
Foto:- www.edukacja.rp.pl/
W Szkole Podstawowej nr 10 z Oddziałami Integracyjnymi w Zamościu każdy uczeń otrzymuje świadectwo z paskiem – w kolorze, oznaczającym jego szczególne uzdolnienia
Dzisiaj (19 czerwca 2023 r.) proponujemy lekturę posta, jaki wczoraj zamieścił na swoim fb-profilu dr Tomasz Tokarz:
Przy poście dotyczącym kolorowych pasków pojawiały się także pytania o tym, co w tym takiego świetnego. Wg mnie świetne jest to, że jest to zgodne z ideą rozwoju mocnych stron uczniów, samoidentyfikacji ich i wytyczania własnych ścieżek.
Po pierwsze pasek przypomina odznaki za sprawności, charakterystyczne dla harcerstwa. Masz pewną specjalność, którą wybierasz i doskonalisz.
Odnosząc się do konkretnej szkoły, o której była mowa:
Pasek niebieski – informatyk.
Żółty – społecznik
Zielony – przyrodnik
Pomarańczowy – sportowiec
Różowy – twórca/artysta
Fioletowy – krytyczny myśliciel
Brązowy – obserwator świata
Po drugie – wybór koloru odbywa się w wyniku rozumowy z uczniem. Wychowawcy wspólnie z uczniami ustalają, jaki kolor paska najlepiej oddaje ich zaangażowanie i osiągnięcia. Aby uczeń mógł wybrać musi dokonać autorefleksji… To przydatna umiejętność. A przy okazji może sobie określić plan działania na następne półrocze.
Po trzecie – uczniowie mogą sobie wymyślić własne kolory – jeśli w zestawie nie ma nic co im odpowiada. To już w ogóle wysoka kompetencja, wymagająca jednak pewnego namysłu.
Te wybory nie likwidują przecież oficjalnej flagi – jeśli dla kogoś ważne jest zdobywanie tradycyjnych stopni i uzyskanie biało-czerwonej flagi – taka ścieżka jest wciąż dostępna. Jeśli jego celem jest wysoka średnia i specjalizacja we wszystkich przedmiotach to po prostu idzie tą drogą. To taki sygnał: jestem dobry (w miarę – bo przecież biało czerwony pasek to coraz mniejszej wyzwanie) we wszystkim
Jeśli jednak dla niektórych uczniów taki szlak nie jest atrakcyjny i woli położyć nacisk na wybrane obszary – to ma alternatywę.
To już pytanie dodatkowe – czy rynek pracy i ogólne powodzenie w życiu będzie zależne do jakiegoś koloru paska. Ale nie o tym ten tekst.
Czy paski są infantylizacją edukacji? Możliwe – ale biorąc pod uwagę, że te pomysły są realizowane w podstawówce – to w sumie chyba naturalne zjawisko.
Osoby używające pojęcia infantylizacja chyba nie widzą, ze w znaczeniu neutralnym oznacza to po prostu „traktowanie dorosłych w taki sposób, w jaki traktujemy dzieci” – jeśli postępujemy wobec dzieci zgodnie z etapem rozwojowym – to chyba właściwie. Jeśli natomiast nie chcesz infantylizacji i chcesz traktować dzieci jako dorosłych – to może rozważ wprowadzenie wynagrodzenia ze ich pracę.
Wiem, że niektórzy mają wizję szkoły jako ponurego miejsca, gdzie ludzie z poważnym wyrazem twarzy koncentrują się na robieniu trudnych czarno-białych testów na kartach (które potem trzeba godzinami sprawdzać, ale nie ma lekko, bo szkoła to trud i znój), a potem na podniosłych uroczystościach rozdają medale dla tych, którzy w pocie czoła je rozwiązywali.
Moja opowieść o szkole jest nieco inna – miejsce, gdzie młodzi ludzie wspierani przez życzliwych i kompetentnych dorosłych, odnajdują siebie, rozpoznają swoje mocne strony i na podstawie tego, wyznaczają sobie ambitne cele. I w takim miejscu zabawa, współpraca i jak najwięcej czasu na swobodne poznawanie siebie i świata są traktowane jako dobra inwestycja…
A kolorowe paski, jako oznaka wyboru pewnej specjalizacji, są elementem odnajdywania drogi i podążania nią…
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/p
Dzisiaj przed południem (od godziny 10:00), będę uczestniczył w bardzo ciekawym i nietypowym wydarzeniu – w konferencji „Każde prawo jest ważne” – m.in. z udziałem Marka Michalaka – byłego dwukadencyjnego Rzecznika Praw Dziecka. Wydarzenie to jest – moim zdaniem – nietypowe, gdyż konferencję tę zorganizował Zespół Programowy Hufca ZHP Łódź Górna. [Regulamin tej konferencji TUTAJ]
Z tego powodu felieton ten piszę wieczorem w sobotę – 17 czerwca 2023 r. a zamieszczę go na OE rano w niedziele, przed wyjściem na ową konferencję.
Już tradycyjnie mam dylemat – które z wydarzeń minionego tygodnia powinno stać się tematem moich felietonowych refleksji. Podobnie jak w minionych latach – korci mnie, abym skomentował kolejne – już trzydzieste szóste – obdarowywanie kartonikami w ramkach, pod szyldem „Podsumowanie Ruchu Innowacyjnego w Edukacji”. Ale już po chwili pomyślałem, ze już tyle razy wyrażałem swoje opinie o poprzednich podsumowaniach ruchu innowacyjnego w edukacji – w autorskim „formacie” dyrektora Janusza Moosa, że nie ma sensu abym powtarzał te same uwagi i refleksje. Jeśli ktoś tamtych tekstów nie czytał – odsyłam do ostatniego, w którym kompleksowo wyłożyłem swoje zastrzeżenia, do felietonu nr 274 z 16 czerwca 2019 roku, zatytułowanego „Po co tak naprawdę organizowane są ‘gale innowatorów edukacji’”
Natomiast dzisiaj wart zauważenia i skomentowania jest fakt, iż była to ostatnia taka feta z udziałem twórcy tej idei i reżysera kolejnych edycji owych eventów. Informacja o tym nie padła podczas wtorkowej gali w Sali Lustrzanej Pałacu Poznańskich, ale już wcześniej, bo 11 czerwca, prof. Śliwerski poinformował na swoim blogu w tytule posta: ”Konkurs na dyrektora wyjątkowego – Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego w Łodzi”.
Profesor więcej informacji na ten temat podał w tekście z 16 czerwca br pt. „Nie ma dobrej edukacji bez innowacji:”. Oto fragment tego posta:
Tegoroczne „Podsumowanie…” miało szczególny charakter, bowiem J MOOS – osoba/instytucja/charyzmatyczna/pasjonat, twórca wielu innowacji w szkolnictwie (pro-)zawodowym, a więc wybitny ekspert w zakresie najbardziej adekwatnej do zmian w technologii produkcji, na rynku pracy, w zakresie procesów komunikacji i najnowszej wiedzy naukowej z psychologii uczenia się oraz z dydaktyki konstruktywistycznej rozstawał się z tym wydarzeniem, z racji przejścia na emeryturę.
Mamy nadzieję, że kolejny dyrektor tej placówki będzie kontynuował wyróżnianie w/w osób jako „zakręconych pozytywnie” w zakresie własnej pasji, zamiłowań, talentu czy uzdolnień.
[Źródło: www.-pedagog.blogspot.com/]
Wiedząc o tej decyzji władz m. Łodzi odszukałem na stronie ŁKO ogloszenie o konkursie na stanowisko dyrektora ŁCDNiKP. a pik ów zapisałem w moim komputerze. I dobrze zrobiłem, bo już dzisiaj tego tekstu nie odnalazłem na kuratoryjnej stronie.
Konkurs został ogłoszony w poniedziałek 29 maja, a na zgłaszanie się było 14 dni. Przeto już z początkiem tego tygodnia upłynął termin i podmiot ogłaszający konkurs miał informacje o liczbie kandydatów, którzy do niego przystąpili. Próbowałem popytać tu i ówdzie, ale okazało się, że na te informacje ogłoszono ścisłe embargo.
Tylko wróble z okolicy ul. Krzemienieckiej, gdzie mieści się Wydział Edukacji UMŁ, po cichu ćwierkały, że ponoć w konkursie wystartowała osoba, pełniąca dotąd funkcję wicedyrektora LCDNiKP. To nadal informacja niejednoznaczna – funkcję tę pełnią dwie panie: Teresa Dąbrowska i Anna Koludo.
Gdyby okazało się to prawdą, to znaczyłoby, że po odchodzącym na emeryturę w 86 roku życia dyrektorze funkcję tę chce sprawować także osoba w wieku emerytalnym. Że to nie jest wyłącznie plotka, można wnioskować po tym co napisał, zwykle dobrze poinformowany, prof. Śliwerski:
Mamy nadzieję, że kolejny dyrektor tej placówki będzie kontynuował wyróżnianie w/w osób jako „zakręconych pozytywnie” w zakresie własnej pasji, zamiłowań, talentu czy uzdolnień.
Ja obstawiam, że tą wicedyrektorką, która zgłosiła swój zamiar dyrektorowania ŁCDNiKP jest Anna Koludo. Moją hipotezę opieram na fakcie, że na jej fb-profilu znalazłem taki oto „kwiatek”:
Poza tym cała droga zawodowa koleżanki Ani jest związana z kolejnymi placówkami, którymi kierował Janusz Moos – począwszy od czasów, kiedy jeszcze w latach 80-ych ub. wieku był on kierownikiem Zespołu Wizytatorów Przedmiotów Zawodowych, z siedzibą w budynku Technikum Budowlanego nr 1 przy ul. Kopcińskiego 5/11, a przede wszystkim od 1989 roku, kiedy J. Moos został wicedyrektorem WOM, a później WODN – także z zakresem działania na rzecz szkolnictwa zawodowego – nadal pod tym samym adresem.
Nikt nie zna modelu Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, zrodzonego w umyśle dyrektora Moosa ok. roku 1996, lepiej od Anny Koludo…
Czy te moje przepowiednie się sprawdzą – wkrótce się dowiemy…
Włodzisław Kuzitowicz
Wczoraj (16 czerwca 2023 r.) prof. Roman Leppert zamieścił na swoim fb-profilu tekst, w którym odniósł się do zamieszonego 14 czerwca br. posta dyrektora Jarosława Pytlaka o świadectwach „z paskiem”. Oto ów tekst oraz komentarz do niego i reakcja nań prof. Lepperta. Wyróżnienie fragmentów pogrubioną czcionką i podkreśleniami – redakcja OE:
Zastanawiałem się, czy zabierać głos w „gorącej” na koniec roku szkolnego kwestii świadectw z tzw. paskiem (zwłaszcza, że tyle w tym temacie już napisano, powiedziano). Ponieważ jednak Jarosław Pytlak, którego publicystykę edukacyjną bardzo sobie cenię (a jeszcze bardziej cenię to, że Jarek potrafi płynąć pod prąd, wbrew powszechnie podzielanym przekonaniom) jednym z postów temat przypomniał, postanowiłem dołożyć swoje trzy grosze.
W poście Dyrektora Pytlaka znalazło się m.in. takie stwierdzenie:
„Część uczniów lepiej od innych spełniła wymagania związane z edukacją. Dlaczego mamy odebrać im prawo do nagrody? Czy naprawdę w interesie młodych ludzi jest ich absolutne zrównywanie?! Opakowanie w plastik politycznej poprawności?! Tak ma wyglądać informacja zwrotna z otoczenia, niezbędna, by młody człowiek mógł dokonywać dalszych życiowych wyborów?! Nie sądzę.”
Jako akademicki pedagog przywykłem do analizowania jawnych i ukrytych aspektów zjawisk i procesów edukacyjnych (w literaturze pedagogicznej istnieje nawet pojęcie ukrytego programu nauczania, uczenia się, szkoły, nauczyciela, ukrytego – czyli takiego, którego realizacji nikt nie deklaruje, a jednak jest on realizowany). Spróbuję z tej perspektywy spojrzeć na problem świadectw „z paskiem”.
Na poziomie jawnym takie świadectwo potwierdza to, o czym mój ulubiony publicysta edukacyjny pisze: część uczniów lepiej od innych spełniła formalne wymagania związane z edukacją. Przyjrzyjmy się jednak temu co ukryte za takim sposobem myślenia. Odwołując się do społecznych mechanizmów, które są w ten sposób realizowane szybko dojdziemy do wniosku, że ma tu zastosowanie mechanizm rywalizacji. Chodzi o wyłonienie spośród ogółu uczących się tych, którzy spełniają systemowe wymagania najlepiej, dla nich przewidziane jest miejsce na podium. To ostatnie prowadzi nas do myślenia o szkole jako dyscyplinie sportowej, w ramach której z sobą rywalizujemy o bycie najlepszym. Tu jednak analogie się kończą, warto wspomnieć o fundamentalnej różnicy pomiędzy dyscypliną sportową a szkolnymi wymaganiami. O ile w przypadku tej pierwszej rywalizujemy w tym samym zakresie (np. kto dobiegnie szybciej do mety lub wyżej skoczy), to w przypadku wspominanych przez Jarka wymagań związanych z edukacją pojawia się cała gama przedmiotów (od tych egzaminacyjnych, aż po te, które pogardliwie bywają nazywane „michałkami”). Żeby stanąć na przysłowiowym pudle muszę być najlepszy z wszystkiego, co więcej muszę spełniać przewidziane szkolnym regulaminem wymogi związane z zachowaniem. W ten sposób dochodzimy do porównywania nieporównywalnego, co owocuje m.in. zjawiskiem „naciągania” ocen z przedmiotów, z których szkolny prymus radzi sobie gorzej (sam – jako posiadacz świadectwa z paskiem – takiego naciągania dawno temu doświadczyłem, nie umiałem np. śpiewać ani grać na żadnym instrumencie, a na szkolnym świadectwie mam ocenę bardzo dobrą z muzyki; o tym, jak musiały się czuć moje koleżanki, których umiejętności predysponowały je do wzięcia udziału choćby w The Voice of Poland wolę nie myśleć). W porównywaniu uczniów ze względu na spełnienie szkolnych wymagań jest – moim zdaniem – mniej więcej tyle sensu ile w porównywaniu wyników uzyskanych w biegu przez płotki z wynikami gry w siatkówkę. Taki sam sens ma zresztą porównywanie klas, szkół. Do tego celu mogą posłużyć co najwyżej wyniki egzaminów zewnętrznych, ale te nie są przecież znane w momencie wystawiania szkolnych świadectw. Podstawowe pytanie, które przed nami staje dotyczy zatem mechanizmów, które takim sposobem postępowania wzmacniamy. Pomijam w tym miejscu kwestię zdolności (w wybranych zakresach), statusu socjoekonomicznego rodzin, z których pochodzą uczniowie i wielu innych czynników, które od szkoły w żaden sposób nie zależą, a które mają znaczący udział w wynikach, jakie w poszczególnych zakresach uzyskują uczniowie. Wtedy musielibyśmy zadać sobie pytanie: co tak naprawdę nagradzamy: zdolności, pracowitość, pochodzenie ucznia (i tu można wyliczać). Pomijam też w tej wypowiedzi kwestię tego, czym są owe wymogi związane z edukacją, kto je ustanawia, co one zawierają, to może być przedmiot niejednego opracowania naukowego.
Zatem Jarku: nie o „opakowaną w plastik polityczną poprawność” w dyskusji nad sensem wydawania świadectw „z paskiem” chodzi. Mam też refleksję ogólniejszą. Od lat zadaję studentom i sobie pytanie: po co my każdego roku, na koniec każdej kolejnej klasy wydajemy wszystkim uczniom świadectwa jej ukończenia? Dlaczego to robimy? Przecież wiadomo, że jeżeli uczeń jest w klasie piątej to wcześniej ukończył klasę czwartą. Odwołując się do akademickiego doświadczenia pozwolę sobie zauważyć, że studentom nie wydajemy każdego roku świadectw potwierdzających ich zaliczenie (o tym świadczy zapis w USOS-ie), wydajemy jedynie dyplomy ukończenia studiów, a mimo to system funkcjonuje. Podobnie uzasadnione jest wydawanie świadectw ukończenia szkoły (podstawowej, średniej), sensu wydawania świadectw na koniec każdej kolejnej klasy jednak nie widzę. Zobaczmy, ile wysiłku nauczycieli, dyrektorów, szkolnej administracji wymaga wystawienie milionów świadectw, które tak naprawdę niczemu nie służą, poza celebrowaniem.
To takie zdroworozsądkowe refleksje podstarzałego posiadacza świadectwa „z paskiem” (otrzymanego dawno temu, w PRL-owskiej szkole), sprowokowane wypowiedzią osoby, której znaczenie dla publicznego dyskursu o edukacji przecenić nie sposób.
x x x
A oto komentarz Jarosłwa Pytlaka, zamieszczony pod powyższym postem:
Zacznijmy od rzeczy bezdyskusyjnej: świadectwa promocyjne nie są potrzebne (co nie znaczy, że nie jest potrzebna ocena końcoworoczna i sama promocja – niepotrzebny jest papier). A co do innych kwestii poruszonych w poście: używasz pojęcia podium. Ja rozróżniam rywalizację w celu wyłonienia trójki medalistów (i to z rozróżnieniem: najlepszy, średni, najsłabszy) od postawienia poprzeczki, której przeskoczenie każdemu daje nagrodę. Nie ma też żadnych represji za niewzięcie udziału w tej rywalizacji. Nie spieram się, że „najlepszy ze wszystkiego”, choć wolałbym „dobry, bardzo dobry lub celujący” w pewnej niezbędnej proporcji. Ale to szczegół. Natomiast nie wydaje mi się trafne stwierdzenie o porównywaniu biegu przez płotki z siatkówką. Mamy raczej do czynienia z wielobojem, jednakowym dla wszystkich. Nagradzamy sprawność w wieloboju, która miewa rozmaite korzenie, które wskazałeś, ale to normalne, bo w życiu się różnimy. Myślę, że problem stałby się mniej palący, gdyby zrezygnować ze świadectw promocyjnych, a świadectwa ukończenia szkoły wyróżnieniem nie premiować żadnymi punktami rekrutacyjnymi. Choć zapewne i wtedy mielibyśmy dyskusję, bo zadowoleni dzisiaj muszą być wszyscy, choć jest to niemożliwe. Bardzo Ci Romku dziękuję, za Twój komentarz do mojego posta. Gdybyśmy mieli jakąś sprawczość w kwestii pasków, z pewnością znaleźlibyśmy sensowne rozwiązanie. Tak, możemy sobie pogadać, co jest kształcące, choć, niestety, społecznie jałowe. Ale to zupełnie inny problem, który dotyczy wielu aspektów edukacji (i jeszcze więcej – życia w ogóle).
Na to odpowiedział Roman Leppert:
Ja Tobie dziękuję za to, że swoim postem sprowokowałeś mnie do zabrania głosu. Metaforę wieloboju gotów jestem rozważyć. Popieram postulat niepremiowania przy przyjęciu na kolejny szczebel edukacji. Niezmiennie pozostaję z uznaniem dla roli, jaką na tej wirtualnej agorze swoimi wypowiedziami pełnisz.
Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/
I jeszcze jedna wypowiedź, sprowokowana przez post prof. Lepperta. Na swoim fb-profilu prof. dr hab. Mirosława Nowak-Dziemianowicz wczoraj (16 czerwca 2023 r.) zamieściła taki post:
Roman Leppert skomentował dyskusję o świadectwach z paskiem posługując się analogią ze sportem. Fajna, ciekawa analogia, dużo pokazuje. Ale ja dostrzegam w tych paskach ( nagradzaniu za średnią ocen) jeszcze kilka innych spraw.
Po pierwsze- rywalizacja. Tak, zgoda Romku szkoła jest oparta na rywalizacji. O ocenę , o popularność, o pozycję, o sympatię nauczyciela. To klasyczna sytuacja Pana i Niewolnika jest. Nauczyciel ma władzę i narzędzia tej władzy. Uczeń musi ( dla paska, dla pozycji, dla sympatii nauczyciela) się im podporządkować. Więc najpierw „ czyta „ oczekiwania nauczyciela ( słynne pytania przy każdej nowej polonistce – jak pisać, jak ona lubi?) a później chce je spełniać. I robi wszystko, żeby je spełniać. I tak rywalizacja w szkole ( nasz cały świat, tez aktywność na fb- konkurowanie o uwagę, o lajki, o udostępnienia , rynek, praca, kariera, awans, sukces, kasa- oparty jest na rywalizacji) przygotowuje dzieciaki do życia. I w tym znaczeniu szkoła faktycznie przygotowuje do życia. Do życia w rywalizacji. I w niewolnictwie. A uczeń ze świadectwem z paskiem to zadowolony niewolnik. Trzeba zmienić świat ( albo chociaż chcieć go zmienić) żeby rywalizacja przestała być naszym głównym zajęciem.
Ale jest jeszcze sprawa druga ( ta ukryta). Posłuszeństwo, konformizm, przymilanie się , reaktywność ( rozumiana jako natychmiastowe reakcje na najgłupsze nawet polecenia dla oceny jak na przykład budowa globusa na geografię. Jaki Krzysiek zrobił piękny globus dla Dziecka- dostał 6- Krzysiek geodeta z pierwszego wykształcenia). Chcesz mieć pasek- posłuszeństwo przede wszystkim. Buntownik, ktoś zdolny do artykułowania własnych potrzeb nie ma szans na pasek. Ale badania pokazują , że tzw. prymusi nie osiągają w życiu zbyt wiele. Buntownicy ( pokazują to badania biograficzne) realizują własne pasje ( a nie cudze oczekiwania) i robią ze swoim życiem dużo więcej i z większą radością. I nikt tu , w tej dyskusji nie pokazuje kolejnego absurdu: Uczeń z paskiem musi być świetny we wszystkim: w pisaniu, liczeniu, chemii, historii, geografii, fizyce itp. Za każdym razem rozlicza go z tego nauczyciel, który ma taką szeroką wiedzę Z JEDNEGO, SWOJEGO PRZEDMIOTU, Z JEDNEJ, STUDIOWANEJ DYSCYPLINY WIEDZY.
To może zróbmy taki eksperyment: Uczniowie posadzą nauczycieli w ławkach i zaczną ich pytać tylko z tego zakresu wiedzy, który ich w danej klasie obowiązuje. Ale każdego nauczyciela ZE WSZYSTKICH PRZEDMIOTÓW. Ciekawe, ilu nauczycieli miałoby świadectwo z paskiem. […]
Źródło: www.facebook.com/mirka.dziemianowicz/
Oto zamieszczona dzisiaj (16 czerwca 2023 r.) informacja z oficjalnej strony MEiN, którą zamieszczamy z intencją jej upowszechnienia:
Do ponownych konsultacji publicznych został skierowany projekt zmian w zakresie podstawy programowej wychowania fizycznego. Proponowane zmiany obejmują wprowadzenie testów sprawnościowych uczniów klas IV-VIII szkoły podstawowej i uczniów szkół ponadpodstawowych oraz wpisywanie ich wyników do systemu teleinformatycznego „Sportowe Talenty”. […]
Proponowane zmiany w podstawie programowej
Informacja o planowanych zmianach została opublikowana w komunikacie z 23 lutego br., a ponowne przekazanie projektów do konsultacji publicznych i uzgodnień ma związek z pracami nad zmianami w ustawie z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (Dz. U. z 2022 r. poz. 1599 i 2185) oraz zmianami w art. 28 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe.
Zmiany (druk sejmowy nr 3282) przewidują, że nauczyciel wychowania fizycznego będzie przeprowadzał, raz w ciągu roku szkolnego w każdej klasie (począwszy od klasy IV szkoły podstawowej oraz w szkołach ponadpodstawowych) testy sprawnościowe, a wyniki z tych testów, datę ich przeprowadzania oraz masę ciała i wiek ucznia szkoła będzie wprowadzała do Ewidencji „Sportowe Talenty”, który prowadzi minister właściwy do spraw kultury fizycznej.
W związku z powyższym konieczne są również zmiany w rozporządzeniach ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego w zakresie wychowania fizycznego, które polegają na określeniu – w części dotyczącej „Warunki i sposób realizacji” rodzajów testów sprawnościowych, które nauczyciele wychowania fizycznego będą przeprowadzać dla uczniów liceum ogólnokształcącego i technikum oraz terminu ich przeprowadzania. Testy te obejmują:
1.bieg 10 razy po 5 metrów – służący pomiarowi zdolności szybkościowo-siłowo-koordynacyjnych,
2.beep-test (20-sto metrowy wytrzymałościowy bieg wahadłowy wykonywany według protokołu dla testu Eurofit) – służący pomiarowi zdolności wytrzymałościowych w biegu,
3.podpór leżąc przodem na przedramionach, plank (deska) – służący pomiarowi zdolności siłowo-wytrzymałościowych całego ciała,
4.skok w dal z miejsca – służący pomiarowi skoczności i siły – i będą przeprowadzane raz w ciągu roku szkolnego – w okresie od marca do kwietnia.
Wyniki przeprowadzonych testów nie będą miały wpływu na ocenę
Należy podkreślić, że wyniki przeprowadzonych testów nie będą miały wpływu na ocenę ucznia z przedmiotu wychowanie fizyczne. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 22 lutego 2019 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych (Dz. U. poz. 373, z późn. zm.), przy ustalaniu oceny z wychowania fizycznego, techniki, plastyki i muzyki należy przede wszystkim brać pod uwagę wysiłek wkładany przez ucznia w wywiązywanie się z obowiązków wynikających ze specyfiki tych zajęć, a w przypadku wychowania fizycznego – także systematyczność udziału ucznia w zajęciach oraz aktywność ucznia w działaniach podejmowanych przez szkołę na rzecz kultury fizycznej.
Wprowadzenie powyższej zmiany służy bezpośrednio realizacji wskazanych w podstawie programowej zadań wychowawczo-profilaktycznych, które szkoła powinna realizować z uczniami w kontekście obserwowanego stanu zdrowia i poziomu kondycji fizycznej dzieci młodzieży.
Zachęcamy do udziału w konsultacjach
Zachęcamy do szczegółowego zapoznania się z proponowanymi zmianami. Konsultacje publiczne będą trwały do 6 lipca br.
Zmiany będą obowiązywać od roku szkolnego 2023/2024.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Dotrzymując złożonej we wtorek 13 czerwca deklaracji, zamieszczamy poniżej listy laureatów wybranych kategorii tytułów, przyznanych nauczycielkom i nauczycielom, dyrektorkom i dyrektorom – nie tylko łódzkich szkół – podczas XXXVI Podsumowania Ruchu Innowacyjnego w Edukacji:
NAUCZYCIEL INNOWATOR
Agnieszka Daniłowicz, Szkoła Podstawowa nr 55 w Łodzi
Agata Wielemborek, Przedszkole Miejskie nr 35 w Łodzi
Agnieszka Bednarek, Szkoła Podstawowa nr 42 w Łodzi
Paulina Lesiak, Przedszkole Familijna Łódka w Łodzi
Elżbieta Barabasz, Przedszkole Miejskie nr 58 w Łodzi
Renata Wrona, XLII Liceum ogólnokształcące w Łodzi
Agnieszka Gruszczyńska, Bernardyńska Szkoła Podstawowa w Łodzi
Anetta Formańska, ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna I i II St. w Łodzi
Katarzyna Sencio-Grzelak, XXIV Liceum ogólnokształcące w Łodzi
Katarzyna Darnowska, Szkoła Podstawowa nr 70 w Łodz
dr Magdalena Wojciechowska, XII Liceum ogólnokształcące w Łodzi,
Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców UŁ
Iwona Jankowska, Młodzieżowy ośrodek Socjoterapii nr 4 w Łodzi
Jacek Radzikowski, XXIV Liceum ogólnokształcące w Łodzi
Katarzyna Gostyńska, Szkoła Podstawowa z oddziałami Integracyjnymi nr 111 w Łodzi
Anna Skonka-Kielesińska, Szkoła Podstawowa nr 162 w Łodzi
Olga Szwed, XI Liceum ogólnokształcące w Łodzi
Anna Daniel, Zespół Szkół Techniczno-Informatycznych w Łodzi
Paweł Mateja, I Liceum ogólnokształcące w Łodzi
Dorota Lewińska, Zespół Szkół Edukacji Technicznej w Łodzi
Paulina Motyka, Przedszkole Miejskie nr 159 w Łodzi
Agnieszka Dawid, Przedszkole Miejskie nr 41 w Łodzi
Ewa Buklis, Szkoła Podstawowa nr 113 w Łodzi
Agnieszka Pabiniak, Szkoła Podstawowa nr 142 w Łodzi
Joanna Miśkiewicz, Szkoła Podstawowa nr 139 w Łodzi
Izabela Pietrzak, Szkoła Podstawowa nr 142 w Łodzi
Piotr Kmieciak, Liceum ogólnokształcące GKJ w Łodzi
Natalia Pacocha, wicedyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Łodzi
ORGANIZATOR PROCESOW INNOWACYJNYCH
Joanna Kmieć, Przedszkole Miejskie nr 170 i Przedszkole Miejskie nr 144 w Łodzi
Renata Fudała, dyrektor Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych w Łodzi
Elżbieta Ciesiołkiewicz-Sanneh, Zespół Przedszkoli Miejskich nr 1 w Łodzi
Klaudia Balcerowska, wicedyrektor Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi
Beata Rubinkowska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 174 w Łodzi
Ewa Zdziemborska-Jatczak, dyrektor Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego w Łodzi
Ewa Zabost, wiceprezes zarządu Fundacji Edukacyjnej SIŁACZKA
Małgorzata Górecka, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 36 w Łodzi
Agnieszka Besser-Krysiak, Zespół Szkoły Podstawowej i Przedszkola w Czechach
Dominik Kwiatkowski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 199 w Łodzi
Centralny Gabinet Edukacji Filmowej w Pałacu Młodzieży w Łodzi
Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Łodzi
ORGANIZACJA INNOWACYJNA
Szkoła Podstawowa nr 36 im. Zenona Wasilewskiego w Łodzi
Szkoła Podstawowa nr 58 im. Melchiora Wańkowicza w Łodzi
Zespół Szkolno-Przedszkolny im. Jana Pawła II w Bedoniu Wsi
Zespół Szkół Przemysłu Spożywczego im. Powstańców Wielkopolskich w Łodzi
Zespół Szkół Ekonomii i Usług im. Natalii Gąsiorowskiej w Łodzi
I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Łodzi
KREATOR INNOWACJI
Oto ciekawa propozycja Danuty Sterny – zaczerpnięta z jej bloga „Oś świata”:
Zadanie na koniec roku szkolnego
Świadome planowanie przyszłości wymaga świadomości, co proponuje przyszłość i co niesie ze sobą teraźniejszość. Dobrym sposobem, aby pogłębić własną świadomość jest napisanie do siebie listu.
Można to zadnia zaproponować uczniom na końcu roku szkolnego, gdy czujemy już wakacje i trudno się skupić na nauce.
Na początek warto zrobić wprowadzenie i porozmawiać z uczniami, o czym warto pisać i po co to robimy.
Wybór formy w jakiej będziemy się zwracać do siebie już jest znaczący. Można sprawdzić na ile jesteśmy dla siebie samych życzliwi.
Czasami jest trudno zacząć, ale warto roztoczyć przed uczniami perspektywę czytania listu za rok. Można poprosić uczniów, aby oczami wyobraźni zobaczyli siebie za rok, w jakim stopniu i kierunku mogą się zmienić fizycznie lub emocjonalnie? Jak będzie wyglądać ich życie w szkole i w domu. Warto włożyć wysiłek w list, aby przyszłe JA z przyjemnością i ciekawością go przeczytało.
Można skonstruować list w trzech częściach: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Przeszłość. Pytania pomocnicze:
-Jakie trudności pokonałem/am w tym roku?
-Jakie sukcesy odniosłam/em?
-Jakie zmiany zaszły w rodzinie, przyjaźniach, w szkole?
-Czym się zajmowałem/am, co mnie ciekawiło najbardziej?
Odpowiedzi na te pytania uświadamiają uczniom, co w ostatnim roku osiągnęli i z czym się zmagali.
Teraźniejszość. Pytania pomocnicze:
-Czym się obecnie zajmuję?
-Z czym się zmagam?
-Co mnie teraz interesuje? Czy jest to stałe zainteresowanie, czy chwilowe?
-Jak wygląda mój dzień?
Czytając list po roku, można zobaczyć, jak zmieniły się zainteresowania, jakie zmiany nastąpiły w życiu osoby. Pisząc tę część listu uczniowie mogą zdać sobie sprawę, na ile dobrze czują się z samym sobą.
Przyszłość. Pytania pomocnicze:
-Jak będzie wyglądało, moje życie za rok?
-Czy zmienię szkołę, przyjaciół, a może miejsce zamieszkania?
-Czy moja rodzina się powiększy?
-Czy porzucę swoje hobby, na rzecz czegoś bardziej inserującego?
-Czy nauczę się czegoś ciekawego?
-Pisząc tę część uczeń zastanawia się również, jak tam dotrze i co jest możliwe, stawia sobie wyzwania.
W zależności od panujących relacji i zaufania, uczeń może (ale nie musi) podzielić się treścią listu z nauczycielka lub nauczycielem. Jeśli tak się stanie to nauczyciel ma niecodzienną okazję – lepiej poznać swojego ucznia.
Na koniec pisania listu, każdy uczeń wkłada go do koperty ze znaczkiem, nauczyciel zbiera listy, a za rok wysyła pocztą. Może też zachować listy i je rozdać uczniom po roku.
To zadanie jest bardzo cenione przez uczniów i dlatego warte zachodu. Wielu uczniów przechowuje takie listy nawet w dorosłym życiu.
Inspiracja artykułem Aimee Leukert
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży /ENM/ przeprowadziła pierwsze czytanie i rozpatrzyła poselski projekt ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela, ustawy o instytutach badawczych, ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3302).
Uzasadnienie projektu przedstawił poseł Tomasz Zieliński (PiS).
Projekt m.in:
– ma na celu doprecyzowanie i uzupełnienia rozwiązań dotyczących w szczególności oceny pracy oraz awansu zawodowego nauczycieli, wprowadzonych ustawą z dnia 5 sierpnia 2022 r. o zmianie ustawy – Karta nauczyciela oraz niektórych innych ustaw, tak aby nie budziły one wątpliwości interpretacyjnych,
– zawiera regulacje dotyczące zapewnienia prawa do emerytury na szczególnych zasadach nauczycielom, którzy podjęli pracę na stanowisku nauczyciela przed wprowadzeniem reformy emerytalnej w 1999 r., kiedy to system emerytalny przewidywał dla nauczycieli odrębne zasady przechodzenia na emeryturę, a którym nie przysługuje prawo do przejścia na emeryturę na takich zasadach na podstawie dotychczasowych przepisów,
– zawiera zmianę ustawy z dnia 22 maja 2009 r. o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych, która ma na celu rozszerzenie katalogu nauczycieli uprawnionych do nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego o nauczycieli publicznych i niepublicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych, w tym poradni specjalistycznych, o których mowa w art. 2 pkt 6 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe.
Komisja odrzuciła wnioski o:
– wysłuchanie publiczne w sprawie ww. projektu,
– powołanie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia ww. projektu,
– dodatkowe skierowanie projektu do Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Komisji Zdrowia,
– wystąpienie o opinię do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.
Komisja przyjęła poprawki, które dotyczyły m.in.:
– wprowadzenia dodatkowych regulacji umożliwiających przejście nauczycieli na emeryturę o 10 lat wcześniej niż jest to przewidziane w przepisach ogólnych dotyczących wieku emerytalnego,
– ułatwienia w uzyskaniu przez cudzoziemców i obywateli polskich na stałe zamieszkałych za granicą certyfikatu znajomości języka polskiego jako języka obcego,
– zmian w stypendiach doktoranckich,
– zniesienia zakazu zatrudniania doktorantów w charakterze nauczyciela akademickiego lub pracownika naukowego.
Komisja przyjęła sprawozdanie.
Sprawozdawca – Tomasz Zieliński (PiS).
W posiedzeniu uczestniczyli sekretarze stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki – Wojciech Murdzek i Dariusz Piontkowski.
Źródło: www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/
Przebieg procesu legislacyjnego – TUTAJ
O procedowanym w Sejmie projekcie ustawy obszerny tekst zatytułowany „Przywileje dla nauczycieli i więcej władzy dla kuratora – Sejm pracuje nad ustawą” zamieszczono dzisiaj (15 czerwca 2023 r.) na portalu Prawo.pl – TUTAJ
Także wczoraj (14 czerwca 2023 r.) – wszak to była środa – w „Akademickim Zaciszu” odbyła się rozmowa w gronie eksperckim na temat „Prestiż zawodu nauczyciela – oczekiwania a rzeczywistość”.
Uczestniczące w niej – na zaproszenie prof. Romana Lepperta – naukowczynie z Uniwersytetu Warszawskiego, na podstawie wyników przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach badań oraz doświadczeń zagranicznych, omawiały tytułową rozbieżności w odniesieniu do kwestii prestiżu zawodu nauczyciela. Oto kim były gościnie wczorajszej rozmowy:
– Dr hab. Anna Zielińska, prof. UW – Katedra Polityki Oświaty i Społecznych Badań nad Edukacją na Wydziale Pedagogicznym UW
– Dr hab. Małgorzata Żytko, prof. UW – kierowniczka Zakładu Wczesnej Edukacji i Kształcenia Nauczycieli na Wydziale Pedagogicznym UW
– Dr Joanna Dobkowska – adiunkt w Zakładzie Wczesnej Edukacji i Kształcenia Nauczycieli Na Wydziale Pedagogicznym UW
Kto wczoraj nie mógł śledzić tej niezwykle ciekawej wymianie poglądów na ów tak ważny temat – może to w dogodnej porze nadrobić, klikając w poniżej udostępniony link:
„Prestiż zawodu nauczyciela – oczekiwania a rzeczywistość” – TUTAJ
Oto obszerne fragmenty z kolejnego tekstu dr Jędrzeja Witkowskiego – prezesa Zarządu CEO, w którym on także podjął problem młodych uchodźców z Ukrainy i ich funkcjonowania w polskich szkołach:
W szkole, w internecie, w próżni? Gdzie są młodzi uchodźcy?
dr Jędrzej Witkowski
Tylko około połowa z 300 tys. dzieci z Ukrainy, które w 2022 roku znalazły się w Polsce, trafiły do szkół. Uczniowie ukraińscy stanowią obecnie 4 proc. wszystkich uczniów w polskich szkołach. Gdyby jednak zapisali się do nich wszyscy młodzi Ukraińcy mieszkający w Polsce, ten odsetek wzrósłby do 9 proc. Mimo to liczba uczniów ukraińskich w polskim systemie, wbrew oczekiwaniom, nie wzrasta. Co to oznacza i jakie rodzi wyzwania? English version below.
Mija ponad rok odkąd tysiące polskich szkół powitało pierwszych uczniów z Ukrainy. Zagwarantowanie dostępu do edukacji dzieciom, które uciekły przed wojną przy jednoczesnym utrzymaniu jakości kształcenia wszystkich uczniów stanowi teraz jedno z większych wyzwań dla polskiej oświaty i szerzej dla społeczeństwa. Z jednej strony powinniśmy zadbać o prawie 135 000 uczniów, którzy są w polskich szkołach, z drugiej zatroszczyć się o ponad 170 000, którzy są w Polsce, ale uczą się online w Ukrainie.
Bezprecedensowa skala (dwóch) wyzwań
Migracja ukraińska do Polski w 2022 r. ma szczególny charakter – około połowa z ponad miliona osób przebywających teraz w Polsce to osoby niepełnoletnie. Ponad 300 tys. to dzieci w wieku szkolnym. Tylko około połowa z nich – 135 tys. trafiło do polskich szkół. Zdecydowana większość tej grupy jest w szkołach podstawowych – 115 tys. Uczniowie z Ukrainy są nieproporcjonalnie rozłożeni po kraju, najwięcej z nich zamieszkało w dużych miastach i to tam, do często przepełnionych szkół zapisali ich rodzice. Już teraz uczniowie ukraińscy stanowią 4 proc. wszystkich uczniów w polskich szkołach, a gdyby do szkoły zapisali się wszyscy młodzi Ukraińcy mieszkający w Polsce, ich odsetek wzrósłby do 9
proc.
A jednak, liczba uczniów ukraińskich w polskim systemie, wbrew oczekiwaniom, nie wzrasta. Ponad połowa uczniów realizuje obowiązek szkolny w systemie ukraińskim, korzystając z lekcji online. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce nie wiemy, kto korzysta z tej formy edukacji zdalnej, a kto w ogóle przestał się uczyć. Sprawa jest poważna, bo problem może dotyczyć od 170 tys. do 200 tys. młodych ludzi.
Potrzeba integracji edukacyjnej […]
W internecie czy w próżni? […]
Rozwiązania, których potrzebujemy
Z uwagi na skalę migracji do Polski należy uznać, że to formalny system polskiej edukacji jest najlepszym narzędziem, które może to zagwarantować. Powstające w ostatnim roku w największych polskich miastach szkoły ukraińskie, choć świetnie służą swoim podopiecznym, nie są w stanie przyjąć tak licznej grupy dzieci. Długofalowo więc w interesie społeczeństwa (tak jego polskiej większości, jak i ukraińskiej mniejszości) jest stopniowe włączanie uczniów ukraińskich do polskich szkół i wspieranie tych placówek w odpowiadaniu na szczególne potrzeby dzieci uciekających przed wojną. Integracja edukacyjna, jeśli się powiedzie, może ożywić praktyki edukacji włączającej, wzmocnić działalność profilaktyczno-wychowawczą szkół, uczyć uczniów funkcjonowania w środowiskach zróżnicowanych kulturowo i przygotować na przyjęcie migrantów z bardziej odległych kultur. Na tych zmianach
skorzystają wszystkie dzieci w Polsce.
x x x
Fragment artykułu dr. Jędrzeja Witkowskiego „Migranci w systemie edukacji: szkoła, internet czy próżnia?”. Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Res Publica Nowa” (1/2023).
Materiał powstał w partnerstwie z Norwegian Refugee Council.
Cały tekst „W szkole, w internecie, w próżni? Gdzie są młodzi uchodźcy?” – TUTAJ
Źródło: www.ceo.org.pl
Foto:Sylwia Penc, Agencja Wyborcza.pl[www.wyborcza.pl]
„Portal Samorządowy – Portal dla Edukacji” zamieścił dzisiaj 14 czerwca 2023 r.) tekst, informujący o problemach uczniów z Ukrainy w polskim systemie szkoolnym. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Ukraińskie dzieci w polskim systemie oświaty. MEiN zapowiada kontrole w szkołach
[…]
Od rozpoczęcia wojny w Ukrainie minął ponad rok. W tym czasie tysiące dzieci z Ukrainy zostało przyjętych do polskich przedszkoli i szkół. Rzecznik praw obywatelskich (RPO) zwraca uwagę, że wiele ich problemów może być w dalszym ciągu nierozwiązanych. […]
Rzecznik zauważa, że duża część ukraińskiej młodzieży nie uczy się w żadnym systemie, co może świadczyć o braku strategii włączania dzieci z doświadczeniem uchodźczym do polskiego systemu oświaty. Rodzic lub osoba sprawująca opiekę ma wprawdzie obowiązek złożyć oświadczenie o kontynuacji nauki w ukraińskim systemie oświaty, lecz nie zawsze jest on spełniany. A wśród dzieci, które nie realizują obowiązku nauki, mogą być osoby z niepełnosprawnościami i specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, które wymagają szczególnego wsparcia.
Zdaniem RPO brak reakcji polskich władz, gdy prawo dziecka do edukacji nie jest realizowane, może stanowić naruszenie zobowiązań wynikających m.in. z Konwencji o prawach dziecka. Władze państwa powinny zatem dążyć do ułatwienia integracji dzieci oraz ich opiekunów, co często jest łatwiejsze i bardziej skuteczne w warunkach lokalnej szkoły. […]
Rzecznik przytacza dane. W porównaniu z ubiegłym rokiem szkolnym, liczba oddziałów przygotowawczych spadła z 2414 do 956, w których uczy się jedynie 14 414 dzieci z Ukrainy (8 proc. wszystkich uczniów uchodźczych). Większość uczniów, mimo nieznajomości języka polskiego, uczęszcza do oddziałów mieszanych, co może być niekorzystne szczególnie dla starszej młodzieży.
Wiele szkół ponadpodstawowych odczuwa negatywne skutki przyjęcia większej liczby kandydatów, co wynika również z kumulacji roczników, co może dodatkowo pogorszyć warunki nauki oraz szanse uczniów z Ukrainy na przyjęcie do szkół odpowiadających ich ambicjom i oczekiwaniom.
Najbardziej dotkliwe kwestie to stres i wyobcowanie doświadczane przez dzieci i młodzież. Problemem jest brak wsparcia psychologiczno-pedagogicznego, nierealizowanie zaleceń poradni psychologiczno-pedagogicznych, brak odpowiednich podręczników, niewystarczająca liczba asystentów międzykulturowych lub pomocy nauczyciela.
Zdarza się, że szkoły nie reagują skutecznie na przypadki dyskryminacji i wrogości doświadczanej przez uczniów z innych państw. Integrację utrudniają też m.in. zbyt duża liczba uczniów uchodźczych w jednej klasie, preferencyjne traktowanie nowo przybyłych, brak wspomagania procesu integracji przez nauczycieli i wychowawców czy brak kompetencji w zakresie rozwiązywania konfliktów i przeciwdziałania dyskryminacji.
Z badania zleconego przez RPO – przeprowadzonego wśród organów prowadzących szkoły, dyrektorów szkół, nauczycieli, asystentów kulturowych, rodziców uczniów polskich i ukraińskich – wynika, że najważniejszymi wyzwaniami są: bariera językowa, praca z uczniami z traumą wojenną, zbyt liczne klasy oraz zbyt mało nauczycieli i pomocy nauczyciela.
Kontrowersje budzi też system oceniania, promowania i egzaminowania, w odniesieniu do zasady równego traktowania i równego dostępu do edukacji. Uczniom z Ukrainy jest często trudno poradzić sobie z treściami z polskich podstaw programowych. […]
Cały tekst „Ukraińskie dzieci w polskim systemie oświaty. MEiN zapowiada kontrole w szkołach” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja











