
Archiwum kategorii 'Aktualności'
Wczoraj, dwa nasze ulubione portale zamieściły teksty, poruszające ten sam problem:
> Strefa Edukacji – „Szkoła w transmisji na żywo. Nękanie nauczycieli stało się trendem” – TUTAJ
> Portal dla Edukacji – „Nagrywają nauczycieli bez ich wiedzy. Transmisji są dziesiątki” – TUTAJ
Jako że w obu tych materiałach autorzy przyznają, że informacje czerpali z tego samego źródła – z fanpage grupy „Protest z Wykrzyknikiem”, uznałem, że po prostu zamieszczę cały ów tekst źródłowy – bez skrótów:
Nauczycielu, nauczycielko, rozejrzyj się dobrze, bo bardzo możliwe, że właśnie jesteś nagrywany. Tak, Ty! Tak, teraz! A konkretnie – może właśnie jesteś bohaterem, bohaterką drugiego planu podczas live’a na TikToku, który w tej chwili prowadzi jeden z Twoich uczniów. Jesteś w szkole, na lekcji? Trudno. Po prostu w tym czasie pętasz się po ich życiu.
Pod wpływem sygnału na skrzynkę kontaktową wybraliśmy się w kilkudniową podróż do świata naszych uczniów i uczennic. Świata istniejącego równolegle do szkolnej rzeczywistości.
Pani Iwona przysłała nam filmik, na którym zarejestrowany jest fragment live’a. Trafiła na niego przypadkowo na TikToku. Akcja toczy się w klasie, podczas lekcji. Na filmie widać, że uczniowie podczas relacji na żywo dokuczają nauczycielce pod wpływem zachęt płynących od komentujących. W klasie panuje chaos, telefon z kamerką ukryty jest na kolanach, widać podłogę i nogi pod ławką. Nauczycielka wydaje się całkowicie bezbronna i bezradna, bo nie wie, jakie jest źródło tych chuligańskich zachowań i wulgarnych odzywek. Jak się czuje ta nauczycielka? To nękanie było jednorazowe czy powtarza się regularnie? Może po lekcji weszła do pokoju nauczycielskiego i nie podzieliła się z nikim swoim doświadczeniem, bo przecież inni sobie na pewno radzą, więc pomyślą o niej, że jest nieudolna?
Nie udało się nam ustalić szkoły, w której odbyła się ta pokazywana na żywo lekcja. Pani Iwona zgłosiła sprawę na stronę dyżurnet.pl [to zespół ekspertów NASK-a działający jako punkt kontaktowy do zgłaszania nielegalnych treści w Internecie].
Nie pokazujemy nagrań ani screenów, żeby nie promować “bohaterów” tego procederu oraz nie spowodować wtórnej wiktymizacji nauczycielki. Postanowiliśmy natomiast sprawdzić, jaka jest skala tego zjawiska, czy jest ono incydentalne, czy masowe. Pani Iwona napisała, że takich filmików widziała mnóstwo.
Instalujemy więc aplikację (przyznajemy, że dotąd omijaliśmy TikTok szerokim łukiem).
Trzymajcie się mocno! Ruszamy!
Po zalogowaniu się klikamy w przycisk “LIVE” w lewym górnym narożniku aplikacji. Jest godzina dziesiąta – czas, kiedy nauczyciele i uczniowie są w szkołach. Klik i jest! Relacja na żywo. Z klasy. Trwa lekcja geografii. Scrollujemy i są kolejne live’y. Informatyka, chemia, język polski, język angielski, religia, matematyka, lekcja wychowawcza. Co czwarty, piąty live w godzinach przedpołudniowych nadawany jest z jakiejś klasy, gdzieś w Polsce. Niekończąca się lista relacji na żywo z polskiej szkoły. W tle słychać nauczycieli prowadzących lekcje. Na ekranie twarze uczniów, uczennic – najczęściej z ostatnich klas szkół podstawowych lub początkowych klas szkół ponadpodstawowych (w odpowiedzi na pytania z czatu streamerzy mówią, z której są klasy, stąd i nasza wiedza). Szkoły podstawowe, licea, technika, szkoły branżowe.
TAPUJEMY, TAPUJEMY!
Podczas live’a na ekranie widać zazwyczaj dwie osoby, rzadziej jedną. Główną zasadą jest odpowiadanie komentującym, trzeba więc cały czas śledzić czat. Komentujący wysyłają tak zwane “gifty”, zadają pytania, wydają polecenia. Streamerzy odpowiadają, dziękują, zachęcają do “tapowania” (forma reakcji). Składają różne obietnice za określone wartości. Czasem się targują, negocjują cenę poszczególnych zachowań. Coś powiedzieć do pani? Zależy co i za ile. To wszystko półgłosem lub szeptem, w zależności od tego, na co pozwalają warunki lekcji.
Czujemy się jak Plastuś, który dyskretnie uchyla wieko piórnika i podgląda ukradkiem przez szparkę. Wtem słyszymy swój nick – prowadzący głośno zauważył, że dołączyliśmy. To nas na chwilę speszyło, ale na prowadzącym nasza obecność nie robi żadnego wrażenia – jesteśmy tylko kolejnym cennym numerkiem zwiększającym liczbę osób oglądających live’a.
TAK, ŻEBY NAUCZYCIEL NIE ZAUWAŻYŁ
Live’y są robione bardzo dyskretnie. Telefon czasem znajduje się na kolanach pod ławką, ale najczęściej leży gdzieś na ławce – można się domyślać, że bywa ukryty w torbie, w piórniku, w szaliku, w czymś maskującym urządzenie. Uczniowie siedzą w ławkach i najczęściej zachowują porządek, stosują się do poleceń nauczyciela, nawet coś notują (lub udają) w zeszytach, ale ich uwaga jest gdzie indziej. Patrzą w telefon leżący na ławce, więc trudno z pozycji nauczyciela dostrzec, że coś jest nie tak. Obserwującym odpowiadają przyciszonym głosem, żeby nauczyciel się nie zorientował, nie zauważył. Myślisz, że u Ciebie to niemożliwie, bo uczniowie odkładają telefony? Nie bądź tego pewna. Mają po dwa.
CELEM NIE SĄ NAUCZYCIELE
Nie natknęliśmy się w naszych obserwacjach na podobnie przemocowe zachowania wobec nauczycieli jak te z nadesłanego filmiku. Może po prostu mieliśmy szczęście albo pecha. Podczas live’ów komentujący co prawda zachęcają do prowokowania nauczycieli, ale prowadzący zazwyczaj ignorują te polecenia. Najwyraźniej to nie zwiększa zainteresowania, nie przynosi “giftów”. Deklarują za to darczyńcom różne nieoczywiste formy podziękowań, np. że pokażą gołe stopy czy pocałują się przed kamerą.
WAY OF LIFE
Nagrywanie live’ów wydaje się być jakby częścią ich życia, codzienną rutyną. Do południa transmisje ze szkoły, z klas, z toalet, ze szkolnych szatni i korytarzy, bo tam spędzają czas młodzi ludzie. Po południu przenoszą się do domów. Odnieśliśmy wrażenie, że to ma charakter naturalnej, życiowej czynności, koniecznej do dostarczenia niezbędnej do życia energii. Czasem ma się wrażenie, że prowadzącym live’a nie towarzyszą żadne emocje, a czasem widać wyraźne pobudzenie, nerwowe tiki i kompulsywne zachowania. Liczba viewersów ich ekscytuje. Podczas live’ów można zarabiać. Walutą są “gifty”. Być może prowadzenie takich live’ów jest też sposobem na zarabianie pieniędzy.
WULGARYZMY NIE ROBIĄ WRAŻENIA
Podczas transmisji na pytania o nic prowadzący odpowiada odpowiedziami o niczym. Bo to są live’y o niczym. Wieje nudą. Jaka lekcja? Która klasa? Kiedy ferie? Jak ma imię ten w białej bluzie? Wulgaryzmy oraz obraźliwe komentarze zdają się zupełnie nie dotykać prowadzących, spływają po nich jak po kaczce, nawet powieka im nie drgnie. Na wulgarne komentarze czasem odpowiadają w podobnie wulgarny sposób, ale najczęściej je ignorują.
LIVE’Y NIE SĄ DOMENĄ “PATOLOGII”
Bohaterami dziesiątek obejrzanych przez nas live’ów są dzieci o bardzo różnym kapitale społecznym, co widać i słychać w języku, którym się posługują, w strojach, dodatkach, po sposobie zachowania wobec siebie i nauczycieli. To również uczniowie z tzw. dobrych szkół i dobrych domów.
Streamerzy są całkowicie wyłączeni z udziału w lekcji – skupiają się na ekranie telefonu. Choć trafiliśmy też na relację, podczas której dwoje prowadzących kontroluje zarówno live, jak i lekcję, a w pewnym momencie wciągają się w rozmowę z nauczycielką, odpowiadając pełnymi zdaniami na temat podatków i płacy minimalnej – prowadzą bardzo sensowną dyskusję i używają bogatego języka. Można powiedzieć, że ten jeden live miał nawet walor edukacyjny. Trafialiśmy też na takie, przy których uszy więdły od wulgaryzmów. Pojawiały się seksualne podteksty i język przemocy. Mieliśmy więc szeroki przegląd młodych osób na różnych poziomach kapitału kulturowego i społecznego. Wszyscy zajęci tym samym – nie bardzo wiadomo czemu służącym transmitowaniem fragmentu ich szkolnego dnia.
NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI
Obserwującym może być każdy. Tak jak my. Zorientowaliśmy się, że częścią obserwujących są inni uczniowie w tych samych klasach, którzy najwyraźniej też potajemnie korzystają w trakcie lekcji z telefonów. Prowadzący ma też możliwość dodania na ekran osoby obserwującej i toczy z nią wówczas “pojedynek”.
Widzieliśmy siwego staruszka, który dzielnie zachęcał do tapowania. Zapytany przez prowadzące live’a dziewczynki, gdzie pracuje, powiedział, że jest emerytem. Zachichotały. Widzieliśmy milczącego gościa – na oko czterdziestoletniego – który nakładał na twarz coraz to inne przerażające nakładki i co jakiś czas pociągał łyk piwa z butelki. Notabene wielokrotnie trafialiśmy też na live’y, podczas których uczniowie i uczennice palili ukradkiem elektroniczne papierosy. Tak, na lekcji!
OSZUSTWO I BRAK WERYFIKACJI
Teoretycznie live’y na TikToku mogą robić tylko użytkownicy, którzy ukończyli 18 lat. Czyli wszystkie, które obejrzeliśmy, prowadzone są na kontach stworzonych przez młode osoby poświadczające nieprawdę. Po drugie, operator w żaden sposób nie weryfikuje informacji przy zakładaniu konta, poza identyfikacją adresu email. Młode osoby nie są więc chronione przez TikTok, co od dawna podnoszą organizacje zajmujące się ochroną praw i wizerunku młodych osób w internecie.
LIVE’Y W DOMACH
Rodzice powinni mieć świadomość, że dzieci nagrywają live’y również z domów. Że dokumentują czasem ich rodzinne życie. Takie live’y mogą być źródłem wielu informacji dla potencjalnych przestępców. Czasem to rodzice lub opiekunowie stają się tematem i obiektem live’ów. Na jednym z nich widzieliśmy scenę kręconą w kuchni. Prowadzący nagrywa z tyłu postać mamy lub babci. Gdy zachęcony przez obserwujących kłuje ją palcem w pośladki, ta przestrzega go, że zachowuje się jak “pe..ał” i może mieć z tego powodu nieprzyjemności wśród kolegów. I każdy użytkownik TikToka mógł sobie śledzić tę rodziną scenkę rodzajową odbywającą się w kuchni pewnego domu.
TO TYLKO TELEFON
Uderzający jest brak tremy, niczym nieskrępowana odwaga udziału w publicznej transmisji w roli głównego aktora, bycia jak na scenie, wystawienia się na ocenę publiczną przy tak dużym potencjalnie zasięgu. Bo jednocześnie dobrze wiemy, że nasi uczniowie mają ogromne trudności z publicznymi wystąpieniami w świecie rzeczywistym, z komunikowaniem się z innymi, nawet z rówieśnikami, jeśli komunikacja nie odbywa się za pośrednictwem elektronicznych nośników.
Zastanawia nas, czy młodym osobom towarzyszy świadomość konsekwencji wystawiania się na widok publiczny. Czy na pewno rozumieją, że każdy może to obejrzeć, nagrać i wykorzystać w różnych celach? Odnosimy wrażenie, że mają złudne poczucie bezpieczeństwa i kontroli, przekonanie o chwilowości, nietrwałości, nieprawdziwości. Wydaje się im, że w każdym momencie mogą live wyłączyć, obserwujących zablokować, dać bana, unieszkodliwić, zakończyć transmisję, wyjść z aplikacji i ostatecznie wyłączyć telefon.
ZASIĘG MIĘDZYNARODOWY?
Z ciekawości zrobiliśmy szybką próbę w innych krajach europejskich, żeby sprawdzić, czy to tylko polska domena. W Holandii, Hiszpanii, Norwegii, Szkocji i Anglii nie trafiliśmy na szkolne live’y. We Włoszech jednak młode osoby też je nagrywają podczas lekcji. Czy ma to związek z zasadami dotyczącymi używania telefonów w szkołach obowiązującymi w poszczególnych krajach? Wydaje się, że tak.
x x x
Refleksja 1.
Sprawa walki o ochronę wizerunku młodych osób nabiera w tym kontekście szerszego znaczenia. To nie jest tylko kwestia wykorzystania wizerunku dzieci przez dorosłych, ale również problem tego, że dzieci same czynią swój wizerunek (i nie tylko swój) publicznym bez wiedzy i zgody dorosłych. I z tej odpowiedzialności za brak ich bezpieczeństwa, za brak ograniczeń, za przyzwolenie na swobodne korzystanie przez młode osoby z mediów społecznościowych i pełen dostęp do platform cyfrowych – z tej odpowiedzialności nikt nas, dorosłych nie zwolni.
Refleksja 2.
Na obejrzanych filmikach rzadko kiedy nauczyciele reagują. Najczęściej zdają się robić swoje i nie wnikać. Powód? Może dyskrecja uczniów jest na tyle duża, że nauczyciele naprawdę niczego nie zauważają, nie słyszą. A może świadomie ignorują sygnały, bo niby co nauczyciel ma zrobić w sytuacji, gdy uczeń używa telefonu do bezprawnego relacjonowania lekcji albo pali elektronicznego papierosa? Odebrać nie może, bo nie można dotykać własności ucznia. Wrzucić do kosza nie wolno, bo jeszcze przypadkiem ozdobiony byłby znakiem krzyża i nauczyciel mógłby zostać oskarżony o obrazę uczuć religijnych i zawieszony w obowiązkach. Policji wezwać też nie może, bo gdyby przypadkiem policjant zadzwonił kajdankami albo i nie, to jednak nauczyciel mógłby zostać oskarżony o spowodowanie traumy. I oczywiście ze wszystkiego musiałby się tłumaczyć przed wszelkimi możliwymi instancjami od dyrektora, kuratora, po rodziców. Także z faktu, że był ofiarą nękania przez uczniów. To oczywiście skrajne scenariusze, ale -jak wiemy – wcale nie hipotetyczne. Ryzyko jest ogromne. I nauczyciele mają tego świadomość. Wiedzą też, że w kryzysowych sytuacjach nikt w systemie oświaty się za nimi nie wstawi.
Refleksja 3.
Potrzebujemy natychmiastowego wsparcia. Konieczne są pilne działania. Wewnętrzne regulacje statutowe określające zasady używania telefonów na terenie szkoły to walka z wiatrakami. W przypadku ich łamania nauczyciele i dyrektorzy są bezradni, nie mają wystarczających narzędzi, a potencjalne konflikty oznaczają dalsze pogarszanie warunków pracy i jeszcze większe zniechęcenie do wykonywania zawodu.
Można skorzystać z dobrych praktyk i rozwiązań funkcjonujących w innych krajach. Kierunek sejmowych prac nad ograniczeniem używania mediów społecznościowych do 15 roku życia jest dobry, ale pamiętajmy, że wszystkie konta, z których korzystają dziś na TiktToku osoby małoletnie, są zadeklarowane jako konta co najmniej 18-latków. Zatem bezwzględnie konieczne są regulacje nakładające na platformy cyfrowe obowiązek realnej weryfikacji wieku użytkowników i zakładające dotkliwe sankcje za niedopełnienie tego obowiązku.
x x x
Przypominamy, że działa Bezpłatny Telefon Zaufania dla Nauczycieli prowadzony przez Fundację Twarze Depresji i oferuje wsparcie psychologiczne pod numerem +48 510 338 182. Linia działa w każdy poniedziałek w godzinach 13:00–17:00. Możecie tam uzyskać pomoc i emocjonalne wsparcie w trudnych sytuacjach.
Źródło: www.facebook.com/protestzwykrzyknikiem/
Realizując wiodącą funkcję „Obserwatorium Edukacji” – rejestrowanie zaobserwowanych „w sieci” najważniejszych dla sfery edukacji wydarzeń, odnotowuję zamieszczenie w dniu dzisiejszym na stronie MEN materiału, ale jedynie we fragmencie:
Reforma26. Kompas Jutra: Kierownictwo MEN w trasie przez całą Polskę – podsumowanie tygodnia
Wiceministra Katarzyna Lubnauer w tym tygodniu odbyła aż trzy wizyty promujące „Kompas Jutra”
[…]
Tydzień konsultacji otworzyła w poniedziałek, 2 lutego, wizyta Sekretarz Stanu Katarzyny Lubnauer w Kaliszu. W Szkole Podstawowej nr 10 im. Marii Konopnickiej wiceminister spotkała się z lokalnym środowiskiem oświatowym, by omówić harmonogram wdrażania zmian. Podczas briefingu prasowego podkreśliła, że reforma ma charakter ewolucyjny i od września 2026 r. obejmie przedszkola oraz klasy I i IV szkół podstawowych.
We wtorek, 3 lutego, trasa „Kompas Jutra” dotarła do województwa lubelskiego. Wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz gościła w Szkole Podstawowej nr 1 im. Adama Mickiewicza w Krasnymstawie. Podczas rozmów z lokalnym środowiskiem oświatowym wiceminister akcentowała znaczenie dobrostanu i sprawczości ucznia w nowym systemie. Podkreślała, że Reforma26. Kompas Jutra stawia na budowanie bezpiecznego środowiska szkolnego oraz relacji, które są fundamentem efektywnej nauki.
W środę, 4 lutego, Sekretarz Stanu Katarzyna Lubnauer kontynuowała wizytę w Wielkopolsce, odwiedzając Szkołę Podstawową w Grzymiszewie (gm. Tuliszków). Rozmowy z lokalnym środowiskiem oświatowym koncentrowały się na autonomii nauczyciela i sprawczości szkoły.
Kolejny etap trasy miał miejsce w czwartek, 5 lutego, w Ostródzie. Wiceminister Izabela Ziętka spotkała się w Szkole Podstawowej nr 1 im. Armii Krajowej z lokalnym środowiskiem oświatowym z regionu warmińsko-mazurskiego. Wiceminister Ziętka akcentowała, że dobrostan całej społeczności szkolnej jest priorytetem resortu w procesie projektowania nowej szkoły.
Tydzień zakończyła wizyta wiceminister Katarzyny Lubnauer w województwie świętokrzyskim. W piątek, 6 lutego, Sekretarz Stanu odwiedziła Wielgusice w gminie Kazimierza Wielka, gdzie podczas spotkania z lokalnym środowiskiem oświatowym podsumowała dotychczasowe głosy płynące z regionów.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Oto najważniejsze fragmenty tekstu, zamieszczonego na stronie Radia RMF:
Wybrano najlepszych nauczycieli świata. Polka w czołówce!
Dziesiątka finalistów konkursu na najlepszego nauczyciela na świecie (po prawej Ewa Drobek); fot. Barbara Nowacka
[…]
Źródło: www.dailyexcelsior.com
Roubne Nagi – zdobywczyni tytułu „Global Teacher Prize 2026”
Roubne Nagi, indyjska artystka i pedagożka, zdobyła w czwartek w Dubaju nagrodę dla najlepszego nauczyciela na świecie (Global Teacher Prize) w wysokości miliona dolarów.
Obywatelka Indii została uhonorowana za działalność edukacyjną w slumsach i wsiach Indii, gdzie opracowała program „Misaal India”, który zapewnia ponad milionowi dzieci tanią edukację opartą na sztuce.
Stworzone przez nią inicjatywy, „Misaal India” i Rouble Nagi Art Foundation, wykorzystują sztukę jako narzędzie dostępu do nauki. Przez ostatnie 20 lat jej ruch stworzył ponad 800 ośrodków edukacyjnych, zaangażował 600 wolontariuszy i nauczycieli oraz wypracował model docierania do dzieci wykluczonych z systemu edukacji formalnej – podał dziennik „Hindustan Times”.
Emirackie media podkreślają, że metoda indyjskiej pedagożki łączy naukę czytania i liczenia, umiejętności życiowe oraz kształcenie zawodowe z projektami artystycznymi angażującymi dzieci i lokalną społeczność. „Jej klasy rzadko mają cztery ściany. Malowane przez nią ‚żywe ściany edukacji’ zmieniają podwórka i zaułki w podręczniki widoczne dla całej społeczności” – opisuje dziennik „Gulf News”.
Wielki sukces odniosła również Ewa Drobek, nauczycielka języka angielskiego i niemieckiego z XV Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie, która znalazła się w finałowej dziesiątce konkursu.[…]
Cały tekst „Wybrano najlepszych nauczycieli świata. Polka w czołówce!” – TUTAJ
Źródło: www.rmf24.pl/fakty/
Na wypadek, gdybyście regularnie nie śledzili fanpage grupy „Nie dla chaosu w szkole” zamieszczam post, który pojawił się tam wczoraj i jest niezależną od MEN informacją, będącą syntezą obszernego artykułu Karoliny Słowik „Nowacka jeździ po Polsce i tłumaczy reformę. „Wyraz szacunku i odwagi. Ale co z tego wyniknie?”, zamieszczonego na stronie „Gazety Wyborczej” 2 lutego 2026 r.
Szefowa MEN plan ma ambitny: chce, by do końca czerwca kierownictwo resortu odbyło co najmniej 70 spotkań z nauczycielami i dyrektorami we wszystkich województwach. Szacuje, że uczestników tych spotkań ma być nawet 20 tys. – pisze Karolina Słowik. (W Gazecie Wyborczej – WK)
Nowacka podkreślała, że mają to być „konsultacje dobrej, potrzebnej zmiany„. Problem jednak w tym, że w przypadku szkół podstawowych nowe treści dla wszystkich przedmiotów są już ustalone, a konsultacje społeczne podstaw programowych zakończone.
Skoro więc podstawy programowe są już gotowe i skonsultowane, to o jakie konsultacje podczas ogólnopolskiej trasy MEN chodzi?
O sens ich organizowania na pół roku przed rozpoczęciem reformy, określanej podczas inauguracji kampanii mianem „jednej z najbardziej skonsultowanych reform w naszym państwie” pytał również na swoim blogu Jarosław Pytlak.
Chcemy szeroko informować nauczycieli o reformie. Zależy nam, aby dowiadywali się na czym naprawdę polega bezpośrednio od kierownictwa MEN. Te spotkania to przede wszystkim rozwiewanie wątpliwości, rzetelna informacja i realna przestrzeń do dialogu – wyjaśnia rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca.
Głosy praktyków są dla nas ważne i bierzemy je pod uwagę, choć nie wpłyną już bezpośrednio na zmiany w podstawach programowych, bo te konsultowane były społecznie. Resort jednak reaguje na potrzeby zgłaszane przez szkoły. – zapewnia rzeczniczka.
O co pytają nauczyciele na spotkaniach z MEN? Rzeczniczka wymienia:
Czy będzie więcej biurokracji? – MEN zapewnia, że nie dokłada żadnych nowych obowiązków.
Czy nauczyciel zmieni się w psychologa? – Chodzi o nowe narzędzie – ocenę funkcjonalną ucznia. Rzeczniczka MEN podkreśla, że nie będzie to rozwiązanie obowiązkowe. A pozwoli w bardziej uporządkowany i wystandaryzowany sposób formułować opinie o dziecku.
Czy tydzień projektowy będzie obowiązkowy? – Nie od razu. MEN daje rok na przygotowanie i próby. – Obowiązek wejdzie dopiero w 2027 roku – mówi rzeczniczka i podkreśla, że po kilkunastu ambasadorów reformy – nauczycielek i nauczycieli, w każdym województwie – służy radą i swoim doświadczeniem przy tworzeniu projektów.
Czy szkoły specjalne będą likwidowane? – Stanowczo dementujemy te informacje. Na tym nie polega edukacja włączająca – zaznacza rzeczniczka.
Czy pracownie przyrodnicze będą doposażone? – MEN podkreśla, że za infrastrukturę odpowiadają samorządy, ale MEN będzie je wspierać. – Powstanie program ministerialny skierowany przede wszystkim do najmniej zamożnych placówek – mówi Ewelina Gorczyca.
Czy klasy będą mniej liczne? – MEN tego nie planuje. Tłumaczy to postępującym niżem demograficznym. W tych warunkach oznaczałoby to konieczność budowy nowych placówek, co byłoby bardzo kosztowne.
Kiedy płace nauczycieli wzrosną? – MEN chce powiązać wynagrodzenia nauczycieli ze wskaźnikiem gospodarczym do końca kadencji. To deklaracja rządu, w tym premiera Tuska i ministra finansów – podkreśla Gorczyca.
Eksperci doceniają, że ministra Nowacka chce osobiście rozmawiać ze środowiskiem. Ale wątpią, czy przełoży się to na konkretne rozwiązania.
To raczej akcja promocyjna – ocenia dr Iga Kazimierczyk, prezeska fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Ale również docenia tę akcję. – Bardzo miły gest, ludzkie oblicze urzędu. Łatają wcześniejsze niedostatki komunikacyjne. To nowość: aktywna postawa wchodzenia w środowisko. Ministra Nowacka robi to bezpośrednio, tak jak obiecała. Zdecydowanie od tego powinna zacząć reformowanie. A nie od zakazu zadań domowych. Teraz jest za późno, żeby zmienić kierunek.
Dr Kazimierczyk uważa, że MEN powinien przyjść do nauczycieli z gotową propozycją, na którą czekają od lat: z powiązaniem pensji ze wskaźnikiem gospodarczym. – Jeśli MEN z takim prezentem wyruszy do środowiska, to cel, czyli reforma, może być realizowany. Bo na razie jest tak, że nauczyciele mają wypełniać nowe założenia bez dodatkowych środków – zauważa. – Oni liczą nie tylko na pensje, ale na dodatkowe wsparcie, pracę w mniejszych klasach, wydolną formę pracy, na wsparcia w konfliktach – dodaje.
Dr Karol Dudek-Różycki, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych: – Spotkania z nauczycielami to wyraz szacunku względem środowiska. I akt odwagi. Nie każdy ją ma, skoro są obawy, że nie zawsze będzie miło. Na przykład, że na Podkarpaciu ktoś nie poda ręki za obcięcie godzin religii w szkole. A mimo to ministra Nowacka taką odwagę w sobie ma. Miło więc, że ktoś jeździ i się spotyka. Czy coś konkretnego z tego wyniknie? Zobaczymy.
Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/
Dzisiaj postanowiłem wreszcie poinformować Czytelniczki i Czytelników OE o najnowszej, istotnej zmianie personalnej, jaka w ostatnich dniach zaszła w kierownictwie Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego. A jest nią powołanie przez panią dyrektor Agnieszkę Ochmańską pani Agnieszki Oganiaczyk na stanowisko wicedyrektora taj placówki. Stalo się to po dopełnieniu przewidzianych w prawie oświatowym procedur poprzedzających taką decyzję, w tym – po zasięgnięciu opinii rady pedagogicznej, którą tworzą nie wszyscy pracownicy Centrum, a jedynie pracujący tam na stanowiskach nauczycielskich, kształcąc (praktycznie) uczniów szkół zawodowych i techników – ostatnio głównie w obszarze obsługi i programowania obrabiarek CNC.
Owo posiedzenie , z tego co słyszałem, odbyło się – zdalnie – w pierwszy poniedziałek po feriach świątecznych -12 stycznia. Uczestniczyło w nim 11 osób. Wyniki glosowania w sprawie wniosku o powołanie pani Oganiaczyk na stanowisko wicedyrektora były – niestety – niekorzystne dla wnioskodawczyni:
9 głosów przeciw, 1 – za, 1 – wstrzymujący się
Ale – jak wiadomo – opinia rady pedagogicznej w sprawie powołania wicedyrektora ma charakter doradczy. Nawet jeśli rada pedagogiczna wyda opinię negatywną, dyrektor może powierzyć stanowisko wskazanemu kandydatowi [Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe, art. 64 ust. 1}
Jak można to zobaczyć na oficjalnej stronie ŁCDNiKP: pani Agnieszka Oganiaczyk pelni już obowiązki wicedyrektora ŁCDNiK
x x x
Zapewne nie tylko dla mnie osoba pani Agnieszki Oganiaczyk była do tej pory nieznana, przeto postanowiłem zebrać wszystkie dostępne informacje o jej drodze zawodowej i nabytych kwalifikacjach i upublicznić je na OE.
Zacznę od tego, że zanim została zaprezentowana jej kandydatura na funkcję zastępcy dyrektora, została ona zatrudniona w ŁCDNiKP od nowgeo roku – na stanowisku konsultanta.
O jej wcześniejszej drodze zawodowej i posiadanym wykształceniu (uczelnie i kierunki studiów) posiadłem informację u samego źródła, czyli z jej fb-profilu, gdzie 25 września 2025 roku zamieściła (aktualnie już wykasowane) ogłoszenie, iż chciałaby podjąć pracę w gabinecie/przychodni w Łodzi – w godzinach popołudniowych i w weekendy. Oto screen tego ogłoszenia:
W tym miejscu muszę poinformować (co można wyczytać także powyżej), że w tym czasie była ona zatrudniona – jako pedagog specjalny – na pełen etat (22 godz.) w III LO im. T. Kościuszki w w Lodzi oraz w wymiarze ½ etatu w Zespole Szkół Gastronomicznych w Łodzi.
A teraz, jako że na zamieszczonym zrzucie z ekranu trudno jest doczytać się podanych tam informacji, wymienię , chronologicznie, uczelnie na których pani Oganiaczyk zdobywała swoje kwalifikacje:
1996 – 1999 – Wyższa Szkoła Marketingu i Biznesu w Łodzi – kier. Zarządzanie i marketing – marketing
1999 – 2001 – Wojskowa Akademia Medyczna w Lodzi – kier. Zdrowie publiczne, zarządzanie i marketing w służbie zdrowia.
2003 – 2004 Akademia Ekonomiczna w Katowicach, Wydział Zarządzania, (studia podyplomowe) kier. Zarządzanie w oświacie i Dydaktyka przedsiębiorczości.
2007 – 2008 Uniwersytet Łódzki, Wydział Filozoficzno-Historyczny (studia podyplomowe), kier. Wiedza o społeczeństwie.
2020 – 2021 Collegium Balticum ANS w Szczecinie kier. Edukacja, wspomaganie i terapia osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.
2024 – 2025 Uczelnia Korczaka, Wydział Nauk Stosowanych w Warszawie (studia podyplomowe) kier. Psychotraumatologia.
Ponadto ukończyła jeszcze dwa, wąsko specjalistyczne szkolenia:
W Centrum Wspomagania Osobowości w Warszawie (marzec 2024) gdzie zdobyła Certyfikat Wspomagania Rozwoju Osobowości
Pracownia Rozwoju Osobistego poMOC – Krzysztof Durnaś w Lodzi – szkolenie „Interwencja kryzysowa”.
x x x
Zwieńczeniem tych informacji postanowiłem uczynić link do wywiadu, jaki pewnej uczennicy udzieliła pani Agnieszka Oganiaczyk w styczniu tego roku: :
Post na Instagramie – TUTAJ
P.s.
Mając w pamięci, że przez kilkadziesiąt lat funkcjonowania ŁCDNiKP jego dyrektor/ka miał/a dwie osoby na funkcji wicedyrwktora/ki, byłoby ciekawe poznać zakres obowiązków owej nowej – jedynej – wicedyrektorki….
*Źródło: https://oswiata-solidarnosc.pl/wp-content/uploads/2026/01/S_7_2026-D.Tusk-Skarga.pdf
Dawno nie zaglądałem na strony dwu głównych nauczycielskich związków zawodowych. Gdy dziś to uczyniłem, to nie mogłem powstrzymać się od zarejestrowania tych obserwacji na OE.
Związek Nauczycielstwa Polskiego
Nie spodziewałem się takiego widoku:
Od obchodów 120-lecia jego istnienia, sądząc po zamieszczanych tu informacji, ów związek żyje własnymi sprawami. Poza zasygnalizowaniem, że 17 grudnia ub. roku przedstawiciele ZNP będą uczestniczyli w spotkaniu w Pałacu Prezydenckim nt. „planowanych przez rząd zmian w edukacji” (nie znalazłem relacji z tego spotkania), nie stwierdziłem aktywności w reagowaniu na inicjatywy MEN.
Zobaczcie sami – TUTAJ
x x x
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”
Oto . w kolejności chronologicznej, ostatnie zamieszczone tam informacje:
11 stycznia
Stanowisko Ogólnopolskiego Forum Oświatowego – TUTAJ
16 stycznia
Edukacja 2040: między emergencją a fabryką posłuszeństwa – TUTAJ
27 stycznia
*SKARGA na zaniedbanie lub nienależyte wykonywanie zadań przez Ministra Edukacji Narodowej – TUTAJ
29 stycznia
Opinia dot. projektu rozporządzenia MEN ws. ramowych planów nauczania dla publicznych szkół – TUTAJ
Opinia do projektu rozporządzenia MEN ws. podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej – TUTAJ
Źródło: https://oswiata-solidarnosc.pl/
Oto obszerne fragmenty tekstu Magdaleny Konczal, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”, z którego dowiadujemy się o najnowszej inicjatywie posła Marcina Józefaciuka:
Nauczyciele będą mieli swojego rzecznika. Znamy szczegóły projektu
W piątek 30 stycznia poseł Marcin Józefaciuk zaprezentował w Sejmie projekt dotyczący powołania rzecznika praw nauczycieli i pracowników oświaty. Znamy już szczegóły tej propozycji — zakłada ona nie tylko utworzenie ogólnopolskiego rzecznika, ale również rzeczników wojewódzkich.
[…]
W trakcie przedstawiania projektu poseł Józefaciuk podkreślał, że nauczyciel obecnie nie ma realnych możliwości, by móc walczyć o swoje prawa. – Ochrona praw nauczycieli nie jest sprzeczna z ochroną dziecka – podkreślał.
Projekt zakłada powołanie rzecznika zarówno ogólnopolskiego, jak i rzeczników wojewódzkich. – Rzecz kluczowa: rzecznik nie będzie sądem, nie będzie uniewinniał i nie będzie karał. Ten projekt nie blokuje postępowań dyscyplinarnych. […] Ten projekt tworzy równowagę w rzeczywistości, w której nauczyciel obecnie jest najsłabszym ogniwem – mówił poseł Józefaciuk.
Jak dodał: – To nie jest koszt, ale inwestycja w stabilność systemu […] To jest projekt środowiska na które środowisko czeka. To jest projekt, który woła o realną ochronę – podkreślał poseł niezrzeszony.
Jednocześnie zaprosił wszystkie kluby parlamentarne do współpracy w tym zakresie. Zaznaczył, że przekazał już do klubów materiały do współpracy i nadal będzie je dostarczał. – Chciałabym, żeby to było nasze wspólne działanie, a nie tylko działanie jednej z grup – podkreślił Józefaciuk.
Po ogłoszeniu projektu, jako Strefa Edukacji zapytaliśmy posła Józefaciuka, czy propozycja dotycząca rzecznika praw nauczyciela może być początkiem szerszych działań na rzecz ochrony tej grupy zawodowej, a w przyszłości — stworzenia izby nauczycielskiej.
– Obecnie nie widzę politycznej, ani finansowej woli, bo taka izba niestety trochę by kosztowała, dlatego wyobrażam sobie, że powołanie rzecznika, które jest o wiele mniej kosztowne pokazałoby, że powołanie izby nauczycieli będzie docelowo najlepszym pomysłem, bo taki rzecznik byłby wówczas po stronie takiej izby – podsumował Marcin Józefaciuk.
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Treść projektu wraz z uzasadnieniem – TUTAJ
Filmowa relacja z wystąpienia Posła Marcina Józefaciuka – TUTAJ
Minister Edukacji Barbara Nowacka wystosowała odpowiedź na list otwarty skierowany przez Prezesa Librus sp. z o.o. w sprawie bezpieczeństwa danych w dziennikach elektronicznych.
W liście otwartym Prezes Librus sp. z o.o. wskazał, że 81,37% kont nauczycieli w dzienniku elektronicznym prowadzonym przez tę spółkę nie używa dwuskładnikowego uwierzytelniania przy logowaniu się. List zawierał też domaganie się, by Ministerstwo Edukacji Narodowej „odrobiło swoje zadanie domowe z przedmiotu, jakim jest »bezpieczeństwo danych uczniów«”.
W odpowiedzi Minister Edukacji wskazuje, że bezpieczeństwo danych przetwarzanych w dziennikach elektronicznych powinno stanowić jeden z podstawowych priorytetów. Jednocześnie jednak podkreśla, że obecnie obowiązujące przepisy w sposób jednoznaczny nakładają obowiązek zabezpieczenia danych gromadzonych w dziennikach elektronicznych przed dostępem osób nieuprawnionych na dostawców tych dzienników.
Prawo, zdaniem Minister Edukacji, musi być proste i nieprzeregulowane. Dwuskładnikowe uwierzytelnianie może być bowiem już teraz wprowadzone obowiązkowo przy logowaniu się, bez oczekiwania na dodatkowe regulacje prawne. Wystarczy, że dostawca komercyjnego narzędzia sam podejmie taką decyzję. […]
W obliczu doniesień medialnych o nieuprawnionych logowaniach na konta nauczycielskie w dziennikach elektronicznych Ministerstwo Edukacji Narodowej widzi potrzebę stworzenia centralnego państwowego dziennika z bezpiecznym systemem logowania się opartym o systemy mObywatel. Wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji przygotowujemy pilotaż tego rozwiązania. 1 września 2027 roku planowana jest pierwsza faza wdrożenia państwowego dziennika elektronicznego w szkołach.
Źródło www.gov.pl/web/edukacja/
Uczniu i nauczycielu! Wypowiedz się o projekcie ustawy o prawach i obowiązkach ucznia
Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia, który niedługo trafi pod obrady Rady Ministrów i zostanie wniesiony do Sejmu. Zgodnie z zapowiedziami Minister Edukacji Barbary Nowackiej, w trakcie kolejnych etapów prac MEN chce wysłuchać opinii chętnych nauczycieli i uczniów na temat projektu ustawy. Czekamy na ich odpowiedzi w ankiecie na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej do końca lutego 2026 roku.
W lipcu 2025 r. przedstawiliśmy do konsultacji publicznych i opiniowania projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia. Otrzymaliśmy wówczas ponad 700 opinii od instytucji, organizacji pozarządowych, związków zawodowych oraz uczniów, rodziców i nauczycieli.
Na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej, do której dostęp mają wszyscy nauczyciele i uczniowie w Polsce, uruchomiliśmy prostą prostą ankietę na temat zmian, jakie wprowadzamy w projekcie ustawy.
Dostęp do formularza jest intuicyjny: wystarczy zalogować się na swoje konto szkolne na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej (dane do logowania ma szkoła lub placówka). Po zalogowaniu się na ZPE wyświetlone zostanie specjalne powiadomienie, które pozwoli przenieść się do podstrony internetowej z ankietą. Można również uzyskać do niej dostęp bezpośrednio – TUTAJ:
Uwaga: ankiety nie można wypełnić bez zalogowania się na konto szkolne.
Na Platformie zamieściliśmy 21 pytań na temat projektu ustawy z różnymi wariantami odpowiedzi. Wypełnienie ankiety nie powinno zająć więcej niż kilkanaście minut. Formularz będzie aktywny do końca lutego 2026 roku.
Projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia porządkuje zagadnienia, które dotąd pozostawały rozproszone w różnych aktach prawnych. Szczególnie zależało nam na tym, aby uporządkować chaos informacyjny i ułatwić każdemu z członków społeczności szkolnej dostęp do katalogów praw i obowiązków uczniowskich. Poza tym tworzymy strukturę rzeczników praw uczniowskich, normujemy kwestie konsekwencji niewłaściwych zachowań uczniów, jak również wzmacniamy wpływ rodziców i uczniów na działalność szkół i placówek oświatowych poprzez wprowadzenie obowiązkowego powoływania rad szkół i placówek od 1 września 2028 r.
W celu przybliżenia tematyki projektu ustawy, przygotowaliśmy broszury w wersjach dla uczniów oraz dla rodziców i nauczycieli, z którymi można zapoznać się poniżej.
W razie pytań dotyczących ankiety prosimy o kontakt drogą mailową na adres: konsultacje.DK@men.gov.pl
Materiały o których mowa są dostępne na stronie MEN
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Oto, zamieszczona dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”, opracowna na przez przez Katarzynę Mazur, na podstawie raportów kontrolnych NIK, informacja o tym czym w praktyce jest nadzór pedagogiczny, sprawowany przez kuratoria oświaty:
Nadzór pedagogiczny działa „sobie a muzom”. Realnie niewiele z niego wynika
Nadzór pedagogiczny ma być narzędziem czuwania nad jakością kształcenia, reagowania na problemy i wspierania szkół w poprawie wyników. Raporty Najwyższej Izby Kontroli dotyczące szkół ponadpodstawowych w trzech województwach pokazują jednak, że w praktyce często sprowadza się do wypełniania dokumentów, nie zaś do realnego zarządzania procesami edukacyjnymi. Kontrolerzy nie kwestionują faktu, że nadzór formalnie funkcjonuje. Problem w tym, że bardzo często nie spełnia swojej podstawowej roli. […]
W niemal wszystkich skontrolowanych szkołach sporządzano plany nadzoru pedagogicznego i sprawozdania z ich realizacji. NIK zwraca jednak uwagę, że dokumenty te rzadko pozwalały ocenić, czy nadzór był skuteczny.
Brakowało mierników, kryteriów oceny, danych liczbowych i jakościowych. Wnioski bywały ogólnikowe, a w sprawozdaniach ograniczano się do lakonicznych stwierdzeń typu „zadania zrealizowano”. W takiej formule nadzór nie daje dyrektorowi ani radzie pedagogicznej realnej wiedzy o tym, co w szkole działa, a co wymaga korekty.
Szczególnie niepokojące są ustalenia dotyczące reakcji szkół na pogarszające się wyniki egzaminów maturalnych. NIK opisuje przypadki znaczących spadków zdawalności, zwłaszcza z matematyki i języków obcych, które nie skutkowały pogłębioną oceną pracy dydaktycznej.
Analizy wyników bywały powierzchowne albo niepełne, a czasem w ogóle ich nie przeprowadzano. Nawet gdy dane egzaminacyjne wyraźnie wskazywały problem, nie przekładało się to na konkretne działania naprawcze ani zmiany w organizacji nauczania.
Dyrektorzy szkół rzadko wykorzystywali nadzór pedagogiczny jako narzędzie zarządzania jakością. Brakowało udokumentowanych obserwacji zajęć, analiz ryzyk, kontroli problemowych czy systemowego wspomagania nauczycieli.
Nadzór nie pełnił funkcji korygującej ani rozwojowej. Często był traktowany jako obowiązek administracyjny, a nie element realnej odpowiedzialności za proces kształcenia.
NIK zwraca uwagę, że również na poziomie nadzoru zewnętrznego dostępne narzędzia nie zawsze były wykorzystywane. Kuratoria, mimo posiadania danych o bardzo niskiej zdawalności egzaminów w części szkół, nie sięgały po instrumenty przewidziane prawem, takie jak programy poprawy efektywności kształcenia czy pogłębione kontrole w tym obszarze.
W efekcie system nadzoru nie domykał się ani na poziomie szkoły, ani na poziomie administracji oświatowej.
Z analizowanych raportów wyłania się spójny obraz: nadzór pedagogiczny w szkołach ponadpodstawowych działa formalnie, lecz zbyt rzadko reaguje na realne problemy. Dokumenty są tworzone, ale nie prowadzą do decyzji. Dane są zbierane, ale nie uruchamiają działań.
NIK opisuje systemowy problem, w którym nadzór przestaje być narzędziem poprawy jakości kształcenia, a zaczyna pełnić funkcję biurokratycznej formalności. To wnioski istotne nie tylko dla dyrektorów szkół, ale także dla całego systemu zarządzania oświatą.
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Zobacz także na stronie NIK: „Organizacja i funkcjonowanie nadzoru pedagogicznego w szkołach ponadpodstawowych w województwach lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim” – TUTAJ

















