
W dniu w którym uczennice i uczniowie odebrali świadectwa, udostępniam subiektywnie wybrane fragmenty obszernego tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego dziś rano na portalu „Strefa Edukacji”, który jest zapisem wywiadu Katarzyny Mazur z Jędrzejem Wtkowskim. Z jego lektury wynika oczywisty wniosek: Jędrzej Witkowski popiera „dzieło roku 2025/2026” Ministry Nawrockiej – „Kompas Jutra”:
„Nauczyciele są wystarczająco dobrzy”. Naszym obowiązkiem jest ich wspierać
Polska szkoła znowu stoi przed wielką zmianą. Od września Kompas Jutra ma przynieść mniej przeładowaną podstawę, więcej sprawczości uczniów i mocniejsze powiązanie nauki z życiem. O tym, czy nauczyciele naprawdę ją przyjmą i czy system naprawdę pomoże szkołom przełożyć język reformy na praktykę rozmawiamy z prezesem Centrum Edukacji Obywatelskiej dr. Jędrzejem Witkowskim.
Katarzyna Mazur: Centrum Edukacji Obywatelskiej od lat mówi: inspirujemy do zmian w szkole. Co jest dziś najważniejszą zmianą, której potrzebuje szkoła?
Foto: Maciej Labudzki
Dr Jędrzej Witkowski – prezes zarządu Fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej. Z organizacją jest związany od 2005 roku, a od 2018 roku kieruje jej pracami. Jest ekspertem edukacyjnym, doktorem socjologii i politologiem.
Dr Jędrzej Witkowski: Mówimy, że chcemy pomagać szkole, dobrze służyć wszystkim uczniom i uczennicom. Traktujemy to zobowiązanie bardzo poważnie. Szkoła jest najważniejszą instytucją społeczną, bo jest jedyną instytucją, w której spotykamy się wszyscy. Chcemy, żeby pomagała młodym ludziom we wszechstronnym rozwoju i żeby była budowana na kompetencjach, zaangażowaniu i pasji nauczycieli. To oni są jej największym zasobem.
W naszej wizji mówimy o szkole nowej równowagi. To szkoła, która pomaga budować wiedzę pozwalającą rozumieć świat, kształci kompetencje potrzebne do działania w tym świecie i wzmacnia podmiotowość oraz poczucie wspólnoty dające młodym ludziom siłę do działania. To właśnie dobrze przygotowuje ich do życia w przyszłości, której jeszcze nie znamy.
K.M.: Kompas Jutra wskazuje ten kierunek?
J.W.: Kompas Jutra jest krokiem w stronę, która jest nam bliska. Jego mocne strony to większy nacisk na rozwój kompetencji, dostosowanie zakresu wiedzy przedmiotowej do możliwości czasowych oraz wprowadzenie kategorii sprawczości, która odpowiada na diagnozowane w badaniach wyzwania związane z poczuciem przynależności, wytrwałością uczniów i ich poczuciem sensu.
Postrzegamy więc zmiany w podstawie jako krok w dobrą stronę. Jednocześnie mamy świadomość, że podstawa programowa nie jest dokumentem magicznym. Sama w sobie nie zmienia praktyki pracy nauczycieli ani doświadczeń szkolnych uczniów. A właśnie na tych doświadczeniach zależy nam najbardziej.
To, czy cała reforma Kompas Jutra okaże się sukcesem, zobaczymy za rok, dwa albo trzy. Wtedy będzie można ocenić, w jakim stopniu nauczyciele przyjęli tę zmianę, czy chcą i potrafią pracować w sposób proponowany przez podstawę, a przede wszystkim – jak to przekłada się na uczniów i uczennice.
Bardzo ważne jest zbliżenie szkoły do świata. Mamy ogromny problem z pokazywaniem im adekwatności doświadczenia szkolnego do ich potrzeb. Badania PISA pokazują, że w niewielu krajach młodzi ludzie tak często uznają szkołę za stratę czasu.
To nie znaczy, że szkoła jest stratą czasu. To znaczy, że my, dorośli, nie potrafimy pokazać im jej wartości. Trzeba więc pokazywać, jak wiedza zdobywana w szkole przekłada się na codzienne życie i jak może być w nim wykorzystywana.
[…]
K.M.: Nie twierdzę, że nauczyciele nie chcą być nowocześni, ale są tylko ludźmi, a tempo zmian nie ułatwia adaptacji. Jeden z nauczycieli zapytał mnie retorycznie: kiedy nauczyciel będzie wystarczająco dobry? Czy możliwe jest osiągnięcie stanu, w którym może w końcu przestać się doskonalić?
J.W.: Nauczyciele są wystarczająco dobrzy. Przytłaczająca większość osób pracujących w tym zawodzie, ma wiedzę i kompetencje pozwalające dobrze uczyć.
Czy nauczyciele będą mogli przestać się adaptować i uczyć nowych rzeczy? Nie. Tak samo jak nikt z nas, wykonujących inne zawody, nie będzie mógł przestać się uczyć i dostosowywać do nowych sytuacji. Dotyczy to dziennikarzy, pracowników organizacji pozarządowych, badaczy, naukowców, górników i mechaników. Świat, w którym żyjemy, wymaga ciągłego uczenia się. To truizm, ale w tym sensie specyfika zawodu nauczyciela nie jest znacząco inna.
Zmieniają się narzędzia, metody, czasem także treści. Kiedyś w edukacji obywatelskiej czy WOS-ie nie uczyliśmy o dezinformacji w takim zakresie jak dziś. Nie uczyliśmy o nowych formach partycypacji obywatelskiej, bo one nie istniały. Nie uczyliśmy odporności społecznej. Pojawiają się nowe tematy i wszyscy musimy się w nich rozeznać przynajmniej na podstawowym poziomie.
K.M.: Nauczyciele często i tak uczą po swojemu, przeżywają kolejnych ministrów, korzystając z notatek i materiałów, które zgromadzili na początku kariery i trzymają się tego, co ich zdaniem działa. Reforma to zmieni, czy nadal będą uczyć według starych schematów?
J.W.: Tego nie wiemy. Mamy ponad pół miliona nauczycieli, więc na pewno pojawią się różne postawy. Każda reforma programowa powinna mieć element odgórny, czyli zmianę podstawy, ale także element oddolny: wspieranie nauczycieli przez placówki doskonalenia, organy prowadzące, kuratoria, organizacje pozarządowe i uczelnie.
W państwie tej wielkości potrzebujemy obu sił: odgórnej i oddolnej. Bez nich będzie bardzo trudno. Część nauczycieli już pracuje w sposób zgodny z nowymi kierunkami. Część zmieni praktykę, bo została ona zapisana w rozporządzeniu. Część nie zmieni jej, bo nie będzie potrafiła uczyć inaczej, a część – bo nie będzie chciała. Najważniejsze jest, żeby zawalczyć o tych, którzy chcieliby, ale nie czują się pewnie albo brakuje im wiedzy i umiejętności. Oni powinni dostać wsparcie od wszystkich instytucji wspierających szkołę.
K.M.: Jak te wymagania mają się do obecnego kształcenia nauczycieli? Próbujemy doskonalić i wspierać nauczycieli, którzy już są w zawodzie, a system kształcenia nauczycieli jest jaki był. Co powinno się zmienić, żeby nauczyciel wchodzący do zawodu był bardziej nowoczesny, elastyczny i gotowy do zmiany?
J.W.: To rzeczywiście bardzo ważny element systemu. Kształcenie nauczycieli powinno systemowo reagować na zmiany w podstawach programowych, ale przede wszystkim na zmiany naszej wiedzy o procesach uczenia się i o czynnikach, które wpływają na skuteczność tych procesów. Reaguje, znacznie wolniej, niż mogłoby i powinno. Dotyczy to zarówno poziomu legislacji i rozporządzeń, które kształtują system, jak i praktyki na poszczególnych uczelniach.
CEO nie pracuje bezpośrednio w systemie kształcenia nauczycieli i jest to świadomy wybór. Skupiamy się na doskonaleniu nauczycieli i pracy z tymi, którzy już są w zawodzie. Teraz jest to szczególnie istotne, bo młodych nauczycieli wchodzących do zawodu jest po prostu bardzo mało.
Nie można jednak zaniedbać kształcenia nowych kadr. Będziemy ich potrzebowali, zwłaszcza biorąc pod uwagę średni wiek nauczycieli, który wynosi już około 48 lat. Trzeba zadbać o to, żeby byli uczeni zgodnie z najnowszą wiedzą o uczeniu się i rzeczywiście byli przygotowani do realizowania kierunków wyznaczanych przez podstawy programowe. Podstawy określają efekty uczenia się, do których nauczyciel powinien doprowadzić uczniów. Jego przygotowanie pedagogiczne powinno dawać mu do tego narzędzia.
[…]
K.M.: Mówiliśmy też o sprawczości i podmiotowości ucznia. Wiemy, że polski uczeń jest dziś słabo przywiązany do swojej szkoły. Czy poczucie przynależności wiąże się z poczuciem sprawczości? I czy po pierwszym roku edukacji obywatelskiej widać już jakiekolwiek skutki tego przedmiotu?
J.W.: Na mówienie o wpływie na uczniów jest jeszcze za wcześnie. W CEO przyglądamy się jednak temu, jak ten przedmiot jest wprowadzany, jak reagują nauczyciele i jak reagują sami uczniowie.
Dla wielu nauczycieli, którzy już wcześniej pracowali w podobny sposób, zmiana podstawy programowej jest potwierdzeniem, że kierunek, w którym szli, jest dobry. To jest dla nich docenienie.
Jest też grupa nauczycieli, która wcześniej tak nie pracowała albo robiła to okazjonalnie. Zmianę podstawy potraktowali jako zachętę. Pomagają w tym podręczniki, które zwracają uwagę na doświadczenia obywatelskie i projekty, oraz materiały przygotowywane przez organizacje pozarządowe. My również, w Centrum Edukacji Obywatelskiej przygotowywaliśmy materiały wspierające nauczycieli w realizacji doświadczeń edukacyjnych i obywatelskich. Są klasy, w których takich działań wcześniej nie było, a teraz się pojawiają – i to jest bardzo dobre.
Są jednak także nauczyciele, którzy tej zmiany nie przyjęli. Nie pracują w ten sposób, realizują te same treści, bo treściowo ten przedmiot jest podobny. Nie wymyśliliśmy przecież innego systemu politycznego na potrzeby tej podstawy. Wiemy też, że są szkoły i klasy, w których doświadczenia obywatelskie sprowadzają się do większej pracy domowej. Nie taka była intencja autorek i autorów podstawy.
Z tymi nauczycielami trzeba będzie pracować w kolejnych latach. Nie wiemy, czy kontestują zmianę, bo mają niską motywację i spodziewają się, że wszystko za rok czy dwa zostanie wyrzucone do kosza, czy dlatego, że brakuje im pomysłów. Jeśli mamy do czynienia z tą drugą sytuacją, naszą odpowiedzialnością – jako podmiotów wspierających szkołę – jest przyjść im z pomocą.
[…]
K.M.: Odbieram jedną z ról CEO jako przekładanie języka idei na język praktyki szkolnej. Jakie największe wyzwania czekają was w przyszłym roku w związku z reformą?
J.W.: Naszym najważniejszym priorytetem jest teraz pokazywanie, czym jest i czym może być w praktyce szkolnej sprawczość. To nowy wymiar, który pojawił się w podstawie programowej. Intuicyjnie wszyscy ją rozumiemy, ale w praktyce – słyszymy to od dyrektorów i nauczycieli – potrzebujemy wspólnej refleksji i pracy, żeby przełożyła się na codzienne doświadczenia uczniów.
W podstawie programowej sprawczość została zdefiniowana jako podejmowanie autonomicznych działań, które mają wpływ na siebie i innych. Sprawczość to wymiar, w którym uczniowie przechodzą od gotowości do samego działania. To też odpowiedź na postulat nauczycieli: żeby uczniom chciało się chcieć.
Chcemy pomagać szkołom w przekładaniu tej koncepcji na codzienne działania nauczycieli, a przez to także na doświadczenia uczniów. Pani mówiła, że sprawczość jest powiązana z poczuciem przynależności do wspólnoty – i to jest bardzo ważny obszar działalności wychowawczej i profilaktycznej szkoły. Badania pokazują, że uczniowie czują się w szkole bardzo samotni na tle rówieśników z innych krajów, średnio w 30-osobowej klasie siedmioro uczniów jest przekonana, że inni ich nie lubią.
W pracy nad sprawczością pojawia się element budowania nastawienia na rozwój: przekonania, że jeśli czegoś nie umiem, mogę się tego nauczyć. Istotnym elementem jest rozwijanie przekonania o własnej skuteczności, w tym wytrwałością. Ostatnim elementem jest samoregulacją, czy samorealizacja, czyli umiejętność przekładania pomysłów na działania.
Pokazujemy, że przestrzeń na budowanie sprawczości jest i w działalności wychowawczej, i dydaktycznej, w nauczaniu przedmiotowym oraz na zajęciach z wychowawcą. To często pozornie proste rzeczy: momenty, w których uczniowie podejmują decyzje; realizują projekty, doświadczenia i eksperymenty; pracują w grupie; rozmawiają w parach; dają albo otrzymują informację zwrotną; pomagają innym; mogą zaprezentować to, czego się dowiedzieli, albo podzielić się swoją pasją. To także momenty, w których błąd jest wykorzystywany jako okazja do uczenia się, a młodzi ludzie stawiają sobie cel i przez kilka tygodni starają się go zrealizować. Na tym wątku jesteśmy teraz najmocniej skupieni.
[…]
K.M.: Czego spodziewa się pan w przyszłym roku szkolnym, wdrażającym reformę? Patrzycie w przyszłość optymistycznie?
J.W. : Nie wiemy, jaki będzie ten rok. To zależy w bardzo dużej mierze od nas wszystkich, którzy jesteśmy w edukacji albo blisko niej. Na pewno będzie to rok, w którym będziemy widzieć, czy reforma się przyjmie. Wsparcie szkół w jej wdrażaniu powinno być absolutnym priorytetem dla wszystkich pracujących w edukacji.
Jednocześnie powinniśmy ograniczać dekoncentrowanie szkół innymi priorytetami i tematami. Jeśli ta reforma ma zadziałać, będzie ogromnym wyzwaniem szczególnie dla nauczycieli klas pierwszych i czwartych, a także dla przedszkoli. W klasach czwartych jest już dziesięć przedmiotów, więc zmiana dotyczy bardzo licznej grupy nauczycieli. To na nich powinna być skupiona cała uwaga.
Potrzebujemy też mechanizmu obserwowania, jak reforma jest przyjmowana w różnych szkołach, co działa, a co nie. Dzięki temu wsparcie oferowane przez placówki doskonalenia nauczycieli czy organizacje społeczne można będzie dostosowywać do tego, co rzeczywiście dzieje się w szkołach. Nie powinniśmy uznawać, że reforma została wprowadzona tylko dlatego, że jest rozporządzenie i odbyły się szkolenia. Potrzebujemy ciągłej uwagi skierowanej na ten proces przez kolejne lata.
K.M.: Jakie byłyby więc kryteria sukcesu dla przyszłego roku szkolnego?
J.W. Powiedziałbym, że nauczyciele deklarują, że rozumieją podstawę programową i czują się przygotowani do jej realizacji. Rodzice wiedzą, co się zmienia, a co się nie zmienia. Uczniowie mają za sobą doświadczenia edukacyjne, które podstawa proponuje w klasach pierwszych i czwartych. A poza tym uczą się skutecznie i z chęcią chodzą do szkoły.
Cały tekst „’Nauczyciele są wystarczająco dobrzy’. Naszym obowiązkiem jest ich wspierać” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Zostaw odpowiedź


