Na stronie portalu EID zamieszczono wczoraj streszczenie raportu UNICEF o przemocy w szkole. Oto jego obszerne fragmenty, linki: do całego artykułu oraz na strony UNICEF:

 

Foto: www.unicef.org

 

 

Połowa wszystkich uczniów na całym świecie w wieku 13-15 lat – czyli blisko 150 mln młodych ludzi – deklaruje, że doświadczyło przemocy ze strony swoich rówieśników na terenie placówki edukacyjnej lub w jej okolicy – wynika z najnowszego raportu UNICEF. W Polsce przemoc fizyczna i różne formy dręczenia zakłócają prawidłową edukację aż 48% dzieci w wieku 13-15 lat.[…]

 

Raport przedstawia liczne rodzaje przemocy jakiej dzieci doświadczają w szkołach i ich okolicach. Według najnowszych danych UNICEF:

 

Na całym świecie ponad 1 na 3 uczniów wieku 13-15 lat doświadcza dręczenia. Mniej więcej podobny odsetek bierze udział w bójkach.[…]

 

UNICEF zwraca uwagę, że przemoc w szkołach z udziałem broni, takiej jak noże i pistolety, nadal zbiera żniwo ofiar. Podkreśla również, że w coraz bardziej cyfrowym świecie, osoby dręczące rozpowszechniają brutalne, krzywdzące i poniżające treści jednym kliknięciem.

 

Z raportu wynika, że w Polsce 48% uczniów w wieku 13-15 lat deklaruje, że co najmniej raz w ciągu ostatnich kilku miesięcy doświadczyło przemocy ze strony rówieśników w szkole. Gorszy wynik uzyskała m.in. Kanada (50%), Francja (51%) czy Węgry (51%). Najgorzej w zestawieniu wypada Litwa (66%) i Łotwa (63%). Najmniej nastolatków deklarujących doświadczenie przemocy rówieśniczej w szkołach jest w Szwecji (28%), Islandii (29%) i Hiszpanii (33%).[…]

 

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie, już po raz siedemnasty organizowana przez tygodnik „Głos Nauczycielski”, odbyła się Gala Finałowa Konkursu Nauczyciel Roku 2018.

 

Jury konkursu, na czele którego stał prof. Stefan M. Kwiatkowski, przyznało ten tytuł Przemysławowi Staroniowi – nauczycielowi filozofii, etyki, wiedzy o kulturze i historii sztuki w II Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Sopocie.

 

Przyznano także dwa wyróżnienia. Otrzymały je: Magdalena Fortunka, pedagog z Zespołu Szkół Specjalnych nr 1 w Gdańsku oraz Anita Plumińska-Mieloch, nauczycielka historii, dyrektor Zespołu Szkół w Luboniu.

 

 

Foto:www.tvn24.pl

 

Przemysław Staroń, po odebraniu nagrody, poprosił na scenę rodzinę oraz swojego partnera. – Bądźmy wszyscy dla siebie nauczycielami i uczniami. I to wtedy będzie miało sens – mówił.

 

Do tytułu Nauczyciela Roku 2018 nominowano 13 nauczycieli różnych przedmiotów i różnych typów szkół z całej Polski – lista nominowanych   –   TUTAJ

 

 

Więcej o Gali Finałowej Konkursu Nauczyciel Roku 2018 na stronie TVN24. Oto kilka wybranych fragmentów o Przemysławie Staroniu:

 

Staroń pracuje w szkole od dziewięciu lat, ale nauczać zaczął już w liceum. Jako nastolatek na prośbę swoich nauczycieli prowadził niektóre zajęcia, a na praktyki nauczycielskie zgłosił się na pierwszym roku studiów kulturoznawczych.

 

Po roku jego pracy w liceum podwoiła się liczba uczestników prowadzonych przez niego lekcji etyki. Dziś na te zajęcia chodzi 75 procent uczniów szkoły. Staroń zaznacza, że nie jest to konkurencja dla lekcji religii, podkreśla świetną współpracę z katechetą.

 

Nauczyciel Roku 2018 dwukrotnie przejął wychowawstwo w tak zwanych trudnych klasach, które miały słabe wyniki w nauce, a także największą absencję. Ostatecznie wszyscy uczniowie ukończyli naukę z wysokimi ocenami i zostali dopuszczeni do matury.

 

Uczniowie Staronia od roku szkolnego 2013/2014 do 2017/2018 zdobyli 27 tytułów w Olimpiadzie Filozoficznej, w tym trzy – laureatów i 24 – finalistów.

 

Staroń jest mówcą na wykładach TEDx, gdzie szkoli także innych nauczycieli. Prowadzi zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, był gościem festiwalu Woodstock.

 

Został zaliczony przez Szerokie Porozumienie na rzecz Umiejętności Cyfrowych do stu osób, które przyczyniły się do rozwoju umiejętności cyfrowych w Polsce.

 

Cały materiał (wraz z fragmentami relacji wideo), zatytułowany: „‚ Zamiast tracić czas, by walczyć ze złem, trzeba robić dobro’. Wybrano Nauczyciela Roku 2018″    –   TUTAJ



 

Zainspirowani sobotnim postem Marzeny Żylińskiej na jej fesbukowym profilu:„Rozmawiałam ostatnio z kilkoma osobami ze szkół, które zamierzają przystąpić do naszego ruchu i usłyszałam, że pracują nad formalnościami. Dało mi to do myślenia, bo formalności u nas naprawdę niewiele. Może Wy robicie więcej niż trzeba?„, nawiązując do tytułu relacji z pierwszego spotkania Łódzkiego Regionalnego Klubu BsSz: „Razem Zmienimy Edukację”! Jest już nas dużo, a będzie coraz więcej…”, postanowiliśmy poinformować ewentualnych nowych  „eduzmieniaczy” w jaki sposób można stać się członkiem tego – jak na razie elitarnego – ruchu, jakim są szkoły, skupione pod hasłem „Budzącej się Szkoły”.

 

 

Oto kolejne etapy tej procedury:

 

1. Przesłanie zgłoszenia szkoły (sygnowanego przez jej dyrektora) na adres: kontakt@budzacasieszkola.pl

 

 

2. „Odwrotną pocztą” zostanie przesłany arkusz autorefleksji, który należy przekazać tym nauczycielom, którzy chcą rozpocząć proces oddolnych zmian – niezależnie czy jest to większa czy mniejsza ich liczba. Mogą to być nawet dwie osoby.

 

Niezależnie od tego, ile to będzie osób – należy sformułować w tym arkuszu dwa, trzy lub cztery cele, jakie wyznaczają sobie zgłaszający się nauczyciele na najbliższy okres czasu.To mogą być nawet dwa lub trzy równoważniki zdań. (np.: rezygnacja ze skali ocen, praca metodą projektów), a następnie odesłać tak wypełniony arkusz autorefleksji.

 

3. Do arkusza autorefleksji należy dołączyć krótki film, nawet nagrany telefonem komórkowym. Ma to być rejestracja spotkania grupy nauczycieli, zainteresowanych wprowadzaniem oddolnych zmian, na którym mówią oni, dlaczego zdecydowali się wejść na drogę „oddolnych zmian”, jakie są ich motywy i co chcieliby zmieniać. Mogą to być ich marzenia, cele, obawy, ale także refleksje o ich dotychczas podejmowanych próbach zmian. Ten dłuższy lub krótszy film nie musi być w żaden sposób „obrobiony”.

 

Kiedy szkoła stanie się członkiem ruchu „Budzących się Szkół” – co jakiś czas (minimum 2 razy w roku) będzie trzeba przesłać krótką relację z tego, co się w tym czasie w obszarze zmian stało lub dzieje. Może to byś w formie relacji tekstowej, ale może nią być także forma kolejnego filmu.Chodzi o to, aby wiadomo było, że proces zmian w szkole się toczy i którą z inspiracji liderów Ruchu szkoła podjęła..

 

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie:
http://www.budzacasieszkola.pl/dolacz-do-nas/szkola-w-drodze-jak-przystapic-do-inicjatywy-budzacych-sie-szkol/



W sobotę, 6 października br. w gmachu MEN odbyło się inauguracyjne posiedzenie III kadencji Rady Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji Narodowej.

 

Foto: www.men.gov.pl

 

Dyrektor Biura Organizacyjnego Pan Sławomir Adamiec wręczył nowym członkom i zastępcom członków listy od Pani Minister Anny Zalewskiej, informujące o włączeniu do prac w Radzie III kadencji. W inauguracji wziął udział również Pan Poseł prof. Jacek Kurzępa*, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Wspierania Młodzieżowych Rad przy Jednostkach Samorządu Terytorialnego.

 

Jednocześnie, członkowie i zastępcy członków Rady II kadencji otrzymali z rąk Pana Dyrektora Sławomira Adamca podpisane przez Panią Minister Annę Zalewską listy z podziękowaniami za udział w pracach Rady.

 

Podczas posiedzenia członkowie Rady III kadencji wybrali przewodniczącego, którym został Piotr Wasilewski z Suwałk.

 

Kadencja nowej Rady potrwa do 30 września 2019 r.

 

 

Źródło: www.men.gov.pl

 

 

*Dr hab. Jacek Kurzępa, prof Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej (na zdjęciu – pan w garniturze w kratkę) jest, m.in. autorem prac takich jak:

 

>Młodzież pogranicza – „świnki”, czyli o prostytucji nieletnich (powstała na podstawie pracy doktorskiej nt.”Deprywacja współczesnej młodzieży – fenomen „Jumy”)

 

>Młodzi, piękni i niedrodzy. Młodość w objęciach seksbiznesu.

 

>Zagrożona niewinność. Zakłócenia rozwoju seksualności młodzieży



Foto: www.naukawpolsce.pap.pl

 

Wojciech Kossak: obraz „Orlęta – obrona cmentarza” – Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

 

Jarosław Pytlak zamieścił w sobotę na swoim blogu ciekawą ofertę, skierowaną – jak można domyślać się – głównie do nauczycieli (może także akademickich), która w intencji pomysłodawcy ma być taką „szczepionką odpornościową”. Dzięki niej aktualni i przyszli (oby już nie!) uczniowie nie byli skazani jedynie na serwowaną im w szkołach pisowską wersją historii Polski i „narodowy” model patriotyzmu. Przeczytajcie ten tekst, zatytułowany „Pamiątka 100-lecia, z myślą o przyszłości” – najpierw w wersji wybranych fragmentów, ale później – koniecznie – w oryginalnej, pełnej wersji:

 

Zupełnie nie czuję entuzjazmu do świętowania 100-lecia odzyskania niepodległości. Nie mam do tego nastroju patrząc jak demokratycznie wybrana władza niszczy polską edukację, niczym największy wróg naszego kraju. A poza tym, nie podoba mi się lansowana dzisiaj wersja patriotyzmu, gloryfikująca tradycję walki zbrojnej, nawet tej beznadziejnej.

 

Oto czytam na stronie Społecznego Towarzystwa Oświatowego relację z imprezy jubileuszowej, nadesłaną przez jedną ze szkół:

 

Uczniowie wzięli udział w paradzie z okazji Święta Niepodległości, która przeszła ulicami dzielnicy. Na czele kolorowego pochodu szła orkiestra oraz Powstańcy Styczniowi i pododdział Orląt Lwowskich. Tuż za nimi podążały samochody pancerne, a na grzbiecie Kasztanki siedział… sam marszałek Józef Piłsudski. (…) Festiwal obfitował w atrakcje, na uczestników czekały: piknik historyczny z podobozem wojskowym, warsztaty patriotyczne, pokaz moździerzy, gra miejska, koncert pieśni.[…]

 

Powstańcy, samochody pancerne, obóz wojskowy, moździerze i I wojna światowa – oto symbole polskiego patriotyzmu AD 2018, prezentowane młodemu pokoleniu. Dodajmy, że w podanych przykładach wcale nie za sprawą polityków, ale szeregowych nauczycieli, z pewnością pełnych dobrej woli, ale jednak wraz z większością społeczeństwa tak właśnie postrzegających narodową tradycję. W rezultacie, jak stwierdził ostatnio Marcin Meller, „rośnie pokolenie bawiące się na dziecięcych manewrach, przekonane, że wojna jest romantyczna”. […]

 

Zaprezentuję w tym miejscu pomysł, który zrodził się z powyższych refleksji, zachęcając zarazem Czytelników do udziału we wspólnym przedsięwzięciu. Stwórzmy wspólnie książkę prezentującą wybrane wydarzenia, zjawiska, dzieła, które powstały, miały miejsce w Polsce lub za sprawą Polaków w ciągu z górą tysiącletniej historii naszego kraju, a które w żaden sposób nie wiążą się z wojną, walką, rozlewem krwi i ludzkim nieszczęściem. Takie, które możemy zaprezentować młodemu pokoleniu jako przykłady budowania dorobku naszego narodu. Pod tytułem: „100 powodów do dumy z historycznego dorobku Polski i Polaków”. […]

 

 

Czytaj dalej »



Z wielu wydarzeń kończącego się tygodnia, które wywoływały moje – mniej czy bardziej emocjonalnie zabarwione – reakcje, ostatecznie wybrałem to, w którym uczestniczyłem, czyli debatę o szkolnictwie zawodowym, którą w piątek obserwowałem w auli Centrum Kształcenia Zawodowego przy ul.Żeromskiego w Łodzi i którą pokrótce zrelacjonowałem w materiale, zatytułowanym: Zmarnowana szansa poważnej rozmowy: „Jak doskonalić kształcenie zawodowe”.

 

Już ten tytuł jednoznacznie określał moją ocenę tego wydarzenia, Także pewne fragmenty owej relacji, takie jak ten poniżej przywołany, miały także poinformować czytelnika o merytorycznej jakości tego wydarzenia:

 

„Nie będziemy dalej relacjonować „minuta po minucie” przebiegu tej „debaty”, gdyż wypowiedzi panelistów którzy zasiedli na scenie, dla osób wprowadzonych w problemy kształcenia zawodowego – powiedzmy to delikatnie – nie były odkrywcze, zaś dla zgromadzonych w drugiej części auli uczniów – mało interesujące”

 

Ale zacznijmy od początku. Nie przpadkowo pierwszym zdaniem piątkowej relacji było: „Zwiedzeni wielce obiecującą zapowiedzią, którą usłyszeliśmy 3 września, podczas ogólnołódzkiej inauguracji nowego roku szkolnego z ust samego pierwszego wiceprezydenta Łodzi Tomasza Treli…”

 

Pora więc zacytować (zapisaną z poczynionego wówczas przeze mnie nagrania) ową zapowiedź:

 

„Dzisiaj ogłosiliśmy, że 5 października […] organizujemy w Łodzi wielką debatę na temat przyszłości szkolnictwa zawodowego i myślę, że ta przyszłość szkolnictwa zawodowego skupi w Łodzi 5 października osoby spoza naszego miasta, żeby podyskutować i wyznaczyć kierunek, jak powinna rozwijać się nowoczesna gospodarka […] w oparciu o szkolnictwo zawodowe.”

 

Na kilka dni przed realizacją tych wielkich planów o wielkiej debacie, na konferencji prasowej (2 października) ten sam wiceprezydent Trela zawęził cel owego przedsięwzięcia do poszukiwania odpowiedź na pytanie: co jeszcze może zrobić samorząd, aby wzmocnić tę formę kształcenia”.

 

W piątek, już na miejscu, niewtajemniczeni wcześniej (nieliczni) uczestnicy dowiedzieli się, że będzie ona dotyczyła wyłącznie branży tekstylno-odzieżowej... A czym okazała się w rzeczywistości – patrz przywoływana wcześniej relacja. W uzupełnieniu opisanych tam faktów dodam jeszcze kilka refleksji:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.pl.wikipedia.org

 

Biuro Rzecznika Praw Dziecka przy ul. Przemysłowej w Warszawie – ciągle bez nowego gospodarza.

 

 

Sejm nie wybrał w czwartek, 4 października, Agnieszki Dudzińskiej na urząd Rzecznika Praw Dziecka. Dudzińska była jedynym kandydatem, zgłoszonym wcześniej przez PiS.

 

W głosowaniu wzięło udział 398 posłów. Wymagana większość do wyboru nowego rzecznika wynosiła 200 głosów. 192 posłów opowiedziało się za kandydaturą Dudzińskiej, 194 głosowało przeciw, a 12 wstrzymało się od głosu.

 

Jej kandydaturę poparła zdecydowana większość klubu Prawa i Sprawiedliwości. Za opowiedziało się 186 parlamentarzystów, przeciw było czterech z nich, a dziewięciu wstrzymało się od głosu. 37 posłów PiS nie wzięło w ogóle udziału w głosowaniu. [Źródło:www.wiadomosci.onet.pl]

 

Więcej na ten temat na stronie wyborcza.pl, w artykule Justyny Sucheckej „Agnieszka Dudzińska nie zostanie rzecznikiem praw dziecka. To już druga nieudana próba PiS”. Między innymi są tam nazwiska posłów PiS, którzy głosowali przeciw tej kandydaturze (Piotr Naimski,  Anna Sobecka, Halina Szydełko i Michał Wojtkiewicz) a także tych, którzy wstrzymali się od głosu   –   TUTAJ

 

Przypominamy, że było to już „drugie podejście Sejmu do wyboru następcy Marka Michalaka, którego ustawowa kadencja na urzędzie Rzecznika Praw Dziecka upłynęła 27 sierpnia br.Poprzednio – 13 września (opiniowanie kandydatów przez sejmową komisję) i 14 września – podczas głosowania w Sejmie – żadna ze zgłoszonych kandydatur (popierana przez PO, Nowoczesną i PSL Ewa Jarosz, kandydatka PiS Sabina Lucyna Zalewska i kandydat Kukiz’15 Paweł Kukiz-Szczuciński) nie otrzymała wymaganej większości głosów. [tvn24.pl/wiadomosci]

 

Czytaj także o kulisach tej niespodzianki na stronie portalu FAKT24  –  „Utrącili kandydatkę PiS fake newsem(?)   –   TUTAJ



Foto: www.pixabay.com/pl

 

 

Wczoraj na portalu „Juniorowo” Elżbieta Manthey zamieściła tekst, zatytułowany „Moje dzieci mają lekkie plecaki – jak to możliwe?” Przytaczamy tu jego wybrane fragmenty (pogrubienia – redakcja OE) z intencją dotarcia nie tylko do czytelników „Obserwatorium Edukacji”, ale także z nadzieją, że staną się oni „misjonarzami” tej strategii w swoich środowiskach:

 

Wojtek zważył swoją córkę, Zosię z plecakiem szkolnym i bez. Z plecakiem 32,8 kg, bez plecaka 27 kg. A więc plecak waży 5,8 kg, a powinien 2,7 kg (10 procent wagi ciała). Przeciążone plecaki są powszechnym problemem, ale można go rozwiązać. Nie potrzeba do tego ważenia z udziałem pani minister, ani fleszy reporterskich aparatów. Potrzeba działania na poziomie każdej szkoły. Opowiem Wam, dlaczego moje dzieci nie mają przeciążonych plecaków.

 

Marysia jest drobną ośmiolatką, chodzi do trzeciej klasy. Kiedy niedawno podniosłam jej plecak i wydał mi się zbyt ciężki, poprosiłam, by zajrzała do środka i wyjęła z niego rzeczy, których nie potrzebuje nosić do szkoły. Po kilku minutach Marysia przybiegła do mnie i oznajmiła: – Mamo, mój plecak jest pusty! Okazało się, że wszystko co w nim miałam może zostać w domu! Tylko trochę głupio nosić w plecaku samą śniadaniówkę.

 

 

Czytaj dalej »



 

Zwiedzeni wielce obiecującą zapowiedzią, którą usłyszeliśmy 3 września, podczas ogólnołódzkiej inauguracji nowego roku szkolnego z ust samego pierwszego wiceprezydenta Łodzi Tomasza Treli, powtórzoną w miniony wtorek na specjalnie w tym celu zwołanej konferencji prasowej – zasiedliśmy dziś (w Waszym Drodzy Czytelnicy imieniu) w auli Centrum Kształcenia Zawodowego przy ul.Żeromskiego w Łodzi, aby być świadkami debaty o szkolnictwie zawodowym, „która miała dać odpowiedź na pytanie: co jeszcze może zrobić samorząd, aby wzmocnić tę formę kształcenia”.

 

 

Jakież było nasze zaskoczenie, gdy weszliśmy do auli na ok. kwadrans przed wyznaczoną godziną rozpoczęcia debaty i… zobaczyliśmy nieomal pustą salę. Kilka minut po godzinie dziesiątej była ona w połowie (drugiej – od tyłu) zapełniona uczniami – głównie miejscowej szkoły i zasiadającymi w pierwszych rzędach kilkunastoma osobami, przedstawionymi jako grupa przedsiębiorców z Ukrainy, którzy – jak się okazało – po kilkunastu minutach opuścili debatę.

 

 

Obecnych w auli o powitała gospodarz obiektu – Teresa Łęcka, dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, która po kilku zdaniach wprowadzenia poprosiła o zabranie głosu – jak to określiła „prawdziwego gospodarza tego spotkania” – wiceprezydenta Łodzi – Tomasza Trelę. W swym wystąpieniu rozwinął wszystkie myśli zaprezentowane podczas wtorkowej konferencji prasowej, precyzując jednocześnie, że dyskusja będzie dotyczyła w zasadzie kształcenia dla zawodów włókienniczych, a następnie przekazał dalsze prowadzenie debaty radnej RMŁ Monice Malinowskiej-Olszowy (PO).

 

Nie będziemy dalej relacjonować „minuta po minucie” przebiegu tej „debaty”, gdyż wypowiedzi panelistów którzy zasiedli na scenie, dla osób wprowadzonych w problemy kształcenia zawodowego – powiedzmy to delikatnie – nie były odkrywcze, zaś dla zgromadzonych w drugiej części auli uczniów – mało interesujące. (Jak się okazało nie byli oni zainteresowani zdobywaniem zawodów w branży włókienniczo-odzieżowej).

 

Foto: www.cez.lodz.pl

 

Oto uczestnicy debaty. Siedzą (od prawej): Mirosław Barburski, przedstawiony jako były dyrektor ds. organizacji Targów MTŁ (absolwent byłego TW nr 1 w Łodzi), dr hab. inż. Katarzyna Grabowska – dziekan Wydziału Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej, dr Kazimierz Kubiak – wiceprezes Stowarzyszenia Włókienników Polskich, Krzysztof Barański – dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy i Bogusław Słaby – prezes zarządu Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody „Lewiatan”.

 

Z „pierwszej rundy” wypowiedzi panelistów uznaliśmy za godne zacytowania informacje, przekazane przez pana prezesa Bogusława Słabego: „[…] Ta branża (w sklad jej wchodzą przemysły: tekstylny, odzieżowy i skórzany), w Unii Europekskiej jest jedną z najbardziej innowacyjnych. Zajmuje ona w UE drugie miejsce pod względem ilości zakładów i trzecie pod względem ilości zatrudnienia, ponad 50 procent jej produkcji idzie na eksport.[…] W Polsce w tej chwili w przemyśle tekstylnym i odzieżowym zatrudnionych jest ok. 60 tys. osób.A w regionie łódzkim mamy dwie szkoły:tę w której jesteśmy (tekstylną – jedyną taką w kraju) i szkołę przy ul. Naruszewicza (przemysłu mody). Do klas pierwszych przyjęto w tym roku przy ul. Naruszewicza 24 osoby, a w tej szkole 12. 36 osób na 60 tys. zatrudnionych w branży. Jak to wygląda w kraju? 53 szkoły: 1 obuwnicza, 2 włókiennicze i 50 szkół przemysłu mody! W tej chwili uczy się w nich ok. 2,5 tys. uczniów.[…] W skali kraju w ostatnich trzech latach nabór do tych szkół wzrósł pięciokrotnie, w ostatnim roku – sześciokrotnie! A u nas w Łodzi przyjęliśmy tylko 24 osoby. Musimy coś zrobić z tym, panie prezydencie,[…] Gdyby pan mógł jak najszybciej znalazł pół godziny czasu, chcieliśmy przedstawić nasze propozycje jak ten problem możemy rozwiązać.[…] Dłużej już nie możemy czekać! […]

 

Czytaj dalej »




Foto:Tomasz Stańczak/Agencja Gazeta

 

Profesor Bogusław Śliwerski

 

 

Wczoraj na blogu PEDAGOG jego autor – profesor Bogusław Śliwerski – zamieścił post, który może zainteresować jednych, a pobudzić do głębszej refleksji drugich. Oto tytuł tego tekstu: „Pozorna samorządność rad pedagogicznych”. Jako swoistą „rozbiegówkę” przytaczamy poniżej kilka jego fragmentów i odsyłamy linkiem do źródła:

 

W wydanym w grudniu 1989 r. piśmie nauczycieli wrocławskiej „Solidarności” czytamy: Szkoły tradycyjne mogą i powinny przejść metamorfozę w kierunku uspołecznienia, które polega przede wszystkim na podniesieniu rangi rady pedagogicznej i daniu jej dużej swobody działania.

 

Jest październik 2018 roku. Rady pedagogiczne są nadal, jak w państwie socjalistycznym, ograniczonym w swej podmiotowości, organem, który rzekomo jest kolegialnym podmiotem szkoły w zakresie realizacji jej statutowych zadań dotyczących kształcenia, wychowania i opieki. Od czasów PRL nic się nie zmieniło. Nadal radzie pedagogicznej przewodniczy dyrektor szkoły, który jest pracodawcą i nadzorcą dla nauczycieli-członków tej rady. Kolegialność nadzorowana.

 

 

Czytaj dalej »