Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

W sobotę 18 czerwca 2022 r. Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu tekst, zatytułowany „Czuję się dobrze w szkole”. Nie jest to tytuł precyzyjnie informujący o jego rzeczywistej treści, dlatego musimy dodać, że dowiecie się z niego o tym jak zdiagnozować, czy nasi uczniowie maja w swojej szkole osobę, na  której wsparcie mogą liczyć:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Czasami uczniowie nie czują, że są częścią wspólnoty szkolnej, nie mają do nikogo zaufania i czują się wyobcowani. Tacy uczniowie, nie widzą, że dorośli w szkole się o nich troszczą. Często zaczynają sprawiać kłopoty, mają zachowania agresywne lub wprost przeciwnie depresyjne i mają problemy w nauce.

 

Brak poczucia przynależności i opieki może być główną przyczyną niepowodzeń uczniów w nauce i zachowań destrukcyjnych.

 

Absolwenci szkół, którzy mieli trudności w szkole, które pokonali, często mówią, że stało się to dlatego, że spotkali choć jednego dorosłego, któremu zaufali. Człowieka, który w nich uwierzył, gdy oni w siebie nie wierzyli.

 

Przypomnijmy sobie nasze szkolne czasy, czy mieliśmy wokół siebie „przytomnego” i troskliwego dorosłego, do którego mieliśmy zaufanie i mogliśmy powierzyć mu swój problem? Jeśli szczęśliwie ktoś taki był, to przypomnijmy sobie, czym zasłużył na nasze zaufanie?

 

Drugie pytanie, które możemy sobie zadać to – czy my też możemy być taką postacią dla naszych uczniów?

 

Można uczniom zadać pytania wprost, o to, czy ufają dorosłym w szkole. Autor artykułu z którego korzystam proponuje trzy pytania:

 

1.Czy czujesz, że należysz do szkolnej społeczności?

 

2.Czy masz w szkole co najmniej jedną osobę dorosłą, której ufasz, z którą możesz podzielić się swoimi problemami?

 

3.Czy czujesz się zobowiązany do zgłaszania zaobserwowanych sytuacji, które mogą zranić lub skrzywdzić jakąkolwiek osobę w szkole?

 

Podobają mi się dwa pierwsze pytania, trzecie rozumiem, ale nie uważam za niezbędne.

 

Wyobraźcie sobie ucznia, który na te trzy (bądź dwa) pytania odpowie – nie?

 

Jak trudno jest żyć bez możliwości zwrócenia się do kogoś, do kogo ma się zaufanie, jak trudno wtedy dziecku poradzić sobie z problemami.

 

Odpowiedzi uczniów trzeba przeanalizować i wyciągnąć wnioski.

 

Trzeba zaakceptować pozyskane dane, nawet jeśli są one sprzeczne z osobistymi opiniami na temat panującego klimatu szkolnego. Dane te będą służyły w przyszłości do porównania sytuacji, po podjęciu przez nauczyciela (lub szkołę) odpowiednich działań.

 

Najlepiej, gdy analizą i planowaniem działań zajmie się cały zespół nauczycieli. W zespole trudniej jest „zgubić” poszczególnego ucznia i łatwiej jest analizować jego indywidualną sytuację. Jeśli uda się zidentyfikować uczniów, którzy nie czują się częścią społeczności szkolnej, to warto zastanowić się, jak im można pomóc.

 

Przede wszystkim można – zapewnić uczniowi osobisty kontakt z osobą dorosłą, która będzie okazywała mu troskę.

 

Nauczyciele mogą pomóc uczniom, przede wszystkim koncentrując się na ich sukcesach, a nie na porażkach oraz na budowaniu więzi ucznia z nauczycielem.

 

Na pewno w gronie nauczycieli znajdzie się ktoś, kto zechce zatroszczyć się o osamotnionego ucznia.

 

 

Korzystałam z artykułu   Jima Dillona

 

 

 

Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl/



Foto: www.uwmfm.pl

 

Dr.hab. Stanisław Czachorowski, prof UWM – przy swoim „warsztacie pracy”

 

„Profesorskie Gadanie” to tytuł bloga prowadzonego przez  dr.hab. Stanisława Czachorowskiego, prof UWM, pracującego na Wydziale Biologii i Biotechnologii, Uniwersytetu Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Najczęściej są tam zamieszczane teksty odnoszące się do problematyki jego zainteresowań naukowych. Jednak od czasu do czasu można tam znaleźć także refleksje i pomysły odnoszące się do systemu oświaty, a do metodyki nauczania w szczególności. Najnowszym tego przykładem jest tekst, jaki prof. Czachorowski zamieścił 12 czerwca, zatytułowany „Dziennik refleksji cz. 3. Czyli co zamiast ocen i kartkówek”

 

Jako że to obszerna propozycja – zamieszczamy jedynie jego fragmenty, odsyłając linkiem do pełnej wersji „u źródła”:

 

 

Dziennik refleksji cz. 3. Czyli co zamiast ocen i kartkówek?

 

Wakacje to dłuższa przerwa w nauce, ale nie przerwa w pracy dla nauczyciela. Coś się skończyło, niebawem coś nowego się zacznie. Jest okazja odpocząć i na spokojnie przemyśleć oraz zaplanować zmiany od nowego roku. Z rozwagą. Ja także ładuję akumulatory. Przerwa wakacyjna to dobry czas na gruntowniejsze zmiany i ich staranne zaplanowanie. Tak jak oddanie samochodu do warsztatu na dłuższy przegląd – wygodne, gdy wiemy o przerwie w jeżdżeniu.

