
Dziś (7 kwietnia 2022r.) zapraszamy do lektury kolejnego tekstu Danuty Strerny – tym razem o cechach pochwały, jako elementu motywującego ucznia do uczenia się.
Rys. Danuta Sterna
Kiedy pochwała jest skuteczna?
Skuteczna, czyli taka, która pomaga uczniowi w uczeniu się. Pochwała może być skutecznym narzędziem zachęcającym uczniów i motywującym ich do nauki. Aby to osiągnąć, musimy używać odpowiedniej pochwały. Jeśli jesteśmy w naszej pochwale pozytywni, szczerzy, dostosowujemy ją do potrzeba ucznia i nie stosujemy jej jako nagrody, to możemy pomóc naszym uczniom rozwijać się.
W tym wpisie podam cztery warunki dla takiej pochwały:
Pochwała pozytywna
Można pomyśleć, że jest to tak zwane „masło maślane”, bo jak pochwała może być negatywna? Jednak czasami pochwala nie iść z serca, np. wypowiadana sarkastycznym tonem z odcieniem złośliwości. Wtedy niweluje pozytywne efekty.
Niektórzy dorośli uważają, że sarkazm jest użyteczną formą przekazu, ale tak nie jest. Chociaż zachowanie uczniów może tego nie ujawniać, to jednak sarkazm jest dla nich wyczuwalna krytyką i wzmacnia wszelkie negatywne komentarze, które słyszeli w przeszłości. Uczniowie doświadczają wiele sarkazmu w domu i poza szkołą i należy im w szkole tego oszczędzić. Potrzebują od nauczycieli zachęty i docenienia.
Pochwała szczera
Pochwała powinna dać uczniowi sygnał, że nauczyciel wierzy, że uczeń jest w stanie spełnić wysokie oczekiwania. Jeśli chwalimy ucznia za coś prostego, to on widzi w tym fałsz i pochwała w rzeczywistości podważa jego pewność siebie, gdyż uczeń sądzi, że nie stać go na więcej.
Czasami nauczyciele różnicują poziom zadań, aby móc „słabszych” uczniów pochwalić za wykonanie mniej ambitnego zadania. Nie jest to dobra strategia i uczniowie szybko ją odszyfrowują, widzą, że nauczyciel stara się, aby poczuli się lepiej, ale nie jest szczerzy.
Dlatego warto doceniać, a nie chwalić, czyli doceniać za konkret. Wtedy uczeń może sam ocenić szczerość pochwały.
Pochwała właściwa
Właściwa, czyli dostosowana do potrzeb ucznia. Uczniowie mają różne potrzeby i nie każda pochwała jest dla nich odpowiednia. Jedni lubią być docenieni publicznie, innych to krępuje. Pochwała może przybierać różne formy, na przykład może być pisemna lub ustna. Pisemna daje możliwość zachowania jej i pokazania komuś innemu, za to ustna umożliwia wysłuchania jej przez rówieśników. Docenienie ze strony rówieśnika jest najbardziej wartościowe dla uczniów.
Pochwała powinna odnosić się do pracy ucznia, a nie do jego osoby. Chwalenie za zdolności ma szczególnie złe konsekwencje, gdyż zobowiązuje ucznia, że zawsze ma się tymi zdolnościami wykazywać. Chwalmy uczniów za jakość ich pracy lub wysiłek, a nie za wygląd, powiązania rodzinne lub osobowość.
Carol Dweck w swojej książce Mindset przedstawia badania, które wspierają tę koncepcję. Odkryła, że jeśli uczniowie są chwaleni za ich umiejętności („jesteś taki mądry”), z czasem ich wysiłek i osiągnięcia maleją. Ale jeśli uczniowie są chwaleni za ich wysiłek („Mogę powiedzieć, że bardzo się starałeś i z powodzeniem przeczytałeś ten akapit”), z czasem ich wysiłek wzrasta, podobnie jak ich osiągnięcia.
Pochwała nieuzależniająca
Trzeba tak chwalić, aby uczniów nie uzależnić od pochwał i nagród. W przeciwnym przypadku ich motywacja do nauki może być oparta jedynie o perspektywę nagrody w postaci pochwały. Warto zamiast chwalenia pytać uczniów o samoocenę: „Jak oceniasz swoją pracę?”. Zadawać pytania zachęcające do autorefleksji i skupiające się na odczuciach ucznia, a nie nauczyciela.
Inspiracja artykułem Barbary Blackburn
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Foto: Iwona Burdzanowska[www.radio.lublin.pl]
Minister Przemysław Czarnek przemawia podczas otwarcia IX Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty „Edukacja Przyszłości” w Lublinie
Dzisiaj (6 kwietnia 2022r.) zamieszczono na stronie MEiN informację o udziale ministra Przemysława Czarnka w otwarciu IX Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty „Edukacja Przyszłości”. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Dziś, 6 kwietnia br. minister Przemysław Czarnek otworzył IX Ogólnopolską Konferencję Samorządu i Oświaty „Edukacja Przyszłości”. Podczas wydarzenia zostały poruszone tematy związane z aktualną sytuacją w Ukrainie, optymalizacją wydatków na oświatę oraz sposobami wykorzystania nowoczesnych narzędzi w edukacji.
