W warszawskich szkołach będą odbywać się lekcje na temat mowy nienawiści – to decyzja prezydenta stolicy i efekt brutalnego ataku, w którym zginął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Takie same zajęcia ogłoszono również we Wrocławiu.


W Warszawie lekcje ruszą przed feriami, czyli w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Władze stolicy wysłały do dyrektorów szkół prośby zorganizowania takich lekcji podczas godzin wychowawczych. Przekazano im również podręczniki. Uczniowie mają rozmawiać o mowie nienawiści jako formie przemocy i przestępstwie, mają również nauczyć się, jak ją rozpoznawać oraz jej przeciwdziałać. […]

 

 

 

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk w liście do dyrektorów wrocławskich szkół zaapelował, aby w tym tygodniu lekcje wychowawcze był poświęcone mowie nienawiści. Wiele tragicznych wydarzeń zaczyna się od złego słowa – podkreślił Sutryk.

 

Dodał, że tragiczne wydarzenia niedzielnego wieczoru to moment, w którym „powinniśmy zwrócić uwagę na nasze emocje i codzienne zachowanie”. Tak by już nigdy w przestrzenie publicznej do tego typu tragicznych wydarzeń nie dochodziło. Politycy, w tym politycy samorządowi, ale również media, są odpowiedzialni za kształtowanie tego klimatu i języka – podkreślił prezydent Wrocławia. […]

 


Źródło: www.rmf24.pl

 

 

Aby wesprzeć merytorycznie wszystkich, którzy niezależnie od decyzji władz postanowią takie zajęcie poprowadzić dla swoich uczniów, zamieszczamy artykuł Marty Rawłuszko, zatytułowany ”Mowa nienawiści w szkołach – jak reagować?”, który został zamieszczony na stronie Kampanii „Stop Mowie Nienawiści”, realizowanej w ramach programu „Obywatele dla Demokracji”, finansowanego z Funduszy EOG

 

 

Mowa nienawiści w szkołach – jak reagować?”

 

Kluczowe w zwalczaniu mowy nienawiści jest reagowanie na każdy jej przejaw – danie wyraźnego sygnału, że nie zgadzamy się na tego typu wypowiedzi. To sprawa podstawowa i niezwykle istotna – o wiele ważniejsza jest sama reakcja, niż to, co dokładnie powiemy i w jakie słowa ubierzemy nasz sprzeciw.

 

Czytaj dalej »



 

 

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska ogłosiła na terenie Łodzi trzydniową żałobę w związku ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Żałoba ma obowiązywać we wtorek, środę i czwartek (15 – 17 stycznia 2019 r.).

 

 

Źródło: www.expressilustrowany.pl



Foto: www.d-pt.ppstatic.pl

 

 

Dziś na pierwszej stronie łódzkiego dodatku „Gazety Wyborczej” wielkimi literami „bije” w oczy tytuł: „SZALEJE BELFERSKA GRYPA”. Poniżej zamieszczamy fragmenty zamieszczonych tam informacji:

 

Ponad 1,3 tys. łódzkich nauczycieli nie przyszło wczoraj do pracy z powodu zwolnień lekarskich. Czy podobnie będą wyglądać szkoły podczas matur i egzaminów ósmoklasisty?’

 

Nauczyciele od dłuższego czasu domagali się podwyżek w wysokości 1 tys. zł. W ubiegłym tygodniu rozmowy z minister edukacji Anną Zalewską zakończyły się jednak fiaskiem. Jak twierdzili związkowcy, nie usłyszeli oni żadnych zadowalających propozycji ze strony resortu edukacji. – Nie posunęliśmy się ani o złotówkę do przodu – mówili. […]

 

 

Dalej autorka tego tekstu – Aleksandra Pucułek – informuje, że w ub. tygodniu w Łodzi na zwolnieniach było ponad 200 nauczycieli, ale z każdym dniem ta liczba rosła. W piątek 11 stycznia do do łódzkich szkół nie przyszło 1021 nauczycieli, a po weekendzie na zwolnieniach lekarskich było już 1350 nauczycieli.

 

Z artykułu można dowiedzieć się, że ta „epidemia belferskiej grypy” spowodowała, że w wielu przedszkolach do pracy nie przyszła żadna nauczycielka (nie licząc dyrektorki). Są to: PP nr 54, 73, 88, 192, 214, 221 i 233. Podobnie jest także w szkołach podstawowych (głównie na Widzewie) – ogółem do pracy nie przyszło 986 nauczycieli. W tej statystyce „chorych” są także nauczyciele gimnazjów – np. najwyższy wskaźnik chorobowej absencji zanotowano w PG nr 31 – 12 osób na 31 tam zatrudnionych. Artykuł kończy się takim akapitem:

 

Jak długo potrwa protest? Tego nie wiadomo. ZNP wciąż podkreśla, że to akcja oddolna, ale jednocześnie zachęca, by nauczyciele dbali o zdrowie.

 

 

Cały artykuł – w e-wersji zatytułowany „Rozszalała się „belferska grypa” w Łodzi. Już ponad 1,3 tys. nauczycieli na zwolnieniach”     –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/



Portal „Edukacja, Internet, Dialog” zamieścił tekst Katarzyny Hall, zatytułowany „Syzyfowa praca ministra czyli 8 roczników…”, w którym była minister edukacji w pierwszym rządzie Donalda Tuska przedstawiła swoje przemyślenia na temat wprowadzania do systemu edukacji reform strukturalnych i programowych i zaprasza do Gdańska na konferencję, poświęconą debacie o tym, czy można według podstw programowych ostatniej reformy dobrze uczyć. Oto wybrane fragmenty tej publikacji:

 

Foto: Dominik Sadowski [www.tokfm.pl]

 

Katarzyna Hall

 

[…] Co pewien czas trzeba i ma sens modernizować programy szkolne, ale gdy widać efekty poprzednich zmian. Zespół tworzący podstawę programową wchodzącą w życie w 2009 roku, wnikliwie analizował badania dotyczące plusów i minusów zmiany strukturalnej i programowej, która zaczęła być wdrażana w 1999 roku.

 

Duża praca, jaką wykonał na początku mojego bycia ministrem cały zespół podstawy programowej z profesorami Zbigniewem Marciniakiem, Sławomirem Żurkiem, Jolantą Choińską-Miką i Ewą Bartnik na czele, aby w sposób spójny opracować wymagania wchodzące stopniowo do wszystkich klas od września 2009 roku, jednak wkrótce odejdzie całkiem do historii. 

 

Dzięki ich pracy od roku 2015 część kandydatów na studia ma solidniejsze przygotowanie do studiowania, bardziej gruntowną wiedzę z kilku wybranych przedmiotów, a także za sobą porządny kurs historii najnowszej. Wśród kandydatów na studia zawsze są też maturzyści z paru lat ubiegłych. Kończący szkoły zawodowe, technika czy licea uzupełniające do nowych wymagań maturalnych trafili jeszcze rok czy dwa później. Czyli, aby pracownicy akademiccy mogli zorientować się i dobrze porównać, na ile kandydat jest lepiej przygotowany po nowej podstawie programowej, trzeba jeszcze paru kolejnych lat.

 

Decyzja o zmianie struktury i programów, która zaczęła wchodzić w życie w 2016 roku, tymczasem była po prostu decyzją zawrócenia do czasów jeszcze sprzed 1999 roku i nie mogła w żaden sposób oprzeć się na analizie efektów zmiany z 2009 roku, gdyż jej efekty jeszcze nie mogły być nawet zaobserwowane na uczelniach wyższych. Programy wtedy opracowane zaczęli realizować gimnazjaliści, którzy do matury doszli najwcześniej w 2015 roku. Tylko 8 roczników uczniów objęła ta korekta programowa na poziomie gimnazjalnym i ponadgimnazjalnym. Uczniowie będą zdawać maturę zgodnie z wymaganiami sformułowanymi w 2009 roku do 2022 roku w liceach i do 2023 roku w technikach. Pierwsi maturzyści uczeni zgodnie z pomysłami pani minister Zalewskiej pojawią się w roku 2023. […]

 

Ramy programowe, zgodnie z którymi należy uczyć w szkołach, bywały bardzo różne, podczas mojego życia zawodowego zmieniały się już wielokrotnie. W każdych realiach można być dobrym nauczycielem, uczyć dobrze i tworzyć dobre szkoły. Teraz czeka nas spora praca przygotowania pomysłów programowych na czteroletnie liceum, aby mogło być ono mimo wszystko szkołą atrakcyjną i ciekawą. Jak z archaicznego i przeładowanego dokumentu, jakim jest zdaniem wielu ekspertów i nauczycieli licealna podstawa programowa minister Zalewskiej, zrobić dobry program i dobrą ofertę kształcenia na poziomie średnim? Wyszłam z inicjatywą stworzenia okazji do wymiany poglądów na ten temat. Instytutu Dobrej Edukacji oraz Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej zapraszają do wzięcia udziału w dyskusji i zaprezentowania swoich pomysłów organizacyjnych i programowych 27 i 28 lutego w Gdańsku: http://dobraedukacja.edu.pl/pl/konferencja-licealna/.[…]

 

 

Cały artykuł „Syzyfowa praca ministra czyli 8 roczników…”, w tym tabela chronologii wdrażania kolejnych reform w polskich szkołach – TUTAJ

 

 

Źródło: www.edukacjaidialog.pl



W minioną sobotę (11 stycznia) na oficjalnej stronie Fundacji „Rodzice Szkole” zamieszczono takie oto oświadczenie:

 

 

 

 

Oświadczenie Fundacji „Rodzice Szkole”

 

Fundacja „Rodzice Szkole” i liczne środowiska rodzicielskie z nią współpracujące z wielkim niepokojem obserwują rosnące napięcie w polskiej oświacie i zapowiadane różnego rodzaju protesty nauczycieli.

 

Na przestrzeni lat wielokrotnie zabieraliśmy głos w sprawach dotyczących statusu polskich nauczycieli, podkreślając, że od ich kondycji zależy stan narodowej edukacji, przyszłość młodego pokolenia i tym samym przyszłość kraju.

 

Zwracając czasem uwagę na pewne słabości środowiska nauczycielskiego, nigdy nie obciążaliśmy odpowiedzialnością za to wszystkich nauczycieli – wręcz przeciwnie, zawsze podkreślaliśmy, że szereg patologii w tym obszarze wynika z ułomności systemu, a przede wszystkim ze zdecydowanie nieodpowiadających na wyzwania nowoczesnej oświaty programów kształcenia nauczycieli. Jednocześnie zgłaszaliśmy szereg propozycji prowadzących do poprawy istniejącej sytuacji.

 

Zdając sobie sprawę, że dążenie do podwyższenia wynagrodzeń jest naturalnym zjawiskiem we wszystkich krajach i grupach zawodowych, nie widzimy w tym nic nagannego. Jednocześnie za niedopuszczalne uważamy takie formy protestu, które odbijają się negatywnie na kształceniu i wychowaniu naszych dzieci.

 

Apelujemy do Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego i tych członków Związku, którzy popierają proponowane formy protestu o dążenie do rozwiązań zadawalających wszystkie strony sporu i nie zagrażających procesowi edukacji uczniów.

 

Deklarujemy stałe wspieranie środowiska nauczycielskiego, nie tylko na szczeblu władz centralnych, ale przede wszystkim w samorządach terytorialnych, we wszystkich działaniach prowadzących do zapewnienia im warunków do realizacji misji, jaką jest kształcenie młodego pokolenia.

 

Jednocześnie sygnalizujemy, że wszelkie działania i formy protestu, zagrażające procesowi edukacji powierzonych nauczycielom uczniów, spotkają się ze zdecydowaną reakcją Fundacji „Rodzice Szkole” oraz współpracujących z nią rodziców.

 

 

Wojciech Starzyński
Prezes Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole”

 

Źródło: www.rodziceszkole.edu.pl

 

 

 

Informacje uzupełniające:

 

Fundacja „Rodzice Szkole” powstała w 2006 roku. Prezesem Zarządu Fundacji jest Wojciech Starzyński – znany wcześniej jako założyciel Społecznego Towarzystwa Oświatowego, współtwórca szkolnictwa niepublicznego w Polsce. Od 2015 roku jest członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę.

 

Więcej o prezesie Starzyńskim i działalności Fundacji – na stronie portalu „Edukacja, Internet, Dialog”    –    TUTAJ



Nowy tydzień zaczynamy od propozycji lektury, zaczerpniętej ze strony „Juniorowa”, gdzie 10 stycznia zamieszczono tekst Przemysława Kleniewskiego – m.in. nauczyciela języka rosyjskiego. Opowiedział tam o swoich doświadczeniach, wyniesionych z pierwszych dni kontaktu z uczniami, których przyszło mu uczyć tego przedmiotu w jednej ze szkół Trójmiasta.

 

Foto 2: www.explora.edu.pl

 

Przemysław Kleniewski

 

Zapewne dla wielu naszych czytelników to o czym przeczytają nie będzie żadnym odkryciem, ale innych, jeszcze nieprzekonanych do konieczności dokonywania zmian w sposobie realizowania roli nauczyciela, może zachęcić do pójścia drogą, opisaną w tym artykule, zatytułowanym „To my możemy mieć własne zdanie? – czyli o tym co się stało, kiedy pozwoliłem uczniom mówić”.

 

Nie zdecydowaliśmy się na dokonywanie skrótów i wybieranie fragmentów. Poniżej przytaczamy pierwszą część tej publikacji:

 

 

To my możemy mieć własne zdanie? – czyli o tym co się stało, kiedy pozwoliłem uczniom mówić”.

 

Nowy rok, nowa szkoła, w której przyszło mi nauczać. Jedno z trójmiejskich techników, o którym życzliwi przyjaciele naopowiadali mi niestworzonych historii, jak okropna uczy się tam młodzież. W pokoju nauczycielskim jako „ten nowy” usłyszałem wiele rad od kolegów przed moją pierwszą lekcją w tej szkole – przede wszystkim często powtarzane „trzymaj ich krótko”.

 

Poniższy tekst stanowi miks obserwacji i wniosków po zaledwie 3 dniach pracy w szkole z wieloma różnymi klasami. Wyłoni się z niego, niestety, obraz polskiej szkoły, w której uwięzieni w swoich wyobrażeniach o dzieciach i młodzieży nauczyciele często nie dostrzegają ich prawdziwych potrzeb. Chcę podkreślić, że w rozmowach moi uczniowie odnosili się do wszystkich lat swojej edukacji, a więc nie są to, broń Boże, zarzuty kierowane w stronę konkretnej szkoły, lecz wnioski dotyczące edukacji w ogóle.  

 

        Sztuczne pozycje, klasowy kontrakt i własne zdanie

 

Schemat pierwszej lekcji zawsze jest podobny. Wchodzę do klasy, mówię kilka słów o sobie. Patrząc na uczniów od razu przypominam sobie godziny spędzone w szkolnej ławce w niewygodnej, jak dla mnie, pozycji i układzie, przy którym o współpracy klasowej nie może być mowy. Mówię o tym wprost na głos i proponuję moim dzieciakom (dla mnie zawsze będą dziećmi), by zaaranżowali klasę do warunków dla nich optymalnych. Po początkowym szoku i nieśmiałości każda klasa wykonuje to zadanie po swojemu: jedna siada w okręgu, inna przy wspólnym stole, jeszcze inna na podłodze. Chcę, aby każde kolejne spotkanie ze mną zaczynało się właśnie od przemeblowania klasy według potrzeb uczniów.

 

W takich warunkach możemy rozpocząć rozmowę.

 

Spiszmy klasowy kontrakt – proponuję, a w oczach moich uczniów dostrzegam rysujące się słowo „nuda”. – Chciałbym, żebyście zastanowili się nad tym, co w szkole lubicie oraz nad tym, co chcecie zmienić. Pomyślcie, jak wyglądałaby według was szkoła idealna, taka z waszych marzeń i właśnie te wnioski wyznaczą nam zasady naszej współpracy.

 

Zapada grobowa cisza. Niektórzy uczniowie chcieliby coś powiedzieć, ale się… wstydzą? A może nie wierzą, że szkoła idealna jest możliwa? Po kilku zachętach słyszę zdanie, które pojawi się jeszcze w kilku innych oddziałach.

 

To my możemy mieć własne zdanie? – pyta jedna z uczennic.

 

 

Zasady, układ, gra.

 

Klasowy kontrakt spisujemy wspólnie na tablicy.

 

Czytaj dalej »



Zacznę od poinformowania Sz. Czytelników, ze jest to mój pierwszy, pisany na nowym laptopie (marki Lenowo) felieton. Nie piszę o tym, aby się pochwalić (bo wszak tak w ogóle to nie ma czym!), ale dlatego, by uspokoić Was, że – przynajmniej z przyczyn awarii sprzętu – redagowanie „Obserwatorium Edukacji” nie jest już zagrożone.

 

Przychodząc do meritum – mam dylemat, które z wydarzeń tego tygodnia powinno stać się motywem moich refleksji. A były takie dwa, nad którymi nie chciałbym przejść bez ich skomentowania. Aby dłużej „nie bić się z myślami” – choć w możliwie zwartej formie – zaprezentuję moje poglądy o każdym z nich.

 

Zacznę od najnowszego odcinka serialu „MEN versus nauczycielskie związki zawodowe”, którego najbardziej spektakularne sceny rozegrały się 10 stycznia w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”. Jak na razie jesteśmy na etapie „ciąg dalszy nastąpi”, a swoistą zapowiedzią następnych odcinków są komunikaty, ogłoszone przez MENKSOiW NSZZ „Solidarność”  i  Związek Nauczycielstwa Polskiego.

 

Idąc na skróty, zanim przedstawię mój punkt widzenia na te „rokowania” i ewentualne skutki decyzji o strajku, proponuję lekturę zamieszczonego wczoraj na stronie „Wokół Szkoły” najnowszego tekstu Jarosława Pytlaka, zatytułowanego „Gambit minister Zalewskiej”. Zróbcie to teraz – TUTAJ, bo dalsza część mojego tekstu będzie nawiązaniem do zaprezentowanych tam poglądów i ocen. Poniżej przytoczę ostatni akapit tego postu:

 

Takie jest moje spojrzenie na sytuację zaistniałą 10 stycznia i jej potencjalne konsekwencje. Czy może się ona rozwinąć z pożytkiem dla społeczeństwa, którego celem powinno być wycofanie tych wszystkich elementów deformy Zalewskiej, które można wycofać bez szkody dla uczniów (czyli, na przykład, radykalne ograniczenie zawartości podstawy programowej), wywalczenie godziwych warunków pracy i płacy dla nauczycieli, a w dalszej perspektywie sprowadzenie polskiej oświaty na tory adekwatne do realiów końca drugiej dekady XXI wieku? Niestety, obawiam się, że bez protestów nauczycieli szansa na to jest znikoma. Dlatego, choć wielokrotnie nie zgadzałem się z różnymi działaniami podejmowanymi przez ZNP, szczerze popieram zamiar wejścia w oficjalny spór z rządem, nawet jeśli ostatecznie doprowadzi on do strajku. Uważam też, że czas hamletyzowania się skończył i nauczyciele powinni zadbać o swoje zdrowie, aby w tym szukać poczucia własnej, prawdziwej tym razem solidarności.

 

Podzielając generalnie zdanie kolegi Pytlaka dodam od siebie, że nie jestem takim optymistą w sprawie skuteczności ewentualnego strajku nauczycieli. Obawiam się, że bez wcześniejszego pozyskania rodziców naszych uczniów do takiej właśnie formy protestu (strajk, uniemożliwiający przeprowadzenie egzaminu dla uczniów klas ósmych szkół podstawowych i klas trzecich gimnazjów, a później, w maju – egzaminu maturalnego) cała ta akcja może obrócić się przeciw nauczycielom

 

Czytaj dalej »



Foto:Maciek Jazwiecki /Agencja Gazeta [www.oko.press]

 

OCZEKUJEMY OD MEN WYJAŚNIEŃ

 

11 stycznia Związek (ZNP) wystosował list do minister edukacji, którym wnosi o wyjaśnienie w trybie pilnym pojawiających się informacji dotyczących efektów rozmów z Ministrem Edukacji Narodowej.

 

 

Pani Anna Zalewska

Minister Edukacji Narodowej

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego oczekuje w trybie pilnym wyjaśnień pojawiających się informacji dotyczących efektów rozmów strony związkowej z Ministrem Edukacji Narodowej, które odbyły się w dniu 10 stycznia w Centrum Dialogu Społecznego.

 

Rozmowy w sprawie wzrostu wynagrodzeń toczyły się oddzielnie z „Solidarnością” i pozostałymi związkami tj. ZNP i FZZ, co jest dowodem dzielenia partnerów społecznych. Ten niezrozumiały dla nas fakt doprowadził do sytuacji, iż po rozmowach tych opublikowane zostały dwa różne komunikaty.

 

Z treści komunikatu KSOiW “Solidarność” z rozmów z MEN wynika, że zgodziła się Pani na negocjacje o 15% podwyżkach wynagrodzeń zasadniczych dla nauczycieli od stycznia 2019 roku. Taka deklaracja o wzroście wynagrodzeń od 15 stycznia 2019 roku nie została złożona pozostałym związkom zawodowym.

 

Czytaj dalej »



 

10 stycznia na portalu Koalicji „Nie dla chaosu w szkole” zamieszczono apel: 

 

 

Do Rodziców i Nauczycieli!

 

Razem zawalczmy o szkołę i dobro dzieci, bo od tego zależy przyszłość Polski! Jest nas wielu, razem stanowimy ogromną siłę. Wszystko zależy od tego, czy ją wykorzystamy.

 

Czy stać Was na determinację, jaką pokazują inne grupy zawodowe? Sukces zależy właśnie od tego! Ale determinacja nauczycieli zależy od poparcia całego społeczeństwa. Uczniowie nie mają związków zawodowych, nie ma dziś siły, która skutecznie mogłaby upominać się o ich prawa. O prawo do odpoczynku, do życia bez ciągłego stresu i presji, do szkół, w których nauka nie sprowadza się do siedzenia w ławkach, słuchania i uzupełniania luk w zeszytach ćwiczeń. Sytuacja dzieci i młodzieży jest dziś dramatycznie zła. Nowe, przeładowane i niespójne podstawy programowe powodują, że młodzi ludzie są zmuszani do nauki i w szkole, i w domu, a rodzice są wpychani w rolę, do której nie mają przygotowania. Życie dzieci i ich rodzin kręci się wokół szkoły, testów, kontroli, egzaminów. Młodzi Polacy uczą się w szkołach rywalizacji a nie współpracy. Czy tego chcemy? W UE jesteśmy na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę samobójstw osób przed 19 rokiem życia. Więcej polskich nastolatków popełnia dziś samobójstwo, niż ginie w wypadkach drogowych. Czy jesteśmy gotowi dostrzec związki przyczynowo – skutkowe? Wiedza o tym, jak na zdrowie fizyczne i psychiczne wpływa długotrwały stres jest ogólnie dostępna.

 

Są takie dni, które są dniami próby. Wtedy trzeba wykazać się charakterem i determinacją. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy godzimy się na obecny model szkoły, czy chcemy prawdziwych zmian. Taki dzień próby dla nauczycieli właśnie nadszedł.

 

Drodzy Nauczyciele, rodzice Waszych uczniów poprą Wasze postulaty jedynie wtedy, gdy zawalczycie zarówno o Wasze prawa do godnych wynagrodzeń, jak również o prawo uczniów do ludzkiej edukacji!

 

Drodzy Rodzice – sfrustrowani, traktowani bez szacunku nauczyciele nie są w stanie stworzyć Waszym dzieciom warunków do prawidłowego rozwoju. Obecny poziom płac zniechęca do pracy w szkole nawet osoby z największym powołaniem. Z zawodu rezygnuje dziś wielu wspaniałych nauczycieli. Tylko wspólny protest na rzecz zmian w edukacji może to zmienić.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.licea.perspektywy.pl/2019

 

Uroczyste ogłoszenie wyników Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2019 odbyło się 10 stycznia w Akademii Biznesu i Finansów Vistula w Warszawie.

 

Były dyplomy, gratulacje, pamiątkowe zdjęcia, a nawet deszcz confetti na zakończenie uroczystości: tak wyglądał 21. finał Rankingu Liceów i Techników Perspektywy, który odbył się 10 stycznia w kampusie Grupy Uczelni Vistula w Warszawie. Najlepszym szkołom z całej Polski gratulowała Kapituła Rankingu, rektorzy i prorektorzy uczelni, prezydenci miast, reprezentanci władz oświatowych.

 

Laureaci – przedstawiciele kilkudziesięciu liceów i techników – przyjechali z całej Polski. Niektórzy, jak uczniowie Technikum Informatycznego z Pucka, wyruszyli o świcie, żeby zdążyć na uroczystość. Wśród nagrodzonych były zarówno szkoły z długą rankingową historią, jak i debiutanci. Wszystkich łączy jakość nauczania, entuzjazm nauczycieli i uczniów. – Dobra szkoła to taka, do której i nauczyciel, i uczeń przychodzi z przyjemnością – podkreśliła Regina Lewkowicz, dyrektorka zwycięskiego XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie. – Cieszę się, że do tradycyjnych sukcesów warszawskich liceów dodaliśmy pierwsze w kraju miejsce dla technikum – dodał Sławomir Kasprzak, dyr. Technikum Mechatronicznego nr 1 w ZSLiT w Warszawie (szkoły, która po raz pierwszy znalazła się na najwyższym podium ogólnopolskiego rankingu). […]

 

 

TABELE RANKINGU TYGODNIKA PERSPEKTYWY – 2019

 

Tabele rankingu liceów  –  TUTAJ

 

Tabela rankingu liceów – woj. łódzkie  –  TUTAJ

 

Tabele rankingu techników  –  TUTAJ

 

Tabela rankingu techników – woj. łódzkie  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.licea.perspektywy.pl,   www.technika.perspektywy.pl