
„Dziennik Łódzki” zamieścił dziś na swej stronie tekst zatytułowany „Jak długo potrwa nauka zdalna? Rzecznik Ministerstwa Zdrowia: Wszystkie scenariusze są możliwe”. Oto jego najistotniejsza część:
[…] Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz został zapytany podczas środowej konferencji prasowej, czy planowane jest przedłużenie nauki zdalnej. Przypomniał, że powrót uczniów do szkół planowany jest na 10 stycznia. – Okres na podjęcie decyzji jeszcze jest. Tak naprawdę zobaczymy w pierwszym tygodniu poświątecznym. Wszystkie scenariusze są możliwe, na dziś nie ma decyzji, żeby dzieci pozostawały dłużej w nauce zdalnej, ale patrzymy też na rozwój wypadków w zakresie omikrona nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie – poinformował. […]
x x x
Natomiast „Express Ilustrowany” poinformował wczoraj: „Pierwsza w Łodzi szkoła z fotowoltaiką – proekologiczne działania w IX LO”. Oto fragment tej publikacji:
Wczoraj (21 grudnia 2021 r), w drugim dniu kolejnego okresu powszechnej nauki zdalnej w polskich szkołach, Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu tekst „Nierównomiernie rozłożone wśród uczniów doświadczenie nauki w czasie pandemii”. Zamieszczamy go bez skrótów:
Rysunek: Danuta Sterna
W ciągu ostatnich dwóch lat nic nie było przewidywalne. Odbiło się to bardzo na psychice uczniów. Wielu uczniów doświadczało niespodziewanego przechodzenia na nauczanie zdalne lub hybrydowe, część przebywała w domu na kwarantannie. Część uczniów miała pomoc w uczeniu się, a część nie miała żadnego wsparcia. Te różne sytuacje nie były rozłożone losowo, najbardziej doświadczeni są uczniowie z rodzin o niskich dochodach.
We wpisie przedstawię opinię z USA, ale myślę, że sytuacja w naszym kraju jest podobna. Powinniśmy mieć to na uwadze, bo pandemia wpływa na pogłębienie różnic, które i tak są już duże.
Nadal tkwimy w trudnościach i raport McKinsey & Company przewiduje, że uczniowie będą mieli coraz bardziej nierówny dostęp do edukacji i związanych z nią możliwości.
Oto trzy wnioski z raportu:
1.Przepaść pomiędzy uczniami powiększa się i szkoły muszą pomagać niektórym uczniom bardziej niż innym.
McKinsey twierdzi, że uczniowie mają około czterech miesięcy opóźnienia w matematyce i trzy w czytaniu. Jest to pomiar średni, który jest różny dla różnych grup uczniów. W szkołach, w których ponad 75% uczniów jest czarnoskórych lub uczniów pochodzących z rodzin o słabych dochodach straty są większe. Zauważono nawet duże różnice pomiędzy klasami.
2.Nauka nadal jest zakłócana i coraz więcej rodziców zgłasza nieobecności swoich dzieci w szkole.
Rok szkolny jest daleki od normalności, są niedobory kadrowe, uczniowie chorują itp. McKinsey przeprowadził ankietę wśród rodziców, pytając tych, których dzieci chodziły do szkoły, o jej funkcjonowanie w ciągu dwóch tygodni przed wypełnieniem ankiety. 17% stwierdziło, że ich dzieci nie chodziły do szkoły w tym okresie z powodu pandemii. Kiedy uczniowie byli w domu, około połowa (54%) uczyli się zdalnie synchronicznie przez internet, 30% miało nauczanie asynchroniczne, a 15% nie uczestniczyło w żadnej nauce.
Nieobecność prowadzi do niepowodzenia w uczeniu się. Przewiduje się, że więcej niż zwykle uczniów nie ukończy szkoły.
Pandemia jeszcze się nie skończyła, a wpływ, jaki wywiera ona na uczniów, może nadal się zmieniać i pogłębiać.
3.Dostęp do systemów wsparcia jest nierównomiernie rozłożony.
W ankiecie McKinsey rodzice o wysokich dochodach częściej niż rodzice o niskich dochodach mówili, że ich dzieci uczestniczyły w programach wspierających zdrowie psychiczne lub zajęciach mających na celu wsparcie podczas pandemii. Na przykład 28% rodziców o wysokich dochodach stwierdziło, że ich dzieci korzystały z pomocy w odrabianiu prac domowych lub przygotowania do egzaminu, podczas gdy tylko 16% rodziców o niskich dochodach powiedziało to samo.
Gdyby podobne badania wykonano w Polsce ich wyniki byłyby podobne. Czyli prawdopodobnie także i u nas mamy rozwarstwienie, które się zwiększa. Ono nie zniknie samo. Trzeba pomóc uczniom, którzy nie ze swojej winy znaleźli się w gorszych warunkach.
Inspiracja artykułem Sarah Schwartz z 14 grudnia 2021 – TUTAJ
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl

Foto: Dariusz Bloch[wwwpomorska.pl]
Nie 100 dni przed maturą, a ponad 180 dni wcześniej poloneza zatańczyła młodzież z Zespołu Szkół Technicznych w Toruniu. Sześć klas się bawiło.
Dzisiaj (21 grudnia 2921 r.) na stronie MEiN zamieszczono komunikat:
Wytyczne MEiN, MZ i GIS dotyczące organizacji uroczystości szkolnych (studniówki)
Ministerstwo Edukacji i Nauki we współpracy z Ministerstwem Zdrowia oraz Głównym Inspektoratem Sanitarnym przygotowało wytyczne w sprawie organizacji uroczystości studniówkowych. Dotyczą one wydarzeń organizowanych przez szkołę, w tym radę rodziców, zarówno w budynku szkoły, jak i poza nim. Wskazują na konieczność przestrzegania wszystkich obowiązujących przepisów prawa i zaleceń wynikających ze stanu epidemii. W wytycznych znalazły się zalecenia skierowane m.in. do organizatorów oraz podmiotów świadczących usługi gastronomiczne.
Bezpieczeństwo podczas uroczystości studniówkowych
Wytyczne zostały opracowane, aby zwiększyć bezpieczeństwo uczestników uroczystości studniówkowych (uczniów, nauczycieli, rodziców, osób towarzyszących). Wskazują one na konieczność przestrzegania wszystkich obowiązujących przepisów prawa, zaleceń i wytycznych wynikających ze stanu epidemii.
Wspólny materiał MEiN, MZ i GIS zawiera zalecenia zarówno w przypadku, gdy uroczystość odbywa się w budynku szkoły, jak i poza nią. Wytyczne informują, że podmioty świadczące usługi gastronomiczne oraz organizatorzy stosują się do wytycznych przygotowanych dla podmiotów gastronomicznych oraz wytycznych dotyczących organizacji imprez.* Ponadto uczestnik studniówki, który nie przekazał organizatorowi zaświadczenia o zaszczepieniu lub wyzdrowieniu, jest traktowany jako osoba niezaszczepiona, na którą nałożono limity.
W wytycznych znalazła się także informacja, że uroczystości studniówkowe w budynku szkoły nie mogą odbywać się w przypadku przejścia nauczania na naukę zdalną/hybrydową spowodowaną wzrostem zachorowań na COVID-19 wśród społeczności szkolnej bądź zawieszenia nauczania lub przejścia na naukę zdalną wynikającą z przepisów prawa powszechnie obowiązującego.
Wytyczne MEiN, MZ i GIS dotyczące organizacji uroczystości szkolnych (studniówki) – TUTAJ
Oto początkowy akapit tego materiału:
Oto fragment informacji, zamieszczonej dzisiaj (21 grudnia 2021 r.) na stronie „Portalu Samorządowego”:
Zmiany w ramowych planach nauczania. Wchodzi historia i teraźniejszość
[…] W Rządowym Centrum Legislacji ukazał się projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół.
Jego wydanie wynika z potrzeby uwzględnienia zmian wprowadzanych projektem nowelizacji rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki w sprawie podstawy programowej (wychowania przedszkolnego, kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, branżowej szkoły I stopnia, szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy, szkoły policealnej, liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia), której skutkiem będzie wprowadzeniu nowego przedmiotu historia i teraźniejszość (w zależności od typu szkoły nastąpi to od roku szkolnego 2022/2023 lub 2025/2026) […]
Ramowy plan nauczania dla liceum ogólnokształcącego – TUTAJ
Ramowe plany nauczania dla pozostałych typów szkół ponadpodstawowych są dostępne jako załączniki pod materiałem publikowanym przez „Portal Samorządowy”.
Cały tekst „Zmiany w ramowych planach nauczania. Wchodzi historia i teraźniejszość”, z projektowanymi ramowymi panami nauczania – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Wczoraj wieczorem dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fejsbukowym profilu tekst, który powinni przeczytać wszyscy eduzmieniacze:
„Zamiast edukacji” Johna Holta i „Zamiast edukacji przymusowej” Petera Hartkampa to dwie książki pokazujące dlaczego szkoła oparta na przymusie nigdy nie będzie szkołą, w której dzieci będą mogły rozwinąć swój potencjał.
Obaj autorzy wyjaśniają, dlaczego prawo do edukacji zamienione w przymus, staje się swoją karykaturą.
Autor „Zamiast edukacji” przytacza słowa Winstona Churchill, który stwierdził: „Szkoły niekoniecznie mają wiele wspólnego z edukacja (…). To głównie instytucje kontroli, w których wpaja się młodzieży pewne podstawowe nawyki. Edukacja jest czymś zgoła innym i prawie nie zachodzi w szkole.„
Wiedzą o tym wszyscy, którzy wyszli z Matrixa i którzy wiedzą, jak mogą rozwijać się dzieci, które nie uczą się dla nagród, ani ze strachu przed karami, dzieci, które mogą podążać za swoją ciekawością. Bo fundamentem efektywnej nauki jest właśnie ciekawość, a motywacja do nauki jest jej pochodną.
Znam wielu nauczycieli, którzy to wiedzą i stosują.* To osoby, które potrafią dostrzec ogromny potencjał swoich uczniów. Ale znam też wielu nauczycieli, którzy twierdzą, że bez stopni, bez kar i nagród, uczniowie nie chcieliby się uczyć. Bardzo Was proszę, nie mówcie, że coś jest niemożliwe. Zamiast tego powiedzcie, że nie umiecie sobie tego wyobrazić i że chcielibyście więcej się o tym dowiedzieć. Jednym i drugim polecam książkę nauczyciela Johna Holta i rodzica Petera Hartkampa, który dla swoich dzieci założył wolną szkołę.
Obie książki znajdziecie w księgarni internetowej Edukatorium. Obie są niesamowite.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
*Pogrubienie czcionek – dla podkreślenia wybranych fragmentów tekstu – redakcja OE
Dzisiaj łódzki dodatek „Gazety Wyborczej” dołożył kolejną informację o sytuacji kadrowej w łódzkich szkołach:
W tej szkole nie ma fizyki, bo brakuje nauczycieli. A będzie jeszcze gorzej
[Fragmenty]
Szkoły w Łodzi. W jednej ze szkół średnich od września nie ma fizyki. Zamiast niej młodzież ma więcej godzin geografii albo chemii. Żeby wyjść z impasu, dyrektor sam poszedł na studia uzupełniające i od września chce uczyć tego przedmiotu.
Problemy z fizykiem, który uczy w jednej ze szkół na Górnej, zaczęły się niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego. – Córka często opowiadała, że nauczyciel ma archaiczne metody nauczania i słownictwo, które w dzisiejszych czasach uczniowie odbierają jako obraźliwe. Do tego ewidentnie faworyzuje wybranych uczniów, pozostałym nie pozwala nawet poprawić ocen z klasówki. A istotne jest też to, że jego wymagania znacznie wykraczają poza program nauczania dla szkoły podstawowej – opowiada tata uczennicy siódmej klasy. […]
Szkoły w Łodzi. Fizycy, angliści, matematycy. Kogo nie brakuje?
Skompletowanie kadry to bolączka wielu dyrektorów szkół w Łodzi i regionie. Największy problem jest ze znalezieniem nauczycieli uczących przedmiotów ścisłych: matematyki, chemii czy fizyki. Ale także języka angielskiego. Na stronie Kuratorium Oświaty w Łodzi* dla matematyków jest 10 ofert pracy, dla fizyków – siedem, chemików – cztery oraz po trzy dla biologów i geografów. Na anglistów czeka aż 18 ofert pracy. Ale nie wszystkie szkoły zamieszczają tam ogłoszenia. Nie ma tam np. oferty pracy dla fizyka, który mógłby znaleźć zatrudnienie w Zespole Szkół Rzemiosła im. Jana Kilińskiego w Łodzi.* […]
Dyrektor (Marcin Józefaciuk) przyznaje, że ogłoszenia o wakacie zamieszczał wszędzie, gdzie tylko mógł. Wysyłał je do banków i urzędów pracy, kuratorium, biur karier zawodowych na uniwersytetach, popularnych portali internetowych dla szukających zatrudnienia. Szukał przez swoich znajomych, ale też znajomych nauczycieli ze swojej szkoły, rozpytywał wśród byłych dyrektorów gimnazjów, absolwentów. […]
Przewidując problem ze znalezieniem nauczyciela fizyki, Józefaciuk zmienił ramowy plan nauczania. – Mam taką możliwość, że mogę rotować liczbą godzin z danego przedmiotu w ciągu pięciu lat edukacji. Fizykę przerzuciłem więc na kolejne lata nauki, a teraz zwiększyłem np. liczbę godzin geografii lub chemii. Tygodniowo i rocznie liczba obowiązkowych zajęć edukacyjnych zgadza się – mówi dyrektor. […]
-Z wykształcenia jestem anglistą, ale mam już uprawnienia do nauczania wychowania fizycznego, informatyki, edukacji dla bezpieczeństwa, pierwszej pomocy i etyki. Teraz poszedłem na studia dla nauczycieli, po których będę mógł uczyć fizyki – mówi dyrektor.[…]
Na nic jednak zdałyby się dodatkowe studia, gdyby dyrektor chciał pozostać na stanowisku. Bo w przeciwieństwie do nauczycieli dyrektor szkoły nie może mieć nadgodzin. –Całym sercem jestem nauczycielem, kocham ten zawód i nie chcę z niego rezygnować. Teraz liczbę godzin przy tablicy mam naprawdę minimalną. A gdybym wrócił do nauczania po kolejnej kadencji, czyli 10 latach na stanowisku dyrektora, to byłbym kiepskim nauczycielem – mówi.
Przyznaje, że w przyszłym roku, czyli po zakończeniu kadencji, nie planuje startować w konkursie na dyrektora szkoły. – Będę mógł poświęcić się nauczaniu. A ucząc fizyki, zajęć mi nie braknie. Myślę, że półtora etatu mam gwarantowane – śmieje się dyrektor. […]
Jak ostrzegają dyrektorzy łódzkich szkół średnich, problemy kadrowe mogą okazać się jeszcze poważniejsze we wrześniu 2022 r. Wtedy do rekrutacji podejdzie półtora rocznika: dzieci urodzone między styczniem a czerwcem 2008 oraz cały rocznik 2007. To efekt kumulacji, jaka nastąpiła po wprowadzeniu obowiązku szkolnego dla sześciolatków w 2014 r. […]
Cały artykuł „W tej szkole nie ma fizyki, bo brakuje nauczycieli. A będzie jeszcze gorzej” – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
*Wyróżnienia fragmentów przytoczonego tekstu podkreśleniem lub pogrubionymi czcionkami – redakcja OE
„Głos Nauczycielski” zamieścił w sobotę (18 grudnia 2021 r.) na swojej stronie tekst, zatytułowany „Podstawa programowa do przedmiotu “historia i teraźniejszość”, czyli zbiór obsesji partii Przemysława Czarnka”. Oto jego fragmenty:
[…] Cele nowego przedmiotu “historia i teraźniejszość” zapowiedzianego przez ministra edukacji Przemysława Czarnka mają “odpowiadać aspektom ludzkiej dojrzałości, do której prowadzi edukacja szkolna” – takim stwierdzeniem rozpoczyna się wstęp do podstawy programowej z HiT, której projekt w piątek wieczorem pojawił się na stronach rządowych. HiT ma zastąpić zajęcia z WOS w szkołach ponadpodstawowych.
„Jesteśmy gotowi, by odzyskiwać pokolenia nieświadomych młodych Polaków. Dlatego uczniowie od 1 klas szkół ponadpodstawowych dostaną nowy przedmiot, który będzie nazywał się »Historia i teraźniejszość«” – ogłosił w październiku w wywiadzie dla “Tygodnika Sieci” szef MEiN Przemysław Czarnek. „Wierzę, że będzie to hit nie tylko z nazwy” – dodał.
Jak wynika z projektu podstawy, HiT stanie się obszernym kursem z historii najnowszej (obecnie realizowanym w liceach na poziomie rozszerzonym), do którego dodano czysto ideologiczne tematy z agendy politycznej Prawa i Sprawiedliwości oraz punkty kojarzone raczej z katechezą niż świeckimi przedmiotami szkolnymi. […]
Niektóre punkty nowej podstawy o charakterze czysto “wosowskim” sprawią nauczycielom sporo problemów. Bo co autorzy podstawy mieli na myśli, wpisując do niej na przykład takie wymaganie: uczeń “wyróżnia podstawowe sposoby realizacji społecznego bytu człowieka, oparte na komplementarności swych członków: rodzinę, państwo i związki państw; umie przedstawić specyfikę każdego z nich”. Albo takie: uczeń “wyjaśnia w jaki sposób rozwijana w nowożytności koncepcja »umowy społecznej« różni się od tradycyjnego pojmowania naturalności więzi społecznych”. Podobnych zagadnień w podstawie jest więcej.
Ta część podstawy do HiT nie jest zresztą najważniejsza i liczy zaledwie 18 zagadnień. Pozostałe 104 to tematy z historii najnowszej.[…]
W miniony piątek (17 grudnia 2921 r.) na portalu MyśleniceInfo – Myślenice oczami mieszkańców, zamieszczono wywiad, jaki Piotr Jagniewski przeprowadził z Dariuszem Martynowiczem – Nauczycielem Roku 2021, pod bardzo charakterystycznym tytułem „Od edukacji zależy wszystko”. Oto wybrane fragmenty zapisu tej rozmowy i link do jego pełnej wersji:
Foto: Piotr Jagniewski[www.miasto-info.pl/myslenice/]
Dariusz Martynowicz, nauczyciel języka polskiego w Małopolskiej Szkole Gościnności im. Tytusa Chałubińskiego w Myślenicach – Nauczyciel Roku 2021.
Usłyszał pan kiedyś od uczniów, że jest boomerem?
Nie, jeszcze mi się nie zdarzyło.
To określenie w zestawieniu Rady Języka Polskiego pretenduje do miana słowa roku 2021, łatwo jest nadążyć za językiem młodych?
Pod wpływem tych słów mam zamiar zrobić lekcję języka polskiego dotyczącą slangu młodzieżowego. Jako nauczyciele nie do końca mamy wstęp do języka i kodu, którym porozumiewają się uczniowie. Sam język zmienia się dynamicznie i to, co było modne jeszcze pięć lat temu, dzisiaj jest już archaiczne.
Gdy podczas lekcji w trakcie dyskusji, jedna z uczennic dyskredytowała drugą, użyłem sformułowania „nie dissuj”. Niektórzy zaczęli się śmiać, ale raczej było to puszczenie oka, coś w stylu „pan zna to słowo?”, „jak to?”. Zauważyli, że ktoś od nich starszy interesuje się tym, w jaki sposób się porozumiewają i co jest dla nich ważne.[…]
Uczycie młodzież weryfikacji informacji? Dzisiaj, szczególnie w sieci wydaje się to szalenie ważne…
Zdecydowanie tak! Przedmioty humanistyczne i informatyka są miejscem, gdzie te treści są obecne nie tylko na poziomie odróżniania faktów od opinii, ale właśnie jak pan podkreśla weryfikowania treści i tropienia zjawiska „fake newsów” w internecie. To wychodzi czasami nawet na zwykłej lekcji języka polskiego, kiedy uczeń lub uczennica ma przygotować informacje o jakimś zjawisku.
Pytam na przykład „skąd to masz?”, „czy to zweryfikowałeś?”, to czasami jest lekki popłoch. Nie zawsze konfrontują informacje w wielu źródłach, ale przełom szkoły podstawowej i początek liceum to czas, kiedy w pełni można uczyć weryfikowania informacji i na ich podstawie wyrabiania swojego zdania.
Chodzi o to, aby nie skupiali się tylko i wyłącznie na jednym, właściwym przekazie. Żeby byli ludźmi polimedialnymi, zwracali uwagę na różne komunikaty. Pod wpływem tego, jacy są i co konkretnie myślą, powinni sami potrafić wyrobić sobie zdanie na dany temat. Brak myślenia i umiejętności weryfikowania wiedzy jest już tylko krok od poddania się manipulacji.[…]
Występy w telewizji, rozmowy radiowe, prasa i dużo ważnych, ale też gorzkich słów o systemie szkolnictwa i warunkach pracy nauczycieli. Czuje się pan głosem grupy zawodowej?
Raczej jednym z wielu głosów. Chyba nie mogę sobie takiej roli “głosu nauczycieli” przypisywać, chociaż w tym, co mówię i w tym, jak działam, staram się przede wszystkim pokazywać problemy polskiej szkoły, nauczycieli, uczniów i na ile jest to możliwe wypowiadać się w tonie ponad politycznym.
Ostatnio w naszym życiu publicznym wszystko staje się polityką i jest to duży problem dla polskiej szkoły. W zasadzie w tej szkole trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron. Jeżeli krytykuje się pewne zmiany, to jest się uważanym za „wroga rządu”, „antypisowca”, „komunistę”, „lewaka” i to są jedne z delikatniejszych określeń, jakie można usłyszeć na swój temat. […]
W jednej z rozmów powiedział pan: „(…) już dzień po rozdaniu nagród miałem telefony od posłów różnych partii, którzy chcieli się ze mną spotkać. Wszystkim odmówiłem. Idę swoją drogą i nie chcę się do nikogo ‚przyklejać’ „. Na czym polega ta droga?
Chciałbym być nauczycielem i robić wszystko, co mogę przez ten rok, aby jak najbardziej nagłaśniać problemy związane z edukacją i postarać się zainteresować nią nie tylko uczniów, nauczycieli i rodziców. Mam wrażenie, że nasz kraj bardzo mocno się rozwinął przez ostatnie lata, natomiast nie zrozumieliśmy, że edukacja jest sprawą nas wszystkich.
Szkoła to kluczowy element w życiu każdego człowieka i bardzo dużo zależy od tego, co się w tej edukacji podzieje. Dla mnie bardzo ważne jest to, aby nie dać się w jakimś sensie upolitycznić. Chciałbym rozmawiać z każdym, kto będzie chciał podjąć temat edukacji, słuchać tego, co będę miał do powiedzenia i ewentualnie dzielić się swoimi opiniami na temat różnych programów i rzeczy, które widzę do zmiany.
Nie interesują mnie chwilowe zdjęcia z politykami, którzy chcą się przez moment ogrzać przy nauczycielu roku. Ja też nie mam potrzeby „ogrzewać się” w kontaktach z politykami. Mam przekonanie, że obecny stan edukacji i to, co się dzieje w polskiej szkole, jest wynikiem wieloletnich zaniedbań. To trzeba jasno powiedzieć. Nie jest tak, że przyszła jedna ekipa i rozjechała edukację i rozjeżdża ją nadal. To jest tak, że edukacja już od wczesnych lat 90’ jest piątym kołem u wozu. Prawda jest taka, że niezależnie od tego, kto rządził, w ogóle nie było realnego dialogu z nauczycielami i nauczycielkami jako tymi, którzy są najbliżej uczniów i tak pozostało do dzisiaj. Wszystkie reformy programowe to pomysły wychodzące z określonych środowisk bez realnego dialogu społecznego.
Chciałbym powalczyć, aby zwrócić uwagę na to, że to ci, którzy trzymają kredę, książkę czy i-pada, są w bezpośrednim kontakcie z uczniem, to ich dotyczą te zmiany i w moim przekonaniu warto je tworzyć właśnie z nimi. Taka próba reformowania pewnych rzeczy na siłę, można powiedzieć przepychania pewnych ustaw dotyczących edukacji, nie skończy się niczym dobrym. Mam taką nadzieję, a właściwie przekonanie, że nauczyciele i tak będą robić swoje. […]
Kiedy staje pan przed kolejną klasą… jakie społeczeństwo dzisiaj dojrzewa w szkołach ponadpodstawowych? Jaką Polskę, Myślenice lub inne miejscowości będą tworzyć ci ludzie za kilka lat?
Myślę o tych młodych ludziach pozytywnie. Mam takie wrażenie, że oni paradoksalnie w mniejszym stopniu dają sobą manipulować niż pokolenie 40 – czy 50-latków. Są pragmatyczni, widzą swoją perspektywę życia w kontekście tego, że mogą mieszkać i pracować gdziekolwiek, niekoniecznie w miejscu, w którym się urodzili. To jest zupełny przeskok światopoglądowy w stosunku do moich czasów.
Jestem urodzonym krakusem, więc przez dwadzieścia parę lat naturalną drogą było, że tam mieszkałem, chodziłem do szkoły, kończyłem studia, a ludzie z innych miejscowości migrowali tam za edukacją. Teraz młodzi ludzie nie mają problemu z tym, żeby po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej powiedzieć: „mamo, tato – sorry Winnetou, ale nie idę na studia. Teraz będę rok podróżować, jeździć po świecie, a potem zdam maturę z biologii i pójdę na medycynę, bo o tej medycynie marzę”. Są odważniejsi niż my w ich wieku.
Mam takie wrażenie, że młodzi paradoksalnie w mniejszym stopniu dają sobą manipulować niż pokolenie 40–, czy 50-latków.
Z drugiej strony są to ludzie w większości bardzo mało zaangażowani społecznie, obywatelsko. Można odnieść wrażenie, że ich pewne sprawy nie obchodzą. Na przykład, gdy kiedyś robiłem lekcję o tym, kim jest Rzecznik Praw Obywatelskich, czym się zajmuje oraz jakie ma obowiązki, to nie wzbudzało dużego zainteresowania. To mnie bardzo zdziwiło, bo to ważne rzeczy dla nas wszystkich. Mam wrażenie, że żyją jeszcze trochę w takiej zamkniętej bańce, w poczuciu, że pieniądz otwiera drogę, a ja ich uczę tego, że myślenie otwiera drogę – nie tylko pieniądze. […]
Jaka jest dzisiejsza szkoła?
W czwartek (16 grudnia 2021 r.) ) wieczorem, Zofia Wrześniewska – dyrektorka łódzkiego „Gastronomika” – zamieściła na swoim fejsbukowym profilu ilustrowaną zdjęciami informację:
„Uczymy się dla Was! Tym razem dzięki @oktawia_gorzenska poznawaliśmy nowe narzędzia do pracy na lekcji. Było kreatywnie, inspirująco i wesoło.”
Oto najbardziej „informacyjne” zdjęcie z 6-u tam zamieszczonych:
Pod tymi materiałami napisałem taki oto komentarz:
„I wy tak uczyliście się bez ocen?I”
Na co Aneta Ja-Pa odpisała:
„Jedni bez, inni z... „
Po jakimś czasie pojawił się jeszcze komentarz kol. dyrektor Zofii Wrześniewskiej:
„Można? Można! Teraz wystarczy „tylko” przełożyć…”
Źródło: www.facebook.com/zofia.wrzesniewska/
x x x
Gdy wczoraj wróciłem do tych zdjęć i komentarzy pomyślałem, że uczynię z tego punkt wyjścia do dzisiejszego felietonu. A pomyślałem tak, bo sobie przypomniałem co spowodowało taki właśnie mój komentarz do informacji o owym szkoleniu. Otóż miał on swoje korzenie w trwającej od bardzo już długiego czasu debacie o ocenach szkolnych, jako nieodłącznym elemencie motywowania uczniów do… no właśnie: do czego: do uczenia się? Moim zdaniem nie – do zapamiętywania fragmentów „materiału”, potrzebnych do poprawnego wypełniania testów i zdawania egzaminów.
I nagle uświadomiłem sobie, że odchodzenie od systemu ocen cyfrowych napotyka w „masach” nauczycielskich na opór, jest niepopularne, a często nawet zwalczane przez koleżanki i kolegów z rady pedagogicznej, gdy w ich szkole pojawi się taka/i innowator/a, gdyż znakomita większość nauczycielskiej braci sama działa według tego samego mechanizmu: idę na „dokształt” po zaświadczenie że w nim uczestniczyłam/em, bo to jest wymagane do awansu na wyższy stopień awansu zawodowego.
Że tego nie wymyśliłem, to każdy mógł się przekonać czytając oferty szkoleń ośrodków metodycznych, ale także wielu prywatnych firm szkoleniowych, które zawierały klauzulę, że będą wydawały zaświadczenia o uczestniczeniu... po zakończeniu szkolenia.
Po napisaniu powyższych zdań pomyślałem, że moja opinia w tej sprawie oparta jest na obserwacjach sprzed kilku lat – aktualnie, przyznaję, nie mam „w tym temacie” doświadczeń. Aby choć trochę być na bieżąco zapoznałem się z obecnie obowiązującym rozporządzeniem w sprawie awansu zawodowego nauczycieli. A jest to Rozporządzenie MEN z dn. 26 lipca 2018 r. w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli, którego tekst jednolity opublikowano w Obwieszczeniu MEiN z dnia 17 listopada 2020 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli [Dz.U 2020 poz.2200]
I z niejakim zaskoczeniem skonstatowałem, że w wymaganiach dla nauczyciela kontraktowego, który ubiega się o awans na stopień nauczyciela mianowanego nie ma jednoznacznego wymogu ukończenia określonych form doskonalenia zawodowego:
§7. 1. Nauczyciel kontraktowy ubiegający się o awans na stopień nauczyciela mianowanego w okresie odbywania stażu powinien: […] p.2.doskonalić kompetencje w związku z wykonywanymi obowiązkami, zwłaszcza w zakresie kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym uczniów szczególnie uzdolnionych; […]
Natomiast nauczyciel mianowany, który chce uzyskać awans na wyższy stopień nie tylko powinien doskonalić swój warsztat pracy samodzielnie, ale także „przez udział w różnych formach doskonalenia zawodowego”:
§1. Nauczyciel mianowany ubiegający się o awans na stopień nauczyciela dyplomowanego w okresie odbywania stażu powinien:
1)podejmować działania mające na celu doskonalenie warsztatu pracy, w tym umiejętności stosowania technologii informacyjnej i komunikacyjnej; […]
3)pogłębiać wiedzę i umiejętności służące własnemu rozwojowi oraz podniesieniu jakości pracy szkoły, samodzielnie lub przez udział w różnych formach doskonalenia zawodowego;
I jeszcze na jeden czynnik – statystyczny – zwrócę uwagę czytających ten felieton: Jaki procent z tej liczącej niespełna 600 tysięcy osób rzeszy nauczycielek i nauczycieli jest mobilizowana do rozwoju zawodowego, a więc do uczestniczenia w formach doskonalenia zawodowego, przepisami o awansie? Długo szukałem danych statystycznych możliwie aktualnych – niestety dotarłem jedynie do takich:
W roku szkolnym 2017/18 większość kadry pedagogicznej stanowili nauczyciele dyplomowani (55,4%). Nauczyciele mianowani stanowili 21,6% kadry, nauczyciele kontraktowi – 15,5%, stażyści – 4,4%, a nauczyciele bez stopnia awansu stanowili 3,1%. W porównaniu z poprzednim rokiem szkolnym, odsetek nauczycieli dyplomowanych wzrósł o 0,5 p.proc., a kontraktowych o 0,4 p.proc., natomiast odsetek nauczycieli mianowanych spadł o 1,5 p.proc., Zmiany te wynikają z przewidzianej w Karcie Nauczyciela ścieżki awansu zawodowego, która preferuje nauczycieli z długim stażem pracy. [www.portalstatystyczny.pl]
I tak „popłynąłem” z prądem moich eseistycznych skłonności, zapominając, ze piszę felieton. Ale stało się to dlatego,że usiłowałem znaleźć argumenty dla mojej tezy, iż uczestnikami licznych ofert doskonalenia, jakie prezentują pozaformalne podmioty i osoby fizyczne (nie będące w systemie ośrodków doskonalenia nauczycieli lub CEO), jest bardzo ograniczony – w porównaniu do całej populacji niewielki – procent ogółu nauczycieli. I są to na ogół nauczycielki i nauczyciele ze stopniem dyplomowanego – uczestniczący w tych spotkaniach wyłącznie „z potrzeby serca”, z przekonania o konieczności włączenia się w oddolny ruch „eduzmieniaczy”.
Stąd moje pytanie – oby nie okazało się retorycznym:
Co należy zrobić, aby w tych spotkaniach uczestniczyli także ci, którzy realizując wymogi na awans wolą „zaliczyć” kurs w ODN-ie, a także ci, którzy mając stopień dyplomowanego niczego już nie pragną, poza spokojnym dotrwaniem do emerytury – z podwyżkami wynagrodzeń „po drodze”?
Włodzisław Kuzitowicz
Dorota Uchwat-Zaród i Marcin Zaród są autorami tekstu, jaki pod tytułem „Jak wspierać nastawienie na rozwój u uczniów i własnych dzieci? (część 1)” zamieszczono wczoraj (16 grudnia 2021 r.) na portalu SUPERBELFRZY. Jest to tekst, który – naszym zdaniem – powinien przeczytać każdy nauczyciel, a już ze szczególną uwagą zwolennik chwalenia uczniów, bez względu na obiektywną ocenę ich pracy.
Jako że tekst ten ma 12 602 znaków zamieszczamy jedynie kilka wybranych (subiektywnie) jego fragmentów – z nadzieją, ze zainteresuję one czytających na tyle, ze klikną w zamieszczony poniżej link, aby przeczytać całość:
Poniższy artykuł zawiera obszerne fragmenty pierwszego rozdziału publikacji pt. „Godziny Rozwoju. Jak wspierać nastawienie na rozwój i uczyć (się) innowacyjnie”, która powstała w ramach programu inkubacji innowacji edukacyjnych Popojutrze 2.0
Jeśli rodzice chcą dać swoim dzieciom jakiś dar, najlepsze, co mogą zrobić, to nauczyć je kochać wyzwania, intrygować się błędami, lubić wysiłek i wciąż się uczyć” – Carol Dweck. […]
Według Eddiego Brummelmana, autora artykułu pt. “Czy podnoszenie samooceny zamienia dzieci w narcyzów?”, “rodzice intuicyjnie wierzą, że wysoka samoocena jest kluczem do sukcesu, zdrowia i dobrostanu, i próbują podnieść tę samoocenę u swoich dzieci, mówiąc im, że są wyjątkowe i niezwykłe”. Problem polega na tym, że tego rodzaju komunikaty nie przynoszą pozytywnego efektu, ale według zarówno Brummelmana, jak i Keitha Campbella oraz Jeana Twenge’a z Uniwersystetu Stanowego w San Diego, mogą się przyczyniać do wzmocnienia przekonań narcystycznych. […]
Okazuje się, że niezasłużone pochwały mogą mieć na młodego człowieka szkodliwy wpływ. Podawane przez Sinka przykłady obejmują sytuacje, w których uczniowie dostawali się do elitarnej klasy nie dzięki swoim osiągnięciom, ale dlatego, że ich rodzice złożyli skargę na odmowę przyjęcia; niektórzy dostawali piątki nie dlatego, że na to zasłużyli, ale dlatego, że nauczyciele nie chcieli mieć do czynienia z ich rodzicami. Traktowanie każdego ucznia czy dziecka jako osoby wyjątkowej powoduje, że nikt nie jest wyjątkowy. Taki właśnie przekaz usłyszeli w 2012 roku absolwenci liceum Wellesley w USA z ust swojego nauczyciela angielskiego Davida McCullougha Juniora, według którego takie podejście doprowadziło m.in. do dewaluacji ocen szkolnych i trofeów za zawody sportowe
Przekonanie, że dziecko należy ciągle chwalić za talent, inteligencję czy wrodzone umiejętności, aby wyrosło na człowieka pewnego siebie, który łatwo radzi sobie z trudnościami, wciąż jest powszechnie spotykane u wielu rodziców i nauczycieli. […]











