Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

 

Wczoraj ( 16 czerwca 2021r.) podczas konferencji online został zaprezentowany raport „Między pasją a zawodem. Raport o statusie nauczycielek i nauczycieli w Polsce 2021”, który przygotowała Fundacja Orange. Poniżej prezentujemy kilka diagramów i fragmentów z tej publikacji, zachęcając do zapoznania się z pełną wersją owego raportu – link do pliku PDF w załączeniu:

 

[…]

 

Badanie zrealizowano w okresie marzec–kwiecień 2021 roku. Składało się z dwóch części:Badanie ilościowe zostało przeprowadzone w grupach docelowych: nauczyciele szkół pod-stawowych i ponadpodstawowych, rodzice dzieci uczęszczających do szkół podstawowych i ponadpodstawowych, uczniowie szkół ponadpodstawowych, techniką wywiadów online (CAWI) na łącznej próbie 1446 osób. Dobór do badania miał charakter celowy: w ramach każdej grupy próba kontrolowana była ze względu na wybrane parametry (m.in. typ szkoły oraz płeć respondenta), których źródłem były dane GUS. Zastosowany sposób doboru daje wysoką reprezentatywność wyników dla badanych grup docelowych.Badanie jakościowe zostało przeprowadzone metodą pogłębionych wywiadów indywidualnych (IDI) z nauczycielami szkół podstawowych i ponadpodstawowych, rodzicami dzieci uczęszczających do szkół podstawowych i ponadpodstawowych, uczniami szkół ponadpodstawowych oraz dyrektorami szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Badani zróżnicowani byli pod względem miejsca zamieszkania. Łącznie zrealizowano 20 około półtoragodzinnych wywiadów. […]

 

 

78% nauczycieli czuje satysfakcję z wykonywanej pracy. Takiemu samemu odsetkowi nauczycieli towarzyszą w pracy pozytywne emocje. Tylko 25% z nich deklaruje, że dziś zdecydowaliby się na wybór innego zawodu

 

 

 

Czytaj dalej »



 

Wczoraj (15 czerwca 20-21r.) na blogu Eduopticum, prowadzący go Robert Raczyński zamieścił nowy post: „Glottomity* metodyczne,…”. Ze względu na rozmiary tego tekstu zamieszczamy jedynie jego fragmenty, odsyłając po pełną wersję do źródła:

 

Na temat oświatowej mitologii pisałem już wielokrotnie i raczej pogodziłem się już z jej fatalną siłą, wynikającą z głęboko ludzkiej potrzeby snucia i słuchania terapeutycznych opowieści, baśni, oferujących cudowne i proste sposoby rozwiązywania skomplikowanych problemów. Baśnie i padania spełniają ważną rolę w życiu społecznym homo sapiens, nie wydaje mi się jednak, by na nich właśnie należało opierać jego organizację w XXI wieku. Niestety, mam wrażenie, że współczesne społeczeństwo coraz bardziej skłania się ku myśleniu magicznemu, które zwykliśmy kojarzyć raczej ze stereotypem Średniowiecza, niż z epoką Internetu. Paradoksalnie, upowszechnienie komunikacji totalnej wzmacnia ten trend. Sama możliwość lub pozory „dialogu” zastępują ludziom proces wyciągania wniosków z interakcji i utwierdzają ich w przekonaniu, że kliknięcie w wyszukiwarkę, przeczytanie komentarza na jakimś blogu, czy forum załatwia sprawę – na wszystko jest odpowiedź, szybka i tania pigułka, remedium na całe zło.

 

Nieprzebrana mnogość odpowiedzi na wszelkie pytania powoduje zobojętnienie lub prowokuje większość ludzi do przyjęcia postawy bezkrytycznej wszystkie głosy stają się równocenne. Na dłuższą metę jednak, na swój dość prymitywny, ale od milionów lat skuteczny sposób, mózg homininów opiera się takiemu ponowoczesnemu myśleniu – głęboko w jego strukturze, zakodowany jest dający poczucie bezpieczeństwa trybalizm. Skoro wszystko jest równie ważne i równie prawdopodobne, dlaczego odpowiedź, która z jakichś względów bardziej odpowiada mnie i moim znajomym nie może być lepsza i „prawdziwsza” od innych? Plemienność każe wybrać sobie subiektywnie atrakcyjną bańkę informacyjną i znaleźć się w bezpiecznym, swojskim, choć z konieczności zamkniętym kręgu, izolującym od reszty coraz szybciej rozszerzającego się wszechświata narracji. Dotyczy to również edukacji. Także tej bliskiej mi, językowej.

