Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Na stronie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych znaleźliśmy tekst, który może dla wielu nie będzie „odkryciem Ameryki”, ale którego treść przekona może innych, że bycie kreatywnym nauczycielem jest możliwe:

 

Foto: www.wsip.pl

 

Cechy kreatywnego nauczyciela. Jak być twórczym pedagogiem?

 

Już dawno minęły czasy, w których wystarczyło poprowadzić lekcję z podręcznika, by skupić uwagę swoich uczniów. Teraz nie tylko od uczniów wymaga się kreatywności. Oczekuje się jej także, a może przede wszystkim, od nauczycieli. A ci prześcigają się w tym, by jak najmocniej zainteresować swoich uczniów. Poznaj cechy kreatywnego nauczyciela. Dowiedz się, jak stać się kreatywnym pedagogiem, którego uczniowie będą pilnie słuchali i chłonęli od niego wiedzę.

 

 

Cechy kreatywnego nauczyciela:

 

>pobudza ciekawość i wyobraźnię ucznia – kierunkuje jego uwagę nie tylko na samo zdobywanie wiedzy. Przede wszystkim na zwiększenie jego zaangażowania w lekcję, a przy okazji poszerzanie umiejętności;

 

>motywuje do myślenia i poszukiwania – nakierowuje na nowe rozwiązania, a nie podąża utartą ścieżką i starym schematem myślenia;

 

>pracuje z uczniami i naprowadza ich na rozwiązanie – nie zostawia ich pracy samej sobie, ale i ich nie wyręcza, jest stróżem, który podpowiada, w jakim kierunku można pójść, nie krytykuje nowych rozwiązań i innego spojrzenia;

 

>organizuje ciekawe spotkania – nie ogranicza materiału lekcyjnego jedynie z podręcznika, pokazuje ciekawe filmy, programy, zaprasza na lekcję gości – w czasach zdalnej edukacji jest to jeszcze bardziej możliwe;

 

>pomaga odkrywać talenty i je rozwijać w sposób twórczy – zauważa osoby, które w szczególny sposób wyróżniają się na tle klasy, które mogą być inspiracją dla innych uczniów.

 

 

Jakie są korzyści z kreatywnego podejścia nauczyciela?

 

– uczniowie biorą aktywny udział w lekcji;

 

– uczniowie pracują nie tylko z podręcznikiem;

 

– lepsza atmosfera lekcji, brak nudy;

 

– motywowanie uczniów;

 

– wsparcie twórczego myślenia i kreatywności uczniów;

 

– rozwój współpracy i komunikacji w grupie.

 

 

Co zrobić, by twoje lekcje były bardziej kreatywne?

 

Możesz chociażby wprowadzić dyskusje w grupie – dzięki temu uczniowie nauczą się współpracy, artykułowania swoich myśli, dyskusji, a nie kłótni. Burza mózgów to też dobry sposób dyskutowania o problemie – wszyscy mają szansę rozmawiać o danym zagadnieniu. Pomysły jednych podkręcają innych do działania i kreatywnego myślenia. Do tego mapa myśli czy sketchnotki, czyli szczególne rodzaje notowania, które zwiększają kreatywność i ułatwiają zapamiętywanie, pomagając aktywować intuicję (dzięki wykorzystaniu synergicznej współpracy obu półkul mózgowych). Dla młodszych uczniów pomocne mogą być rymowanki. Sprawią, że uwaga uczniów się zwiększy, a przy okazji nauka będzie przeprowadzana przez zabawę.

 

 

 

Źródło:  www.wsip.pl/blog/

 



Foto:  www.oko.press/autor/antonina-lewandowska

 

Antonina Lewandowska – edukatorka seksualna – autorka poniższego tekstu

 

 

Wczoraj (15 listopada 2022 r.) na portalu OKO.press  zamieszczono tekst Antoniny Lewandowskiej*, tak w ogóle adresowany do ministra Czarnka. Ale warto go przeczytać – poniżej zamieszczamy jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna

 

Dziś, 15 listopada rano, minister Czarnek powiedział na antenie Polskiego Radia 24:

 

Skrajna demoralizacja i podłość ze strony edukatorów seksualnych, których wspierają posłowie opozycji. Robią dzieciom wodę z mózgu. Dziecko, które ma problem z tożsamością płci potrzebuje specjalistycznej opieki.

 

Edukatorzy seksualni powinni wziąć odpowiedzialność za próby samobójcze i problemy psychologiczne, które wynikają właśnie z demoralizacji dzieci przez tych ludzi, których nie chcemy wpuszczać do szkół. (…)

 

Informację o tych słowach przysłał mi znajomy, kiedy jechałam metrem do pracy. Najpierw wywróciłam oczami, ale z czasem zaczęła rosnąć we mnie złość.

I mam do Pana ministra pytanie: Jak Pan śmie?

 

Jak Pan śmie twierdzić, że ja i moje koleżanki jesteśmy odpowiedzialne za samobójstwa młodzieży?

 

Podczas gdy Pan urzęduje w gmachu przy warszawskiej Alei Szucha, my rozmawiamy, wspieramy, odpowiadamy na pytania, chronimy przed przemocą, kierujemy po wsparcie psychologiczne.

 

Projektujemy akcje i kampanie, które powinien przygotowywać Pański resort, a nie organizacje pozarządowe i osoby, które działają w nich wolontaryjnie. Wie pan, że za lata działalności ogromna część z nas nie dostaje pieniędzy? Działamy, bo chcemy, bo nam zależy, bo ktoś musi. Bujdy o horrendalnych pieniądzach wypłacanych przez mistyczne międzynarodowe organizacje czy „plecy” u opozycji proszę włożyć między bajki.

 

Wygląda na to, że nie ma Pan pojęcia o naszej pracy – słychać to w każdym kolejnym wywiadzie. […]

 

Czym edukacja seksualna różni się od prawicowych fantazji o masturbacji

 

Rzetelna edukacja seksualna uczy nas asertywnego stawiania granic, dbania o siebie i swoje bezpieczeństwo.

 

Uczy otwartości i tolerancji, bezpiecznie wspiera w rozwoju. Wbrew fantazjom niektórych środowisk – nie uczymy kilkulatków masturbacji. Odpowiadamy za to na pytania rodziców, co zrobić, kiedy ich przedszkolak zaczyna eksplorować swoją seksualność. Jak wytłumaczyć, czym jest intymność? Jakich słów używać, jak rozmawiać, by nie zaszkodzić?

 

Starsi powinni usłyszeć, seks ma być przyjemny. Groza? Tylko jeśli nie rozumie się, dlaczego to ważne. Bolesność w trakcie stosunku to zawsze sygnał ostrzegawczy – może ktoś tak naprawdę nie chce, a się zmusza? Może u kogoś rozwija się infekcja? Może to po prostu zły moment? Zrozumienie, że każde z nas ma prawo do przyjemności, stanowi element szerszego horyzontu działań ochronnych.

 

Podobne przykłady mogę mnożyć. Mówiłam o znaczeniu edukacji seksualnej wielokrotnie – w samym OKO.press na przykład o tym, że rzetelna edukacja seksualna opóźnia inicjację seksualną i zmniejsza ryzyko doświadczenia przemocy, zakaz pornografii nic nie da bez rozmowy o różnorodności ludzkich ciał, a brak wiedzy o chorobach i infekcjach przenoszonych drogą płciową swoje źródło ma we wstydzie i tabu.

 

Nie wierzę, że człowiek tak wykształcony nie rozumie wyników badań czy złożoności wyzwań stojących przed dzisiejszą młodzieżą.

 

Zastanawiam się więc dlaczego uparcie ignoruje Pan rzeczywistość i brnie w rozwiązania, które nie działają, ograniczają za to podstawowe prawa dzieci.

 

Zamiast szczuć nas wywiadami udzielanymi z wygodnego fotela w centrum Warszawy, niech Pan spojrzy w oczy przerażonej szesnastolatki z bliznami na nadgarstkach, która pyta, gdzie szukać pomocy po gwałcie.

 

Proszę spróbować to unieść, dać jej zrozumienie i wsparcie, pokierować po wsparcie psychiatryczne, terapeutyczne i prawne.

Proszę modlić się w duchu, żeby dożyła konsultacji w ramach NFZ za rok, a może nawet łóżka na nieistniejącym oddziale psychiatrycznym – za półtora.

 

Może wtedy zrozumie Pan, czym naprawdę jest podłość w tym kraju.

 

 

 

Cały tekst „Podłość Polska. Antonina Lewandowska wyjaśnia min. Czarnkowi, czym jest edukacja seksualna” 

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.oko.press

 

 

 

*Antonina Lewandowska – socjolożka, wieloletnia edukatorka seksualna, koordynatorka ASTRA Network, międzynarodowej sieci organizacji zajmujących się prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi w Europie Środkowo-Wschodniej i Azji Centralnej, członkini Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Grupy Ponton.

 



Dziś proponujemy lekturę najnowszego tekstu Danuty Sterny:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Sprawiedliwość naprawcza i jej miejsce w szkole

 

Znalazłam artykuł o sprawiedliwości naprawczej. Nie słyszałam wcześniej tego terminu, zapytałam Jacka Strzemiecznego, który określił ją tak: Sprawiedliwość naprawcza skupia się na naprawie, a nie na karze. To właściwie jest sedno, ale podrążmy dalej. Pojęcie sprawiedliwości naprawczej zostało wprowadzone w edukacji w latach 90 ubiegłego wieku w szkołach w Australii.

 

Zoe Kaskamanidis autorka artykułu, z którego korzystam przeprowadziła wywiad  z  dr Kristin Reimer – wykładowczynią na Uniwersytecie Monash w Australii, zajmującą się tym tematem. Postaram się streścić ten wywiad.

 

O co chodzi w sprawiedliwości naprawczej?

 

Można powiedzieć, że w sprawiedliwości naprawczej chodzi o budowanie i utrzymywanie oraz naprawianie relacji, gdy coś idzie nie tak lub gdy pojawia się jakiś problem. Jej założenia opierają się na sprawiedliwości, równość oraz obejmują procesy mające na celu radzenie sobie ze szkodą i przekształcaniem konfliktu.

 

W szkole ma to wpływ na to, jak podchodzimy do dyscypliny, jak nauczamy, jak tworzymy relacje.

 

Niektóre z nieporozumień  na temat sprawiedliwości naprawczej są związane z łączeniem jej tylko z rozwiązywaniem konfliktów. Jednak ma ona znacznie szerszy zakres. Jeśli oddzielamy relacje od nauczania przedmiotowego, to rozwiązywanie konfliktów może być bardzo utrudnione, gdyż relacje nie są uwzględniane całościowo. Drugim nieporozumieniem jest to, że sprawiedliwość naprawczą, traktujemy jako sposób na zarządzania zachowaniem uczniów. Ale tu chodzi przede wszystkim o relacje, o ludzi i ich potrzeby, a nie tylko o dyscyplinę.

 

Sprawiedliwość naprawcza, to podejście do konfliktu z naciskiem na naprawienie wyrządzonej krzywdy, a nie na karę, stawia ona na bezpieczeństwo i relacje, które prowadzą do faktycznego rozwiązania problemu. Jeśli skupiamy się jedynie na łamaniu zasad, to poszukujemy winnych i wymierzamy karę. Wtedy  zajmujemy się przeszłością, a nie przyszłością; objawami, a nie ich przyczynami.

Kara ma na celu powstrzymanie wyrządzania krzywdy i negatywnych zachowań. Karą chcemy przestraszyć, aby w przyszłości osoba, tak nie postępowała. Jednak strach często powoduje, że ludzie próbują uniknąć kary, a nie działa to na ich zachowanie. Tak naprawdę nie zmienia się ich ocena tego, co zrobili, ani tego, jak to co zrobili wpłynęło na innych ludzi i również nie wpływa na zmianę postanowień, co do zachowań w przyszłości.

 

Jak działa sprawiedliwość naprawcza w szkole?

 

Szkoła pracuje najczęściej na zewnętrznej motywacji: nagrody i kary. Nagradzane jest odpowiednie zachowanie i karane zachowanie, które uważamy za negatywne. Młodym ludziom nie pomaga to w przemyśleniu i rozumieniu swoich działań oraz ich wpływu na innych.

 

Sprawiedliwość naprawcza pomaga zastanowić się nad przyczynami i skutkami. Pierwsze pytanie, które zadaje sprawiedliwość naprawcza, to nie – „kto to zrobił?”, tylko – „co się stało?”.

 

Próbuje zrozumieć sprawy na głębszym poziomie, a także zmienia pozycję „problemu” tak, aby wszyscy skupili się na jego rozwiązywaniu, a nie na osobie, którą chcemy zmienić, z nadzieją, że będzie zachowywała się lepiej.

 

Pytania sprawiedliwości naprawczej: „Co tu się dzieje?”, „Jak to wpływa na różnych ludzi?”, „Co możemy zrobić, aby rozwiązać ten problem, aby ludzie czuli się bezpiecznie, mogli dokonywać różnych wyborów i czuli, że jesteśmy społecznością, która pracuje nad tym razem?”

 

Do osoby wysyłany jest komunikat: To, co robisz w tej chwili, może nie jest dobre i może mieć negatywny wpływ na innych ludzi, ale to ciebie nie skreśla w naszych oczach. Nadal jesteś ważną częścią naszej społeczności. Liczysz się dla nas, musimy razem wymyślić, jak możemy najlepiej rozwiązać sprawę, aby móc iść wspólnie dalej.

 

W szkołach tworzone są kodeksy, które określają czego nie wolno robić. W kodeksach zawarte są konsekwencje:  Jeśli to zrobisz, to czeka cię….

 

Jednak za każdym tak zwanym „złym” zachowaniem mogą stać różne przyczyny. Powinniśmy, w każdym przypadku z osobna, zająć się przyczynami, a nie reagować zgodnie z kodeksem.

 

Jak budować sprawiedliwość naprawczą w szkole?

 

Czytaj dalej »



Foto:www.egodziecka.pl

 

 

 Z powodu nienajlepszego stanu zdrowia nie przygotowałem kolejnego felietonu. W jego miejsce zamieszczam dzisiaj tekst, jaki 8 listopada zamieszczono na stronie „Portalu Samorządowego”:

 

 

Drastycznie wzrosła liczna prób samobójczych wśród dzieci.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej

 

W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą. Każda próba samobójcza to tragedia dla rodziny, a także rówieśników z klasy – Uczymy się, jak udzielać pierwszej pomocy przy wypadku samochodowym, tak samo powinniśmy uczyć się udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej – apeluje Jolanta Palma, ekspert z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

 

>W Polsce działa ponad trzy tysiące ośrodków środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży.

 

> W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77 proc. zachowań samobójczych oraz o 19 proc. śmierci samobójczych.

 

> Do dyspozycji rodziców i dzieci w kryzysie są ogólnopolskie telefony zaufania:

                                                800 12 12 12,    116 111

 

 

Z danych policji wynika, że blisko półtora tysiąca prób samobójczych wśród dzieci i nastolatków poniżej osiemnastego roku życia, aż 127 zakończyło się śmiercią. Nie wszystkie próby samobójcze trafiają jednak do policyjnych statystyk. Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia na każdą odnotowaną śmierć samobójczą przypada od 100 do 200 prób samobójczych a to oznaczałoby, że w Polsce tylko w 2021 roku próbę samobójczą podjęło około 12 700 dzieci i nastolatków. A to z kolei znaczyłoby, że na każdą 28-osobową klasę przypada średnio dwóch uczniów po próbie samobójczej.

 

Podstawą zapobiegania samobójstwom jest dostęp do pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej, ale także dzięki edukacji. Uczymy się, jak udzielać pierwszej pomocy przy wypadku samochodowym, tak samo powinniśmy uczyć się udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej i to od najmłodszych lat. Dzięki temu jako dzieci będziemy wiedzieli jak postąpić, gdzie szukać pomocy, a jako dorośli będziemy umieli w naturalny sposób te samą wiedzę przekazywać dalej np. naszym dzieciommówi Jolanta Palma, ekspert z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

 

Niepokojące sygnały u dzieci – na to rodzic musi zwrócić uwagę

 

Ryzyko wystąpienia zachowań samobójczych u dzieci i nastolatków potęguje między innymi długotrwały stres, zaburzenia psychiczne, uzależnienia, problemy rodzinne, problemy w szkole, status społeczny czy śmierć.

 

Wśród sygnałów, które powinny zaniepokoić rodziców i opiekunów jest przede wszystkim długotrwała zmiana nastroju u dziecka, większa wrażliwość, niepokój, niechęć do rozmów i  spotkań, sięganie po substancje psychoaktywne lub ich nadużywanie.

 

Większą czujność rodzice powinni wykazać także gdy dziecko lub nastolatek poszukuje informacji na temat samobójstw, porządkuje swoje sprawy, żegna się lub sporządza testament, oskarża siebie, ma poczucie winy lub czuje się ciężarem.

 

Jeśli sami nie mamy wiedzy jak pomóc lub mamy wątpliwości czy coś powinno nas niepokoić możemy wsparcia poszukać między u specjalistów lub w rzetelnych źródłach w internecie czy książkach. Jest wiele pomocnych stron z których rodzice czy nauczyciele, a nawet dzieci mogą korzystać – zachęca Jolanta Palma.

Zauważ, zapytaj, zaakceptuj, zareaguj

 

W 2021 roku 1496 dzieci i nastolatków poniżej 18. roku życia podjęło próbę samobójczą, aż 127 z tych prób zakończyło się śmiercią. W stosunku do 2020 roku jest to wzrost odpowiednio o 77 proc. zachowań samobójczych oraz o 19 proc. śmierci samobójczych

 

–  Jeśli chodzi o pomoc w sytuacjach kryzysu powinna obowiązywać zasada 4Z: zauważ, zapytaj, zaakceptuj i zareaguj.

 

Zauważ – znaczy przede wszystkim potraktuj poważnie jeśli zobaczyłeś coś niepokojącego.

 

Zapytaj czyli zadaj odpowiednie pytanie, zamiast mówić „Czy wszystko u Ciebie okey” zapytaj np. ” Widzę, że jesteś smutny, powiedź proszę, co Cię smuci?”.

 

Zaakceptuj oznacza by zaakceptować trudne emocje naszego rozmówcy i nie bagatelizować tego co usłyszymy. Jeśli chcemy pomóc nie powinniśmy mówić np. „przesadzasz”, „inni mają gorzej”.

 

Zareaguj – pomóż znaleźć rozwiązanie, np. zaplanować pierwszy krok, którym może być małe realne działanie pomocne w poradzeniu sobie z trudnościami, wesprzyj w znalezieniu specjalisty – tłumaczy ekspertka z Biura ds. Zapobiegania Samobójstwom.

 

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 



Foto: www.tvn24.pl/tvnwarszawa/

 

                                                                         […]

 

Widziałem rozliczne tłumy

Z pustą, leniwą duszą,

Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej

Resztki sumienia głuszą.

 

Sztandary i proporczyki,

Przemowy i procesyje,

Oto jest treść Majestatu,

Który w niewielu żyje. […]

 

                                                                                               Jan Kasprowicz, Księga ubogich, 1927

 

[Cały wiersz  –  TUTAJ]

 

X             X             X

 

 

Na portalu organizacji pozarządowych < ngo.pl >  znaleźliśmy publikację, zamieszczoną tam w styczniu 2017 roku. Jest  to zbiór  wypowiedzi kilku osób, które odpowiedziały na pytanie „co o współczesnym patriotyzmie myślą ludzie związani z woj. lubelskim, ale nie tylko, trzecim sektorem oraz z miastem”. Oto początkowe  fragmenty ich wypowiedzi:

 

 

Patriotyzm. Czy może być nowoczesny i co to znaczy?

 

[…]

 

Katarzyna Pudło, Warsztaty Kultury

 

Czym jest patriotyzm?

 

Patriotyzm to dla mnie szacunek do historii i tradycji ojczystego kraju, przetykany szacunkiem do każdego człowieka. Oraz dbałość o państwo w każdym wymiarze, tym najbardziej podstawowym również (jako „najbardziej podstawowy wymiar” rozumiem na przykład: kulturę osobistą w autobusach czy nieśmiecenie w parku czy lesie).

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

Patriotyzm dla mnie to jeszcze ten moment, kiedy chcemy rozmawiać nie tylko o naszym patriotyzmie, ale potrafimy też docenić patriotyzm innych państw. W przypadku nacjonalizmu mam wrażenie, że na taki dialog nie ma już miejsca. Jeśli to zobrazować, to patriotyzm jest domem, w którym dba się o wnętrze i obejście, ale przez okno widać resztę świata, podczas gdy nacjonalizm ma zasłonięte szczelnie rolety, przez które nie widać nic. […]

 

 

Piotr Nowak, Kurier Lubelski

 

Czym jest patriotyzm?

 

Z definicji patriotyzm to miłość do ojczyzny (małej i dużej) i gotowość do poświęceń. Dodałbym jeszcze, że miłości znającej słabe i mocne strony kraju (lub regionu) oraz gotowości pomnażania odziedziczonych zasobów. Poświęceniem byłaby w takim zakresie także ciężka i uczciwa praca. Dobrze zarządzana, dająca pracę, eksportująca towary i płacąca podatki firma jest bowiem równie ważna (lub nawet ważniejsza) dla państwa niż kolejna dywizja.

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

Patriotyzm często sprowadza się jedynie do ulotnego uczucia, podczas gdy nacjonalizm jest postawą przedkładającą interes narodu (utożsamianego z państwem polskim) nad partykularne interesy. Przykre jest, że wielu utożsamia nacjonalizm z faszyzmem lub nazizmem. Ale jeszcze bardziej przykry jest fakt, że część osób określających się mianem narodowca lub nacjonalisty pewnie chętnie widziałaby się w roli fuhrera. […]

 

 

 

Paula Langnerowicz – związana z edukacją globalną i obywatelską, pracuje w III sektorze

 

Czym jest patriotyzm?

 

Patriotyzm to dla mnie nie tylko pamięć o historii i uczestnictwo w wyborach, ale też świadomość, że moje codzienne działania i wybory mogą przekładać się (pozytywnie lub negatywnie) na wspólnotę ludzi i rozwój państwa. Zaczynając od dbania o najbliższe otoczenie czy świadome decyzje konsumenckie, a kończąc na zaangażowaniu w sprawy społeczne i polityczne.

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

Tam, gdzie zaczyna się dzielenie ludzi na gorszych i lepszych z powodu ich pochodzenia. […]

 

 

 

Szymon Pietrasiewicz, Centrum Kultury w Lublinie

 

Czym jest patriotyzm?

 

Myślę, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiste jest, że wiąże się z umiłowaniem Ojczyzny, natomiast to umiłowanie może przybierać różne kształty i mieć różne oblicza. Od wariantów powściągliwych, ograniczających się do płacenia podatków, kasowania biletów w autobusie i sprzątania psich kup, do skrajnie radykalnych postaw z postulatami monoreligijnego i monoetnicznego państwa. Ten ostatni model stał się swego rodzaju modą, którą epatują na wszelkie sposoby środowiska skrajnie prawicowe.

 

Gdzie przebiega granica między patriotyzmem a nacjonalizmem?

 

W mojej ocenie nacjonalizm zaczyna się w momencie, kiedy jedna grupa „patriotów” zaczyna narzucać innej części społeczeństwa swoje poglądy najczęściej w sposób opresyjny. Znamienne jest to, że narzucane są zazwyczaj skrajne warianty podszyte szowinizmem, ksenofobią, homofobią, czy antysemityzmem. […]

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (9 listopada 2022 r.) dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fb-profilu taki tekst:

 

 

 

Mama pierwszoklasistki z Łodzi zadała mi pytanie: „Czy to jest zgodne z prawem oświatowym? Moje dziecko już nie chce chodzić do szkoły, a tak się na nią cieszyło.

 

Prawo oświatowe mówi, że w klasach 1-3 nauczyciel wystawia oceny opisowe, informując, co dziecko już opanowało i na jakim poziomie.”

 

Patrząc na tę kartkę z zeszytu metodycznym okiem, widzę, że nauczycielka wybrała najskuteczniejszą metodę niszczenia motywacji do nauki. To tak, jakby wysłała dziecku taki komunikat:

 

– Wiem, że dopiero zaczęłaś szkołę, że się uczysz, że to dla Ciebie zupełnie nowa sytuacja i nowe wymagania, wiem, że masz przed sobą wiele lat nauki, ale teraz oczekuję od Ciebie, że będziesz umiała zrobić wszystko, czego od Ciebie wymagam. A jeśli nie będziesz umiała tego zrobić, to będę Cię karać jedynkami, bo nie chce mi się czytać podstawy programowej dla klas 1-3 i Rozporządzenia o ocenianiu i promowaniu z 22.02.2019 roku. Nie interesuje mnie też, co się stanie z Twoją motywacją do nauki.

 

Co ciekawe, podstawa programowa dla klas 1-3 nie mówi, kiedy, która kompetencja ma być opanowana. Dzieci mają na wszystko 3 lata.

 

Autorzy podstawy programowej zdają sobie sprawę z tego, że dzieci, przychodząc do szkoły są na różnych poziomach. Nie można więc mierzyć wszystkich tą samą miarką.

 

Jeśli ktoś czyta podstawę ze zrozumieniem, to rozumie, że nie można oceniać czegoś, na co dziecko ma 3 lata, po dwóch miesiącach nauki. Nie chodzi tu tylko o wiedzę, ale i o wszystkie kompetencje. Do nich należy również umiejętność koncentracji niezbędna do przepisania wszystkiego z tablicy.

 

Niestety autorzy podstawy programowej nie zabronili wystawiania ocen cyfrowych, wychodząc zapewne, ze słusznego skądinąd założenia, że ten, kto czyta podstawę ze zrozumieniem i rozumie jej filozofię, wie, że przejście z cyferek do oceny opisowej ( a taka musi być na świadectwie), jest niemożliwe.

 

I takie myśli chodzą mi po głowie. Gdy dziecko czegoś nie umie, bo jest małe, bo dopiero zaczęło szkolną przygodę, to dostaje jedynki. A co, gdy nauczyciel nie przeczytał, albo nie rozumie podstawy programowej, gdy nie zna rozporządzenia, gdy niszczy motywację dzieci do nauki, gdy nie ma empatii, gdy liczą się dla niego tylko wyniki, nawet kosztem zniechęcenia pierwszaczków do nauki. To co wtedy?

 

A co odpowiada pani dyrektor? Mówi rodzicom, że ta pani ma wysokie wymagania i tak powinno być.

 

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/marzena.zylinska/



Z fanpage „Autorytet nauczyciela” udostępniamy tekst, zamieszczony tam wczoraj – 9 listopada 2022 r.:

 

 

Uczeń jest całością i uczy się nie tylko polskiego czy matematyki, ale ucząc się innych przedmiotów rozwija różnorodne kompetencje przydatne do uczenia się tego, co przyda mu się zarówno podczas egzaminu jak i w życiu w ogóle. Jedna z tych kompetencji dotyczy samego uczenia się i stanowi element kompetencji osobistych oraz społecznych. Uwzględnia fakt, że uczenie się to zdolność do autorefleksji, skutecznego zarządzania czasem i informacjami.

 

Kompetencje w zakresie umiejętności uczenia się sprzyjają znajomość własnych preferowanych strategii uczenia się, swoich potrzeb w zakresie rozwoju kompetencji oraz różnych sposobów rozwijania kompetencji i szukania możliwości kształcenia, szkolenia i rozwoju kariery zawodowej czy dostępnego poradnictwa i wsparcia.

 

Obejmują zdolność określania swoich możliwości, koncentracji, radzenia sobie ze złożonością, krytycznej refleksji i podejmowania decyzji.

 

Mieszczą w sobie zdolność uczenia się i pracy w grupie i indywidualnie, a także organizacji swojej nauki, wytrwałości w nauce, jej oceny i dzielenia się nią, poszukiwania wsparcia, o ile to potrzebne, oraz skutecznego zarządzania własną karierą zawodową i interakcjami społecznymi.

 

Budują zdolność do konstruktywnego porozumiewania się w różnych środowiskach, do pracy zespołowej i negocjowania.

 

Sprzyjają okazywaniu tolerancji, wyrażanie i rozumienie różnych punktów widzenia, a także zdolność tworzenia poczucia pewności i odczuwania empatii. Kompetencje te opierają się na pozytywnej postawie wobec własnego dobrostanu osobistego, społecznego i fizycznego oraz uczenia się przez całe życie.

 

Opierają się na współpracy, asertywności i prawości.

 

Obejmują one poszanowanie różnorodności innych osób i ich po trzeb oraz gotowość do pokonywania uprzedzeń i osiągania kompromisu.

 

 

Ciekawa w ich kontekście jest również zdolność do określania i wyznaczania celów, motywowania się oraz rozwijania odporności i pewności, by dążyć do osiągania sukcesów w uczeniu się przez całe życie. Nastawienie na rozwiązywanie problemów sprzyja zarówno procesowi uczenia się, jak i zdolności do pokonywania przeszkód i do radzenia sobie ze zmianami.

 

Obejmuje to chęć wykorzystywania wcześniejszych doświadczeń w uczeniu się i doświadczeń życiowych, a także ciekawość w poszukiwaniu możliwości uczenia się i rozwijania w różnorodnych sytuacjach życiowych.

 

 

Źródło:  www.facebook.com

 

 



Z kilkudniowym opóźnieniem, ale jednak, postanowiliśmy upublicznić fragmenty baaardzo długiego tekstu, jaki Robert Raczyńskie zamieścił  3 listopada 22022 r.  na swoim blogu Eduopticum

 

 

Klient, nasz pan

 

[…] Opowiem dziś Państwu o dwóch skrajnych sytuacjach i postawach, które powinny uzmysłowić tym, którzy ze szkołą nie mają na co dzień zbyt wiele wspólnego, dlaczego rojenia o zaistnieniu u nas systemu oświaty rodem z wyobrażeń laików są marzeniem ściętej głowy. Dla kogoś z zewnątrz powinno po tym tekście stać się jasne, że dzieje się tak ze względu na niczym nieamortyzowane zderzenie instytucji, działającej na wewnętrznie sprzecznych zasadach, z mentalnością niewolnika, który właśnie dowiedział się, że jest tej instytucji klientem.

 

Nie ukrywam, że „ulewa mi się”, bo właśnie zostałem poszczuty kontrolą metodyczną, kuratorem, dyrektorem i czymś tam jeszcze, kolejności nie pomnę. Próbuję sobie wyobrazić, że jestem młodym nauczycielem, prosto po niewiele dających studiach, napompowanym po dziurki w nosie efemerydą dziecięcej ciekawości, paranoją wewnętrznego motywowania z zewnątrz, technikami aktywizującymi marazm i całą resztą tego nowomodnego badziewia, i po niespełna dwóch miesiącach pracy z nadzieją narodu, dowiedziałbym się, że nadzieja, a raczej jej rodzice, każe mi to wszystko, co zrobiłem (a w domyśle, nie zrobiłem) w buty sobie włożyć, bo inaczej… nie będzie na mnie marnować cennego czasu, ubierze się i wyjdzie. Prawdopodobnie, sam wziąłbym co mam w troki i też wyszedł ze szkoły na zawsze, bo na szczęście miałbym jeszcze jakieś kwalifikacje i parę lat na odnalezienie się w życiu, bez konieczności udowadniania za drobne, że nie jestem wielbłądem. Polska edukacja ma naprawdę ogromne szczęście, że, póki co, jest w zdecydowanej większości oparta na plecach osób 50+. Następnego pokolenia ideowych kretynów, chętnych do kopania się z całym stadem koni, może tak szybko nie znaleźć. […]

 

Szkoła dostosowuje więc swoje działania, by zadośćuczynić oczekiwaniom realnym, a nie ideowo pięknym. Oczywiście nie powie tego otwarcie. Nie może. Zostałaby skompromitowana jako instytucja. Opakowanie musi być tak piękne, żeby klienci nie chcieli go nawet zdejmować. Nic więc dziwnego, że niespodziewanie skonfrontowani z wnętrzem pudełka, odnajdują tam albo pustkę, albo treści ideowo im obce (jak najprawdopodobniej stało się w przypadku moich zajęć). Jak widać, odpowiedzialność i samodzielność ich własnych dzieci nie kojarzy im się wcale z postulatem ich „przygotowania do życia”. Niektórzy moi uczniowie, a przede wszystkim ich rodzice wcale prawdziwych zmian w szkole nie pragną, choć gdyby zapytać ich o to w jakiejś ankiecie, można by odnieść zupełnie inne wrażenie. […]

 

Rozkład gaussowski wskazuje, że od czasu do czasu, w każdej społeczności pojawiają się osoby odbiegające od ogólnie w niej przyjętej normy. W opisywanym niżej przypadku, mamy do czynienia z chłopakiem sprawiającym wrażenie totalnie aspołecznego, niezainteresowanego jakimikolwiek relacjami z otaczającymi go ludźmi. Na dodatek, cechuje go przekonanie o własnej wyższości (nieważne, czy usprawiedliwione), co skutkuje chyba zamierzonym wyalienowaniem i powoduje adekwatną odpowiedź grupy. Niestety, pojawiają się drobne (póki co) konflikty, najprawdopodobniej wynikające z faktu, że odrzucenie, nawet to z wyboru, powoduje u chłopca frustrację, a nie satysfakcję, mającą chyba płynąć z ogólnego podziwu rówieśników dla jego indywidualności i nonkonformizmu. Najwyraźniej, nasz bohater ubzdurał sobie, że nie dostosowując się do ogólnie przyjętych norm zachowania, zaskarbi sobie takie uznanie. Być może mógłby na to liczyć, gdyby jednocześnie był obiektem westchnień rówieśniczek, ale, ponieważ traktuje je z równą atencją, co resztę środowiska, również tego nieożywionego, raczej mu to nie grozi.

 

Nie będzie pewnie żadną niespodzianką, jeśli powiem, że postawa chłopaka, jego lekceważące odzywki, niezbyt kulturalne zachowanie i zerowe kompetencje społeczne wystawiają na ciężką próbę cierpliwość nie tylko zespołu klasowego, ale także ciała pedagogicznego. Staramy się zachować profesjonalny dystans do jego wybryków, ale nie jest to łatwe. Nauczycielki i nauczyciele, mający przyjemność sprawdzać na jego osobie swoje kwalifikacje pedagogiczne, starają się, nie zgadniecie Państwo, czegoś go nauczyć i jakoś go… Ucywilizować? Wszyscy dzielą się spostrzeżeniami, co zadziałało, co nie… Tego drugiego jest jakieś 99%. Inteligencja chyba wyższa od przeciętnej, typowa dla indywidualistów i introwertyków, ale na Aspergera to nie wygląda. Ciężko dociec, co go interesuje i czy w ogóle. Z poszczególnymi przedmiotami radzi sobie na 3, jeśli cokolwiek to znaczy. Wysiłki pedagoga szkolnego, póki co, spełzają na niczym; oczywisty pomysł wysłania chłopca na badania do poradni specjalistycznej spalił na panewce, z uwagi na sprzeciw rodziców.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj wieczorem (7 listopada 2022 r.) dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fb-profilu tekst, który upubliczniamy  także na naszym OE:

 

 

Polska szkoła jest chora. Cierpi na wiele chorób. Wśród nich jest testoza i ocenoza, a tam, gdzie liczą się tylko wyniki, traci się z oczu człowieka.

 

Dlaczego nie chcemy dostrzec, ilu uczniów właśnie w szkole traci chęć do nauki, często również do życia, że dzieci tracą wiarę w siebie? Dlaczego nie widzimy nawet ich najgłębszej rozpaczy, gdy nie potrafią unieść ciężarów, jakie na nie nakładamy.

 

Co robimy, gdy dzieci i młodzi ludzie nie dają rady? Jedyne, co umiemy im zaoferować, to więcej tego, co nie działa i co zabija motywację do nauki, co odbiera radość życia, czyli jeszcze więcej klasówek i testów, jedynki za nieobecność na poprawie i za napisanie poprawy. Czy jedynki i presja, coraz więcej presji, to wszystko, co mamy w swoim repertuarze metodycznym?

 

I nie piszcie proszę, że nie wszędzie jest tak źle, że są świetne szkoły i oddani dzieciom nauczyciele. Wiem, że są i chylę przed nimi czoło, ale chyba wszyscy widzimy, że ze szkół systemowych uciekają dziś i uczniowie i nauczyciele.

 

W zbyt wielu szkołach panują dziś toksyczne relacje, w zbyt wielu szkołach dobro dziecka ( a często również nauczyciela) jest pustym frazesem, zbyt wielu osobom oceny, średnie i rankingi przesłoniły cały świat, jak w najgorszej korporacji starego typu.

 

Dziś dowiedziałam się o kolejnych przypadkach takiego traktowania uczniów, jakie nigdy nie powinno mieć miejsca. Rodzice zdecydowali się na SwCh. Ale dlaczego to jedyne wyjście?

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/

 



Screen z pliku filmowego na YouTube[https://www.youtube.com]

 

                                    Jarosław Pytlak podczas wywiadu dla akcji „Ratuj Maluchy”

 

W  miniony piątek (4 listopada 2022 r.) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu tekst, którego pierwszą część zamieszczamy poniżej – odsyłając linkiem do części drugiej na stronę bloga „Wokół Szkoły”:

 

Czas dziadów. Gdy mowa o polskich nauczycielach…

 

Zaczynam pisać ten tekst w wigilię Dnia Wszystkich Świętych, czyli w terminie prastarego obrzędu Dziadów. Muszę więc zaznaczyć, że mała litera na początku drugiego słowa w tytule nie jest pomyłką. Po prostu widzę, że stan nauczycielski uległ w naszym kraju dramatycznej pauperyzacji i utracił resztki społecznego prestiżu, czyli – mówiąc kolokwialnie – zszedł na dziady. Takie z małej litery.

 

Z punktu widzenia społeczeństwa jest to wiadomość fatalna. Nieprzypadkowo zapaści zawodu nauczyciela towarzyszy rosnące niezadowolenie z funkcjonowania systemu oświaty. W czasach, kiedy wypatruje się nowoczesnych koncepcji pedagogicznych i nowych szans na lepsze kształcenie młodego pokolenia, lokując z tym oczekiwania i nadzieje, rzeczywistość skrzeczy. Szkoły nader rzadko są miejscami radosnego rozwijania talentów, częściej nudnymi zakładami kształcenia, z mozołem pracującymi na wynik, którym nie jest wszechstronny rozwój uczniów, ale miejsce w rankingu egzaminacyjnym.

 

Świadomość kryzysu, maskowana urzędowym optymizmem ministra Czarnka, powoli dociera jednak do społeczeństwa. Najlepiej zdają sobie z niego sprawę ludzie na co dzień wszechstronnie aktywni na niwie edukacji. W tej grupie, niczym mantrę, słychać wezwania do szeroko rozumianej zmiany. Z mojej specyficznej perspektywy – długoletniego dyrektora szkoły – owa upragniona, acz nie do końca zdefiniowana zmiana wydaje się jednak w tym momencie mniej istotna, niż poprawa funkcjonowania placówek oświatowych na poziomie najbardziej elementarnym, poprzez zapewnienie dostatecznie zmotywowanych nauczycieli, dopasowanie programów działania do potrzeb uczniów i realiów trzeciej dekady XXI wieku, oraz wyjście naprzeciw problemom psychicznym, z jakimi boryka się wciąż rosnąca część młodego pokolenia.

 

Proponuję w tym miejscu przyjąć za pewnik, że polska edukacja wymaga pilnych działań naprawczych. Można oczywiście przeprowadzić je bez oglądania się na nauczycieli. Taką strategię w swoim reformowaniu narodowej edukacji zastosowała kilka lat temu minister Anna Zalewska. Warto zwrócić uwagę, że niemała część środowiska pedagogicznego padła wówczas ofiarą wprowadzonych przez nią zmian. Utraciła dorobek zawodowy związany z gimnazjami, została zmuszona do „wędrówek ludów” w poszukiwaniu nowych miejsc pracy, skazana na wyzwanie, jakim stało się ogarnięcie przebudowanych i rozdętych podstaw programowych, i tak dalej. Jednym ze skutków takiego potraktowania nauczycieli był ich strajk w 2019 roku. Z odłożonymi w czasie, w tym wypaleniem zawodowym i brakami kadrowymi, borykamy się obecnie.

 

Alternatywą jest naprawianie systemu edukacji z uwzględnieniem nauczycieli. W tym miejscu ktoś może zaoponować, stwierdzając, że to dzieci są najważniejsze. Oczywiście, ale jedno drugiego nie wyklucza. Zgadzam się, że kierunek zmian powinien wynikać z potrzeb młodego pokolenia, jednak uważam, że do ich wprowadzenia potrzeba świadomych dorosłych. Póki co, nie ma sensownego pomysłu na szkolnictwo pozbawione nauczycieli. Ba, okazują się oni przydatni nawet w edukacji domowej, o czym świadczą liczne instytucje oferujące usługi pedagogiczne w tym zakresie. Tym tropem pójdziemy więc dalej.

 

Cały czas czuję obawę, że kolejne wybory przedłużą kadencję obecnej władzy, a powszechna edukacja na dobre utkwi w zaprzęgu jej ideologii. Równocześnie jednak obawiam się, że jeśli nastąpi zmiana rządzącego ugrupowania politycznego, następcy ministra Czarnka… nie będą mieli w zanadrzu przemyślanych wcześniej rozwiązań, przełożonych na język konkretnych aktów prawnych. Że nie istnieje szuflada, w której opozycja gromadzi takie dokumenty, przygotowane na ewentualność wyborczego zwycięstwa. Fakt, że nie bardzo wierzę w polityków, niezależnie od opcji, ale przede wszystkim mam świadomość, z jak niesamowicie skomplikowaną materią mamy do czynienia. A ponieważ nie potrafię siedzieć z założonymi rękami, postanowiłem zarysować obszar możliwych działań naprawczych. Może ktoś będzie chciał skorzystać z tych przemyśleń.

 

Skoncentruję się na nauczycielach, bowiem, jak wspomniałem, warto ich uwzględnić w planach sanacji oświaty. Swoim rozważaniom nadam formę zbliżoną do mapy myśli, w której centrum znajdzie się nauczyciel, a dookoła rozmaite zagadnienia, które w taki czy inny sposób wiążą się z jego statusem i wykonywaną pracą. Najpierw jednak namaluję tło tego obrazu, czyli wszystko, co charakteryzuje tę grupę zawodową i powinno być wzięte pod uwagę przy projektowaniu dotyczących niej działań. […]

 

   

Czytaj dalej – TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl