
Wczoraj na fejsbukowym profilu „OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora” wypatrzyłem najnowszy wpis jego „właściciela” – Artura Szymanka. Nie miałem wątpliwości, że muszę ten tekst zamieścić na OE:
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że na każdy problem w szkole mamy dziś jedną odpowiedź: potrzeba więcej psychologów. Uczeń przeszkadza na lekcji? Psycholog. Obraża nauczyciela? Psycholog. Nie wykonuje poleceń, lekceważy innych, urządza przedstawienie przed klasą? Trzeba porozmawiać o jego potrzebach. A ja po trzydziestu latach pracy w szkole chciałbym czasem usłyszeć również pytanie: czego właściwie wymagają od niego dorośli?
Bo mam wrażenie, że przy wielu codziennych problemach odpowiedź brzmi: coraz mniej. Za to od szkoły wymagamy coraz więcej. Ma nauczyć, wychować, zmotywować, uspokoić, rozwiązać konflikty i jeszcze przekonać ucznia, żeby zechciał uczestniczyć w lekcji. Najlepiej tak, żeby ani przez chwilę nie poczuł niezadowolenia.
Psycholog w szkole jest potrzebny. Są dzieci przeżywające poważne kryzysy, potrzebujące fachowej pomocy i dorosłego, który zauważy, że dzieje się coś złego. Właśnie dlatego trudno mi zaakceptować sytuację, w której do tego samego gabinetu próbujemy skierować również całą odpowiedzialność za wychowanie.
Nie każde niewłaściwe zachowanie wymaga diagnozy. Czasem uczeń doskonale wie, co robi. Wie, że przeszkadza. Wie, że obraża. Sprawdza tylko, jak daleko może się posunąć i czy dorosły rzeczywiście zareaguje. Jeśli po raz kolejny okazuje się, że poza rozmową nic się nie wydarzy, wyciąga z tego całkiem logiczny wniosek.
Można dalej.
Podstawowe zasady współżycia powinno się wynosić z domu. To tam dziecko powinno usłyszeć, że innym nie wolno ubliżać, że trzeba dotrzymywać ustaleń i że własne niezadowolenie nie daje prawa do zatruwania życia całemu otoczeniu. Szkoła ma te zasady wzmacniać i egzekwować. Rodzic musi jednak uznawać je również wtedy, gdy dotyczą jego dziecka.
Bo bardzo łatwo popierać wymagania, dopóki konsekwencje ponosi ktoś inny. Problem zaczyna się wtedy, gdy nauczyciel zwraca uwagę naszemu synowi albo naszej córce. Nagle trzeba sprawdzić ton głosu, okoliczności, samopoczucie i to, czy nauczyciel przypadkiem nie sprowokował całej sytuacji. Samo zachowanie dziecka schodzi gdzieś na dalszy plan.
Piszę to również jako ojciec trojga dzieci. Nie oczekuję od nauczyciela, żeby moje dziecko zawsze było z niego zadowolone. Oczekuję uczciwego traktowania i informacji, jeśli coś jest nie w porządku. A później mam do wykonania swoją część pracy. Także wtedy, gdy rozmowa z własnym dzieckiem będzie nieprzyjemna.
Tymczasem coraz częściej próbuje się urządzić szkołę tak, żeby każdą trudność dało się rozwiązać kolejną rozmową, warsztatem albo godziną ze specjalistą. Tylko co ma zrobić psycholog, jeżeli dziecko słyszy w gabinecie jedno, a po powrocie do domu rodzic przekonuje je, że nauczyciela nie warto słuchać? Jak ma pomóc w przestrzeganiu zasad, których pozostali dorośli sami nie traktują poważnie?
Możemy zwiększać liczbę etatów. Bez współpracy rodziców i bez konsekwentnego reagowania na zachowanie nadal będziemy wracać do tych samych sytuacji.
A w klasie siedzą też inni uczniowie. Ci, którzy przyszli się uczyć, chcą usłyszeć wyjaśnienie i spokojnie wykonać zadanie. O ich potrzebach mówi się dziwnie mało. Jakby obowiązkiem spokojnego ucznia było cierpliwe znoszenie wszystkiego, bo dorosłym trudno postawić granicę jednej osobie.
Ja się na to nie zgadzam. Uczeń ma prawo do pomocy, ale ma też obowiązki wobec innych. Nauczyciel powinien go wysłuchać, a jednocześnie móc powiedzieć: tego zachowania nie akceptuję i będą z niego wynikały określone konsekwencje. Bez wielotygodniowego tłumaczenia się z tego, że próbuje prowadzić lekcję.
Szkoła bez zasad nie jest szkołą. Trudno w niej uczyć, trudno pracować i trudno czuć się bezpiecznie, skoro wszystko zależy od tego, kto akurat najgłośniej zaprotestuje.
Nie oczekuję, że rodzice przyślą mi dzieci bez problemów. Oczekuję, że kiedy problem się pojawi, wspólnie weźmiemy odpowiedzialność za jego rozwiązanie. Psycholog może nam w tym pomóc. Rodzica jednak nie zastąpi
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?
Zostaw odpowiedź

