Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

W sobotę wieczorem (12 marca 2022 r.) Robert  Sowiński zamieścił na swoim fejsbukowychm profilu taki oto tekst, którego tytuł jest linkiem na fanpage z którego ten tekst pochodzi:

 

 

 Lekcje Szyte na miarę

 

Refleksyjnie przy sobocie – „kto szuka, nie błądzi”. Ponieważ trafiły do nas dzieci z umęczonej Ukrainy, wzięłyśmy się ostro za poszukiwanie dla nich szans na edukację. Udało nam się znaleźć ukraińskie ministerstwo oświaty, które nazywa się tak: Міністерство освіти і науки України.* Najpierw trafiłyśmy na nie na FB* – nie boi się mediów społecznościowych i tworzy tam bardzo ciekawe, krzepiące wpisy – i to nie tylko w obecnej sytuacji!

 

Uważnie prześledziłyśmy wpisy ministra Sergeya Scarleta.

 

Przy okazji trafiłyśmy na opis ich systemu – nowocześniutki, autonomiczny, z okejem. Kochani, okejem! A dziś znalazłyśmy plan nauki zdalnej dla wszystkich klas. Szkoła w Ukrainie i na całym świecie (Internet nie ma granic) rusza już w poniedziałek 14.03.2022 r. Plan przygotowało ministerstwo na swojej stronie.

 

Ale to jeszcze nic. Odkryłyśmy podręczniki – i uwaga – oglądamy je … z podziwem. My – podręczniki – podziw – to dość nietypowe zestawienie.

 

W podręczniku zamieszczono kryteria sukcesu, a dziecko samodzielnie ma szansę poradzić sobie z zamieszczonym w nim materiałem. Co jeszcze ważne, naszym zdaniem, we wszystkich podręcznikach na początku zamieszczono tablice z pojęciami, które uczeń opanuje, pracując na podanym materiale. Eh, całkiem, całkiem nas to urzekło. Od jutra nasi nowi uczniowie będą mogli pracować na własnym podręczniku w ojczystym języku!

 

Bo nadal twierdzimy, że naszym głównym celem przede wszystkim jest to, BY KOCHAĆ I SZANOWAĆ! I nie potęgować strachu. Kochani, nie poszukujmy na siłę polskiej literatury, skoro nasi nowi uczniowie mają swoją własną. Pozwólmy im spełniać obowiązek szkolny pod naszymi skrzydłami. Podchodźmy do sprawy refleksyjnie. Na pewno wtedy nie zaszkodzimy.

 

Zamieszczamy kilka fotek z różnych podręczników, a w komentarzu link do nich.

 

Na koniec pamiętajcie, że jesteśmy w innej strefie czasowej. U nas 8.00 to w Ukrainie 9.00.

 

#refleksja   #Ukraina   #nauka   #podręczniki   #dziecizUkrainy   #szkoławUkrainie

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/sowinski.robert/

 

 

 

 

Komentarz

 

Wyróżnienie pogrubionymi czcionkami  fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE

 

*Podlinkowanie zaznaczonych  gwiazdką podmiotów – redakcja OE



8 marca portal  OKO.press  zamieścił zapis wywiadu Antona Ambroziaka z Małgorzatą Paszko, nauczycielką ze szkoły podstawowej w Białymstoku, zatytułowany Ruskie, won” – usłyszałam na szkolnym korytarzu. Jak mądrze przyjąć dzieci z Ukrainy?” Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

„Do szkół w całej Polsce zapisało się 2 700 dzieci ukraińskich, które już są obejmowane opieką psychologiczną” – przekazał w poniedziałek, 7 marca, minister edukacji Przemysław Czarnek. „Nie jesteśmy zwolennikami natychmiastowego przymusu edukacyjnego dzieci, które przeżyły traumę i nagle musiały uciekać ze swoich domów. Decyzja o pójściu do szkoły nie jest pierwszą decyzją, jaką podejmują uchodźcy po przyjeździe do Polski. Najpierw muszą się zakwaterować i odpocząć po tych ciężkich przeżyciach. Ale podkreślam, że mamy już bogatą ofertę dla naszych ukraińskich przyjaciół ” — mówił minister. Proponował, by uczniowie, którzy jednak zdecydują się edukację, brali udział w zajęciach zdalnych z kolegami z zachodniej Ukrainy lub dołączali do oddziałów przygotowawczych tu, na miejscu. […]

 

Problemem nie jest tylko skala migracji. Do tej pory MEiN zupełnie nie dbał o wsparcie i integrację dzieci cudzoziemskich, o czym alarmował NIK, a także RPO. Na papierze mogły one liczyć na dodatkowe lekcje języka polskiego, asystentów międzykulturowych, czy oddziały przygotowawcze. Problem w tym, że z tego ostatniego rozwiązania, które najlepiej sprawdziłoby się wśród uczniów, którzy nie znają języka polskiego, korzystało do tej pory maksymalnie 115 szkół w całym kraju. I to pomimo że liczba cudzoziemców w polskich szkołach rosła. W 2009 roku było ich 9,6 tys., 10 lat później już 51,4 tys., z czego ponad połowa to uczniowie z Ukrainy.