 

Co jakiś czas (na ogół w momentach kulminacyjnych roku szkolnego), w sieci pojawiają się alarmistyczne teksty, sugerujące, że w nauczaniu języków źle się dzieje. Bardzo często są to dość rzeczowe analizy, którym trudno zarzucić nierzetelność. Na ogół trafnie punktują one wszelkie szkolne niedociągnięcia, diagnozują nauczycielskie błędy oraz suflują proste i oczywiste (a jakże) rozwiązania. Problem z tymi „rozwiązaniami” polega na tym, że niemal zupełnie odcięte są od tła, na które składają się zjawiska biologiczne, społeczne, polityczne, socjologiczne, ekonomiczne i wiele innych – jednym słowem, „abstrahują od układu odniesienia”. Ich naturalnym środowiskiem są właśnie internetowe fora oświatowych koperników, co raz to wstrzymujących jakieś zmurszałe słońce pruskiej edukacji i poruszających ziemię nowego paradygmatu, blogi i książki wieszczy zawsze przyszłej szkolnej zmiany, niezliczone konferencje belferskiego chciejstwa i urzędowego optymizmu, szkolenia z półprawd, szamaństwa i pseudonauki oraz teatrzyk lekcji pokazowych, którego repertuar składa się wyłącznie z premier. […]

 

Wypadałoby w tym miejscu zadać sobie pytanie o źródło mojego przekonania o zmitologizowaniu koncepcji współczesnej edukacji, której gałąź lingwistyczna, jak mi się wydaje, przoduje w liczbie narosłych nieporozumień i nadinterpretacji. Może po prostu powielam mit o znaku przeciwnym? Może zamknąłem się, chętnie i dobrowolnie, w jednej z tysięcy komór pogłosowych, w których entuzjaści baśni dowolnej ochoczo lajkują swoje wymysły i przybijają wirtualne piątki, zwierając szeregi przeciw myślącym inaczej? Trzeba przyznać, że jest to możliwe, ale z kilku względów niezbyt prawdopodobne. […]

 

Czytaj dalej »



Screen z filmowej relacji wywiadu Dariusza Piontkowskiego w Radiu Z – plik You Tube.

 

 

Wczoraj (14 czerwca 2021r. dziennik „Rzeczpospolita” zamieścił tekst, oparty na wywiadzie jakiego wiceminister Dariusz Piontkowski udzielił w Radiu Z, zatytułowany Piontkowski: Edukacja seksualna? Nie widzę potrzeby”. Poniżej prezentujemy fragmenty tego materiału; podkreślenia i pogrubienia  – redakcja OE:

 

Religia albo etyka obowiązkowe? W pewnym sensie tak. Ci, którzy nie są wyznawcami żadnej religii, wybieraliby etykę mówił w radiu ZET wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski. Wiceszef resortu tłumaczył m.in. decyzję o rozszerzeniu kompetencji kuratorów oświaty.

 

Skoro uznajemy, że najważniejszą funkcją szkoły jest funkcja edukacyjna oraz wychowawcza, wydaje się oczywiste, że kurator powinien mieć nieco silniejszą pozycję, niż samorząd, który odpowiada za warunki techniczne i organizację szkoły – uważa wiceminister Piontkowski.

 

Kuratorzy mają mieć też prawo decydowania o tym, jakie zajęcia pozalekcyjne będą mogły się w szkołach odbywać i jakie organizacje mogą je prowadzić. […] Piontkowski zapewnił, że proponując tę zmianę resort zareagował jedynie na prośby rodziców którzy wskazywali na konieczność istnienia bariery „wobec organizacji, które rodzice niechętnie widzą w szkołach i wobec pomysłów niektórych samorządów, które z jednej strony mówią, że nie mają pieniędzy, a z drugiej próbują wprowadzać różne programy i zmuszać, by rodzice czy dzieci uczestniczyli” – mówił były minister. […]

 

Piontkowski wypowiedział się również na temat pomysłu, by w szkołach uczniowie mieli obowiązek wyboru i uczestniczenia albo w lekcjach religii, albo etyki. […] Wiceminister skłania się ku takiemu rozwiązaniu, bo szkoła powinna wzmocnić swoją rolę wychowawczą, i wychowywać młodych ludzi na dobrych obywateli.

