
Jako wstęp do tego materiału postanowiłem wykorzystać początek tekstu z portalu „DEON”:
W dyskusji o szkole na Campusie Polska padło zdanie, że nauczyciele to „boomerzy”. Zgodziła się z nim wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. Odpowiedzią na te słowa jest gorzki list jednego ze „zwykłych nauczycieli”. „Dlaczego osobom odpowiedzialnym za polską edukację tak łatwo przychodzi obrażanie nauczycieli?” – pyta. […]
Źródło: www.deon.pl/wiadomosci/
Oto tekst tego nauczyciela, zamieszczony na Jego fb profilu „OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora”:
Szanowna Pani Wiceminister Katarzyna Lubnauer,
nazywam się Artur Szymanek.* Jestem zwykłym nauczycielem. Od 30 lat pracuję w szkole. Mam świadomość, że przy ogromie obowiązków, jakie spoczywają na osobie pełniącej funkcję wiceministra edukacji, nie zawsze ma Pani możliwość zapoznania się ze wszystkimi wiadomościami i tekstami kierowanymi do Pani. Dlatego pozwolę sobie przesłać ten list również w tradycyjnej formie. Być może kiedyś znajdzie Pani chwilę, aby się z nim zapoznać. Będę wdzięczny, jeśli tak się stanie.
Piszę do Pani jako zwykły nauczyciel. Nie jestem ekspertem IBE, profesorem czy przedstawicielem ORE. Po prostu jestem człowiekiem, który od 30 lat pracuje w szkole i przez ten czas spotkał na swojej drodze tysiące uczniów.
Przez te trzy dekady zmieniali się uczniowie, zmieniała się szkoła, zmieniały się technologie i sposoby komunikowania się. Zmieniałem również swoje metody pracy, ale zawsze z jednego powodu: żeby skuteczniej uczyć.
Bo nauczyciel nie jest od tego, żeby bez końca dostosowywać się do ucznia i każdej kolejnej edukacyjnej mody. Jest od tego, żeby skutecznie nauczyć. A do tego potrzebna jest wiedza, doświadczenie, umiejętność stawiania wymagań i przede wszystkim rozumienie tego, z kim się pracuje.
I chyba moje metody pracy nie są aż tak złe, skoro do tej pory miałem możliwość przygotowania i opieki nad ponad 140 laureatami i finalistami Wojewódzkich Konkursów Przedmiotowych oraz olimpiad przedmiotowych, maturzystów, którzy całkiem dobrze radzili sobie na egzaminie maturalnym i na studiach. Nie podaję tego jako powodu do szczególnej dumy ani jako argumentu, że nauczyciel z długim stażem zawsze ma rację. Podaję to jako prosty fakt pokazujący, że doświadczenie, wymagania i skuteczność nie muszą stać w sprzeczności z nowoczesnością.
Dlatego z dużym zdziwieniem obejrzałem Pani wystąpienie.
Szczególnie uderzyło mnie określenie nauczycieli mianem „boomerów” i sugerowanie, że nie nadążają za tym, jak uczą się współcześni uczniowie.
Pani Minister, naprawdę chciałbym zrozumieć, skąd bierze się takie przekonanie. Czy fakt, że ktoś od 30 lat pracuje w szkole, automatycznie oznacza, że jest zacofany? Czy nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem jest przez to mniej zdolny do zrozumienia współczesnego ucznia?
Czy naprawdę można jednym określeniem wrzucić do jednego worka setki tysięcy nauczycieli, którzy każdego dnia pracują z młodymi ludźmi?
Ja nie uważam się za gorszego nauczyciela tylko dlatego, że mam za sobą 30 lat pracy. Wręcz przeciwnie. Te 30 lat dało mi doświadczenie, którego nie można zdobyć na żadnym kursie, konferencji czy szkoleniu. Pracowałem z kolejnymi pokoleniami uczniów i doskonale wiem, jak bardzo zmieniła się młodzież.
I właśnie dlatego wiem również, że rozumienie ucznia nie polega na tym, żeby za każdym razem podążać za nim. Nauczyciel ma być przewodnikiem, ma stawiać wymagania i przede wszystkim ma być skuteczny w tym, czego uczy.
Można oczywiście dyskutować o tym, jak powinna wyglądać współczesna szkoła. Można rozmawiać o metodach nauczania, o nowych technologiach, o zmianach zachodzących wśród kolejnych pokoleń uczniów. Sam przez 30 lat pracy wielokrotnie zmieniałem swoje metody, kiedy uznawałem, że dzięki temu mogę uczyć skuteczniej.
Ale taka dyskusja powinna opierać się na argumentach, doświadczeniu i rzeczywistych efektach pracy, a nie na przypisywaniu całej grupie zawodowej jednej cechy czy jednej etykiety.
Bo nauczyciele nie są jednorodną grupą. Są wśród nas ludzie o różnym doświadczeniu, różnych poglądach i różnych metodach pracy. Łączy nas jednak to, że każdego dnia jesteśmy w szkole i ponosimy odpowiedzialność za to, czego i jak uczymy.
Dlatego czym innym jest poważna rozmowa o polskiej szkole, a czym innym jest publiczne określanie nauczycieli mianem „boomerów” i sugerowanie, że z racji wieku czy doświadczenia nie rozumieją współczesnych uczniów.
Na takie uogólnienie zwyczajnie nie ma mojej zgody.
I właśnie dlatego mam do Pani Minister bardzo proste pytanie:
Dlaczego osobom odpowiedzialnym za polską edukację tak łatwo przychodzi obrażanie nauczycieli, a jednocześnie tak wiele mówi się o potrzebie odbudowania ich autorytetu?
Jak nauczyciel ma być autorytetem dla ucznia, jeżeli przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za edukację sami pozwalają sobie na publiczne sprowadzanie nauczycieli do określenia „boomerzy”?
Autorytetu nie buduje się deklaracjami. Nie można jednego dnia mówić nauczycielom, że są ważni, że trzeba odbudować ich prestiż i szacunek do ich zawodu, a drugiego dnia używać wobec nich określeń, które ten szacunek podważają.
I jest jeszcze jedna rzecz, która szczególnie mnie uderza.
Te słowa padają tuż przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego. Za kilka dni nauczyciele wrócą do swoich szkół, klas i pracowni. Będą uczyć, wychowywać, rozwiązywać problemy, mierzyć się z biurokracją i robić wszystko to, czego często nie widać z perspektywy ministerialnych gabinetów.
I właśnie teraz słyszą, że są „boomerami”, którzy nie nadążają za uczniami. Naprawdę trudno nie odebrać tego jako lekceważenia.
Nie oczekuję od Pani Minister bezkrytycznego zachwytu nad nauczycielami. Oczekuję natomiast czegoś znacznie prostszego: szacunku.
Możemy różnić się w ocenie kierunku zmian w edukacji. Możemy mieć różne poglądy na temat metod nauczania. Możemy prowadzić spory o to, czego i jak powinna uczyć szkoła.
Ale poważna debata o edukacji nie potrzebuje etykietowania nauczycieli. Potrzebuje argumentów, doświadczenia i szacunku dla ludzi, którzy tę szkołę każdego dnia tworzą.
Jestem zwykłym nauczycielem. Od 30 lat pracuję w szkole. I nie zamierzam udowadniać nikomu, że jestem „nowoczesny” tylko dlatego, że mam za sobą trzy dekady pracy. Wiem natomiast jedno: rozumiem swoich uczniów. Potrafię z nimi pracować. I potrafię ich skutecznie nauczyć.
Doświadczenie nie jest przeciwieństwem nowoczesności. A wiek nauczyciela nie jest miarą jego kompetencji.
Dlatego, Pani Minister, chciałbym zapytać już całkiem wprost:
Dlaczego tak łatwo przychodzi Pani i innym osobom odpowiedzialnym za edukację mówienie o autorytecie nauczyciela, a jednocześnie tak łatwo przychodzi Wam mówienie o nauczycielach w sposób, który ten autorytet podważa?
Jeżeli po przeczytaniu tego listu nadal uzna Pani, że nauczyciel z trzydziestoletnim doświadczeniem, który każdego dnia pracuje z młodzieżą i może pokazać konkretne efekty swojej pracy, jest po prostu „boomerem”, pozostaje mi przyjąć to do wiadomości.
Mam jednak nadzieję, że zanim przyklei Pani taką etykietę kolejnemu nauczycielowi, zastanowi się Pani przez chwilę, ile doświadczenia, wiedzy i pracy może się za takim człowiekiem kryć.
Z wyrazami szacunku
Artur Szymanek
nauczyciel od 30 lat
Źródło: www.facebook.com/
*Artur Szymanek, nauczyciel biologii w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym im. Melchiora Wańkowicza w Katowicach, twórca profilu OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora, Więcej o nim – TUTAJ
Zostaw odpowiedź


