
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Także po wakacjach będziemy starali się zachęcać te/tych z nasze/naszych czytelniczki i czytelników, którzy poprzedniego dnia przeoczyli lub mieli czas zajęty innymi ważnymi zadaniami i nie oglądali kolejnego spotkania w „Akademickim Zaciszu”, aby mogli to nadrobić w o dowolnej porze na stronie You Tube:
Dyskurs publiczny o edukacji w Polsce – TUTAJ
Oto jaka zapowiedź widnieje tam pod obrazkiem:
[…] Celem naszej rozmowy będzie próba scharakteryzowania publicznego dyskursu, którego przedmiotem jest edukacja. Spróbujemy odpowiedzieć m.in. na następujące pytania:
– Co i w jaki sposób mówimy/piszemy wypowiadając się w kwestiach edukacyjnych?
– Jakie zagadnienia są wyolbrzymiane, jakie marginalizowane, a jakie nieobecne?
Do udziału w rozmowie zaprosiłem:
– Marię Hawranek – autorkę książki „Szkoły, do których chce się chodzić są bliżej niż myślisz„;
– Annę Konarzewską – nauczycielkę języka polskiego w XIV Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku, prowadzącą stronę „Być nauczycielem”;
– Justynę Suchecką – dziennikarkę zajmującą się problematyką edukacyjną, autorkę książek „Young power. 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat” oraz „Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze”;
– Rafała Zimnego – językoznawcę, profesora Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
Źródło: www.youtube.com
Mamy zaległości w prezentowaniu postów z bloga „Co z tą edukacja”, prowadzonego przez Jarosława Blocha. Poprzedni, przemilczany przez nas post – „Multi specjaliści” – został tam zamieszczony 22 sierpnie. Jednak dziś proponujemy ten, który pojawił się tam wczoraj – 1 września 22022 roku:
Widoczne efekty nieprzemyślanych reform
W edukacji efekty reform są zwykle mocno odroczone w czasie, dlatego mało kto wiąże ich skutki z pomysłodawcami zmian. Przeważnie odpowiedzialność za złe pomysły rozmywa się i zaciera w ludzkich umysłach. Czasem nie ma kogo krytykować, bo część twórców „reform” jest na aucie życia społecznego, albo już nie żyje. Jednak w tym roku mieliśmy w wakacje małe trzęsienie ziemi, wywołane nieodpowiedzialnymi decyzjami (zmianami decyzji), podjętymi kilka lat temu Chodzi oczywiście o kolejną kumulację roczników, która spowodowała wiele małych dramatów. Bo jak nazwać sytuację w której młodzież z bardzo dobrymi wynikami egzaminów ląduje w szkołach do których nie chce iść, a do tych lepszych nie dostaje się tylko dlatego, że akurat w tym roku jest zbyt dużo chętnych?
Sytuacja jest kuriozalna. Szkoły odrzucają kandydatów, których w zeszłym roku wzięliby z pocałowaniem ręki, podobnie jak w przyszłym, kiedy sytuacja wróci do normy. Te dodatkowe pół rocznika zawdzięcza swój dramat konkretnym decyzjom konkretnych polityków, którym się wydawało, którym nie chciało się pomyśleć co będzie za kilka lat. Mało tego, są to politycy opozycji, krytykujący dziś decyzje obecnych władz oświatowych. A czy są w stanie obronić własne decyzje? Pewnie nie, skoro nie zabrali w wakacje głosu… Przez lenistwo umysłowe tych osób, przez ich brak przewidywania, wielu młodych ludzi jest dziś na krawędzi depresji. Bo tak czuje się młody człowiek, który robił wszystko jak należy, starał się, a na końcu dowiedział się że w raju miejsca dla niego nie ma. No ale co obchodzi zarozumiałego polityka los pojedynczych nastolatków… Czy oni w ogóle mają dziś jakiegoś kaca moralnego, że są sprawcami ich kłopotów? Czy powiedzą przepraszam? Raczej nie, skoro dotąd nie powiedzieli…
Pamiętam aż za dobrze ten czas gdy wprowadzano sześciolatki do szkół. Były to czasy rządów dzisiejszej opozycji. „Reforma” ta odbywała się metodami dyktatorskimi. Zbagatelizowano głosy wielu ekspertów i psychologów. Puszczono mimo uszu głosy dyrektorów, którzy starali się powiedzieć, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Nie liczono się ze zdaniem nauczycieli, którzy przecież mieli tę reformę wdrażać, nawet ich nie przeszkolono do pracy z młodszymi dziećmi. Zamiast tego wymieszano dwa roczniki, w konsekwencji czego pomiędzy uczniami w klasie mogła być różnica 1,5 roku. Nikogo w ministerstwie nie obchodziło jak taka różnica wpłynie na stopień przyswajania wiedzy, na problemy wychowawcze. Przekonywano, że to jest obecnie europejski standard mimo, że standardem europejskim to nie było. Zupełnie zbagatelizowano głosy „futurologów”, którzy zwracali uwagę, że na logikę za kilka lat będzie problem. Gratulacje drogie panie! Udało wam się spieprzyć marzenia wielu młodych osób.