 

W resorcie rozważana jest również opcja wprowadzenia religii jako dodatkowego przedmiotu na maturze: […] Wiceszef resortu nie widzi natomiast powodu, aby w placówkach oświatowych odbywały się zajęcia dotyczące np. mniejszości seksualnych. Tłumaczy, że „większość z nas jest heteroseksualna” i „nie afiszuje się swoimi preferencjami seksualnymi. Nie widzę powodów, by w szkołach w nadmierny sposób, zbyt często mówić o tej sferze – uważa.

 

Nie widzi też „specjalnej potrzeby wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej. Większość rodziców, czy dorosłych uczniów na razie nie korzysta z możliwości chodzenia na przedmiot pt. „wychowanie do życia w rodzinie” – uzasadnia Dariusz Piontkowski.

 

 

Cały artykuł „Piontkowski: Edukacja seksualna? Nie widzę potrzebyTUTAJ

 

 

Źródło: www.rp.pl

 

 

*Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustawTUTAJ

 



Foto: www. glos.pl

 

Jarosław Pytlak – dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie w Warszawie

 

W sobotę (12 czerwca 2021r.) na blogu „Wokół Szkoły” Jarosław Pytlak, po długiej przerwie (poprzedni post ma datę 17 maja), zamieścił tekst, który publikujemy bez skrótów – z jednego powodu: nie ma w nim żadnego akapitu, którego pominiecie nie wpłynęłoby na klarowność wywodu:

 

 

Czarn(k)a noc w polskiej edukacji

 

Mamy obecnie w rodzimej edukacji trzy porządki.

 

Pierwszy buduje minister Czarnek. Jego kolejne posunięcia konsekwentnie prowadzą do nadania polskiej szkole narodowo-patriotyczno-katolickiego wyrazu. Jest więc zapowiedź zmian w liście lektur, gdzie kilka niesłusznych pozycji zostanie zastąpionych słusznymi, w tym twórczością Jana Pawła II. Zanosi się na wprowadzenie obowiązkowego wyboru pomiędzy religią a etyką, co już spotkało się z entuzjastycznym poparciem ze strony Konferencji Episkopatu Polski. Trudno się dziwić, bo w zdecydowanej większości szkół, wobec braku nauczycieli etyki, ów obowiązek oznaczać będzie wybór pomiędzy religią katolicką a etyką wykładaną przez katechetów. Porządek ministra Czarnka oznacza również zerwanie z takim miazmatem liberalizmu, jak (w miarę) demokratyczny wybór dyrektora szkoły na rzecz udawanego konkursu, w którym bezwzględną większością głosów z założenia dysponować będzie przedstawiciel kuratorium. Który to urząd – to kolejny element czarnkowego porządku – już wkrótce ma ostatecznie stanąć na straży prawomyślności kadry pedagogicznej, dyscyplinując – do usunięcia ze stanowiska lub zawodu włącznie – wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób w swoich działaniach postąpią wbrew państwowej ideologii.

 

Trzeba przyznać, że w zestawieniu z obecnym ministrem pierwsza szefowa MEN z ramienia PiS, Anna Zalewska, może dzisiaj wydawać się osobą pełną umiaru. Co prawda zdewastowała polską edukację, ale uczyniła to w sposób, można by rzec, pragmatyczny, modyfikując tylko jej wcześniejszy kształt. Przemysław Czarnek, z błogosławieństwem swoich politycznych mocodawców, podjął dzieło uformowania polskiej szkoły na nową modłę, jako przyszłego miejsca taśmowej produkcji patriotów i katolików. Sam zresztą publicznie deklaruje, że Polska musi pozostać ostatnim bastionem prawdziwego chrześcijaństwa w zlaicyzowanej Europie.

 

x           x           x

 

Wizja odmiennego porządku* funkcjonuje w poglądach całej mnogości innowatorów edukacyjnych, którzy deklarują konieczność zupełnie innych zmian niż wprowadza ministerstwo.* Na pierwszy plan wysuwa się postulat uwolnienia szkoły z ciasnego gorsetu przepisów, a przy okazji również z takich atrybutów tradycyjnej edukacji, jak na przykład ocenianie, system klasowo-lekcyjny czy prace domowe. Paleta poglądów jest po tej stronie niezwykle szeroka, ale powtarza się postulat nadania nauczycielom większej autonomii, a jednocześnie postawienia przed nimi innych zadań, niż uświęcone tradycją. Przed wszystkim, postuluje się odejście od nauczania na rzecz wspierania uczniów w ich możliwie samodzielnym i kreatywnym zdobywaniu wiedzy.

