Poniżej zamieszczam fragmenty godnego upowszechnienia tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”. Jest to omówienie wykładu Pawła Głębockiego „Czy szkoła wie, dokąd idą jej uczniowie?”, wygłoszonego podczas XX Kongresu Zarządzania Oświatą w Zakopanem:

 

 

Szkoła gromadzi oceny i osiągnięcia uczniów. Nic z tego nie wynika

 

Przez osiem lat szkoła gromadzi informacje o postępach ucznia. Zna wyniki sprawdzianów, frekwencję, oceny i osiągnięcia ucznia, ale to nie oznacza jednak, że równie dobrze zna jego potencjał. Kiedy przychodzi moment wyboru dalszej drogi edukacyjnej, rzadko potrafi pomóc mu w podjęciu decyzji. Czy szkoła rzeczywiście zna swoich uczniów? I czy wystarczająco interesuje się tym, jakie mają zdolności, zainteresowania i potrzeby?

 

Szkoła dokumentuje osiągnięcia, ale nie ma pomysłu, co z nimi zrobić

 

Szkoła doskonale dokumentuje przeszłość ucznia, niekoniecznie jednak ma wyobrażenia o tym, jak uczeń mógłby czy chciałby kształtować swoją przyszłość. Oceny, dyplomy, aktywności rzadko składają się na całościowy obraz poszczególnego ucznia, uwzględniający jego potencjał. Na ten problem zwrócił uwagę psycholog Paweł Gębicki podczas XX Kongresu Zarządzania Oświatą.

 

– Dokumentacja oczywiście pod same niebiosa – ironizował Paweł Gębicki, psycholog od ponad 20 lat związany z praktyką zawodową, pracujący również w szkołach. ak podkreślił, problem pojawia się wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie, co uczeń może zrobić z całą tą wiedzą i umiejętnościami zdobytymi podczas nauki.– Bo ta przyszłość nie jest zapisana na świadectwie – mówił podczas

 

Ósmoklasista musi wybrać. Ale czy wie, z czego wybiera?

 

Podjęcia jednej z pierwszych poważnych decyzji dotyczących przyszłości oczekujemy od nastolatków, kończących szkołę podstawową. Muszą zdecydować, czy wybiorą liceum, technikum czy szkołę branżową, a w wielu przypadkach również określić kierunek dalszego kształcenia.

 

Tymczasem nie wszyscy uczniowie wiedzą, czym chcieliby się zajmować. Nie zawsze potrafią nawet powiedzieć, w czym są dobrzy i co naprawdę ich interesuje.

 

Jak zauważył Gębicki, w takich okolicznościach o wyborze szkoły mogą decydować zupełnie przypadkowe kwestie. Uczeń wybiera placówkę, „bo kolega idzie”, „bo będę miał bliżej” albo dlatego, że słyszał o niej dobre opinie. Niekoniecznie za tym wyborem stoi znajomość własnych możliwości.[…]

 

Rodzice mają plan. Niekoniecznie zgodny z zainteresowaniami dziecka

 

Trudności z wyborem szkoły mogą się także wiązać z oczekiwaniami rodziców, którzy mają własne wyobrażenia o przyszłości dziecka. Niektórzy oczekują kontynuowania rodzinnych tradycji zawodowych lub wybierają dla dziecka ścieżkę edukacyjną, nie uwzględniając w wystarczającym stopniu jego potrzeb i możliwości.

 

Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku zawodów cieszących się społecznym prestiżem. Rodzice chcieliby, żeby dziecko zostało lekarzem czy prawnikiem, podczas gdy jego zainteresowania mogą być zupełnie inne.[…]

 

Dobre oceny to nie wszystko

 

Gębicki przywołał również doświadczenia ze swojej praktyki psychologicznej. Opowiadał o uczniach, którym badania predyspozycji pomogły podjąć decyzję o wyborze dalszej szkoły, a także o przypadkach, w których bardzo dobre wyniki w nauce nie przełożyły się na powodzenie na kolejnym etapie edukacji.

 

Wspominał między innymi uczennicę ze średnią przekraczającą 5,0, która zdecydowała się na prestiżowe liceum wbrew wynikom przeprowadzonych wcześniej badań. Według jego relacji już w pierwszym semestrze jej średnia ocen spadła do około 2,5.m[…

 

Szkoła powinna pomagać odkrywać możliwości, a nie tylko oceniać osiągnięcia

 

Zdaniem psychologa rozpoznawanie predyspozycji uczniów to proces, w którym znaczenie mają zarówno szkolne doświadczenia, jak i zainteresowania rozwijane poza lekcjami. Udział w projektach, wolontariat, aktywność społeczna czy samodzielne próbowanie nowych rzeczy mogą dostarczać informacji o możliwościach dziecka, których nie da się odczytać z ocen.

 

Ważna jest również współpraca między nauczycielami, wychowawcami, psychologami i doradcami zawodowymi. Gębicki zwraca uwagę, że szkoła dysponuje wieloma informacjami o uczniach, ale nie zawsze potrafi je połączyć i wykorzystać. […]

 

Nie chodzi przy tym o to, żeby już w szkole podstawowej każdy uczeń wiedział, jaki zawód będzie wykonywał za kilkanaście lat. Ważniejsze jest stworzenie mu warunków do poznawania siebie, sprawdzania możliwości i podejmowania coraz bardziej świadomych decyzji. Jak podkreślił Gębicki, „dobra decyzja potrzebuje kontekstu”. Szkoła powinna zatem zadbać o to, żeby kończąc edukację na danym etapie, uczniowie wiedzieli o sobie coś więcej niż tylko to, jakie otrzymali oceny.

 

 

 

Cały tekst „Szkoła gromadzi oceny i osiągnięcia uczniów. Nic z tego nie wynika”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

 

 

 

 

 



Zostaw odpowiedź