Wczoraj Grzegorz Ćwiertniewicz – dr n. humanistycznych, ekspert w zakresie prawa pracy, w tym prawa oświatowego, mediator sądowy oraz autor publikacji poświęconych prawu, zarządzaniu i praktyce funkcjonowania szkół; zamieścił na swoim fb-profilu bardzo ważny tekst, który powinni przeczytać nie tylko nauczyciele, ale i dyrektorki i dyrektorzy – szczególni ci, którzy dopiero od 1 września sprawują to stanowisko. A jest to opis konkretnego przypadku mobbingu, jakiemu przez wiele lat poddawana była pewna nauczycielka:

 

 

MOBBING W OŚWIACIE (NIE) ISTNIEJE

 

Post będzie długi, bo o pewnych kwestiach nie da się napisać krótko…

Kiedy przygotowuję się do prowadzonych szkoleń, nie tylko czytam fachowe książki, analizuję akty prawne czy orzecznictwo, ale zaglądam również na fora branżowe, na których toczą się żywe dyskusje, rozmawiam z ludźmi, sięgam po artykuły opisujące konkretne historie czy… reportaże koncentrujące się na konkretnym problemie.

 

 

Przed weekendem skończyłem czytać „Masz się łasić. Mobbing po polsku”. Katarzyna Bednarczykówna wykonała kawał dobrej roboty. Na podstawie opowieści przedstawicieli różnych grup zawodowych podjęła próbę pokazania mechanizmu mobbingu i jego konsekwencji. Nie zazdroszczę ludziom tych doświadczeń!

 

Moją szczególną uwagę przykuł rozdział „Lęk”, przedstawiający historię pewnej polonistki z pewnego liceum. Najgorsze, że ten przypadek nie jest odosobniony. Wielu z Was po przeczytaniu krótkiego streszczenia zapewne zapyta: Skąd ja to znam?

 

Marta zaczyna pracę w liceum w 1997 roku. Wraca do rodzinnego Miasteczka po studiach i podejmuje wymarzoną pracę jako polonistka. Jest bardzo aktywna: uczy, zdobywa kolejne kwalifikacje, kształci się także z psychologii, prowadzi szkolny zespół muzyczny, organizuje akademie i inne wydarzenia. Jest dobrze oceniana przez uczniów i zdobywa uznanie również poza szkołą.

 

Przełom następuje w 2007 roku, gdy dyrektorką zostaje nauczycielka biologii. Wcześniej Marta miała z nią dobre, wręcz serdeczne relacje. Po objęciu stanowiska przez nową dyrektorkę sytuacja nagle się zmienia. Pojawia się niechęć, której Marta nie potrafi zrozumieć.

 

Zaczyna się stopniowe odsuwanie Marty i jej upokarzanie. Dyrektorka odsuwa ją od organizacji imprez, a podczas jednego z wydarzeń każe jej po prostu „stać pod drzwiami”, jak ochroniarz czy bramkarz. Marta wykonuje polecenie. Z czasem zaczyna omijać sekretariat, rezygnuje ze wspólnych obchodów Dnia Nauczyciela i wycieczek, bo źle czuje się w atmosferze panującej w szkole.

 

W pewnym momencie dyrektorka informuje ją o rzekomej skardze. Twierdzi, że Marta obraża uczniów, rzuca krzesłami i drze zeszyty, a skarga trafiła m.in. do ministerstwa i kuratorium. Marta chce ją zobaczyć. Jej mąż pisemnie domaga się ujawnienia dokumentu. Dopiero po kilku latach nauczycielka dowiaduje się, że żadnej takiej skargi do kuratorium ani ministerstwa nie było.

 

W 2010 roku dyrektorka rozwiązuje prowadzony przez Martę zespół muzyczny. Gdy uczniowie proszą o jego przywrócenie, dyrektorka uzasadnia odmowę brakiem odpowiedniego specjalisty. Tego samego specjalisty, który wcześniej przez lata zespół prowadził…

 

Marta dostaje kolejne dodatkowe obowiązki. Ma m.in. przygotować film reklamujący szkołę. Kiedy mówi o trudnościach i braku czasu, dyrektorka krzyczy na nią przy innych. Nauczycielka, mimo weekendowych studiów, organizuje pomoc rodziny i znajomych i praktycznie przez cały weekend pracuje nad filmem. W poniedziałek przekazuje gotowy materiał. Nikt jej za to nie podziękuje…

 

Marta odnosi sukcesy, ale reakcje dyrektorki są negatywne. Uczniowie przyznają jej nagrody w szkolnych konkursach, po czym dyrektorka te konkursy likwiduje. W 2017 roku zgłaszają Martę do regionalnego plebiscytu „Nauczyciel na Medal”. Marta wygrywa. Kiedy przychodzi do szkoły z medalem i ciastem, dyrektorka reaguje złością i podważa sens nagrody. Później Marta otrzymuje także nagrodę mieszkańców Miasteczka.

 

Dochodzi do kolejnych upokarzających sytuacji. Przed maturą polonistka zostaje oskarżona o nieprzygotowanie sali, mimo że wcześniej ją przygotowała. Dyrektorka zarzuca jej m.in. brudną pleksi i gazetki. Marta schodzi po środki czystości i sama zaczyna wszystko szorować, choć nie należy to do jej obowiązków. Podczas pracy płacze.

 

Część swojej aktywności przenosi poza szkołę. Zakłada firmę szkoleniową, tworzy materiały dla maturzystów, publikuje i pisze podręcznik. Gdy zostaje ponownie nominowana do konkursu „Nauczyciel na Medal”, wycofuje swoją kandydaturę, żeby uniknąć kolejnej konfrontacji. Przez lata pojawiają się następne szykany. Marta opisuje m.in. ograniczanie kontaktów z innymi nauczycielami, zlecanie jej pracy w ferie, pomniejszanie nagród finansowych mimo osiągnięć, dokładanie kolejnej klasy maturalnej oraz problemy związane z dokumentacją i awansem zawodowym. W jednym przypadku dyrektorka każe jej podpisać dokument z wcześniejszą datą. Marta wpisuje rzeczywistą datę, po czym musi przygotować dokument ponownie. Jej awans i związana z nim podwyżka zostają opóźnione o około pół roku.

 

Kulminacja następuje wiosną 2020 roku. Podczas nauczania zdalnego, przed klasyfikacją maturzystów, dochodzi do sporu dotyczącego ocen. Marta uważa, że muszą one wynikać z wiedzy uczniów. Za namową kolegi daje uczniom możliwość wykonania dodatkowych zadań. Korzysta z tego grupa uczniów, wśród nich także syn Marty, którego sama uczy. Po klasyfikacji Marta zostaje oskarżona o sfałszowanie dokumentacji. Dyrektorka zarzuca jej, że dopisała ocenę własnemu synowi, aby podwyższyć mu średnią. Marta twierdzi, że wszystkie oceny i ich podstawy są udokumentowane w dzienniku elektronicznym i e-mailach. Podczas spotkania dyrektorka przez około dwie godziny ją upokarza i grozi m.in. prokuraturą. Nauczycielka w silnym stresie podpisuje oświadczenie. Dyrektorka każe jej je sporządzić, częściowo dyktując treść. Marta opisuje, że była wówczas jak sparaliżowana i nie była w stanie normalnie myśleć. Podpisuje dokument, który jest jeszcze częściowo pusty i który dyrektorka ma później uzupełnić.

 

Marta żyje w strachu przed konsekwencjami. Obawia się, że może stracić prawo wykonywania zawodu. Sytuacja finansowa rodziny jest dodatkowo trudna, ponieważ firma męża ucierpiała podczas pandemii. Zatrudniają prawnika. Sprawa rzeczywiście trafia do prokuratury. Przed Wielkanocą 2021 roku Marta zostaje wezwana. Pobiera się od niej odciski palców i próbkę DNA. Przesłuchiwani są uczniowie i nauczycielka, sprawdzany jest komputer oraz połączenia. Marta rezygnuje ze swoich dodatkowych aktywności i zaczyna zastanawiać się, co zrobiła źle.

 

5 października 2021 roku prokuratura uznaje zarzuty za bezpodstawne i umarza sprawę. Później komisja dyscyplinarna również oczyszcza Martę z zarzutów, a w swojej opinii pozytywnie ocenia sposób wykonywania przez nią obowiązków nauczyciela.

 

Można byłoby pomyśleć: koniec koszmaru. Niestety, nie.

 

Oczyszczenie z zarzutów nie kończy problemu. Marta psychicznie się załamuje. Ma problemy ze snem, koszmary, silny lęk przed szkołą. Przed powrotem do pracy jej mąż zabiera ją do lekarki, która stwierdza, że Marta powinna natychmiast odciąć się od źródła stresu. Otrzymuje zwolnienie, a następnie roczny urlop dla poratowania zdrowia. Stan Marty staje się bardzo poważny. Przestaje prowadzić samochód, przyjmuje leki psychotropowe, korzysta z psychoterapii i przez długi czas boi się wychodzić z domu. Miewa myśli samobójcze. W maju 2022 roku, podczas rozmowy z autorką reportażu, przyznaje, że nadal jest w bardzo złym stanie. Mówi, że przez trzynaście lat wydawało jej się, że sobie radziła, ale „w czternastym roku” już nie wytrzymała.

 

Marta decyduje się skierować sprawę do sądu jako sprawę o mobbing. Do września 2023 roku w Miasteczku odbywają się trzy rozprawy. Od grudnia 2023 roku sąd przyznaje Marcie zabezpieczenie – 800 zł miesięcznie na pokrycie kosztów prywatnej terapii – do czasu zakończenia procesu. W przytoczonym dokumencie sąd wskazuje, że na tym etapie postępowania uprawdopodobniono szereg zachowań mogących stanowić mobbing.

 

W momencie zakończenia opisywanej historii proces nadal trwa. Mimo pozwu, procesu i wiedzy miejskiego wydziału edukacji o zarzutach wobec dyrektorki zostaje ona ponownie wybrana w konkursie na stanowisko dyrektorki szkoły.

 

To tak w dużym skrócie…

 

Marta opowiedziała o kilkunastu latach narastającej presji – od odsuwania jej od obowiązków i upokarzania, przez kolejne konflikty zawodowe, aż po oskarżenie o fałszowanie dokumentacji. Z tego ostatniego zarzutu została oczyszczona. Tyle że oczyszczenie z zarzutów nie sprawiło, że zniknęły skutki wcześniejszych doświadczeń. Te doprowadziły ją do poważnego kryzysu psychicznego, a ostatecznie do skierowania sprawy o mobbing do sądu.

 

I chyba właśnie to w tej historii jest szczególnie ważne. Mobbing rzadko zaczyna się od jednego wielkiego zdarzenia. Często są to sytuacje, które rozpatrywane oddzielnie można próbować bagatelizować. Jedna uwaga. Jedno upokorzenie. Jedno dodatkowe zadanie. Jeden konflikt. Jedna niesprawiedliwa decyzja. Tyle że później pojawia się następna. I następna. I następna…

 

Oczywiście pracownicy czasami mylą mobbing z krytyką wykonywania zadań czy egzekwowaniem należytej jakości pracy. Przełożony ma prawo wymagać, kontrolować, oceniać i zwracać uwagę na błędy. Nie każda nieprzyjemna sytuacja w pracy jest mobbingiem. Problem jest znacznie bardziej złożony.

 

Mobbing może jednak pojawić się w różnych organizacjach. Mobberem może być nie tylko pracodawca, ale również bezpośredni przełożony czy współpracownik. Dlatego samo przekonanie: „u nas tego problemu nie ma” jeszcze niczego nie dowodzi.

 

Oświata również nie jest od tego zjawiska wolna. Co więcej, badania wskazują, że pracownicy oświaty należą do grup zawodowych narażonych na zachowania o charakterze mobbingowym. I warto mieć tego świadomość.

 

Nie po to, żeby w każdym konflikcie doszukiwać się mobbingu. Nie po to, żeby każde wymaganie przełożonego nazywać przemocą. Ale po to, żeby umieć zauważyć moment, w którym konflikt przestaje być konfliktem, a zaczyna się długotrwałe nękanie, zastraszanie, poniżanie czy izolowanie człowieka.

 

 

Jeśli zareagujemy dopiero wtedy, kiedy ktoś po kilkunastu latach powie: „już nie wytrzymałam”, może być zdecydowanie za późno. I o tym również mówię podczas szkolenia poświęconego mobbingowi właśnie.

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/grzegorz.cwiertniewicz/

 

 

 

Audiobook „Masz się łasić” Katarzyny Bednarczykówny   –   TUTAJ

 



Zostaw odpowiedź