 

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad szerszym zastosowaniem dziennika refleksji w praktyce szkolnej i akademickiej. Tak, dziennik refleksji dłużej się sprawdza niż oceny z testów. Ale może „sprawdzać” też uczeń a nie tylko nauczyciel. Dziennik refleksji zamiast sprawdzianów i ocen? Tak, przynajmniej w części. Wymusza refleksję i uczenie się różnych form wypowiedzi. Przecież nie musi być to tylko tekst, może być grafika (myślografia), fotografia, krótkie wideo itp. To wartość sama w sobie. Pozwala także uczniowi/studentowi retrospektywnie spojrzeć na swój rozwój. I uczeń może w czasie wakacji także zastanowić się nad sobą, nad tym co umie a co warto kształcić. I zaplanować zmiany w uczeniu się. Wyjść z utartych kolein, niekoniecznie prowadzących w dobrym kierunku. Czas, gdy można zastanowić się nad sensem i głównym celem. Tak jak w podróży pociągiem, nie tylko sprawdzić numer siedzenia ale czy się wsiadło do dobrego pociągu, jadącego w pożądanym kierunku. Jest czas by się przesiąść do tego właściwego.

 

W moim blogowym „dzienniku refleksji” zapisuję cały czas refleksje, podejmowane działania edukacyjne i zbieram notatki dotyczące dziennika refleksji. Czytam, co inni już na ten temat wiedzą, jakie mają doświadczenia. I zapisuję. Dla siebie i dla innych. W czasie wakacji (i nie tylko) wracam do tych zapisków i jeszcze raz je analizuję (nie tylko poprawiam dostrzeżone błędy literowe czy interpunkcyjne). Publiczna forma dziennika refleksji (blog) wymusza staranniejsze formułowanie myśli, porządkowanie ich itp. Zbieram informacje co do celu, struktury jak i narzędzi, które można wykorzystać do pisania i sprawdzania. Publiczny blog jest jedną z możliwości.

 

 

Czym jest dziennik refleksji? (Wynotowane ze słowników i encyklopedii)

 

„Dziennik refleksji to osobisty zapis doświadczeń ucznia nabytych w procesie uczenia się. Może być rozumiany jako przestrzeń, gdzie uczeń zapisuje i zastanawia się nad swoimi obserwacjami i ustosunkowuje się do sytuacji, które mogą być wykorzystane do poznania i analizy sposobów myślenia. Dziennik może zawierać również obrazy, rysunki i inne typy materiałów źródłowych.”

 

Dziennik refleksji nie pojawił sie nagle i nie skostniał w jednej formie. To ciąg ewolucyjny ciągłych zmian i optymalizacji. I ogromna różnorodność, bo potrzeby są różne. Dzienniki refleksji we współczesnej formie wykorzystywane są do: zapisu rozwoju pomysłów i spostrzeżeń uczniów w określonym kontekście, jak również koncepcji, idei, etc.. Służą do zastanawiania się nad treścią przedmiotu i osobistymi doświadczeniami jako sposób na zwiększenie zrozumienia uczniów, do analizy procesu uczenia się w kontekście własnego rozwoju.

 

„Dzienniki refleksji są wykorzystywane do dokładnego poznania swojej sytuacji, ale w ogólnym kontekście doświadczeń uczniów. Dzienniki pomagają w refleksji na temat, podczas i dla działania.


[…]

 

Do czego one służą (blogi) jako dzienniki refleksji?

 

„Głównym celem dziennika refleksyjnego uczenia się jest utrwalenie i rozszerzenie procesu uczenia się poprzez refleksję. Często może służyć jako dowód tej nauki, aby wykazać, że uczeń spełnił określone kryteria oceny. W przypadku niektórych kwalifikacji (…) przygotowanie dziennika nauki jest podstawową częścią oceny.”

 

Uczenie refleksyjności uczy samodzielności w uczeniu się przez całe życie. W szkole i na studiach są stopnie i punkty. Mogą być jakimś punktem odniesienia i miarą postępu. A po uzyskaniu dyplomu co? Długie życie bez ocen. Ale za to z refleksja, której można nauczyć właśnie przez dziennik refleksji. I co najważniejsze, można nauczyć się samemu, w działaniu. Nie potrzebny jest osobisty nauczyciel (choć to znacznie ułatwia im przyspiesza). Można korzystać z „nauczyciela globalnego” i konektywnego czyli z doświadczeń innych ludzi. Trzeba tylko poszukać odpowiednich książek lub poradników w sieci. Być może najważniejszą kompetencją, wynoszoną z edukacji formalnej jest umiejętność uczenia się… przez całe życie. W tym refleksji nad swoim rozwojem.

