W poniedziałek 20 lutego 2023 r. Jarosław Pytlak zamieścił na blogu „Wokół Szkoły” swój tekst z przed 8 lat, w którym podjął próbę opisania trudnej roli współczesnych rodziców. Oto obszerne fragmenty tego niekrótkiego tekstu. I link do jego pełnej wersji:

 

 

 

Kalejdoskop lęków współczesnych

 

Pracując nad drugą częścią artykułu o doli współczesnych rodziców, sięgam także do tekstów napisanych w przeszłości. Cennym źródłem są materiały publikowane na łamach papierowego kwartalnika „Wokół szkoły”. Okazuje się, że czasem, mimo upływu lat, wciąż dają do myślenia.

 

Czytelnikom czekającym na kontynuację „Rodziców doli…” postanowiłem udostępnić w międzyczasie artykuł dotyczący tej samej tematyki, który opublikowałem 8 lat temu. Co oznacza, że w innej epoce, więc bardzo proszę nie potępić mnie za zbytnią dezynwolturę w podejściu do rodzicielskich niepokojów, jaką wtedy wykazałem. Wiem, że ówczesna porada, by złapać dystans do problemów dziecka, jest nieadekwatna do obecnego stanu emocjonalnego rodziców. Mimo wszystko, zachęcam do przeczytania tego artykułu, bowiem problem w istocie pozostał ten sam, tylko z dzisiejszej perspektywy stał się dużo bardziej palący.

 

x          x          x

 

[…]

 

Możliwość komunikowania się niemal w każdej chwili jest jedną z najważniejszych różnic pomiędzy stylem życia z czasów mojej młodości a tym, co dzieje się obecnie. Zmianę tę dobitnie uświadomiłem sobie kilka lat temu, kiedy podczas wieczerzy wigilijnej nestor rodu, człowiek skądinąd bardzo dbały o konwenanse, odebrał dzwoniącą komórkę.  Jakiś czas później wśród rodziny zgromadzonej tym razem przy wielkanocnym stole naliczyłem zrazu jedenaście smartfonów na czternaście zebranych osób, by potem przekonać się, że jedynie mój pozostał w kurtce w przedpokoju. Dzisiaj już mnie nie dziwi ani dzwoniąca komórka interesanta, rozmawiającego ze mną w dyrektorskim gabinecie, ani to, że przepraszając i wyłączając ją, sprawdza najpierw, kto dzwonił. Nie oburza mnie nawet, jeśli odbiera połączenie, rzucając szybko „Oddzwonię później!”. Przyzwyczaiłem się do próśb najlepszej z żon, żebym dał znać, choćby SMS-em, nawet w połowie nocy, że dojechałem szczęśliwie do celu podróży. Sam oddzwaniam w zasadzie niezwłocznie, gdy z jakiegoś powodu nie odbiorę połączenia. Szczególnie, jeśli przyszło z nieznanego numeru, co od razu wzbudza ciekawość podszytą z lekka niepokojem. Rozumiem nawet histeryczne reakcje dzieci na kolonii, kiedy z powodu wyłączenia prądu w całej okolicy nie ma zasięgu telefonicznego, jak również połączenia od ich rodziców, typu: „Panie Dyrektorze, moje dziecko od wczoraj do mnie nie dzwoniło i nie odbiera telefonu, dzwonię, żeby się upewnić, że wszystko w porządku”. Powściągam chęć odpowiedzenia z sarkazmem, że właśnie zaginęło i szukamy go po lesie, bo zdaję sobie sprawę, że rodzic odcięty od komunikacji z dzieckiem po prostu cierpi.

 

Całe moje otoczenie funkcjonuje podobnie, wychodząc w tym z prostego założenia, że komórka stanowi ogromne udogodnienie, z którego należy korzystać. Przyzwyczailiśmy się do niej tak bardzo, że nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie stanowi obciążenie dla psychiki.[…]

 

Warto zwrócić uwagę, że wiele doniesień medialnych jest świadomie „podkręcanych” emocjonalnie przez autorów, chociażby wieloznacznym lub wręcz mylnym tytułem. Mają zadanie wywołać niepokój i czynią to nader skutecznie, bazując na odkryciach psychologii i socjologii. Podatność na ten przekaz zwiększa jeszcze coraz powszechniejsza wśród ludzi obawa przed zaniechaniem, przeoczeniem jakiejś ważnej szansy lub możliwości. To też efekt funkcjonowania internetu, który wykreował tendencję dążenia do perfekcji – w tym medium każdy problem może być rozwiązany, każde rozwiązanie udoskonalone, a stan doskonałości nie tylko osiągnięty, ale przekroczony. Ludzie obecnie tego mniej lub bardziej świadomie oczekują i obawiają się, że z jakiegoś powodu nie stanie się to ich udziałem.

 

Powyższe rozważania mają duże znaczenie dla pedagoga, który w swojej działalności powinien brać pod uwagę motywacje sterujące ludzkim postępowaniem. A już każdy, kto pracuje na co dzień z dziećmi i kontaktuje się z ich rodzicami musi mieć świadomość, że jest to grupa społeczna szczególnie wrażliwa na wszelkie współczesne lęki, a to z powodu poczucia odpowiedzialności za swoje potomstwo.

 

x          x          x

 

 […]

 

Tak jak za czasów mojej młodości posyłało się po prostu dziecko do szkoły, tak obecnie dla wielu rodziców ta prosta czynność stanowi źródło ogromnej obawy. Poprosiłem niedawno grupę osób zapisujących swoje dzieci do naszej „zerówki” o przedyskutowanie w grupach swoich niepokojów i wypunktowanie najważniejszych. Asortyment okazał się bardzo szeroki. W perspektywie pójścia dziecka do szkoły rodzice niespokojnie zadają sobie, między innymi, takie oto pytania:

– Czy poradzi sobie w szkole?

– Czy znajdzie przyjaciół?

– Czy nie zostanie odrzucone przez rówieśników?

– Czy jego możliwości zostaną odpowiednio ujawnione i wykorzystane?

– Czy będzie docenione?

– Czy nie stanie mu się coś złego?

– Czy będzie się czuło w szkole dobrze?

– Czy będzie szczęśliwe?

– Czy szkoła otworzy przed nim perspektywę sukcesu w życiu?

 

Czytaj dalej »



9  lutego b.r. zamieściliśmy materiał Czyżby nie było chętnych do tworzenia Branżowych Centrów Umiejętności?, który kończył się takim komentarzem redakcji:

 

„Przypominamy, że 29 listopada 2022 roku zamieściliśmy na OE materiał zatytułowanyWnioski o utworzenie Branżowego Centrum Umiejętności – tylko do 15 grudnia”. Zamieszczony dzisiaj komunikat o ogłoszeniu II edycji naboru w tym konkursie, bez podania wyników naboru w tamtym konkursie, ogłoszonym  jesienią ub. roku, każe nam przypuszczać, że nie cieszył się on powodzeniem.

 

A swoją drogą ciekawa byłaby informacja ile podmiotów zgłosiło w tamtym konkursie chęć utworzenia owych centrów, jakie to były podmioty, oraz które z nich zostały rozpatrzone pozytywnie , a które – i dlaczego – negatywnie.”

 

Dzisiaj (21 lutego 2023 r.) wracamy do tematu owych branżowych centrów umiejętności:

 

Foto: www.drzewniak.slupsk.pl

 

 

Zajęcia praktyczne uczniów Zespołu Placówek Oświatowych w Słupsku w zawodzie technik technologii drewna w Fabryce Mebli w Redzikowie

 

 

Dzisiaj (21 lutego 2023 r.) wracamy do tematu owych branżowych centrów umiejętności prezentując dwa teksty, składające się na pełniejszy obraz kształcenia zawodowego w polskim systemie edukacyjnym – w ósmym roku zarządzania nim przez ministrów z rekomendacji PiS:

 

Jako pierwszy – udostępniamy we fragmentach – tekst zamieszczony 17 lutego na „Portalu Samorządowym”:

 

 

W całym kraju nie ma chętnych, by kształcić młodzież w tych kierunkach

 

MEiN podsumowało 1. etap konkursu na branżowe centra umiejętności. Wyniki wprawiają w osłupienie. Ponad 1,4 mld zł na utworzenie w Polsce 120 placówek i ani jednego chętnego, by prowadzić szkoły kształcące w branżach: drzewno-meblarska, handlowa, pomoc społeczna.

 

>Pierwsze branżowe centra umiejętności (BCU) powstaną do końca 2023 roku. Ma ich być przynajmniej 20.

 

>Decyzję o tym, gdzie powstaną branżowe centra umiejętności, ministerstwo oficjalnie ogłosić ma 31 marca.

 

>Największym zainteresowaniem cieszyły się branże budowlana, elektroenergetyczna i rolno-hodowlana.

 

 

Z zapowiedzi Ministerstwa Edukacji i Nauki wynika, że pierwsze branżowe centra umiejętności (BCU) powstaną do końca 2023 roku. Ma ich być przynajmniej 20. W kolejnym, 2024 roku ma powstać następne 100. […]

 

Wpłynęło 90 wniosków, które obecnie podlegają ocenie formalnej. Największym zainteresowaniem cieszyły się branże: budowlana, elektroenergetyczna i rolno-hodowlana – informuje Adrianna Całus, rzeczniczka Ministerstwa Edukacji i Nauki. […]

 

Branżowe centra umiejętności miały koncentrować się na branżach kluczowych dla rozwoju przemysłu w danym regionie, w tym m.in. automatyka, robotyka, mechatronika, przemysł motoryzacyjny, przemysł lotniczy, energetyka odnawialna, transport, spedycja i logistyka czy przetwórstwo spożywcze.

 

Największym zainteresowaniem cieszyły się branże: budowlana, elektroenergetyczna, rolno-hodowlana. W całej Polsce nie znalazł się jednak nikt chętny do rozwijania placówek w branżach: drzewno-meblarska, handlowa, pomoc społeczna. […]

 

Decyzję o tym, gdzie powstaną branżowe centra umiejętności, ministerstwo oficjalnie ogłosić ma 31 marca. W całej Polsce powstać ma w sumie 120 ośrodków w partnerstwie podmiotów branżowych oraz organów prowadzących szkoły kształcące w zawodach i centra kształcenia zawodowego. Cała inwestycja kosztować ma ponad 1,4 mld złotych

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

x            x           x

 

 

Ten sam portal zamieścił dzisiaj – 21 lutego – kolejny materiał o planach MEiN w zakresie kształcenia zawodowego:

 

 

Plan działań w zakresie kształcenia i szkolenia zawodowego do 2025 r.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.stonabemowie.edu.pl/sto-na-bemowie/

 

Zespół Szkół STO na Bemowie w Warszawie

 

W poniedziałek 20 lutego 2023 r. „Gazeta  Wyborcza” opublikowała warty upowszechnienia artykuł, który w e-wersji zatytułowano „Rodzice szturmują prywatne podstawówki i licea. „Nie dam dziecka do szkoły Czarnka, zaś w wersji drukowanej – „Szturm na prywatne szkoły”. Oto fragmenty tego tekstu i link do jego  pełnej wersji:

 

[…]

 

Nie oddam dziecka do szkoły Czarnka – mówi Anna, mama sześcioletniego Kostka z Warszawy. I wymienia: – Nie chcemy odprowadzać go na zmiany, ani żeby ślęczał na świetlicy. Nie chcemy, żeby dowiedział się, że edukacja to krew, pot i nuda. Oczywiście, dużo zależy od wychowawcy, nauczyciela, ale widzimy przecież, że system się sypie. Nauczyciele odchodzą, jest duża rotacja, do tego mało zarabiają i są sfrustrowani. Nie chcemy, żeby to przelewało się na nasze dziecko. O indoktrynacji szkoły Czarnka już nie wspomnę – dodaje.[…]

 

Mimo inflacji rodzice z dużych miast coraz częściej decydują się na szkoły niepubliczne. Zainteresowanie jest coraz większe, a kolejki coraz dłuższe. Szturm przeżywają nie tylko prywatne podstawówki, ale też licea. Szczególnie w Warszawie.

 

Niektóre szkoły już dawno zamknęły rekrutację i ogłaszają, że kolejnych kandydatów mogą wpisywać już tylko na listy rezerwowe. Na przykład polsko-francuska szkoła podstawowa Trampoline na warszawskiej Saskiej Kępie listę przyjętych ogłosiła pod koniec stycznia.

 

Jak podawała niedawno „Gazeta Stołeczna”, w Warszawie w szkołach niepublicznych uczy się już 47,6 tys. uczniów i uczennic: 29,3 tys. w podstawówkach, 17,3 tys. w liceach i 1 tys. w technikach. To wzrost aż o 7 tys. osób w porównaniu z zeszłym rokiem. A w roku szkolnym 2019/20 niepubliczne szkoły liczyły w Warszawie niespełna 30 tys. uczniów – pisze Małgorzata Zubik. […]

 

Czytaj dalej »



Oto tekst, który Magdalena Sierocka zamieściła na swoim fb profilu w niedziele 19 lutego 2023 r.

 

 

Magdalena Sierocka – nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 im. Ireny Sendlerowej podczas wizyty w szkole w Asker w Norwegii

 

 

NIE OPŁACA MI SIĘ

 

Dzisiaj ku refleksji do kawy polecam podsłuchaną rozmowę dwójki uczniów :

 

“Będziesz poprawiać tę ocenę?” – słyszę rozmowę między dwoma chłopcami ze środkowej podstawówki

 

Nie, mam już trzy piątki oprócz tej trójki. Wolę potem jeszcze coś zrobić na piątkę niż teraz poprawiać. Nie rozumiem tego, co było na tym teście. Poprawianie mi się nie opłaca

 

W tych kilku zdaniach chłopcy wyjaśniają na czym polega śmiertelna dla motywacji do uczenia się premia za jakość i wydajność w postaci stopni szkolnych.

 

Edwards Deming, przez niektórych uważany za ojca sukcesu gospodarczego Japonii, powiedział: „Uzależnienie wynagrodzenia od jakkolwiek rozumianej jakości i wydajności jest najpoważniejszym hamulcem zachodniej gospodarki”. Mówił to oczywiście w kontekście biznesu i zarządzania firmami. Ma to jednak bezpośrednie przełożenie na rzeczywistość edukacyjną. Podczas naszych lekcji pracą jest proces uczenia się naszych dzieci a stopnie szkolne są właśnie premią, jaką im wypłacamy w zależności od tego, kto na ile się nauczył.

 

Dlaczego premia owa jest hamulcem rozwoju? Przecież na pierwszy rzut oka wydaje się logiczne, że jeżeli ktoś lepiej pracuje, to należy mu się lepsza płaca.

 

Otóż:

 

>okazuje się, że co najwyżej kilkanaście procent problemów związanych z jakością i wydajnością pracy można przypisać pracownikom. Za resztę odpowiedzialny jest system, czyli organizacja pracy. Podobnie jest w szkole. Za jakością nauki dziecka stoi w największej mierze jego sytuacja społeczno-ekonomiczna, co też wielokrotnie słyszę z ust wieloletnich nauczycieli. Poza tym bardzo często jest tak, że jakości pracy nie da się obiektywnie zmierzyć. Stopnie szkolne są przeważnie subiektywne, co rodzi wszystkie związane z tym problemy: poczucie niesprawiedliwości, lizusostwo, zawód i zniechęcenie;

 

>premie uwalniają przełożonych od analizy przyczyn. Pracownik źle pracuje? Ciach po premii i z bani, można iść do domu. Podobnie jest w szkole. Ciach, pała, przecież wiadomo, że obowiązkiem nauczyciela jest kontrolować i nadzorować oraz “motywować” do dobrej pracy za pomocą nagród i kar. Zamiast przeanalizować sytuację, znaleźć przyczyny złej jakości nauki, zmienić organizację lekcji, zmodyfikować procedury, wystarczy sieknąć pałami. W ten sposób niczego tak naprawdę nie naprawimy, choć mamy przeświadczenie, że zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić;

 

>nie chcemy gorszej pracy nawet za niższą płacę. Firmie nie opłaca się dawać mniej za gorszą płacę, bo w konsekwencji mamy przecież obniżone przychody, psutą renomę, utratę klientów. Znacznie rozsądniej jest założyć, że na danym stanowisku pracy wymagana jest określona jakość pracy, w związku z czym wszyscy zarabiają tyle samo. Podobnie jest w szkole. Naszym celem jest wysoka jakość kształcenia naszych dzieci poprzez dbałość o wysoką jakość naszych lekcji. Zadowalając się gorszą nauką, taką “na dopuszczającą”, “byle zdał”, godzimy się jednocześnie i przyklaskujemy gorszemu przyswojeniu celów naszego przedmiotu. Podczas lekcji bez stopni dążymy do utrzymania określonej jakości i pomagamy dzieciom ją osiągnąć;

 

Czytaj dalej »



 

Na portalu „Serwis Samorządowy PAP” zamieszczono dzisiaj (20 lutego 2023 r.) informację o opublikowaniu w „Dzienniku Ustaw”  trzech rozporządzeń MEiN, zmieniających podstawy programowe kilku przedmiotów. Oto fragmenty tego tekstu i link do rozporządzeń:

 

 

Opublikowano komplet rozporządzeń MEiN zmieniających podstawy programowe dla szkół 

 

W Dzienniku Ustaw ukazał się już komplet rozporządzeń zmieniających podstawy programowe w szkołach publicznych. Zmiany dotyczą m.in. nauczania j. polskiego, techniki, j. łacińskiego oraz zastąpienia podstaw przedsiębiorczości przedmiotem biznes i zarządzenie.

Opublikowano komplet rozporządzeń MEiN zmieniających podstawy programowe dla szkół.* […]

Wprowadzone nowelizacjami zmiany dotyczą:

 

podstawy programowej przedmiotu technika (klasy IV-VI szkoły podstawowej) – rozszerzenie treści nauczania związanych z wychowaniem komunikacyjnym i bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Zmieniona podstawa programowa przedmiotu technika będzie obowiązywać od roku szkolnego 2023/2024 w klasie IV szkoły podstawowej, w kolejnych latach – sukcesywnie w klasie V i klasie VI;

 

określenia podstawy programowej dla przedmiotu język łaciński (język ten będzie mógł być nauczany jako drugi język obcy począwszy od klasy VII szkoły podstawowej i w szkołach ponadpodstawowych: liceum ogólnokształcącym i technikum). Ministerstwo Edukacji i Nauki informuje, że planowane są również zmiany w egzaminie maturalnym, polegające na możliwości przystąpienia do egzaminu maturalnego z tego języka z przedmiotów obowiązkowych, w części pisemnej. Zmiany w tym zakresie przewidziane są od roku szkolnego 2026/2027. Na poziomie rozszerzonym (tak jak dotychczas) uczniowie będą mogli przystąpić do egzaminu z przedmiotu język łaciński i kultura antyczna.

 

– uzupełnienia podstawy programowej języka polskiego dla liceum ogólnokształcącego i technikum o zalecane gry o walorach edukacyjnych: „This War of Mine” (11BitStudios), „Gra Szyfrów” (Instytut Pamięci Narodowej). Gry te są dostępne bezpłatnie m.in. za pośrednictwem Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej www.zpe.gov.pl.

 

Ponadto przedmiot biznes i zarządzanie zastąpi sukcesywnie, począwszy od roku szkolnego 2023/2024 w szkołach ponadpodstawowych (liceum ogólnokształcącym, technikum i branżowej szkole I stopnia) przedmiot podstawy przedsiębiorczości (w wymiarze 2 godzin tygodniowo w cyklu kształcenia), przedmiot będzie również możliwy do realizacji w liceum ogólnokształcącym i technikum w zakresie rozszerzonym, jako jeden z przedmiotów do wyboru przez uczniów w wymiarze ośmiu godzin tygodniowo w cyklu kształcenia. […]

 

 

Cały tekst „Opublikowano komplet rozporządzeń MEiN zmieniających podstawy programowe dla szkół”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.samorzad.pap.pl

 

 

x            x            x

 

 

Opublikowane w „Dzienniku Ustaw” rozporządzenia

 

Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 6 lutego 2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół [Dz. U. poz. 277]  –  TUTAJ

 

 

Rozporządzenie MEiN z dn. 6 lutego 2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, kształcenia ogólnego dla branżowej szkoły I stopnia, kształcenia ogólnego dla szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy oraz kształcenia ogólnego dla szkoły policealnej [Dz. U. poz. 312]  –  TUTAJ

 

 

Rozporządzenie MEiN z dn. 6 lutego 2023 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum oraz branżowej szkoły II stopnia [Dz. U. poz. 314]  –  TUTAJ

 

 

 

 

 



Nowy tydzień zaczynamy propozycją zapoznania się z dwuczęściowym materiałem, który zamieszczony został na stronie Centrum Edukacji Obywatelskiej. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty z obu tych tekstów, których  autorką jest  Sylwia Żmijewska-Kwiręg. Fragmenty z drugiej części tekstu  które pominęliśmy są zasygnalizowane ich tytułami:

 

 

Ocenianie kształtujące. Czyli szansa na rozwój ucznia i nauczyciela (cz. 1)

 

 

Ocenianie kształtujące to koncepcja prowadzenia i ciągłego doskonalenia procesów uczenia się i nauczania w szkole. Odbywa się ono w dialogu ucznia z nauczycielem, a jego celem są wartościowe, trwałe doświadczenia edukacyjne wszystkich uczniów i uczennic. Z pierwszej części artykułu dowiesz się, na czym polega i jak działa ocenianie kształtujące. Poznasz też nasze doświadczenia z programu „Szkoła ucząca się”, w którym korzystamy z oceniania kształtującego.

 

>Podstawą oceniania kształtującego jest partnerskie towarzyszenie uczniowi w uczeniu się. Pomaga ono budować relacje szkolne oparte na dialogu, zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa i wzajemnym szacunku.

 

>Ocenianie kształtujące to wszelkie strategie podejmowane przez ucznia – ale też często inicjowane przez nauczyciela – które uczniowi pomagają się uczyć. Nauczycielowi z kolei pokazują one, jak jeszcze może wspierać ucznia w jego rozwoju.

 

>Według badań systematyczne stosowane oceniania kształtujące podnosi osiągnięcia każdego ucznia i uczennicy. Tworzy warunki, które sprzyjają podnoszeniu kompetencji uczenia się i pozwalają rozwijać refleksyjne praktyki nauczyciela.

 

[…]

 

Elementy cyklu oceniania kształtującego

 

1.Postępujące uczenie się. Nauczyciele identyfikują cele uczenia się podczas lekcji lub sekwencji lekcji i określają kryteria pomyślnej realizacji tych celów. Ta celowa sekwencja oczekiwań jest „postępem uczenia się”. Nauczyciele dzielą się celami i kryteriami sukcesu z uczniami, które prowadzą do uczenia się, podczas gdy uczniowie angażują się w poszczególne zadania edukacyjne.

 

 

2.Wywołanie dowodów uczenia się. Nauczyciele stosują różnorodne strategie w trakcie nauczania, aby uzyskać dowody na to, jak uczniowie uczą się, jaki jest postęp w kierunku celów uczenia się. Strategie te można planować lub wdrażać spontanicznie podczas lekcji. Strategie pozyskiwania dowodów obejmują takie działania, jak rozmowa, obserwacje pracy, monitorowanie zadań, karty zadań, notatki, kciuki, quizy, itp.

 

3.Interpretacja dowodów. Nauczyciele badają dowody uczenia się w odniesieniu do kryteriów sukcesu, aby określić status uczenia się. Na podstawie tych informacji oceniają, co uczniowie rozumieją, co jest przez nich niezrozumiane, jaką wiedzę posiadają lub nie posiadają oraz jakie umiejętności nabywają lub nie. Uczniowie wykorzystują te informacje również do zrozumienia swoich postępów w osiąganiu celów uczenia się.

 

4.Identyfikacja luk. Nauczyciele identyfikują luki między bieżącym statusem uczenia się uczniów a założonymi celami. Dzięki samokontroli uczniowie wykorzystują kryteria sukcesu do identyfikowania luk we własnym procesie uczenia się.

 

5.Informacja zwrotna. Nauczyciele przekazują uczniom opisową informację zwrotną na temat statusu ich uczenia się w odniesieniu do kryteriów sukcesu oraz udzielają wskazówek, co mogą zrobić, aby usunąć ewentualne luki i zrobić dalszy postęp. Uczniowie uzyskują informacje zwrotne na temat własnej nauki i przekazują sobie informacje zwrotne.

 

6.Plan nauczania/modyfikacje. Aby wyeliminować luki zidentyfikowane na podstawie oceny kształtującej, nauczyciele modyfikują swoje postępowanie dydaktyczne, aby zaspokoić potrzeby uczniów w zakresie uczenia się. Wybierają doświadczenia edukacyjne, które odpowiadają potrzebom uczniów i prowadzą do wypełnienia luki między tym, gdzie są uczniowie są i gdzie powinni być w procesie uczenia się. Poprzez samoocenę uczniowie również dostosowują swoje strategie uczenia się, aby zachodził postęp w uczeniu się.

 

 

7.Wspierające rusztowanie (scaffolding) „nowego” uczenia się. Wsparcie pomaga uczniom łatwo przejść od jednego tematu do drugiego i szybko uzupełnia luki w nauce. Nauczyciele (lub rówieśnicy) opracowują nowe metody uczenia się, koncentrując się na mniejszych jednostkach wiadomości i umiejętności. Budując wspierające rusztowanie dla nowych metod uczenia się, nauczyciele są w stanie lepiej określić, gdzie uczniowie potrzebują pomocy, gdzie odnoszą sukcesy i które wsparcie jest najbardziej skuteczne.

 

 

8 Wypełnienie luki. Nauczyciele i uczniowie wypełniają luki zidentyfikowane podczas oceny kształtującej i wyznaczają nowe cele i kryteria sukcesu. Cykl oceniania jest procesem ciągłym w klasie.

 

 

Powyższy cykl jeszcze bardziej uwidacznia znaczenie oceniania kształtującego (a szerzej – oceniania wspierającego uczenie się ucznia) jako długofalowej, zaangażowanej, otwartej i budowanej w dialogu relacji pomiędzy podmiotami procesu uczenia się. […]

 

 

Cały tekstOcenianie kształtujące. Czyli szansa na rozwój ucznia i nauczyciela (cz. 1)”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl

 

 

x          x          x

 

 

Ocenianie kształtujące. Czyli szansa na rozwój ucznia i nauczyciela (cz. 2)

 

Czytaj dalej »



 

Nie mogę dziś nie wspomnieć o zeszłotygodniowym felietonie. Pozostanie on w mojej pamięci jako jeden z tych, które wywołały ożywioną wymianę komentarzy na Fecbook’u. Uczciwie muszę przyznać, że nie tyle to moja zasługa, co pierwszego zamieszczonego tam  tekstu, autorstwa owego emerytowanego wykładowcy fińskich uczelni technicznych – Grzegorza Szewczyka.

 

Szkoda, że nie zawsze była to wyłącznie wymiana poglądów, ale że pojawiła się też wymiana osądów….

 

To tyle na ten temat – reszta niech będzie milczeniem…

 

A o czym będzie dzisiaj? W pierwszej chwili pomyślałem, że o powołaniu przez ministra – w trakcie trwającej kadencji – sześciorga nowych członków Rady Dzieci i Młodzieży,  bez wyjaśnienia powodów tej decyzji! Ale tak szybko jak ten pomysł powstał, tak szybko z niego zrezygnowałem. Bo po przypomnieniu sobie materiału jaki na ten temat zamieściłem 16 lutego b.r. doszedłem do wniosku, że to co w tym wydarzeniu jest najbardziej „wołające o pomstę do Nieba” to już zawarłem w komentarzu redakcji.

 

I wtedy przypomniałem sobie o zamieszczonym (w środę 15 lutego) materiale „O tym, że w szkołach źródłem dyskryminacji uczniów są też nauczyciele”, w którym przytoczyłem obszerny fragment tekstu opublikowanego na  „Portalu Samorządowym”, zatytułowanego Tak nauczyciele dyskryminują uczniów”.

 

Był tam zamieszczony cytat z tekstu autorstwa Tomasza Bilickiego, który przed miesiącem znalazł się na jego fb profilu:

 

DYSKRYMINACJA W SZKOLE. Nie, nie chodzi o uczennice i uczniów, ale o nas – nauczycielki i nauczycieli. Wiem, że to może być wbicie kija w mrowisko, ale nie widzę żadnego uzasadnienia dla następujących nierówności w szkole: nauczyciel może pić lub jeść na lekcji, a uczeń nie, nauczyciel siedzi na fotelu gabinetowym, a uczeń na twardym, drewnianym krześle, w przypadku jednokierunkowych korytarzy lub schodów, nauczyciel może chodzić, jak mu wygodnie, a uczeń tylko zgodnie z zasadami, nauczyciel nie musi zmieniać butów, a uczeń ma taki obowiązek, toaleta dla nauczycieli jest lepiej wyposażona, niż dostępna dla uczniów” – zaczyna swój wpis w mediach społecznościowych Tomasz Bilicki, psychoterapeuta.

 

Zainteresowanych całym postem z 11 stycznia 2023 r. odsyłam do źródła  –  TUTAJSugeruję nie tylko przeczytanie całego tekstu Tomasza Bilickiego, ale także komentarzy, które są pod tym postem.

 

A co ja mam do dodanie w formule felietonu? Spróbuję rozwinąć wątek, z komentarza Andrzeja Wołowczyka:

 

A potem pójdzie taki młody człowiek do pracy w pierwsze lepszej firmie lub korporacji i tam bardzo szybko wybiją mu z głowy wszelkie mrzonki o egalitaryzmie, które do tejże głowy wtłaczają mu za młodych lat ludzie tacy jak pan Bilicki…

 

Trudno nie przyznać racji koledze Wołowczykowi. Ludzkość od zawsze funkcjonowała i ewoluowała społecznie w strukturach hierarchicznych. I nie ważne, czy byli to jaskiniowcy, plemiona wędrowne, czy  nasi przodkowie, którzy uprawiali ziemię i dali początek osadnictwu – zawsze byli tam jacyś wodzowie, kapłani, a później książęta i królowie.         I mieli  oni określone przywileje – z tytułu ich pozycji w tej społeczności.

 

Dlatego niezależnie od tego, czy w dzisiejszym świecie będziemy przywoływać kastowość społeczeństwa hinduskiego, podział na klasy społeczne, czy też – rzekomo egalitarne – społeczeństwa z okresy ustroju komunistycznego (gdzie przecież także byli „równi i równiejsi”), zawsze zakres praw i obowiązków zależał od pozycji, jaką jednostka zajmowała w Systemie.

 

Nawet obrońcy słynnego hasła Rewolucji Francuskiej – „Liberté, Egalité, Fraternité” (Wolność, Równość Braterstwo”), gdyby ich zapytać, czy w praktyce jest ono wcielane w codzienną praktykę współczesnych „demokracji Świata Zachodniego” muszą przyznać, że i tam nadal, jak za czasów Karola Marksa, nie tylko „byt określa świadomość’, ale także posiadany kapitał określa stopień przywilejów i możliwości.

 

I tu dochodzę do uwagi kolegi Andrzeja Wołowczyka, że gdy  „pójdzie taki młody człowiek do pracy w pierwsze lepszej firmie lub korporacji”  to „ tam bardzo szybko wybiją mu z głowy wszelkie mrzonki o egalitaryzmie.”

 

Czy w ogóle, w takich realiach,  jest sens lansowania wizji szkoły, w której nauczyciele i uczniowie (płci obojga) mają       d o k ł a d n i e   takie same prawa i przywileje?

 

Wyobraźmy sobie jak by to wyglądało:  Wszyscy mają wspólną szatnię, w salach lekcyjnych nie ma wyodrębnionego miejsca dla nauczyciela, nie ma także pokoju nauczycielskiego, o przerwach i zmianie przedmiotu (i nauczyciela) decyduje głosowanie, oczywiście – nauczyciele także chodzą w kapciach. Ocen w ogóle nie ma, a co za tym idzie – egzaminów i świadectw…  No i wszyscy ze wszystkimi są po imieniu…

 

W zasadzie nie potrafię dalej, konsekwentnie, snuć wizji tak funkcjonującej szkoły. Bo, idąc dalej tym tropem, czy powinien być zniesiony obowiązek szkolny, a nauczyciele powinni funkcjonować w takich egalitarnych społecznościach pod warunkiem, że zatrudnili ich uczniowie???

 

Dość! Chyba to wystarczy, aby udowodnić do jakiego absurdu mogłyby doprowadzić próby realizacji idei zaprezentowanej 11 stycznia na fb Tomasza Bilickiego, a powtórzonej 13 lutego przez „Portal Samorządowy”, którą można dostrzec „między wierszami”  tego posta…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Oto tekst „podpatrzony” na fejsbukowym profilu Jędrka Witkowskiego – prezesa CEO:

 

 

 

REAGOWANIE KRYZYSOWE I BUDOWANIE ODPORNOŚCI .

NAJWAŻNIEJSZE WNIOSKI

 

 

Nasze społeczeństwo (a więc także szkoły) z rosnącą częstotliwością dotykają kolejne kryzysy. Reagowanie kryzysowe i budowanie odporności społeczności szkolnej na kryzysy staje się coraz ważniejszym wyzwaniem m.in. dla dyrektorów. Od tego jak sobie z tym wyzwaniem poradzą w coraz większym stopniu zależy jakość szkolnych doświadczeń uczniów.

 

Wspieraniem dyrektorów w reagowaniu w sytuacji kryzysowej i w budowaniu odporności ich szkół na koleje trudności zajmujemy się od kilku lat w Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO). Nasze wnioski i założenia tej pracy opisaliśmy na blogu (link w pierwszym komentarzu) a najważniejsze wnioski poniżej!

 

>każdy kryzys społeczny stawia przed szkołą nowe wyzwania lub generuje kryzys w samej placówce;

 

> w sytuacji kryzysowej kluczowe jest precyzyjne określenie, jakie wartości chcemy w pierwszej kolejności ochronić;

 

> cykl reagowania kryzysowego obejmuje:

– przygotowanie na sytuację kryzysową,

– osłabienie uderzenia,

– obudowanie strat,

– przeobrażenie w oparciu o wnioski;

 

> w obliczu coraz częstszych kryzysów sposób reakcji na kryzys powinien jednocześnie budować odporność na kolejne trudności;

 

> kryzys ujawnia nowe zasoby i weryfikuje dotychczasowe praktyki, na ich podstawie system ulega przeobrażeniu po zakończeniu kryzysu;

 

> w toku reakcji na kryzys pomocne jest patrzenie na szkołę jak na społeczność złożoną z osób utrzymujących ze sobą relacje a nie na szkołą jako instytucję zbudowaną z procedur;

 

> odporność szkoły zależy od czterech wymiarów; najważniejszy z nich to:

1 – wartości, 2 – relacje, 3 – kompetencje, 4 – procedury.

 

 

Zapraszam na bloga CEO (link do artykułu w pierwszym komentarzu) i na Studia

 

 

Podyplomowe dla Liderów Oświaty Szkoła ucząca się, na których zajmujemy się między innymi tym tematem

TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/jedrek.witkowski.3

 



Na „Portalu Samorządowym” zamieszczono 14 lutego informację, która jest znakomitym potwierdzeniem reakcji nauczycieli na decyzje MEiN w sprawie zbliżających się egzaminów maturalnych. Oto jej fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Foto: Shutterstock[www.portalsamorzadowy.pl]

 

 

Okręgowa Komisja Egzaminacyjna zaprasza nauczycieli do sprawdzania matur… SMS-ami

 

38,99 zł – tyle otrzymuje nauczyciel za sprawdzenie jednej pracy maturalnej z języka polskiego na poziomie podstawowym. Mimo to w całej Polsce chętnych, by sprawdzać matury, brakOKE w Jaworznie szuka chętnych nauczycieli… wysyłając do nich SMS-y.

 

Jeszcze do 31 marca nauczyciele, którzy chcieliby dorobić, sprawdzając maturalne arkusze egzaminacyjne, mają czas, by zgłosić się do odpowiedniej dla siebie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Mimo że czasu jest jeszcze sporo, już teraz głośno mówi się o tym, że w całej Polsce brakuje chętnych. Ma to związek między innymi z tym, iż w tym roku maturzyści napiszą nowy egzamin, oparty na nowych podstawach programowych. Zdaniem nauczycieli pracy jest za dużo, jak na proponowane stawki.

 

Największe zmiany zostały wprowadzone w arkuszach z języka polskiego i języka obcego nowożytnego. W arkuszu z języka polskiego do tej pory do sprawdzenia było 10 zadań otwartych i wypracowanie na 250 wyrazów. Teraz będzie to 15 zadań otwartych i wypracowanie na 400 wyrazów. W przypadku języka obcego nowożytnego było to jedno zadanie otwarte, w którym trzeba było zmieścić się w 130 wyrazach; teraz na sprawdzających czekać ma 15 zadań otwartych i wypowiedź pisemna o długości 100-150 wyrazów. […]

 

Obecnie wynagrodzenie dla nauczyciela za sprawdzenie jednej pracy maturalnej wynosi 0,923 proc. minimalnej stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela dyplomowanego z przygotowaniem pedagogicznym. Stawka ma się  jednak zmienić razem z podwyżkami dla nauczycieli. Na ten moment:

 

Za sprawdzenie części testowej egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym 11,40 zł , za sprawdzenie wypracowania 27,58 zł. – zazwyczaj egzaminator sprawdza jedną i drugą część, ale innych uczniów.

 

Za sprawdzenie egzaminu z języka obcego na poziomie podstawowym 16,30 zł.

 

Poprawiony arkusz egzaminacyjny z matematyki na poziomie podstawowy 26,48 zł.

 

 

 

Cały tekst „Okręgowa Komisja Egzaminacyjna zaprasza nauczycieli do sprawdzania matur… SMS-ami”  –  TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 

 



Z trzydniowym poślizgiem czasowym zamieszczamy na naszym OE fragmenty dawno obiecywanego przez Kolegę Jarosława Pytlaka tekstu

 

 

 

Rodziców doli żałobny rapsod – część 1

 

W polskiej szkole spotykają się dzisiaj zalęknieni rodzice ze zmęczonymi nauczycielami, aby – nie ufając sobie wzajemnie – wykształcić u dzieci odwagę, chęć działania i umiejętność współpracy.

 

Na wstępie muszę przyznać, że nie będzie to jednak rapsod, czyli utwór patetyczny, poemat, czy cokolwiek innego, co kryje się pod tym pojęciem. Tytuł powstał w pierwszym skojarzeniu z planowanym tekstem, na pożywce szkolnej wiedzy o twórczości czwartego wieszcza. Niespodziewanie odkrytej w osnutych pajęczynami zakamarkach mojego mózgu. Są w jego czterech słowach całe trzy ćwierci prawdy, bowiem artykuł będzie w tonie żałobnym i o doli współczesnych rodziców. Jedynie bez poezji, sama proza (życia). […]

 

Kontredans rodziców i nauczycieli

 

Debata publiczna o edukacji ma bardzo wiele wątków. Niektóre budzą szczególnie duże zainteresowanie. Co oczywiste, najczęściej gdy mowa o dzieciach. Emocje jednak sięgają zenitu, jeśli rzecz dotyczy nauczycieli oraz rodziców.

 

Napisałem ongiś, w zamierzchłej, analogowej przeszłości, że gdyby nauczyciel założył czapkę-niewidkę i stanął w grupie rodziców, rozmawiających po klasowym zebraniu na dziedzińcu szkoły, byłby w szoku słysząc krytyczne opinie o swojej pracy. Podobny szok przeżyłby rodzic, jeśli ubrany w tę samą czapkę posłuchałby rozmów toczących się w pokoju nauczycielskim. Dzisiaj, zamiast stawać się niewidzialnym, wystarczy zajrzeć na jakieś forum internetowe, rodzicielskie lub nauczycielskie. W mediach społecznościowych, gdzie obie grupy spotykają się bezpośrednio i najczęściej anonimowo, aż iskrzy od wzajemnych przytyków. Animozji nie łagodzi wspólna troska o dobro dzieci, bo indywidualnych sposobów rozumienia owego dobra jest bardzo, bardzo wiele. […]

 

Trzeba przyznać, że jako nauczyciele wykazujemy dużą gotowość zrozumienia i usprawiedliwiania różnych słabości naszych podopiecznych, ale daleko mniejszą wobec ich rodziców. Poniekąd słusznie, bowiem przygotowano nas i zatrudniono do pracy z dziećmi, a nie z dorosłymi, ale przypominam, że teraz mieści się to w jednym pakiecie. Zrozumienie sytuacji rodziców może być więc bardzo przydatne, zarówno w kontaktach z nimi, jak w codziennej pracy z ich potomstwem. Mnie samemu obserwacje i refleksje w tym zakresie pomagają na co dzień odtwarzać zasoby cierpliwości i empatii – towarów najpierwszej dzisiaj potrzeby w pracy nauczyciela. Dzieląc się tutaj swoimi przemyśleniami, mam nadzieję pomóc także Czytelnikowi, szczególnie jeśli wykonuje ten sam piękny zawód.

 

Rodzicielstwo jako wyzwanie

 

Od niepamiętnych czasów rodzicielstwo było po prostu zwykłą koleją ludzkiego losu. Wygląda na to jednak, że ostatnio, w bardzo krótkim czasie zatraciło swoją naturalność. Stało się wyzwaniem albo, jak czasem mówi się z nutą złośliwości, projektem życiowym „Dziecko”. Przyczyny tej zmiany są wielorakie.

   

Trudniej jest mieć dziecko. O ile w moim pokoleniu problemem były niechciane, przypadkowe ciąże, o tyle dzisiaj bardziej dolegliwy społecznie jest brak możliwości posiadania dzieci, mimo podejmowania prób, a nawet wspomagania medycznego. Częściej niż kiedyś potomstwo jest spełnieniem pragnień, cudownym darem od losu. Rodzice gotowi są przychylić mu nieba, co skutkuje, między innymi, nie zawsze racjonalnymi decyzjami wychowawczymi.

   

Zmniejszyła się przeciętna liczba dzieci w rodzinie. Życie oferuje ludziom wiele atrakcyjnych form spełnienia. Macierzyństwo/ojcostwo są tylko jedną z nich. Pojawia się teraz przeciętnie w starszym wieku. Ważniejszy niż kiedyś stał się aspekt ekonomiczny. Zanikło myślenie, że „Bóg dał dzieci, więc da i na dzieci”, natomiast rozpowszechniło się świadome inwestowanie w potomstwo, dążenie do zapewnienie mu jak najlepszych warunków rozwoju.

   

Całkowicie zmieniły się relacje między pokoleniami. Za czasów mojej młodości świat dzieci i świat dorosłych istniały równolegle. Oczywiście przenikały się, ale tylko w pewnym stopniu. Bywały wspólne zajęcia, obowiązki do wykonania w domu, razem obchodzone święta i uroczystości rodzinne. Szkoła pojawiała się na tym obrazku o tyle tylko, że trzeba było pochwalić się ocenami oraz zaraportować odrobienie pracy domowej. Odkąd sięgam pamięcią nikt nie musiał mnie zabawiać. Czasem bawiłem się sam, czasem zapraszałem dzieci sąsiadów lub szedłem w gości do nich, a jeśli tylko była odpowiednia pogoda – wychodziłem na podwórko.

 

Dzisiaj domowy świat dziecka jest niemal tożsamy ze światem dorosłych. Zniknęły podwórka i grasujące po nich „bandy”. Zamiast wzajemnych, spontanicznych wizyt, są aranżowane przez dorosłych spotkania w nielicznych chwilach wolnych od rozmaitych obowiązków. Bo współczesne dziecko w pocie czoła buduje przyszłą karierę życiową. W domu jest partnerem, którego w wieku trzech lat pyta się, czy podobają mu się buty takie, czy może inne, w wieku lat sześciu, czy ma ochotę chodzić do tej szkoły, czy może do innej. Ze starszymi dziećmi rozmawia się o wszystkim, także o nauczycielach, którzy – dlaczego nie – również mają się podobać. Młody człowiek stał się Wielkim Recenzentem wszystkiego, co go otacza, troskliwie izolowanym od zewnętrznych recenzji jego własnej osoby, które mogłyby spowodować traumę, albo co najmniej zaburzyć poczucie własnej wartości. W takim układzie dorośli też zatracają zdrowy dystans do dziecięcych humorów, zachcianek i opinii. A w obliczu problemów na tym tle – często stają bezradni. […]

 

Obraz sytuacji współczesnych rodziców uzupełnia szybkie tempo życia, brak czasu, powierzchowność kontaktów i zwyczajne zmęczenie. Źródłem tego ostatniego jest nie tylko codzienny wysiłek, ale także koszmarny nadmiar stresujących bodźców z otoczenia, od wiadomości o rozmaitych nieszczęściach po wizje nadchodzącej katastrofy klimatycznej. Do tego należy dodać świeże doświadczenie pandemii, której długofalowych skutków dopiero zaczynamy się domyślać, oraz wojnę w Ukrainie, grożącą wybuchem konfliktu na skalę światową. Nic dziwnego, że poczucie bezpieczeństwa przeciętnego człowieka mocno się dzisiaj chwieje, a w przypadku rodziców, dodatkowo obciążonych troską o swoje potomstwo, zazwyczaj leży w gruzach.

 

W świetle powyższych okoliczności wydaje mi się uzasadnione, by przyznać zbiorowo współczesnym rodzicom orzeczenie o specjalnej potrzebie empatii i zrozumienia w związku z pełnioną przez nich rolą społeczną, szczególnie trudną w dzisiejszych czasach. Wzgląd na te potrzeby może korzystnie wpłynąć na relacje w placówkach oświatowych, z pożytkiem dla wszystkich, nie wyłączając dzieci.

O tym, co wynika z tego orzeczenia, napiszę w drugiej części artykułu.

 

C.D.N.

 

 

 

Cały tekst „Rodziców doli żałobny rapsod – część 1”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/

 

 

x             x              x

 

 

Przedwczoraj – 15 lutego b.r. nastąpił obiecany dalszy ciąg:

 

 

Ku czemu to może zmierzać?!  –  czytaj  TUTAJ