
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Oto najnowszy, zamieszczony wczoraj (7 lutego 2023 r.) tekst Danuty Sterny, zaczerpnięty z jej bloga „Moja oś świata”:
Rysunek: Dorota Sterna
Samoocena uczniowska – na jakiej podstawie?
Samoocena uczniowska jest potrzebna uczniom i nauczycielowi. Jest kluczem do oceniania kształtującego. Mówi o tym najważniejsza, piąta strategia oceniania kształtującego: Wspomaganie uczniów, by stali się autorami procesu swojego uczenia się. Uczeń dokonując samooceny bierze odpowiedzialność za własny proces uczenia się, a nauczyciel dostaje informację – jak ma uczniów dalej nauczać.
W tym wpisie kilka sposobów na przeprowadzanie samooceny i kilka pomysłów, jak jej można rzetelnie dokonać.
Najczęściej stosowana techniką samooceny są światła drogowe. Uczeń wystawia światło zielone, gdy wszystko jest dla niego jasne, żółte, gdy ma pewne wątpliwości, a czerwone, gdy większość nie jest dla niego zrozumiała. Prosta technika, ale jednak zawodna, gdyż uczeń może nie wiedzieć, czy dobrze rozumie. W sumie jest to tylko deklaracja uczniowska. Nauczyciele często polecają prace w parach, gdzie „zielony” tłumaczy wątpliwości „żółtemu”, a wszyscy „czerwoni” mają konsultacje z nauczycielem. Nadal jednak nie można mieć pewności, że zielony prawidłowo wyjaśnia. Dla nauczyciela jest to dość ważna informacja, która daje mu wskazówkę, czy może iść dalej, czy powinien się zatrzymać. Jednak najlepiej byłoby sprawdzić dokładniej uczniowskie zrozumienie.
Dla mnie lepsza techniką jest zadanie pytania uczniom, sprawdzającego zrozumienie. Można to zrobić, prosząc uczniów o zapisanie odpowiedzi na kartce i oddanie jej nauczycielowi lub poprzez głosowanie. Głosowanie jest czasami zawodne, bo uczniowie, nie znając odpowiedzi, naśladują głos innych uczniów. Z kolei technika tak zwanych – wyjściówek, czyli zebranie pisemnych odpowiedzi i ich analiza, zabierają czas.
Najważniejsza jest, aby samoocena nie przekładała się na wystawienie stopnia. Koniecznie trzeba umówić się z uczniami na brak ocen.
Samoocena jest potrzebna nauczycielowi, aby mógł dalej zaplanować nauczanie, a uczniowi, aby wiedział, co już umie, a nad czym powinien pracować.
W sumie, nie ma znaczenia technika samooceny, o ile daje rzetelną na ten temat informację.
Prawdziwy problem leży w pytaniu: Na jakiej podstawie uczniowie mogą dokonać samooceny swojego uczenia się?
Łatwo powiedzieć dokonaj samooceny, ale nawet jeśli uczeń ma precyzyjne kryteria sukcesu, to nie jest do dla niego łatwe. Gdyby wiedział, jak dobrze i zgodnie z kryteriami wykonać zadanie, to by je tak wykonał. Jeśli tego nie zrobił, to z samych kryteriów nie wie, jakiego typu błąd zrobił i dlaczego.
Kilka pomysłów na pozyskiwanie przez ucznia wiedzy na temat własnego procesu uczenia się:
Wczoraj późnym wieczorem (5 lutego 2023 r,) dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim profilu krotki, lecz wart upowszechnienia, tekst. Udostępniamy go bez skrótów:
Jak skleić szkołę z życiem?
Co zrobić, żeby uczniowie nie uczyli się dla stopni, ale żeby w tym co robią widzieli sens, żeby szkolna praca była odbierana jako coś użytecznego, co ma związek z realnym życiem?
Żeby nauka była efektywna, ucząca się osoba musi widzieć w tym, czego się uczy sens (patrz książki G. Hüthera).
Chciałabym podsunąć Wam dziś pomysł na lekcje matematyki, na których uczniowie nie tylko będą dokonywać różnych obliczeń, ale będą mogli wyciągać z nich wnioski, które przydadzą się w realnym życiu.
Chodzi o downsizing. Wiele firm zmienia w ostatnim czasie gramaturę, zostawiając starą cenę. Warto więc zwrócić uwagę na etykiety i ten nowy, ukryty sposób podnoszenia cen.
Gdy uczniowie dokonają wyliczeń na lekcjach matematyki, na języku polskim lub obcym mogą napisać artykuł, w którym sformułują wnioski. Innym możliwym zadaniem jest stworzenie plakatu ostrzegającego klientów sklepów przed tą praktyką lub nagranie ostrzeżenia, które zostanie wstawione do internetu.
Ważne, byśmy dostrzegali, jak bardzo szkoła została dziś oddzielona od realnego życia i żebyśmy szukali sposobu, żeby ją z życiem skleić. Zbyt często dzieci i młodzi ludzie zadają dziś pytanie: Po co mam się tego uczyć?
– Bo to będzie na teście!
– Bo to będzie na egzaminie.
Bo jeśli mamy tylko taką odpowiedź, to …
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Z kilkudniowym opóźnieniem udostępniamy – bez skrótów – tekst, który Robert Raczyński zamieścił 1 lutego br. na swoim blogu „Eduopticum”:
Myślenie życzeniowe w pedagogice
Pedagogika nie może wyzwolić się z pułapki uogólnień i chciejstwa, która, pozwalając na kreację pozornie oczywistych rozwiązań godnych upowszechnienia, w większości przypadków, pozostawia chętnych do ich stosowania bezradnymi w obliczu realiów. Dotyczy to zarówno młodych nauczycieli, którzy jeszcze wierzą w istnienie pedagogicznego Graala, jak i tych, których wiara jest na wyczerpaniu, a którym wmawia się, że istnieją dość proste rozwiązania, których oni nie znają lub, z przyczyn do nie końca jasnych, nie chcą stosować. Pogłębia to jedynie ogólny nastrój zniechęcenia i poczucia klęski dydaktycznej oraz wychowawczej. Rozdźwięk między powszechnie głoszoną i dostępną laikom teorią, a codzienną praktyką zobowiązanych tę teorię stosować staje się coraz większy.
Na temat motywacji uczących się czegokolwiek napisano już tyle słów mądrych i niemądrych, że z łatwością zapełniłyby one niejedną bibliotekę. Do tego zbioru, dołącza garść wskazówek Ewa Przybysz-Gardyza, w swoim najnowszym wpisie na łamach Edunews.pl. Wszystko, co pisze, to oczywiście prawda (a nawet truizm), znana (chyba) zdecydowanej większości nauczycieli. Diabeł, jak zwykle, tkwi jednak w szczegółach.
Po pierwsze, nastolatki nie są nieświadome manipulacji, której się na nich dokonuje, nawet jeśli w naszym mniemaniu ma ona im przynieść same korzyści. Udawanie, że jest inaczej uwłacza i im, i nauczycielom z nimi pracującym. Świadomość tej pedagogicznej manipulacji sprawia, że spora część działań nauczycieli jest torpedowana na zasadzie „Jestem na nie, bo to od was wychodzi.” Stworzone warunki mogą więc być doskonałe, ale będą takimi jedynie w naszej, czysto subiektywnej, lub co gorsze, instytucjonalnie pożądanej ocenie.
Po drugie, „sens” nie jest pojęciem uniwersalnym i ten, którego my upatrujemy w dowolnym działaniu może ewentualnie trafiać do garstki uczniów, ale niekoniecznie do większości grupy, więc trudno tu mówić o jakiejś zasadzie, czy recepcie. Nie uciekniemy od przykrej dla niektórych prawdy, że sens swoich poczynań odkrywa każdy na własny rachunek i jeśli nasi uczniowie nie będą chcieli nadać sensu swoim, istnieje znikome prawdopodobieństwo, że odnajdą go w narracji narzuconej, czy choćby proponowanej. O praktyczności szkolnych zajęć nie chce mi się nawet pisać, bo co miałoby być praktyczne, a co nie, wiedzą chyba jedynie autorzy takich „leków na całe zło”, jak ten właśnie proponowany. Nie znalazłem nigdzie choćby zarysu takiej listy praktycznego, edukacyjnego szczęścia.
Po trzecie, wysłuchać można jedynie tych, którzy swoje potrzeby komunikują (sama teoretyczna chęć bycia słuchanym i wysłuchanym niczego nie zagwarantuje), a chyba wszyscy jesteśmy świadomi, że lat naście, to wiek, w którym swoje racje artykułuje się raczej zachowaniem niż komunikatem. Konia z rzędem temu, kto jest w stanie bacznie obserwować dziesiątki osób naraz, wyciągać z tego właściwe wnioski, reagować w czasie rzeczywistym i indywidualizować te reakcje. To zadanie dla nauczycieli idealnych, którzy podobno gdzieś istnieją, ale ja takich nie znam. Uczniowie też raczej takich nie spotykają. Nie wiem, czy należy się temu dziwić. Założenie dialogu z osobą od dialogu stroniącą jest jednym z przykładów abstrakcyjnych wymogów, jakie pedagogika stawia nauczycielom, wysyłając ogółowi jasny komunikat, że za komunikację może być odpowiedzialna jedna jej strona, bo jest świadoma takiej potrzeby i rzekomo dysponuje środkami, służącymi jej sprowokowaniu. To, że taki wymuszony dialog nie jest już dialogiem, niewielu przeszkadza.
Dzisiejsza oferta na sobotnią lekturę pochodzi z portalu <MĄDRA OCHRONA MNIEJSZE RYZYKO. Strefa Specjalisty>. To tam znaleźliśmy obszerne opracowanie na bardzo ważny temat: „Jak pomóc outsiderowi odnaleźć się w grupie?” Jego autorką jest Aleksandra Karasowska – psycholog, licencjonowany trener PTP, konsultant Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
Jak pomóc outsiderowi odnaleźć się w grupie?
W każdej klasie może zdarzyć się dziecko, które, z racji swoich specyficznych trudności, popada często w konflikty z rówieśnikami. Sprzyja temu zazwyczaj niedojrzałość emocjonalna, niski poziom umiejętności społecznych, nadmierna impulsywność. Takie dziecko zwykle potrzebuje wsparcia dorosłych w budowaniu swojej pozycji w grupie. Pozostawione bez pomocy, uruchamia strategie adaptacyjne, które mogą mu przynosić chwilowe korzyści, ale w perspektywie czasu, wpływają destrukcyjnie na jego relacje z innymi.
Jak sobie radzi outsider?
[…] Obserwacja zachowań dzieci, które mają niską pozycję w grupie pokazuje, że stosują one kilka typowych strategii radzenia sobie w tej sytuacji.
STRATEGIE OUTSIDERA (Dumbach, 2003)
-Przyjmuje postawę nieufności, podejrzliwości; jest nadmiernie wyczulony na sposób traktowania go; czasami posuwa się do agresji wobec innych lub okazuje im pogardę.
-Robi z siebie błazna, rozśmieszając innych swoim kosztem.
-Kreuje się na kogoś innego, lepszego: chwali się markowymi ubraniami, modnymi gadżetami, osiągnięciami; opowiada historie (prawdziwe lub zmyślone), które mają wzbudzić uznanie lub zainteresowanie jego osobą.
-Chroni się w orbicie kogoś silniejszego, próbując zbudować z nim koalicję (np. z nauczycielem, z rodzicem).
-Ucieka od trudnych dla siebie sytuacji poprzez: wagary, choroby, wycofywanie się do wewnętrznego świata.
-Nadmiernie stara się i kontroluje siebie, co powoduje, że jego zachowanie jest nienaturalne. Zbyt silne napięcie mięśni prowadzi do niezdarności, a bycie pomocnym, usłużnym – wywołuje wrażenie przymilania się i podlizywania.
Każda z opisanych strategii ma służyć podniesieniu własnej pozycji w grupie. Jednak w efekcie pogarsza sytuację dziecka, przyczyniając się do jego odrzucenia. Działa tu mechanizm błędnego koła: im bardziej dziecko próbuje coś zmienić, tym bardziej się pogrąża w oczach innych. Jest więc jasne, że samo nie wybrnie z tej sytuacji. Wychowawca, który chce powstrzymać ten destrukcyjny proces, powinien działać w dwóch kierunkach: podjąć pracę z samym dzieckiem a także z klasą. Zmiana jest bowiem procesem dwustronnym: outsider musi porzucić swoje dawne strategie i w nowy sposób szukać miejsca w grupie, a grupa musi się na niego otworzyć i go przyjąć.
Jaką funkcję pełnią zasady?
Jednym z działań, jakie musi podjąć każdy wychowawca, jest wprowadzenie od samego początku odpowiednich zasad funkcjonowania w grupie. Mają one służyć budowaniu dobrego klimatu, przeciwdziałać niekorzystnym zjawiskom, np. odrzuceniu, stygmatyzacji, agresji. Zasady powinny wskazać dopuszczalne sposoby zachowania w określonych, trudnych sytuacjach. Powstrzymywanie się od robienia rzeczy niewłaściwych to bowiem za mało, aby zbudować przyjazną atmosferę. Konieczne jest również promowanie zachowań konstruktywnych, wartościowych społecznie. […]
W 2023 roku „Walentynki” przypadają we wtorek – 14 lutego. W szkołach ponadpodstawowych, które mają już za sobą ferie zimowe nauczyciele-wychowawcy klas mogą stanąć przed dylematem: organizować „coś” z klasą z tej okazji, czy nie? Jeśli tak, to jak?
Oto podpowiedź z portalu „SUPERBELFRZY RP”, autorstwa Zyty Czechowskiej:
Zadania i ćwiczenia z sercem
Wielu z nas zastanawia się nad tym, czy akcentować w szkole walentynki. Niektórzy podchodzą do tematu entuzjastycznie, inni krytykują, uznając, że to całkowicie zbyteczny temat.
Każdy ma prawo do swojej opinii. Moja jest taka, że szkoła nie funkcjonuje w izolacji. Do szkoły przychodzą uczniowie, którzy z tematem spotykają się w swoich domach i w przestrzeniach publicznych. Często dopytują, chcą organizować takie wydarzenia w szkole, przynoszą upominki dla swoich koleżanek i kolegów.
Dlatego warto ten czas wykorzystać do rozwijania kompetencji emocjonalno- społecznych, do naturalnego, spontanicznego i niekreowanego TUS- Treningu Umiejętności Społecznych. Podczas walentynek nie musimy rozmawiać tylko i wyłącznie o miłości, chociaż to bardzo ważny i piękny temat, ale o szacunku do innych osób, empatii, wdzięczności, sympatii, przyjaźni i koleżeństwa.
W tym obszarze mieści się mnóstwo zagadnień, emocji i postaw, które mogą stać się motywem walentynkowych obchodów. Wszystkie te elementy są składowymi zajęć, w ramach których możemy rozwijać kompetencje emocjonalno- społeczne. Możemy integrować uczniów, stwarzać przestrzeń do rozwijania relacji itd.
To bardzo dobry moment do włączania uczniów, w szkolne inicjatywy, w tym także uczniów ze SPE.
Więcej na temat ćwiczeń na blogu TUTAJ
Propozycja walentynkowych aktywności:
1.Chmura wyrazowa ze skojarzeniami z miłością i przyjaźnią. Taką chmurę możecie wygenerować na stronie TUTAJ
2.Komiks z dialogiem o miłości. Proponujemy wykonanie takiego komiksu na stronie Canva, albo np. w aplikacji TonnyTool.
3.Znaczek z symbolem walentynek. Kreatywne działanie uczniów, które można zwizualizować na jakieś wirtualnej tablicy. Znaczek można spersonalizować imieniem sympatii. Znaczki wykonacie na stronie Remixer- TUTAJ.
4.Tańczące serce. Proponujemy kreatywną aktywność, przygotowanie animacji w bezpłatnej aplikacji na podstawie rysunku. Instrukcję jak wykonać taką animację prezentujemy TUTAJ
Jak zwykle w czwartki, także i dzisiaj (2 lutego 2023 r.) proponujemy tym z naszych czytelniczek i czytelników, którzy wczorajsze spotkanie w „Akademickim Zaciszu” przeoczyli, lub uniemożliwiły im jego oglądanie inne obowiązki, aby mogli to uczynić w dogodnej dla nich porze.
Temat wczorajszego spotkania : „Przestrzeń w edukacji – edukacja w przestrzeni”. Jak zwykle – prof. Roman Leppert moderował wypowiedzi trojga zaproszonych gości. Byli to :
– Barbara Ostrowska – nauczycielka w Liceum Paderewski w Lublinie;
– Marcin Polak – redaktor naczelny Edunews.pl
– Marcin Zaród – nauczyciel języka angielskiego w V Liceum Ogólnokształcącym im. Janusza Korczaka w Tarnowie.
Oto link do pliku z nagraniem debaty „Przestrzeń w edukacji – edukacja w przestrzeni” – TUTAJ
Zdjęcie pochodzi z portalu pedagogika.pl
Jest to ilustracja tekstu „Klasa o zróżnicowanym poziomie – jak pracować, oceniać i motywować uczniów”.
Na poniedziałkowe przedpołudnie proponujemy lekturę, która po półrocznej klasyfikacji może okazać się przydatna. Zaczerpnęliśmy go z portalu <nowa era>. Poniżej zamieściliśmy kilka fragmentów tego tekstu, zalecając po ich przeczytaniu do kliknięcia w link, otwierający jego pełna wersje:
Katarzyna Rygiel, Jak pracować z uczniem mającym trudności w nauce?
W każdej klasie szczególną uwagę nauczyciela zwracają uczniowie najsłabsi, którzy nie osiągają zadowalających wyników. Jak pracować z uczniem mającym trudności w nauce, by go wspierać, motywować do pracy i wzmacniać w nim poczucie własnej wartości?
Każdy uczeń, niezależnie od swoich zdolności i możliwości intelektualnych, potrzebuje odpowiedniego podejścia i takich metod nauczania, które jak najlepiej odpowiadają jego potrzebom. Uczeń słaby, mający trudności w nauce wymaga nie tylko większej uwagi nauczyciela niż jego zdolniejsi koledzy, lecz także stałego motywowania do pracy i doceniania jego wysiłków, nawet jeśli efekty wciąż nie są zadowalające. Warto zadać sobie pytania: Co sprawia, że postrzegamy go w taki sposób? Co jest przyczyną jego trudności w nauce? I wreszcie: Jak można mu pomóc?
Charakterystyka ucznia z trudnościami w nauce […]
Jakie mogą być przyczyny trudności w uczeniu się?
Na rozwój uczniów wpływ mają przede wszystkim dwa środowiska: domowe i szkolne. I to w nich w pierwszej kolejności należy szukać przyczyn trudności w uczeniu się uczniów słabych. Często nie zdajemy sobie sprawy, że niepowodzenia szkolne mają różne uwarunkowania. Warto przyjrzeć się, co może je powodować. Możemy wyodrębnić trzy grupy:
1.Trudności w uczeniu się wynikające z rozwoju ucznia, jego osobowości (cech, zdolności, umiejętności) czy też stanu zdrowia (np. słaby wzrok, obniżona sprawność intelektualna, deficyty rozwojowe, słaba wytrwałość przekładająca się na problemy z motywacją).
2.Trudności w uczeniu się będące skutkiem sytuacji rodzinnej (np. złej sytuacji materialnej, braku warunków do nauki, wielodzietności, zaniedbania przez rodziców, konfliktów w domu, wychowywania się w dysfunkcyjnej rodzinie).
3.Trudności w uczeniu się wynikające z warunków panujących w szkole (np. złych warunków lokalowych i niedostatecznego wyposażenia szkoły, nieprzyjaznej atmosfery, wpływu rówieśników oraz pracy i postawy nauczycieli).
Foto: www.linkedin.com/in/
Magdalena Boćko-Mysiorska – blogerka, autorka i współautorka podręczników, programów nauczania i licznych artykułów.
Dzisiaj 28 stycznia 2023 r.) proponujemy zapoznanie się z opracowaniem Magdaleny Boćko-Mysiorskiej pt. „7 błędów systemu powszechnej edukacji (i 7 sposobów na poprawę jakości życia w szkole)” – blogerki, autorki serii książek o Tosi i Julku – o problemach rozwoju i wychowania małych dzieci, oraz kilku innych – także o problemach wychowania
Dla wzbudzenia zainteresowania tą publikacja zamieszczamy poniżej kilka jej fragmentów, z nadzieją, że spowodują one chęć zapoznania się z jej pełną wersją – zamieszczamy do niej link:
7 błędów systemu powszechnej edukacji (i 7 sposobów na poprawę jakości życia w szkole)
Magdalena Boćko-Mysiorska
Współczesne badania potwierdzają, że system edukacyjny nie sprzyja naturalnym procesom uczenia się oraz zdrowemu i twórczemu rozwojowi. Szkoła nie uczy ważnych życiowych cech i umiejętności, a tym samym nie najlepiej przygotowuje do swobodnego i odważnego poruszania się we współczesnym świecie. Zgodnie z opiniami licznych naukowców system edukacyjny skutecznie zabija w dzieciach wrodzony geniusz oraz wewnętrzną motywację do nauki i działania.
Szkoła, jaką znamy, jest przestarzałą, bo prawie dwustuletnią instytucją, ale jej główne idee systemowe i duch dawnych czasów ciągle jeszcze znajdują swoje odbicie w codziennej praktyce edukacyjnej. Można dostrzec w niej wiele schematów, w które muszą wpisywać się wszyscy uczestnicy procesu edukacyjnego. Każdy z nas zgodzi się ze stwierdzeniem, że funkcjonowanie w szkole i nauka w niej sprawiają wiele trudności zarówno dzieciom, jak i samym nauczycielom. Również dorośli mierzą się ze zniechęceniem ze strony dzieci i ich brakiem chęci do nauki. Młodzi ludzie narażeni są na przebywanie w otoczeniu pełnym presji i rywalizacji. Wszyscy funkcjonują w niełatwych warunkach, całymi dniami przebywając w świecie, którego odzwierciedlenia próżno szukać w realnym życiu. […]
Dzieci NIE uczą się efektywnie, słuchając monologowej wypowiedzi nauczyciela, wykonując żmudne zadania w zeszycie ćwiczeń czy ucząc się na pamięć – często zupełnie bez zrozumienia – setek definicji i reguł, których treści w żaden sposób nie da się wykorzystać w naturalnym kontekście sytuacyjnym. Zapamiętują – i to tylko na chwilę – jedynie to, co naprawdę konieczne, aby zaliczyć test i dobrze napisać egzamin. Kiedy są nieustannie zmuszane do nauki, ich mózg przestaje efektywnie pracować – nie zapisuje na stałe nowych informacji i nie tworzy cennych reprezentacji w swoich określonych strukturach.
Mózg młodego człowieka nie jest w stanie na długo zakodować informacje, jeśli:
1.Nie są one dla niego wystarczająco interesujące, zrozumiałe i nie odnoszą się do jego aktualnej wiedzy o sobie i świecie.
2.Dziecko samo ich nie odkryje przez działanie (np. podczas swobodnej zabawy, doświadczeń czy eksperymentów) oraz nie będzie miało okazji sprawdzić ich sensu i znaczenia.
3.Prezentowany materiał jest niejako wyrwany z kontekstu (z pewnej całości);
4.Nowe wiadomości odnoszą się jedynie do wiedzy nauczyciela, który o nim opowiada, a sama nauka ma odbywać się na podstawie tylko jego doświadczeń.
5.Dziecko uczy się w atmosferze pełnej lęku i stresu. W takich warunkach w jego mózgu zaczynają wydzielać się tzw. hormony stresu (kortyzol, adrenalina), osłabiające aktywność dopaminy oraz części mózgu (hipokampa) odpowiedzialnej za produktywne uczenie się i zapamiętywanie.[…]
Wnioski płynące z badań nad mózgiem jasno wskazują, że aktywność dopaminy i hipokampa, a w rezultacie uczenie się i trwałe zapamiętywanie mogą nastąpić tylko wówczas, kiedy dzieci:
Dzisiejsza (25 stycznia 2023 r.) propozycja lektury „poradnikowej” pochodzi z fb profilu Borysa Bińkowskiego. Tekst ten, wraz z ilustracją, zamieścił tam w piątek ub. tygodnia:
Zamiast przedmiotów?
Wiecie, że pracuję w szkole „Kooperatywa Akacja” w której w zasadzie nie ma przedmiotów?
Nie, nie jestem zwolennikiem wrzucania dzieciaków w przestrzeń bez organizacji i zasad. Raz tak spróbowałem i nie mam ochoty próbować ponownie.
Zamiast przedmiotów mamy kursy. Np. kurs astronomii, biegów na orientację, historii starożytnego Rzymu, kabaretu etc. Trwa on zwykle 4 spotkania i kończy się egzaminem dla chętnych. Egzamin może być różny – tradycyjny (karta i długopis), praktyczny (zrób coś na zaliczenie), projektowy (przedstawienie teatralne).
Ale nie o tym. Chciałbym Wam pokazać mój pomysł na notowanie przeprowadzonych zajęć.
1.biorę dużą kartkę papieru i wpisuję na niej temat,
2.dzielę ją na tyle części ile zajęć planuję,
3.w każdej kratce wpisuję planowany temat/tematy,
4.realizując zajęcia, wpisuję najważniejsze rzeczy w odpowiednie części kartki (najlepiej
stosując metodę mapy myśli),
5.na każdych kolejnych zajęciach robię krótkie powtórzenie z poprzednich,
6.po każdych zajęciach dzieciaki mają czas na przepisanie tego, co uznają za ważne,
7.na koniec robię podsumowanie i przypomnienie, a potem egzamin dla chętnych.
Metoda wyszła mi przypadkiem (zepsuła się nam tablica) i zaskakująco dobrze się sprawdza. Wydaje mi się, że umożliwia bardzo łatwe sięgnięcie pamięcią do tego, czego uczyliśmy się ostatnio i sprawne zapamiętywanie. Dzieciaki mogą się skupić na uczestniczeniu w zajęciach, zamiast na notowaniu, a notowanie po zajęciach jest już pierwszym przypomnieniem.
Może się wam spodoba? […]
Pozdrawiam, Borys Bińkowski
.
Źródło: www.facebook.com/borys.binkowski.9/
Nowy tydzień zaczynamy od udostępnienia tekstu, który na swoim fb profilu zamieścił w sobotę 21 stycznia 2023 r. Jędrek Witkowski – prezes Zarządu Centrum Edukacji Obywatelskiej:
DOŚWIADCZENIE SAMOREALIZACJI
Budowanie podmiotowości uczennic i uczniów to jedna z trzech kluczowych funkcji szkoły (obok budowania wiedzy i rozwijania kompetencji).
PODMIOTOWOŚĆ młodych ludzi można budować w oparciu o DOŚWIADCZENIE SAMOREALIZACJI.
Doświadczenie samorealizacji to akt decydowania, że coś robię i skutecznego robienia tego.
Badacze identyfikują przynajmniej osiem dyspozycji, które pomagają uczennicom i uczniom w dążeniu do samorealizacji. Warto wzmacniać je w szkole:
-utrzymanie koncentracji na zadaniu, gdy odpowiedzi nie są jasne,
-wychodzenie poza dotychczasową wiedzę i umiejętności,
-stałe dążenie do doskonalenia siebie i tego, co robimy,
-poszukiwanie małych kroków do realizacji celu,
-weryfikowanie źródeł,
-weryfikowanie zdobywanych informacji,
-unikanie impulsywnego działania,
-zapewnianie spójności oraz synergii pomiędzy elementami.
Nauczycielki i nauczyciele mogą tworzyć uczniom okazję do doświadczania samorealizacji odpowiednio projektując DOBRE ZADANIA. Sprzyjają temu m.in:
-praca nad trudnym, złożonym zadaniem (które wymaga samodzielnej pracy i uczenia się, podzielenia pracy na etapy, stawiania i weryfikowania hipotez oraz samodzielnego zdobywania informacji),
-praca nad długofalowym projektem (trwającym przynajmniej kilka tygodni),
-samodzielne zdobywanie, porządkowanie i wykorzystywanie nowych informacji i nowej wiedzy w wybranej dziedzinie,
-samodzielne wyciąganie wniosków i ich weryfikowanie lub podejmowanie decyzji i ponoszenie ich konsekwencji,
-samodzielne lub grupowe tworzenie produktu składającego się z kilku części – elementów, które wchodzą ze sobą w interakcję (np. programowanie).
Więcej w tekście przygotowanym gościnnie dla WPT – Wrocławski Park Technologiczny S.A. i projektu Projektujemy przyszłość. Edukacja.
Jędrek Witkowski
Tekst „Samorealizacja – jak może pomóc w rozwijaniu kompetencji?” – TUTAJ
Źródło:www.facebook.com/jedrek.witkowski.3/