 

Wśród aktywnych rzeczników ponownego zdefiniowania roli szkoły i nauczycieli dominują internetowi eksperci, którzy swoją popularność i rozpoznawalność budują w mediach społecznościowych. Część z nich opiera się na swoich indywidualnych doświadczeniach, inni na przeświadczeniach. Niewiele jest w tym gronie osób mających dorobek, który może już teraz świadczyć, że ich pomysły są nie tylko słuszne, ale także realne. Co nie znaczy, że postulaty zmiany są pozbawione sensu. Są w pełni uprawnione, bo kryzys polskiej edukacji, na wielu płaszczyznach, jest dość oczywisty i jeśli nie wyznaje się poglądu rządzących, że wystarczy powrócić do korzeni, to narzuca się wręcz potrzeba poszukiwania nowych rozwiązań.

 

Póki co, drugi porządek pojawia się w realnym świecie w niewielkiej liczbie placówek oświatowych, głównie niepublicznych, które korzystają z swojej większej autonomii, choć to publiczna szkoła podstawowa z Radowa Małego ze swoją dyrektorką Ewą Radanowicz stanowi sztandarowy przykład, że zmieniać edukację można wszędzie i nie trzeba w tym celu wojować z systemem, ani burzyć go do fundamentów. Na małą skalę drugi porządek budują również rozrzuceni po kraju nauczyciele, którzy z własnej inicjatywy wprowadzają nowe metody pracy i odchodzą od niektórych utartych schematów.

Czytaj dalej »



Na stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej zamieszczono raport z przeprowadzonego w maju tego roku przez tą Fundacje badania sondażowego, i poprzedzono go informacją wprowadzającą. Poniżej udostępniamy ten tekst i link do owego raportu:

 

 

 

Szkoła ponownie czy szkoła od nowa? Jak wygląda powrót do stacjonarnej edukacji?

 

Zapraszamy do lektury opracowania „Szkoła ponownie czy szkoła od nowa? Jak wygląda powrót do stacjonarnej edukacji?”, w której prezentujemy wyniki badania przeprowadzonego wśród nauczycieli i uczniów w pierwszych dniach po powrocie do szkoły. Raport jest kolejnym z działań podejmowanych przez naszą fundację w odpowiedzi na kryzys edukacji spowodowany pandemią koronawirusa i stanowi nasz wkład w dyskusję o przyszłości polskiej szkoły.

 

 

W kolejnych częściach raportu:

 

> wyjaśniamy, dlaczego moment powrotu do edukacji stacjonarnej identyfikujemy jako kluczowy dla polskiej edukacji w kolejnych latach (część I),

 

> prezentujemy wstępne wyniki badania, które pokazuje, jak uczniowie i nauczyciele doświadczają powrotu do szkół (część II),

 

> zapraszamy do dyskusji o tym, jak powinna wyglądać szkoła przygotowująca młodych ludzi do życia w post-pandemicznej rzeczywistości – szkoła, do której warto wracać (część III).

 

 

 

 

 

Badanie, w którym wzięło udział prawie 4 000 uczennic i uczniów oraz ponad 1 600 nauczycielek i nauczycieli, pozwala na sformułowanie wielu ważnych stwierdzeń dotyczących obecnej sytuacji w szkołach. Najważniejsze wyzwania, które przed nimi stoją to:

 

>odbudowa motywacji i zaangażowania uczniów zniechęconych do powrotu do szkoły,

 

>praca nad wyrównywaniem większych niż dotychczas różnic w poziomie wiedzy pomiędzy uczniami,

 

>zapewnienie dostępności psychologów i pedagogów szkolnych oraz elementów wsparcia psychologicznego dla nauczycieli,

 

>odpowiedzenie na potrzeby grupy nastolatków, którzy docenili elastyczność edukacji zdalnej, a teraz sceptycznie patrzą na powrót do szkoły.

 

 

W raporcie formułujemy szereg rekomendacji skierowanych do nauczycielek i nauczycieli, dyrekcji szkół oraz władz oświatowych wszystkich szczebli. Mogą być one przydatne zarówno w ostatnich tygodniach pracy przed wakacjami, podczas przygotowywania się do nowego roku szkolnego oraz w długoterminowej perspektywie.

 

Jesteśmy w Centrum Edukacji Obywatelskiej przekonani, że to właśnie teraz decydujemy, czy wykorzystamy pandemiczny kryzys jako szansę i spróbujemy stworzyć szkołę pełniej odpowiadającą na potrzeby uczniów i nauczycieli oraz przygotowującą młodych ludzi do życia w postpandemicznej rzeczywistości. Zapraszamy do lektury raportu!

 

Autorki i autorzy: dr Jędrzej Witkowski (red.), Magdalena Fac-Skhirtladze, Michal Tragarz, Elżbieta Krawczyk, Sylwia Żmijewska-Kwiręg

 

 

Plik z raportem „Szkoła ponownie czy szkoła od nowa? Jak wygląda powrót do stacjonarnej edukacji?”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl

 



Foto: www.miastopociech.pl

 

Marcin Świątkowski – nauczyciel języka polskiego w VI LO w Krakowie

 

 

Przed kilkoma dniami, 2 czerwca 2021 r., na fanpage „Ładola”,witrynie poświęconej kulturze i sztuce, Marcin Świątkowski – aktualnie nauczyciel j.polskiego w VI LO w Krakowie – zamieścił obszerny tekst, uzasadniający jego decyzje o odejściu z zawodu nauczyciela. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

W poniedziałek weszło w życie moje wypowiedzenie, które oznacza dla mnie wypisanie się z przestrzeni absurdu i nieporozumienia, który nazywamy polską szkołą – przynajmniej na tak długo, aż ktoś ten system ruszy, czyli prawdopodobnie na zawsze.

 

Gdy w ciągu ostatnich czterech lat wyobrażałem sobie tę chwilę, bo przecież wiedziałem, że musi w końcu nadejść, marzyłem o poście, który machnę na fejsie z tej okazji – poście o edukacji, jakiego jeszcze nie widzieliście, złośliwym, zgryźliwym, ale pełnym trafnych uwag i bezpardonowych obnażeń absurdów systemu, którego byłem i jeszcze przez jakiś czas jestem częścią. Tymczasem mija trzeci dzień, a ja nadal nic nie napisałem. Więcej nawet, zamiast felietonowego nastroju mściwej satysfakcji – rozpoznaję u siebie raczej symptomy nostalgicznego marazmu.[…]

 

O tym, że szkoła najpierw wessała mnie jak odkurzacz, dając poczucie, że znalazłem się na swoim miejscu i robię to, do czego mam prawdziwy talent, po czym przemieliła w swoich trybach jak kafkowska machina, zmuszając do porzucenia tego, co w niej znalazłem i ryjąc swoje prawa na mojej skórze? O chwilach, w których razem z uczniami zgrzytaliśmy zębami z frustracji i niedowierzania, postawieni przed dokonanymi, absurdalnymi faktami i jak wypruwaliśmy sobie żyły, żeby w ramach odgórnie stawianych ograniczeń znaleźć przestrzeń do realnego namysłu nad rzeczywistością, w której przyszło nam żyć?

 

Że szkoła nic a nic nie nadąża za rzeczywistością i zmieniające się jak w kalejdoskopie programy nauczania świadczą tylko o życzeniowym myśleniu ministerstwa, które usiłuje bezsensowną metodę przeładowywania ucznia treściami zamaskować jakoś za pomocą wymiany treści, zupełnie jak Microsoft próbujący ratować Internet Explorera kolejnymi aktualizacjami?

 

Problem z polską szkołą jest problemem o wiele, wiele głębszym, niż możecie sądzić i tak naprawdę sprowadza się do kłopotu, który już dawno opisał Foucault – z tym, że w naszym kraju symptomy tego, co mam na myśli, są głębsze, niż w innych krajach europejskich w związku z brakiem kadr, które byłyby w stanie podjąć refleksję nad tym zagadnieniem. Mówię oczywiście o przemocy. […]

 

Polska szkoła jest przemocowa na każdej płaszczyźnie poza (nie zawsze) fizyczną. […]

 

Jednak faktem pozostaje, że w układzie, w który zostają wtrąceni uczniowie, wzmacnianym w dodatku fundamentem przemocy systemowej, przemoc symboliczna stanowi kluczowy element służący realizacji władzy. Rzecz jasna bezwstydnie wykorzystuje to obecny minister edukacji, ładując do programów papieża i żołnierzy wyklętych, jednak to też poboczny aspekt całej sprawy, która sprowadza się do banalnego stwierdzenia: uczeń w polskiej szkole jest nieustannie łamany i manipulowany według widzimisię nauczycieli.

 

Gdy zacząłem uczyć w liceum, nie mogłem uwierzyć, jak bardzo ci ludzie są zastraszeni. Przecież pamiętam, jak to było być nastolatkiem – wiedziałem wszystko lepiej i wszystko po swojemu, miałem dziesiątki przemyśleń na każdy temat i w gruncie rzeczy chciałem się nimi dzielić. Jednak, w istocie, w szkole, w obecności nauczycieli, nigdy tego nie robiłem. I kiedy trafiłem na drugą stronę biurka, moje rozpaczliwe próby wyciągnięcia z moich uczniów, co tam właściwie się dzieje w ich głowach, były jak walenie łbem o ścianę. Dopiero teraz, po dwóch latach, zdarzało się niektórym powiedzieć szczerze, co myślą, a nawet czasem zakląć i sądzę, że nic tak dobrze nie świadczyło o mnie jako o pedagogu, jak uczennica mówiąca mi, że coś jest „zjebane”. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.wpolityce.pl

 

                                                                Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski

 

 

Wczoraj (9 czerwca 2021r.) prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu post, zatytułowany „O koniecznym wsparciu szkolnictwa zawodowego”. Jako że nie jest to zbyt obszerny tekst – zamieszczamy go w całości:

 

W czasie debaty, którą opisywałem w minionym tygodniu*, nie było już czasu na omówienie kwestii związanych z tym, jak powinno wyglądać wsparcie kształcenia zawodowego przez lokalnych przedsiębiorców. Być może zwolennicy deformy systemu edukacji w latach 2015-2021 pomyślą, że nawet nie wiem, iż nie ma już szkolnictwa zawodowego, tylko jest szkolnictwo branżowe.

 

Są jednak w błędzie, gdyż doskonale wiem o zmianie nazwy, by PiS mógł propagandowo odciąć się od poprzedniej formacji politycznej, ale mnie nie interesują gry semantyczne i działalność pozorna władzy. Można przemalowywać szyldy, zmieniać pieczątki, druki, nonsensownie wydawać publiczne pieniądze na te błahostki, ale w edukacji – czy to się komuś podoba czy nie – i tak jest jakaś ciągłość procesów kształcenia. Od zmiany nazwy nic nie uległo poprawie.

 

Mamy branżową destrukcję i kontynuację kryzysu, z którego nie wyjdziemy jeszcze przez wiele lat. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu – infrastrukturalnego i finansowego. Kształcenie profesjonalistów na każdym poziomie – zasadniczym, średnim i wyższym wymaga ogromnych nakładów finansowych, przekształceń architektonicznych budynków, które są do tego niedostosowane i powstawania zupełnie nowych centrów regionalnych oraz przeprowadzenia głębokiej zmiany metodycznej (dydaktycznej).

 

Trzydzieści lat temu odwiedziłem mojego przyjaciela w Berlinie Zachodnim, który był dyrektorem szkoły zawodowej. Kiedy zabrał mnie do niej, nie mogłem uwierzyć własnym oczom, że można stworzyć tak znakomite centrum kształcenia w kilku dziedzinach, które ma wyposażenie odpowiadające aktualnemu parkowi maszynowemu, najnowszym technologiom i nauczycieli-mistrzów zawodowstwa. No, ale zarobki w tej szkole były wówczas bardzo wysokie, na wysokim poziomie klasy średniej (dziś to minimum 6-8 tys. EURO).

 

W Polsce, po ponad trzydziestu latach transformacji, wciąż likwidujemy niektóre szkoły zawodowe m.in. dlatego, że stały się muzeami zawodowstwa lub nie ma nauczycieli zawodu. Do innych profesji uczymy w dziedzinach, które nie wymagają wysokich nakładów na wyposażenie, pomoce dydaktyczne płacą nauczycielom pensję z górnej strefy stanów niskich, toteż dobry fachowiec przyjdzie uczyć, jak już będzie na emeryturze, by sobie jedynie dorobić.

 

Niektóre samorządy powołały miejskie czy/i regionalne centra kształcenia praktycznego, ale nie wszystkie dysponują taką infrastrukturą i wyposażeniem, żeby mogły kształcić w systemie dualnym. Płaci się w nich równie kiepsko, toteż trzeba liczyć na miłośników pracy z młodzieżą, którzy nie zabiegają o godne płace.

 

W Łodzi i województwie mamy nieco więcej szczęścia, bowiem powstałe w latach 90. XX w. Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego pod kierunkiem dyrektora Janusza Moosa stworzyło integralny model wspomagania edukacji zawodowej uczniów i nauczycieli. To jednak w skali kraju za mało, by młode pokolenie mogło konkurować na światowym rynku.

 

W jakim kierunku powinny zatem postępować zmiany? Dyrektor J. Moos odpowiada:

Czytaj dalej »



Wczoraj (8 czerwca 2021r.) o godz. 11.00, w sali 217 Senatu RP, odbyła się konferencja pt. „Ile polityki w edukacji. Czy trzeba edukować polityków?” Oto jedyne źródła informacji o jej przebiegu:

 

Źródło: www.facebook.com/mikolaj.marcela

 

 

Na fanpage Senatu RP zamieszczono informację o tej, wartej zauważenia, konferencji:

 

 

Dziś odbyła się konferencja pt. „Ile polityki w edukacji. Czy trzeba edukować polityków?”.

 

-Mamy taki świat, takie społeczeństwo, jakie ukształtujemy przez szkołę w dużej mierze. Jeśli nie będziemy mieli zupełnie innej szkoły to będziemy się cały czas borykać z tymi samymi problemami, z którymi już się borykamy – Mikołaj Marcela, autor książek dla rodziców.

 

-Widzimy jakiś mur, barierę, związaną z tym, że dużo rozmawiamy, a niewiele to wnosi do realnej zmiany w szkole – Prezes Fundacji „Bullerbyn” Marianna Kłosińska.

 

Wszystkie przepisy, które w tej chwili regulują funkcjonowanie edukacji, trzeba spakować, zamknąć w szufladzie i napisać jedna ustawę – Wiceprzewodnicząca Komisji Nauki, Edukacji i Sportu Joanna Sekuła.

 

Musimy zaspokajać potrzeby dzieci, a nie nasze – Wiceprzewodnicząca Komisji Nauki, Edukacji i Sportu Joanna Sekuła:

 

To, co robimy to nie jest dla nas, dla zaspokojenia naszej próżności, naszej potrzeby bycia wielkim reformatorem, tylko robimy to dla dzieci – to ich musimy słuchać – Wiceprzewodnicząca Komisji Nauki, Edukacji i Sportu Joanna Sekuła.

 

Trzeba jeszcze bardziej niż do tej pory ustawić edukację w centrum naszego myśleniaWicemarszałek Senatu Michał Kamiński.

 

 

Źródło: www.facebook.com/SenatRP

 

 

 

Zapis filmowy konferencji „Ile polityki w edukacji. Czy trzeba edukować polityków?” – TUTAJ

 



Foto: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

Dr Joanna Leek – adiunkt w Zakładzie Teorii Kształcenia i Wychowania Katedry Teorii Wychowania UŁ

 

 

Wczoraj (7 czerwca 2021r.) „Gazeta Wyborcza – Łódź” opublikowała na swej internetowej stronie wywiad, jaki red. Aleksandra Pucułek przeprowadziła z Dr Joanną Leek* – adiunktem w Katedrze Teorii Wychowania (Zakład Teorii Kształcenia i Wychowania) na Wydziale Nauk o Wychowaniu UŁ. Tekst został opatrzony optymistycznym tytułem „W szkołach trwa rewolucja. Już nie wróci system klasowo-lekcyjny wymyślony 400 lat temu”. Oto jego fragmenty i link na stronę GW z pełnym zapisem tej rozmowy”

 

Aleksandra Pucułek: Śniadanie na trawie i omawianie motywu przyrody w literaturze, przygotowywanie wystawy w muzeum i jednoczesne powtarzanie historii, do tego dużo rozmowy, dyskusji. Uczniowie opowiadają mi, jak po powrocie z nauki online wyglądają lekcje i mówią: szkoła może być fajna. No właśnie szkoła może być fajna?

 

Dr Joanna Leek: Pandemia, pomimo negatywnych skutków zdrowotnych i społecznych, przyniosła dwie zmiany w edukacji. Zmianę w myśleniu o edukacji klasycznej, w której mamy ławkę szkolną i tablicę. I nie chodzi tu tylko o narzędzia online, tylko o odmiejscowienie kształcenia, tzn. miejsce nauki szkolnej może być poza szkołą, np. w parkach, muzeach, budynek szkolny nie jest wyznacznikiem szkoły.

 

Druga zmiana dotyczy rozróżnienia, czym jest wiedza szkolna i umiejętności. Jeśli potraktujemy wiedzę szkolną jako informację, to szkoła jest miejscem, w którym ta informacja jest przekazywana. Teraz następuje zmiana myślenia i przechodzenie z poziomu wiedzy, czyli przysłowiowego kucia na pamięć na rzecz nabierania przez uczniów umiejętności, uczenia się ze świata, z otoczenia.

 

Pandemia pokazała, że szkoła ma konkurencję?

 

-Nie nazwałabym tego konkurencją, bo to może kojarzyć się z rywalizacją. Szkoła zobaczyła, że jest druga ścieżka, równoległa i te dwie ścieżki idą w parze. Uczniowie dobrze się w tym odnajdują.

 

 

Uczniowie tak, a nauczyciele?

 

-Nauczyciele szybko przystosowują się do zmian, są kreatywni i też sobie chwalą nowe formy pracy z dziećmi.

 

 

Czyli co można zrobić, żeby po powrocie było wszystkim po prostu dobrze? Żeby nie stracić tego, co zyskaliśmy?

 

Czytaj dalej »



Foto:www.dopiewo.pl

 

Adrianna Wojciechowska – dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Więckowicach

 

 

Udostępniamy dziś na naszej stronie tekst Adrianny Wojciechowskiej – od 1 września 2019 roku dyrektorki Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Więckowicach, zatytułowany „Plan daltoński lekarstwem na kryzys edukacji?”, który 2 czerwca 2021 roku został zamieszczony na portalu < Plandaltonski.pl >

 

 

Plan daltoński lekarstwem na kryzys edukacji ?

 

Od dawna coraz głośniej mówi się o narastającym kryzysie w edukacji.

 

Zarówno specjaliści, jak i rodzice oraz nauczyciele dostrzegają jej słabe strony. Dzieci coraz trudniej odnajdują się w szkolnych ławkach. Można uznać, iż szkoła, jaką znamy, jest przestarzałą instytucją, a jej idee systemowe i duch dawnych czasów ciągle znajdują swoje odbicie w codziennym życiu wszystkich uczniów i nauczycieli. Dziś wszyscy uczestnicy procesu edukacyjnego funkcjonują w niełatwych warunkach, całymi dniami przebywając w świecie, którego odzwierciedlenia próżno szukać w realnym życiu. Dosadnie wybrzmiało to teraz, gdy nasze szkoły zostały „wrzucone na głęboką wodę” kształcenia na odległość. Wszystkie niedoskonałości zostały mocno wyeksponowane. Czy plan daltoński może być lekarstwem na te bolączki w edukacji?

 

Nauczyciele dostrzegają, iż w dalszym ciągu zbyt mało mówi się o samym dziecku jako podmiocie, który wymaga szczególnej uwagi i troski.

 

Na pierwszym planie nadal pozostaje realizacja podstawy programowej i każdej kartki z podręcznika, a także „uczenie pod klucz”. Dla wielu z nich egzaminy są jedynym celem edukacyjnym, jaki się realizuje z uczniami. Można w tym miejscu zastanowić się w jakim kierunku powinna podążać polska edukacja i gdzie poszukiwać rozwiązań dla tego kryzysu?

 

Wydaje się, iż dzisiaj nadal aktualne jest i nabiera coraz większego znaczenia twierdzenie H.Parkhurst, że dziecko idzie do szkoły, by zaspokoić potrzebę własnego rozwoju, nie zaś otrzymać to, co oferuje mu nauczyciel. Dlatego słuszne wydaje się być realizowanie edukacji według planu daltońskiego *. Coraz wyraźniej nauczyciele dostrzegają, iż dzieci nie potrzebują ciągłych zmian programów nauczania, biernego odbioru przekazywanych treści oraz nauczyciela siedzącego za biurkiem i wypełniającego rosnący stos dokumentów. Na zajęciach edukacyjnych oczekują możliwości samodzielnego wyboru metod i form pracy. Chcą podejmować działania nowoczesne, korzystać z nowinek technologicznych. Jeśli zostanie zaspokojona potrzeba kreatywności oraz samodzielności, to proces uczenia się będzie przyjemniejszy i łatwiejszy w odbiorze.

 

Czytaj dalej »