Dzisiaj krótki i treściwy post z bloga „Profesorskie Gadanie”. I choć prof. Stanisław Czachorowski kieruje go do uczniów szkół średnich, to jestem przekonany, że i nauczyciele tych szkół powinni go przeczytać. Bo to oni mogą  wspierać swoich uczniów z klas maturalnych w dokonywaniu tych decyzji, a także stwarzać im przestrzeń, w której studiowania mogą się uczyć już w ich szkole:

 

 

Od kiedy zaczyna się studiowanie?

 

Pytanie pozornie łatwe, lecz nie ma chyba wyraźnej granicy początku. To proces i kontinuum. Opowiem to na własnym przykładzie. Mamy za sobą uroczyste inauguracje czyli początek nowego roku akademickiego. A od kiedy się studiuje? Ja zacząłem studiować w listopadzie. A było to tak.

 

Pod koniec czwartej klasy w liceum wypełnialiśmy jakieś dokumenty i deklarowaliśmy, czy i gdzie chcemy studiować. Jak chciałem biologię i chciałem gdzieś na Warmii i Mazurach, bo chciałem z Mazowsza powrócić na swoją rodzinną ziemię, do korzeni. Już nie tylko na wakacje, ale na dłużej. Nie chciałem na uczelnię rolniczą (jakieś przedmioty przyrodnicze okołobiologiczne), chciałem na biologię. W tym regionie były tylko dwie uczelnie, obie w Olsztynie. Wybór padł na Wyższa Szkołę Pedagogiczną w Olsztynie, kierunek biologia nauczycielska. Czyli to biologia ukierunkowała mnie na kształcenie pedagogiczne. Niejako przy okazji. To wtedy był początek mojego studiowania? Chyba nie.

 

Potem zdałem maturę, wynik był pozytywny i to otwierało mi drogę na studia. Z przedmiotów do wybory celowo wybrałem biologię i chemię. Czy już wtedy zacząłem studiować, z maturą, uprawniająca do podjęcia studiów? Chyba jeszcze nie. Proces trwał, ale dla mnie nie była to jeszcze wartość graniczna.

 

W lipcu przyjechałem na egzaminy wstępne. Wtedy po raz pierwszy zakwaterowany zostałem w akademiku, kwintesencji życia studenckiego. Tak, w akademiku czuję się wspólnotę akademicką. Niepowtarzalny klimat. W stresach i niepewności zdałem egzaminy wstępne. Potem dostałem urzędowe pismo, o przyjęciu mnie na biologię na WSP w Olsztynie. Dokument potwierdzający początek studiowania. Ale tego momentu także nie uważam za mój początek.

 

Po raz drugi do Olsztyna przyjechałem we wrześniu, by się zakwaterować w akademiku i na krótką adaptację. Wtedy poznałem kolegów z akademikowego pokoju. I spotkałem starsze roczniki. Rozpoczęło się niezwykłe życie w akademiku. W pewnym sensie można by byłoby uznać za początek studiowania. Przynajmniej w sensie społecznym. Ale to nie był jeszcze mój początek.

 

1 października odbyła się uroczysta inauguracja, na auli w budynku przy ul. Żołnierskiej. Tak jak każdy student dostałem papierowy indeks. Złożyłem też ustnie i pisemnie ślubowanie. Miałem już wszystkie atrybuty studenta: miejsce w akademicku i indeks. Rozpoczęły się pierwsze zajęcia, chodzenie w białym fartuchu. Ale to nie był jeszcze mój początek studiowania. tak to przynajmniej widzę retrospektywnie. Kupiłem pierwsze podręczniki do nauki.

 

Były spotkania, rozmowy, nie tylko te na zajęciach. Opiekunem roku był Krzysztof Kukliński. I to on powiedział nam, że jest taki docent Biesiadka, który będzie organizował wyjścia terenowe i że on  pokaże nam dziwne roztocza w mchu. Dobry wstęp i zaciekawienie. Właściwe doradztwo studentom pierwszego roku. Do dzisiaj jestem za to wdzięczny. Potem pojawiło się małe, lakoniczne ogłoszenie na tablicy ogłoszeń, że zainteresowanych studentów zaprasza ów docent na pierwsze wyjście  w poszukiwaniu tajemnic życia. To był listopad, pogoda marna, chyba zaczął już padać śnieg. Na spotkanie przyszło nas dwóch, ja i Andrzej Grudzień. I tak zaczęło się moje prawdziwe studiowanie. Nie było ocen, nie było zajęć w planie zajęć, było bezpośrednie spotkanie z naukowcem i bliski kontakt. teraz nazwalibyśmy to dobrymi relacjami akademickimi. Pierwsze spotkanie trwało krótko, wyszliśmy jedynie do ogrodu dydaktycznego przy uczelni. Było zimno, wiec i wyjście terenowe było krótkie. Cos jeszcze potem obserwowaliśmy pod binokularem. Ale to właśnie wtedy poczułem, że studiuję. Potem z tego wyrosło koło naukowe i własne badania naukowe. Podkreślę, bez ocen, zaliczeń, bez sylabusów, bez programu. Ale z ciekawością i odkrywaniem. niby tylko dodatek do programowych zajęć ale dla mnie była to kwintesencja. I takiego studiowania życzę wszystkim studentom.

 

Zacząć można w każdym momencie, czy to w październiku, listopadzie, wrześniu czy lipcu. To Ty decydujesz czy, kiedy i jak studiujesz. A uczelnia to dobre środowisko do takiego studiowania.

 

 

 

Źródło: www.profesorskiegadanie.blogspot.com



Zostaw odpowiedź