 

Jaką formę powinien mieć dziennik? Pytanie o strukturę. Ta zaś wynika z celu lub przyjętego procesu. Może to być pisany chronologicznie (z datami, tak jak typowy dziennik) lub jako tematyczne notatki. Temat nadaje strukturę, niczym zeszyt przedmiotowy. można pisać w papierowym zeszycie lub w chmurze. Jeśli blog to tekst (daty generują się automatycznie), zdjęcia, notatki graficzne lub wideo. Nawet prowadzone na Tik Toku. Struktura ułatwia odejście od pisania chaotycznego tekstu. Chaotyczny tekst tez jest przydatny do zapisywania emocji, myśli, takiego bezkierunkowego wędrowania myślami. Niemniej struktura ułatwia uporządkowanie, koncentrację na wybranych celach a potem lepiej służy refleksji bo łatwiej znaleźć ważne i istotne fragmenty. Ważną rolą nauczyciela jest strukturyzacja wiedzy. Dziennik refleksji też może temu służyć, ale poprzez odpowiednie pytania i strukturyzację łatwiej to osiągnąć.

 

Dlatego przydatne są jasne wskazówki, kierowane do uczniów na początku lub co jakiś czas. Wtedy uczniowie będą wiedzieli, co jest istotne, przydatne i co należy uwzględnić. We wskazówkach możemy poinformować uczniów o kwestiach dotyczących ujawniania danych osobowych i poufności. Czyli co można a co nie można ujawniać publicznie.

 

 […]

 

Jest znacznie więcej metod aktywizujących i pytań, które można wykorzystać we wskazówkach dla uczniów/studentów piszących dziennik refleksji. Sporo materiałów już zebrałem, czyniłem nieśmiałe próby, teraz pora zaplanować wdrożenie w najbliższym roku akademickim.  Na sobie już przećwiczyłem, teraz pora podzielić się doświadczeniem ze studentami. Dopisać metody aktywizujące z kursu, przetworzyć.

 

 

Jak zachęcać uczniów, którzy nie chcą pisać o swoich doświadczeniach?

 

„Niektórzy ludzie są naturalnymi pisarzami pamiętników; inni tego nienawidzą. Niektórzy ludzie wolą nagrywać dziennik wideo. Jeśli dziennik refleksyjnego uczenia się nie jest istotną częścią oceny, być może powinieneś zastanowić się, czy nalegać na to dla wszystkich uczniów.

 

POPROŚ uczniów, aby pisali pełnymi zdaniami, a nie tylko notatkami.

 

POPROŚ ich, aby sprawdzili pisownię i interpunkcję – lub poproś kogoś innego o korektę dla nich.

 

NIE proś ich o podanie nazwisk osób lub organizacji . Ważne jest, aby zachować poufność.

 

PRZYPOMNIJ im, że ich dziennik będzie przeglądany przez moderatorów zewnętrznych, więc wszelkie nieodpowiednie lub osobiste komentarze, którymi nie chcieliby się podzielić z nieznajomymi, należy pominąć.

 

PAMIĘTAJ im, że ich dziennik będzie przeglądany przez zewnętrznych moderatorów, więc wszelkie nieodpowiednie lub osobiste komentarze, którymi nie chcieliby się podzielić z nieznajomym, powinny zostać pominięte.”

 

[…]

 

 

Źródła:  

 

https://www.enauczanie.com/metody/eportfolio/podrecznik/slownik/blog

 

https://purestyle.pl/dlaczego-warto-prowadzic-dziennik-i-dlaczego-powinienes-zaczac-pisac-dziennik-wdziecznosci-juz-teraz/

 

https://www.enauczanie.com/metody/eportfolio/podrecznik/slownik/dziennik-refleksji

 

https://www.ocnlondon.org.uk/news/how-to-produce-a-reflective-learning-diary

 

 

Czytaj także: 

 

Dziennik refleksji cz. 1. Opowiadanie, wspominanie, pisanie bloga i pamiętnika

 

 

Dziennik refleksji jako metoda edukacyjna (cz. 2)

 

 

 

 

Cały tekst Dziennik refleksji cz. 3. Czyli co zamiast ocen i kartkówek? „  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.profesorskiegadanie.blogspot.com

 



Z jednodniowym opóźnieniem niż zwykle, bo wczorajszy czwartek był dniem świątecznym, zamieszczamy dzisiaj  informację o środowym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu”. Rozmawiali tam wtedy o nowych podwórkach współczesnego dzieciństwa: gospodarz „Zacisza” – prof. Roman Leppert z doktorem Markiem Siwickim – adiunktem w Katedrze Historii Wychowania Instytutu Pedagogiki Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie.

 

Rozmówca prof. Lepperta jest nie tylko nauczycielem akademickim, ale także żeglarzem i autorem wielu książek i artykułów.

 

Foto: www.ur.edu.pl

 

Inspiracją do powstania jego najnowszej książki – „Nowe podwórka współczesnego dzieciństwa” –  która stała się kanwą środowego spotkania, była lektura jej autora –  nam także bliskiej – publikacji pod redakcją Ireny Chmieleńskiej z 1963 roku (!) pt. Pedagogika Podwórkowa”.

 

 

Plik filmowy z Yoy Tube „O nowych podwórkach współczesnego dzieciństwa z Doktorem Markiem Siwickim” 

TUTAJ

 

 

 

 



Foto: Tomasz Stanczak/Agencja Wyborcza.pl[www.lodz.wyborcza.pl/lodz/]

 

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski –  kierownik Katedry Teorii Wychowania, a w niej – kierownik Zakładu Pedagogiki Porównawczej na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego

 

 

Dzisiaj proponujemy lekturę zamieszczonego wczoraj (14 czerwca 2022 r.)  przez prof. Bogusława Śliwerskiego na jego blogu „Pedagog”, któremu dal tytuł „Lekcje religii’ na szóstkę’?”.

 

Chciałbym, żeby każda lekcja była „na szóstkę”, mając na uwadze jej jakość, atrakcyjność, komunikatywność dla uczniów. Dziś przywołam krytyczną ocenę uczniów, którzy w jednym z liceów ogólnokształcących zdecydowali się na udział w lekcjach religii.

 

Już po pierwszych tygodniach roku szkolnego okazało się, że nieliczna klasa, która powstała spośród uczniów kilku oddziałów pierwszego rocznika, stała się przestrzenią pozoru, hipokryzji, a więc pseudowychowania i pseudonauczania. Okazało się, że ksiądz przydzielony do prowadzenia lekcji ma jakieś poważne problemy z samym sobą, z własnym poczuciem sensu życia.

 

Nie było lekcji, żeby nie straszył młodzieży nadchodzącą katastrofą, śmiercią, piekłem. Ustawicznie opowiadał o tym, jak to ma już przygotowaną kwaterę na cmentarzu, a w szafie przygotowane jest ubranie, by rodzina nie miała z tym kłopotu.

 

Młodzież szybko wyczuła, że nie jest on przygotowany dydaktycznie, kompetencyjnie, by zainteresować ją problematyką religijną. Część uczniów nie ukrywała, że uczęszcza na tę lekcję, bo dzięki otrzymaniu szóstki będzie miała podwyższoną końcową średnią ocen.

 

Katecheta zawarł bowiem z uczniami niepisany kontrakt. Kto nie będzie miał ani jednej nieobecności, to otrzyma szóstkę. Może w czasie dwóch godzin lekcyjnych robić to, co chce: grać w sieci, rozmawiać, czytać, odrabiać inne lekcje, spożywać posiłki, byle w klasie było względnie cicho, a on miał odnotowaną frekwencję.

 

„Religia na szóstkę” szybko przekształciła się w antyedukację. Uczniowie już wiedzą, bo zostali do tego wćwiczeni, że można ich skorumpować najwyższą oceną na świadectwie. Ksiądz ma korzyść, bo otrzymuje comiesięczną pensję, a jego przełożeni mogą podziwiać utrzymywanie na froncie wojny ideologicznej klasowej wyspy oporu przeciwko świeckiej ofensywie.

 

Przypomniał mi się pogląd profesora socjologii Wojciecha Świątkiewicza z Uniwersytetu Śląskiego, którym podzielił się w jednej ze swoich rozpraw:

 

Zagrożeniem dla polskiej religijności nie jest dzisiaj ateizm, nietolerancja czy fanatyzm, ale indyferentyzm jako globalna postawa życiowa, szukająca legitymizacji w ponowoczesności ubranej w postsocjalistyczny kostium. Sprzyja jej zabieganie o troski życia codziennego, a także to, że wraz z laicyzmem i pragmatyzmem staje się stopniowo nieoficjalną ideologią państwa. Rozdzielenie Kościoła od państwa w sferze politycznej rozszerza się na rozdzielenie religii i społeczeństwa.

 

Ta diagnoza powinna być poszerzona o jeszcze jeden czynnik, który wpływa na niszczenie polskiej religijności. Na nic zdają się raporty z badań socjologów religii, którzy stwierdzają, że mamy do czynienia z metamorfozą, osłabieniem pozycji Kościoła i religijności we współczesnym świecie na skutek procesów sekularyzacyjnych w pluralistycznych społeczeństwach. W Polsce przyczynia się do tego także pseudodydaktyczna i antywychowawcza aktywność niektórych katechetów-nauczycieli religii w szkołach publicznych.

 

Jak trafnie pisze ks. prof. Janusz MariańskiO ile sekularyzację należy rozumieć jako proces społeczny, w którym religia w warunkach modernizujących się czy zmodernizowanych społeczeństw traci na znaczeniu, to sekularność oznacza już taki stan społeczeństwa, w którym religia nie ma już znaczenia społecznego. Sekularyzm zaś jest postacią ideologiczną, która domaga się wykluczenia wpływu religii we wszystkich sferach ludzkiego życia.

 

Otóż lekcje religii na tak rozumianą i konstruowaną szóstkę są faktem antyspołecznym.

 

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 

 

 

 



 Foto: Bartosz Bańka/Agencja Wyborcza.pl[www.wiadomosci.gazeta.pl]

 

 

Na portalu eDziecko zamieszczono w piątek 10 czerwca 2022 r. artykuł Anity Skotarczyk, zatytułowany „Oceny wystawione. Czy trzeba chodzić do szkoły? Wielu uczniów chciałoby odpuścić”.

 

Oceny wystawione. Wielu uczniów zastanawia się, czy trzeba chodzić do szkoły, skoro lada moment zaczynają się wakacje, a nauczyciele już oficjalnie wpisali wszystkie stopnie do dziennika. Jednak nadal – do ostatniego dnia przed zakończeniem roku – w szkołach odbywają się lekcje, które co prawda przyjmują charakter nieco luźniejszy. Wystawienie ocen końcowych nie zwalnia uczniów z obecności na zajęciach. […]

 

Oceny wystawione. Czy trzeba chodzić do szkoły?

 

Oceny wystawione i wpisane do dziennika, średnia policzona, zachowanie również podsumowane. Czy trzeba chodzić do szkoły? Pytają uczniowie, którzy już na horyzoncie widzą wakacje. Obecność na zajęciach, które mają miejsce po fakcie wystawienia ocen, jest wciąż obowiązkowa i każdy nauczyciel ma prawo nadal prowadzić lekcje, robić podsumowania, czy wprowadzać nowe zagadnienia. Cały czas jest sprawdzana także obecność i ten fakt odnotowany w dzienniku. Natomiast jeśli Rada Pedagogiczna już się odbyła, to teoretycznie frekwencja się już nie liczy, ale to od podejścia uczniów i nauczycieli w konkretnych placówkach zależy to, jak te ostatnie dni wyglądają.

 

Faktem jest, że do zwołania Rady muszą być już wystawione wszystkie oceny – zarówno z przedmiotów, jak i z zachowania, a także powinny zostać rozstrzygnięte wszystkie inne problematyczne kwestie związane z uczniami, a także ich frekwencją.

 

Prawo oświatowe a nieobecność na zajęciach

 

Zgodnie z prawem oświatowym na dzieciach oraz młodzieży szkolnej od 7. do 18. roku życia spoczywa obowiązek szkolny. Niedopełnienie tego obowiązku przez ucznia podlega karze. Organ miejscowy administracji publicznej właściwy do spraw edukacji (zazwyczaj referat ds. edukacji w urzędzie miasta bądź gminy) może nałożyć na rodziców karę grzywny w celu przymuszenia dziecka do realizowania tego obowiązku. W skrajnych przypadkach sąd opiekuńczy może nawet pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej.

 

Nieobecności się zdarzają, choroba, przyczyna losowa – jednak musi ona zawsze zostać wytłumaczona i wyjaśniona przez rodzica. W żadnym artykule ustawy czy rozporządzenia, ani też w żadnym statucie szkolnym nie znajdziemy informacji odnośnie możliwości nie uczęszczania na zajęcia po wystawieniu ocen, nawet jeśli są już to lekcje w nieco luźniejszej formie.

 

Zostało już kilka dni do wakacji – odliczanie ruszyło

 

Koniec roku szkolnego 2021/2022 zbliża się wielkimi krokami. Widmo późnego wstawania, lenistwa, wakacyjnych wyjazdów i spotkań wyłania się zza horyzontu. Koniec roku szkolnego wyznaczono na 24 czerwca (piątek) bieżącego roku, czyli wakacje potrwają od 25 czerwca do 31 sierpnia. Oznacza to, że uczniowie będą mieli 66 dni odpoczynku od nauki. Jednak dobra informacja jest taka, że już za niespełna tydzień przed uczniami jeszcze jeden długi weekend. Dokładnie za tydzień, 16 czerwca będziemy obchodzić Boże Ciało (wolne od pracy i nauki), a kolejny dzień, czyli piątek – również jest dniem wolnym od zajęć szkolnych. Uczniowie i młodzież szkolna będą mieć długi weekend – na równo tydzień przed oficjalnym zakończeniem roku szkolnego.

 

 

Cały tekst „Oceny wystawione. Czy trzeba chodzić do szkoły? Wielu uczniów chciałoby odpuścić”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.edziecko.pl

 

 



Foto: Archiwum prywatne[www.wyborcza.pl]

 

Robert Drachal – matematyk, wykładowca akademicki, autor podręczników

 

 

W „Wolnej Sobocie” – cotygodniowym dodatku do „Gazety Wyborczej” z 11 czerwca 2021 roku zamieszczono obszerny tekst Roberta Drachala –  matematyka, wykładowcy „Collegium Civitas”, zatytułowany „Więcej fizyki zamiast religii? Nic to nie da, skoro w programie jest archaiczny silnik parowy”. Polecając lekturę jego pełnej wersji (załączamy link) – prezentujemy poniżej kilka jego, wybranych, fragmentów, bo wszak nie stracił ten tekst na swej aktualności:

 

 

[…] Wszystkie poprzednie rządy zaniedbały sferę szkolnictwa i nauki. Po 1989 r. stosunek do oświaty oscylował między traktowaniem jej jako mało znaczącego elementu w funkcjonowaniu państwa aż do pomysłów, w których postrzegano szkoły i uczelnie prawie jak przedsiębiorstwa produkcyjne, z całym zestawem ekonomicznych parametrów: bilans, rachunek zysków i strat czy cash flow. […]

 

Również dzisiaj PiS wykorzystuje słaby stan polskiego szkolnictwa. Dzięki wieloletniemu trendowi spadkowemu w edukacji może bezkarnie doprowadzać ten sektor pod względem programowym i organizacyjnym do katastrofy. Im więcej polityki PiS-u, tym gorsze szkolnictwo, im gorsze szkolnictwo, tym większa aprobata dla pisowskiej polityki.

 

[…]

 

Ale pisowska władza nie potrzebuje nowoczesnej szkoły. Uwiera ją polska inteligencja. Zdaje sobie sprawę, że samodzielni intelektualnie obywatele nie zaaprobują irracjonalnej i antynaukowej narracji.

 

O pisowskich pomysłach dla oświaty pisał przecież niegdyś Albert Einstein: „Najgorzej, gdy szkoła ucieka się do takich metod jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc ludzi uległymi”.

 

PiS nadal będzie płacił nauczycielom tak, jak wspomaga się żebraków. Tymczasem potrzebne są dodatkowe środki na przedsięwzięcia niezbędne do kształcenia nauczycieli w nowoczesnym państwie: naukę języków obcych, studia podyplomowe, drugi fakultet, doktorat czy kontakt z wyższymi uczelniami. Zmiany w oświacie powinny być takie, aby myślenie nauczycieli nie koncentrowało się głównie na zachowaniu posady, utrzymaniu poprawnych relacji z przełożonymi i rodzicami oraz dorobieniu do skromnej pensji. Muszą zachować intelektualną swobodę, niezawisłość polityczną i światopoglądową.[…]

 

Dziś lekcji fizyki jest bez porównania mniej niż lekcji religii. I to fizyki archaicznej. To absurd. Jak można więc mówić o jakimkolwiek światopoglądzie absolwentów na miarę współczesności? Czy uczniowie wiedzą cokolwiek o zakrzywionej przestrzeni czy teorii strun? Taka jest współczesna fizyka, a nie zasada działania silnika parowego.

 

Polska szkoła bardziej kojarzy się z uczniowskim obowiązkiem niż z poznawczą pasją. Kiedy młodzi ludzie słyszą, że dowód wielkiego twierdzenia Fermata zajął matematykowi Andrew Wilesowi niemal 100 stron, że na ten rezultat pokolenia najwybitniejszych uczonych czekały z nadzieją kilkaset lat i że punktem wyjścia była zwyczajna ludzka ciekawość, są tym szczerze zadziwieni.[…]

 

Nowoczesna szkoła powinna rozwijać całkowicie bezinteresowną twórczą pasję. Jest to podobne do zależności między badaniami podstawowymi i stosowanymi. Bez zakrojonych na szeroką skalę badań podstawowych nie ma możliwości rozwijania badań wdrożeniowych.

 

Tymczasem dziś w Polsce autor teorii względności na wielkie fundusze nie mógłby liczyć, podobnie jak wielu innych noblistów, którzy są przecież twórcami współczesnej cywilizacji i których prace są podstawą niezliczonej ilości badań wdrożeniowych, a w rezultacie gospodarczego i społecznego postępu. […]

 

Czytaj dalej »



Foto:  www.wokolszkoly.edu.pl

 

Jarosław Pytlak – 32 rok  dyrektor Szkoły Podstawowej nr 24 STO,  od 2007 roku dyrektor całego zespołu szkół STO na warszawskim Bemowie.

 

 

Tradycyjnie – w sobotę 11 czerwca 2022 r. – Jarosław Pytlak zamieścił kolejny tekst na blogu „Wokół Szkoły”, zatytułowany „Marzenie o Komisji Edukacji Narodowej”. Jak zwykle – poniżej zamieszczamy jedynie fragmenty tego tekstu, odsyłając linkiem do jego pełnej wersji. Wyróżnienia w tekście podkreśleniami i pogrubieniem liter – redakcja OE:

 

 

Zbliża się konferencja, podczas której „Polska 2050” zaprezentuje swój program dla edukacji oraz wyniki jego konsultacji środowiskowych. Przewidziana jest też dyskusja, a wszystko to w Sejmie, 21 czerwca br. Wydarzenie o tyle ciekawe, że po raz pierwszy od dawna wprowadzające temat edukacji do gmachu parlamentu w innym kontekście, niż bieżąca walka polityczna. […]

 

W streszczeniu rozdziału „Edukacji dla Przyszłości”, w którym mowa o powołaniu KEN, napisano tak:

 

Trzeba oprzeć edukację nie na kontroli, nadzorze i biurokracji, ale zaufaniu i obiektywnych standardach. Dlatego należy powołać niezależną Komisję Edukacji Narodowej, a upolitycznione kuratoria oświaty należy przekształcić w centra wsparcia będące jej oddziałami. Ponadto należy odbiurokratyzować edukację i odchudzić podstawę programową oraz rozdzielić Ministerstwa Edukacji i Nauki.

 

Podobnie jak autorzy opracowania uważam, że solą polskiej edukacji jest kontrola, nadzór i biurokracja, i jest to fatalne. Zaufania nie ma w niej za grosz, podobnie zresztą jak w całym naszym życiu społecznym. Ewidentne jest także upolitycznienie kuratoriów oświaty, które krótko po wyborach w 2015 roku przeniesiono z administracji samorządowej do rządowej, czyniąc z nich narzędzie wdrażania polityki edukacyjnej, kreowanej przez zwycięzców. O konieczności zmiany podstawy programowej, nie tylko zresztą w kontekście jej „odchudzenia”, mówi się w środowisku oświatowym w ostatnich latach bardzo często.

 

Remedium na te (i inne) problemy i zjawiska ma być powołanie KEN, z siecią oddziałów wspierających edukację, utworzonych na bazie obecnych kuratoriów, z funkcją wsparcia zamiast nadzoru. Cytując za częścią szczegółową programu „Edukacja dla Przyszłości”:

 

KEN byłaby instytucją niezależną, kolegialną, odpowiedzialną za zapewnianie dostępności i podnoszenie jakości edukacji w sposób sprofesjonalizowany, wolną od nacisków politycznych i jednocześnie respektującą autonomię szkół oraz samodzielność i odpowiedzialność samorządów za organizację systemu edukacji lokalnie.

 

Wg tej propozycji KEN miałoby tworzyć 9 osób mających doświadczenie zawodowe związane z systemem edukacji, powołanych na określoną kadencję, reprezentujących: samorządy, organizacje pozarządowe działające na niwie edukacji oraz związki zawodowe. Kandydaci powinni podlegać jawnej procedurze zgłoszeniowej i sprawdzianowi kompetencji, a także uczestniczyć w publicznych wysłuchaniach poprzedzają- cych ich powołanie. Rola ministra właściwego ds.oświaty ograniczona byłaby do statusu obserwatora. […]

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (9 czerwca 2022 r.) portal OKO.press zamieścił tekst Antona Ambroziaka Karać i zamykać. Resort Ziobry przepycha anachroniczną ustawę o resocjalizacji”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

 

[…] Projekt ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, którym zajmuje się Sejm, liczy 913 stron, a prace nad nim trwały od 2016 roku. Jak przekonywał minister Michał Woś, celem zmian jest dostosowanie środków resocjalizacyjnych do współczesności, ale z uwzględnieniem stopnia demoralizacji dzieci i młodzieży.

 

Przepisy, które dziś obowiązują faktycznie są archaiczne – pochodzą z 1982 roku, ale eksperci martwią się, że nowy projekt wcale nie przybliży nas do nowoczesnych metod resocjalizacji. Raczej pogłębi system restrykcyjnych kar i zamknie dzieciaki w alienującym systemie, co zamiast ułatwić, tylko utrudni im powrót do życia społecznego.

Paralizator, kajdanki, izba adaptacyjna

 

Resort Ziobry chce, by sprawcy najcięższych przestępstw, takich jak zabójstwo, gwałt, czy pedofilia, trafiali obligatoryjnie do zakładów poprawczych, a nie do objętych mniejszym rygorem, półotwartych młodzieżowych ośrodków wychowawczych.

 

Ustawa obniża też wiek, w którym nieletni może odpowiadać przed sądem rodzinnym, np. za kradzież – z 13 do 10 lat. Ministerstwo chce również, by w ośrodkach resocjalizacyjnych kary obowiązywały do 24., a nie 21. roku życia. To oznacza, że najmłodsze i najstarszego wychowanka może dzielić aż 14 lat różnicy.

 

W ustawie jest też długa lista środków przymusu bezpośredniego, które mogą być użyte wobec nieletniego przebywającego w placówce wychowawczej:od siły fizycznej, po obezwładnienie, kajdanki na ręce lub nogi, kaftan bezpieczeństwa, pas obezwładniający, pałki, pociski niepenetracyjne, chemiczne środki obezwładniające, paralizatory.

 

W ustawie legalizuje się też instytucję izby adaptacyjnej, czyli izolatki. Odosobnienie w systemie więziennym jest uznawane za surowy środek dyscyplinujący. W zakładach wychowawczych będą do izb będą trafiać osoby w okresie adaptacji, z którymi trzeba przeprowadzić wywiad, ale także wychowankowie, którzy potrzebują „indywidualnej pracy”. Twórcy projektu założyli, że do takiej sytuacji może dojść, jeśli „wcześniejsze oddziaływania psychologiczno-pedagogiczne i środki dyscyplinarne okazały się nieskuteczne”. Jest to więc najsurowsza ze wszystkich możliwych kar przewidzianych dla nieletnich w systemie, który ustawodawca nazywa resocjalizacją. […]

 

W bogatym katalogu środków dyscyplinarnych znajdują się: upomnienie, nagana, zawiadomienie rodziców lub sądu rodzinnego, cofnięcie zezwolenia na rozmowy telefoniczne, korzystanie z internetu lub udział w zajęciach kulturalnych. Dyrektor placówki może też podjąć decyzję o ograniczeniu kontaktu małoletniego z rodzicami lub opiekunem prawnym. Musi co prawda przedstawić powody i wysłać informację do sądu rodzinnego, ale de facto ma kompetencje, by odizolować wychowanka od najbliższych.

 

 

Szkoły zastąpią sądy?

 

Zupełną nowością jest za to przyznanie części kompetencji właściwych wymiarowi sprawiedliwości dyrektorom szkół. Podczas pierwszego czytania ustawy w Sejmie, w kwietniu 2022, minister Michał Woś tłumaczył, że chodzi o to, by „zatrzymać machinę państwa wobec występków na właściwym poziomie”. Tym właściwym poziomem ma być więc szkoła, a nie sąd rodzinny. Chodzi oczywiście o mniej poważne czyny, nieściganie z urzędu.

 

W takiej sytuacji dyrektor będzie miał możliwość zastosowania „środków oddziaływania wychowawczego”. Przepisy te dotyczą więc wszystkich uczniów, nie tylko tych objętych nadzorem kuratorskim. Czym są środki oddziaływania wychowawczego? Głównie pracami społecznymi na rzecz szkoły. […]

 

Przepisy pozwalają też na zastosowanie „środków oddziaływania wychowawczego” w sytuacji, gdy dyrektor zaobserwuje u ucznia „przejawy demoralizacji”. Nie trudno wyobrazić sobie konserwatywnego nauczyciela, dla którego tatuaż u nastolatka, czy nieszablonowy strój będzie właśnie przejawem demoralizacji. Organizacje uczniowskie, w obawie przed nadużywaniem władzy przez szkoły, domagały się, by zamknąć katalog kar i wymierzać je za zgodą rodzica (co toku prac nad ustawą udało się w części osiągnąć). […]

 

System uczy adaptacji do systemu, nie do życia

 

Agnieszka Sikora, z Fundacji „Po drugie”, która zajmuje się problemem bezdomności wśród młodych, uważa, że jednym z największych problemów polskiej resocjalizacji jest fakt, że system wsparcia po prostu się urywa. „Ludzie opuszczają placówkę, wracają do domów, do tego samego środowiska – jak matka piła, tak dalej pije, jak ojciec bił, tak dalej bije. I te osoby nie mają możliwości same zacząć żyć inaczej” –  mówi OKO.press.

 

System jest też silnie zinstytucjonalizowany. Opiera się na placówkach, w których są kary i nagrody. Ludzie uczą się adaptacji do instytucji, a nie życia w społeczeństwie. Do naszej fundacji często trafiają osoby, które teoretycznie zamknęły proces resocjalizacji, ale jedyne, czego się po drodze nauczyły to, jak lawirować, by dostać przepustkę. Zmiana w ich głowach, czy w ich kompetencjach jest żadna.

 

Być może w Fundacji Po Drugie mamy spaczony obraz polskiej resocjalizacji, bo nie trafiają do nas „gwiazdy” systemu, ci który się udało, tylko ci, którzy sobie nie poradzili. Ale najlepszą metaforą tego zamkniętego świata jest dziewczyna, która całe dzieciństwo spędziła w placówce, a gdy wyszła dziwiła się, że w sklepach sprzedają kajzerki nieprzecięte na pół. Bo u niej w okienku na stołówce zawsze wydawali inaczej” — dodaje Sikora. […]

 

Także pomysł oddanie w ręce szkół kompetencji sądu uważa za nietrafiony. „Szkoła powinna być miejscem, w którym się uczy, a nie karze. Nawet jeśli dziecko popełni błąd, zrobi coś złego, powinno mieć możliwość naprawy. Konsekwencje są ważne, ale w innym duchu niż zamiatanie korytarzy. Jaką lekcję wyniesie z tego młodzież? Wydaje mi się, że ktoś chciał wprowadzić do systemu sprawiedliwość naprawczą, ale nie do końca zrozumiał jej istotę” — mówi Sikora. […]

 

 

Cały tekst „Karać i zamykać. Resort Ziobry przepycha anachroniczną ustawę o resocjalizacji”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.oko.press

 

 

 

Plik PDF z projektem Ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich  –  TUTAJ

 



Oto co wczoraj (9 czerwca 2022 r.) znaleźliśmy na profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

Inspiracje Magdy Sierockiej, budzącej się nauczycielki języka angielskiego z „Budzącej Się Szkoły”, czyli co zrobić, żeby w przyjaznej atmosferze przeżyć koniec roku szkolnego.

 

Drodzy nauczyciele, jeśli macie dość awantur o oceny, jeśli nie chcecie, by uczniowie za Wami chodzi i wypraszali kolejne szanse na podniesienie oceny, to zainteresujecie się metodami, które stosuje Magda Sierocka.

 

I chciałabym jeszcze dodać, że tam, gdzie są dobre, wspierające relacje, tam … wszystkim, i uczniom i nauczycielom żyje się dużo lepiej.

 

 

Foto: www.facebook.com/magdalena.sierocka

 

Wanda Sierocka

 

 

Oto tekst Wandy Sierockiej – nauczycielki j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 im. Ireny Sendlerowej na Warszawskiej Woli:

 

 

Wiecie co? W życiu nie miałam tak spokojnej końcówki roku. Zero pochodów, żebrania, próśb, gróźb, podań, płaczów o poprawę oceny rocznej. Chociaż wcale nie ustaliłam samych super ocen, są różne. Zastanawiam się dlaczego jest aż tak spokojnie i myślę, że dlatego, że zarówno rodzice, jak i dzieci dokładnie wiedzą co umieją, mają świadomość swojego miejsca w stopniu przyswojenia wymagań edukacyjnych, wkładu pracy i postępu, w wyniku nieustannego mojego udzielania informacji zwrotnej (pisemnej i ustnej) oraz nieustannej ich samooceny. Nie ma potrzeby więc teraz drzeć szat. Jest jak jest, bądźmy uczciwi.

 

PS: średnia ważona albo średnia arytmetyczna nie dość, że nie są zgodne z prawem, to jeszcze wrzucają nas w tryb walki i niebrania odpowiedzialności. Są bezpośrednim zaproszeniem dzieci i rodziców do gry, w której średnio chcemy brać udział.

 

Pamiętajmy też, że to nauczyciel ustala (ustala, nie wystawia!) ocenę roczną, a nie kalkulator oblicza. My mamy dobre prawo oświatowe, trzeba teraz je poznać i zacząć stosować

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska

 



Wczoraj (8 czerwca 2022 r.) na fanpage Centrum Doskonalenia Nauczycieli Razem Lepiej  można było obejrzeć i wysłuchać Annę Jurewicz i zaproszoną przez nią Wiesławę Mitulską, które dzieliły się swoimi pomysłami na bardzo aktualny temat:

 

 

ZAKOŃCZ ROK SZKOLNY Z POLOTEM!

Ożywcze pomysły na rewelacyjne zakończenie roku w klasie i szkole!

 

 

Plik z Yoy Tube z nagraniem tego webibaru – TUTAJ