
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto: www.google.com
Siedziba VI Liceum Ogólnokształcącego im. J. Lelewela w Łodzi
W dzisiejszym (14 lutego 2022r.) regionalnym dodatku „Gazeta Wyborcza ŁÓDŹ” (wersja elektroniczna) zamieszczono zapis rozmowy, jaki z Małgorzatą Caban – dyrektorką VI Liceum Ogólnokształcącego im. Joachima Lelewela w Łodzi przeprowadziła red. Sandra Kmieciak. Już tytuł jakim ten tekst opatrzono: „Efekt „lex Czarnek”: „gdyby w szkole doszło do samobójstwa, dyrektor nie pomoże uczniom” informuje co było motywem przewodnim tej rozmowy. Oto fragmenty tego wywiadu:
Sandra Kmieciak: Ma pani nadzieję, że prezydent zawetuje „lex Czarnek” i będziemy mogli zapomnieć o tym, że pojawiła się taka propozycja nowelizacji prawa oświatowego?
Małgorzata Caban: Liczę na mądrość pana prezydenta.
-Czuje pani, że traci kontrolę nad szkołą? Jej charakterem, tym, co się w niej dzieje?
–Obawiam się, że wielu dyrektorów ma poczucie, że próbuje się ich sprowadzić do roli administratorów szkoły, którzy nie będą mieli wpływu na kształtowanie tego, co się dzieje w ich placówce. Każda szkoła ma swoją specyfikę, powinna być ukierunkowana na zdobywanie określonej wiedzy, umiejętności kreowania siebie, swojej przestrzeni i poglądów. Dyrektor powinien zadbać o to, aby szkoła sprostała oczekiwaniom i potrzebom młodych ludzi. W mojej szkole nauczyciele są kompetentni, przekazują wiedzę merytorycznie, opierając się na przyjętych programach nauczania, są mądrzy i rzetelni, nie widzę potrzeby sprawowania dodatkowej kontroli. […]
-Boi się pani sytuacji, gdy w szkole wydarzy się coś złego, np. dojdzie do aktów przemocy, samobójstwa, a pani nie będzie mogła szybko zareagować i dopuścić do pracy z uczniami wyspecjalizowanych psychologów z zewnątrz? Bo zgodnie z prawem będzie pani musiała dwa miesiące wcześniej poprosić o zgodę kuratora.
–To może być ogromny problem. Ze zdrowiem psychicznym uczniów jest coraz gorzej. Młodzi ludzie bardzo źle znieśli poprzednie zamknięcie, obecne przerwy w nauczaniu stacjonarnym, brak kontaktu z rówieśnikami. Dostać się do poradni psychologicznej jest bardzo trudno, obłożenie jest ogromne, na wizyty trzeba długo czekać. Zatrudniam w szkole pedagoga, ale zdaję sobie sprawę, że jego możliwości w zestawieniu ze skalą potrzeb są niewielkie. W sytuacjach kryzysowych niezbędna jest szybka pomoc specjalistów z zewnątrz. Nie wiem, jak będę sobie z tym radziła.
19 stycznia 2022 roku zamieściliśmy kolejną część Poradnik Wiesławy Mitulskiej – m.in. z uczniami o autorefleksji i autodiagnozie. Dziś kontynuujemy tę serię:
1 lutego
Kiedy mocno wieje wiatr, to znaczy, że… czas na projekt .
Silny wiatr, który wiał przez ostatnie dni, nie tylko poprzewracał drzewa i zrywał dachy, wywołał również pozytywny efekt, jakim było zainteresowanie dzieci zjawiskami pogodowymi.
Zainteresowanie jest kluczem do motywacji, dlatego nie mogłam zmarnować szansy, którą zaoferowała nam natura – rozpoczęliśmy mini projekt „Wiatr”.
Każdy z nas miał w pamięci jeszcze świeże obrazy i przeżycia związane z wiatrem, dlatego rozmowa z dziećmi o kierunkach, w których powinniśmy rozwijać nasz projekt poszła w tempie ekspresowym. Od początku wiedziałam, że projekt o wietrze powinien mieć charakter badawczy. Pytania projektowe sformułowane przez dzieci pokazały mi, że one chcą odkrywać i badać.
Co to jest wiatr? Skąd się bierze wiatr? To tylko niektóre z dziecięcych pytań.
Obejrzeliśmy kilka filmików popularnonaukowych. Robiliśmy eksperymenty, które pomogły dzieciom zrozumieć pojęcie ciśnienia i mechanizm powstawania wiatru. Takie eksperymenty są bardzo proste: dmuchanie pomiędzy dwie kartki, pompowanie balonu i wypuszczanie z niego powietrza, ściskanie powietrza w strzykawce i wreszcie utrzymywanie piłeczki pingpongowej w strumieniu powietrza z suszarki.
Tworzenie zabawek typu latający wiatraczek i latawiec było przyjemnością, ale również okazją do refleksji, że powietrze, choć niewidzialne, to łatwo znaleźć dowody na jego istnienie.
Dzięki temu, że dzieci tworzą samodzielne karty pracy, ja mam wgląd w to, jak się uczą. Wiem, czy zrozumiały, czy nauczyły się czegoś nowego.
Przez dwa dni prowadziła nas dziecięca ciekawość. Jeszcze jeden dzień poświęcimy na mini projekt o wietrze, bo pytania się nie wyczerpały. Przy okazji pojawiają się nowe, a ja już wiem, czym zajmiemy się dalej.
7 lutego
Od wiatru do klimatu
Mini projekt na temat wiatru nie przeszedł w trzeciej klasie bez echa. Rozmawialiśmy wtedy o klimacie, więc naturalnie przeszliśmy do zmian klimatycznych i wpływu człowieka na te zmiany.
Zaczynamy nowy projekt „Mistrzowie Klimatu”, bo wspólnie możemy zrobić coś dobrego dla Ziemi. Tu dzieci nie miały żadnych wątpliwości.
Zanim zaczęliśmy planować projekt, poszperaliśmy trochę w poszukiwaniu danych, policzyliśmy dzięki nim zużycie wody, porozmawialiśmy o tym, co dzieci już wiedzą i zrobiliśmy notatki.
Wspólnie planujemy projekt, który będzie trwał pewnie do końca roku szkolnego, bo sporo działań przed nami. Adresujemy go do siebie, naszych rodzin i innych uczniów szkoły.
Dzieci już wiedzą, jakie kolejne kroki musimy zrobić.
Dziś nazwaliśmy problem, z którym będziemy się mierzyć. Trzymajcie za nas kciuki, bo małymi krokami, chcemy przyczynić się do poprawy klimatu. Dzieci uwierzyły, że mają wpływ.
Zaczynamy od śniadaniówek wielokrotnego użytku i bidonów.
Materiały, z których korzystamy:
>Cartoon Network i WWF oraz materiały CEO – program Mistrzowie Klimatu,
>dwumiesięcznik Kosmos dla dziewczynek nr 15/2020
9 lutego
Mistrzowie Klimatu i copywriter.
Dzisiaj podzielimy się z Wami naszym najnowszym „odkryciem”. A jest nim – znaleziony na stronie Rzecznika Praw Dziecka (!!!)– raport, zatytułowany „Ogólnopolskie badanie jakości życia dzieci i młodzieży w Polsce”. Został on tam zamieszczony 9 lutego 2022 roku.
Uznaliśmy, ze zasługuje on na upublicznienie – jeśli nie ze względu na jego przedmiot badań i uzyskane wyniki oraz rekomendacje, sformułowane na podstawie tych badań, to choćby jako dowód na super poważne potraktowanie w tych badaniach uczniów w wieku 17-u lat, którzy są w nim nazwani: dziewczęta – kobietami, a chłopcy – mężczyznami.
Nawet pomimo pewnych wątpliwości co do wyboru (także jego trybu) na wykonawcę tych badań akurat firmy Danae sp. z o.o. z Gdańska
Oto jego wybrane fragmenty:
1.CEL BADANIA
Głównym celem badania, zleconego przez Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka, jest ocena jakości życia dzieci i młodzieży w Polsce. Badanie wpisuje się w koncepcje teoretyczne związane z dobrostanem dzieci i młodzieży oraz ujęciami konstruktywistycznymi codzienności. Uzyskane wyniki pozwolą na identyfikację poziomu funkcjonowania dzieci w kilku wyróżnionych sferach życia (np. psychiczna, społeczna, rodzinna, wirtualna) oraz rekonstrukcję świata, w którym dzieci funkcjonują na co dzień (rekonstrukcja codzienności). Uzyskane rezultaty pozwolą na wskazanie obszarów problematycznych oraz tych, które stanowią zasób, mocne strony współczesnych dzieci i młodzieży. […]
Niniejszy raport koncentruje się na jednym wymiarze – zdrowiu fizycznym. W ocenie Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Dziecka jest on jednym z ważniejszych, szczególnie w kontekście zagrożenia pandemicznego i doświadczenia izolacji społecznej.