 

Większość dzieciaków z marszu trafiała do sal lekcyjnych, często bez podstawowej znajomości języka polskiego, czy kultury, a czasem z trudnymi doświadczeniami migracji. Niektóre samorządy próbowały na własną rękę łatać systemowe dziury: zatrudniały asystentów lub edukatorów kulturowych. Ale takie rozwiązania, bardzo drogie, nie mieściły się w subwencji oświatowej. Podobnie jest z pomocą psychologiczną. Po pandemii specjaliści poza szkołami są przeciążeni, za to w placówkach oświatowych wciąż brakuje etatów dla pełnowymiarowego poradnictwa. Warto pamiętać, że polskie szkoły nie tylko nie są z gumy, ale są też targane własnymi problemami. Szkodliwa reforma edukacji, pandemia, kryzys kadrowy i motywacyjny – to tylko niektóre z nich.

 

Co można więc zrobić, by mądrze przyjąć ukraińskie dzieci do szkół, nie zapominając o potrzebach polskich uczniów? Rozmawiamy o tym z Małgorzatą Paszko, nauczycielką ze szkoły podstawowej w Białymstoku. […]

 

 

Anton Ambroziak: – Jak dziś wygląda system przyjmowania dzieci cudzoziemskich do polskich szkół?

 

Malgorzata Paszko: – W naszej szkole uczy się blisko 700 dzieci, z czego dla niemal 80 język polski jest językiem obcym lub przynajmniej nie pierwszym. W wielu klasach są dzieci z innego kraju. Nie mamy okresu przygotowawczego. Dzieci są rzucane na głęboką wodę. Po prostu muszą sobie poradzić z językiem, kropka. Z mojego doświadczenia wynika, że dziecko w szkole podstawowej potrzebuje minimum trzech lat, by być w stanie posługiwać się językiem polskim na poziomie średniozaawansowanym.

 

Czyli takim, który umożliwia im naukę?

 

Raczej takim, który umożliwia komunikację. A trzeba pamiętać, że u nas w wielu klasach pracują asystenci. To nie tylko cudzoziemcy, którzy wspomagają codzienną pracę nauczyciela i ucznia. W jednej z klas chwilowo straciłam wsparcie, bo moja koleżanka, Czeczenka, pojechała odwiedzić mamę. Wybuchła wojna, nałożono sankcje, a ona jest po drugiej stronie. Tak czy siak, my sobie poradzimy.

 

Proszę pomyśleć, co będzie w innych szkołach w całym kraju. Dzieci z traumą wojenną będą trafiać do oddziałów ogólnych. I tam w drzwiach usłyszą, że mają uczyć się nie języka polskiego, ale całego materiału – po polsku. Mam nadzieję, że rozwiążemy ten problem systemowo. To będzie ogromne wyzwanie.

 

Załóżmy, że do klasy przychodzi Mychajło, dziesięciolatek z Charkowa. Nauczyciel w polskiej szkole wita go, przedstawia, a potem wraca do zajęć z matematyki? Tak będzie w praktyce wyglądać przyjmowanie uczniów do polskich szkół?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/anna.szulc

 

Anna Szulc – nauczycielka matematyki w I LO im. Kazimierza Wielkiego w Zduńskiej Woli

 

 

Na portalu „Złotynauczyciel.pl” zamieszczono we wtorek 8 marca 2922 roku zapis wywiadu z Anną Szulc, któremu dano tytuł Jeśli empatyczna edukacja, to empatyczny świat”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji – do lektury której gorąco namawiamy:

 

 

Dorota Pawelec: – Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie i zgodziłaś się u nas wystąpić. Jak to się stało, że na empatycznej komunikacji NVC zbudowałaś swój warsztat nauczyciela, którym inspirujesz innych?

 

Anna Szulc: -Jestem osobą refleksyjną, obserwatorką życia i bardzo lubię się uczyć. Tak właśnie zostałam wychowana. Przykładowo, moi dziadkowe, rodzice dziewięciorga dzieci, w czasie okupacji codziennie dzielili się talerzem gorącej strawy, a czasem nawet kromką chleba, z młodą dziewczyną, która zaszła w ciążę, bo rodzice wyrzekli się jej i wyrzucili ją z domu.

 

Podjęcie pierwszych kroków do zmiany warsztatu pracy nauczycielki matematyki w szkole ponadpodstawowej, ponad siedemnaście lat temu, wynikały z niezgody na dalsze powielanie metod pracy, które, jak się później dowiedziałam, swoje początki mają w dziewiętnastym wieku.

