Wczoraj (5 marca 2023 r.) w „Akademickim Zaciszu” rozmawiano o tanatopedagogice – subdyscyplinie pedagogicznej zajmującej się edukacją w aspekcie chorowania i umierania.

 

Do udziału w tej rozmowie prof. Roman Leeppert zaprosił:

 

Doktor Aleksandrę Kurowską-Susdorf – badaczkę pracującą na Wydziale Nauk Humanistycznych i Społecznych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.. W  swych badaniach skupiła się na praktyce społecznej Kaszubów w obszarze religijno-rytualnym z aspektami związanymi z tradycjami pogrzebowymi.  Jest autorką książki „Oswoić śmierć – Edukacyjny potencjał kaszubskich rytuałów pogrzebowych”;

 

– Doktor Martę Annę Sałapatę – pedagożkę, filolożkę, psychotraumatolożkę i certyfikowaną biblioterapeutkę. Jest ona zawodowo związana z Instytutem Pedagogiki Akademii Pomorskiej w Słupsku. Zajmuje się tanatopedagogiką, zjawiskiem sytuacji trudnych i rozwojem tożsamości w cyklu życia.. Swoją pracę doktorską poświęciła analizowaniu postaw nauczycieli edukacji wczesnej wobec śmierci;

 

– Doktor Edytę Sielicką – nauczycielkę dyplomowaną, socjolożkę, socjoterapeutkę, adiunktkę w Katedrze Pedagogiki Społecznej Uniwersytetu Szczecińskiego, członkinię Zespołu ds. Wsparcia Psychologicznego przy Głównej Kwaterze Związku Harcerstwa Polskiego. Jej zainteresowania badawcze koncentruje wokół tematyki edukacji tanatologicznej i jej jakości oraz znaczenia dla prawidłowego rozwoju człowieka, a także sytuacji kryzysowych w życiu dzieci i młodzieży.  Jest autorką książek i artykułów, których zagadnienia dotyczą sytuacji edukacyjnej dzieci i młodzieży w kryzysie, budowania sieci wsparcia społecznego przez instytucje państwowe oraz organizacje pozarządowe.

 

 

 

Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania w dogodnej dla siebie porze:  

 

 

Czy potrzebujemy edukacji tanatologicznej?  –  TUTAJ

 

 



Wczoraj (4 kwietnia 2023 r.) Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu kolejny tekst – tym razem przedmiotem jego rozważań stały się nowe technologie i stosunek do nich większości nauczycielek i nauczycieli. Poniżej zamieszczamy wa fragmenty – początkowy i kończący – odsyłając zainteresowanych linkiem do pełnej wersji teko posta:

 

 

Przełomu naszego powszedniego…

 

Nowe technologie wywołują zwykle spore poruszenie i całą gamę mniej lub bardziej adekwatnych reakcji społecznych. Naturalnym jest, że techniki informatyczne, a zwłaszcza szersze zaistnienie w ogólnej świadomości potencjału sztucznej inteligencji, pobudza wyobraźnię i skłania do refleksji nad ich wykorzystaniem w oświacie. Taką refleksję miała z pewnością stanowić konferencja “Edukacja dla przyszłości”, zorganizowana przez Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog.

 

Sądząc z jej krótkiego podsumowania na łamach Edunews.pl, na konferencji pominięto bardzo istotny element zagadnienia – kwestię komu tak naprawdę zależy, by nowoczesne technologie znalazły właściwe (to znaczy jakie?) miejsce w edukacji. To pytanie tylko z pozoru jest retoryczne, gdyż odpowiedź, że zależy wszystkim, najwyraźniej uznana przez uczestników za oczywistą, nie wytrzymuje konfrontacji z realiami. Jest to dość typowe dla wszystkich inicjatyw tego rodzaju – organizatorzy i uczestnicy z reguły zakładają, że sama teoretyczna słuszność propagowanej idei i potencjalne zyski z jej upowszechnienia stanowią wystarczający powód, by dziwić się, że nie zdominowała ona jeszcze interesującej ich dziedziny. W tym wypadku również optymistycznie założono, że wykorzystanie technologii w edukacji jest jakimś ogólnie pożądanym dobrem społecznym, zasobem, z którego pragną i powinni czerpać wszyscy, ku wspólnej korzyści.

 

Niezależnie od obiektywnej wartości tego założenia, jest to wyraz, jeśli nie naiwności, to błędnie rozumianego optymizmu. Optymizmu, który bardzo utrudnia efektywne zmierzenie się z problemem. Kiedy dokładnie przyjrzymy się ewentualnym zainteresowanym, szybko zorientujemy się, że taki optymizm jest jedynie jeszcze jednym rodzajem korporacyjnej mantry. Potencjalnie największy beneficjent przesłania płynącego z konferencji, a więc podmiot oświaty publicznej, jest jak najbardziej zainteresowany nowoczesnymi technologiami, ale nie w stopniu, ani nie w zakresie pożądanym przez tych, którzy owe technologie widzą kluczowymi dla nowoczesnej oświaty. Uczniowie rzeczywiście zainteresowani takim przesłaniem odzwierciedlają, jak się zdaje odsetek tych, którzy w przyszłości będą dążyć do wykorzystania swojej wiedzy profesjonalnie. Reszta skupi się na biernym korzystaniu z dobrodziejstw techniki i informatyki, nie zaprzątając sobie głowy ich „właściwym”, efektywnym i prorozwojowym użyciem, tak jak czyniły to wszystkie wcześniejsze pokolenia.

 

Czy jest to aż tak zaskakujące? Bądźmy realistami, czy ktokolwiek nauczył się korzystać z telefonu w szkole? Czy ktokolwiek w pełni wykorzystuje potencjał nawet słabszych jego modeli, dostępnych na rynku? A może ktoś z Państwa miał w szkole zajęcia z obsługi magnetofonu, który mógł przecież w swoim czasie wydatnie pomóc w rozmaitych sytuacjach? Serdecznie wątpię. Większość z całą pewnością samodzielnie nauczyła się utrwalać muzykę, która im się podobała i tylko nieliczni pomyśleli, że kaseta magnetofonowa usprawni im pracę reportera. Zanim polemiści wytkną mi, że obecnie szeroko rozumiana technika IT daleko bardziej ingeruje w nasze życie niż przykład, który podałem, zauważę, że jest to jedynie kwestia skali, a nie perspektywy – nowinki technologiczne są zawsze najpierw absorbowane przez armie i rozrywkę, a dopiero później uwzględniane jako wyznacznik technicznej dojrzałości społeczeństwa. Płynie stąd oczywisty wniosek, że szkoła, która chciałaby zainteresować młodych ludzi technologią musiałaby stać się liderem przemysłu rozrywkowego. Niech wszyscy zdziwieni jej znikomym udziałem w propagacji nowoczesnych technologii odpowiedzą sobie na dwa pytania: Czy jakikolwiek podmiot, instytucja bądź system edukacyjny stały się kiedykolwiek trendsetterami, zdolnymi dyktować zainteresowania szerokim masom społeczeństwa? Czy jakiekolwiek państwo stać na inwestycje w przemianę niemal całkowicie analogowych szkół w centra, mogące konkurować z nielicznymi ośrodkami taką rozrywkę oferującymi? Nie? A to niespodzianka…

 

[…]

 

Czytaj dalej »



Na oficjalnej stronie Rzecznika Praw Obywatelskich 31 marca 2023 roku zamieszczono obszerną informację o spotkaniu Marcina Wiącka z samorzeczniczkami i samorzecznikami w spektrum autyzmu. Oto fragmenty Rego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Uczyńmy szkoły przyjaznymi osobom w spektrum autyzmu. Spotkanie Marcina Wiącka z samorzecznikami

 

Foto: Grzegorz Krzyżewski/BRPO[www.bip.brpo.gov.pl]

 

Spotkanie Marcina Wiącka z samorzecznikami w spektrum autyzmu

 

 

Samorzecznicy w spektrum autyzmu spotkali się dzisiaj z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Okazją do spotkania jest Dzień Świadomości Autyzmu, który przypada 2 kwietnia.

 

Dziękuję za to, że działacie, żeby uczynić świat lepszym – powiedział prof. Marcin Wiącek. – Będę Was w tym wspierać. Będę wzmacniać Wasz głos.

 

 

Rzecznik mówił o trzech szczegółowych kwestiach.

 

>RPO wspiera inicjatywę, żeby oceny z zachowania miały formę opisową.  Uznaje, że ocena w obecnej formie jest krzywdząca dla osób w spektrum. –Jak dotąd minister edukacji nie w pełni podzielił ten pogląd, będziemy dalej o to zabiegać. Będziemy wspierać wasze petycje – powiedział RPO.

 

>W szkole wszyscy pracownicy powinni sobie zdawać sprawę, że są wśród uczniów i uczennic osoby, które mają szczególne potrzeby. W kursach doskonalenia nauczycieli te kwestie powinny być szczególnie obecne.

 

>Do RPO  trafiają sygnały o przemocy w szkole wobec dzieci w spektrum. – Zrobimy wszystko, aby nie zdarzały się w przyszłości tak dramatyczne sytuacje, jak ta w Łodzi, w której ostatnio interweniowaliśmy. W każdym przypadku, który do nas trafi, będziemy podejmowali interwencje – zapewnił RPO.

 

 

Samorzecznicy dziękowali Rzecznikowi za wspieranie postulatów środowiska. Szczególnie dziękowali za interwencję w przypadku przemocy w szkole wobec dziecka w spektrum. Mówili o nasilaniu się przemocy w szkole, szczególnie stosowania siłowego przytrzymania (holding).

Świętujemy rok współpracy

 

Spotkanie było także okazją do podsumowania roku współpracy grup samorzeczników i samorzeczniczek w spektrum autyzmu z Biurem RPO. Rzecznik wręczył podziękowania wszystkim organizacjom i grupom, które wspierały Biuro RPO w przygotowaniu cyklu sześciu spotkań lokalnych – w Łodzi, Kutnie, Kowalu, Chełmie, Warszawie i Poznaniu.

 

Samorzecznicy i samorzeczniczki mówili o tym, jak ważne były dla nich warsztaty nt. zgłaszania spraw do RPO. Przedstawiali też swoje sukcesy. Kacper z Kutna opowiedział o likwidacji dzwonków w Szkole Podstawowej nr 4. Koordynatorki z Chełma podkreśliły, że w wyniku spotkania lokalnego powstała grupa wsparcia rodziców dzieci w spektrum autyzmu, a kilka miesięcy później rodzice zawiązali organizację.  Ola z Włocławka podkreśliła, że dla niej ważny był udział w targach edukacyjnych i spotkania w gronie samorzeczników, w tym szczególnie przyjemne było spotkanie z panią weterynarz z Kowala.[…]

 

 

Historie przemocy

 

Kampania opiera się na świadectwach osób w spektrum i ich rodziców. Zapowiadają ją historie osób, które doświadczyły przemocy. […]

 

 

Głos samorzeczników i rzeczników

 

Osoby w spektrum autyzmu obecne na spotkaniu opowiedziały także swoje historie:

 

Przeżyłam przemoc psychiczną. Koleżanka groziła mi, że jeśli nie będę robiła tego, czego ode mnie chce, powie całej klasie o moim zespole Aspergera.

 

Nauczyciele śmiali się ze mnie razem z dziećmi. Chciałabym, żeby nauczyciele mieli większą świadomość.

 

Szkoda, że nauczyciele nie akceptują autyzmu. Nauczycielka mojego syna zamiast pomóc mu zrozumieć trudną sytuację i jego emocje – ukarała go, przyznała punkty ujemne z zachowania.

 

Kolega z klasy zaczął być agresywny. Mówiłem mu kilka razy, żeby dał mi spokój, ale to nie skutkowało. Kiedyś uderzyłem go, żeby się ode mnie odczepił, aż się przewrócił na podłogę. Dostałem za to uwagę do dzienniczka. Mama poprosiła o nagranie z monitoringu. Kiedy nauczyciele je zobaczyli, uznali, że miałem prawo się bronić.

 

Mój nastoletni syn słabo mówi, z trudem się porozumiewa. Prosiłam wielokrotnie o monitoring w klasach. Osoby takie jak mój syn nie mogą nam dokładnie opowiedzieć, kto i co ich gnębi. […]

 

Foto: Grzegorz Krzyżewski/BRPO[www.bip.brpo.gov.pl]

 

Na koniec spotkania uczestnicy podnieśli do góry kartki z hasłami przeciw przemocy – wspierającymi kampanię „Stop przemocy #przyjaźnie dla autyzmu”.

 

 

 

 

Cały tekst „Uczyńmy szkoły przyjaznymi osobom w spektrum autyzmu. Spotkanie Marcina Wiącka z samorzecznikami  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.bip.brpo.gov.pl

 

 

 

 



Oto zamieszczony wczoraj (4 kwietnia 2023 r.) na fb profilu dr Tomasza Tokarza tekst:

 

 

Zdumiewające jest to, że w prawie jest jasno napisane czym jest ocenianie, czym jest ocena a jednak pozostaje to totalnie nierozumiane.

 

Zacytujmy:

 

Ocenianie bieżące z zajęć edukacyjnych ma na celu monitorowanie pracy ucznia oraz przekazywanie uczniowi informacji o jego osiągnięciach edukacyjnych pomagających w uczeniu się, poprzez wskazanie, co uczeń robi dobrze, co i jak wymaga poprawy oraz jak powinien dalej się uczyć

 

Monitorowanie to systematyczna obserwacja wg pewnych kryteriów a jej celem POMOC uczniowi W UCZENIU SIĘ przez przekazanie mu informacji zwrotnej.

 

Przykład:

 

Adam, porozmawiajmy o Twoim projekcie. Muszę przyznać, że zrobiłeś postępy, idzie Ci coraz lepiej. Dobrze się idzie Ci formułowanie i weryfikowanie hipotez. Znacznie lepiej niż na początku. Pojawiało się natomiast trochę błędów w analizie danych. Powinieneś nad tym popracować – choć pokażę Ci kilka ćwiczeń, które mogą Ci w tym pomóc

 

Tak, TO JEST OCENA BIEŻĄCA wg kryteriów zawartych w prawie.

 

Tymczasem librusy są zapełnione jakimiś cyferkami.

 

Czyżbyśmy nie rozumieli podstawowych definicji?

 

Co o tym myślicie?

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/

 

 



Portal „ONET RODZINA” tak 29 marca  2023 roku informował  o wypowiedziach ministra Czarnka na temat agresji wśród uczniów polskich szkół:

 

 Foto: Bartłomiej Wójtowicz/PAP[www.kobieta.onet.pl/rodzina/edukacja/]

 

 

Szef MEiN w rozmowie z PAP odniósł się m.in. do bezpieczeństwa w polskich szkołach. Jak podkreślił, resort „nie dostaje sygnałów, żeby w szkolnych klasach czy na korytarzach wzrastała agresja”. Zdaniem ministra, to incydentalne zjawisko.— Dlaczego do takich incydentów (przemocy — red.) dochodzi? (…). Ci młodzi ludzie zostali pozbawieni pierwiastka moralnego przez zaniechania w wychowaniu popełnione przez ich rodziców — wskazał Przemysław Czarnek. […]

 

W najnowszym wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej został zapytany m.in. o to, czy MEiN włączy się w prace nad ustawą o ochronie nieletnich przed nieodpowiednimi treściami. Zdaniem ministra „nie ma najmniejszych wątpliwości, że pewne ruchy należy wykonać”. Wskazał jednak na dwie istotne w jego oczach różnice:

 

— Jednak oddzielmy dwie rzeczy: ministerstwo edukacji jest odpowiedzialne za to, co się dzieje w szkołach, a w szkołach — chcę to mocno podkreślić – jest bezpiecznie. Nie mamy sygnałów, żeby w szkolnych klasach czy na korytarzach wzrastała agresja. Zdarzają się incydenty, zawsze się zdarzały, ale nic więcej. Natomiast te przypadki, o których pani mówi, czasem, jak w Zamościu, prowadzące do najtragiczniejszych konsekwencji, odbywają się na ulicach miast, a za to, co się tam dzieje, resort edukacji nie odpowiada — podkreślił. […]

 

 

 

Cały tekst „Minister Czarnek zaprzecza agresji w szkołach. ‘Zdarzają się incydenty, ale nic więcej’ „  –  TUTAJ

 

 

x            x            x

 

 

Oto informacja, jaka została  zamieszczona dzisiaj (4 kwietnia 2023 r.) na stronie MEiN:

 

 

                                                     Wiceminister Dariusz Piontkowski

 

 

Konferencja online „Przemoc rówieśnicza. Co możemy zrobić?”

 

Przeciwdziałanie przemocy rówieśniczej to główny temat konferencji, w której uczestniczył wiceminister Dariusz Piontkowski. Wydarzenie zgromadziło dyrektorów, nauczycieli, specjalistów z poradni psychologiczno-pedagogicznych i placówek z terenu województwa podlaskiego. […]

 

Wiceminister Dariusz Piontkowski podkreślił, że potrzebne jest zorganizowanie podobnych konferencji w całym kraju, aby pogłębić dyskusję na temat bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w szkołach i placówkach. Wskazał jednocześnie, że kluczowa w tej kwestii jest współpraca rodziców i szkoły.

 

Sama szkoła jest nie jest w stanie zapewnić pełnego bezpieczeństwa dzieciom, nie jest w stanie wychować ich na dobrych obywateli i dobrych ludzi. Potrzebna jest współpraca z rodzicami i opiekunami – mówił wiceminister.

 

Sekretarz Stanu w MEiN zachęcał dyrektorów, nauczycieli do zorganizowania w szkołach spotkań z rodzicami i opiekunami, a także rozmów na temat wsparcia bezpieczeństwa dzieci i młodzieży.

 

Głównym celem konferencji była dyskusja na temat przeciwdziałania i ograniczenia przemocy rówieśniczej. Zaproszeni prelegenci (? – WK) mówili m.in. o podłożu zachowań agresywnych, działaniach interwencyjno-pomocowych oraz roli mediacji rówieśniczej. Wśród tematów poruszanych podczas konferencji była także kwestia odpowiedzialności prawnej nieletnich i cyberprzemocy.

 

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/



W niedzielę 2 kwietnia 2023 r. Danuta Sterna zamieściła tekst, który postanowiliśmy udostępnić naszym Czytelniczkom i Czytelnikom bez skrótów:

 

 

                                                                     Sztuka pochwał

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

O sile i potrzebie doceniania, o barierach w sztuce doceniania i wskazówki, jak je pokonywać.

 

Chwalenie, docenianie, świętowanie to nie jest łatwa sprawa też w szkole. Struktura nauczania w szkole jest taka: nauczyciel jest ekspertem, wie i przekazuje najlepiej jak umie wiedzę; uczniowie korzystają z wiedzy nauczyciela i uczą się tego, czego szkoła wymaga. Nie widać miejsca na chwalenie.

 

Warto wykonać pewne ćwiczenie mentalne. Wyobraź sobie osoby z twojej klasy, zastanów się, za co mógłbyś każdej z nich podziękować. Pewnie napotykasz w myślach co najmniej jednego ucznia, z którym masz kłopot – nie może usiedzieć w miejscu, nie może przestać mówić, spóźnia się, nie oddają prac domowych itp. Nie masz ochoty na chwalenie takiej osoby, ale to ona właśnie potrzebuje najbardziej twojego docenienia.

 

Na studiach psychologicznych mówi się o tym, że powinniśmy sześć razy częściej zauważać pozytywne zachowania niż negatywne. Dlaczego to jest takie trudne w praktyce?

 

Za co go chwalić, jak tylko wykonuje swoje obowiązki?

 

To nie jest nic nadzwyczajnego, aby to świętować!

 

On jest tak przemądrzały, że moje docenienie jeszcze bardziej go „zepsuje”.

 

W tym wieku powinien już dawano to umieć!

 

 

Przeanalizujmy bariery w docenianiu.

 

Czytaj dalej »



 

W tym budynku przy ul. H. Sienkiewicza 88 w Łodzi mieści się Zespół Szkół Gastronomicznych

 

 

Oto obszerny fragment tekstu zamieszczonego dzisiaj (3 kwietnia 2023 r.) na stronie wyborcza.pl ŁÓDŹ :

 

 

 

Rekrutacja do szkół średnich. Szkoły zawodowe w Łodzi lepsze niż licea

 

[…]

 

Zofia Wrześniewska, dyrektorka Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi, widzi rosnące zainteresowanie swoją placówką. I wcale mnie to nie dziwi – podkreśla. – Szkoły zawodowe to jest świetna opcja. Dla mnie są lepsze niż licea. 

 

I wyjaśnia, dlaczego: – Przygotowują do matury, a z drugiej strony już po trzech latach jest pierwsza kwalifikacja dająca uczniom zawód kucharza.[…]

 

W jej szkole uczy się ponad 700 uczniów. Mają do wyboru technikum, gdzie zdobywają tytuł technika żywienia i usług gastronomicznych albo technika usług kelnerskich, szkołę branżową pierwszego stopnia oraz szkołę branżową drugiego stopnia, dla tych, którzy po zdobyciu zawodu decydują się uczyć dalej i pisać maturę.

 

Coraz więcej młodych ludzi chce uzyskać zawód, który można lubić i który daje perspektywę dobrych zarobków i rozwoju. Dzięki kształceniu zawodowemu mogą płynnie wejść na rynek, bo mają praktyki u potencjalnych pracodawców. W naszej szkole to praktyki w restauracjach w Polsce, a także w Hiszpanii czy Portugalii. W ostatnich klasach większość uczniów już pracuje, bo w czasie praktyk tak podobają się pracodawcom, że szybko dostają zatrudnieniePomaga w tym także realizacja projektów unijnych, w ramach których uczniowie gastronomika mają okazję zdobywać na przykład umiejętności barmańskie.

 

Rekrutacja do szkół średnich. Więcej chętnych niż miejsc

 

A jakie z łódzkich szkół zawodowych są najchętniej wybierane przez młodzież? W technikach od kilku lat najpopularniejsze są kierunki kształcenia: informatyk, mechatronik i programista. W ubiegłym roku w Technikum 9 w Zespole Szkół Politechnicznych było 170 chętnych na 150 miejsc (55 kandydatów na programistę, 47 na informatyka i 32 na mechatronika). W Technikum nr 10 w Zespole Szkół Elektroniczno-Informatycznych było natomiast 163 chętnych na 140 miejsc (54 kandydatów na programistę, 43 na mechatronika i 34 na informatykę do klasy, która miała 14 miejsc). Z kolei w technikum w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego było 48 chętnych do klasy dla programistów (na 28 miejsc) oraz 43 chętnych na weterynarza na 28 miejsc.

 

Z kolei w szkołach branżowych największym zainteresowaniem cieszą się: kierowca mechanik, lakiernik samochodowy, kucharz i cukiernik oraz elektromechanik pojazdów samochodowych.

 

Z wyliczeń w łódzkim magistracie wynika, że w 2023 roku podstawówki prowadzone przez miasto opuści 7434 absolwentów. Biorąc pod uwagę, że w Łodzi uczą się także młodzi ludzie z miasteczek i wsi w aglomeracji łódzkiej, potrzeba będzie 9 tys. miejsc w szkołach ponadpodstawowych. Aby miejsc w szkołach nie zabrakło, miasto zapowiada, że będzie tworzyć nowe w istniejących szkołach.

 

 

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 



 Foto: www.krotoszyn.naszemiasto.pl

 

 

Jarosław Pytlak w  swoim najnowszym poście zamieszczonym w sobotę 1 kwietnia – ale nie jako prima aprilis owy żart – na blogu „Wokół Szkoły” podjął, zupełnie na poważnie,  problem narastającej agresji w szkołach. Postanowiliśmy udostępnić ten tekst, bez skrótów, na OE. Wyróżnienie fragmentów tekstu pogrubioną czcionką – redakcja OE:

 

 

 

Agresja w szkołach niejedno ma imię

 

Minister Edukacji i Nauki w wywiadzie dla PAP stwierdził ostatnio, że do jego urzędu nie docierają informacje o wzroście poziomu agresji w szkołach:

 

„Nie mamy sygnałów, żeby w szkolnych klasach czy na korytarzach wzrastała agresja. Zdarzają się incydenty, zawsze się zdarzały, ale nic więcej.”

 

Odnosząc się w tym kontekście do niedawnego dramatu, jakim było zamordowanie nastolatka w Zamościu przez jego rówieśników, wskazał, że odbyło się to poza szkołą, czyli w miejscu, gdzie za dzieci odpowiedzialni są rodzice; rzecz jest zatem w gestii Ministerstwa Rodziny…

 

Minister Czarnek oświadcza w ogóle bardzo często i bardzo wiele, czym wywołuje zmęczenie materiału – trudno komentować wszystkie wypowiedzi, nawet jeśli istnieje taka pokusa w obliczu jego braku roztropności i świadomości realiów polskiej oświaty. Uznałem jednak, że w tym przypadku milczeć nie należy, bowiem nieświadomość najwyższej władzy oświatowej może być brzemienna w skutki. Pozwalam sobie zatem zasygnalizować panu ministrowi, że poziom agresji w placówkach oświatowych jednak rośnie, a paleta odcieni tego zjawiska jest coraz szersza.

 

Być może ktoś zlicza incydenty w szkołach i je raportuje. Jeśli nawet, dotyczy to zapewne tylko zdarzeń drastycznych, które znalazły się w orbicie zainteresowań policji, albo przynajmniej kuratoriów. Nie mogę wykluczyć, że takie statystyki nie pokazują wzrostu. Jestem jednak przekonany, że cały czas wzrasta poziom agresji, nazwijmy to, codziennej, powszedniej. Emocje, nerwowość, brak zaufania, wszystko to w coraz większym stopniu odciska piętno na szkolnej rzeczywistości, powodując, że atmosfera, w której funkcjonują uczniowie, ich rodzice i nauczyciele, „siada” coraz bardziej.

 

Jeśli chodzi o dzieci i młodzież, zamknięcie gimnazjów niczego nie poprawiło. Jeszcze przed tą fatalną decyzją badania społeczne wykazywały, że najwięcej przemocy rówieśniczej było klasach 5-6 szkoły podstawowej. Sądzę, że tak jest nadal. Zestresowani, przeciążeni nauką uczniowie klas najstarszych nie łagodzą swoją obecnością sytuacji w szkołach podstawowych, bo sami przeżywają kłopoty i frustracje. Nauczyciele, wciąż w pogoni za nieosiągalnym sukcesem „zrealizowania” podstawy programowej, nie mają czasu, a czasem i chęci, by posłużyć młodym ludziom głosem wsparcia i rozsądku.

 

Czytaj dalej »



 

Temat dzisiejszego felietonu jest – dla mnie oczywistą – konsekwencją informacji, zamieszczonej na OE w czwartek 30 marca 2023 r.:W Łodzi trwają „Dni Doradztwa Zawodowego”, organizowane przez szkoły. Nie byłbym sobą, gdybym nie skomentował tej – przeze mnie od dawna postulowanej – zmiany: zastąpienia spędu uczniów ostatnich klas podstawówki na kolejnych Łódzkich Targach Edukacyjnych, organizowanych od lat w halach targowych – przez pierwsze lata przy ul. Stefanowskiego, a od czasu wybudowania Hali Expo – przy ul. Politechniki, jakąś ich „internetową” wersją, a najlepiej – zdecentralizowanymi, organizowanymi przez szkoły ponadpodstawowe, którym taka agitacja jest potrzebna tzw. „Dniami Otwartymi”, zaś od paru lat także „Dniami Doradztwa Zawodowego”

 

Pierwszy raz na „Obserwatorium Edukacji” podjąłem ten temat już w pierwszym roku istnienia tego informatora – 16 marca 2014 roku – w tekście zatytułowanym Targi edukacyjne – kto naprawdę ma z nich pożytek”.Już wtedy napisałem tam:

 

„Czy naprawdę przyprowadzane zbiorowo pod nadzorem nauczycieli, w godzinach zajęć lekcyjnych, tabuny gimnazjalistów, realizują szczytne założenia zwolenników idei świadomego wyboru? Zastanawia mnie takie doktrynerskie podejście do kiedyś przyjętego założenia w skąd inąd szacownej instytucji, jaką jest Krajowy Ośrodek Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej, na którego stronie zamieszczono taką oto reklamę Targów Edukacyjnych EDUKACJA:

 

Są one miejscem spotkań, wymiany doświadczeń, pomagają młodzieży w wyborze dalszej drogi kształcenia, a nauczycielom dostarczają wiedzy zawodowej.”

 

Chyba, że tak naprawdę od dawna na targach edukacyjnych nie chodzi o promocję szkół, ani o wspieranie uczniów w decyzji zawodowej, a o coś, o co zawsze chodzi, gdy nie wiadomo o co chodzi – czyli o pieniądze. To samo źródło podaje dalej o owych kieleckich targach taką oto informację” […]

 

Moja tegoroczna obecność podczas pierwszego dnia XVII ŁTE utwierdziła mnie w dotychczasowych sądach o targach, jako relikcie „minionego okresu”. […] Przeto szanowni decydenci, dyrektorzy szkół i nauczyciele! Najwyższa pora na to, by przyznać, że „król jest nagi” i zaprzestać niczym nieuzasadnionego przepompowywania pieniędzy z miejskiego budżetu przeznaczonego na edukację na konto miejskiej spółki MTŁ!

 

Tak w ogóle, to z targami edukacyjnymi miałem do czynienia od ich pierwszej edycji, kiedy byłem dyrektorem ZSB nr 2. Gdy zrodziła się koncepcja takiej formuły informowania o ofercie edukacyjnej łodziach placówek oświatowych – w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku – był to projekt ze wszech miar nowatorski. Internet był jeszcze w powijakach, a wydawane wówczas przez łódzki magistrat informatory (w formie broszury) nie mogły zastąpić żywego kontaktu z oferentami. Ale minęło sporo lat i w 2017 roku ŁTE nadal organizowano w takiej formule: „Dziś rozpoczęły się dwudniowe XX Łódzkie Targi Edukacyjne”.

 

Rok później XXI ŁTE odbyły się – jak się okazało – ostatni raz w Hali Expo przy al. Politechniki. Ostatni raz, bo w 2019 roku – bez podania powodów tej zmiany – zorganizowano je w Atlas Arenie. To tam udało mi się porozmawiać z ówczesnym wiceprezydentem M. Łodzi Tomaszem Trelą. Oto moje pierwsze pytanie i odpowiedź wiceprezydenta:

 

Czy ma Pan przekonanie, że organizowanie tych targów, w czasach nam współczesnych, ma jeszcze sens?

 

Tomasz Trela: Sens na pewno ma, chociaż wymiar tych targów i informacja która kiedyś, dziesięć czy piętnaście lat temu, miała zdecydowanie większą wartość. Dzisiaj dostępność do Internetu, powszechna praktyka „Drzwi Otwartych”, witryny internetowe każdej szkoły, dają bardzo duże możliwości, ale tu jest moment, żeby przyszedł młody człowiek – przyszły absolwent gimnazjum czy szkoły podstawowej i choćby porozmawiał ze swoimi rówieśnikami, którzy już uczą się w tej szkole, porozmawiał z jej nauczycielami. Ja uważam, że to jest takie uzupełnienie tej technologicznej zmiany, z którą mamy do czynienia w czasie cyfryzacji, powszechnego dostępu do wiedzy, informacji poprzez Internet. W moim przekonaniu nie powinniśmy odchodzić od targów edukacyjnych, bo one mają swój wymiar.

 

 [Pełny zapis tej rozmowy  –  TUTAJ wywiad z Trelą

 

I to były ostatnie takie targi edukacyjne. Wiosną 2020 roku XXIII ŁTE zostały odwołane z powodu epidemii COVID. Od następnego roku organizowane były jedynie w formule e-targów, tak jak i w tym roku, choć nie ma już obostrzeń kowidowych…

 

O tym, że Łódzkie Targi Edukacyjne to przeżytek pisałem już w felietonie z 16 marca 2016 roku,   zatytułowanym „Targi Edukacyjne – kto naprawdę ma z nich ożytek”. Oto jego fragment:

 

„Nie są mi znane obiektywne badania motywów i czynników, które przesądziły o podjęciu decyzji o wyborze szkoły ponadgimnazjalnej – bo tylko o takim można dywagować. Jakie w nich miejsce zajmują targi? Ale już od kilku lat  gimnazja zorientowały się, że uczniów to mają generalnie z rejonu. Te z nich, które przyjmują drugie tyle uczniów, podbierając ich konkurencji,  mają ich niezależnie od tego, czy zorganizowali na targach atrakcyjne stoisko, czy nie. To nie jest przypadek, że w sytuacji gdy władza nie zobowiązała tych szkół do urządzania stoiska – było ich w tym roku jedynie 3.

 

Czy naprawdę przyprowadzane zbiorowo pod nadzorem nauczycieli, w godzinach zajęć lekcyjnych, tabuny gimnazjalistów, realizują szczytne założenia zwolenników idei świadomego wyboru? […]

 

Przeto szanowni decydenci, dyrektorzy szkół i nauczyciele! Najwyższa pora na to, by przyznać, że „król jest nagi” i zaprzestać niczym nieuzasadnionego przepompowywania pieniędzy z miejskiego budżetu przeznaczonego na edukację na konto miejskiej spółki MTŁ!”

[Źródło: www.obserwatoriumedukacji.pl/]

 

 

Aby moje postulaty zostały zrealizowane musiała nadejść epidemia COVID, z konieczności władze musiały najpierw w 2020 roku odwołać tradycyjne targi w Atlas Arenie, zorganizować w latach  202  i   2022  e-Targi Edukacyjne. Dopiero te doświadczenia przekonały władze Łodzi do zaniechania organizacji owych targów w wersji z „minionej epoki” i przejścia na wersję online….

 

I to jest powód, dla którego mogę napisać, ze „nie ma tego złego (COVID-a), co by na dobre (w e- wersji) dla  absolwentów podstawówek nie wyszło…”

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Dzisiaj przypominamy tekst, który został opublikowany na blogu < beathing >, prowadzonym przez bardzo liczny zespół, 7 lipca 2021 roku. Przyjęliśmy wersję, że jest to źródło nie cieszące się wielką popularnością i dlatego dziś udostępniamy na OE jego fragmenty, odsyłając do źródła w celu zapoznania się z całym tekstem. A jeśli Wam czas pozwoli – z innymi tekstami tam zamieszczonymi:

 

 

 

                                                  „Siadaj, jeden!”, czyli o błędach w systemie oceniania

 

Do najpopularniejszych wątków dzisiejszych dyskusji o edukacji zdecydowanie należy kwestia ocen oraz zdolności dziecka. Toczą się one zarówno w mediach społecznościowych, jak i na forach nauczycielskich. Ścierają się dwa fronty – mamy do czynienia z grupą zwolenników tradycyjnej szkoły, która staje w obronie aktualnego sposobu oceniania oraz z grupą postępowców daleką od szkolnego konserwatyzmu, optującą za szkołą bez ocen, które ich zdaniem hamują motywację do nauki i ograniczają potencjał uczniów. Jak zatem dokonać rewolucji w edukacji i pożegnać się ze sztywnym systemem oceniania?

 

System oceniania – zmiany są konieczne

 

W tak ważnym aspekcie edukacji nie sposób nie zacząć od Kena Robinsona i jego doskonałego manifestu edukacyjnego „Zmiana paradygmatu edukacji”, w którym Robinson celuje palcem wskazującym w dorosłych niekoniecznie w pozytywnym tonie. Ken Robinson dopuszcza się śmiałej krytyki systemu oceniania uczniów oraz szeregu wymagań, z którymi uczniowie spotykają się we współczesnej szkole. Stanowczo nie godzi się na to, by dorośli z pomocą sztywnych systemów odbierali młodym samodzielność myślenia i kreatywność w działaniu. To przez ocenianie uczniowie odczuwają niechęć do szkoły oraz tracą radość z procesu zdobywania wiedzy. Pierwszoroczniacy z ciekawością idą do szkoły, czekają na poznanie nieznanego, natomiast starsze roczniki charakteryzuje już nierzadko niska frekwencja, brak motywacji do nauki, głośno wyrażana niechęć uczestnictwa w zajęciach nawet wśród tych najzdolniejszych uczniów. Trudno jest się temu dziwić, skoro na co dzień w szkołach odbywa się festiwal zbyt częstego stawiania ocen, stosowania ocen jako kar, wykorzystywania ocen do porównywania uczniów, a kryteria całego systemu oceniania są zwyczajnie zawiłe. Z drugiej strony kadra nauczycielska rozkłada ręce, ponieważ często uczniowie nie wykonują zadań bez obietnicy wystawienia im oceny. […]

 

Wypracowanie systemu oceniania przez szkoły jest niemałym wyzwaniem, a zespoły oddelegowane do realizacji tego zadania muszą zastanawiać się m.in. nad takimi aspektami, jak: co i jak oceniać? Oceniać absolutnie wszystko czy wybiórcze zadania/prace? W jaki sposób budować motywację uczniów do nauki? W jaki sposób wskazywać oceną, że uczeń wykonuje swoją pracę dobrze i jak udzielać feedbacku? Należy pamiętać, że przedmiot podlegający ocenie jest niezwykle złożony i ma ogromny związek z indywidualnymi cechami człowieka.[…]

 

Ocenianie – zastygłe koncepcje

 

Niestety zdecydowana większość reguł oceniania stoi na bardzo sztywnych fundamentach. Nierzadko system i formalny, i nieformalny, jest również niewłaściwie rozumiany. Robinson podkreślał, że: „Niestety uważamy, że testy i egzaminy są odpowiednią formą oceniania. W ocenianiu muszą być zrównoważone elementy opisowe (co uczeń potrafi, umie) i porównawcze (jak wypada na tle). Problem jeśli te drugie przeważają. Akademickie podejście do oceniania w szkole nie jest dobre. To potworny błąd” – więcej o jego koncepcji przeczytasz w artykule, który publikowaliśmy wcześniej.

 

We współczesnej szkole podczas oceniania uczniów nauczyciele często nie biorą pod uwagę kwestii indywidualizacji całego procesu kształcenia.[…]

 

System oceniania – co dalej?

 

Pytania w obszarze potencjalnych zmian w systemie oceniania się mnożą. Kto powinien oceniać uczniów – rodzice czy nauczyciele? Kto ma do tego prawo i zrobi to lepiej? Czy to są właściwe pytania? Czy to dobry czas, aby szukać na nie odpowiedzi? Czy to, czego uczniowie potrzebują teraz najbardziej, to kontrola i oceny?

Ken Robinson sięga w „Kreatywnych szkołach” po odważne porównania i metafory. I dobrze. Twierdzi, że oceny są dla nas jak narkotyk, w którego szponach wszyscy się znajdujemy. Mocno podkreśla, że: „Pierwotnie oceny były narzędziem w rękach nauczycieli, ale dziś to nauczyciele są narzędziem w rękach ocen”.

Pamiętaj: szkoła nie jest wyłącznie miejscem, w którym naucza się dzieci. To miejsce, w którym się z nimi współpracuje. Nauczyciel nie jest maszyną do przekazywania wiedzy, a człowiekiem, do którego uczeń może mieć zaufanie, szacunek czy traktować jak przyjaciela i działa to w dwie strony! Co więcej, szkoła jest także miejscem, w którym swoją przestrzeń mogą znaleźć rodzice.

 

Czym może być edukacja? Wielką i fascynującą przygodą z brakiem stosu podręczników, sztywnego planu lekcji i ocen, a to tylko wyimek z rewolucyjnej wizji zmian. Nawet jeśli zrezygnujemy z tych aspektów edukacji, powinniśmy dobrze się zastanowić, czy i kiedy zastąpić je innymi rozwiązaniami. Ostatecznie całkowity brak ocen też ma swoje konsekwencje.

 

A Ty? Co o tym myślisz?

 

 

Autorzy: Patrycja Sikora i Dariusz Chrapek

 

 

 

Źródło: www.bethink.space