
Oto wyjątkowo długi tekst, jaki znalazłem na fb-profilu dr Marzeny Żylińskiej:
W badaniu PISA w pewnej kategorii Polska zajęła ostatnie miejsce. Czy wiecie w jakiej?
Na XII Sympozjum Neurodydaktyki na UŚ w Katowicach Elżbieta Więcław, nauczyciela z Gliwic, mówiła o nastawieniu na rozwój i na trwanie.
W czasie wykładu zwróciła uwagę na to, co pokazują najnowsze wyniki badania Pisa. Polska zajęła w nim ostatnie miejsce w kategorii wsparcie ze strony nauczyciela.
Nasze dzieci nie czują tego wsparcia, nie mają też poczucia szkolnej wspólnoty.
Po wykładzie rozmawiałyśmy o tym, jak wyglądają reakcje na te wyniki. Nie chodzi tu o krytykowanie kogokolwiek, ale o zmianę. Są szkoły, które widząc ten brak, starają się zmienić podejście, nie kłaść ciągłego nacisku na testy i końcowe egzaminy (bo to wbrew pozorom nie motywuje do nauki), uwzględnić potrzeby dzieci, tworzyć szkolną wspólnotę, bo ta jest najlepszą ochroną przed przemocą.
Nasz polski model szkoły jest coraz bardziej sformalizowany i zbiurokratyzowany, coraz mniej w nim miejsca na potrzeby człowieka (dzieci i nauczycieli). Wielu dorosłych otwarcie deklaruje, że w szkole nie ma miejsca na dobrostan dzieci, bo życie to ciągła walka (to oczywiście subiektywna opinia, a nie fakt), więc trzeba je do tego przygotować. Skutki wszyscy widzimy.
Dlatego to takie ważne, jak zareagujemy na te dane. Czy będziemy się oburzać, że ktoś ośmiela się mówić, że w naszych szkołach coś nie działa, czy podejdziemy do danych z badania Pisa refleksyjnie i zadamy sobie pytania:
1.Czy to dobry stan rzeczy?
2.Czy chcemy, czy powinniśmy to zmieniać?
Co zrobić, żeby nasze dzieci dostawały od nauczycieli wsparcie, jakiego potrzebują?
Jeśli tego wsparcia w szkołach nie dostają, to tracą i dzieci i nauczyciele. Pierwsze jest oczywiste, drugie mniej. Warto zadać sobie pytanie, jak traktują nauczycieli uczniowie i ich rodzice, którzy są przekonaniu, że nauczyciel nie daje wsparcia, więc mają do niego ogromny żal.
Jako była nauczycielka rozumiem, że być może w rzeczywistości nauczyciele uczniów z całych sił wspierają, ale duża liczba sprawdzianów tworzy wrażenie, że wsparcia jest za mało, a kontroli i wymagań za dużo. Warto to zmienić! Uczniowie uczą się przecież na lekcjach, a nie w czasie sprawdzianu, im więcej w szkole testowania, tym mniej nauki. S wtedy uczyć trzeba się w domu i na korepetycjach. To punkt widzenia uczniów. Ale warto to zrobić również dla siebie. Jeśli nauczyciel będzie postrzegany jako życzliwa osoba, która daje dzieciom wsparcie i jest po ich stronie, to u rodziców nie będą odpalać się mechanizmy obronne. Przyjazne nastawienie, to lepsza atmosfera, lepsza jakość komunikacji i ogólnie łatwiejsze życie nauczycieli. Słyszę to w każdej szkole, w której pracuje się nad radiacjami i tworzy szkolną wspólnotę.
Jaka będzie reakcja na te wyniki badania Pisa? Oto jest pytanie!
Prawda jest taka, że szkołę mogą zmienić tylko nauczyciele i wielu już to robi. Jestem im za to bezgranicznie wdzięczna. Pytanie, co zrobić, żeby wszystkie szkoły zobaczyły problem. Bo nie uda się go rozwiązać, jeśli nie będziemy chcieli go dostrzec. A problem jest.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Zostaw odpowiedź