 

Powielałam pruskie metody pracy, bo takich mnie uczono i takich doświadczałam, jako uczennica. Innych wzorców nie było.

 

Będąc już doświadczoną nauczycielką, z prawie dwudziestoletnim wtedy stażem, obserwowałam, że dla bardzo wielu ludzi, mój ukochany przedmiot, matematyka, jest „Babą Jagą”, która na całe życie pozostawiła ślad nieprzyjemnych doznań. Nie raz słyszałam, że ktoś budzi się w nocy i nie może zasnąć, bo śniło mu się, że stoi pod tablicą i nie może wydobyć z siebie słowa lub pisze klasówkę, a głowie pustka.

 

Mimo że zawsze starałam się wspierać moich uczniów, stawiłam jedynki, wzywałam rodziców, tworzyłam rankingi wyników, nawet wskazywałam na wywiadówkach rodziców „najlepszych uczniów”.

 

Wywiązywanie się z obowiązków zawodowych przebiegało równolegle z wywiązywaniem się z obowiązków rodzicielskich. Jestem mamą trojga, dziś już dorosłych dzieci, więc miałam też możliwość doświadczania roli rodzica w szkole. Niejednokrotnie słyszałam, że klasa, do której chodzi moje dziecko jest najgorsza w szkole. Że moją rolą jako rodzica, jest to zmienić. Że powinnam coś zrobić, by uczniowie się uczyli, byli grzeczni i siedzieli cicho na lekcji.

 

Znaczący wpływ na moją decyzję wyjścia ze schematu pruskiej szkoły były zmiany społeczne i reformy w edukacji, które miały miejsce w 2004 roku (dlatego przeszłam z Zespołu Szkół Elektronicznych do I LO w Zduńskiej Woli, którego sama jestem absolwentką). Były to początki cyfryzacji, która w bardzo szybkim tempie się rozwijała, a to dawało powszechną dostępność do wiedzy i stawało się powodem coraz szybciej rozwijającego się postępu cywilizacyjnego.

 

Byłam świadoma potrzeby zmian, ale mimo sporych pokładów empatii, jakie zawsze miałam, nie dysponowałam narzędziami, które pozwoliłyby mi ich dokonać.

 

Zaczęłam więc poszukiwania, „zaczepiałam” w Internecie osoby, które promowały psychologię sukcesu i tak natrafiłam na Panią Alicję Kratę z Warszawy. Dzięki jej zachęcie wzięłam udział w szkoleniu kwalifikacyjnym w zakresie mediatora społecznego i już na pierwszych zajęciach wiedziałam, że jest to strzał w dziesiątkę. […]

 

 

D.P.: – Jaka jest różnica pomiędzy nauczaniem a wspieraniem w uczeniu się?

 

A.Sz.: – Szkoła, która do dziś powiela pruskie zasady, wymyślone na zupełnie inne potrzeby, praktycznie się nie zmieniła.  Niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju cywilizacyjnego, ale sama z niego nie korzysta. Bardzo dobrze wykorzystuje tę wiedzę np. biznes. Mam na myśli wiedzę o mózgu człowieka. Dziś już wiadomo, co szkodzi w procesie uczenia się, a co pomaga. Wiadomo też jakie zachowania generują różne aktywności. Np. w naturze człowieka jest potrzeba wdzięczności. Dlatego bardzo często możemy spotkać w galeriach hostessy, które częstują koreczkami, serem, darmowymi gadżetami, by wzbudzać w obdarowanych potrzebę kupienia od darczyńcy jego produktu.

 

Jest procesem zachodzącym w głowie osoby, która się uczy. Nikt nikogo jednak nie może niczego nauczyć. To tak, jak z koniem, którego możemy doprowadzić do wodopoju, ale czy koń się napije, to od niego zależy. 

 

 

D.P.: – Wiadomo też, że proces uczenia się ucznia jest procesem indywidualnym i robi się ogromną krzywdę człowiekowi, kiedy oczekuje się od wszystkich uczniów tego samego w tym samym czasie. Kiedy stawia się stopnie i porównuje wyniki. Kiedy nauka obarczona jest przewlekłym stresem, nadmiarem obowiązków, a do tego, oczekiwaniem dostosowania wypowiedzi do wzorcowego klucza odpowiedzi z wyuczonej pamięciowo wiedzy.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/photo.

 

Iwona Marciszak – zdjęcie zamieszczone na jej fejsbukowym profilu 20 lutego 2022 r.

 

 

Na portalu programu ERASMUS+ znaleźliśmy, zamieszczony tam 8 marca 2022 r. tekst, który jest zapisem rozmowy z Iwoną Marciszak – nauczycielką, zastępca przewodniczącego stargardzkiego koła Związku Ukraińców w Polsce. Fragmenty tego wywiadu i link do jego pełnej wersji zamieszczamy poniżej:

 

 

Jak ukraińskie dzieci radzą sobie w polskiej szkole?