2.CHARAKTERYSTYKA RESPONDENTÓW
Badaniem objęto łącznie ponad 5800 uczniów z całej Polski, na trzech poziomach edukacyjnych: edukacji wczesnoszkolnej (klasy 2. szkoły podstawowej), szkoły podstawowej (klasy 6.) i szkoły ponadpodstawowej (klasy 2. technika i licea ogólnokształcące). Pomiar przeprowadzono przy użyciu kwestionariusza The KIDSCREEN. Realizacja badania w szkołach miała miejsce w czerwcu 2021 r., pod koniec roku szkolnego podczas pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Badanie wykonała firma Danae sp. z o.o. z Gdańska
KLASY DRUGIE SZKOŁY PODSTAWOWEJ
[…] W badaniu wzięły udział dzieci reprezentujące różne typy gospodarstw domowych. 6 na 10 badanych (63%) zadeklarowało, że wychowuje się w pełnej rodzinie składającej się z matki, ojca oraz ewentualnego rodzeństwa. Rzadziej drugoklasistów wychowują oboje rodziców oraz dziadkowie, bądź jeden z nich – 14%. Około 6% badanych dzieci wychowuje się tylko z matką i ewentualnym rodzeństwemoraz niespełna 3% w rodzinie z obojgiem rodziców, ewentualnym rodzeństwem, dziadkami bądź jednym z nich oraz wujostwem, ewentualnie z jednym z wujostwa.[…] Sytuacja materialna rodzin dzieci z drugich klas szkół podstawowych na ogół jest dobra. Trzy czwarte rodzin (75%) stać na dodatkowe wydatki, a niespełna jedna czwarta jest w stanie zaspokoić tylko bieżące potrzeby (23%).
KLASY SZÓSTE SZKOŁY PODSTAWOWEJ
[…] Najwięcej szóstoklasistów wychowywało się w rodzinie pełnej, składającej się z obu rodziców i ewentualnego rodzeństwa (61%). Rzadziej badani pochodzili z rodziny składającej się z matki, ojca, ewentualnego rodzeństwa oraz dziadków bądź jednego z nich – 14%. Około 8% badanych nastolatków zamieszkiwało tylko z matką, a po 2% badanych zadeklarowało, że wychowuje się w rodzinie z babcią/dziadkiem, zarówno bez ojca, jak i z nim. Pozostałe 13% dzieci zamieszkiwało w innego rodzaju typach gospodarstw domowych. […] Sytuacja materialna rodzin uczniów z 6. klas szkół podstawowych była przez nich oceniana jako dobra – 88% deklarowało, że wystarcza im pieniędzy na bieżące potrzeby i wszelkie wydatki, co dziesiąta rodzina miała środki na zabezpieczenie tylko bieżących potrzeb, a 1% gospodarstw borykał się z problemami finansowymi.[…]
KLASY DRUGIE SZKOŁY PONADPODSTAWOWEJ
W badanej próbie 44% uczniów szkół ponadpodstawowych to uczniowie technikum, a 56% uczęszczało do liceum ogólnokształcącego. Kobiety stanowiły ponad połowę respondentów z tej kategorii wiekowej (55%), przy czym dwie trzecie z nich uczyło się w liceum (66%). Mężczyźni częściej byli uczniami szkół technicznych (60%), do liceum uczęszczała jedna trzecia z nich. Chociaż szkoły ponadpodstawowe zlokalizowane były w miastach, uczniowie pochodzili z różnych typów wielkości miejscowości. Czterech na dziesięciu nastolatków (41%) mieszkało na obszarach wiejskich, 16% zamieszkiwało największe miasta, a co dziesiąty miasto liczące od 100 do 500 tysięcy mieszkańców (10%). […] Sytuacja materialna gospodarstwa była przez młodzież z klas licealnych i w technikach oceniana jako dobra – 88% deklarowało, że wystarcza im pieniędzy na bieżące potrzeby i wszelkie wydatki, co dziesiąta rodzina (11%) miała środki na zabezpieczenie tylko bieżących potrzeb, a 1% gospodarstw borykał się z problemami finansowymi. […]
3.WYNIKI BADANIA
[…] Ogólne wyniki związane oceną relacji z rówieśnikami wskazują, że 17% uczniów w Polsce wymaga interwencji w obszarze związanym ze zdrowiem fizycznym. W badaniu niski wynik osiągnęło 19% uczniów klasy 2. SP, 16% uczniów klasy 6. SP oraz 15% uczniów klasy 2. szkoły ponadpodstawowej. […]
WYNIKI SZCZEGÓŁOWE DLA POSZCZEGÓLNYCH POZIOMÓW EDUKACYJNYCH
Wczoraj wieczorem (10 lutego 2022r.) na fanpage Plan Daltoński można było obejrzeć i wysłuchać ciekawych rozmów, które Anna i Robert Sowińscy prowadzili z trzema uczestnikami tego zdalnego spotkania. A rozmowa dotyczyła powstałego niedawno we Wrocławiu liceum ogólnokształcącego, wzorowanego na modelu fińskim.
Postanowiliśmy zainteresować tym spotkaniem czytelniczki i czytelników OE, którzy nie są znajomymi na Fb Anny lub Roberta Sowińskich, nia mają fanpage „Plan Daltoński” w swoim pasku „ulubione”, którzy o tym live nie wiedzieli, a których chcemy namówić na znalezienie godziny czasu i wysłuchanie tego o czym tam mówiono. Naprawdę warto!
Oto fragmenty tekstu, w którym Państwo Sowińscy zachęcali do obserwacji tego spotkania:
Mamy dla Was extra LIVE z trójką niesamowitych gości, którzy chcą i robią rzeczy niemożliwe: Łukasz Srokowski, Paweł Słuja, Mateusz Majewski.
Ile już razy słyszeliście o zaletach fińskiego modelu edukacji? A ile razy usłyszeliście, że się nie da, bo … i tutaj cały wór „niedasi”
No to [….] usłyszycie, jak można rewolucjonizować model edukacji, aby dawać naszej młodzieży coraz większe szanse na lepszą szkołę. A do tego będziemy mówili o liceum, w którym zazwyczaj słyszy się, że tutaj najtrudniej o zmiany bo matura… […]
Oto podstawowe informacje o uczestnikach rozmowy:
Na tle wydarzeń ostatnich dni postanowiliśmy zaproponować dzisiaj lekturę tekstu, jaki wczoraj zamieścił na swoim fejsbuku Paweł Lęcki. Ucięliśmy z niego końcową część – bez straty dla naszych czytelników, gdyż tam jest już prawie nic o edukacji:
Donald Tusk komentując odrzucenie przez Sejm sprzeciwu Senatu wobec lex Czarnek stwierdził, że odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy to priorytet. Na koniec rzucili się na polską szkołę i przyszłość naszych dzieci. Najwyższy czas, aby wszyscy zrozumieli, że odsunięcie PiS od władzy to nasze wspólne być albo nie być, podsumował Hamletem.
Zastanawiam się, jak odsunąć od władzy tę część społeczeństwa, która dała władzę Prawu i Sprawiedliwości. Przemysław Czarnek nie wziął się znikąd, jego wizja świata i szkoły jest elementem szerszej wizji społeczeństwa. Nie jestem przekonany, że problemy edukacji wywołają tak wielkie poruszenie jak kłopoty TVNu. W zasadzie jestem pewien, że w rezultacie wszystko rozpłynie się w polskiej inercji, choć chciałbym się mylić. Od dłuższego czasu mówi się o znikaniu nauczycieli, dramacie edukacji zdalnej, kryzysach psychicznych młodych ludzi, o nadchodzącej nowej, złej maturze, a w zasadzie niewiele z tego wynika. Przemysław Czarnek toczy swoje urojone wojny z neomarksizmem i edukacją seksualną, a społeczeństwo w swojej większości przygląda się temu z uroczystą obojętnością, a niektórzy nawet kibicują.
Prawica sprawdziła, co myśli społeczeństwo. Czy jeśli Donald Tusk zdobędzie władzę w najbliższych wyborach, to według Ciebie będzie rządził lepiej niż w latach 2007 – 2015 gdy był premierem? Pozytywną w sumie odpowiedź wskazało 32 procent pytanych, ale tylko 12 procent z nich stwierdziło, że jest o tym mocno przekonanych. Ale nie wierzy w taki obrót spraw aż 47 procent Polaków! Doniosła prawica z radością. Nie wiem, jak będzie rządził Donald Tusk, gdyby wygrał wybory, ale z chęcią bym sprawdził. W zasadzie sprawdziłbym z chęcią każdego, poza Konfederacją. Obecna władza przyzwyczaiła mnie do tak niskich standardów, że w zasadzie cokolwiek lepiej będzie już epokowym osiągnięciem.
Borys Budka powiedział: Wierzę, że Agata Duda namówi prezydenta do odrzucenia tej noweli. Telenowela Andrzeja Dudy i jego małżonki jest bardzo przygnębiająca. Ja w zasadzie też wierzę, że skoro TVN wzbudził w prezydencie Polski jakieś emocje, to tym bardziej powinna to zrobić edukacja. Oddanie władzy nad szkołą w ręce Barbary Nowak powinno wzbudzać przerażenie. Z drugiej strony poczucie, że jakaś część losu edukacji wisi w ręku pasjonata narciarstwa i prowadzącej brawurowy milczący protest małżonki hobbysty, jest wyjątkowo przytłaczające.
Zdaniem Szymona Hołowni lex Czarnek cofa polskie szkoły do XIX wieku. Wiedzą to nauczyciele, poważnie martwią się uczniowie i ich rodzice, napisał lider Polski 2050. W ogóle nie cofa, gdyż polska szkoła już dawno jest w XIX wieku. Nie nadąża za światem, żyje sprawdzianami, czci egzaminy, gubi człowieka. Chciałbym wierzyć, że nauczyciele i dyrektorzy staną na wysokości zadania, nie przejdą do porządku dziennego nad urojeniami Przemysława Czarnka. Jako niewierzący mam z tym jednak problem, gdyż łatwiej jest kserować w nieskończoność kartkówki, niż jasno i zdecydowanie określić swoje stanowisko względem rzeczywistości.
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek powiedział po głosowaniach dziennikarzom, że decyzja Sejmu była do przewidzenia: Państwo nazywacie ustawę lex Czarnek, co sprawia, że jest mi bardzo miło, bo to bardzo dobra ustawa. Czasami naprawdę zazdroszczę tej arogancji i bezgranicznej pewności siebie ludziom bez właściwości, kompetencji i empatii. Prawo i Sprawiedliwość podniosło chamstwo do rangi sztuki, a ja bardzo źle sobie radzę z chamstwem. Nie mam siły przebicia, nie wiem, jak się zachować w obliczu przeważającej siły niczym nieskrępowanej głupoty. […]
Cały tekst tego wpisu – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/pawel.lecki79
Jak stało się to zwyczajem – niemal w każdy czwartek – umożliwiamy wszystkim, którzy w środę po 20-ej nie mogli oglądać i słuchać rozmowy, prowadzonej przez profesora Romana Lepperta w Jego „Akademickim Zaciszu”.
Przypominamy, że rozmówczyniami były wczoraj trzy – każda z nieco innego powodu – niezwykłe nauczycielki:
Edyta Borowicz-Czuchryta – nauczycielk języka angielskiego w Szkole Podstawowej w Szczekarkowie
Izabela Maciejewska, która od lat kieruje Zespołem Szkół nr 33 – szkołą szpitalną w Bydgoszczy
Iwona Pietrzak-Płachta – bibliotekarka w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Pliszczynie
Nie możemy sobie odmówić poinformowania naszych Czytelniczek i Czytelników, że w podsumowaniu spotkania prof. Leppert zamieścił komentarz, jaki po wysłuchaniu opowieści uczestniczących w rozmowie koleżanek przesłał redaktor OE: „A ja mam, po wysłuchaniu tej rozmowy, jedną refleksję: Na te Koleżanki, i na to co One robią, nie ma (i nie będzie miał) wpływu pan Czarnek i jego prawo.”
Zapraszamy – w wolniejszym od obowiązków zawodowych i domowych czasie – do obejrzenia tego NIESAMOWITEGO spotkania:
O tworzeniu edukacyjnego kosmosu z trzema (niezwykłymi) Nauczycielkami – You Tube – TUTAJ
Wczoraj (9 lutego 2022r.) portal „EDUNEWS” zamieszczając tekst Joanny Krzemińskiej przypomniał jej tekst pt. „By ocenianie było OK…”, który pochodzi z jej bloga „Zakręcony Belfer”. Uznaliśmy, że choć temat ten był już wielokrotnie podejmowany przez innych – warto do niego wracać.
Coraz więcej miejsca w dyskusjach okołoszkolnych zajmuje ocenianie. Cieszy fakt, że magia liczb zaczyna nieco słabnąć i edukatorzy poszukują alternatywnego rozwiązania. Wciąż jednak krąży wokół tego tematu wiele mitów. Może czas się z nimi rozprawić?
Gdy rozmawiam z nauczycielami na temat oceniania, bardzo często słyszę, że wszyscy wszystko oceniamy. Niemal w każdej chwili naszego życia szacujemy: co nam się opłaca, a co nie, z kim warto rozmawiać, a kogo omijać szerokim łukiem, a wreszcie zupełnie przyziemnie odnosimy się do tego, czy coś nam się podoba, czy wprost przeciwnie. To nieuniknione. Nie da się zatem nagle “wyłączyć” tego elementu naszej natury i uważać, że <bez tej oceny można żyć>.
Można natomiast zmienić cyferkę na informację zwrotną. Wokół tej kwestii narosło jednak tyle mitów, że wiele osób boi się zacząć. I nic w tym dziwnego. Czy jest się jednak czego bać, a ocenianie kształtujące to faktycznie czaso- i pracochłonne zajęcie? Przekonajmy się!
1.Opisanie każdej pracy zajmuje bardzo dużo czasu.
Pierwsza myśl wielu osób, gdy słyszą o ocenianiu kształtującym, to: elaborat pod każdą pracą. Dokładny opis tego, co zostało zrobione, a co nie. Wyszczególnienie umiejętności, pochylenie się nad każdym, pojedynczym przecinkiem. No, cóż. Jest w tym nieco racji, ale…
Prawda jest taka, że właściwie każde działanie ucznia powinno mieć określony cel (nawet, jeśli o nim nie mówimy). Jeśli zatem jest cel, powinny być również kryteria, dzięki którym wszyscy będziemy wiedzieć, czy został on osiągnięty. Doskonale orientujemy się, że zbyt wiele kryteriów uniemożliwia niemal osiągnięcie celu, zatem zwykle nasze działania koncentrują się wokół kilku kluczowych pojęć. I to wystarczy, by móc sprawnie udzielić dziecku informacji na ile radzi sobie z powierzonym zadaniem. Prosty komunikat (zbudowany np. na skrótach T dla spełnionego kryterium, C dla częściowo spełnionego i N dla niespełnionego) daje obraz poziomu wiedzy.
Taki sposób budowania komunikatu, poparty dodatkowo komentarzem (choć ten nie zawsze jest konieczny) bardzo dobrze się sprawdza i jest dość precyzyjny. Znacznie bardziej, aniżeli tradycyjna “trójka” czy “czwórka” na sprawdzianie.
2.Ocenianie opisowe jest niejasne.
Dr Marzena Żylińska zamieściła w poniedziałek 7 lutego na swoim fejsbukowym profilu tekst, który wart jest upowszechnienia:
Z pomocą kar i nagród można człowieka zmusić do pełzania, ale wysoko wzleci tylko wtedy, gdy sam będzie tego chciał.
Co kieruje ludźmi, którzy zmieniają świat, odkrywcami, wynalazcami? Czy robią to, co robią, dlatego, że ktoś im kazał, obiecał nagrody, groził karami? Czy może dokonują wielkich rzeczy dlatego, że chcą, że coś ich fascynuje?
Co zatem zrobić, żeby dzieci mogły wzlecieć wysoko, żeby każde mogło w pełni rozwinąć swój potencjał? Trzeba pokazać im, jak fascynujący jest świat, jaką radość daje odkrywanie jego tajemnic. Ale to wymaga zmiany szkoły, innej metodyki i innego doboru zadań. Na moich webinariach pokazuję nauczycielom tę drogę.
Czy zmiana jest trudna? I tak i nie. Nie jest trudna, bo każdy może się tego nauczyć, ale największą przeszkodą jest konieczność odrzucenia tego, co nauczyciele wynieśli ze studiów. Nauczyli się pisać scenariusze lekcji, w których co do minuty musieli planować, co uczniowie będą robić, mówić, myśleć. Ale my ludzie jesteśmy istotami wewnątrzsterownymi i angażujemy się tylko w to, w czym widzimy sens, co możemy zrobić po swojemu co wymaga naszej kreatywności.
O takiej właśnie nauce mówiło wielu reformatorów edukacji, ale z jakiegoś powodu edukacyjny główny nurt poszedł w kierunku kształcenia nauczycieli-urzędników, których celem nie jest zarażanie uczniów swoimi fascynacjami i wspólne odkrywanie świata, ale tworzenie dokumentów: scenariuszy lekcji, rozkładów materiału, planów naprawczych … i ich skrupulatne realizowanie. W ten sposób zupełnie pomija się dziecięcą potrzebę autonomii i sprawstwa.
A tam, gdzie wszystko jest z góry zaplanowane nie ma miejsca ani na prawdziwe życie, ani na spontaniczność, ani na radość, jaką daje rozwój. Tam, gdzie wszystko jest z góry zaplanowane i narzucone, jest tylko … nuda i drętwota. I wtedy nie ma innej drogi jak presja, klasówki, jedynki, szóstki …, wtedy już trzeba ciągle dzieci mamić bezwartościowymi, kolorowymi cekinami i wmawiać im, że to one są celem edukacji.
Ale na naszą uwagę zasługuje jeden z zamieszczonych pod tym postem komentarzy:
Niestety ale na studiach nic się nie zmienia. Nadal przy chodzą do szkół studenci na praktyki, których nauczono: zaplanowane pytanie n-la, zaplanowana odpowiedź ucznia. Po 4 latach studiów trudno zmienić myślenie w ciągu miesiąca. Studenci się dziwią, że można inaczej, mądrzej, spontanicznie. No…
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
*Jak udało się nam ustalić Sławomir Gabrysiak w roku 2006 był zastępcą dyrektora SP nr 21 w Grudziądzu. Aktualnie, najprawdopodobniej, jest emerytowanym nauczycielem.
Wczoraj Jarosław Pytlak napisał kolejny obszerny tekst, poświęcony problemowi braku oferty programowej dla edukacji ze strony partii politycznych. Tekst ten, zatytułowany „Partii Razem program dla edukacji” Szkoły” i przeczytania jego pełnej wersji: jak zwykle bardzo długi, dlatego zamieszczamy jedynie jego początek i zakończenie, gorąco namawiając do klinięcia linku na stronę bloga „Wokół Szkoły”:
W drugiej połowie stycznia, w artykule „Lex Czarnek i co dalej?”, napisałem, że partie polityczne nie mają oferty programowej dla edukacji, z wyjątkiem bardzo ogólnikowego szkicu „6 głównych propozycji…”, autorstwa Polski 2050. Jeden z komentatorów zwrócił mi wtedy uwagę, że bardziej obszerny program w tym zakresie posiada partia Razem.
Moja wina; jak widać, nie szukałem wystarczająco dokładnie. Nie napotkałem też wcześniej wypowiedzi działaczy Razem na temat edukacji, które mogłyby naprowadzić mnie na trop programu tej partii. Tytułem zadośćuczynienia zaprezentuję więc teraz cały ów dokument, czyniąc go zarazem punktem wyjścia do własnych rozważań na temat zmian, jakich potrzebuje polska oświata.
Czytajmy zatem z ciekawością i bez politycznych uprzedzeń:
Deklaracja programowa 2021 – Partia Razem – Inna polityka jest możliwa!
Czy ukryty pod tym linkiem program dla edukacji podoba mi się? Nie. Jest wyrywkowy i niespójny; brakuje mu wskazania nadrzędnego celu oraz metod wprowadzenia w życie poszczególnych zamierzeń. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że lekceważy realia ekonomiczne.
Czy w związku z powyższym uważam go za bezwartościowy? Również nie! Przede wszystkim dlatego, że jest. Stanowi propozycję, którą można wziąć pod rozwagę. Zarysowuje pewne obszary dyskusji. W poruszonych sprawach pokazuje punkt widzenia partii lewicowej.
No dobrze, ale czy w ogóle ma sens zajmowanie się dokumentem, który firmuje ugrupowanie o niskim poparciu społecznym, mające niewielkie szanse na udział w rządzeniu i realizację swoich postulatów? To zależy. Jeśli ktoś zastanawia się, czy zagłosować na partię Razem, powinien poznać jej program. Z takiej perspektywy raczej jednak nie ma sensu rozbieranie jego tez na czynniki pierwsze. Koń jaki jest, każdy widzi, i potencjalny wyborca sam musi podjąć decyzję, czy mu się podoba.
Inaczej wygląda sytuacja jeśli założymy, że edukacja jest wspólną sprawą i potrzebuje nie tyle konkursu piękności partyjnych programów, ile jednego porozumienia programowego całej opozycji na czas po wyborach. Bez podziału na ważniejszych i mniej ważnych. I z tej perspektywy zdecydowanie warto przeanalizować propozycję Razem, w oczekiwaniu na ujawnienie postulatów i zamierzeń innych ugrupowań.
Przyjrzyjmy się zatem raz jeszcze temu programowi, krytycznie, punkt po punkcie, czerpiąc z niego inspirację do refleksji.
1.Fundamentem zmian w edukacji musi być dialog społeczny. Wprowadzimy obowiązek konsultowania wszystkich reform z osobami uczącymi się, środowiskami nauczycielskimi i eksperckimi oraz rodzicami.
Co do pierwszego zdania – pełna zgoda. Jak wyglądają opłakane skutki „dobrej zmiany w edukacji”, wprowadzonej przez Annę Zalewską z całkowitym lekceważeniem opinii środowiskowych, wiemy dzisiaj aż nadto dobrze. Istotnie, dialog społeczny powinien być fundamentem wszelkich zmian. Pytania rodzą się przy zdaniu drugim. Jak egzekwować taki obowiązek? Co określić mianem reformy? Jak, choćby w sensie technicznym, przeprowadzić rzetelne konsultacje z wymienionymi grupami społecznymi, szczególnie, że w skali kraju niewiele jest organizacji, które można by uznać za reprezentatywne dla poszczególnych środowisk? Nie wiadomo.
Lektura tego punktu programu partii Razem przywodzi mi na myśl, że dialog społeczny powinien być fundamentem także małych, lokalnych zmian, zachodzących w placówkach oświatowych. A stąd już tylko krok do postulatu decentralizacji systemu. Może w ramach budowania przestrzeni do dialogu warto rozważyć obligatoryjne powołanie rad szkół (obecnie mogą powstawać, ale w praktyce zdarza się to rzadko)? Chyba że znajdzie się inny pomysł, by zachęcić ludzi do dialogu i codziennej współpracy. Bez tego każda zmiana polegnie w obliczu wzajemnych uprzedzeń i pretensji, dzielących obecnie społeczności szkolne. […]
W dalszej części swojego tekstu Jarosław Pytlak komentuje kolejne punkty tego programu:
Dzisiaj na stronie „Radia Łódź” poinformowano o przeprowadzonej w ramach audycji „Po 8” rozmowy z dyrektorem eksperymentalnego technikum, prowadzonego przez powołaną w roku 2019 przez Łódzką Strefę Ekonomiczną „Strefę Edukacji Spółkę z o.o.”, które otrzymało status szkoły eksperymentalnej, gdyż kształci w nowym, jeszcze oficjalnie nie dopisanym do wykazu zawodów szkolnych zawodzie „Automatyka i robotyka”. Można tam także zdobyć kwalifikacje w zawodzie „Robotyka”. Oto ten materiał:
Foto: www.technikum.io
Bartosz Rzętkiewicz – dyrektor Technikum Automatyki i Robotyki (TAiR) w Łodzi
Gościem po 8. był Bartosz Rzętkiewicz, dyrektor Technikum Automatyki i Robotyki w Łodzi działającym przy Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Rozmawialiśmy o pierwszym w kraju programie szkolenia w wirtualnej rzeczywistości na linii produkcyjnej, w językach niemieckim i angielskim oraz o realizowanych w szkole projektach w ramach Funduszy Europejskich i Norweskich.
Technikum Automatyki i Robotyki w Łodzi realizuje wyjątkowy w skali kraju program nauki z wykorzystaniem technologii VR. W jego ramach odbywają się praktyki w wirtualnych fabrykach – wystarczy założyć specjalne gogle. W ten sposób młodzież z łódzkiego technikum uczy się języków obcych – mówił w Radiu Łódź, dyrektor Technikum Automatyki i Robotyki, Bartosz Rzętkiewicz.
Zdaniem Bartosza Rzętkiewicza technologia VR to przyszłość szkolnictwa zawodowego.
Trwającą nieco ponad 7 minut rozmowę można wysłuchać na stronie „Radia Łódż” – TUTAJ
Źródło: www.radiolodz.pl














