Przed rokiem, 1 listopada, napisałem w okolicznościowym tekście takie zdanie:

 

Odwiedzając dzisiaj cmentarze, na których znajdują się groby naszych bliskich zmarłych: rodziców, krewnych, przyjaciół, wspomnijmy także naszych nauczycieli, tych, którzy byli dla nas przewodnikami w wędrówce od niewiedzy ku wiedzy, od nieodpowiedzialnego dzieciństwa do dojrzałości.”

 

Dziś postanowiłem wrócić do tradycji poprzednich lat i w tym szczególnym dniu przywołać z mej pamięci jedną konkretną osobę: nauczycielkę, dyrektorkę szkoły, ale przede wszystkim osobę – w dosłownym tych słów znaczeniu – całym życiem oddaną edukacji, swojej – też nie w potocznym tego znaczeniu – szkole, a przede wszystkim kilkudziesięciu rocznikom uczniów tej szkoły.

 

 

Foto: www.nk.pl/szkola/

 

Tą osobą jest, zmarła 30 grudnia 2005 roku, Danuta Falak – od 1954 roku uczennica, od ukończenia studiów w roku 1962 – nauczycielka języka polskiego, od 1974 roku wicedyrektorka, a od 1978 do 31 sierpnia 2005 roku, kiedy to przeszła na emeryturę, dyrektorka w  XXVI Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi.

 

 

Nie jetem absolwentem tego liceum, nie byłem tam nauczycielem, nie należałem też do grona Jej bliskich znajomych. Jednak postanowiłem dziś przywołać właśnie Jej postać, jako niezwykle rzadko spotykany przypadek nauczycielskiej biografii, która nie pozostawia wątpliwości, że całym Jej życiem była szkoła: uczniowie, nauczyciele, dbałość o warunki pracy i nauki, ale też o jej rozwój – jako placówki edukacyjnej.

 

Na krótko oddam głos jednemu z Jej byłych uczniów, który tak pisał w dniu Jej pogrzebu, 6 stycznia 2006 roku we wspomnieniu, opublikowanym na portalu „naszemiasto.pl:

 

 

Na pogrzebie pojawiło się około dwóch tysięcy ludzi, którzy w ten sposób chcieli podziękować zmarłej za trud, który włożyła w ich wychowanie. Bo to właśnie głównie absolwenci i uczniowie towarzyszyli w ostatniej drodze pani Dyrektor. W homilii ks. Tomasz Falak – bratanek zmarłej – zwrócił uwagę, że dla pani Danuty w życiu najważniejsze były dwa słowa – Dom i Ojczyzna. I te dwa, pozornie różne, słowa były w całym życiu Jej bliskie bardzo ważne.

 

XXVI LO stało się dla zmarłej drugim domem. Tej szkole oddała całe swoje wielkie serce. […] W trakcie swojej pracy wykazywała wspaniałe cechy pedagogiczne i osobowościowe. Cechowała ją ogromna wrażliwość i troska o losy każdego ucznia i pracownika szkoły oraz niezwykła pracowitość. […] Przez te 47 (chyba to pomyłka – od 1962 do 2005 roku minęło 43! – WK) lat pracy Danuta Falak przygotowała ponad 10 000 maturzystów!”

 

 

Jej biografia zawodowa miała z moją w zasadzie jeden punkt wspólny: tego samego czerwcowego dnia 2005 roku, wraz czworgiem innych dyrektorów szkół odchodzących z ostatnim dniem wakacji na emeryturę, mieliśmy zaszczyt być gośćmi ówczesnego Łódzkiego Kuratora Oświaty – Pana Jerzego Posmyka, który z wielu tego roku kończących swą pracę dyrektorów szkół z całego terenu województwa łódzkiego zaprosił właśnie naszą szóstkę, aby wręczyć nam osobiście pisemne „serdeczne podziękowanie za serce i wieloletni trud” wkładane w kierowanie naszymi szkołami. Oprócz owych dyplomów wszyscy otrzymaliśmy „pożegnalne” prezenty – piękne albumy z dedykacją Pana Kuratora, każdy według jego zainteresowań…

 

I tylko zawsze, ilekroć przypominam sobie owe miłe chwile, pojawia się ta myśl że koleżanka Falakowa tak krótko miała możliwość smakowania emeryckiego życia. A może ona po prostu bez szkoły już nie umiała żyć?…

 

 

 

 

 

Pamiętajmy o Niej, a także o wszystkich koleżankach i kolegach nauczycielach, których już nie ma wśród nas, a którzy – oby jak najdłużej – żyli we wspomnieniach swych uczniów. Nie tylko dzisiejszego dnia...

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Foto: www.gov.pl/web/edukacja/

 

                     Sądząc po tym co widać na zdjęciu – była to bardzo ekskluzywna konferencja

 

 

W środę, 30 października, w warszawskim Hotelu Mercure odbyła się konferencja, inaugurująca II fazę projektu pt. „Wspieranie podnoszenia jakości edukacji włączającej w Polsce”, Konferencję zorganizowało Ministerstwo Edukacji Narodowej przy współpracy Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. Poniżej prezentujemy obszerny fragment komunikatu, jaki o tym wydarzeniu zamieszczono na stronie MEN:

 

[…] Celem środowej konferencji było podnoszenie świadomości o założeniach edukacji włączającej oraz wymiana wiedzy i doświadczeń o tym jak te założenia realizować w praktyce. Wykłady oraz warsztaty praktyczne poprowadzili eksperci Europejskiej Agencji do spraw Specjalnych Potrzeb i Edukacji Włączającej. 

 

W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele świata polskiej nauki oraz praktycy – dyrektorzy szkół i placówek oświatowych, którzy podzielili się dobrymi praktykami m.in. w zakresie oceniania, projektowania uniwersalnego w edukacji, diagnozy funkcjonalnej, metod pracy w zróżnicowanej pod względem potrzeb edukacyjnych klasie, planowania rozwoju szkoły, współpracy placówek ogólnodostępnych i specjalnych oraz zarządzania i finansowania sprzyjającego edukacji włączającej.

 

Konferencja adresowana była do nauczycieli, specjalistów, dyrektorów przedszkoli, szkół i ośrodków specjalnych oraz poradni psychologiczno-pedagogicznych, nauczycieli konsultantów placówek doskonalenia nauczycieli, pracowników nadzoru pedagogicznego i organów prowadzących jednostki systemu oświaty, a także pracowników uczelni wyższych, które kształcą nauczycieli. […]

 

 

Cały komunikat „Edukacja włączająca – od założeń do praktyki”    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

 

Komentarz redakcji:

 

Ciekawe, że do dziś, do godzin wieczornych, na stronie współorganizatora – Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji – nie ma nawet wzmianki o tej konferencji. [Zobacz – TUTAJ]

 

 

Natomiast 28 października (na dwa dni przed konferencją!) zamieszczono taki komunikat:

 

Zapraszamy na konferencję inaugurującą  rozpoczęcie II fazy projektu pt. “Wspieranie podnoszenia jakości edukacji włączającej w Polsce”, realizowanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej we współpracy z Europejską Agencją do spraw Specjalnych Potrzeb i Edukacji Włączającej w ramach Programu Wsparcia Reform Strukturalnych Komisji Europejskiej. […]

Konferencja odbędzie się 30 października 2019, w Warszawie.

Miejsce: Hotel Mercure Warszawa Centrum, ul. Złota 48/54, 00-120 Warszawa

Więcej informacji oraz formularz rejestracyjny znajdą Państwo na stronie konferencji. *

 

Źródło: www.frse.org.pl

 

 

*Niestety – było to wprowadzenie czytelników w błąd – nic tam więcej nie ma, także brak programu. Zobaczcie sami – TUTAJ

 

Czytaj dalej »



Foto: Max Zieliński / Greenpeace Polska [www.krytykapolityczna.pl]

 

 

Na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono dziś tekst, zatytułowany „Młodzież wyraża swój wspólny interes: chce przeżyć”. Jest to zapis rozmowy Magdy Majewskiej – redaktorki „Krytyki Politycznej” z Edwinem Bendykiem – publicystą działu naukowego tygodnika „Polityka”. Poniżej zamieszczamy fragmenty tego wywiadu i link do pełnej wersji:

 

[…]

 

Magda Majewska: Tuż przed wyborami PiS podpisał się pod trzema z pięciu postulatów Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Wśród nich znalazł się ten o prowadzeniu polityki „zgodnie ze stanowiskiem naukowców”. Czy sprawa kryzysu klimatycznego stała się tak istotna, że nawet tak mało postępowa partia nie mogła się do niego nie odnieść? A może to tylko pusty przedwyborczy gest?

 

Edwin Bendyk: Ewidentnie politycy liczą się już z faktem, że ruch klimatyczny nie wygasa. Po pierwszym spektakularnym wzmożeniu 15 marca, kiedy protesty odbyły się w kilkudziesięciu miastach w całej Polsce, mogło się jeszcze wydawać, że to jedynie flash mob, że zaraz przyjdą matury, wakacje i te dzieciaki się rozejdą.

 

 

Ale wróciły.

 

Tak, po wakacjach pojawiły się znowu, z jeszcze większą siłą. Przez ten czas ci młodzi ludzie rozwijali kompetencje w zakresie koordynacji i pracy z mediami. Dzięki temu przygotowanie do protestów 20 września było już bardzo profesjonalne. To była lekcja odrobiona wzorowo przez ludzi, którzy wiedzą, jak się buduje poparcie. Przecież zanim poszli do polityków z postulatami, wysłali do nich list otwarty, który nagłośnili, korzystając z poparcia mediów.

 

 

A potem był 20 września, protesty klimatyczne w 70 miastach w Polsce i 6 milionów ludzi na całym świecie.

 

To wszystko pokazuje, że z tym ruchem trzeba się liczyć – z tego prostego względu, że powód jego powstania nie wygaśnie. Tu nie da się przyjąć odpowiedniej ustawy i zamknąć tematu. Mierzymy się z wyzwaniem, które wymaga zupełnie innego podejścia, a z tym mają problem wszyscy, poczynając od skrajnej prawicy, która reaguje w sposób aberracyjny. Nie potrafi się do problemu odnieść, więc odpowiada hejtem i szuka wyjaśnień w teoriach spiskowych.

 

 

Kto na przykład?

Tygodnik „Do Rzeczy”, który pisze o tym, „jak ekolodzy grają dziećmi”, czy nieżyjący profesor Szyszko, który mówił, że taka akcja jest podejrzana i że powinny się nią zająć MEN i organy ścigania. Widać jakiś lęk przed tym ruchem, bo politycy nie rozumieją, skąd się wziął. Przecież w Polsce młodzież w wieku 16–17 lat nie powinna umieć się w ten sposób zachowywać, bo gdzie się miała tego nauczyć?

 

Ale jest też inny powód, który nie pozwolił zbagatelizować postulatów MSK: te dzieci mają rodziców i dziadków, nauczycieli – a to są wyborcy, i to już się liczy politycznie.

 

Czytaj dalej »



Gazeta Prawna” poinformował dziś w artykule „Kuratoria oświaty: Protest włoski bez wpływu na pracę szkół” na podstawie informacji z kuratoriów oświaty: w Katowicach, Warszawie, Szczecinie, Rzeszowie i Krakowie, że urzędy te nie są w posiadaniu informacji o zakłóceniu pracy szkół w wyniku tzw. protestu włoskiego. Oto fragmenty tego artykułu, zawierające cytaty z cytowanymi tam wypowiedziami kuratoryjnych rzeczników prasowych:

 

Foto: www.us.edu.pl

 

Anna Kij – rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Katowicach

 

 

[…] Rzecznik prasowa Kuratorium Oświaty w Katowicach Anna Kij poinformowała PAP, że proces dydaktyczny i wychowawczy w szkołach województwa śląskiego odbywa się normalnie.Nie ma też informacji o nieorganizowaniu wycieczek. Wpływają zawiadomienia o wycieczkach zagranicznych. Organizowane są też konkursy.” Dodała, że szkoły, jak co roku, proszą kuratorium o zamieszczanie na stronie internetowej informacji o organizowanych przez nie konkursach plastycznych czy muzycznych. „Nie jest to typowa działalność dydaktyczna, a wiele szkół w dalszym ciągu to robi. Nie zauważamy pod tym względem żadnych zmian w stosunku do lat poprzednich.

 

Natomiast rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Warszawie Andrzej Kulmatycki powiedział:

 

Nie mamy żadnych sygnałów, które by wskazywały, że zapowiadany tzw. protest włoski wpływa negatywnie na pracę szkół, że nastąpiła gdziekolwiek jakaś dezorganizacja pracy szkoły

 

Podobne informacje z kuratoriów oświaty w Szczecinie i w Rzeszowie otrzymała Polska Agencja Prasowa.

 

[…] Z kolei rzecznik prasowa Kuratorium Oświaty w Krakowie Jolanta Michalska napisała, że „nie są znane przypadki w Małopolsce, gdzie byłby realizowany zapowiadany przez ZNP strajk włoski. Do Kuratorium Oświaty w Krakowie nie wpłynęły żadne informacje na temat strajku. Jeżeli je otrzymamy, kuratorium oświaty będzie mogło się do nich odnieść” – poinformowała. […]

 

 

Cały artykuł „Kuratoria oświaty: Protest włoski bez wpływu na pracę szkół”    –    TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl



 

W niedziele, 27 października, portal EDUNEWS.PL zamieścił obszerną relację redaktora naczelnego tego portalu – Marcina Polaka z zakończonej właśnie, dwudniowej Konferencji Kreatywnej Edukacji. Tekst ten, zatytułowany „Edukacja? Wszystko w naszych rękach!”, postanowiliśmy upowszechnić także na naszej stronie, gdyż może on wszystkim, którzy nie uczestniczyli w tym wydarzeniu – choć w takiej formie – przekazać idee, których promowanie było celem owej konferencji.

 

Poniżej zamieściliśmy obszerne, ale jednak fragmenty tej relacji, odsyłając linkiem do pełnej jej wersji:

 

W szkołach różnego typu, w całej Polsce, dzieją się autonomiczne i oddolne działania, które prowadzą do zmian sposobów uczenia się / nauczania. O tym, jak (powoli) zmieniają się szkoły, rozmawialiśmy w Warszawie podczas Konferencji Kreatywnej Edukacji. Byłoby świetnie, żeby coraz więcej dyrektorów i nauczycieli (o ministrach i uczestnikach nie wspominając) korzystało z tych doświadczeń i próbowało powielać, „podkradać” dobre pomysły i rzeczywiście zmieniać szkolnictwo. Dla dobra naszych dzieci. […]

 

Chciejmy zmieniać edukację

Mamy jako ludzie ukryte talenty i naszą rolą jest stworzenie warunków do ich ujawnienia i rozkwitu”mówił Ken Robinson, zwracając uwagę na to, że w sztywnym systemie edukacyjnym nie ma sensu szczegółowo planować i organizować wszystkiego uczniom. „Jeśli spojrzymy na swoje życie – czy faktycznie planowaliśmy dojść do tego miejsca, w którym się znajdujemy? Trudno przewidzieć co się wydarzy. Podążamy często w niespodziewanych kierunkach. Trafiamy w inne miejsca. (…) Ludzie są niepowtarzalni. Nasze dzieci są inne od nas. Każde z żyć to odrębny proces i to powinno wpływać na nasze myślenie o edukacji.” […]

 

Ken Robinson skrytykował dość powszechne na świecie podejście rządów i polityków do systemów edukacji. „Edukacja jest procesem społecznym. Dużym błędem polityków i urzędników jest próba odpersonalizowania tego procesu. Poprzez testy, struktury i próby sprowadzenia edukacji do pomiarów. To wbrew istocie i logice edukacji. Ale możemy to zmienić.” – mówił. „Standaryzacja nie jest drogą do rozwoju systemu edukacji. Wśród polityków jest potworne niezrozumienie jak funkcjonuje edukacja i jak powinno na nią wpływać państwo.” [..

 

Współczesny świat zmienił się zbyt mocno, abyśmy pozostali przy starym systemie edukacji. Musimy wymyśleć na nowo szkoły – apelował Ken Robinson. Mamy do czynienia z czterema wyzwaniami:

 

1.Podstawa programowa – musimy ją dopasować do realiów. Mamy takie przypadki na świecie, że podstawa programowa rzeczywiście wspiera, a nie na papierze, wielowymiarowy rozwój talentów dzieci. Powinniśmy korzystać z dobrych pomysłów z innych krajów.

 

2.Pedagogika – w sercu edukacji jest relacja pomiędzy nauczycielem i uczniem. Trzeba czasem przyznać: „nie wiem, zastanówmy się razem nad tym”. „Nauczyciel nie musi znać odpowiedzi na wszystkie pytania, nie jest alfą i omegą. Wiemy tak naprawdę bardzo niewiele! Trzeba umieć to przyznać. Wielcy nauczyciele są także uczniami i odwrotnie wielcy uczniowie są także nauczycielami” – mówił Robinson.

 

3.Ocenianie – większość zasad oceniania opiera się na bardzo sztywnych koncepcjach. Często jest też źle rozumiane, zarówno formalne, jak i nieformalne. „Niestety uważamy, że testy i egzaminy są odpowiednią formą oceniania. W ocenianiu muszą być zrównoważone elementy opisowe (co uczeń potrafi, umie) i porównawcze (jak wypada na tle). Problem jeśli te drugie przeważają. Akademickie podejście do oceniania w szkole nie jest dobre. To potworny błąd” –podkreślał Robinson.

 

4.Kultura szkoły. Musimy budować społeczność uczniów, nauczycieli i rodziców. Opierać edukację na wartościach.

 

 

Potrzebujemy naprawdę wielkiej zmiany – musimy w końcu przejść od industrialnego modelu edukacji do modelu opartego na rozwoju talentów i kultury osobistej.” – mówił Robinson. Mamy trzy opcje:

 

1.zmienić system taki jaki jest teraz – poprzez zmiany oddolne. Jeśli nauczyciel zmieni coś, zmienia się system. Tak samo dyrektor – małe zmiany mogą mieć wielkie konsekwencje

 

2.można wyjść z systemu – tworzyć własne szkoły łącząc się z ludźmi, którzy myślą podobnie. Tu dobrym przykładem są szkoły demokratyczne, alternatywne, kreatywne.

 

3.Możemy wymyśleć system od nowa – na przykład założyć swoją szkołę.

 

 

 

To od nas zależy, jaka będzie szkoła

Zmiana w szkole zależy od nas. Jestem dowodem na to, że w każdej szkole możemy robić zmiany. Warto jest marzyć i zmieniać świat. Warto mówić o swoich marzeniach.” – mówiła Ewa Radanowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej w Radowie Małym.

 

Czytaj dalej »



Portal Samorządowy” opublikował dziś zapis rozmowy z wiceministrem edukacji Maciejem Kopciem, zatytułowany „Rząd gwarantuje 6-proc. podwyżkę dla nauczycieli w 2020 roku, reszta jest kwestią negocjacji”.

 

Oto początkowy fragment tego materiału, poprzedzający treść wywiadu (podkreślenia i pogubienia tekstu – redakcja OE):

 

Foto: screen ze strony www.portalsamorzadowy.pl

 

Maciej Kopeć – sekretarz stanu w MEN

 

 

Rząd* nie wycofa się z 6-proc. podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli w 2020 roku, ale nie mogę obiecać niczego więcejmówił Maciej Kopeć, sekretarz stanu w MEN, podczas obrad zespołu problemowego RDS ds. usług publicznych, który zajmował się płacami nauczycieli w 2020 r. Zapowiedział jednocześnie, że ta podwyżka na pewno nie pojawi się w styczniu, a raczej we wrześniu.

 

Z rozmowy PortalSamorzadowy.pl z ministrem Kopciem można wywnioskować, że nowy rząd raczej nie będzie chciał przystać na propozycje płacowe związkowców, bo te wygenerują olbrzymie koszty dla budżetu. Nie zmienia to jednak faktu, że rząd jest gotowy do rozmów na temat zmian w systemie wynagradzania nauczycieli. […]

 

 

Rozmowa z ministrem Maciejem Kopciem na tle spotkania w ramach zespołu problemowego RDS w sprawie wysokości nauczycielskich wynagrodzeń w 2020 roku – czytaj   –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 

 

*Tylko nie wiadomo który rząd miał na myśli pan sekretarz stanu: ten, w którym aktualnie jest on wiceministrem, czy ten, który będzie rządził Polską w 2020 roku?



Wczoraj na portalu „Superbelfrzy RP” zamieszczono artykuł „Zmiana w szkole”, autorstwa Ewy Przybysz-Gardyzy – nauczycielki języka angielskiego i edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Stojadłach k. Mińska Mazowieckiego, pasjonatki nowych technologii, autorki bloga „Dla nauczycieli”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

Foto: www.etwinning.pl

 

Ewa Przybysz-Gardyza

 

Często spotykam się z pasjonatami nauczania, czy to na konferencjach, czy na spotkaniach grup mastermind. Są to ludzie, “którym się chce”. Zdecydowana większość z nich jednak narzeka na brak współpracy i zrozumienia w swoich szkołach.

 

W większości szkół w Polsce jest kilkoro nauczycieli aktywnych, ciągle się uczących, sięgających po nowe metody pracy, nowoczesne technologie, realizujących ciekawe projekty. Narzekają oni jednak na resztę grona pedagogicznego, która nie dość, że pracuje przestarzałymi metodami, to jeszcze często patrzy na tych aktywnych z niechęcią, czasami z zawiścią. Niejednokrotnie to dyrektor blokuje aktywność, samemu bojąc się zmian.

Co nam pozostaje w takiej sytuacji? Czy nic nie da się zrobić, bo, cytując wypowiedzi nauczycieli, “system edukacji jest sztywny”, bo “szkoły są niedofinansowane, a dyrektorom brak możliwości motywowania pracowników”? Zawsze jest jakiś wybór. W tym przypadku możemy zostawić wszystko, jak jest i dalej narzekać. Ale możemy też próbować małymi krokami zmieniać sytuację nawet, jeśli nie sprzyja nam dyrekcja.

 

Co może zrobić nauczyciel, aby zachęcić swoich kolegów i koleżanki

do zmiany metod pracy?

 

Poniżej kilka przykładów działań oddolnych.

 

Czytaj dalej »



 

To dzięki „Serwisowi Samorządowemu PAP” dowiedzieliśmy się, że w MEN powstał projekt rozporządzenia w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2020 i że trafił on już do uzgodnień międzyresortowych i opiniowania przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego. Oto fragmenty informacji Tak ma wyglądać podział subwencji oświatowej w 2020 r.”, jaka została tam dziś zamieszczona:

 

[…] W przyszłym roku kwota subwencji przypadająca na jednego ucznia przeliczeniowego ma wynosić 5986 zł. Wysokość subwencji oświatowej, która trafi do JST, uzależniona jest od liczby uczniów przemnożonych przez określane przez MEN wagi i wskaźniki (m.in. z uwzględnieniem stopnia awansu zawodowego nauczycieli). W tym roku resort edukacji wprowadził lub zmodyfikował kilkanaście z nich. […]

 

Utrzymano zasadę zastosowaną w 2019 r., tj. połączenie wskaźnika zamożności ustalanego na podstawie dochodów podatkowych i wskaźnika określającego wielkość szkoły dla dzieci i młodzieży (limit 18 uczniów średnio na klasę szkoły podstawowej, liceum ogólnokształcącego, technikum i BS I).

 

Ustalono wartości wagi w taki sposób, aby kwota dodatkowej subwencji na ucznia wynosiła trzykrotność kwoty przewidzianej z tego tytułu w roku 2019” – wyjaśnia MEN.

 

[…] Przy podziale subwencji uwzględnione ma być też finansowanie świadczenia dla nauczycieli stażystów „na start”. W tym przypadku również wprowadzono analogiczne rozwiązanie jak w ostatnich miesiącach 2019 r.

 

Aby poziom finansowania nauczyciela stażysty był taki sam jak w 2019 r., wprowadzono wagę dla nauczycieli stażystów zatrudnionych w przedszkolach, szkołach i placówkach, dla których organem prowadzącym są jednostki samorządu terytorialnego o wartości 0,21”

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/marzena.zylinska

 

Sala konferencyjna Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku podczas wykładu dr Marzeny Żylińskiej na XXV Konferencji Programowej Społecznego Towarzystwa Oświatowego.

 

 

Jarosław Pytlak zamieścił w sobotę na swym blogu „Wokół Szkoły”, w drugim dniu odbywającej się w Gdańsku trzydniowej XXV Konferencji Programowej Społecznego Towarzystwa Oświatowego, kolejny tekst o prowokacyjnym tytule: „Czy można (i warto) pracować coraz więcej?” . Tradycyjnie – zamieszczamy poniżej fragmenty tego postu i link do pełnej jego wersji. Pogrubienie i podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE. Przy okazji – poczytajcie komentarze pod tekstem niejakiego Xawera – zaskakujące. Zaskakujące niezrozumieniem istoty sprawy:

 

Doroczne spotkanie dyrektorów szkół i prezesów kół Społecznego Towarzystwa Oświatowego, tym razem w Gdańsku. Bardzo interesujące, bo organizatorzy świetnie dobrali wykładowców (Marzena Żylińska, Jan Wróbel), a zwieńczyli to wisienką na torcie w postaci udziału obojga w panelu dyskusyjnym, w którym dodatkowo mieliśmy okazję posłuchać m.in. profesorów: Marii Mendel i Tomasza Szkudlarka, oraz wieloletniej prezes i wiceprezes Zarządu Głównego STO Anny Okońskiej-Walkowicz. Lejtmotywem całości było pytanie „Oczywistość czy herezja?”, odniesione do obecnej kondycji polskiej szkoły i postulowanych zmian w jej sposobie funkcjonowania. Rzecz cały czas żywa w obliczu gonitwy emocji i myśli dotyczących szkolnictwa, buzujących zarówno w skali całego społeczeństwa, jak najbliższego mojemu sercu środowisku STO.

 

Nie miejsce tutaj i nie moja rola, by relacjonować treść wykładów i wypowiedzi dyskutantów. Pragnę natomiast podzielić się myślami, które przyszły mi w tym czasie do głowy, cały czas bowiem szukam możliwie prostego wyjaśnienia sytuacji, w której tyle jest dobrych pomysłów na zmiany w edukacji, a rzeczywistość skrzeczy, może nawet coraz bardziej. […]

 

W wykładzie inauguracyjnym pani Żylińska postawiła pytanie dlaczego, choć świat się bardzo zmienia, szkoła wciąż pozostaje taka jak przed wielu laty? Osobiście nie bardzo zgadzam się z tą tezą, bowiem uważam, że wiele cech różni dzisiejszą szkołę od tej, do której chodziłem; pod licznymi względami jest (jednak) lepiej, pod niektórymi – jak mi się wydaje – gorzej. Jednak pamiętam oglądane wielokrotnie w internecie sugestywne zestawienie fotografii dwóch izb szkolnych, sprzed lat kilkudziesięciu i współczesnej, ukazujące podobne rzędy ławek stojących karnie przed tablicą. Tak jest faktycznie, a sposób postawienia pytania podczas wykładu zdawał się sugerować, że jest w tym stanie rzeczy czyjaś wina. Możemy uznać, że społeczeństwa jako całości, ale ja jako nauczyciel odbieram je raczej jako zarzut, że sam godzę się na pracę w skostniałej instytucji, która wygląda i działa tak jak sto lat temu.

 

Czytaj dalej »



Piszę ten felieton w kilka godzin po dorocznej zmianie czasu – z letniego na zimowy. Spałem więc godzinę dłużej… Teoretycznie, bo moja psica Sendi usiłowała nakłonić mnie do wyjścia na poranny spacer o „wczorajszej” porze, czyli wg nowego czasu – już ok. godzinie szóstej! Należę do tej większości Polaków i Europejczyków, którzy opowiadają się za odejściem od tego systemu i przyjęcia na stałe jednego sposobu określania czasu.

 

I tylko nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego większość z nich opowiada się za pozostawieniem na stałe czasu „letniego”. Widać już nie pamiętają, że naturalnym czasem, od milinów lat wyznaczającym w Europie dobowe rytmy funkcjonowania organizmów żywych, był czas, który dziś nazywany jest czasem zimowym. To czas letni jest wymysłem XX-wiecznych „mądrusiów”, którzy dzięki cofnięciu o godzinę wskazówek na zegarach okłamywali czas astronomiczny, zyskując oszczędność na energii elektrycznej – o godzinę później trzeba było włączać oświetlenie.

 

Kochani! Apeluje do Was – jeśli zastanowicie się nad konsekwencjami decyzji pozostawienia na zimę czasu letniego: że spowoduje to, iż w okolicach 20 grudnia słońce będzie wschodziło ok. godziny 8:45, (praktycznie dwie pierwsze lekcje w szkole przy sztucznym świetle!) – umocnijcie się w przekonaniu, że należy pozostawić czas zgodny z czasem astronomicznym, t.zn. że godzina 12-a będzie mniej więcej wtedy, gdy słońce jest najwyżej nad horyzontem, a wschód i zachód – symetrycznie, przed i po dwunastej. I starajcie się przekonać innych do pozostawienia czasu naturalnego, astronomicznego, czyli dziś określanego nazwą „zimowego” – już na zawsze….

 

x          x           x

 

A teraz przechodzę do głównego tematu tego felietonu, którym jest – wywołany zamieszczonym wczoraj wywiadem z Agnieszką Stein nauczanie domowe. Bo mam krańcowo odmienny od prezentowanego tam przez ową panią psycholog, propagatorkę „Rodzicielstwa Bliskości”, pogląd na temat nauczania dzieci przez rodziców w domach, a szczególnie – na poziomie licealnym.

 

Tylko pod jednym wypowiedzianym przez Agnieszką Stein zdaniem mogę podpisać się obiema rękami: „Mam wrażenie, że my przywiązujemy jakąś ogromną wagę do szkoły ponadpodstawowej, a moim zdaniem to, do której szkoły nasze dziecko pójdzie ma minimalne znaczenie.” Ale już nie mogę zaakceptować wniosku, który z tej prawdziwej generalnie tezy wyprowadziła rozmówczyni Elżbiety Manthey: „Jeśli ktoś jest wytrwały, bystry, lubi się uczyć i się rozwijać, potrafi budować relacje z ludźmi to szkoła nie jest mu do niczego potrzebna. Musi jedynie spełnić obowiązek edukacyjny, który państwo na niego nakłada.”

 

Nie prowadziłem badań naukowych nad losami absolwentów liceów, tych funkcjonujących w aureoli wybitnych (cokolwiek miałoby to oznaczać) i tych, jak to je określiła Stein – „piątego wyboru”. Jednak opierając się na wiedzy, zgromadzonej przez lata mojego funkcjonowania w obszarach edukacji, jestem gotów stwierdzić, że i te ostatnie mogą poszczycić się „znanymi” nazwiskami absolwentów, którzy osiągnęli w życiu sukces, z powodzeniem zrealizowali swoje życiowe plany.

 

Parafrazując stare powiedzenie, że „dobrego i karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie naprawi”, można by, posługując się słowami Agnieszki Stein, powiedzieć, iż uczniowi „jeśli jest wytrwały, bystry, lubi się uczyć i się rozwijać”, to i „słabe” liceum nie przeszkodzi w rozwoju, a jeśli ktoś nie ma tych wszystkich właściwości, to nawet najlepsza szkoła mu nie pomoże”.

 

Ale jednak z takim twierdzeniem także nie mogę się do końca zgodzić, bo musiałbym zaprzeczyć całej mojej pedagogicznej edukacji i doświadczeniom, dotyczącym wpływu zorganizowanego środowiska wychowawczego na rozwój osobowy człowieka. Z tego wniosek prosty: nawet uczeń nie posiadający wybitnych – jak to się kiedyś nazywało – „predyspozycji”, pod wpływem bodźców, których źródłem są nauczyciele wspierający, ale także koleżanki i koledzy z grupy „klasowej”, może osiągnąć więcej w swym rozwoju, niż gdyby był tego pozbawiony.

 

Czytaj dalej »