 

O tym, co polskie szkoły mogą zrobić dla ukraińskich dzieci, mówi Iwona Marciszak, nauczycielka, teolog, absolwentka filologii ukraińskiej, mama czworga dzieci, żona księdza greckokatolickiego, zastępca przewodniczącego stargardzkiego koła Związku Ukraińców w Polsce.

 

 

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz, ERASMUS+:  – Na początku marca Ministerstwo Edukacji i Nauki podawało, że na 320 tys. uchodźców połowa to dzieci w wieku szkolnym. Uchodźców z każdym dniem jest więcej, ale proporcje się pewnie nie zmieniły. Wydaje się, że ostatnią rzeczą, o której myślą teraz ukraińskie mamy, jest to, aby posłać dzieci do polskiej szkoły. A może się mylę?

 

Iwona Marciszak: Codziennie mam kontakt z rodzinami, które przyjeżdżają do nas z Ukrainy. Pierwsze chwile pobytu w Polsce są dla nich pełne emocji. To raczej czas na przytulanie, na łzy, na poznanie rodziny, do której trafili. Z moich doświadczeń wynika, że dzieci potrzebują wtedy bliższego niż zwykle kontaktu z mamą. Muszą oswoić się z nowym miejscem i z nowo poznanymi osobami. To dla nich bardzo trudna sytuacja, część z nich jest też mocno wyziębiona. Jednak myślę, że za jakiś czas jak najbardziej dzieci powinny trafić do grupy rówieśniczej. Ze strony samorządów i samych placówek jest duża chęć pomocy. Codziennie odbieram telefony od dyrektorów przedszkoli, którzy oferują miejsca dla dzieci. […]

 

AZ-S: – Od dawna dzieci z Ukrainy uczyły się w polskich szkołach. W Stargardzie, jeszcze przed wybuchem wojny, uczyła pani języka ukraińskiego grupę 60 dzieci. To całkiem sporo jak na 70-tysięczne miasto. Jak ta nauka była zorganizowana?

 

Czytaj dalej »



Foto: Beata Zawrzel/REPORTER/East News[www.kobieta.onet.pl]

 

Jolanta Gajewska – dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 im. św. Wojciecha w Krakowie

 

 

Gdy powstawał wczorajszy felieton redaktora OE nie wiedzieliśmy jeszcze o najnowszych tekstach, zamieszczanych w piątek  i sobotę (4 i 5 marca) przez Koleżankę Jolantę Gajęckądyrektorkę Szkoły Podstawowej nr 2 im. Św. Wojciecha w Krakowie..Dowiedzieliśmy się o nich dzięki Jarosławowi Pytlakowi, który w zamieszczonym w sobotę wieczorem na swoim blogu poście, zatytułowanym „Wyjście z nerw” przytoczył w całości Jej „list otwarty” do ministra Czarnka, jaki zamieściła właśnie w piątek wieczorem na swoim fejsbukowym profilu.

 

Jest on dowodem na to, że red. Kuzitowicz trafnie dostrzegł i opisał w swoim felietonie paradoksy oficjalnie lansowanej przez polskie władze formy pomocy uczniom z Ukrainy, którzy zmuszeni zostali do opuszczenia swojej ojczyzny. Ale że te trzy teksty napisała doświadczona, realistycznie oceniająca sytuację, aktualna dyrektorka szkoły podstawowej, jest tam zawarta – nazwana bez ogródek i ubierania w piękne frazesy – celna diagnoza zaistniałej sytuacji.

 

 

Nie możemy, podobnie jak Kolega Pytlak, powstrzymać się przed udostępnieniem tego tekstu, ale także dwu kolejnych, zamieszczonych w sobotę, bez skrótów. Czynimy tak, uwzględniając prośbę ich autorki, jaką do czytelników skierowała Ona w niedziele:

 

Proszę, abyście trzy ostatnie posty traktowali, jako spójną całość. To swoisty tryptyk lub trylogia.Tak naprawdę, to ta środkowa część jest najistotniejsza. Pierwsza i trzecia to propozycje do rozważenia, opracowania i wdrożenia. Środkowa mówi o niebezpiecznych konsekwencjach dla polskiej szkoły na długie lata. Kiedy moja Córka skomentowała, że to zdjęcie z granatem pod postem o spisku to takie mało fajne odpowiedziałam Jej, że to taki owoc z podtekstem, który doskonale ilustruje niszczącą moc myślenia MEiN zaprezentowanego podczas konferencji prasowej. […]

 

 

Oto te trzy teksty w całości:

 

 

 

Szanowny Panie Ministrze Czarnku,

 

Najlepszy ministrze od czasu drugiej wojny światowej (jak twierdzą nieliczni) i bezużyteczny u progu trzeciej…

 

Po poprzednim moim liście ustaliliśmy, że propagandą wygrywa się w Rosji, dlatego jako „prawdziwy” Polak i „prawdziwy” patriota, już tą drogą Pan nie pójdzie… Mimo to znowu zachowuje się Pan, jak zakochany w sobie narcyz – Lex Czarnek 2.0? Porzuć Pan to wybujałe ego i zacznij Pan wykonywać robotę, za którą Panu płacę!