Dzisiejsza sytuacja to nie tylko nieprzygotowanie obecnych władz, ale przede wszystkim wina decyzji sprzed kilku lat, ale przestanę się już pastwić nad obecnymi politykami opozycji, wrzucając kamyczek do ogródka rodziców i uczniów. Wielu było zdziwionych sytuacją, wielu w zaistniałej sytuacji obrało złą strategię poszukiwania szkoły. Bo przecież wiadomo było, że gdy kandydatów jest o 50% więcej, to wybór trzech topowych szkół może zakończyć się fiaskiem… Na tym przykładzie widzicie jak bardzo decyzje polityków wpływają na Wasze życie, dlatego nikt nie może powiedzieć, że nie interesuje się polityką… Polityką trzeba się interesować, bo ona interesuje się Wami, wpływa na każdą sferę waszego życia, jak widać nawet w kwestii wyboru szkoły Waszego dziecka. Bądźmy świadomymi obywatelami i patrzmy politykom na ręce, nieważne z jakiej są opcji. Ich działania nigdy nie są bez konsekwencji…
Źródło: www.jaroslawbloch.ovh
Źródło:www.facebook.com/roman.leppert/
Pierwszego dnia kolejnego roku szkolnego – 2022/2023 – proponujemy lekturę posta, jaki na swoim blogu „Pedagog” zamieścił dzisiaj prof. Bogusław Śliwerski. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Do Nauczycieli i Wychowawców
Rozpoczyna się rok szkolny 2022/2023. Mam świadomość, w jak trudnej sytuacji znalazła się jedna z najważniejszych profesji w naszym kraju. Dla nas, dla rodziców, ale przede wszystkim dla naszych dzieci objętych obowiązkiem szkolnym jesteście Państwo najważniejszymi w ich obecnym i przyszłym życiu osobami, które mogą zadecydować o rozwoju młodych pokoleń. […]
Czego mogę życzyć Wam od siebie, od wieloletniego badacza makropolityki oświatowej, byłego nauczyciela i edukatora obecnych oraz przyszłych kadr nauczycielskich? Tego samego, czego środowisko naukowe życzyło mojemu pokoleniu w 1980 roku:
(…) by wychowanie spełniało swoją rolę drogi do wolności i prawdy – trzeba by każdy nauczyciel i wychowawca postępował jak człowiek wewnętrznie wolny.
By czuł i rozumiał, że w jego powołaniu i zawodzie – instancją najwyższą jest nie urzędnik administracji oświatowej, lecz własne sumienie;
że za stan systemu edukacyjnego i wychowania ponosimy wszyscy odpowiedzialność nie przed rządzącymi, lecz przed narodem […].
Dzieci i młodzież nie są sprawcami sytuacji, w której przyszło Wam pracować z nimi i nie ponoszą odpowiedzialności za warunki nauczycielskiej pracy, która jest wyjątkową służbą publiczną. Niech mają szansę doświadczenia piękna tej profesji i jej znaczenia w życiu osobistym, by mogli docenić Wasz trud radością czy chociażby poczuciem sensu uczenia się, zaangażowaniem, możliwością poznawania i rozumienia świata natury, techniki, sztuki oraz wartości duchowych.
Nie odstępujcie od wolności i obdarzajcie nią uczniów, gdyż prawdziwe kształcenie jest wówczas, kiedy staje się spotkaniem (…) dwóch wolności, szanuje drugiego człowieka jako takiego, jako wolność. Jeśli neguje ten szacunek, neguje własne działania, swój wpływ na drugiego człowieka, ponieważ by doprowadzić go do działania – tak aby ten akt pozostał autentycznie aktem, to znaczy by pobudzała go wolność – trzeba szanować inność i wolność drugiego […]
Cały post „Do Nauczycieli i Wychowawców” – TUTAJ
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Fot: Łukasz Cynalewski/Agencja Wyborcza.pl[www.wyborcza.pl]
Lucyna Kędzierska, nauczycielka wf z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 w Poznaniu.
W poniedziałkowym (29 sierpnia 2022 r.) „Dużym Formacie” – cotygodniowym dodatku „Gazety Wyborczej” zamieszczono tekst Karoliny Słowik, którego fragmenty przytaczamy poniżej:
Nauczyciel WF-u: Jest tragedia, rekordy szkolne wiszą w gablotach nienaruszone od 20 lat. Na 300 metrów było 37 sekund, jest 46
[…]
W 1989 roku 7,5-letni chłopiec potrafił wisieć na drążku na ugiętych ramionach przez 17 sekund. W 2015 roku jego rówieśnik wytrzymywał w takiej pozycji zaledwie 7 sekund. Biegał też wolniej – na 600 metrach tracił 40 sekund. Swojego kolegę sprzed 16 lat bił na głowę jedynie przy próbie siły ścisku ręki. To wynika z prowadzonego co dekadę ogólnopolskiego badania kondycji fizycznej uczniów i uczennic. Z kolei Naczelna Izba Kontroli stwierdziła, że między 2013 a 2018 rokiem procent młodzieży w wieku 11-17 lat aktywnej fizycznie przez co najmniej godzinę dziennie spadł z 21 do 15.
A co z lekcjami WF-u? Ministerialny Program Rozwoju Sportu do 2020 roku zakładał, że odsetek uczniów i uczennic w wieku 11–17 lat uczestniczących we wszystkich lub prawie wszystkich lekcjach wychowania fizycznego wzrośnie z 73,8?procent (2013) do 78 procent (2020). Według NIK-u to się nie udało.
Dlatego minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk zapowiedział powrót nauczycieli WF do klas I-III podstawówki. Bo od czasu wprowadzenia PiS-owskiej reformy edukacji lekcje WF-u w najmłodszych klasach prowadzili nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej.[…]
Lucyna Kędzierska z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Poznaniu, jako nauczycielka WF pracuje od lat 80.:
– Po studiach zaczęłam pracę w podstawówce i prowadziłam zajęcia od I klasy. Chciałabym, żeby to wróciło. Gibkość u najmłodszych dzieci jest tak duża, że nie ma problemu nauczyć ich przewrotu w tył czy w przód.
Co innego nastolatki, które mają to zrobić po raz pierwszy w życiu. Twierdzą, że się boją, że nie zrobią, że mogę im wpisać jedynkę, a oni nawet nie spróbują. Mówię: to chociaż się przetoczcie po macie. I tak jest opór. To samo z wymykiem i odmykiem na drążku. Odbić górnych w siatkówkę dziewczyny nie zrobią, bo mają długie paznokcie. To samo ze skokiem w dal, przerzutem bokiem. Więc generalnie jest tragedia. Wytrzymałość, szybkość, skoczność – czyli podstawy – to wszystko u młodzieży leży.
Lucyna Kędzierska z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Poznaniu, jako nauczycielka WF pracuje od lat 80.:
– Po studiach zaczęłam pracę w podstawówce i prowadziłam zajęcia od I klasy. Chciałabym, żeby to wróciło. Gibkość u najmłodszych dzieci jest tak duża, że nie ma problemu nauczyć ich przewrotu w tył czy w przód.
Co innego nastolatki, które mają to zrobić po raz pierwszy w życiu. Twierdzą, że się boją, że nie zrobią, że mogę im wpisać jedynkę, a oni nawet nie spróbują. Mówię: to chociaż się przetoczcie po macie. I tak jest opór. To samo z wymykiem i odmykiem na drążku. Odbić górnych w siatkówkę dziewczyny nie zrobią, bo mają długie paznokcie. To samo ze skokiem w dal, przerzutem bokiem. Więc generalnie jest tragedia. Wytrzymałość, szybkość, skoczność – czyli podstawy – to wszystko u młodzieży leży.[…]
Nie wiedzą, jak wygląda piłka tenisowa, co to jest dwutakt. Nie wiedzą, że kulą się pcha, a nie rzuca. Jak pytam, ile osób jest w drużynie piłki siatkowej czy nożnej, to zawsze jest zgadywanie. Sejm miał uchwalić po pięć godzin WF-u w tygodniu i co? Klasy I-III mają wciąż po trzy godziny, starsze – po cztery. A przydałyby się te zajęcia każdego dnia, bo dzisiejszy styl życia nastolatków odciąga ich od jakiegokolwiek sportu.
Cały tekst „Nauczyciel WF-u: Jest tragedia, rekordy szkolne wiszą w gablotach nienaruszone od 20 lat. Na 300 metrów było 37 sekund, jest 46” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl/duzyformat/
W poniedziałek 26 sierpnia 2022 r. Asia Krzemińska na fanpage „Zakręcony Belfer” napisała posta, w którym podjęła temat funkcji dyrektora w szkole:
Temat: dyrektor. Rzeka. Czasami z niebezpiecznymi, porywającymi nurtami (ta rzeka, nie sam dyrektor.
Zauważam prawidłowość, w myśl której raczej powiemy o osobie kierującej szkołą negatywne rzeczy. Że niesprawiedliwie przydziela godziny, czepia się form i metod pracy, jest służbistą, faworyzuje niektóre osoby…. Lista jest długa i chyba niewyczerpana. Niestety. Bardzo rzadko można usłyszeć: mam wspaniałego, wspierającego dyrektora.
Dlaczego tak się dzieje? Może z tego samego powodu, dla którego nie lubimy mówić o naszych sukcesach. Żeby nikt nie zarzucił, że się chwalimy, albo podlizujemy. Poprawność polityczna przede wszystkim.
I wiecie co? W nosie mam taką poprawność. Lubimy dostawać „głaski” w postaci opinii: dobra robota, jestem z ciebie dumny, gratuluję, tak trzymaj. Dlaczego nie powiemy tego samego naszym dyrektorom, których lubimy i szanujemy? Którzy mierzą się z wyzwaniami, o których nie wiemy i często nie chcemy wiedzieć (ja na pewno nie chcę, rola dyrektorska jest ostatnią, którą chciałabym pełnić).
Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze skłonił mnie do tego dzisiejszy jubileusz mojej dyrekcji. Dzień, który świętować będziemy wspólnie. Pomyślałam przy tej okazji, że może właśnie zbyt rzadko mówimy: dziękuję za wsparcie i troskę.
Wiem, że to miejsce, w którym znajduje się zawodowo (ale też częściowo i prywatnie) w dużej mierze zawdzięczam mojej Pani Dyrektor, która dała lata temu pewnej młodej nauczycielce kredyt zaufania i pozwoliła rozwijać skrzydła. Nie obyło się, rzecz jasna, bez trudnych momentów i łez, wiedziałam jednak, że zawsze mogę liczyć na zrozumienie. Może dlatego nigdy nie bałam się szczerze mówić, co miałam do powiedzenia (choć skutki bywały różne). Za to i za wiele innych elementów naszej współpracy jestem jej wdzięczna i nie boję się o tym mówić (również w rozmowach „w cztery oczy”).
Pomyślcie zatem nieco cieplej o swoich dyrektorach. Może pod maską formalizmu i nieprzystępności kryje się ktoś, kto dźwiga zbyt wiele. A może wcale nie. Może macie świetnych, otwartych dyrektorów. Nie bójcie się im wtedy powiedzieć: dziękuję, że jesteś.
Źródło: www.facebook.com/zakrecony.belfer/
Foto: AGENCJAwyborcza.pl[www.bydgoszcz.wyborcza.pl]
Krystian Ostrowski – prowadzi szkołę językową HELLO, dużo pisze o edukacji, napisał książkę „School Sucks. Czy szkoła musi być do du*y?”
Wczoraj (28 sierpnia 2022 r.) na fanpage „Wolna Szkoła” zamieszczony został tekst autorstwa Krystiana Ostrowskiego:
M A M M A R Z E N I E
Mam marzenie, że pewnego dnia w tym kraju wszyscy mali ludzie zwani uczniami wstaną rano i z radością oraz uśmiechem na twarzy pójdą do szkoły. Bez konieczności wagarów, bez bólu brzucha i serca, bez niechęci i smutku, po prostu pójdą, aby zdobywać wiedzę o tym fascynującym świecie, i zachwycać się literaturą i przekazywanymi przez nią wartościami, czy matematyką, bez której nie mogłyby istnieć żadne współczesne wynalazki. Że będą pragnąć poznawać mechanizmy działania największego cudu, jakim jest ciało człowieka i eksplorować najdalsze zakamarki ludzkiego umysłu na biologii, wykonywać zadziwiające eksperymenty na chemii, rozumieć codzienne zjawiska dzięki fizyce, z bijącym szybciej sercem odgrywać i rozumieć bitwy i decydujące wydarzenia na historii, podróżować z otwartymi ustami po końcach świata na geografii. Że będą głodni wiedzy, a wieczorem zadowoleni i szczęśliwi położą się spać bez strachu przed kolejnym dniem, bo zamiast sprawdzianów, kartkówek i odpytywania będą czekać na nich nauczyciele-przyjaciele pragnący ich prawdziwego rozwoju i szczęścia, a ich sny pełne będą ekscytujących przygód zamiast koszmarów szkolnych.
Mam marzenie, że ze szkoły zniknie wszelki strach, lęk i niepotrzebny stres, bo nie po to jest dzieciństwo, ten najpiękniejszy okres w życiu, by się bać i lękać. Nie po to ci mali ludzie wędrują co rano do tych budynków, by odczuwać strach i stres. Nie, nie na tym polega przygotowanie do dorosłości. Polega ono na wspieraniu, motywowaniu i dodawaniu skrzydeł, aby w przyszłości uczeń dał sobie radę w życiu i leciał wysoko zamieniając marzenia w rzeczywistość. Że nie będzie powodem depresji i myśli samobójczych.
Mam marzenie, że szkoła będzie ucznia doceniać, zamiast oceniać. I że będzie doceniać każde jego najmniejsze staranie, każdy wysiłek, bo nikt nie wie z jakim bagażem problemów przychodzi on z domu. Nikt nie wie, czy właśnie nie rozważa odebrania sobie życia lub nie daje rady z przemocą w rodzinie.
Foto: www.kometa.edu.pl
Dr Tomasz Tokarz – nauczyciel kompetencji, wykładowca, trener, coach, mediator. Nauczyciel w alternatywnych szkołach. Autor kilku książek, podejmujących tematykę modernizacji polskich szkół
Wczoraj (25 sierpnia 2022r.) wieczorem dr Tomasz Tokarz zamieścił na swoim fejsbukowym profilu bardzo ciekawą propozycję, którą śpieszymy upowszechnić na naszym informatorze oświatowym:
W podstawówce powinno być 7 przedmiotów
Matematyka
Przyroda
Historia
Język polski (z naciskiem na aspekty komunikacyjne)
Język angielski
Kreacja
Sport
Historia – zgodnie z tym czym jest czyli nauką o społecznościach ludzkich (nie jest nauką o przeszłości!), zawierałaby elementy socjologii, kulturoznawstwa, psychologii społecznej i geografii politycznej – z naciskiem na zrozumienie teraźniejszości.
Przyroda byłaby mieszanką chemii, fizyki, astronomii, biologii i geologii.
Kreacja to mix muzyki, plastyki, techniki, projektowania graficznego i elementów programowania, z mocnym naciskiem na tworzenie: projektowe, uczeń (lub zespół uczniów) miałby za zadanie zmontować film zawierający stworzone przez niego konstrukcje, z samodzielnie skomponowaną muzyką, oprawą graficzną itd.
W szkole średniej może dojść przedmiot: przedsiębiorczość i bezpieczeństwo, w liceach psychologia/filozofia a ścieżki historii i przyrody mogą być bardziej sprofilowane
Warto także przeczytać komentarze pod tym tekstem…
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
Jeszcze jeden tekst, napisany z myślą o nauczycielkach/nauczycielach rozpoczynających wkrótce kolejny rok szkolny – tym razem autorstwa Danuty Sterny, który został przez nią zamieszczony na jej blogu 23 sierpnia 2022 r.:
Rys. Danuta Sterna
Znaczenie pierwszych dni września
Każdy z nauczycieli wie – ile zależy od pierwszych po wakacjach dni w szkole. Pierwsze dni, to czas ustaleń, formułowania zasad i wprowadzania zmian. Dużo trudniej jest wprowadzić coś nowego w czasie trwania roku szkolnego. Dlatego warto zastanowić się, z czym wkroczymy do szkoły.
Szczególnie jest to ważne, gdy rozpoczynamy pracę z nową klasą i jeszcze bardziej, gdy uczniowie się nie znają.
W kursie, który od kilku lat prowadzimy – OK zeszyt, przekonaliśmy się, że trzeba zaczynać pracę z OK zeszytem od razu po wakacjach, a nie proponować uczniom OK zeszyty później. Dlatego rozpoczynamy kurs webinarium wstępnym w końcu sierpnia, aby osoby, które zapiszą się na kurs były przygotowane już na 1 września.
Podobnie jest z innymi nowościami, a nawet ze zwykłymi regulacjami i rytuałami klasowymi. Wszystko, co wprowadzamy w pierwszych dniach września jest przyjmowane naturalnie, a to co staramy się wprowadzić później może być kontestowane.
W tym wpisie przekaże cztery sposoby, wpływające na zapobieganiu późniejszym problemom. Są to proste sprawy i na pewno znane nauczycielom, ale warto o nie zadać właśnie od początku roku szkolnego.
1.Gdzie kto siedzi?
Jeśli zaczynamy pracę z nową klasą i uczniowie się nie znają, to decyzja z kim usiąść w ławce, jest dla uczniów bardzo ważna. Może się tak zdarzyć, że takie decyzje budzą konflikty i poczucie odrzucenia, gdy uczeń nie znajduje sobie partnera do siedzenia w ławce. Dlatego można to załatwić na początku za uczniów. Można losować, można napisać wizytówki na ławkach, można zorganizować grę poszukiwania wyznaczonego miejsca. Na przykład uczniowie mogą otrzymać kartkę z pytaniem i zapowiedzią, że odpowiedź jest na wyznaczonym dla nich miejscu. Można też poprosić, aby uczniowie ustawili się w porządku alfabetycznym i parami weszli do klasy, ten sposób uczy ich zapamiętywania imion kolegów i koleżanek.
Trzeba unikać przydziału według zdolności, uzyskanych ocen itp. Zawsze lepszy jest podział losowy z zaznaczeniem, że po pewnym czasie zostanie zmieniony.
Może się tak zdarzyć, że w ten sposób przyjaciele zostaną rozdzieleni, ale obiecanie, że się to zmieni, pozwala uczniom pogodzić się z decyzją, a jednocześnie zapewnia, że uczniowie lepiej się poznają. Jeśli uczniowie zmieniają miejsca w czasie roku szkolnego, to poznają więcej kolegów i koleżanek, lepiej korzystają z siebie nawzajem oraz uczą się współpracować z ludźmi.
Dodatkową korzyścią jest pokazanie uczniom, że to nauczyciel zarządza klasą.
2.Jak masz na imię?.
Warto, jak najszybciej poznać imiona uczniów. Kiedy uczniowie wiedzą, że nauczyciel wie z kim ma do czynienia, rzadziej zwracają na siebie uwagę złym zachowaniem. Pomoże to być bardziej efektywnym i wydajnym, gdy chcemy pozyskać uwagę ucznia. Znajomość imion uczniów przyniesie dodatkową korzyść w postaci poinformowania ich, że nauczyciel troszczy się o nich wystarczająco i chce od razu nauczyć się ich imion. Ważne, aby nauczyć się takiej formy imienia, którą uczeń preferuje.
Aby nauczyć się imion uczniów można zagrać w grę imion. Uczniowie stają w kręgu, uczeń siedzący po lewej stronie wypowiada swoje imię i odpowiada na pytanie, np. „Jakie jest twoje ulubione zwierzę?” Następny uczeń (na lewo od ucznia pierwszego) powtarza imię pierwszego ucznia i wypowiada swoje imię i podaje nazwę zwierzęcia, które lubi. W trakcie zabawy uczniowie mają coraz trudniej, gdyż muszą wymienić imiona uczniów wypowiadających się przed nimi.
Istnieje wiele wariantów tej zabawy. Jeden z nich polega na przedstawieniu się przymiotnikiem zaczynającym się od litery imienia, np. „Dobra Danuta”. Najważniejsze jest powtarzanie imion, które utrwala ich zapamiętywanie.
3.Poznajmy się.
Warto dowiedzieć się, jakie zainteresowania moją uczniowie i co jest dla nich ważne w ich życiu. Można już pierwszego dnia poprosić uczniów, aby podzielili się z nauczycielem pięcioma rzeczami, które ich zdaniem nauczyciel powinien o nich wiedzieć. Zamiast pisania można poprosić o przygotowanie nagrania i oddanie go nauczycielowi. To ćwiczenie ma na celu poznanie przez nauczyciela uczniów. Prawda jest taka, że ludzie lubią mówić o sobie i warto dać im tę możliwość. Trzeba tylko zapowiedzieć, czemu ma to służyć, że nie będzie upowszechniane, ani oceniane.
Warto, zapamiętać odpowiedzi uczniów na pytania i po pewnym czasie o coś zapytać w związku z nimi, np. „Jak poszedł ci recital fortepianowy” lub „Czy dobrze się bawiłeś się podczas ferii na snowboardzie?”. Istotne jest, aby uczeń widział, że przekazane przez niego informacje są dla nauczyciela ważne.
Równie ważne jest dążenie do tego, aby uczniowie poznali się wzajemnie. Można zorganizować rozmowy w parach lub w małych grupach na zadany temat. Trudnością może być brak umiejętności wzajemnego słuchania, dlatego można podzielić czas rozmowy w parach na pół i po upływie połowy zapowiedzieć zmianę. Dobrze jest porozmawiać z uczniami, jakie są zasady dobrego słuchania.
Można zorganizować rozmowy w małych grupach, uczniów mieszkających blisko siebie. Wtedy uczniowie mogą wymienić się telefonami i korzystać z nich w razie nieobecności w szkole.
Można rozpoczynać lekcje od odpowiedzi na pytanie. Na przykład: „Jak minął mi dzień?”. Na początku można spotkać się z niechęcia do odpowiedzi na forum, ale z biegiem czasu uczniowie się ośmielą i będą zabierać glos. Na pewno nie warto nikogo przymuszać do takich wypowiedzi. Dobra jest technika – Pass – czyli możliwość nie zabrania głosu w danej rundzie odpowiedzi.
4.Warto wprowadzić zwyczaj powitania.
Może to być powitanie indywidualne przy drzwiach, albo zwyczaj powitania całej klasy. Uczniowie lubią rytuały, one dają im poczucie bezpieczeństwa.
Jeśli nauczyciel zapomni imienia jakiejś osoby, to warto, aby się do tego przyznał, przerosił i powtórzył imię 3 razy, np. „Janku dziękuję za ponowne podanie mi swojego imienia. Janku śmiało usiądź na swoim miejscu. Janku, mam nadzieję, że masz dzisiaj wspaniały dzień”.
Poprzez powitanie nauczyciel pokazuje uczniom, że się cieszy z obecności uczniów.
Można zrobić rundę wstępną, np.: „Jak dzisiaj się czuję?”, „Jaki wakacje uznaję za udane?”, „Komu jestem wdzięczny i dlaczego?” itp.
Inspiracja artykułem Patricka Mooney
Pierwszy – już przedwczoraj (22 sierpnia 2022r.) – na swoim Fb zamieścił ten post, zaczerpnięty z fanpage „Zakręcony Belfer”, prof. Roman Leppert. Jednak my, już od minionej niedzieli, postanowiliśmy upowszechnić na naszym informatorze oświatowym przemyślenia koleżanki Asi Krzemińskiej – wtedy o tym dla kogo i z jaką intencją planuje pisanie „Zakręconego Belfra” w kolejnym roku szkolnym.
I dopiero w drugiej kolejności zamieścimy ten, w którym i ona podjęła temat o tym kto odchodzi z pracy nauczycielskiej w szkołach:
21 sierpnia 2022 roku
Nie jestem tu po to, by narzekać i załamywać ręce. System jaki jest każdy widzi. Tkwimy w nim lub odchodzimy z sobie znanych powodów i nikomu nic do tego. Nie założymy czyichś butów, nie ma zatem sensu mówić innym jak mają żyć. Niech każdy podejmuje własne decyzje i mierzy się z konsekwencjami.
Nie jest również moim celem mówienie innym: co wy wiecie o dobrej edukacji. Każdy buduje własny warsztat. Najlepszy, bo odpowiadający na potrzeby i prowadzącego, i młodzieży. Warto pamiętać, że jesteśmy jak naczynia połączone. Dbając o siebie, dbamy o innych. Nie szukajmy zatem na siłę rozwiązań, które nas nie przekonują. Nikomu nie wyjdzie to na dobre. Pokazuję Wam to, co sprawdza się na moich zajęciach. Co nie oznacza wcale, że to najlepsze możliwe patenty.
Nie mam też zamiaru udowadniać komukolwiek, że mógłby robić więcej i lepiej. Tak samo jak Wy mam lepsze i gorsze chwile. Lubię swoją pracę, ale czasami mam ochotę rzucić to wszystko i jechać w Bieszczady. Bywa tak, że przygotowuję dużo materiałów i często się tu pojawiam, ale bywa też tak, że nie mam na nic siły i ochoty. Wtedy milczę.
Po co zatem się tu pojawiam? By tworzyć bezpieczną przestrzeń, w której # bezPresji można wymieniać się inspiracjami. By pokazać, że wciąż z radością można przekraczać próg szkoły. Wbrew absurdom, społecznym ocenom i ogólnemu hejtowi. Wreszcie, by dać Wam znać, że jesteście wystarczający i macie prawo (a nawet obowiązek) żyć po swojemu i nikomu nic do tego. To Wasze życie i tylko Wy wiecie, jak je najlepiej przeżyć.
Możecie uznać, że ten kierunek nie jest dla Was. Że wolicie dawnego Zakręconego Belfra, który tryskał energią i miał sto pomysłów na minutę. Macie do tego oczywiście prawo. Tak jak ja mam prawo do zmiany.
Czekam nas powrót do pracy. Sami zdecydujmy, w jakim nastroju przebiegnie. Zmieniajcie to, co możecie zmienić. Zostawcie to, na co wpływu nie macie. Szkoda energii. W myśl zasady: co ma się stać, musi się stać. Bez względu na nasze preferencje, chcenia i lubienia.
Dbajcie o siebie. Tak po prostu.
Źródło: www.facebook.com/zakrecony.belfer/
23 sierpnia 2022 roku
A oni zostają.
Bez sławy i blasku fleszy.
Bez aplauzu.
Szare trybiki codzienności.
Zostają często
Nie pomimo,
Nie na przekór.
Zostają ponieważ…
W przytomności wyboru,
Zanurzeni w szeptach niezadowolenia.
Nie gorsi, marginalni.
Niemedialni.
Na własny rachunek.
Zamiast mówić innym,
Jak mają żyć.
Żyjmy pełnią własnego życia.
Długo zastanawiałam się, czy zająć stanowisko w tej sprawie. Nie czuję się żadną z jej stron, pomyślałam jednak, że nie odbiera mi to prawa głosu.
Od jakiegoś czasu przetacza się wokół dyskusja, dotycząca „najlepszych nauczycieli, którzy są wypluwani przez system”. Ludzie odchodzą, to prawda. Jest źle, to też prawda. Budzi jednak moją wątpliwość samo sformułowanie: najlepsi. Dla jasności: nie mnie oceniać, kto jest w swoim fachu świetny, a kto mniej. Interesuje mnie tylko antagonizowanie środowiska.
Z takiej narracji wynika jasno, że w szkołach zostaje kto? Nic nie warci dyletanci, którzy z braku innego pomysłu i możliwości wciąż zasilają nauczycielskie szeregi. A na takie postawienie sprawy nie ma mojej zgody. I nie dlatego, że utożsamiam się z grupą siłaczek i siłaczy, tych miernot belferskich, które nie mają odwagi się przeciwstawić. Jak wiecie pracuję w szkole niepublicznej, więc należę jednak do tych poza systemem. Znam jednak mnóstwo osób, które robią zwyczajnie dobrą robotę w placówkach publicznych. Nie odchodzą. Tkwią w absurdach. Z różnych powodów, o których chcą lub nie chcą rozmawiać.
Podnosimy argumenty dotyczące szacunku. Złości nas jego powszechny brak. Tymczasem sami sobie czynimy to samo. Oceniamy, dzielimy na lepszych i gorszych, narzucamy jedyną, słuszną wizję. Czy na pewno tędy wiedzie droga do lepszej edukacji?
Bez względu na to, jakie będą Wasze ścieżki, trzymam kciuki. Wierzę, że podjęte przez Was decyzje są najlepsze dla Was. A inni? Niech robią to, co jest ich zdaniem słuszne. Każdy nowy dzień zaczynajcie z przekonaniem, że warto być po prostu sobą.
Źródło: www.facebook.com/zakrecony.belfer/
Z myślą o osobach, które w przeszłym tygodniu po raz pierwszy przekroczą próg szkoły w nowej dla nich roli nauczycielki/nauczyciela, zamieszczamy bardzo przydatny poradnik, zaczerpnięty z portalu „Nauczycielka z pasją”, prowadzonego przez Ewę Borowską. Choć nie jest to tekst nowy – zamieszczony został tam przed rokiem, to dzisiejsi „nowi” na pewno o nim nie wiedzą. Zachęcamy, aby czytający nasze OE, którzy wiedzą o nowych koleżankach/kolegach w ich szkołach przekazali im przy najbliższej okazji (posiedzenie rady pedagogicznej) te informacje.
W pierwszej części udostępniamy kilka fragmentów z podstawowej części tego materiału:
Pierwszy dzień szkoły – wskazówki dla początkującego nauczyciela
Być może drugiego września po raz pierwszy w życiu wejdziesz na lekcję do swojej klasy, zobaczysz czekających uczniów i… co dalej? Jak zacząć z nimi rozmowę? Co im powiedzieć? Co z nimi robić? Jak rozpocząć nawiązywanie relacji? Skąd możesz wiedzieć, skoro to także Twój pierwszy dzień?
Dzisiaj zapraszam Cię do zapoznania się z mini-przewodnikiem zawierającym przykładowe wskazówki do wykorzystania podczas pierwszego dnia zajęć.
Od czego zacząć?
1. Poznaj swoich uczniów (i Ty również pozwól im się poznać) […]
2.Porozmawiajcie na temat szkoły […]
3.Zorganizuje zabawy integrujące grupę […]
4.Opracujcie klasowe zasady […]
5.Pozwól uczniom na przej ecie inicjatywy […]
6.Zorganizuj spacer po szkole […]
7.Pamiętaj, ze to wasz pierwszy dzień […]
Mam nadzieję, że dzięki temu mini-przewodnikowi będzie Ci łatwiej (i spokojniej) przejść przez swój pierwszy dzień pracy. I pamiętaj: każdy z nas kiedyś zaczynał.
Powodzenia!
Cały tekst „Pierwszy dzień szkoły – wskazówki dla początkującego nauczyciela” – TUTAJ
Źródło: www.nauczycielkazpasja.pl
x x x
W powyżej cytowanym tekście autorka zamieściła jeszcze taką wskazówkę:
„A jeżeli potrzebujesz dodatkowego wsparcia w spokojnym wystartowaniu w zawodzie, zajrzyj do mojego „Przewodnika początkującego nauczyciela”
Oto kilka fragmentów z tekstu promującego ten poradnik:










