
Foto: AP/Associated Press/East News[www.wiadomosci.radiozet.pl]
„Gazeta Prawna”, artykułem Magdaleny Smyk pt. „Badania nad nauką zdalną: Zaległości mogą nie zostać przez uczniów nadrobione” wyszła poza nasze polskie edukacyjne podwórko i poinformowała jak z edukacją zdalną w czasie pandemii radzą sobie bogatsi od nas. Oto fragmenty tej publikacji:
Jak nigdy wcześniej temat organizacji edukacji zajmuje wszystkich, bo trudno przewidzieć, jak długo szkoły pozostaną zamknięte. W tej sytuacji pedagodzy i rodzice są zmuszeni, często ad hoc, sami organizować lekcje online.
Ten brak przygotowania państwa do prowadzenia nauczania zdalnego przekłada się na różnice w dostępie do nauki i jakość edukacji domowej. Badacze przekonują, że powstałe w ciągu kilku miesięcy zaległości mogą nie zostać już przez uczniów nadrobione.
Zespół Alison Andrews z Institute for Fiscal Studies zbadał, jak z perspektywy rodziców i dzieci wygląda zdalna edukacja w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że w zamożnych rodzinach uczniowie spędzają średnio 5,8 godziny dziennie na nauce, a ich koledzy z biedniejszych rodzin – 4,5 godziny. Wydaje się, że różnica jest niewielka. Ale w perspektywie trzech miesięcy zamknięcia szkół, to łącznie ponad dwa tygodnie (z sobotami i niedzielami), w których jedne dzieci się uczą, a drugie nie. A wystarczy zaledwie jedna godzina tygodniowo (!) dodatkowej nauki, jak przekonują badacze IFS, by różnice w umiejętnościach były znaczące. […]
Do podobnych wniosków doszedł Thijs Bol (Uniwersytet Amsterdamski), który badał zdalną naukę w Holandii. Ustalił, że zamożność gospodarstwa domowego w znaczący sposób przekładała się na dostęp do komputera czy innych urządzeń elektronicznych, które mogą służyć do nauki, a także na czas poświęcany przez rodziców na pomoc dzieciom. Nie bez znaczenia był też poziom wykształcenia rodziców: ci po studiach nie tylko częściej mieli poczucie, że są w stanie pomóc dzieciom, lecz także faktycznie znajdowali na edukację domową znacząco więcej czasu. W Danii analogiczne nierówności zaobserwowano dla częstotliwości wypożyczania online książek dla dzieci i młodzieży. […]
Trudne czasy wymagają trudnych i kosztownych decyzji – podejmując je, warto mieć na uwadze długofalowe koszty. Strach przed chorobą i skojarzenie jej rozprzestrzeniania się z dużymi skupiskami ludzi, jakimi są szkoły, są naturalne. Ale konsekwencje zamknięcia stacjonarnej edukacji mogą być poważniejsze, niż jesteśmy to sobie na dziś w stanie wyobrazić. Wiele państw jako priorytetowe traktuje niedopuszczenie do kolejnego edukacyjnego lockdownu. U naszych zachodnich sąsiadów mimo działających szkół udaje się utrzymać pandemię pod kontrolą. Jednak Niemcy wdrożyli wiele szczegółowych procedur sanitarnych, ograniczyli biurokrację, przygotowali się do pandemicznej jesieni i zimy w szkole – i trzymają się narzuconego reżimu. Bo o to, żeby edukacja była naprawdę powszechna i równa, zadbać musimy my wszyscy.
Cały artykuł „Badania nad nauką zdalną: Zaległości mogą nie zostać przez uczniów nadrobione” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Dziś kontynuujemy temat, zasygnalizowany wczoraj w materiale „W łódzkich szkołach jedni „pod choinkę” dostaną podwyżki, drudzy – wypowiedzenia”. Tym razem źródłem kolejnych informacji jest strona Radia Łódź:
Wiceprezydent Łodzi Małgorzata Moskwa-Wodnicka w rozmowie z redaktorem Tomaszem Lasotą w Radiu Łódź
Pracownicy niepedagogiczni będą zwalniani?
W Łodzi władze miasta chcą zredukować w szkołach etaty pracowników niepedagogicznych. Chodzi o woźnych, sprzątaczki czy sekretarki, którzy nabyli już uprawnienia emerytalne
Wydział Edukacji prowadzi w tej sprawie rozmowy z dyrektorami – przyznaje wiceprezydent Łodzi Małgorzata Moskwa-Wodnicka. – Rozmawiamy na razie z dyrektorami, czy jest możliwość, żeby pracownik który nabył już takie uprawnienia, mógł zakończyć współpracę z placówką edukacyjną. Mamy cały czas na uwadze sytuację, jeśli chodzi o Covid19 i chcemy chronić inne miejsca pracy – podkreśla Moskwa-Wodnicka.
Tymczasem związki zawodowe przypominają, że po to poszły na ustępstwa w negocjowanym ponad pół roku temu Ponadzakładowym Układzie Zbiorowym Pracy*, żeby zwolnień nie było – mówi Roman Laskowski z sekcji Oświaty i Wychowania łódzkiej Solidarności. – O 10 procent mniej wyniesie premia, płacona pracownikom obsługi administracji. Ustąpiliśmy wtedy w zrozumieniu, że nie będziemy musieli zwalniać pracowników – przypomina Roman Laskowski.
–Można rozważać kwestie tych pracowników, którzy nabyli już uprawnienia emerytalne, ale na spokojnie, w cyklu zmian roku szkolnego. A nie teraz, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. To nie jest dobry czas na takie ruchy – dodaje Marek Ćwiek ze Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Na razie miasto nie informuje o planowanej skali zwolnień. Według informacji Gazety Wyborczej, w wybranych szkołach może to być od jednego do pięciu pracowników.
Źródło: www.radiolodz.pl
* Oto szersza informacja na temat zakończonych negocjacji w sprawie Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy, zaczrepnięta z fanpage Zarządu Okręgu Łodzkiego ZNP:
POROZUMIENIE PODPISANE
Jako że zbliża się nieuchronnie okres semestralnej klasyfikacji – dziś proponujemy lekturę artykułu Danuty Sterny – „Jak oceniać w czasie procesu zdalnego nauczania?”. Poniżej zamieszczamy tylko jego początek i tytuły kolejnych fragmentów – odsyłając do pełnej wersji na stronie CEO:
Rysunek: Danuta Sterna
Artykuł jest poświęcony ocenianiu w czasie procesu nauczania.Ocenianiu sumującemu w postaci stopni poświęcę inny wpis. W sytuacji, w której się znaleźliśmy, problem oceniania jest bardzo widoczny i wart przemyślenia. Ocenianie pomaga uczniom się uczyć, a więc powinnobyć obecne również wnauczaniu zdalnym.
W jaki sposób pomaga się uczyć?
-Jeśli dostarcza uczniowi informacji zwrotnej o jego pracy – o tym,co uczeń robi dobrze oraz co i jak powinien poprawić.
-Druga korzyść z oceniania, to pozyskanie przez nauczyciela informacji od uczniów, czego i w jakim stopniu uczniowie się nauczyli. Dzięki tej informacji nauczyciel może dostosować swoje nauczanie do ich potrzeb i osiągnięć .
Te dwie funkcje oceniania stanowią sedno oceniania kształtującego, które moim zdaniem jest bardzo wskazane podczas nauczania zdalnego.
W dalszej części artykułu Autorka omawia takie problemy i sposoby zdalnego oceniania:
Zacznijmy od informacji zwrotnej do pracy ucznia
O informacji zwrotnej płynącej od uczniów do nauczyciela
Część I
-Zadanie i komentarz nauczyciela
-Zadanie i ocena koleżeńska lub samoocena
-Test sprawdzający
-Sprawności
-Krótka rozmowa
-Refleksja. Zdania podsumowujące
-Światła drogowe
-Miniprojekt
-Dwie gwiazdy jedno życzenie
Część II.
-Pytania w parach
-Kolaż
-Mapa myśli
-Keszeń, walizka i kosz
-3-2-1
-Kostka
-Opinia o lekcji
-Cytat
Swój artykuł Autorka zakończyła taką rekomendacją tekstu ( w j. angielskim):
Polecam wpis na portalu Wasabi:- TUTAJ
Cały artykuł Danuty Sterny „Jak oceniać w czasie procesu zdalnego nauczania?” – TUTAJ
Źródło: www.blog.ceo.org.pl
18 listopada zachęcaliśmy Nauczycielki i Nauczycieli – naszych Czytelników – do wzięcia udziału w badaniu sondażowym na temat warunków zdalnej pracy, jakie zainicjował Związek Nauczycielstwa Polskiego. Dziś podajemy pierwsze, syntetyczne wyniki twego badania nauczycielskiej opinii na ten temat:
W badaniu ankietowym wzięło udział 8.107 nauczycieli. Odpowiedzi respondentów pokazują niepokojące fakty:
1.73% nauczycieli pracuje na własnym sprzęcie;
2.31% nauczycieli nie uczestniczyło w szkoleniach w zakresie zdalnego nauczania;
3.85% nauczycieli poświęca na pracę zdalną powyżej 40 godzin w tygodniu;
4.prawie 43% respondentów zwraca uwagę, że dyrektorzy szkół nie skorzystali z możliwości skrócenia zajęć do 30 minut. Bez wątpienia fakt ten wpływa na zachwianie równowagi ilości czasu spędzanego przez ucznia przy komputerze.
Wyniki ankiety świadczą o braku systemowych rozwiązań ze strony Ministerstwa Edukacji i Nauki w zakresie nauczania zdalnego.
Źródło: www.znp.edu.pl
Foto: www.bip.uml.lodz.pl
Na portalu „Łódź Nasze Miasto” „bije” w oczy, napisany wytłuszczoną czcionką, lead:
W łódzkich szkołach szykują się przedświąteczne zwolnienia pracowników tzw. niepedagogicznych – czyli obsługi (to m.in. sprzątaczki) oraz administracji (np. księgowe).
A pod nim takie rozwinięcie zasygnalizowanego tematu:
[…] W tym tygodniu szefowie szkół są wzywani do Wydziału Edukacji UMŁ i zaznajamiani z decyzją o cięciach. Ponadto w środę (25 listopada) jedna z dzielnicowych struktur oświatowej „Solidarności” (Widzew/Górna) rozesłała do swoich członków alarmującą wiadomość:„dyrektorzy dostali polecenie jak najszybszego zwolnienia co najmniej 2 ludzi z obsługi i administracji”.
[…] Wobec takich informacji zadaliśmy pytania UMŁ (o powody i skalę zwolnień). Odpowiedzi udzielił w środę Piotr Szymański, pełniący obowiązki wicedyrektora Wydziału Edukacji. Publikujemy ją poniżej w całości:
„W związku z kryzysem wywołanym epidemią covid 19 wszystkie działania związane z łódzką oświatą służą utrzymaniu zatrudnienia pracowników, którzy nie nabyli jeszcze praw do świadczeń emerytalnych. Planowane zmniejszenie zatrudnienia pracowników z prawem do świadczeń emerytalnych jest spowodowane m. in. zbyt małą (o ok. 700 mln zł) subwencją oświatową z Ministerstwa Edukacji. Jednocześnie rząd zobowiązał samorządy do wypłaty podwyżek nauczycielom nie przekazując na ten cel żadnych środków. Jednak mimo to, kryzysu i spadku dochodów samorządów oraz podwyższeniu kosztów zabezpieczenia placówek oświatowych w związku z epidemią covid 19 zmniejszenie zatrudnienia obejmie tylko część z pracowników administracyjnych i obsługi łódzkich jednostek oświatowych, którzy nabyli już prawo do świadczeń emerytalnych.”
Zwolnienia tylko emerytów – czy emeryci w pierwszej kolejności?
Jeden z dyrektorów szkoły, który jest już po rozmowie o cięciach – gdy przedstawiliśmy mu odpowiedź z Wydziału Edukacji – dopatrzył się w niej, jego zdaniem, nieścisłości. Dyrektor ten twierdzi, że usłyszał o zwalnianiu emerytów, ale „w pierwszej kolejności”. Poza tym wskazuje na dość nietrafiony czas wręczania wypowiedzeń – przed Bożym Narodzeniem – oraz na niebezpieczeństwo podziału w łódzkiej oświacie. Otóż podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Łodzi jej członkowie przegłosowali podwyżki miejskich dodatków dla nauczycieli… […]
Cały artykuł Macieja Kałacha „Zwolenia w łódzkich szkołach. Kto dostanie taki „prezent” na Boże Narodzenie od Urzędu Miasta Łodzi? – TUTAJ
Źródło: www. lodz.naszemiasto.pl
Czytaj także:
„Dziennik Łódzki” (18 listopada): Bieda w łódzkiej oświacie – najbardziej wstydliwe dla Łodzi projekty budżetu obywatelskiego 2020/2021. W przedszkolu zarywa się podłoga, a wiatr zrywa okładzinę – TUTAJ
Dawno nie zapraszaliśmy na stronę bloga Jarosława Blocha. Dziś nie możemy nie zaproponować lektury najnowszego posta, zatytułowanego „Feryjna bomba atomowa”. Oto jego fragmenty i link do strony z jego pełną wersją:
Zapowiedź zmiany terminu ferii był dla wszystkich zaskakująca. Jakby bomba wybuchła. Najpierw wszyscy oniemieli, po czym zaczęto liczyć straty, zastanawiać się czy to ma sens. Jednym pomysł się podoba, innym nie. Zawsze tak jest. W ocenie tego ruchu trzeba pamiętać o tym, że żyjemy w szczególnych czasach, naznaczonych epidemią. To trzeba brać pod uwagę. Od wiosny nic nie jest normalne. Ale mało kto mówi o tym, że sens takiej decyzji będzie związany z kilkoma innymi postanowieniami rządu, o czym na razie cicho. Poza apelami nie ma konkretnych decyzji, lecz Polacy nie stosują się zwykle do apeli.
Rozumiem, że rząd zrobił to by zdusić pandemię. Ale nie zdusi jej jeśli przed świętami otworzy galerie, nie widziałem bowiem sklepu (poza moim małym osiedlowym) w którym ktoś liczył ile osób jest w środku. Będzie chaos i wzrost zakażeń. Ale szkół, kin i siłowni otworzyć nie wolno. Sens długiego wolnego byłby zrozumiały, gdyby przy okazji świąt i ferii ogłoszono lockdown. Siedzimy w domu – pandemia wygasa. Bez zatrzymania ludzi na ten czas w domach, ferie na początku stycznia, w tym samym terminie dla całego kraju, po prostu nie mają sensu. Oprócz tego że ludzie stracą. Tak więc skoro rząd powiedział A, a nie powie B, całe zamieszanie jest niepotrzebne.
Jeśli nie zabronią wyjazdów na ferie (nie tylko organizowanych), to ludzie pojadą. Dlatego apele nie mają żadnego sensu, ludzie ruszą na wypoczynek, bo mają dość siedzenia w domu. Z pewnego punktu widzenia nawet to rozumiem. Bardziej rozumiem niż decyzję o robieniu ferii w jednym terminie bez jednoczesnego lockdownu. Tyle że będzie tłoczno, jak za dawnych lat. Możemy więc mieć kolejną falę zachorowań, której sprawcą będzie… rząd i ferie. Jeśli pozwoli na wyjazdy. Gdy premier będzie tylko apelował i apelował, to ludzie pojadą i pandemia będzie przeciągała się w nieskończoność. Tej władzy kompletnie brak konsekwencji w działaniu. […]
Robienie ferii w jednym terminie nie ma żadnego sensu edukacyjnego, zburzy co najwyżej kalendarz roku szkolnego. Ma sens tylko gdy ogłoszą lockdown. Przedłużanie pandemii to przedłużanie edukacyjnej ściemy jaką jest nauczanie zdalne, które nie jest dla wszystkich, bo nie każdy potrafi się w nim odnaleźć i nie każdy jest uczciwy na tyle, by czerpać z niego pożytek. Każdy dodatkowy zdalny tydzień to tworzenie straconego pod względem edukacyjnym pokolenia. Luzowanie wymagań na egzaminach to likwidacja skutków, a nie przyczyn. Już pisałem, że nauka zdalna wprowadzona na miesiąc, to dobry pomysł. Kontynuowanie jej przez kilka miesięcy to porażka.
Dziś (25 listopada) „Gazeta Prawna” zamieściła obszerny artykuł Artura Radwana, zatytułowany „Świetlice dzielą rodziców i szkoły”. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
Dyrektorzy domagają się otwarcia świetlic dla dzieci innych rodziców pracujących, a nie tylko tych walczących z COVID-19. Chcą też ujednolicenia wytycznych dotyczących działania zerówek szkolnych.
Zgodnie z rządowymi zapowiedziami zdalne nauczanie będzie trwało przez kolejne trzy tygodnie, aż do świąt Bożego Narodzenia. Tuż po nich, od 4 stycznia rozpoczną się dwutygodniowe zimowe ferie. Resort edukacji ma nadzieję, że po ich zakończeniu (17 stycznia) przynajmniej najmłodsze dzieci i uczniowie, którzy przystępują do egzaminów końcowych, wrócą do szkół. Do tego jednak czasu będą obowiązywać dotychczasowe zasady związane z nauką na odległość, a także opieką zdalną. Jej zapewnienie generuje dodatkowe problemy.* Dlatego dyrektorzy placówek oświatowych i związkowcy domagają się zmian w działaniu świetlic i przedszkoli.*[…]
–Apelujemy do resortu edukacji, aby zezwolił nam na przyjmowanie do świetlic również uczniów tych pracujących rodziców, którzy nie są np. policjantami, lekarzami czy pielęgniarkami walczącymi z pandemią. Upraszczając, chodzi o wszystkich pracujących opiekunów, którzy nie mogą przebywać z dziećmi w domu – mówi Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 i sekretarz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Zaznacza, że taka możliwość nie powinna dotyczyć tych pracowników, którzy korzystają z zasiłku opiekuńczego.
Podobnego zdania są inni dyrektorzy. […]
Robert Kamionowski, ekspert ds. prawa oświatowego, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office, małe zainteresowanie wśród rodziców, którym przysługuje prawo zostawienia dzieci na świetlicy, upatruje w tym, że w myśl przywołanych powyżej przepisów dyrektorzy nie mają formalnie możliwości zapewniania im obok opieki udziału w zdalnych lekcjach.
Screen z nagrania na You Tube [www.youtube.com]
Grzegorz Wierzchowski – jeszcze jako ŁKO – podczas programu „Rozmowy niedokończone” w TV „Trwam”
Choć osoby decydujące o tym które materiału zamieszczane w „Dzienniku Łódzkim” maja być udostępniane na jego oficjalnej stronie internetowej nie uznały za słuszne, aby zamieścić tam link do tego materiału w taki sposób, aby bez wnikliwych poszukiwań był od razu widoczny, my go wytropiliśmy i publikujemy jego obszerne fragmenty, gdyż jesteśmy przekonani, że informacje, które redaktor Maciej Kalach zawarł w artykule „Ordo Iuris wspiera byłego kuratora oświaty z Łodzi w procesie z edukatorkami seksualnymi. Grzegorz Wierzchowski kontra Fundacja Spunk” na pewno zainteresują naszych czytelników:
Grzegorz Wierzchowski, do końcówki sierpnia 2020 r. kurator oświaty w Łodzi, zyskał w swoim procesie przeciw edukatorkom seksualnym z Fundacji Spunk głośnego sojusznika. Byłego kuratora reprezentuje w sądzie przedstawiciel Ordo Iuris. […]
Grzegorz Wierzchowski w 2019 r. wezwał Fundację Spunk, aby zaprzestała posługiwania się rekomendacją kuratorium w prawie oferowanych przez nią warsztatów z edukacji seksualnej. Fundacja tego wezwania nie zrealizowała. W pisemnej odpowiedzi od Spunk ówczesny kurator mógł przeczytać o sobie m.in., iż doznał „ideologicznych paroksyzmów”. Fundacja ponadto zapowiedziała umieszczanie kolejnych pism od Grzegorza Wierzchowskiego na swojej stronie internetowej w zakładce: „trudności ideologiczno-intelektualne piastunów organów władzy państwowej”.
Informację o zaangażowaniu Ordo Iuris w pomoc prawną dla byłego kuratora, w związku z procesem z Fundacją Spunk, opublikowało w minionym tygodniu m.in. kilka portali katolickich. W poniedziałek (23 listopada) potwierdziliśmy ją u adw. Filipa Wołoszczaka, współpracownika Centrum Interwencji Procesowej Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Jak wygląda sprawa z jego perspektywy? […]
Ordo Iuris potwierdza zaangażowanie po stronie byłego kuratora z Łodzi. – Jestem pełnomocnikiem Grzegorza Wierzchowskiego w procesie toczącym się przed Sądem Okręgowym w Łodzi – poinformował w poniedziałek adw. Filip Wołoszczak.
Jak stwierdził adwokat, proces to następstwo pozwu o ochronę dóbr osobistych, skierowanego przez byłego kuratora wobec Fundacji Spunk. Obie strony, w czasie kadencji Grzegorza Wierzchowskiego, toczyły spór odnośnie posługiwania się przez fundację rekomendacją kuratorium dla prowadzenia przez Spunk zajęć z edukacji seksualnej w szkołach. Grzegorz Wierzchowski uważa, że Spunk nie miał do tego prawa. Natomiast fundacja: przeciwnie, wskazując, iż rekomendację wydał poprzednik Grzegorza Wierzchowskiego. Były kurator uznał za atak personalny odpowiedź Spunk na jego wezwanie do zaprzestania posługiwania się rekomendacją. […]
Fundacja Spunk. Czekamy z ciekawością na Ordo Iuris podczas rozpraw
[…] – Z ciekawością czekamy na rozprawę w udziałem nowego przedstawiciela byłego kuratora. Jego pozew jest bezpodstawny, więc pozostajemy dobrej myśli, co do decyzji sądu – uważa Anna Jurek, wiceprezeska Fundacji Spunk. – Podczas minionej rozprawy sąd skupiał się nie tylko na korespondencji z kuratorem, ale badał jej szerszy kontekst. np. kontroli, którą były kurator, bez zapowiedzenia, zlecił w szkole, w której prowadziłam zajęcia pozalekcyjne. […] Trudno jednak wykazać nam jakiekolwiek zaniedbania, bo dzieci i młodzież miały zgody rodziców na udział w zajęciach, a rada rodziców jednogłośnie zgodziła się na działania Fundacji na terenie szkoły – stwierdziła we wtorek (24 listopada) Anna Jurek, która działania kuratora uważa za „znamiona ideologicznej vendetty„.
Cały artykuł „Ordo Iuris wspiera byłego kuratora oświaty z Łodzi w procesie z edukatorkami seksualnymi. Grzegorz Wierzchowski kontra Fundacja Spunk” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
Foto: www.swidnica24.pl
Uczniowie szkół średnich na ulicznej manifestacji w Świdnicy
Na portalu „Prawo.pl” zamieszczono wczoraj artykuł Moniki Sewastianowicz, zatytułowany „Nastolatek ma prawo do pokojowego protestu”. Oto jego obszerne fragmenty:
Czternastolatek stanie przed sądem za udział w protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Wobec młodych ludzi konsekwencje próbują wyciągać też niektóre szkoły – mimo że takie działania są niezgodne z konwencją o prawach dziecka, która gwarantuje młodym ludziom prawo do wyrażania poglądów. […]
Łamanie Konstytucji i konwencji praw dziecka
–W mojej ocenie w związku z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mamy wiele przykładów łamania praw dzieci i to nie tylko w zakresie polskiej Konstytucji ale też Konwencji o Prawach Dziecka. Przecież nasze wolności, te dotyczące choćby możliwości wyrażania swoich poglądów czy opinii dotyczą też dzieci. Dziecko, nastolatek jest przecież obywatelem. Ma swoje prawa. W Konwencji o Prawach Dziecka jest wskazane prawo do wyrażania swoich poglądów – mówi radca prawny Aleksandra Ejsmont*.
Dodaje, że sytuacje kiedy dziecko nie popełniania czynu zabronionego*, nie dopuszcza się aktu wandalizmu, nie bierze udziału w bójce, nie jest agresywne, nie mogą skutkować wyciąganiem wobec niego konsekwencji. – Udział w pokojowym spacerze, z plakatem, który nikogo nie obraża nie jest taką podstawą. Więcej często w tych plakatach młodzi ludzie odwołują się np. do literatury i to klasycznej więc raczej powinno być to doceniane. Mamy do czynienia z wyrażaniem poglądów i to w bardzo inteligentny sposób. Sankcje, zawiadamianie sądów rodzinnych, uruchamiania aparatu związanego z postępowaniem wobec nieletnich jest łamaniem praw dziecka – mówi. […]
Dziecko ma prawo mieć poglądy
Tego samego zdania jest adwokat Joanna Parafianowicz, podkreśla – dziecku i nastolatkowi nie można zabronić manifestowania swoich poglądów, co oczywiście nie znaczy, że nie trzeba wziąć pod uwagę wieku i stopnia dojrzałości.
-Uważam, że dzieci nie mogą być izolowane od tego, co się dzieje w społeczeństwie, mają też prawo wyrażać swoje poglądy – tłumaczy. – Szkoła i nauczyciele nie mają podstaw, by wyciągać konsekwencje od uczniów, którzy na zdjęciu profilowym zamanifestowali swoje poparcie dla protestów, oczywiście jeżeli zrobili to z szacunkiem do innych i w stosownej formie – tłumaczy prawniczka. – Nauczyciel – jak wynika z ustawy – Prawo oświatowe, jest delegowany przez państwo nie tylko do wykonywania funkcji stricte dydaktycznych, ale ma obowiązek również rozwijać w uczniach postawy moralne i obywatelskie. Dziecko nie staje się świadomym obywatelem w sposób magiczny z chwilą osiągnięcia pełnoletności. Pewne postawy kształtuje się w nim w miarę rozwijającej się dojrzałości – podkreśla Joanna Parafianowicz. Dodaje, że ograniczanie dzieciom swobody wyrażania poglądów to naruszenie nie tylko prawa oświatowego, ale też Konstytucji i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. […]
Granica odpowiedzialności karnej – 17 lat
Dziś „Dziennik Łódzki” zamieścił materiał autorstwa Macieja Kałacha zatytułowany „Licea w Łodzi, które dają najwyższy przyrost wiedzy! Badanie EWD 2020. Listy LO z przedmiotów humanistycznych oraz ścisłych”.
Zanim przytoczymy kilka fragmentów tego artykułu – małe repetytorium na temat edukacyjnej wartości dodanej (EWD):
Metoda EWD to zestaw technik statystycznych pozwalających zmierzyć wkład szkoły w wyniki nauczania. By można ją zastosować, potrzebujemy wyników przynajmniej dwóch pomiarów osiągnięć szkolnych: na początku nauki w danej szkole i na jej zakończenie. Wskaźniki EWD należy traktować jako ważną informację zwrotną dla szkoły, wspierającą podejmowanie decyzji o kierunkach jej rozwoju. […] Metoda EWD to zestaw technik statystycznych pozwalających zmierzyć wkład szkoły w wyniki nauczania. By można ją zastosować, potrzebujemy wyników przynajmniej dwóch pomiarów osiągnięć szkolnych: na początku nauki w danej szkole i na jej zakończenie. Polski system egzaminacyjny dostarcza danych do wyliczania EWD dla gimnazjów (sprawdzian w klasie VI szkoły podstawowej jako miara na wejściu, egzamin gimnazjalny jako miara na wyjściu) oraz szkół maturalnych (egzamin gimnazjalny jako miara na wejściu, egzamin maturalny jako miara na wyjściu).
[Źródło:http://ewd.edu.pl/]
Oto fragmenty artykułu Macieja Kałacha:
[…] Licea ogólnokształcące w Łodzi, które dają najwyższy przyrost wiedzy, poznaliśmy za sprawą nowej edycji badania EWD. Dzięki niemu ułożyliśmy listę pięciu łódzkich LO w dwóch kategoriach: z przedmiotów humanistycznych oraz z przedmiotów matematyczno-przyrodniczych.
Łódzkie licea ogólnokształcące z najwyższym przyrostem wiedzy poznaliśmy we wtorek (24 listopada).Tego dnia zajrzeliśmy w nową edycję badania tzw. Edukacyjnej Wartości Dodanej (EWD), za lata 2018-2020.[…]
Upraszczając: ogólniak z wysoką EWD, ma większą szansę na wypełnienie głowy kandydata wiedzą – niezależnie od zawartości tej głowy na początku nauki w LO – niż liceum z niską EWD.
Edukacyjna Wartość Dodana dla ogólniaków jest obliczana na podstawie porównania wyników ze wszystkich polskich liceów.
Badacze wyliczają tzw. EWD trzyletnią. Zatem w najnowszym badaniu uwzględnili osiągnięcia maturzystów z liceów w latach 2018, 2019 i 2020.
Licea z Łodzi z najwyższą EWD. Jak je wybraliśmy?
EWD mierzy się w punktach. W ilustracjach do tego artykułu umieściliśmy wyniki LO z Łodzi, które uzyskały pięć najwyższych wartości EWD z przedmiotów humanistycznych, a następnie – najlepszą piątkę z przedmiotów matematyczno-przyrodniczych. […]
Wybierając LO do obu piątek wzięliśmy pod uwagę tylko licea miejskie oraz dwa akademickie. Czyli takie, do których może próbować dostać się każdy kandydat – bez względu na stan portfela rodziców (dlatego z góry odrzuciliśmy prywatne), światopogląd (katolickie) oraz szczególne zdolności: sportowe czy artystyczne (stąd np. nieuwzględnianie szkół muzycznych czy plastycznych).
Większość polskich LO ma EWD nie wyższą niż „5” i nie niższą niż „- 5”. Jeśli liceum mieści się poza tymi wartościami (w kategorii humanistycznej albo „ścisłej”), należy do przypadków wyjątkowych. W Łodzi aktualnie takie przypadki dotyczą przedmiotów matematyczno-przyrodniczych. Trzy z uwzględnionych przez nas LO mają „ścisłą” EWD wyższą niż „6”. […]
Cały artykuł „Licea w Łodzi, które dają najwyższy przyrost wiedzy! Badanie EWD 2020. Listy LO z przedmiotów humanistycznych oraz ścisłych”, w tym grafiki obrazujące (w dwu kategoriach) obszar wyników EWG, osiągniętych przez uczniów każdego z tych liceów – TUTAJ
x x x
Oto (w redakcyjnej wersji OE) „ranking” łódzkich liceów ogólnokształcących wg wyliczonych dla nich wskaźników EWG – w dwu kategoriach:
Według wskaźnika EWD w przedmiotach humanistycznych:
1.Publiczne Liceum Ogólnokształcące Uniwersytetu Łódzkiego – EWD: 3,3
2.II Liceum Ogólnokształcące – EWD: 1,6
3.Publiczne Liceum Ogólnokształcące Politechniki Łódzkiej – EWD: 1,4
4.XXVI Liceum Ogólnokształcące – EWD: 1,1
5.I Liceum Ogólnokształcące – EWD: 0,9
Wd,lug wskaźnika EWD w przedmiotach matematyczno-przyrodniczych:
1.I Liceum Ogólnokształcące – EWD: 6,8
2-3.Publiczne Liceum Ogólnokształcące Politechniki Łódzkiej – EWD: 6,3
3-3.XII Liceum Ogólnokształcące – EWD: 6,3
4.XXVI Liceum Ogólnokształcące – EWD: 4,2
5.XIII Liceum Ogólnokształcące – EWD: 3,9