 

Przepraszam, że ten list napiszę nieco prostszym językiem. Odnoszę wrażenie, że kulturalnego i nie zawsze dosłownego języka, Pan nie rozumie.

 

No to zacznę łopatologicznie i konkretnie: może coś zrozumiesz i zmienisz (w poprzedniej wersji języka użyłabym „skorygujesz”) przed wysłaniem do szkół kolejnego bezużytecznego materiału po 20:00 w piątek. Zaraz potem przeczytaj i wykonaj krok po kroku.

 

1.Rusz Pan swoje ministerialne cztery litery i poproś o spotkanie z Ambasadorem Ukrainy w Polsce – natychmiast!

 

2.Zaproponuj Chłopu, że pomożesz Mu zorganizować w dużych polskich miastach ukraińskie szkoły i przedszkola.

 

3.Udowodnij, że trochę kumasz nowoczesne technologie i powiedz Mu, że te szkoły mogłyby działać równolegle w trybie stacjonarnym i on-line (we wprowadzaniu nauczania hybrydowego nie ma na świecie lepszego gościa od Ciebie).

 

4.Poproś, żeby zaapelował (nie potrafię prościej) do swoich Rodaków o zgłaszanie się do ambasady i konsulatów Nauczycieli, sprzątających, woźnych, konserwatorów, itp. (niech Człowiek wie, ilu ma Ludzi do roboty). Aaa, pogadajcie o kasie. Gdyby Chłop sam nie miał, to porozmawiaj z Babką od socjalu w Waszej ferajnie – fajnie jest nic nie robić i dostawać kasę, ale lepiej dać pracę i zapłacić.

 

5.Podpowiedz Mu, żeby puste tiry wracające z Ukrainy załadował ukraińskimi podręcznikami, które z pewnością zalegają w jakichś drukarniach czy magazynach i przywiózł je do Polski.

 

6.Przeproś samorządy i poproś o udostępnienie miejsc na takie szkoły (wolne budynki, części konferencyjne i biurowe w obiektach sportowych, itp.) Może sam coś zaproponujesz z zasobów rządowych lub poproś o pomoc Biskupów – np. niewykorzystywane salki katechetyczne, lub przedsiębiorców, którzy są gotowi pomóc – np. zamykane galerie handlowe lub sklepy, powierzchnie magazynowe).

 

7.Zrób bazę dostępnych powierzchni i po tygodniu wróć do Ambasadora (On już będzie wiedział kogo ma, co z podręcznikami, a Ty gdzie można działać).

 

8.Tu możesz się pogubić, bo trzeba podjąć decyzje w oparciu o zgromadzone dane i wszystko skoordynować, a Ambasador może nie mieć głowy. Chłopie, nie jesteś sam! Zadzwoń, przyjadę! (Najlepsza Pani Kurator wie, gdzie mnie znaleźć.) Zaplanuję sieć szkół ukraińskich na uchodźstwie, powołam Koordynatorów, przygotuję informację o zapisach.

 

9.W kolejny tydzień zbierzemy zapisy, a Ty kupisz krzesła z pulpitami na dobry początek (No tu może się bardziej postarasz, bo w zakupach bez przetargów masz doświadczenie… No i wiesz, to Ty masz nieograniczony dostęp do kasy).

 

10.W pierwszy dzień wiosny w glorii i chwale urządzisz ten teatr, który tak bardzo lubisz, przed kamerami i na tle uśmiechniętych ukraińskich Dzieci w ukraińskiej szkole na uchodźstwie, błyszczysz, brylujesz (oj, miał być prosty język – no wyróżniasz się i wszyscy Cię podziwiają).

 

11.Dzieci się uczą wśród swoich (stacjonarnie lub zdalnie). Przeżywają wśród swoich. Ukraińskie Nauczycielki mają misję, zatrudnienie i spokojniejszą głowę. Tacy bardziej robotnicy sprzątają, pilnują i nie potrzebują niczyjej litości, bo godnie pracują na swoją zapłatę.

 

12.Każde z Dzieci w czerwcu otrzymuje świadectwo, które potwierdza ukończenie właściwej klasy w ukraińskiej szkole na uchodźstwie (w Ukrainie rok szkolny kończy się podobno wcześniej, dlatego miesięczną przerwę w nauce potraktujemy jako nieplanowaną przerwę wydłużającą rok szkolny).

 

13.W okolicach wakacji już więcej wiesz – kto tu zostanie, a kto będzie chciał wrócić do Ojczyzny. Wtedy wspólnie z samorządami planujesz sieć oddziałów przygotowawczych w roku szkolnym 2022/2023 dla tych, którzy już z Polski nie wyjadą.

 

14.I pomyśl. jak Cię wszyscy podziwiają! Na własnych plecach przyniósł kaganek oświaty ukraińskim Dzieciom w ukraińskiej szkole. Mąż opatrznościowy (aaa, możesz nie rozumieć, ale to baaardzo dobre określenie) Przemek – człowiek, który zjawiając się w odpowiedniej chwili, ratuje kraj, polski i ukraiński Naród, polskich i ukraińskich Uczniów, polską i ukraińską szkołę w kryzysie ukraińskiej wojny! Widzisz to? Chłopie, błyszczysz!

 

No kończę, bo boję się, że się przegrzałeś i nic już w Ciebie nie wcisnę.

 

W następnym liście napiszę Ci, jak Darek robi Cię w bambuko. Przyjrzyj się Mu, bo chyba coś bierze.

 

Na koniec jeszcze Ci powiem, że jak mnie posłuchasz, to zapunktujesz u Ojca Dyrektora! Zdziwko? Nie czaisz? No, szybko dowiesz się, kto patriota, a kto ten, co nie dostał się do nas wcześniej przez Białoruś. Prawdziwy ukraiński patriota zapisze Dziecko do ukraińskiej szkoły, a przebieraniec do polskiej albo nigdzie. Jako pierwszy dowiesz się, kto zamierza tu zostać i pochwalisz się Ojcu, że Ty już wiesz…

No to hejka!

 

Ps.

A jeszcze jedno. Gdybyś mnie chciał zaciągnąć do sądu o zniesławienie, to powiem Ci, że szkoda zachodu – nie można bardziej zniesławić kogoś, kto już cieszy się złą sławą. Poza tym oświadczam, że przed pisaniem wypiłam lampkę wina. Wiesz, ja nigdy w życiu nie wypiłam kieliszka wódki, dlatego dla mnie kieliszek wina to już upojenie alkoholowe. Każdy sąd przyzna, że byłam niepoczytalna. Poza tym wszystko jest na poważnie.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/paxdlaKrakowa/posts/390817269530378

 

 

x          x          x

 

 

Ale to nie było wszystko, co w ostatnim czasie napisała Koleżanka Gajęcka do ministra Czarnka. Oto ten tekst z soboty 5 marca:

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj postanowiliśmy zaproponować lekturę pewnego opracowania z 2011 roku, którego tematyka stała się teraz niezwykle aktualna. Tym opracowaniem jest liczący 172 strony przewodnik dobrych praktyk dla dyrektorów, nauczycieli, pedagogów i psychologów, zatytułowany Praca z uczniem cudzoziemskim. Jego autorkami są panie: Anna Bernacka-Langier, Ewa Dąbrowa, Ewa Pawlic-Rafałowska, Jolanta Wasilewska-Łaszczuk i Małgorzata Zasuńska.

 

Powstał on jako owoc międzynarodowego projektu „Caerdydd-Warsaw Integracja Projekt. Integracja społeczna młodych ludzi i ich rodziców poprzez edukację”, prowadzonego – ze strony Warszawy –  przez przez Biuro Edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, Fundację Sztuki „Arteria”, Szkołę Podstawową nr 211 z Oddziałami Integracyjnymi i Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi nr 14, zaś ze strony miasta Cardiff przez Cardiff County Council, Race Equality First, St. Mary’s Catholic Primary School, Michaelston Community College.

 

 

 

Treść opracowania podzielona jest na pięć części:

 

Część I – Przyjęcie ucznia cudzoziemskiego do szkoły

 

Część II – Diagnoza oraz monitorowanie umiejętności edukacyjnych. Narzędzia

 

Część III – Przygotowanie szkoły do przyjęcia nowego ucznia. Praca z klasą w procesie włączania do edukacji

 

Część IV – Przygotowanie się szkoły do pracy z klasami zróżnicowanymi kulturowo

 

Część V – Wsparcie ucznia cudzoziemskiego w Polsce i w Wali

 

Część VI – Zintegrowane nauczanie języka polskiego jako drugiego w praktyce. Przykładowe scenariusze lekcji w szkole podstawowej i gimnazjalnej.

 

 

x          x          x

 

 

Poniżej prezentujemy fragmenty wstępu:

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (3 marca 2022r.) dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fejsbukowym profilu tekst, który zwraca naszą uwagę na  niezwykle ważny aspekt podejmowania problematyki wojny w Ukrainiena aspekt języka. Oto ten tekst:

 

 

Uważniej dobierajmy słowa. Na lekcjach języka polskiego warto dziś mówić o tym, dlaczego tak ważny jest dobór słów!

 

Wiedza o tym, jak działa propaganda, może spowodować, że ataki putinowskich trolli przestaną wpływać na świadomość Polaków. Dotychczas trolle były bardzo skuteczne. I o tym też trzeba mówić.

 

Nauka jest najefektywniejsza, gdy to, czego się uczymy, nawiązuje do tego, czym żyjemy, co nas porusza emocjonalnie, w czym widzimy sens.

 

Wojna, którą wszyscy przeżywamy, dotyczy nie tylko działań czysto militarnych, ale jest również wojną na słowa.

 

W putinowskiej propagandzie nie ma miejsca na słowo „wojna”. Zrównywanie ukraińskich miast z ziemią, mordowanie Ukraińców mówiących po ukraińsku i rosyjsku, to „specjalna operacja pokojowa”, której celem jest „obrona rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy” przed „ukraińskimi nazistami”. Warto rozmawiać z uczniami w szkole, dlaczego Putinowi tak bardzo zależy na wyeliminowaniu słowa „wojna”. Z czym Rosjanom kojarzy się to słowo?

 

Rosyjscy propagandyście doskonale zdają sobie sprawę z mocy słów. Dlatego starannie je dobierają. Robią to również siejąc dezinformację w Polsce i innych krajach wolnego świata.

 

Dziś Garry Kasparow, rosyjski arcymistrz szachowy, zwrócił się z apelem, by przestać nazywać Putina prezydentem i zamiast tego mówić „dyktator”.

 

To, co się dziś dzieje, jest doskonała okazją do głębokiej refleksji nad językiem, nad mocą słów i ich doborem. To niezwykle ważne, by rozmawiać o tym w szkole i rozbudzać wrażliwość językową na przykładach, które dotyczą tego, co wszystkich nas bardzo dziś porusza.

 

Propozycje

1.„Na Ukrainie” czy „w Ukrainie”?

2.Wojna czy „specjalna operacja pokojowa”

3.Prezydent Putin czy dyktator Putin

4.Dlaczego gazeta, która jest polityczną tubą propagandową nosi nazwę „Prawda”?

5.Dlaczego zabijanie żołnierzy określa się jako neutralizację?

6.Dlaczego Lech Grobelny, chcą oszukać Polaków nazwał swój parabank „Bezpieczną Kasą Oszczędności”?

 

Jakie przykłady przychodzą Wam jeszcze do głowy? Dlaczego ludzie działający w złej wierze często używają w nazwach swoich inicjatyw słowa, które są zaprzeczeniem tego, co robią, a ich celem jest jedynie wprowadzanie w błąd.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska

 



Dzisiaj proponujemy krótkie nagranie wideo, które może posłużyć jako ilustracja aktualnych problemów, jakie stworzyła napaść wojsk rosyjskich na Ukrainę, widzianych z perspektywy ludzi głęboko zaangażowanych w edukację. A jest to wczorajszy odcinek rozmowy  Oktawii Gorzeńskiej z Janem Wróblem, prowadzonej w ramach zainaugurowanego 23 lutego cyklu < oŚWIATtv >.

 

 

Wczorajszą rozmową można obejrzeć i wysłuchać  –  TUTAJ

 



 

 Na stronie Zarządu Głównego ZNP zamieszczono Poradnik “Nasza szkoła Waszym domem”. Oto jak jest on tam promowany:

 

[…]

 

PORADNIK

 

Drogie Koleżanki i Koledzy,

 

przygotowaliśmy dla Was krótki poradnik, który – mamy nadzieję – pomoże Wam zorganizować pracę w szkole, gdy pojawią się w niej uczennice i uczniowie z Ukrainy. Pisaliśmy go w pośpiechu, ponieważ sytuacja wymaga od nas pilnych działań, dlatego przepraszamy za wszelkie niedoskonałości. Zależało nam na tym, żeby nie był to tekst obszerny, ale taki, który można przeczytać szybko i szybko wykorzystać te wskazówki, które uznacie za przydatne.

 

Traktujemy ten materiał jako tekst otwarty, możecie go codziennie uzupełniać swoimi pomysłami i przykładami dobrej praktyki, a także opisami własnych działań.

 

Pod publikacją znajdziecie link do platformy, na której możecie dzielić się swoimi doświadczeniami i inspirować innych.

 

Opracowując nasz poradnik, korzystaliśmy z doświadczenia niemieckich koleżanek i kolegów, którzy w 2014 i 2015 roku stanęli wobec ogromnego napływu dzieci uchodźczych i z dnia na dzień klasy ich powiększały się o kilkoro, a czasem nawet o kilkanaścioro uczniów. Zwracali oni uwagę, że początkową empatię i gotowość niesienia pomocy po kilku tygodniach zastąpiły inne emocje, spowodowane brakiem wsparcia, ogromnym poczuciem odpowiedzialności i przeciążeniem pracą, a także obawami, czy podejmowane działania są słuszne, czy nie szkodzą.

 

Przygotowując te materiały, mieliśmy dwa cele:

 

>stworzenie dla uchodźców, uczennic i uczniów bezpiecznego środowiska edukacyjnego, stąd tytuł poradnika Nasza szkoła waszym domem,

>wsparcie dla naszych koleżanek i kolegów.

 

Zależy nam na tym, żeby fundament tego nowego szkolnego domu dla uchodźców był trwały i stabilny, żeby służył zbudowaniu wspólnoty pełnej wzajemnego zaufania. Składa się na niego pięć podrozdziałów z praktycznymi wskazówkami oraz informacja o kolejnych planowanych przez ZNP działaniach (w podrozdziale 6):

 

1.Nasza szkoła przyjaznym centrum informacji

2.Komunikacja – język nasz powszedni

3.Pierwsze wrażenie – lekcje powitalne, zapoznanie

4.Rodzice – nasi partnerzy i sprzymierzeńcy

5.Centrum psychologicznego wsparcia – nauczyciele specjaliści

6.Co w najbliższych dniach?

 

 

[…]

 

 

Cały tekst poradnika „Nasza szkoła Waszym domem”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 

 

P.s.

 

Przy tej okazji proponujemy mała wizytę na stronie Krajowej Sekcji Oświata i Wychowanie NSZZ „Solidarność” – warto wiedzieć czym ta struktura związkowa żyje w tym trudnym czasie  –  TUTAJ

 

 

 

 



Kontynuując tematykę zamieszczonego rano materiału „Inicjatywa dr Małgorzaty Turczyk z UJ: ZABAWĄ PRZECIW WOJNIE !przekazujemy informację o powstającej na FB nowej grupie „Zabawą przeciwko wojnie”. Oto adres: https://www.facebook.com/groups/216924107266284

 

x           x          x

 

Informujemy także o materiałach Centrum Edukacji Obywatelskiej, przygotowanych z intencją wparcia nauczycieli i rodziców wskazówkami jak rozmawiać z dziećmi i młodzieżą o wojnie w Ukrainie:

 

 

25 lutego 2022r.

 

Psycholog radzi, jak w domu i w szkole rozmawiać z dziećmi i młodzieżą o wojnie w Ukrainie

 

Rosyjska inwazja na Ukrainę stała się faktem. W mediach pojawiają się wstrząsające obrazy budynków eksplodujących w ogniu, rannych i przerażonych ludzi szukających schronienia w metrze. Trudno to oglądać, czy słuchać stale napływających informacji, ale trudno też je ignorować. Dotyczy to zarówno nas, dorosłych, jak i dzieci oraz młodzieży.

 

 

Dziecko w każdym wieku powinno mieć możliwość odbycia rozmowy

 

To nie jest dla nikogo łatwa sytuacja, jednak my, dorośli, mamy więcej narzędzi (poznawczych, emocjonalnych, rozmaitych rytuałów), które pomagają nam radzić sobie z napięciem czy lękiem. Dzieci i młodzież w sytuacjach trudnych, kryzysowych wymagają wsparcia i czujnej, troskliwej obserwacji. Czasem, szczególnie w stosunku do dzieci młodszych, pojawia się pokusa, aby ochronić je przed okrucieństwem tego świata, złymi wiadomościami i ….nie rozmawiać. Ta strategia okazuje się jednak mało skuteczna. Dzieci nie da się trzymać pod kloszem, nie żyją w bańce czy próżni. Nawet kiedy my staramy się być przy nich powściągliwi, unikamy słuchania dzienników informacyjnych – doskonale czytają nasze emocje – strach, niepokój, poirytowanie. Jeśli nie będziemy z nimi o tym rozmawiać, ich wyobraźnia może podsycać i „pompować” dziecięce lęki do zatrważających rozmiarów. […]

 

 

 

Więcej – TUTAJ

 

 

 

 

27 lutego 2022r.

 

W tysiącach szkół w całej Polsce już teraz uczą się dzieci z Ukrainy, Rosji i Białorusi. Rozmowa o inwazji na naszego wschodniego sąsiada jest w takich klasach trudniejsza, ale tym bardziej potrzebna.

 

By móc udzielić wsparcia nauczycielkom i nauczycielom, którzy przygotowują się do przeprowadzenia rozmów o wojnie, poprosiliśmy o rady ekspertki i przygotowaliśmy scenariusz takiego spotkania. Znajdziecie go na naszym blogu:

 

 

 

Jak z uczniami rozmawiać o wojnie, kiedy w klasie są osoby z Ukrainy, Rosji lub Białorusi?  – TUTAJ