„Edukacja Przyszłości” to jedno z najważniejszych wydarzeń skierowanych do prezydentów miast, burmistrzów, wójtów, dyrektorów i naczelników wydziałów edukacji w jednostkach samorządu terytorialnego. Przedsięwzięcie gromadzi także dyrektorów szkół, przedszkoli i innych placówek oświatowych. To miejsce wymiany myśli i doświadczeń. Główne bloki tematyczne konferencji, która odbywa się w Lubelskim Centrum Konferencyjnym, to: zarządzanie, finansowanie, nauczanie oraz przedszkola.
W swoim wystąpieniu minister Przemysław Czarnek podkreślił, że dyskusja na konferencji będzie zdominowana przez wydarzenia dziejące się obecnie w Ukrainie. Szef MEiN podziękował jednocześnie organom prowadzącym, kuratoriom i dyrektorom szkół za organizowanie swoich zadań w ostatnim czasie na najwyższym poziomie. […]
Minister Edukacji i Nauki wspomniał także o przygotowaniu elastycznych przepisów, które umożliwiają włączanie dzieci z Ukrainy do polskiego systemu oświaty: – Jeśli z rozsądkiem będziemy wykorzystywać nasze możliwości, to poradzimy sobie z napływem dzieci z Ukrainy do polskich szkół – dodał.
Przemysław Czarnek podkreślił ponadto, że konieczne są rozmowy z przedstawicielami związków zawodowych w kwestiach związanych z pragmatyką zawodu nauczyciela. Wskazał na rolę dialogu oraz potrzebę wypracowania metod, które przywrócą prestiż tej profesji.
W ramach dwudniowej konferencji (6-7 kwietnia br.) będą omawiane m.in. kwestie związane ze współpracą organów prowadzących i dyrektorów szkół. Poruszone zostaną także kwestie finansowe, a wśród nich temat wynagradzania nauczycieli. W bloku tematycznym poświęconym nauczaniu przedyskutowane zostaną aspekty związane z aktualnymi potrzebami uczniów, innowacyjnymi metodami nauczania oraz systemem oceniania. Zaplanowano również debatę na temat nowoczesnych programów nauczania dla najmłodszych. […]
Cała informacja „Otwarcie IX Ogólnopolskiej Konferencji Samorządu i Oświaty „Edukacja Przyszłości” – TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
42 łódzkie szkoły przygotowały swoje elektroniczne wizytówki. Dodatkowo ofertę w formie filmów zaprezentują m.in. XII LO, Zespół Szkół Poligraficznych czy Zespół Szkół Techniczno-Informatycznych.
Ponadto w trzydniowym programie targowym znalazły się spotkania online i wykłady przybliżające ósmoklasistom różne zawody i branże. E-Targi mają pomóc uczniom szkół podstawowych w wyborze dalszej ścieżki edukacji.
Wzorem ubiegłego roku Targi Edukacyjne są organizowane przez internet w dniach 6–8 kwietnia. Udział w nich na stronie www.edulodz2022.pl jest dla uczniów bezpłatny.
Otwarcie e-Targów nastąpiło o godz. 10:30, a pierwsze wykład – od godz. 11:00.
Organizatorem jest Urząd Miasta Łodzi, a współorganizatorem Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego.
Źródło: www.uml.lodz.pl
Foto: www.facebook.com
Jarosław Durszewicz – były dyrektor I LO w Bydgoszczy a także podstawówki w Dusocinie. Razem z Justyną Cholewińską prowadzi Fundację „Szkoła Bez Ocen”.
„Gazeta Wyborcza” zamieściła w piątek ub. tygodnia zapis rozmowy z Jarosławem Durszewiczem – b. dyrektorem pierwszej w Kujawsko-Pomorskiem szkoły publicznej, która zrezygnowała z tradycyjnego oceniania. Tekst ten zatytułowano „Weź mnie doceń, a nie oceń. „Szkoła bez ocen? Jak najbardziej. Nauka zdalna i lekcje z uchodźcami pokazały ich absurdalność”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Aleksandra Lewińska: – Ile szkół w Polsce nie ocenia?
Jarosław Durszewicz: – Sporo niepublicznych, np. Akademia Prymusa w Sochaczewie czy Spark Academy w Poznaniu. Listy publicznych nie ma, ale wkrótce ją stworzymy. Bo jest ich coraz więcej. Wiele podstawówek, jak np. ta w Słupi Dolnej, nie stawia ocen cyfrowych w klasach 1-3. Są licea, np. w Sierpcu, które oceny zamieniły na procenty. To już coś. We wrześniu ruszyła w Gowidlinie szkoła bez ocen, a Szkoła Podstawowa nr 9 w Kołobrzegu – z początkiem tego roku zrezygnowała z oceniania.
-Bez oporów?
-Z niewielkimi. Nauczyciele pytali: ale co w zamian? Jak sprawdzić ucznia? Jak go zdyscyplinować? Bo przecież oceny w szkołach służą nie tylko ocenianiu, ale też dyscyplinują. Są narzędziem, budzącym strach wśród uczniów, a dającym władzę nauczycielom. A z niego przecież nic dobrego nie wynika. Z kolei braku ocen często boi się i dyrektor, i nauczyciel, i rodzic. […]
-Polskie przepisy pozwalają na niestawianie ocen?
-Moim zdaniem wręcz do tego zachęcają. Rozporządzenie o systemie oceniania i klasyfikacji uczniów tak definiuje ocenę bieżącą: celem jej jest bieżące monitorowanie postępów ucznia i udzielenie informacji o tym, gdzie jest, przez określenie tego, co robi dobrze, nad czym powinien jeszcze popracować i wskazanie kierunku dalszego rozwoju.
-Niewiele ma to wspólnego z dwójką czy piątką.
-To klasyczna definicja informacji zwrotnej. A przecież trójka nie mówi uczniowi nic. Nauczyciele twierdzą: trójka z komentarzem – mówi wszystko. Nieprawda. Komentarza uczniowie nie czytają. Po drugie – emocje wywołuje ocena, komentarz nie. Klucz do zmiany polskiej edukacji leży w zastosowaniu definicji oceniania wynikającej z naszych przepisów dosłownie.
-Ale postawić dwójkę łatwiej, niż udzielić informacji zwrotnej.
-Mamy wykształconych przedmiotowców, świetnych fizyków znających się na fizyce, matematyków znających się na matematyce, ale na komunikacji, udzielaniu informacji zwrotnej, zarządzaniu, procesach grupowych – już nie. Gdy mówimy: zmieńcie to, podnieście kompetencje, uwolnijcie uczniów i siebie od ocen – mówią: rodzice nie chcą, dyrektor nie chce, koledzy nie chcą. I koło się zamyka. Na szczęście w ostatnich dwóch latach sporo się zmieniło. Pandemia, nauka online, a teraz uchodźcy dołączający do klas, wielu środowiskom unaoczniły bezsensowność szkolnego systemu oceniania. […]
x x x
Debaty o ocenianiu
Pierwsza z 16 debat o szkole bez ocen odbędzie się w przyszłym tygodniu, 7 kwietnia, w Olsztynie. Kujawsko-pomorska – rozpocznie się 28 kwietnia w SP nr 14 w Toruniu o godz. 10. Otworzy ją wykład prof. Romana Lepperta z UKW „Oceny, stopnie… I co z tego wynika?”. O dobrych praktykach opowiedzą m.in. przedstawiciele SP nr 9 w Kołobrzegu i SP nr 4 w Chełmnie.
Cały tekst „Weź mnie doceń, a nie oceń. „Szkoła bez ocen? Jak najbardziej. Nauka zdalna i lekcje z uchodźcami pokazały ich absurdalność” – TUTAJ
Źródło: www bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/
Na stronie portalu prawo.pl/oświata zamieszczono dzisiaj warty zapoznania się z nim tekst, zatytułowany „Rozporządzenie o pensjach nauczycieli z błędem formalnym, jednak raczej bez szans na poprawkę”. Oto jego fragmenty:
[…] Ministerstwo Edukacji i Nauki przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie minimalnych wynagrodzeń nauczycieli – ma ono uwzględnić zwiększenie pensji nauczycieli, które resort zapowiadał w marcu i które zostało uchwalone przez Sejm. Zmiany – eufemistycznie mówiąc – nie spotkały się z entuzjazmem środowisk oświatowych. […]
Związek Nauczycielstwa Polskiego opublikował komunikat, w którym zarzuca rządowi naruszenie procedury legislacyjnej. Podkreśla, że art. 4 ust. 2 ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela przesądza, że rozporządzenia przewidziane ustawą podlegają uzgodnieniu ze związkami zawodowymi zrzeszającymi nauczycieli.
– Pomiędzy opiniowaniem projektów aktów normatywnych na podstawie art. 19 u.z.z., a ich uzgadnianiem ze związkami zawodowymi na podstawie art. 4 ust. 2 KN, występuje nie tylko różnica semantyczna, ale także proceduralna. O ile opiniowanie projektu aktu normatywnego zazwyczaj sprowadza się do sporządzenia opinii i przedstawienia jej organowi władzy publicznej, tak uzgodnienie wymaga rozpoczęcia negocjacji przez stronę ministerialną i związkową – podkreślają związkowcy. Dodają, że podobna teza wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, który w wyroku z 17 marca 1998r., U 23/97 stwierdził, że termin „uzgodnienie”, zgodnie z jego sensem językowym, ma oznaczać czynność polegającą na „doprowadzeniu do braku rozbieżności”, „ujednoliceniu” czy też „harmonizowaniu” (w znaczeniu „wzajemnego dostosowania”).
– ZNP żąda wszczęcia negocjacji w celu uzgodnienia treści projektu rozporządzenia płacowego nauczycieli. Brak podjęcia przez resort edukacji działań na rzecz uzgodnienia treści rozporządzenia płacowego będzie potraktowany przez ZNP jako wada formalna rozporządzenia, naruszająca art. 4 KN, co na podstawie art. 188 pkt 3 Konstytucji RP wiązać się będzie z podniesieniem zarzutu niekonstytucyjności tegoż aktu wykonawczego, jako sprzecznego z ustawą – czytamy w komunikacie. […]
Cały tekst „Rozporządzenie o pensjach nauczycieli z błędem formalnym, jednak raczej bez szans na poprawkę – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
Foto: Jacek Turczyk/PAP[www.edukacja.dziennik.pl]
Marcin Smolik – dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej
W poniedziałek 3 kwietnia prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu „Pedagog” tekst, który wpisuje się w prezentowany na OE wątek egzaminów dla uczniów z Ukrainy.Oto ten post z niewielkimi „wycięciami” jego fragmentów
Kompromitacja dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcina Smolika
Po zapoznaniu się z informacją Centralnej Komisji Egzaminacyjnej na temat tego, jak będą konstruowane arkusze maturalne dla uczniów-obywateli Ukrainy, doszedłem do wniosku, że poziom dostosowania ich treści do potrzeb zdających jest w 2/3 sensowny, natomiast w 1/3 – najzwyczajniej w świecie – absurdalny! Jak mają być przygotowane arkusze z rzekomym dostosowaniem do potrzeb zdających?
Nie budzą zastrzeżeń zasady opracowania arkuszy dla dwóch przedmiotów maturalnych:
2) arkusz z matematyki na poziomie podstawowym […]
3) arkusz z języka obcego nowożytnego na poziomie podstawowym […]
Natomiast kuriozum, nieporozumieniem jest arkusz 1 z języka polskiego:
1) arkusz z języka polskiego na poziomie podstawowym – arkusz treściowo tożsamy z arkuszem w formie standardowej („100”), z dostosowaniami, tj. instrukcje oraz polecenia tłumaczone na język ukraiński, ale: teksty i zadania w języku polskim, zapisywanie rozwiązań zadań – w języku polskim
Dyrektor CKE – Marcin Smolik uważa, że wystarczy przedłużenie czasu na napisanie pracy z języka polskiego (do 255 minut na poziomie podstawowym oraz do 270 min. na poziomie rozszerzonym), gdyż jest możliwość korzystania ze słownika dwujęzycznego w wersji papierowej lub elektronicznej (język polski – język ukraiński i język ukraiński – język polski) na egzaminie z języka polskiego. Słownik musi zapewnić szkoła lub uczeń (?).
To „gratuluję” dobrego samopoczucia p. dyrektorowi, dla którego uczeń polskiego pochodzenia powracający do kraju z innego państwa (np. Wielka Brytania, Niemcy, USA, itp.) jest na takim samym poziomie, jak nastolatek z Ukrainy, który nie ma pochodzenia polskiego. Dla M. Smolika ofiara wojny to po prostu cudzoziemiec, któremu nie należą się inne rozwiązania.
Proponuję, by dyrektor CKE dr M. Smolik zdał po 2 miesiącach pobytu na Ukrainie egzamin z języka ukraińskiego, gdzie polecenia będzie miał przetłumaczone na język polski, natomiast teksty i zadania oraz zapisywanie ich rozwiązań będzie musiał wykonać w języku ukraińskim. Może wraz z ministrem edukacji zdadzą taki egzamin? Polecam! Już w sieci krążą memy!
Absolutnie skandaliczną jest wypowiedź dyrektora CKE w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej:
Kiedy prowadzące z nim wywiad Klara Klinger i Anna Wittenberg wskazują M. Smolikowi na kuriozalność wymagań z języka polskiego na egzaminach państwowych dla ósmoklasisty i dla maturzysty, ten odsłania w swojej odpowiedzi nie tylko nieczułość, brak empatii i zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazły się dzieci uchodźców wojennych, ale zarazem dowodzi braku przyzwoitości pedagogicznej mówiąc:
Wymagałoby to zmiany ustawy. Na dodatek obok systemu powstałby podsystem dla kilku tysięcy dzieci. Proszę mi wierzyć, moja pierwsza reakcja też była taka, żeby zwolnić z egzaminu dzieci uchodźcze. Ale zaczęliśmy patrzeć bardziej długofalowo i doszliśmy do wniosku, że to mogłoby się obrócić przeciwko nim. Bo zacząłby się hejt, że zabrały miejsca polskim dzieciom, że miały preferencyjne warunki (DGP, 1-3.04.2022, s. A24).
Ta władza nie potrafi przyznać się do poważnych błędów, nie cofnie absurdalnych rozwiązań. Dyrektor wypowiada się jako pluralis majestatis, czyli członek jakiegoś ukrytego gremium politycznego! To niech poda się do dymisji, jak nie może zrozumieć, że w trzy miesiące żaden obcokrajowiec nie nauczy się języka polskiego i nie zrozumie obcych mu tekstów literackich!
Jan Paweł II określał nieczułych narratorów istotami odczłowieczającymi, zdehumanizowanymi. No, ale w tle pobrzękują wrogowie nauki społecznej KK, którzy współtworzą tę władzę.
Cały post „Kompromitacja dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcina Smolika” – TUTAJ
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
„Portal Samorządowy” zamieścił dzisiaj tekst, zatytułowany „Do egzaminu maturalnego zgłosiło 26 uczniów ukraińskich”. Oo jego fragmenty:
161 tys. ukraińskich dzieci trafiło do polskiego systemu oświaty po inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Tempo ich napływu zwolniło – poinformował w poniedziałek szef MEiN Przemysław Czarnek. Podał, że chęć przystąpienia do egzaminu maturalnego zgłosiło się w całej Polsce 26 uczniów ukraińskich.
Minister edukacji i nauki wizytował w poniedziałek Szkołę Podstawową nr 2 im. Królowej Jadwigi w Bełżycach (woj. lubelskie). […] Minister poinformował, że w systemie oświaty jest 161 tys. dzieci z Ukrainy. Wskazał, że napływ dzieci spowolnił.
„O ile pierwszych dniach mieliśmy nawet po kilkanaście tysięcy kolejnych przyjęć do polskiego systemu oświaty, to teraz mamy po kilka tysięcy, mniej nawet niż 5 tys. dziennie, i spodziewamy się, że tak to będzie w kolejnych dniach” – podał szef MEiN.
[…]Poinformował, że chęć przystąpienia do matury zgłosiło 26 uczniów ukraińskich w całej Polsce. Termin składania deklaracji w tej sprawie minął 31 marca.
„Jeśli chodzi o egzamin ósmoklasisty, to na ten moment, bo jeszcze jest czas na składania deklaracji, kilka dni (do 11 kwietnia – PAP), zgłosiło się ponad 6,6 tys. uczniów w całej Polsce” – przekazał minister. […]
Cały tekst „Do egzaminu maturalnego zgłosiło 26 uczniów ukraińskich” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Wczoraj od godz. 20:00 na fanpage „Plan Daltońdski” można było obejrzeć i wysłuchać rozmowy Anny i Roberta Sowińskich z Zofią Przystup – nie tylko o krytycznym myśleniu. Wszystkim którzy wczoraj to wydarzenie przeoczyli lub byli zajęci czymś innym proponujemy zapoznanie się z tym o czym tam mówiono klikając w podany poniżej link.
Ale przedtem – jeśli komuś osoba koleżanki Zofii Przystup jest nieznana polecamy fragment tekstu, zaczerpnięty ze strony „Plan Daltoński”:
[…] Zofia Przystup – liderka oceniania kształtującego w szkole. Od dziesięciu lat wdraża OK do praktyki szkolnej, a od trzech lat pracuje bez ocen wyrażonych cyfrą i bez nagród. Wspierając ucznia w procesie uczenia się, wykorzystuje informację zwrotną. Fascynatka OK zeszytu. Certyfikowana trenerka myślenia krytycznego I i II poziomu, szkoły kompetencji oraz certyfikowana trenerka liderów edukacji. Ambasadorka Wiosny Edukacji.
Współautorka innowacji pedagogicznych: „Od czytania i pisania do wychowania” oraz „OK zeszyt”. Uczestniczyła w wielu ogólnopolskich akcjach i programach, z których szczególnie jej bliskie są „Zaproś mnie na swoją lekcję”, „Empatyczna klasa”, Ogólnopolskie czytanie Jeżycjady”, „Powstańcy’44”.
Dyplomowana nauczycielka języka polskiego, historii, wos, terapeutka pedagogiczna z ponadtrzydziestoletnim stażem. Ukończyła kilka studiów podyplomowych, w tym kwalifikacyjne z zakresu zarządzania oświatą. Od wielu lat uczy w klasach integracyjnych, obecnie jest wychowawczynią piątej klasy integracyjnej. Na lekcjach uczy się z dziećmi bez ocen i podręczników, opierając się na tekstach lekturowych lub własnych. Opisuje to na blogu „OKiem i piórem belferki”, oraz w postach na Facebooku i Instagramie pod tą samą nazwą.
Według badania FRIS jest wizjonerką indywidualistką, ale nie poprzestaje na wizji. Działa i wciela w życie ideały szkoły opartej na wzajemnym szacunku, kształceniu kompetencji i ucieczki od nudy, czyli obchodzi system jak i kiedy może. Spośród kompetencji na pierwszym miejscu stawia kompetencje osobiste, społeczne i w zakresie umiejętności uczenia się oraz świadomości w tym obszarze. Uważa, że David Kolb jest absolutnym geniuszem, a jego model powinien być must havew miejscach, gdzie uczą się dzieci, bo w życiu już jest naturalnie.
KRYTYCZNE MYŚLENIE W DZIAŁANIU – rozmowa z Zofią Przystup – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/PlanDaltonski
Foto: www.facebook.com/ministerstwo.edukacji.nauki
Oto upubliczniony wizerunek Adrianny Całus – nowej rzeczniczki prasowej MEiN
Przedwczoraj był Prima Aprilis. Dlatego w pierwszej chwili myślałem, że to taki żarcik. A mam na myśli informację że „Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek wyznaczył z dniem 1 kwietnia Adriannę Całus do pełnienia funkcji Rzecznika Prasowego.” Pomijam nazwisko owej pani rzecznik (z nazwisk nie należy szydzić), ale zastanowiła mnie forma „wyznaczył”. To taki zwrot typowy dla stylistyki wojskowej. Bo w wojsku wyznacza się żołnierzom rejony do sprzątania, cele do zdobycia lub… sposób wykonania i czas trwania kary dyscyplinarnej. Do tej pory żyłem w przekonaniu, że w ministerstwach na stanowiska określone osoby powołuje się, lub powierza się im obowiązki. No, chyba że zachodzi tu ta ostatnia okoliczność…
A na marginesie tej sytuacji dodam jeszcze, że „wyznaczenie” kogoś do wykonywania określonych obowiązków jest możliwe wtedy, gdy „stoi się przed frontem pododdziału” i dokonuje się wyboru tej jednej osoby spośród wielu. Czy tak było w tym przypadku? Czy pan minister ogłosił nabór na to stanowisko i zgłosiło się wielu/wiele kandydatów/kandydatek? I z tego grona „wyznaczył” właśnie panią Całus?
O trafności tej decyzji wkrótce wszyscy się przekonamy – zgodnie z biblijną zasadą: „Po owocach poznacie ich” (Mt. 7:15-20). Wszyscy, to znaczy my – odbiorcy wiadomości przekazywanych przez ową panią rzecznik, ale i pan minister – czy trafnie dokonał selekcji z grona ubiegających się o tę funkcję osób, czyli czy jest to ktoś, kto będzie wierną tubą pana ministra…
A tak przy okazji: Czy ktoś może wie dlaczego dotychczasowa rzeczniczka MEiN – Anna Ostrowska – nie pełni już tej funkcji? Z mojej, co prawda niesystematycznie prowadzonej obserwacji jej aktywności wynika, że od wielu lat bardzo dzielnie i wiernie prezentowała stanowisko resortu, niezależnie od tego kto był jego szefem. [Przykłady – materiały z 24.10.2018 r. i 15.02.2022 r.]
Jak widać, była ona rzeczniczką MEN jeszcze za Anny Zalewskiej, nie odwołał jej Dariusz Piontkowski, i dopiero teraz, po półtorarocznym okresie sprawowania swego urzędu, uczynił to minister Czarnek.
A przecież tak niedawno, bo 9 marca br., wystąpiła ona w programie „Cztery pory roku” w Polskim Radiu i żarliwie przekonywała, że „procedura związana z zapisaniem ukraińskiego dziecka do polskiej szkoły jest prosta”, a jeśli w konkretnej szkole nie będzie już miejsca dla ucznia z Ukrainy „urząd dzielnicy, gmina lub instytucja nadzorująca szkoły, musi znaleźć miejsce dla dziecka w innej szkole na terenie danej gminy”.
Może idę złym tropem. Zamiast szukać powodów odwołania pani Ostrowskiej powinienem poszukać powodów „wyznaczenia” na funkcję rzeczniczki MEiN Adranny Całus? Ciekawa jest jej kariera zawodowa – zobaczcie sami – TUTAJ
Dla ułatwienia – przytoczę fragment z jej biogramu:
„Dotychczas pełniła funkcję zastępcy dyrektora w Biurze Ministra MEiN, koordynując pion komunikacyjny. W latach 2020-2022 była zastępcą dyrektora naczelnego w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, w którym odpowiadała za administrację, komunikację, produkcję oraz rozwój instytucji, w tym pozyskiwanie środków europejskich. Pracowała również jako koordynator programu edukacyjnego „Go4Poland-Wybierz Polskę” realizowanego przez Fundację Giełdy Papierów Wartościowych. W latach 2018-2019, jako pracownik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, zajmowała się organizacją wydarzeń (Polonia Restituta. Dekalog dla Polski w 100-lecie odzyskania niepodległości oraz Narodowy Kongres Nauki FORUM).”
Bardzo bogate i urozmaicone jest jej wykształcenie:
„Ukończyła historię oraz politologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, studia podyplomowe z zakresu „Professional image. Psychologia wizerunku w biznesie i życiu publicznym” na Uniwersytecie SWPS, a także Zawodowy Kurs Fundraisera CFR organizowany przez Polskie Stowarzyszenie Fundraisingu. Obecnie rozwija swoje zainteresowania zawodowe na studiach podyplomowych „Menadżer kultury” w Szkole Głównej Handlowej.”
Pora na wnioski końcowe. Zaryzykowałbym takie dwa: Albo o jej awansie (?) z funkcji zastępcy dyrektora w Biurze Ministra zadecydował jej wizerunek (patrz zdjęcie i wnioskuj, czy zadziałała owa psychologia wizerunku), albo to jej doświadczenie jako wicedyrektora teatru, bo wszak będzie rzeczniczką – jak by nie było – niezłego aktora.
Sam nie wiem…
Włodzisław Kuzitowicz
W zakończeniu pierwszej części rozdziału VIII. moich wspomnień „Dwanaście lat w mojej Budowlance”, którą zatytułowałem „Jak do tego doszło że wygrałem”, zadeklarowałem, że o tym jak dalej działałem jako nowy dyrektor tej szkoły opowiem w kolejnej części tego rozdziału. Oto i ona – zapraszam do lektury:
Pierwsze lata – pierwsze decyzje
Pamiętam, że moją pierwszą decyzją jako dyrektora ZSB nr 2, którą podjąłem dosłownie w pierwszych dniach pełnienia tych obowiązków było oficjalne zgłoszenie szkoły do programu UPET, programu wspieranego finansowo przez Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG), Jego celem było wprowadzenie do kształcenia zawodowego programów o budowie modułowej. Nie było to jeszcze kształcenie modułowe w zawodach, gdzie nie tylko że nie funkcjonuje podział na przedmioty teoretyczne i zajęcia praktyczne, ale które podporządkowane jest osiąganiem przez uczniów konkretnych kompetencji zawodowych. Innowacja wprowadzana w ramach UPET polegała jedynie na łączeniu w tematyczne moduły wiedzy, przekazywanej dotąd podczas lekcji z różnych teoretycznych przedmiotów zawodowych i na jej operacjonalizacji, pozwalającej na pomiar stopnia jej przyswojeni przy pomocy opracowanych testów wiadomości.
W programie tym uczestniczyły 44 szkoły zawodowe z całej Polski. Udział w programie otwierał drogę do pozyskania środków na unowocześnienie bazy dydaktycznej szkoły, m.in. o nowoczesne pracownie komputerowe. I to właśnie dzięki tej decyzji już w pierwszym roku mojego dyrektorowania w szkole uruchomiona została pierwsza pracownia informatyczna, wyposażona w najnowsze na owe czasy komputery PC. Program ten był po dwu latach kontynuowany pod nową nazwą IMPROVE – dzięki temu do szkoły trafiło także oprogramowanie AutoCAD – komputerowe wspomaganie projektowania. Pozyskaliśmy także pozabudżetowe środki na zakup nowoczesnego wyposażenia dwu sal lekcyjnych w jednoosobowe stoliki i krzesła, pozwalające na prowadzenie zajęć aktywizujących w dowolnie konfigurowanych grupach uczniowskich.
Nie będę przemilczał informacji, że było to możliwe jedynie dzięki – najpierw przekazanym informacjom, a później czynnemu poparciu naszego wniosku ze strony łódzkiego lidera kształcenia zawodowego – wicedyrektora WODN – Janusza Moosa.
x x x
Rok szkolny 1994/1995 był okresem, w którym nasza „Budowlanka” przystąpiła do kolejnego eksperymentu, który także przyniósł nowe środki pozabudżetowe na unowocześnienie bazy dydaktycznej szkoły. Tym projektem było Liceum Techniczne – koncepcja kształcenia zawodowego w 4-o letniej szkole licealnej, w której obok programu kształcenia ogólnego, realizowanego na poziomie podstawowym, uczniowie zdobywaliby wiedzę ogólnozowodową, będącą wspólną bazą dla wielu pokrewnych zawodów. I dopiero po jego ukończeniu absolwenci podejmowaliby decyzje, czy chcą kontynuować dalsze kształcenie w szkołach wyższych, czy też wejść na ścieżkę edukacji, prowadzącą do zdobycia tytułu technika w konkretnym zawodzie, ale w ramach krótkiego cyklu (w zależności od zawodu – od 0,5 do 1,5 roku) w policealnych studiach zawodowych.
Już w roku szkolnym 1995/1996 otworzyliśmy klasy pierwsze tego liceum w dwu profilach: „kształtowanie środowiska” i „leśnictwo i technologia drewna”. W kolejnym roku przyjęliśmy pierwszoklasistów w trzecim profilu – „społeczno-socjalnym”. Decyzja ta pociągnęła za sobą konieczność powiększenia grona nauczycielskiego o nauczycieli przedmiotów, których w programie technikum nigdy nie było: do biologii, geografii, j. angielskiego, a także – „przedsiębiorczości”.
W 1998 r w całej Polsce działało 145 takich liceów, a w lipcu 1998 r MEN rozporządzeniem wprowadził do systemy szkolnego ten typ szkoły średniej. Jednak licea techniczne działały tylko do roku 2002, kiedy w konsekwencji reformy systemu oświaty z 1999 ostatni uczniowie liceów technicznych zdali maturę.
Okres wprowadzenia do ZSB nr 2 liceum technicznego zbiegł się w czasie z decyzją Janusza Moosa o otworzeniu Wojewódzkiego Centrum Kształcenia Praktycznego, którego on został dyrektorem, co skutkowało przeprowadzką jego ekipy do własnej siedziby przy ul. Kopcińskiego 29. Zwolnione pomieszczenia, po przeprowadzeniu remontu (silami warsztatów szkolnych), umożliwiły utworzenie dwu kolejnych pracowni informatycznych, wyposażonych w najnowocześniejsze komputery PC, zakupione z funduszy programu LT, podłączonych do miejskiej sieci szybkiego Internetu.
x x x
Już w lutym 1994 roku zaistniała pewna, zupełnie nowatorska, inicjatywa, jaką była oferta prezesa niedawno powstałej firmy wystawienniczej INTERSERVIS, aby nasza szkoła miała swoje stoisko na pierwszych targach „Interbud”, które odbyły się w łódzkiej Hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. ks. Skorupki 21. Nie był to przypadek, lecz konsekwencja wieloletniej znajomości z twórcą i prezesem firmy INTERSERVIS – Pawłem Babijem. To ta sama osoba, która najpierw była moim „kolegą z pracy” na UŁ, później komendantem Chorągwi Łódzkiej ZHP, jeszcze później wicenaczelnikiem ZHP.
Były to pionierskie czasy realizacji projektów, których wcześniej nikt nie podejmował. Paweł, który wiedział, ze zostałem dyrektorem szkoły kształcącej w zawodach dla budownictwa, zaproponował mi to stoisko promocji szkoły w zamian za pomoc naszych uczniów w urządzaniu targów. I tak, jako pierwsza szkoła – nie tylko w Łodzi – mogliśmy zdobywać doświadczenia w sztuce promocji, ale przede wszystkim było to olbrzymią szansą na nawiązywanie współpracy z przedsiębiorstwami branży budowlanej – głównie producentami materiałów budowlanych.
W trakcie targów odwiedziłem nieomal wszystkie stoiska promujące najnowsze w tamtym czasie materiały i technologie, rozmawiałem z wieloma ich szefami i… i załatwiłem, że wystawiane tam materiały zostały po zakończeniu targów przekazane nieodpłatnie naszej szkole. W wielu przypadkach razem z kasetami wideo, na których były filmy instruktażowe o technologiach ich zastosowania.
Od tego roku szkoła nasza na długo stała się trwałym elementem kolejnych Targów INTERBUD. W roku 1997 dostaliśmy specjalne wyróżnienie od organizatora targów „za wykorzystanie Targów Budownictwa INTERBUD w promocji działań marketingowych w celu stworzenia miejsc pracy dla swoich absolwentów”.
x x x
Opisując udział szkoły w targach INTERBUD nie mogę nie wspomnieć o tym, że byliśmy także od samego początku uczestnikami targów edukacyjnych. Ich prapoczątkiem były targi łódzkich szkół zawodowych, adresowane do uczniów ósmych klas szkół podstawowych, zorganizowane z inicjatywy dyrektora Janusza Moosa w 1994 roku w… w naszej sali gimnastycznej. Oczywiście – nie bez naszego wkładu organizacyjnego.
Rok później odbyły się kolejne takie targi – tym razem w pomieszczeniach Szkoły Podstawowej nr 32 przy ul. Kopcińskiego 54. Organizatorem tych targów była prywatna firma, której właścicielem był syn ówczesnej dyrektorki tej szkoły. Oczywiście „Budowlanka” miała tam także swoje, wpadające w oko, stoisko. Mogliśmy tam brylować, korzystając z naszych doświadczeń, wyniesionych z targów budownictwa.
W kolejnym 1996 roku odbyły się pierwsze Łódzkie Targi Edukacyjne, zorganizowane już przez władze miasta w nowo wybudowanej hali targowej przy ul. Stefanowskiego. Pamiętam, że promowaliśmy tam zawody budowlane ekspozycją fragmentu muru z pustaków, a uwagę zwiedzających nasze stoisko przyciągało… mrocznym wnętrzem, rozświetlanym pulsującym światłem i płynącą z głośników „dyskotekową” muzyką. Nie był to pusty „chwyt reklamowy”, gdyż w tym czasie samorząd uczniowski był organizatorem takich szkolnych dyskotek.
A po tych pierwszych targach były kolejne i kolejne. W 1998 roku szkoła otrzymała od organizatorów wyróżnienie za aranżację stoiska i ofertę promocyjną szkoły. Jako jedni z pierwszych zaczęliśmy przygotowywać na targi specjalne foldery edukacyjne. Oto, przykładowo, jeden z takich folderów












