
Nie mogąc uczestniczyć w IX Kawiarence Metodycznej Budzących się Polonistów – informujemy o niej, czerpiąc materiały z fanpage „Budzących się Polonistów”:
Foto:www.facebook.com/groups/
W piątek 29 października gościłam na KAWIARENKOWYM SPOTKANIU w Zespole Szkół Gastronomicznych niezwykle silną, pełną entuzjazmu i pasji kobietę, Zofię Grudzińską.
Foto: www.facebook.com/groups
Ponad dwie godziny rozmów to stanowczo za mało, by poruszyć wszystkie ważkie tematy dla kwestii budowania edukacji demokratycznej i poznać punkt widzenia Gościa. Z zapałem dyskutowałyśmy o wciąż istotnych dla szkolnictwa problemach, a zatem m.in. o konieczności i sposobach odchodzenia od oceniania, o tak irytującym autorytaryzmie, potrzebie nawiązywania dialogu z uczniem, wpływie ucznia na kryteria sukcesu i wielu, wielu innych…
Oto graficzna rejestracja dyskutowanych problemów:
Foto: www.facebook.com/groups/
Zosiu, składam Ci serdeczny dank za czas, który nam poświęciłaś, za to, że chciało Ci się pokonać szmat drogi do Łodzi.*
Dziękuję też wspaniałym uczestniczkom spotkania, które przedłożyły je nad weekendowe popołudnie w domowych pieleszach.
A w tajemnicy napiszę, że już „knujemy” z Zofią kolejne spotkanie
Źródło: www.facebook.com/groups/
*Autorką przytoczonego tekstu jest twórczyni grupy „Budzących się Polonistów” – Aneta Jamiałkowska-Pabian, nauczycielka j. polskiego w Zespole Szkół Gastronomicznych w Łodzi.
Kontynuując opowieść z Eseju wspomnieniowego cz. V. 1. Cztery lata w III PMOW i rok w IKN ODN w Łodzi, która nosi tytuł „O mojej pracy resocjalizatora „trudnych” dziewcząt” – proponuję drugą zapowiedzianą część:
Kolejne lata działalności w TWP – o profilaktyce narkomanii i problemach dojrzewania
Aby „wejść w temat” muszę odwołać się do opowieści z eseju „O tym, że nie tylko dydaktyką i pracą naukową żyłem”, w którym opisałem początki mojej działalności w Towarzystwie Wiedzy Powszechnej. Tych którzy nie pamiętają opisanej tam historii odsyłam do specjalnie przygotowanego pliku z wybranym fragmentem opisanej tam historii – TUTAJ 1
W tym miejscu przypomnę jedynie, że wspominam tam nie tylko okoliczności zostania członkiem i prelegentem TWP, ale także o tym, jak to „koronnym” tematem moich prelekcji do uczniów w starszych klasach szkół podstawowych i w szkołach ponadpodstawowych stała się problematyka wychowania seksualnego. Ten fragment wspomnień podsumowałem zdaniem: „W okresie dwudziestu kilku lat mojej prelegenckiej aktywności takich spotkań z obszaru wychowania seksualnego odbyłem kilkaset…”
Jako że tamta opowieść kończyła się na roku 1983 przywołaniem faktu, iż „moja działalność w TWP została doceniona poprzez przyznanie mi w 1982 roku Srebrnej Odznaki Honorowej ‚Zasłużony Popularyzator Wiedzy TWP’”, teraz pociągnę ją dalej.
Muszę tu przypomnieć, że to zapotrzebowanie na osoby podejmujące się prowadzenia spotkań z młodzieżą na tematy problematyki seksuologicznej wzięło się stąd, że w 1973 roku Ministerstwo Oświaty i Wychowania wprowadziło do szkół nadobowiązkowy program „Przysposobienie do życia w rodzinie socjalistycznej”. Tylko od osoby prowadzącej zależał sposób przedstawienia tej ważnej dla młodych ludzi w okresie dojrzewania problematyki, a ów przymiotnik pełnił jedynie funkcje „alibi”, umożliwiającego prezentowanie uczniom polskich szkół tej tak ważnej w okresie dojrzewania problematyki.
Przez kolejne lata, także te w których pracowałem jako wychowawca w III PMOW na Drewnowskiej, także nie unikałem podejmowania się tej tematyki. Ale od wakacji 1983 roku, podczas których odbyłem dwutygodniowy staż w monarowskim ośrodku w Głoskowie [Zobacz TUTAJ] pojawił się drugi, równie ważny, a okresami nawet spychający wychowanie seksualne na drugi plan, temat. Była nim profilaktyka narkomanii – również bardzo często zamawiana przez szkoły w TWP.
Już od pierwszych miesięcy po przyjeździe z Głoskowa podjąłem bardzo intensywnie działania dla poszerzenia i ugruntowania mojej wiedzy o mechanizmach uzależnienia od narkotyków i o sposobach zapobiegania narkomanii w środowisku młodzieży. Pierwszym krokiem było sformalizowanie moich więzów z MONAR-em w ten sposób, że zostałem członkiem tego stowarzyszenia. Dzięki temu miałem ułatwiony dostęp do aktualnych materiałów o tym uzależnieniu i częsty kontakt z jego liderami – w tym i z Markiem Kotańskim.
Przy okazji opowiem, że kiedy podczas jednego z pobytów na zajęciach moich studiów podyplomowych na Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie wyrwałem się po południu w odwiedziny do Głoskowa, zastałem tam Kotańskiego z grupą najbliższych współpracowników, gorąco nad czymś debatujących. Gdy wszedłem do pokoju, po chwili gorących powitań, nagle Kotan wykrzyknął: „Z nieba nam spadłeś! Ty będziesz najlepszym kierownikiem w Rybienku!” Na moje pytanie: „O co chodzi, jakie Rybienko, jaki kierownik?” dowiedziałem się, że w eksperymentalnym ośrodku dla młodzieży w Rybienku koło Wyszkowa musieli nagle odwołać jego kierownika i właśnie od kilku godzin nie maja pomysłu kto powinien tą placówkę teraz poprowadzić. I Kotański, z typową dla siebie żywiołowością decyzji, już mnie prawie mianował tym kierownikiem, przekonując pozostałych o moich walorach i kompetencjach.
Wystarczyło abym wtedy powiedział „tak” – i moja biografia wyglądałaby od tamtego dnia zupełnie inaczej. Ja jednak podziękowałem za uznanie i zaufanie, ale odmówiłem, mówiąc, że mam już 42 lata, że mam w Łodzi rodzinę, mam syna trzynastolatka w podstawówce, że nie zostawię wszystkiego i nie przyjadę do Wyszkowa na nieznane, a już na pewno żony i syna tam nie przeprowadzę.
Nie powiem – od tamtego wieczora znacznie ochłodły moje z Kotańskim relacje…
Ale na tym źródle informacji o zjawisku narkomanii nie poprzestałem. Jeszcze w 1984 roku zostałem członkiem Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii i uczestniczyłem w kilku organizowanych przez to stowarzyszenie konferencjach. Nie zachowały się z tych wydarzeń żadne materiały, ale pamiętam, że na jednej z nich, która odbywała się w Pałacu Kultury i Nauki, zawarłem znajomość z jednym z liderów TZN (jego nazwisko także zatarło się w mej pamięci), bardzo aktywnym w działaniach na polu leczenia narkomanów profesorem, który doradził mi kilka dobrych na ten temat lektur.
Także i moje macierzyste TWP potraktowało problematykę narkomanii priorytetowo, organizując w marcu 1984 roku, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i Opieki Społecznej oraz Ministerstwem Oświaty i Wychowania seminarium na ten temat.
Ja także nie zasypiałem przysłowiowych gruszek w popiele – podejmowałem się coraz to bardziej rosnącej ilości prelekcji na te tematy, nie tylko do młodzieży, ale także do rad pedagogicznych szkół, a także do rodziców, które dostarczały mi materiałów do pogłębionych refleksji o metodyce zapobiegania narkomanii, realizowanej w formule pogadanek. Ich zwieńczeniem był poradnik, który napisałem z zamiarem upowszechnienia go wśród prelegentów TWP, chcących także podejmować się takiej działalności. Poradnik został wydany przez Zarząd Główny TWP w formie broszur i rozesłany do wszystkim oddziałów wojewódzkich.
Oto tytuł informacji, zamieszczonej dziś (29 października 2021r.) na „Portalu Samorządowym”: „Już co dziesiąta szkoła pracuje zdalnie”. Zamieszczając tą informacje portal powołuje się na „Rzeczpospolitą”. Udostępniamy fragment tekstu z „P S” :
Z dnia na dzień przybywa uczniów, którzy znów uczą się przez internet. Stacjonarnie pracuje obecnie 90,7 proc. szkół ponadpodstawowych i 90,2 proc. podstawówek – pisze w piątek „Rzeczpospolita”.
„W sumie zdalnie lub hybrydowo działa już 2131 placówek. Większość, bo 2037, działa w trybie mieszanym” – gazeta podaje dane Ministerstwa Edukacji i Nauki*.
„Niepokoi jednak dynamika zmian” – zauważa dziennik. Jak wylicza, codziennie liczba szkół, które przestają pracować stacjonarnie, wzrasta o 2 pkt proc. Kwarantanną obejmowani są również nauczyciele.[…]
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
*Oto dane zaczerpnięte z fanpage MEiN:
Źródło: www.facebook.com/ministerstwo.edukacji.nauki
x x x
Mamy 9 tys. 387 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem – przekazało (dziś – 29.10.2021 r.) Ministerstwo Zdrowia w najnowszym komunikacie. Z powodu COVID-19 zmarło 12 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 90 osób. [Razem to 102 osoby!] Dzisiejsza liczba nowych przypadków oznacza nowy rekord czwartej fali pandemii.
Aktualny wykaz zachorowań ostatniej doby – w podziale na województwa – TUTAJ
Dziś prezentujemy tekst z dawno nie odwiedzanego fejsbukowego profilu Marzeny Żylińskiej:
Czy umiemy wyobrazić sobie szkoły, w których wszyscy uczniowie czerpią radość ze swojego rozwoju? Również ci, którzy rozwijają się nieco wolniej lub mają z czymś trudności? Nie chodzi o to, żeby oszukiwać uczniów, że są świetni, gdy w rzeczywistości mają jakieś problemy, chodzi o to, żeby wiedzieli, że:
>można mieć z czymś trudności i to jest OK,
>można czegoś nie rozumieć,
>można być w czymś wolniejszym,
>można czegoś (jeszcze) nie umieć.
Te wszystkie trudności nie są problemem, gdy człowiek ma motywację do podejmowania kolejnych prób. Bo dziecko ma wiele lat na to, żeby się pewnych rzeczy nauczyć. Chodzi więc o to, by na początku nie straciło motywacji do nauki, zainteresowania światem i wiary w siebie.
Dlatego jedną z najważniejszych kompetencji w zawodzie nauczyciela jest umiejętność podtrzymywania motywacji do pracy wtedy, gdy dzieci / młodzi ludzie ją tracą, bo coś im nie wychodzi.
Nauczyciel, który potrafi przywrócić chęć do pracy zdemotywowanemu dziecku, który rozumie, że coś może sprawiać trudności i potrafi wytłumaczyć, że sukces w życiu odnoszą ci, którzy potrafią realizować własne cele mimo pojawiających się trudności.
Sukces dzieci zależy od tego, czy trafią na dorosłych, którzy rozumieją, że one mają prawo (jeszcze) czegoś nie umieć i nie rozumieć, potrafią je wspierać i zachęcać do kolejnych prób i wciąż im powtarzać, że problemy i trudności są w procesie uczenia się czymś normalnym. O to właśnie chodzi, gdy w podstawach programowych czytamy o dostosowaniu wymagań do możliwości uczniów.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Wczoraj (27 października 2021r.) Zespół Szkół Gastronomicznych w Łodzi, znany także jako „Gastronomik” był gospodarzem finałowych zmagań, ogłoszonego wcześniej I Ogólnopolskiego Konkursu Gastronomicznego im. Zbigniewa Kopyckiego.
Patron konkursu – Zbigniew Kopycki – to absolwent tej szkoły, znany, ceniony i lubiany mistrz kuchni, który w wyniku urazów odniesionych podczas wypadku komunikacyjnego zmarł w grudniu 2020 roku.
Po ogłoszeniu konkursu do udziału w nim zgłosiło się – w rywalizacji kulinarnej 96 dwuosobowych drużyn, a w kategorii w kategorii carvingu, który był konkursem indywidualnym i polegał na wykonaniu rzeźby w warzywach – 16 osób. Wykaz szkół z których wpłynęły zgłoszenia – TUTAJ
Do finału zakwalifikowanych zostało 12 drużyn (plus 4 rezerwowe) oraz 9 osób w indywidualnej kategorii i carvingu.
Finał obył się w środę 27 października. Relację z tych rywalizacji zamieściła TV TOYA – TUTAJ
Oto kilka screenów z tej relacji:
W kuchni
Rzeźbienie w dyni
Po degustacji wszystkich przygotowanych potraw i obejrzeniu dzieł plastycznych jury dokonało wyboru zwycięzców:
Kategoria Carving:
I miejsce: Monika Konieczny z Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Opolu, opiekun: Piotr Wasik
II miejsce: Iga Kubicka z Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi, opiekun: Emilia Kaźmierczak
III miejsce: Bartosz Michalak z Zespołu Szkół Ekonomiczno – Usługowych w Żychlinie, opiekun: Katarzyna Hryciuk
Wyróżnienie: Katarzyna Ciesielczyk z Zespołu Szkół Ekonomiczno – Usługowych w Żychlinie, opiekun: Katarzyna Hryciuk
Kategoria Kuchnia Wegetariańska:
I miejsce: Marta Szcześniak, Krzysztof Krawczyk z Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi, opiekun: Dorota Andrzejewska
II miejsce: Adam Łodej, Michał Żak z Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego w Kielcach, opiekun: Michał Markowicz
III miejsce: Elżbieta Wróblewska, Zuzanna Kwiatkowska z Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Ustawicznego w Gronowie, opiekun: Dawid Jaroszewski
Wyróżnienie: Mateusz Pluciński, Kacper Gustowski z Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi, opiekun: Marcin Kolasiński
Na podstawie dostępnych źródeł
zredagował i zamieścil
Włodzisław Kuzitowicz
Foto: www.olsztyn.com.pl
Dr hab. Stanisław Czachorowski, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Wczoraj (27 października 2021r.) portal EDUNEWS zamieścił tekst dra hab.Stanisława Czachorowskiego, zatytułowany „Szkoła a Ministerstwo Edukacji Narodowej”. W trosce o właściwy przekaz zamieszczamy go bez skrótów:
W szkolnych murach spędzamy bardzo dużo czasu, co najmniej kilkanaście lat. Podobno uzbiera się tego około 14 tys. godzin. Kawał życia. A po opuszczeniu murów szkolnych, z dyplomem, uczymy się dalej, na studiach, kursach, szkoleniach, indywidualnie, stacjonarnie i coraz bardziej online. Jednym słowem kształcenie (się) ustawiczne. A potem nawet w uniwersytetach trzeciego wieku. Uczymy się tak dużo a i tak odczuwamy braki, luki w swojej wiedzy, umiejętnościach i kompetencjach. Społecznie dostrzegamy powszechny wtórny analfabetyzm. Coś z tym kształceniem jest nie tak?
Szkoła to epizod w historii ludzkości, uczyliśmy się, uczymy i będziemy uczyli się nie tylko w szkole. A teraz jesteśmy w trakcie ogromnej rewolucji technologicznej. Tempo zmian jest ogromne i instytucjonalne nadążanie za potrzebami jest permanentnie zapóźnione. To tak, jakby pieszo gonić jadący autobus. Dlatego czeka nas spora transformacja systemu edukacji. To się nie rozejdzie po kościach ani nie da się „przeczekać”.
Edukacja to duży i ważny fragment naszego życia, a tak mało przykładamy wagi do należytego zorganizowania tego procesu i sfery życia. W praktyce mamy Ministerstwo Szkoły Narodowej na poziomie podstawowym, średnim i wyższym. W nazwie naszego ministerstwa jest edukacja i nauka a nie szkoła jako miejsce: Ministerstwo Edukacji i Nauki (dawniej Ministerstwo Edukacji Narodowej). To dlaczego zajmuje się tylko szkolnictwem, szkołami a nie całym procesem edukacji? Ewidentne zapóźnienie koncepcyjne.
Środowisko edukacyjne jakoś się rozwija. Samo z siebie. Obiektywne procesy społeczne i cywilizacyjne. Czasem zachodzą chaotycznie. Rozwijają się prywatne korepetycje (jako plaster na niewydolność edukacji szkolnej), niedoinwestowani nauczyciele, przeciążeni papierologią i nieproduktywną ideologizacją odchodzą z zawodu, w Polsce powstają coraz liczniej szkoły prywatne i intensywnie rozwijają się różnorodne formy edukacji online. To tylko nieliczne symptomy poważnego kryzysu i zachodzącej dużej transformacji. Kto nie wyda na kucharza, wyda na lekarza. Żałujemy wydatków na edukację (np. na pensje nauczycieli i stworzenie dobrych lokalowo i sprzętowo warunków do pracy w szkołach). Zawsze są inne, pilniejsze i potrzebniejsze inwestycje. Szkoła ma się tylko jakoś zaopiekować uczniami. Zająć się nimi. Niewiele oczekujemy w zakresie dobrej edukacji. Bo ci, którym zależy, to poślą swoje dzieci na korepetycje, płatne kursy, szkolenia online itp. Czyli i tak wydamy i to więcej na „leczenie” skutków słabej edukacji państwowej.
To oczywiście tylko jeden problem. Od dekady intensywnie rozwijają się centra nauki jako pozaszkolne obszary edukacji, rozwija się rozproszona edukacja online, pojawił się crowdlearning. Na uniwersytetach coraz liczniejsze są różnorodne festiwale nauki i zajęcia dla młodzieży szkolnej. To już nie są jakieś małe epizody, ale trwały i ważny element. Ale jeszcze systemowo nie zauważony i nie zintegrowany z edukacją szkolną. Ferment i chaos tak jak w każdej rewolucji technologicznej. Coś się z tego w końcu wykluje. Bo podobnie dzieje się na całym świecie. Społeczeństwa poszukują nowego modelu edukacji, tworzą nowe, współczesne środowisko edukacyjne, w którym szkoły będą w pełni zintegrowane ze środowiskiem pozaszkolnym.
Foto: www.google.com
Siedziba Szkoły Podstawowej nr 45 im. Jana Matejki w Łodzi
Maciej Kałach jest autorem tekstu zamieszczonego dziś w „Dzienniku Łódzkim”, którego tytuł wprowadza w problematykę jego zawartości: „Uczennice szkoły z Łodzi nie mogą nosić spodni jako stroju galowego. Łódzkie kuratorium zbadało, czy to dyskryminacja”. Oto jego fragmenty:
[…] W statucie SP nr 45 galowy strój u dziewcząt to spódnica lub sukienka. A spodnie? Na szkolnych akademiach w podstawówce w Łodzi tylko dla chłopców
–Strój dziewczęcy składa się z: białej bluzki oraz ciemnej spódnicy/sukienki – ten zapis w statucie SP nr 45 na Bałutach w Łodzi, odnoszący się do uczniowskiego ubioru galowego, uznało za nielegalny oraz dyskryminujący Stowarzyszenie Umarłych Statutów (SUS).
To organizacja (z siedzibą w Gródku na Podlasiu), która nagłaśnia przypadki zapisów w szkolnych dokumentach, jej zdaniem, sprzecznych z polskim prawem. […]
Co na to Małgorzata Zwolińska, dyrektor SP nr 45 w Łodzi? W środę (27 października), w odpowiedzi na nasze pytanie o sprawę spodni, stwierdziła, że zasady ubierania się uczniów zostały wprowadzone zgodnie z odnoszącym się do tej kwestii artykułem ustawy Prawo oświatowe.
-Zasady dotyczące codziennego stroju są bardzo liberalne. Dziewczynki mogą chodzić, i oczywiście chodzą do szkoły, także w spodniach. Wymogi dotyczące stroju, w tym rodzaju i kolorystyki stroju galowego, zostały ustalone w trybie uzgodnień całej społeczności szkolnej: nauczycieli, uczniów, rodziców. W podobnym trybie mogą zostać wprowadzone ewentualne zmiany – stwierdziła dyrektor.
Łódzkie kuratorium w swoim środowym stanowisku potwierdziło legalność wprowadzenia zapisu w statucie SP nr 45. […]
Cały artykuł „Uczennice szkoły z Łodzi nie mogą nosić spodni jako stroju galowego. Łódzkie kuratorium zbadało, czy to dyskryminacja” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
I Liceum Ogólnokształcące w Zduńskiej Woli gościło w dniach 25-26 października 2021r. kolegów z Klubu Aktywnego Dyrektora W-M ODN w Olsztynie. Oto ilustrowana informacja o tej wizycie z fanpage tego klubu:
Klub Aktywnego Dyrektora W-M ODN w Olsztynie jest w I Liceum Ogólnokształcące w Zduńskiej Woli.
„Efektywne i innowacyjne nauczanie matematyki. Nadzór pedagogiczny dyrektora szkoły nad kształceniem kompetencji matematycznych – doskonalenie jakości nauczania” 25-26 października 2021r.
Wracamy z wizyty studyjnej w I Liceum Ogólnokształcącym w Zduńskiej Woli. Dwa bardzo intensywne dni, podczas których Dyrektorzy – członkowie KAD i uczący w szkołach, którymi zarządzają, Nauczyciele matematyki, spotkali się z Anną Szulc – nauczycielką matematyki, autorką i realizatorką innowacji w zakresie metodyki nauczania oraz oceniania. Razem uczestniczyliśmy jako obserwatorzy w sześciu lekcjach.
Dyrektorzy spotkali się również z Dyrektorem I LO, Panem Tomaszem Siemienkowiczem. Połączyliśmy się online z Panią Pedagog Alicją Piątkowską (interesowało nas funkcjonowanie uczniów z klas objętych innowacją), a z Panią Anną Szulc spotkaliśmy się wczoraj i dziś, omawiając prezentowane metody, sposoby oceniania i warsztat pracy.
Każdy wiezie ze sobą własne refleksje i przemyślenia, brzmią nam też słowa Anny „nie jestem w szkole po to, żeby przygotować do matury, moim zadaniem jest uczenie matematyki w taki sposób, żeby uczniowie chcieli się jej uczyć„. I słowa Dyrektora: „stosowanie metody innowacyjnej i tradycyjnej przynosi porównywalne zyski w wynikach matury. Ale tylko innowacja Anny przynosi dodatkowy zysk w postaci nabycia kompetencji, których egzamin maturalny nie sprawdzi, a bez których dobre życie jest nieosiągalne – to umiejętność uczenia się, współpracy, poszanowania potrzeb i talentów drugiej osoby, słuchania się nawzajem i brania odpowiedzialności przez ucznia za własne efekty uczenia się„.
Przed nami jeszcze długa droga do domów i przed nami różne odległości do rozumienia i stosowania tego, co widzieliśmy. Ale UCZYMY SIĘ.
Dziękuję Wam Dyrektorzy i Nauczyciele za wspólny wyjazd.
Źródło: www.facebook.com/KADWMODN/
Foto: Andrzej Cylwik[www.cen.gda.pl]
Małgorzata Bukowska-Ulatowska podczas jednego z warsztatów, prowadzonych przez nią w Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku.
Wczoraj na portalu EDUNEWS, pod zakładką < Szkoły > zamieszczono tekst Małgorzaty Bukowskiej-Ulatowskiej pt. „Fastfoodyzacja doskonalenia zawodowego nauczycieli?”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji – wyróżnienie fragmentów przytoczonego tekstu podkreśleniami i pogrubioną czcionką – redakcja OE:
Miałam przyjemność poprowadzić stacjonarne warsztaty dla nauczycieli języka angielskiego na temat wykorzystania potencjału pytań w edukacji językowej. Na zajęcia dotarły… 3 osoby. W ten sposób dołączyłam do sporego grona trenerów, którzy w ostatnich tygodniach przygotowali szkolenia stacjonarne i albo odwołali je ze względu na niewielkie zainteresowanie, albo zdecydowali się poprowadzić zajęcia – dla bardzo kameralnych grup. […]
Przed pandemią zdarzało mi się spotkać z opinią, że praca w grupach czy wymiana doświadczeń uczestników podczas warsztatów to elementy zbędne: nie przychodzę na szkolenie, żeby słuchać koleżanek, tylko eksperta; szkoda czasu na dyskusję w grupach, lepiej, żeby pani prowadząca podała w tym czasie kilka dodatkowych pomysłów na ćwiczenia dla uczniów (cytaty z ankiet ewaluacyjnych). Jednak zdecydowanie częściej nauczyciele podkreślali wartość uczenia się od siebie nawzajem, dzielenia się opiniami oraz propozycjami rozwiązań, a także możliwość bezpośredniej interakcji z prowadzącym i wyjaśniania pojawiających się wątpliwości na bieżąco. Część odbiorców preferowała wykłady, jednak warsztaty również gromadziły wielu uczestników. Czyżby czas pandemii zmienił sposób myślenia nauczycieli o tym, czym jest efektywne doskonalenie zawodowe? Nie znajduję przesłanek, które wskazywałyby na taką zmianę. […]
A może odwykliśmy od długich dojazdów na szkolenia? Do tego jesienna aura za oknem nie zachęca do wychodzenia z domu…. Może też daje o sobie znać ogólne zmęczenie, kumulacja trudnych doświadczeń z ostatnich miesięcy czy nawet lat oraz nadal niepewna sytuacja epidemiczna? Może za kilka miesięcy wszystko wróci do normy? Obawiam się, że mamy do czynienia z poważniejszą zmianą. Wydaje mi się, iż doświadczamy kryzysu doskonalenia zawodowego nauczycieli.
Szkoleniowy fast food?
Rozwój nowoczesnych technologii oraz inicjatywy związane z dzieleniem się wiedzą znacząco zwiększyły dostępność informacji, również z zakresu dydaktyki. Przeniesienie szkoleń do sieci stworzyło nowe możliwości – np. uwolniło nas od dylematów, którą z konferencyjnych sesji równoległych wybrać; dzięki dostępowi do nagrań możemy zapoznać się ze wszystkimi. Na fali solidarnościowej w pierwszych miesiącach lockdownu powstało wiele tutoriali i innych materiałów szkoleniowych udostępnianych nieodpłatnie. Często miały one charakter zestawu prostych, gotowych rozwiązań – niekoniecznie sprzyjały pogłębionej refleksji nad przebiegiem procesu edukacyjnego, ale odpowiadały na potrzeby chwili i były przydatne w sytuacji kryzysowej. Sama przygotowałam kilka cykli nagrań szkoleniowych w rodzaju 3 pomysły na… (np. pisanie na lekcjach online). Jednak postrzegałam te działania jako doraźne. […]
Jeszcze kilka lat temu skarżyłam się, że ze względu na ograniczenia finansowe nie mogę uczestniczyć w wielu interesujących mnie formach doskonalenia. Teraz brakuje mi czasu na obejrzenie czy przeczytanie wszystkiego, do czego mam dostęp (często nieodpłatnie oraz bez konieczności ponoszenia kosztów podróży, noclegu itp.) i z czym chciałbym się zapoznać. Myślę, że znaczna część nauczycieli jest w podobnej sytuacji – dzięki ogromnym zasobom edukacyjnym online może poznawać nowe treści bez wstawania z kanapy. Jednak doskonalenie zawodowe to nie tyle czytanie opracowań z interesującej nas dziedziny czy oglądanie webinariów, ile refleksja nad własnym warsztatem pracy i wprowadzanie stosownych modyfikacji. […]
Co dalej?
Jakie formy doskonalenia zawodowego dla nauczycieli będą z jednej strony przyciągały uczestników, a z drugiej – tworzyły warunki sprzyjające rzeczywistemu rozwojowi zawodowemu? Nie potrafię w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie. Może ktoś z Państwa ma jakiś pomysł?
Cały tekst „Fastfoodyzacja doskonalenia zawodowego nauczycieli?” – TUTAJ
Źródło: www.edunews.pl
https://www.edunews.pl/system-edukacji
























