udzielił w Radiu Z, zatytułowany Piontkowski: Edukacja seksualna? Nie widzę potrzeby”. Poniżej prezentujemy fragmenty tego materiału; podkreślenia i pogrubienia  – redakcja OE:

 

Religia albo etyka obowiązkowe? W pewnym sensie tak. Ci, którzy nie są wyznawcami żadnej religii, wybieraliby etykę mówił w radiu ZET wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski. Wiceszef resortu tłumaczył m.in. decyzję o rozszerzeniu kompetencji kuratorów oświaty.

 

Skoro uznajemy, że najważniejszą funkcją szkoły jest funkcja edukacyjna oraz wychowawcza, wydaje się oczywiste, że kurator powinien mieć nieco silniejszą pozycję, niż samorząd, który odpowiada za warunki techniczne i organizację szkoły – uważa wiceminister Piontkowski.

 

Kuratorzy mają mieć też prawo decydowania o tym, jakie zajęcia pozalekcyjne będą mogły się w szkołach odbywać i jakie organizacje mogą je prowadzić. […] Piontkowski zapewnił, że proponując tę zmianę resort zareagował jedynie na prośby rodziców którzy wskazywali na konieczność istnienia bariery „wobec organizacji, które rodzice niechętnie widzą w szkołach i wobec pomysłów niektórych samorządów, które z jednej strony mówią, że nie mają pieniędzy, a z drugiej próbują wprowadzać różne programy i zmuszać, by rodzice czy dzieci uczestniczyli” – mówił były minister. […]

 

Piontkowski wypowiedział się również na temat pomysłu, by w szkołach uczniowie mieli obowiązek wyboru i uczestniczenia albo w lekcjach religii, albo etyki. […] Wiceminister skłania się ku takiemu rozwiązaniu, bo szkoła powinna wzmocnić swoją rolę wychowawczą, i wychowywać młodych ludzi na dobrych obywateli.

 

W resorcie rozważana jest również opcja wprowadzenia religii jako dodatkowego przedmiotu na maturze: […] Wiceszef resortu nie widzi natomiast powodu, aby w placówkach oświatowych odbywały się zajęcia dotyczące np. mniejszości seksualnych. Tłumaczy, że „większość z nas jest heteroseksualna” i „nie afiszuje się swoimi preferencjami seksualnymi. Nie widzę powodów, by w szkołach w nadmierny sposób, zbyt często mówić o tej sferze – uważa.

 

Nie widzi też „specjalnej potrzeby wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej. Większość rodziców, czy dorosłych uczniów na razie nie korzysta z możliwości chodzenia na przedmiot pt. „wychowanie do życia w rodzinie” – uzasadnia Dariusz Piontkowski.

 

 

Cały artykuł „Piontkowski: Edukacja seksualna? Nie widzę potrzebyTUTAJ

 

 

Źródło: www.rp.pl

 

 

*Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustawTUTAJ