
Foto:www.fakty.interia.pl {[Bartosz Krupa /East News]
Premier Beata Szydło
Z wielu źródeł można było dzisiaj przeczytać o tym, co pani premier Beata Szydło powiedziała wczoraj dziennikarzom, pytającym ją o referendum oświatowe. Na oficjalnej stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów brak jest jakiejkolwiek informacji na temat tej wypowiedzi Pani Premier.
Ze źródła najlepiej poinformowanego – tzn. „Radia Maryja” – dowiadujemy się co pani premier na tej konferencji prasowej powiedziała:
Premier na konferencji prasowej była pytania, czy jest za przeprowadzeniem referendum w sprawie reformy edukacji.
„Wielokrotnie powtarzałam i będę to powtarzać, że obywateli trzeba w ważnych sprawach pytać o zdanie i zdania nie zmieniam tutaj. Uważam, że jeżeli rozmawiamy na tematy istotne, ważne, to warto zawsze prowadzić konsultacje, czy też przeprowadzić referendum, zapytać obywateli” – powiedziała premier.
„Gdyby w odpowiednim momencie ten wniosek został złożony, czyli przed przyjęciem przez Sejm i podpisaniem ustaw (Prawo Oświatowe i Przepisy wprowadzające Prawo Oświatowe – PAP) przez pana prezydenta i przede wszystkim wdrożeniem reformy, to referendum miałoby sens” – oceniła Szydło.
„Jesteśmy w środku procesu zmiany systemu edukacji w Polsce” – podkreśliła.
„W fazie, praktycznie rzecz biorąc, końcowej wdrażania reformy” – dodała.[…]
Cały tekst „Premier Beata Szydło: Reforma edukacji jest w końcowej fazie, odwracanie jej spowoduje chaos” – TUTAJ
Źródło: www.radiomaryja.pl
Komentarz redakcji:
Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze: 100 mln zł kosztowałoby przeprowadzenie jednodniowego referendum ogólnokrajowego (Szacunek z maja 2015 roku). I poniekąd, nie ma się czemu dziwić; skoro i tak reformy by nie wstrzymano, to po co wydawać ponad 100 mil. zł.? [WK]
Foto: www.men.gov.pl
Wczoraj, 25 kwietnia, minister Anna Zalewska wzięła udział w – jak widać niezbyt licznym – II Edukacyjnym Forum Energetyki Jądrowej*, zorganizowanym przez Ministerstwo Energii. Oto informacja, jaką o tym wydarzeniu zamieszczono na stronie MEN:
[…] Podczas wydarzenia minister edukacji wręczyła nagrody nauczycielom i doradcom metodycznym z całej Polski w konkursie „Wiem, jak uczyć o energii jądrowej”. Serdecznie gratulujemy wszystkim laureatom.
Zadaniem konkursowym było opracowanie scenariusza zajęć lekcyjnych lub pozalekcyjnych, dotyczącego energii i energetyki jądrowej, z przeznaczeniem do wykorzystywania przez innych nauczycieli podczas prowadzenia zajęć w szkołach ponadpodstawowych. W konkursie udział wzięli nauczyciele oraz doradcy metodyczni z dziewięciu województw.
Foto: www.men.gov.pl
Decyzją Komisji Konkursowej, składającej się z przedstawicieli Ministerstwa Energii i Ministerstwa Edukacji Narodowej laureatami konkursu zostali:
Foto: www.google.pl
Minister Antoni Macierewicz na apelu klas mundurowych podczas Salonu Obronnego na Targach w Kielcach – 06.09.2016
Wczoraj w dzienniku „Rzeczpospolita” zamieszczono artykuł redaktora Marka Kozubala, zatytułowany „MON szykuje reformę klas mundurowych”. Najbardziej „porażająca” jest zawarta tam informacja, że decydenci w ministerstwie obrony chcą, aby w każdym powiecie było liceum, w którym będzie działała klasa wojskowa. Ponoć już w najbliższym roku szkolnym ma ruszyć pilotażowy program kształcenia w ok. 50 szkołach. Oto fragment tej publikacji:
Ministerstwo przewiduje, że ujednolicony zostanie program nauki, opracowany podręcznik dla uczniów takich klas. Uczniowie na zakończenie nauki w szkole średniej mieliby dwutygodniowy obóz wojskowy, po którym składaliby przysięgę wojskową. Chętni do służby byliby przyjmowani do armii w pierwszej kolejności, podobnie jak ci, którzy chcieliby podjąć studia wojskowe.
Dalej dowiadujemy się, że wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk powiedział, że „resort pracuje nad reformą systemu przygotowania rezerw dla Sił Zbrojnych”. Zainteresowanych tym tematem odsyłamy do środowego wydania „Rzeczpospolitej”, gdzie zostanie opublikowana cała rozmowa z wiceszefem MON.
Cały artykuł „MON szykuje reformę klas mundurowych” – TUTAJ
Źródło: www.rp.pl/
Komentarz redakcji:
W Polsce jest 314 powiatów. Jeżeli w każdym powiecie powstanie tylko jedna – ok. 25 osobowa klasa wojskowa, to za 4 lata ukończy je 7850 wojskowoszkolonych absolwentów – dziewcząt i chłopców. Po 5 latach będzie to prawie 40 tyś (dokładnie – 39 250) młodych ludzi płci obojga o militarnie uformowanej osobowości. W tym czasie będziemy cierpieli z braku pielęgniarek w szpitalach… [WK]
Dzisiaj w „Dzienniku Gazeta Prawna” można przeczytać artykuł Leszka Jaworskiego, w którym autor „czarno na białym” wykazał kolejny absurd pisowskiego prawodawstwa oświatowego. Problem, przed którym stoją już dziś dyrektorzy szkół, a szczególnie gimnazjów, polega na tym, że muszą wybrać według jakiej podstawy prawnej maja te arkusze opracować: nadal obowiązującego prawa, czy tego, które każe im stosować ministerstwo, lecz które wejdzie w życie dopiero 1 września tego roku. Oto fragment lead’u tego artykułu:
[…] Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje już teraz stosować regulacje, które wejdą w życie dopiero we wrześniu. Eksperci twierdzą, że taka wykładnia jest niekonstytucyjna. Wiele wskazuje jednak na to, że mimo poważnych wątpliwości prawnych samorządy będą działać tak, jak chce resort. Aby naprawić błąd, trzeba by zmienić ustawę. Ale na to nie ma już czasu.[…]
Dalej autor omawia sedno problemu. Po pierwsze – MEN przygotowując „na łapu capu” reformę oświaty, zapomniało o uregulowaniu harmonogramu ustalania arkuszy organizacyjnych na rok szkolny 2017/2018. Po drugie – regulacje dotyczące przygotowywania arkuszy, choć znalazły się w podstawowej ustawie regulującej nowy ustrój szkolny, to wydane na jej podstawie rozporządzenie (wydane na podstawie art. 111 ustawy) nie może zacząć obowiązywać wcześniej niż przepis zawierający delegację ustawową do jego wydania. Artykuł kończy się takim pytaniem i informacją:
Według jakiej procedury należy więc obecnie postępować? Dyrektorzy szkół i samorządy mogą czuć się zagubieni. Tym bardziej że ze strony https://reformaedukacji.men.gov.pl zniknął dotychczasowy harmonogram ustalania arkusza organizacyjnego na rok szkolny 2017/2018. Był on opracowany na podstawie par. 23 projektu rozporządzenia z 17 marca 2017 r., który ostatecznie się w nim jednak nie znalazł. Nowe wskazówki postępowania na stronie MEN się jednak nie znalazły.
Cały artykuł „MEN wycofuje się z błędu i popełnia kolejny. Dyrektorzy złamią prawo” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Z biura Rzecznika Instytutu Badań Edukacyjnych na adres „Obserwatorium Edukacji” nadesłano poniższy komunikat (dostępny powszechnie na stronie IBE):
PISA – polska młodzież dość szczęśliwa i bardzo wysportowana
Inne dzieci mają większą pogodę ducha, ale młodzi Polacy bardzo nie odstają. Polska znalazła się minimalnie poniżej średniej krajów OECD. Tak wynika z części badania PISA dotyczącego poczucia szczęścia uczniów.
15-latkowie mieli określić swoje szczęście w skali od zero do dziesięciu. Średni wynik Polaków to 7,2. Tymczasem średnia w krajach skupionych w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wynosi 7,3. Najwyższą średnią uzyskała młodzież z Dominikany – 8,5. Zwrócić należy jednak uwagę na młodych Holendrów, którzy co prawda mają średnią 7,8, ale mają najmniejszy odsetek dzieci nieszczęśliwych.
Z badania wynika, że w Polsce, tak jak w większości krajów OECD, chłopcy są bardziej szczęśliwi od dziewcząt. Co piąty uczeń w szkole czuje się jak outsider. Jednocześnie 84 procent polskiej młodzieży deklaruje, że po szkole spędza czas ze znajomymi.
Polska jest w czołówce, jeśli chodzi o nieodczuwanie strachu przed klasówkami.
Z kilkunastodniowym opóźnieniem dotarły do redakcji OE materiały, pozwalające na zamieszczenie poniższej informacji:
We wtorek, 11 kwietnia, w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego odbyło się seminarium podsumowujące projekt badawczy „Przemysł włókienniczy i odzieżowy w regionie łódzkim wczoraj i dziś a potrzeby rynku pracy”, zrealizowany przez Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji wraz z partnerami.
W seminarium uczestniczyli przedsiębiorcy, eksperci, naukowcy, przedstawiciele samorządu i szkół zawodowych. Emocje, jakie towarzyszyły dyskusji po prezentacji wyników badania świadczą, iż poruszono bardzo istotny, elektryzujący wręcz temat.
Jak wynika z zaprezentowanych badań zarówno włókiennictwo, jak i odzieżownictwo w województwie łódzkim intensywnie się rozwijają i stanowią ważny sektor gospodarki naszego regionu. Potwierdzili to przedsiębiorcy. Zagrożeniem jest natomiast starzenie się kadr i brak nowych kandydatów do pracy w tych dwu branżach.
Dyskusja nad tym, dlaczego jest tak nikłe zainteresowanie młodych ludzi kształceniem w zawodach włókienniczych i odzieżowych oraz co robić, aby to zmienić, była jednym z głównych wątków tego spotkania. Padło wiele propozycji, ale temat nie został jeszcze wyczerpany. Organizatorzy seminarium zadeklarowali, że w dalszą debatę na temat przyszłości włókiennictwa i odzieżownictwa w naszym regonie z pewnością włączy się ŁCDNiKP i jego Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji.
Na podstawie informacji i zdjęć
nadesłanych przez Organizatorów Seminarium
zredagował Włodzisław Kuzitowicz
Najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia, ze względu na możliwy wpływ na tą najbliższą, ale i odleglejszą przyszłość polskiej edukacji, było bez wątpienia złożenie w Sejmie kartonów z listami z ponad 910 tysiącami podpisów obywateli pod wnioskiem o ogłoszenie referendum w sprawie reformy edukacji, zarządzonej przez rząd PiS. Stało się to powodem do licznych tryumfalnych komentarzy w stylu „A widzicie? Nie macie racji, gdy głosicie, że Polacy popierają waszą reformę!”
Publicyści podjęli, nienowy ale odświeżony temat, że ta cała inicjatywa jest spóźniona, przedstawiciele władzy dolewają oliwy do ognia, mówiąc, że na zatrzymanie reformy już za późno, że wszystko już do reformy gotowe: sieci szkół, podstawy programowe, podręczniki już się drukują,… Prezes ZNP argumentuje, że nieprawda, że gdyby referendum odbyło się w czerwcu, gdyby Polacy wzięli w nim liczny udział i większością głosów wypowiedzieli się przeciw reformie, można by przed pierwszym dzwonkiem nowego roku szkolnego unieważnić obie ustawy oświatowe i szkoły działałyby jak dotychczas.
Pozwolę sobie dorzucić do tej fali oświadczeń i opinii na temat oświatowego referendum tych kilkanaście zdań rozwiniętych moich przemyśleń:
Zacznę od tego, że nie wierzę w to, że rządząca większość parlamentarna zarządzi to referendum w czerwcu. I niech nikogo nie zwiodą deklaracje dyrektora Centrum Informacyjnego Sejmu pana Grzegrzółki, że „Marszałek Sejmu z dużym szacunkiem i uwagą podchodzi do inicjatywy referendalnej w sprawie edukacji”, ani wypowiedź pani minister Zalewskiej,„Uszanuję podpisy, bo jestem zwolenniczką wypowiedzi obywateli. […] Oddaję tę decyzję w ręce Parlamentu”. Moim zdaniem będziemy świadkami swoistego teatru, gry pozorów, polegającej najpierw na odwlekaniu terminu w którym wniosek wejdzie do porządku obrad któregoś z posiedzeń Sejmu, potem sprawa zostanie przekazania do komisji sejmowej, może nawet zostanie utworzona specjalna podkomisja.. Minie maj, zrobi się czerwiec. W końcu Sejm „uszanuje wolę 910 tys. obywateli” i wyznaczy termin referendum na… którąś z wakacyjnych niedziel.
Z rzadka bo z rzadka, ale i na stronie Łódzkiego Kuratorium Oświaty można znaleźć wartą upowszechnienia informację o dobrych praktykach w naszych szkołach. Oto obszerny fragment takiego komunikatu, zatytułowanego „Dlaczego warto czytać książki”:
Książki były głównym tematem spotkania w IV Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi. Uczniowie próbowali odpowiedzieć na pytanie, dlaczego warto je czytać? I dlaczego tak wielu z nas ich nie czyta?
Foto:www.kuratorium.lodz.pl
BOOKmystery to akcja społecznościowa, która ma zachęcić ludzi do sięgania po książki. W Łodzi prowadzą ją uczniowie IV LO.
Licealiści przebierają się za postaci ze znanych powieści i spacerują po ulicy Piotrkowskiej. Rozwieszają plakaty z literackimi zagadkami. Prowadzą stronę internetową, na której publikują m.in. recenzje ostatnio przeczytanych książek. – Dzielimy się z ludźmi naszą pasją i zachęcamy do czytania – deklarują zgodnie Dagmara i Bartek.
W czwartek w liceum przy ul. Pomorskiej zorganizowali spotkanie podsumowujące dotychczasowe działania. Gośćmi byli Łódzka Wicekurator Oświaty Elżbieta Ratyńska i prorektor Uniwersytetu Łódzkiego, literaturoznawca prof. Tomasz Cieślak.
– Książka ma zakładkę, pachnie, czasami jest podniszczona. Namawiam do zaprzyjaźnienia się z tym małym przedmiotem, który dostarcza olbrzymiej wiedzy i wielu wzruszeń – powiedziała na powitanie dyrektor IV LO Katarzyna Felde.
– „Kto czyta książki, żyje podwójnie”. Do tych słów Umberto Eco dodałabym jeszcze, że żyje wyjątkowo – mówiła Elżbieta Ratyńska. Pani wicekurator przekonywała młodzież, że powodów do czytania jest tyle, ile dobrych książek. – Wzbogacamy słownictwo, pogłębiamy wiedzę, poruszamy wyobraźnię, poprawiamy pamięć, rozwijamy empatię, lepiej rozumiemy świat – wyliczała zalety obcowania z książkami. […]
Cała informacja „Dlaczego warto czytać książki” – TUTAJ
Źródło:www.kuratorium.lodz.pl
Wczoraj, powołując się na informację PAP, portal oswiata.abc.com zamieścił artykuł, zatytułowany „Rzecznik dyscyplinarny wysłuchał wyjaśnień nauczyciela, który udostępniał satyryczne wpisy na FB”. Tym nauczycielem jest Bartłomiej Woś – nauczyciel z Żagania, który na swoim profilu w serwisie społecznościowym udostępniał rysunki satyryczne, m.in. dot. WOŚP oraz kilka odcinków serialu „Ucho prezesa”.
Foto: www.google.pl
Bartłomiej Woś
Oto wybrane fragmenty tej publikacji:
Postępowanie dotyczy możliwości uchybienia godności zawodu i obowiązkom nauczyciela „polegającym na prezentowaniu w mediach społecznościowych wypowiedzi pełnych agresji, nienawiści i osądów osób, Kościoła katolickiego i władz państwowych”. Woś określił zarzuty jako absurdalne i nie zgodził się z żadnym z nich.
Sprawa rozpoczęła się po doniesieniu jednego z rodziców, które otrzymał starosta żagański. Ten przekazał sprawę dyrektorowi Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Żaganiu, gdzie Woś od kilkunastu lat jest nauczycielem wychowania fizycznego; dyrektor skierował ją do rzecznika dyscyplinarnego przy wojewodzie. Jak podało Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wlkp. pismo wpłynęło do rzecznika 20 marca. Dyrektor informował w nim o możliwości uchybienia godności zawodu i obowiązkom nauczyciela „polegającym na prezentowaniu w mediach społecznościowych wypowiedzi pełnych agresji, nienawiści i osądów osób, Kościoła katolickiego i władz państwowych (…)”. […]
Foto: www.google.pl
Sylwia Razuwajew
Dzisiaj na przedpołudniową lekturę polecamy opublikowany na stronie EDUNEWS.PL artykuł Sylwii Razuwajew, zatytułowany „Buszujący w sieci – zawód nauczyciel vs przepisy prawa autorskiego”. Oto jego początek:
Zobaczyć, usłyszeć, a najlepiej kliknąć – takie oczekiwania od nauczycieli podczas lekcji mają dziś uczniowie. W dobie Internetu drukowany podręcznik już nie wystarcza – papier stał się po prostu nudny. Aby przykuć uwagę dzieci i zainteresować je tematem nauczyciele na lekcjach pokazują filmy, puszczają muzykę z You Tube’a, drukują artykuły lub ściągają zdjęcia zamieszczone w sieci. W każdej takiej sytuacji mają do czynienia z prawem autorskim – choć często nie zdają sobie z tego sprawy. Brak im też świadomości tego, co im wolno a czego nie wolno robić.
O tym, jak nauczyciel może używać, dzielić się lub remiksować materiały wykonane przez kogoś innego decyduje właśnie prawo autorskie. Czy ma ono wpływ na codzienną pracę nauczycieli, rozwój innowacji i kreatywność w szkole? Zespół Centrum Cyfrowego postanowił to sprawdzić. Przeprowadzono rozmowy z 30 nauczycielami z Polski, Estonii, Francji, Holandii i Niemiec. Wszyscy rozmówcy byli nauczycielami wyróżniającymi się na tle innych, wdrażającymi innowacje edukacyjne i aktywnie korzystający z nowych technologii. Wywiady dotyczyły wpływu prawa autorskiego na ich pracę. Co się okazało?
Najlepsi nauczyciele, ambitni i innowacyjni, mają wiedzę o prawie autorskim. Zazwyczaj jednak nie zdobywają jej na studiach, lecz samodzielnie lub na dodatkowych szkoleniach. Pomaga im w tym między innymi to, że sami są twórcami – tworzą własne materiały (prezentacje, scenariusze lekcji), a potem się nimi dzielą. Innych motywuje potrzeba pomocy uczniom, którzy też od wczesnego wieku stykają się z problemem: na co prawo autorskie mi pozwala, a kiedy łamię prawo? Jednak większość nauczycieli nie dysponuje żadną wiedzą o prawie autorskim, co stanowi przeszkodę w korzystaniu z technologii cyfrowych i poszerzaniu zakresu wykorzystywanych materiałów.
Buntownik, a może strażnik?
W raporcie wyróżnione są cztery najbardziej typowe role przyjmowane przez nauczycieli wobec prawa autorskiego: Nauczyciel Twórca, Nauczyciel Strażnik, Nauczyciel Buntownik i najczęściej spotykany – Nauczyciel Nieświadomy Użytkownik. […]
Cały artykuł „Buszujący w sieci – zawód nauczyciel vs przepisy prawa autorskiego” – TUTAJ
Raport pt. „Twórca, buntownik, strażnik, nieświadomy użytkownik. Nauczyciele i nowoczesne praktyki edukacyjne – w całości dostępny jest – TUTAJ
Źródło: www.edunews.pl











